Ja też potrzebuje pomocy

jestem załamana cały tydzień nie spie. W sobotę 15.09 znalazłam na główce córki (3latka) kleszcza. Chyba jeszcze po niej chodził, tak szybko go zabrałam i w nerwach wrzuciłam na trawę że już sama nie wiem. Od razu na sor. Kazali obserwować 6 tyg. Na następny dzień rumień na rączce, a nie na główce, ale dla drugiej lekarki (znowu inny szpital sor - to jakaś alergia mowi, bo rumień 3.5cm - przepisala alertec szok i niedowierzam). Załamana brakiem pomocy placze przy dziecku więc daje mi skierowanie do zakaznika na pilne i na następny dzień mnie przyjmuje inna dr tym razem zakaznik . Rumień znika wcześniej rano bez żadnego leczenia. Zostały dwie kropki po zaznaczeniu mazakiem. Zakaznik się ze mnie śmieje i mówi że antybiotyku nie da. Bo na co. Ja mowie ze albo da natychmiast albo ich zaskarze. Daje ale śmieszna dawkę. I skierowanie na test z krwi za parę tyg. Następny dzień idę do zakaznika prywatnie. Pokazuje zdjęcia. Również uważa że ten ewidentny rumień wedrujacy to nie taki rumień. Ale proponuje dokończyć kuracje zwiększając dawkę skoro już zaczęłam j tam się martwię . Tak robię ale nadal uważam że za mala dawka. Idę do pediatry. Uważa że to nie borelioza, po tym jak powiedziałam że rumień zniknął sam, wcześniej powiedziała że to na 100 borelioza skorna (?) . Z amoksycyliny chce iść w inny antybiotyk by krócej trwała terapia. Biorę receptę ale zwiększam sama dawkę amoksycyliny do 3x3.5ml.(córeczka 17kg). Dlaczego tak mnie zbywaja? Czy jest malutka szansa że to nie wyrok i wszyscy się nie mylili? Zaraz zamieszczę link do zdjęcia rumienia w dzien po kleszczu i dwa dni po kleszczu brak rumienia. Jestem zrujnowana psychicznie. Tak bardzo się o nią boje...
Zdjęcie :
tinypic.pl/hsof7s1ltf5c