1. Badanie testem Elisa jest przesiewowe, tzn. określa czy jest borelioza czy
nie. Gdy jest + wykonuje się WB. WB jest swoiste dla borelki, wiec wykonuje
sie go tylko na owo potwoerdzenie. PCR, ktore jest badaniem kodu DNA choroby
(chyba?!) wykonuje się również na potwierdzenie borelki.
2. Wiec jak jest mozliwe "przekonanie" lekarza do leczenia, mając o objawy
niepopkoące, char. dla borelki , mając ujemne wyniki Elisy i WB (no bo te
drugie "tylko potwoerdzaja przeciez"). Nie warto więc robic PCR? Skoro to tez
potweirdza?
Czemu żaden z lekarzy nie jest w stanie przypuścic innej choroby zakaźnej
(nie chce)? Czyzby mało to rozwijało się mutacji samej borelki, babesji,
ehrlichiozy itp.?? Czemu ich wiedza jest na poziomie gazet typu brukowego?
Teraz wiem, że gdyby nie leczenie ziołami, nie byłbym wstanie
funkcjonowac wogoel (praca, szkola, sport...). Odprawiany z kwitkiem od
lekarza do lekarza, konfrontuję ich stan wiedzy, przemęczony juz 6-ty miesiac
walcze i widze poprawe, chyba. Masa lekarska jawi mi się jako ledwi eobudzona
z komuny, stojąca w miejscu i czekająca z otwartą gębą na następne pokolenia
chyba!!
Kiedy wreszcie doczekamy czasów, kiedy borelioza naprawde bedzie tylko
taką grypką czy anginką, do leczenia przez paranaście dni antybiotykiem,
którego przyjmowanie nie zagrozi skutkami ubocznymi. piekna wizja. Choc
bardzo odlegla!!