Coś mnie "tknęło" i odkopałem starą historię choroby Klematis7. Wcześniej nie
czytałem jej zbyt dokładnie, na szczęście mam kopie - z serwera została usunięta.
Czytam teraz i oczy mi z orbit wychodzą. Podsumujmy:
- objawy parę godzin po ugryzieniu kleszcza - jak wiadomo krętek potrzebuje co
najmiej 24 godzin żeby w ogóle zacząć działać, na dodatek objawy nietypowe
- brak rumienia
- negatywne wyniki testów
- kompletny brak reakcji na leczenie przeciw boreliozie
- brak większości specyficznych objawów boreliozy
- wystąpienie silnych objawów które nigdy nie pojawiają się przy boreliozie
Za to na drugiej szalce mamy
- w zasadzie wszystkie, ale to wszystkie objawy silnego zaburzenia pracy hormonów
tarczycy, co do jednego
- ani jednego objawu, który przy niedoczynności tarczycy się NIE pojawia
Rzekłbym, że strzał 100% pewny. Mogę się nawet założyć, ktoś chce?
Na odległość i z tak niewielką ilością danych nie jestem w stanie niestety ocenić, w
którym miejscu nastąpiło zaburzenie. Może to uszkodzenie samej tarczycy (zanik
części wytwarzającej tyroksynę, rozrost wytwarzającej trójjodotyroninę), może
niewłaściwa struktura trójjodotyroniny, może zaburzenia wychwytu zwrotnego, może
błąd jest w którymś miejscu szklaku metabolicznego. Nie wiadomo. Jeśli zaburzenie
jest nietypowe, nie wykryją go podstawowe badania stężenia hormonów.
Leczenie prostego zaburzenia pracy tarczycy to np tabletki Letrox, 7 zł 20 gr /
miesiąc. Kompletnie nie posiadają skutków ubocznych, o ile bierze je osoba chora (u
zdrowej wywołają nadczynność). Leczenie nietypowego zaburzenia to najczęściej
operacja (a w zasadzie zabieg), ewentualnie prosta terapia jodem aktywnym... no, tak
czy tak zajmuje to parę dni. Zależy jakie kolejki.
Może i mylę się w tej "diagnozie", mam w końcu przed oczyma tylko "wyrywki"
objawów, ale jak pisałem, mogę się z każdym założyć. Kto w ogóle wpadł na pomysł,
że przy boreliozie włosy wypadają? LOL, ludzie, skąd takie koncepcje? Włosy wypadają
od zaburzeń metabolicznych, które co prawda przy boreliozie mogą występować, ale
to jeden przypadek na tysiące, występują tylko wtedy jeśli krętki zniszczą jakiś gruczoł.
I wtedy podstawa terapii to właśnie hormony, których zniszczony gruczoł wytworzyć
nie potrafi - w tym wypadku tyroksyna.
Pani Klematis7 zdaje się była pod kontrolą lekarza, któremu opowiedziała o tych
objawach. Jeśli lekarz NIE zlecił badań tarczycy, tu i teraz powiem, że jest skończonym
kretynem który dostał dyplom z punktów za pochodzenie społeczne, albo zwykłym
naciągaczem który bierze kasę od firmy za przepisywanie antybiotyków.
Wszystko wskazuje na to, że pani Klematis7, podobnie jak wiele innych osób, została z
premedytacją, bezczelnie i po chamsku OKŁAMANA.
Bardzo, ale to baaaardzo chciałbym zobaczyć jej wyniki pomiaru stężenia hormonów
T3 i T4. Nawet jeśli choroba tarczycy nie jest przyczyną wszystkich jej problemów
zdrowotnych, to niemal na pewno w czasie choroby nastąpiło uszkodzenie tego
gruczołu, które trzeba leczyć. Badanie dużo nie kosztuje a może nawet uratować
życie.
Dla ciekawych, jeśli trafiłem z diagnozą, za góra 2 tygodnie pani Klematis7 będzie
KOMPLETNIE zdrowa. Pod warunkiem że posłucha jeszcze paru rad, regeneracja po
takiej chorobie wymaga przestrzegania pewnych zasad.
Alternatywa dla niej to wierzyć, że ma "nietypową boreliozę którą leczy się latami".
Ktoś będzie łaskaw ją powiadomić o tym wątku?
No, to tyle, lecę do urzędu wykłócać się o swoje