Dodaj do ulubionych

ciąża w trakcie leczenia

24.12.07, 12:40
Zakładam nowy wątek bo mój pierwotny dawno się zarchiwizował.
Borelioze przypuszczam, że mam co najmniej od 6 lat. Objawy nasiliły
się w kwietniu zeszłego roku, bóle i drętwienia rąk i nóg, zmęczenie
i otępienie. Oprócz tego od czasu do czasu zawroty głowy, bóle
brzucha, wypadanie włosów, bóle w różnych częściach ciała. Po roku
leczenia boreliozy okazało się że jestem w ciąży. Natychmiast
odstawiłam cały zestaw abx. Dodam że w trakcie leczenia objawy
prawie wcale się nie zmieniały. Zrobiłam PCR wyszedł ujemny,
zrobiłam też koinfekcje dodatnia wyszła bartonella i jersinioza,
reszta ujemne. Może ma ktoś pomysł co mam dalej robić?
Obserwuj wątek
    • artur737 Re: ciąża w trakcie leczenia 24.12.07, 16:23
      Moze te objawy co masz sa od bartonelli.

      Ale ja nie znam takiego leczenia na bart, ktore by mozna bylo stosowac w czasie
      ciazy aby chronic plod.
      • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 25.12.07, 15:23
        Wiem że mogę zapomnieć o leczeniu koinfekcji. Lecz czy jest możliwe
        żebym miała te dwie koinfekcje bez boreliozy? Czy są jakieś
        informacje na temat jersiniozy i jej objawów?
        • artur737 Re: ciąża w trakcie leczenia 25.12.07, 18:32
          Oczywiscie, ze jest mozliwe.
          Najczestrzymi bakteryjnymi infekcjami odkleszczowymi sa mykoplazmy i bartonelle.
          Borelioza jest dopiero na trzecim miejscu. Czyli nawet dosc czesto wystepuja
          objawy choroby odkleszczowej bez zainfekowania bb.

          Babesja wystepuje nieco rzadziej.

          Jersinia niby bardziej powoduje bole stawow.

          Waznosc koinfekcji ujawnila sie dopiero w ciagu ostatnich dwoch lat, wiec ciagle
          jest bardzo duzo niewiadomych jezeli chodzi o diagnoze i leczenie.

          Tak czy inaczej leczenie kombinacja antybiotykow koinfekcji wydaje sie miec
          znacznie lepsza skutecznosc niz leczenie jednym abx.
          Leczenie musi byc specyficznie celowane na dana infekcje bo raczej nie ma
          kombinacji uniwersalnych dzialajacych 'na wszystko'.
          • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 25.12.07, 19:43
            Wyczytałam, że bartonella może przenikać przez łóżysko, a jak jest z
            pokarmem. Będę miała po porodzie dylemat karmić czy nie karmić?
    • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 25.04.08, 13:25
      Czas się odezwać. Zaczął mi się 8 miesiąc ciąży. Do niedawna jakoś
      się układało, ale teraz znowu mam dość. Starałam się nie myśleć i
      nie czytać tego forum żeby się nie dołować. Fakt brania antybiotyków
      wytłumaczyłam sobie że jeśli by coś miało być źle to bym poroniła na
      początku ciąży. Mimo że nie zmieniłam trybu życia tak się nie stało.
      Zrobiłam wszystkie możliwe badania dziecku i wyszły ok. Tylko że
      wszystkiego nie można zbadać. Zobaczymy co będzie dalej. Czułam się
      generalnie dobrze. Od około miesiąca wróciły mi objawy choroby: bóle
      rąk i nóg, zawroty głowy, zmęczenie, zaburzenia widzenia, bóle
      zębów. Zaczęło się tak samo jak pierwszy raz po dużym stresie jaki
      przeżyłam. Teraz to się trochę uspokoiło, ale mam podejrzenie
      jaskry. Robiono mi dziś badanie i mam bardzo wąski kąt przesączania.
      Po rozwiązaniu mam mieć robioną dziurę w siatkówce. Ciśnienie mam
      ok. Czy to może mieć związek z tymi cholernymi bakteriami. Czy
      objawy które mam są wynikiem koinfekcji czy może znowu mam borelkę.
      I w ogóle jak sobie radzić z tymi wszystkimi chorobami, z jedną się
      godzę wychodzi następna i chyba będzie tylko gorzej, cała się
      rozsypie chyba za niedługo.
