19.10.06, 21:41
czesc, witam wszystkich.
pisze na forum poraz pierwszy. na borelioze zachorowala jedna z osob, ktore
kocham najbardziej na swiecie, jezeli nie najbardziej.
czy ktos z was na forum moze z pewnoscia powiedziec, ze ta choroba jest
uleczalna??!! czy kuracje tak "konskimi" dawkami antybiotyku moga dac
gwarancje 100%wego wyleczenia??

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • artur737 Re: nadzieja 19.10.06, 21:53
      Ta chorobe raczej leczy sie uporczywoscia leczenia niz hurra dawkami.

      Gwarancja 100%? Wrecz przeciwnie. Pomimo najwiekszych wysilkow i najlepszego
      leczenia nie mozna wyleczyc 20-25% chorych przewlekle. Procent zlych efektow
      jest jeszcze wyzszy w grupie chorych u ktorych leczenie jest gorsze lub zle.
      • krentka Re: nadzieja 19.10.06, 22:01
        Nadzieja jest zawsze, ale w tej chorobie jest tak wiele zmiennych , które
        warunkują ewentualny sukces ( etap choroby - przy wczesnej boreliozie szanse są
        oczywiście wieksze, sposób leczenia, tolerancja antybiotyków, szczęście do
        sensownego lekarza), że trudno komukolwiek cokolwiek obiecywać. Wspieraj więc te
        osobę jak możesz najlepiej. Brak stresów i pozytywne nastawienie wpiera każdą
        terapię! Pozdrawiam.
    • jmgpk6 Re: nadzieja 20.10.06, 11:02
      Witam.Mam takie zwariowane pomysły:czy nie można by założyć w ciele
      jakiejś "przynęty ",wabika,do którego zbiegłyby się wszystkie borelie jak
      pszczoły do miodu a następnie to razem z nimi usunąć? To samo z rumieniem:to w
      nim są chyba zgromadzone wszystkie(90-99%?)bakterie po zakażeniu-czy nie można
      ich wtedy unieszkodliwić jakimś zabiegiem,np.promieniowaniem?Sam chodzę na
      razie na leczenie biorezonansem-5 sesji po pół godz.-bez widocznych
      efektów;każą mi chodzic jeszcze 3 razy).Pozdrowienia.jmgpk6

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka