Dodaj do ulubionych

moja historia choroby...

02.05.07, 13:59
..kiedy mnie dziabnoł kleszcz niepamiętam...moje objawy zaczeły sie od konca
2004 częste bóle głowy,drętwienie i mrowienie dłonii i częste zmęczenie...w
20005 objawów było coraz wiecej ciągle mnie coś bolało... i i zaczełam
starsnzie chorować... węzły chlonne,chrypa przeziebienia..grypy..okropne bole
głowy..i puchły mi kolana... moj lekarz rodzinny stwierdził ze ja "dorastam" i
wymyslam... w maju 2005 trafiłam do szpitala gdzie stwierdzono wrzody
zoladka... pod koniec czerwca na badniu kontrolnym zasłabłam i zostawiono
mnie na badaniach dodatkowy i wtedy padło pytanie "czy cię cos ugryzło??... i
wyszło Borelioza a dodatko oczopląs i zmiany w ognisku szyjnym.....eh pamietam
ze mnie wysłano wtedy do psychologa szpitalnego ktory stwierdzil ze jestem
przewrazliwiona i nerwowa...i kazał zgłoscic sie do poradni...;/(jeszcze do
tej pory mam to skierowanie)sad Lekarz dał mi tedy amoxy po 2*1g na 3tyg metra
2*2 po 250 mg przez 7 dni i to tyle... i coś na zoaldek...na tym sie
skonczyło... a czułam sie coraz gorzej...jakies miejsca na skorze w ktorych
niemogłam sie dotknac jak bym sie sparzyla..
coraz czesciej zaczynały mnie bolec stawyy.. zero spania w nocy ..
niewysypiałam sie..koncentracja zerowa...i okropne prawie codzienne bole
głowy/.. od grudnia 2005 zaczął bolec mnie bark bol by l tak silny ze
nieumialam ręka ruszac... i wysłano mnie do jakis lekarzy ktorzy stwierdzili
ze mam stary uraz.. jadalm jakies paskudne leki an to zeby mnie nieobolało i
dali mi tymblak do noszenia.yhh potem zasiadłam na neta i poczytałam sobie o
Boreliozie i powtorzyłam badnie.. i wyszło wynik dodatni..Lekarz rodzinny
skierował mnie do szpitala zakaznego w Bytomiu (i tu lepiej nie gadac
;/)....dzieki pewnej osobie dostałam numer do Bielska.. i tam zaczełam sie
leczyc...obecnie lecze sie 10 miesiac... i pewne objawy ustąpiły a jedne to
jakby kiedys byly tylko je dopiero tearz zauwazyłam..w szkole jest trudno ale
jakos dajee rade... dzieki temu forum i wam wiecej wiem..
Dziekuje wam I zycze Duzo zdrowia Bo nam jest potrzebne
Pozdrawiam..
Obserwuj wątek
    • franiolek1 Re: moja historia choroby... 02.05.07, 14:52
      Czesc Aktimelek
      Dzieki "pewnej osobie" znam Twoja historie.
      Lecz sie dzielnie, bedzie napewno coraz lepiej. Wyobrazam sobie, ze w szkole
      jest ciezko, ale dasz rade, musisz smile))
      Pozdrawiam Cie serdecznie Joasia
      • eter05 Re: moja historia choroby... 02.05.07, 20:56
        Twoje historie z lekarzami do zludzenia przypominaja wszystkie inne ,wiec nie
        martw sie Oni tacy sa.Nic nie poradzisz.Cierpliwosci i zdrowia i pytaj o
        wszystko.ela
    • aktimelek Re: moja historia choroby... 04.05.07, 09:18
      od sierpnia 200 do lutego 2007 brałam amoxy 6g i na 10 dni metra 2*500... czułam
      sie w miare ale czesto bolała mnie głowa... w Marcu dostałam amoxy 6g..1g
      klarytromycyny ii Tynidazol.. i tu dostałam herxa jak nic... przeaz dwa myslałam
      ze mi głwoa pęknie aa nogi odpadna bo tak bolały sad z tego tygodnia nieduzo
      pamietam... na kwiecien Ttynidazol 1,5 g Xorimax 1hg i tynidazol 1g ( co tydzien
      zmiana) ii tu czulam sie srednioo bo bolały mnie ręce... NA maj dostałam ten sam
      zestaw i zaczeły mnie bolec barkiii sad i puchnąc nadgarstki...i czasem
      zapoominam (ale tylko czasem )sad
      • laurawroc Re: moja historia choroby... 04.05.07, 12:14
        hej, wytrzymaj, pomysl sobie że z tymi bólami wyłażą te wstrętne bakterie a
        raczej ich trupy i juz nie będą cię "podgryzac".
    • aktimelek Re: moja historia choroby... 05.05.07, 01:02
      ehh no tak jest 1 w nocy a ja nieśpie bo tak mi kolana spuchły ii nogi tak
      strasznie bola...ze juz sie nieda... sad
    • aktimelek Re: moja historia choroby... 09.05.07, 12:51
      MAcie jakies problemyz pamiecią?? bo ja straszne ostatnio.crying i to mnie
      marwti... nauczyłam sie wiersza... ahh a wszkole pamietałam tylko połowe a
      najgorsze zapominam jakis drobnych drobiazgów..;/
      • ewulekg Re: moja historia choroby... 09.05.07, 14:02
        Kłopoty z pamięcią to jedna z moich podstawowych bolączek... Gubię słowa,
        kompletny brak koncentracji, a jak nie mam czegoś zapisanego, to zapomnę na
        bank. Zdarza mi się stać w sklepie i gapić się na półkę. Chyba następuję wtedy
        coś w rodzaju "zawieszenia się". Wnioskuję to z min przyglądających mi się
        kontem oka innych kupujących oraz czasu jaki minął niepostrzeżenie.

        Cóż zrobić... taki mój urok chwilowo wink
    • franiolek1 Re: moja historia choroby... 03.05.08, 22:54
      Aktimelku, co u Ciebie?
      • aktimelek Re: moja historia choroby... 05.05.08, 08:51
        witam..hmm od lutego jestem na Rifampicynie...Objawów niemam wogole... Czuje Się
        Dobrze...i mam nadzieje ze to juz tak zostanie ..boli mnie tylko głowa ale to
        powod jest. w styczniu mialam powazny wyapdek samochdowy i niestety miałam
        wstrzasnienie mozgu.. a tak dalej sie lecze...moze wkoncu skoncze...
        • nataszkam Re: moja historia choroby... 05.05.08, 12:34

          smile Trzymam kciuki smile Zaglądaj tu i pisz regularnie- to ważne dla
          podłamanych forumowiczów.
          • franiolek1 Re: moja historia choroby... 05.05.08, 15:34
            Jest mi przykro z powodu wypadku....bol glowy to straszna rzecz w
            codziennym zyciu.
            Ciesze sie jednak, ze borelioza mija i ze jestes juz blisko konca
            leczenia.
            Pozdrawiam Cie serdecznie, a Ty ucaluj ode mnie swoja profesorke od
            biologii smile)
            Joasia
            • aktimelek Re: moja historia choroby... 05.05.08, 15:58
              dal mnie chyba najgorsze były pierwsze 4 miesice leczenia aa potem lecialo z
              górki... ale czasem nieumialam wytrymac zaden grzyb mnie nie lapnal jak narzie
              ... wszytskie odpowiednie suplementy jadam i mam nadzieje ze mi nieprzeszkodzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka