..kiedy mnie dziabnoł kleszcz niepamiętam...moje objawy zaczeły sie od konca
2004 częste bóle głowy,drętwienie i mrowienie dłonii i częste zmęczenie...w
20005 objawów było coraz wiecej ciągle mnie coś bolało... i i zaczełam
starsnzie chorować... węzły chlonne,chrypa przeziebienia..grypy..okropne bole
głowy..i puchły mi kolana... moj lekarz rodzinny stwierdził ze ja "dorastam" i
wymyslam... w maju 2005 trafiłam do szpitala gdzie stwierdzono wrzody
zoladka... pod koniec czerwca na badniu kontrolnym zasłabłam i zostawiono
mnie na badaniach dodatkowy i wtedy padło pytanie "czy cię cos ugryzło??... i
wyszło Borelioza a dodatko oczopląs i zmiany w ognisku szyjnym.....eh pamietam
ze mnie wysłano wtedy do psychologa szpitalnego ktory stwierdzil ze jestem
przewrazliwiona i nerwowa...i kazał zgłoscic sie do poradni...;/(jeszcze do
tej pory mam to skierowanie)

Lekarz dał mi tedy amoxy po 2*1g na 3tyg metra
2*2 po 250 mg przez 7 dni i to tyle... i coś na zoaldek...na tym sie
skonczyło... a czułam sie coraz gorzej...jakies miejsca na skorze w ktorych
niemogłam sie dotknac jak bym sie sparzyla..
coraz czesciej zaczynały mnie bolec stawyy.. zero spania w nocy ..
niewysypiałam sie..koncentracja zerowa...i okropne prawie codzienne bole
głowy/.. od grudnia 2005 zaczął bolec mnie bark bol by l tak silny ze
nieumialam ręka ruszac... i wysłano mnie do jakis lekarzy ktorzy stwierdzili
ze mam stary uraz.. jadalm jakies paskudne leki an to zeby mnie nieobolało i
dali mi tymblak do noszenia.yhh potem zasiadłam na neta i poczytałam sobie o
Boreliozie i powtorzyłam badnie.. i wyszło wynik dodatni..Lekarz rodzinny
skierował mnie do szpitala zakaznego w Bytomiu (i tu lepiej nie gadac
;/)....dzieki pewnej osobie dostałam numer do Bielska.. i tam zaczełam sie
leczyc...obecnie lecze sie 10 miesiac... i pewne objawy ustąpiły a jedne to
jakby kiedys byly tylko je dopiero tearz zauwazyłam..w szkole jest trudno ale
jakos dajee rade... dzieki temu forum i wam wiecej wiem..
Dziekuje wam I zycze Duzo zdrowia Bo nam jest potrzebne
Pozdrawiam..