      • lidiam1 Re: ciąża w trakcie leczenia 25.04.08, 20:23
        witaj kaja
        bardzo sie cieszę że odezwałaś się, już sie martiwłam co u Ciebie i
        pozostałych dziewczyn cieżarnych. Nie dziwie ci sie że nie cyztasz
        forum, jesli nie czytanie cię uspakaja to czytaj jak najmniej.
        Chcialam cie zapytać o te zaburzenia widzenia. Ja także mam
        zaburzenia widzenia, od kilku lat, gdybys mogła b.dokladnie opisac
        jak one wyglądają i ile trwają, na czym polegają" Ja tez mam ciągle
        podejrzenie jaskry.......czkeam na info.
        pozdrawiam
        • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 25.04.08, 20:46
          U mnie zaczęło się jakieś 6 lat temu, miałam problemy w
          supermarketach przy sztucznym oświetleniu, bolały mnie oczy i
          wrażenie że źle widzę, jak skupiłam wzrok to okazywało się że
          dobrze - nie wiem jak to opisać. Potem od czasu do czasu mroczki
          przed oczami. Badałam ze względu na cukrzyce regularnie wzrok u
          okulisty, ale nic nie stwierdzał. Dopiero teraz będąc w ciąży jak
          poszłam do okulistki to stwierdziła że mam zwężone komory, potem
          byłam u innego okulisty stwierdził że jest wszystko ok, a wczoraj
          poszłam na trzecią obowiązkową wizytę w czasie ciąży do trzeciego
          okulisty i potwierdziła pierwszą diagnozę. Teraz będąc w ciąży raz
          siedziałam przez cały dzień przed monitorem (wprawdzie laptopa) po
          czym mnie bardzo oczy bolały przez tydzień, potem jeszcze raz się to
          powtórzyło i raz po przebudzeniu na jedno oko widziałam bardzo
          niewyraźnie tym razem faktycznie, po godzinie przeszło. Teraz dręczy
          mnie temat czy nie mogę zabiegu zrobić będąc w ciąży, nigdzie w
          necie nie mogę znaleźć info, w klinice w której dziś byłam
          powiedzieli mi że mam czekać do rozwiązania i się nie przejmować. W
          poniedziałek jestem umówiona w prywatnej klinice okulistycznej
          zobaczę co mi powiedzą. Jakbym chciała kiedyś się obudzić i nie mieć
          juz tych wszystkich zdrowotnych problemów (bo innych chyba nie mam)
          czy to kiedyś nastąpi?
          • lidiam1 Re: ciąża w trakcie leczenia 26.04.08, 10:02
            witaj
            moje zaburzenia widzenia mają jednak inny charakter, mam 20 minut.
            zygzaki w polu widzenia, tzw. zygzaki, ktore zawsze zaczynają się od
            plywajacej kropki, potem to rozszerza sie na litere c, poczym do
            tego c coraz wiecej kresek na caly obwód pola widzenia, czasem to
            bylo male, czasem tak dzue ze prawei nic nie widzialam, po 20 min.
            wraca do normalnej ostrosci widzenia. Oraz plama szara na kilka
            sekund pojawiająca sie, przez nia nic nie widzialam. Pisze o czasie
            przeszlym bo od kiedy biore suplementy oraz witaminy czyli od 2
            miesiecy niemialam tego ani razu....musze sie obserwowac. Jeden
            okulista mowi: pewnie poczatek jaskry, inny ze na 99% nie jaskra.
            Mam zrobic zdjecie nerwu oka, podobno to ostatecznie rozwinie
            wątpliowsci. Ale na razie jestem splukana po leczeniu bb, muse
            odczekac. Acha sądze ze bedzeisz miec rozwiazanei przez ciecie?
            zapytaj lekarza okuliste bo nie wiem czhy w twoim przypadku ni
            ebedzei to bezwzgledne, jesli tak niech ci zaswiadczenie wystawi. To
            pierwsza ciąża? Znasz plec dziecka? Na kiedy termin? Dla pociesenia:
            jezeli jest mozliwosc rodzenia dzieci zdrowych przez matki chore na
            hiv to dlaczego nie bylaby mozliwosc rodzenia dzieci zdrowych przez
            matki chore na bb? Wierze że bedzie dobrze. pozdrawiam
            Lidka,
            • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 26.04.08, 11:17
              Lidko, dzieci z hiv rodza sie zdrowe, kiedy matka w ciazy i przed
              nia przyjmuje leki i ma cesarskie ciecie. a i tak nie ma 100%
              pewnosci. Artur gdziesc pisal, ze wedlug lekarzy z ilads niestety
              100% dzieci matek zarazonych, rodzi sie z borelioza wrodzona sad ja
              tez chcialabym, zeby bylo inaczej, sama mam 3letnia corcie, a ja
              choruje od 20 lat. pewnie, ze trzeba byc dobrej mysli i miec
              nadzieje, ze nawet jesli, to choroba u dziecka nigdy sie
              nieuaktywni. ale niestety trzeba tez miec swiadomosc zagrozenia.
