Kilka tygodni,(trudno mi dokładnie określić - ok. 2 m-ce), zauważyłam nieco
powyżej kolana czerwoną plamę. Nie przejełam się tym należycie - tzn. nie
poszłam do lekarza, bo mam wrażliwą skórę i często miewam z nią problemy.
Czerwona plamka się rozrastała, a ja przypominałam sobie o niej tylko gdy
chciałam założyć krótszą spódnicę

Z czasem urosła całkiem spora - ok. 15-20
cm średnicy. Za tydzień mieliśmy wyjechać na wymarzone wczasy do Tunezji.
Pozstanowiłam więc, że pójdę do dermatologa, bo nie chciałabym, żeby od
słońca plama się powiększyła albo przebarwiła. Pani doktor od razu zapytała
czy ugryzł nie kleszcz. Niestety, nie odnotowałam takiej sytuacji, bo to
pewnie wzmogło by moją czujność. Istnieje jednak takie prawdopodobieństwo,
ponieważ jako właścicielka ślicznego beagla jestem bardzo częstym gościem
lasu kabackiego. W lipcu byłam też na Mazurach (gdzie każdego dnia
spacerowałam po lesie). Od kilku jakiś dwóch tygodni obserwowałam też dziwne
objawy - np. bardzo silne drętwienie nóg, bóle stawów. A dwa tygodnie temu
silne bóle głowy. Nie powiedziałam jednak o tym pani dermatolog, bo tak mnie
zamurowało, że chciałam jak najszybciej wyjść z gabinetu. Pani dr kazała mi
zrobić badanie krwii, ale nie przepisała mi antybiotyku. Po powrocie do domu
zaczęłam szukać informacji - co robić, jeśli to jest bolerioza? Zajrzałam na
Wasze forum. Przekonałam się dzięki temu, że muszę jak najszybciej zacząć
działać. W sobotę (następnego dnia) udałam się do lekarza ogólnego (LUX MED,
której to lekarce pokazałam swój rumień i powiedziałam o swoich obawach. Pani
doktor obejrzała rumień i powiedziała, że to nie jest rumień boleriozowy -
gdyż ma za bardzo jednolity kolor. Mówiłam jej, że on się zmienia, że czasem
ma bardziej bordową obwódkę, a w środku jest lekko blado-siny, ale ta
powiedziała, że jestem przewrażliwiona. Powiedziałam jej też o bólu głowy i
stawach, ale ta tylko dodała, że jestem przewrażliwiona. Poprosiłam ją
jednak, żeby wypisała mi receptę na antybiotyk, chyba, że ma sto procent
pewności, że nie jest to bolerioza. Oczywiście wypisała mi receptę z
zastrzeżeniem, że jeśli wynik wyjdzie ujemny, to powinnam lek odstawić.
(przepisała mi Unidox 2xdziennie na 10 dni. PO trzech dniach przyjmowania
leku rumień zaczął znikać. Dzisiaj jest 6 dzień. Wyniki są jutro. Szczerze
mówiąc nie wiem co mam robić. Może rzeczywiście jestem przewrażliwiona?
Chciałabym skonsultować się z jakimś lekarzem, który znał by się na rzeczy,
więc bardzo na was liczę. Mieszkam w Warszawie. Błagam odezwijcie się do mnie
i napiszcie, czy moje obawy są uzasadnione? Czy rzeczywiście rumień musi mieć
ostro zarysowany pierścień? Co powinnam zrobić. Mam znajomego lekarza, który
mogłby mi wypisać receptę na antybiotyk, tylko jak powinnam go brać - jaki,
ile, kiedy itd.