              • lidiam1 Re: ciąża w trakcie leczenia 26.04.08, 12:14
                anyx, przykro mi że twoja córcia jest chora, wiem że na forum jest
                kilka matek których dzieci mają boreliozę wrodzoną, ale pamiętać
                trzeba że są też matki chore które urodziły dzieci zdrowe, osobiście
                znam takie matki, na forum także są. Nie ma 100% pweności na nic, na
                to ze te dzieci są zdrowe ani na to ze są chore. Arutr z koeli mi
                pisał (sama bylam przed urodzeniem dziecka zainteresowana tym
                tematem, kiedy w 9 mc ukąsil mnie kleszcz) że to loteria, więc
                dlaczego co chwile mowił coś innego? Mam jendo wytłumaczenie: to nie
                jest takie jasne, mało badań, dowodów. Proponuje więc dodaktowo nie
                stresować dziewczyny bo wiem przez co ona teraz przechodzi, a skoro
                leczy bb od roku to pewnie ma swiadomosc wszystkich zagrożeń. Ja
                także osobiście nei wierzę że 100% dzieci matek zarazonych, rodzi
                sie z borelioza wrodzona. Bo gdyby tak było to przynajmniej 99%
                spoeczenstwa byłaby chora, przecież kleszcze za czasów naszych
                przodków też istniały, tylko wtedy nie wiadomo było co i jak, co
                to.Takie jest moje zdanie.Fajnie by wypowiedziala się matka chora
                która urodzila zdrowe dziecko u którego zarówno brak objaów oraz
                wyniki badan wykluczyly chorobę przynajmniej na razie. Jeszcze raz
                powiem: wiem że niczego na 100% nie wiadomo, ale zawsze jest szansa.
                pozdrawiam i życze dużo zdrówka dla Ciebie i córci
                • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 26.04.08, 18:34
                  Prawda jest taka żę nie wiemy jak to jest dziećmi, nie jest to
                  zbadane. Ja w pierwszej ciąży też byłam chora chociaż o tym nie
                  wiedziałam. Dziecko ma niespełna 3 latka i wygląda na zdrowe, tzn.
                  nie ma objawów i WB wyszedł ujemny. Nie choruje była dotychczas dwa
                  razy lekko przeziębiona. Ma natomiast nadwzroczność i zeza. Wiele
                  osób nosi w sobie bakterie o których nie ma pojęcia. Licze się
                  cesarką chociaż wolałabym rodzić naturlnie. Teraz jeśli coś będzie
                  nie daj Boże nie tak to też nie będę wiedzieć czego to skutek
                  naraziłam moje dziecko na tylko nie pożądanych czynników i chyba
                  jeszcze narażę jeśli mi zrobią zabieg.
                • eva-79 Re: ciąża w trakcie leczenia 27.04.08, 11:08
                  No to sie wypowiem,jako chora matka, która urodziła zdrowe dziecko!
                  Kiedy zaszłam w ciaże nie miałam pojecia o bb, a na pewno byłam
                  chora.Bb w pełnej krasie rozwineła sie po porodzie i
                  karmieniu.Dziecko urodziło sie zdrowe, duze,rozwija sie bardzo
                  dobrze do tej pory.Nie choruje, ma trzy latka. Przeziebienia czasem
                  sie zdarzały, ale organizm radzi sobie swietnie z infekcjami i nigdy
                  nie było potrzeby podania abx.Obecnie od listopada nie miał nawet
                  kataru.Dodatkowo mój synek złapał kleszcza w wieku 1,5 roku.Miał
                  wykonane badania:elisa, wb, pcr-wszystkie ujemne, pozostaja nam
                  koinfekcje do zbadania i jeszcze jeden pcr dla wiekszej pewnosci.
                  Oczywiście ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie i zdarza sie ze
                  cos mnie zaniepokoi, bo np.jakis liszaj na pupie od czasu do czasu
                  czy jakis pryszcz juz budzi moje podejrzenie. Raz dziecko
                  powiedziało ze boli go raczka (była cała odcisnieta, bo spał na
                  niej)-dla mnie to juz było cos co nie dało mi spokojnie zasnąć, ale
                  poniewaz sie nie powtórzyło staram sie nie popadac w paranoje. Nie
                  mniej jednak mam zdrowe dziecko i jestem bardzo szczesliwa, mam
                  nadzieje,ze po badaniach koinfekcji i ponownym pcr bede mogła
                  napisac to samo, jak równiez za 5, 10 i 20 lat bede mogla podawac
                  siebie za przykład matki z bb, i zdrowym dzieckiem-niczego wiecej
                  nie pragne!Pozdrawiam Ewa
            • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 27.04.08, 11:24
              Tak rozmyślając o twoich zaburzeniach to bazując na mojej skromnej
              wiedzy na ten temat też nie wydaje mi się żeby to była jaskra. Poza
              tym jaskra jest o wiele łatwiejsza do zdiagnozowania niż borelioza i
              można ją zbadać. Ta którą ja mam jest najłatwiejsza, bo mam jaskre
              zamkniętego kąta, ale pozostałe też się bada i diagnozuje. Nie
              musisz tego robić prywatnie mi badanie robili w państwowej klinice w
              Katowicach. Niech Ci sprawdzą kąty, pole widzenia, tarcze nerwu
              wzrokowego i ciśnienie w oku. Jeśli to wyjdzie ok to nie masz co
              martwić się jaskrą, chyba że jesteś w grupie ryzyka ze względu na
              czynniki predysponujące do jaskry wtedy musisz się regularnie badać
              pod tym kontem. Termin mam na drugą połowę czerwca. Będzie
              dziewczynka. Tak na marginesie to Artura nie ma już na forum?
              • syt3 Re: ciąża w trakcie leczenia 29.04.08, 16:30
                Witam
                Jestem w podobnej sytuacji do ciebie, rowniez mam termin porodu na
                polowe czerwca a o tym ze mam borelioze dowiedzialam sie w 22
                tygodmiu ciazy i to calkiem przez przypadek. Nie wiem jak dlugo
                jestem chora ale nie mam zadnych objawow tej choroby i cala ciaze
                czuje sie swietnie.Odkad wiem o chorobie biore 2x2g Amotaksu i mam
                nadzieje ze tym samym chronie swoja coreczkesmileMusimy byc dobrej
                mysli i sie nie zamartwiac bo inaczej bysmy zwariowalysmile Pozdrawiam
                • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 29.04.08, 18:36
                  Jak się dowiedziałaś o chorobie?
                  • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 29.04.08, 21:14
                    Alez ja nie wiem czy moja corcia jest chora! ma dodatnia tylko
                    bartonelle. ja radze wszystkim mamom zrobic koinfekcje dzieciakom,
                    to wyjasni troche watpliwosci. i trzeba pamietac o tym, ze wszystkie
                    dzieciaki mam chorych na borelioze, nosza w sobie krętki, a czy
                    choroba sie ujawni, to juz inna kwestia. pozdrawiam i duzo zdrowia
                    zycze!
                    • eva-79 Re: ciąża w trakcie leczenia 30.04.08, 11:05
                      Anyx skąd ta pewność, ze wszystkie dzieci mam chorych na bb sa
                      zarazone, jest duze prawdopodobienstwo zarazenia, ale jest tez
                      mozliwosc, ze do tego nie dojdzie, nie ma tu nic na pewno, dlatego
                      tez ja sie z takim stwierdzeniem nie zgadzam.Pozdrawiam Ewa
                  • syt3 Re: ciąża w trakcie leczenia 30.04.08, 08:57
                    W czasie ciazy zrobil mi sie rumien na nodze, ktory wygladal jak po
                    odcisnieciu skarpetki i zaczal posuwac sie do wysokosci
                    kolana.Zignorowalam to bo myslalam ze to jakas alergia a moj
                    ginekolog sie na tym nie poznal.Po jakims czasie poszlam do lekarza
                    rodzinnego ze strasznym przeziebieniem i pokazalam mu ta noge i ten
                    od razu mnie skierowal na badania w kierunku boreliozy, choc ja
                    niemadra sie upieralam ze mnie nigdy kleszcz nie ugryzlsmileNo i ta sie
                    okazalo ze jednak mnie ugryzl, ale nie wiem kiedy i gdzie.
                    • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 30.04.08, 15:40
                      Ewo, pisze na podstawie tego, co twierdzil Artur, dr Corson i
                      jeszcze inni lekarze, ktorzy zajmuja sie borelioza wrodzona i w
                      ogole bb u dzieci. jak bede miala chwilke, poszukam linkow. uwierz
                      mi, ja tez wolalabym, zeby bylo inaczej, ale badania naukowe sa
                      nieublagane sad
                      • eva-79 Re: ciąża w trakcie leczenia 30.04.08, 18:27
                        a mnie sie wydawało,ze tych badan odnosnie bb wrodzonej jest mało
                        lub wcale, a jesli dobrze pamietam to artur kiedys napisał"ze bb to
                        nie syfilis i nie kazda chora matka rodzi chore dziecko"jesli to
                        znajde to podbije bo linków wklejac nie potrafiesad
    • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 09:09
      Witam,
      mam dwumiesięczną zdrową córeczkę. Wiem że jeszcze wszystko może się wydarzyć ale na razie jest zdrowa. Karmię piersią. Doszłam do wniosku że nie wiadomo czy to zaszkodzi dziecku, a korzyści z karmienia są pewne.
      Natomiast martwię się sobą ponieważ niezbyt dobrze się czuje. Najbardziej martwią mnie bóle oczu i wydaje mi się że gorzej widzę. Od czasu do czasu widzę żółte plamki. Odwiedziłam już masę okulistów, twierdzą że na ból mam brać sztuczne łzy. Widzieć gorzej nie mogę bo badania mam dobre. Mam zwężoną przednią komorę oka, ale ciśnienie jest ok. Mam cysty ciałka szklistego ale ponoć one nie wywołują żadnych dolegliwości. Poza tym ciągle dziwne czucie, ból kości i mięśni. Od czasu do czasu problemy z spaniem, specyficzny ból głowy, przytłumienie, problemy z wysławianiem. Czasami też mam wrażenie że mam problemy z koordynacją ruchów, ale już nie wiem czy mi się zdaje. Nie wiem już czy mam przerwać karmienie i zacząć się leczyć. Czy jeszcze wytrzymać trochę. Nie wiem też czy te problemy z oczami są związane z kleszczem czy może to całkiem coś innego.
      • swigonka Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 10:48
        witaj. fajnie, że napisałas. robiłas malenkiej jakieś badania na bb
        już? czy przyjomowałaś w ciązy amoksycyklinę?
        ja ogromnie boje sie spraw związanych z moim macierzyństwem (a nie
        mam jeszcze dzieci), gdyby jednka udało się np po zaprzestaniu
        leczenia bb i braku objawów i kilku rt PCRach zajśc w ciąze, to po
        pierwsze boje się że ciąza może znów to świństwo obudzić- tak już
        sie stało, po drugie mam dylemat że skoro mam tą swiadomośc to może
        od razu brać antybiotyk żeby chronić maleństwo, po trzecie jesli
        wszytko będzie ok na pewno nie będe karmić- za duże ryzyko. masz
        objawy, jak pisałas problemy z oczami, bóle mieśni i stawów itp. ja
        bym chyba nie karmiła. ale to moje zdanie i nie mogę Ci nic mówic,
        może instynktownie czujesz lepiej, w końcu jesteś mamą. a rodziłaś
        normlanie, czy miałaś cesarke? to kolejny dylemat....
        • lyrica Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 11:51
          swigonko, ja mam dokładnie takie same dylematysad tylko jeszcze jeden problem:
          marne szanse na naturalne poczęciesad także powoli zapominam o temacie ciąży, bo
          przez faszerowanie się hormonami i przygotowania do invitro mam w piersiach
          guzki (wg onkologa to bardzo prawdopodobne), a wokół coraz więcej ciąż, ale
          coraz mniej to przeżywam, bo stwierdziliśmy z mężem że zdrowie jest
          najważniejsze i planujemy adopcję lub rodzinę zastępczą, zresztą od zawsze
          chciałam adoptować dziecko, tylko najpierw miałam mieć własne... plany planami a
          życie życiemsad
          • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 16:18
            Kaja, sądzac po objawach, masz nadal borelioze (i koinfoekcje?).
            dobrze, ze mala narazie jest zdrowa, ale trzeba pamietac, ze
            niestety borelioza wrodzona najczesciej uaktywnia sie w wieku
            dojrzewania. robilas malej badania? jesli nie, to zrob, ale nie
            tylko borelioze, ale przede wszystkim wszystkie koinfekcje. przy
            boreliozie wrodzonej najczesciej wyniki bad. na borelke sa ujemne,
            ale koinfekcje moga wyjsc dodatnio. ja sama dowiedzialam sie o mojej
            borelce, jak moja corcia miala 3 lata. gdybym wiedziala wczesniej,
            na pewno bym nie karmila. choc i tak karmilam ja tylko niespelna
            2miesiace.
      • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 20:08
        Nie robiłam jeszcze badań i na razie raczej nie zamierzam ich robić. Skąd wiecie że dziecko nie zaraz się w łonie matki a poprzez karmienie tak. Rozważam zakończenie karmienie ze względu na podjęcie leczenia. Nie brałam nic w ciąży (oprócz początku) bo tak jak pisałam wcześniej PCR wyszedł mi na borelioze ujemny, natomiast koinfekcje tak, których i tak nie było możliwości leczyć. Poza tym nie wiem czy te moje problemy z oczami to wynik koinfekcji. Mojej pierwszej córce robiłam WB - wyszedł ujemny. Rodząc ją też już byłam chora i karmiłam rok.
        • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 21:32
          Kaja, a kto powiedzial, ze w lonie nie mozna zarazic dziecka? mozna!
          jest to nawet bardzo prawdopodobne. a wb ja mam tez ujemny. i tak
          jak pisalam, przy boreliozie wrodzonej, badania na nia czesto sa
          ujemne, mimo choroby. moje dziecko tez ma ujemne, jedynie babeszjoze
          dodatnia w poznaniu. objawow nie ma zadnych. powinnas dokladnie
          przebadac obie coreczki, ale pcr'em i na borelke i na koinfekcje.
          • zo_sia01 Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 21:36
            Anyx, przestań straszyć! po co ma badać dziecko, które nie ma objawów i narażać
            je na stres związany z pobraniem krwi?
            • kkkkk4 Re: ciąża w trakcie leczenia 13.08.08, 22:59
              Wybaczcie, ale to co pisze tu autorka wątku to jakaś paranoja! Mnie
              ten wątek po prostu zmroził. Jest naukowo udowodnione, że isnieje
              duże ryzyko transmisji krętka przez łożysko i jeszcze większe
              zarażenia dziecka w trakcie karmienia piersią. Faktem jest, że
              najbardziej czytelna manifestacja boreliozy wrodzonej jest
              rozpoznawana u dzieci w wieku dojrzewania, więc nic dziwnego, że że
              taki niemowlak jest "zdrowy". Tysiące noworodków nie jest karmionych
              piersią i są zdrowe, więc bez przesady z tymi korzyściami karmienia
              piersią. Nie mogę zrozumieć jak mając aktywną chorobę można narażać
              tą małą istotkę na tak straszną chorobę i karmić piersią. Ja nawet
              po leczeniu wiem, że nigdy karmić piersią sie nie zdecyduję. Znam
              kilkoro dzieci, które dopóki w moim środowisku nie było problemu
              boreliozy uchodziły za zdrowe a teraz okazuje się że mają wrodzoną
              boreliozę przekazana z mlekiem chorej matki. Szansa na pozytywne
              testy przy wrodzonej boreliozie jest nikła-ale cóż gratuluję mamusi
              pogody ducha....koszmar jakiś...
              • kasia081 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 08:57
                koszmar to jakis !!! ja tak myśle ze jak jest tak jak piszecie to
                już chyba nie ma człowieka bez bb na tym świecie.ochrona przed
                kleszczami tez dużo nie daje bo nawet jak się popryskać to też jest
                możliwość złapania tego gada i użarcia.Każdy spacer staje się
                koszmarem.trzeba by wynależć cos na wyginięcie tych drani albo na
                odkażenie lub szczepionke na bb bo inaczej już przestaniemy
                wychodzić z domu.
              • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 09:29
                Dla mnie to wszystko też jest koszmarem i na pewno daleko mi do pogody ducha - chyba za szybko wyciągasz wnioski. Decyzji o karmieniu nie podjełam sama tylko konsultowałam ją z doktor Beatą.
                Teraz jak objawy się pojawiły to zastanawiam się co robić dalej. Jeśli jest to naukowo udowodnione to podaj mi jakieś źródło. Wiem że testy zazwyczaj wychodzą ujemne i dlatego młodszej nie będę ich robić. Co mam robić leczyć dzieci bez objawów? Bez sensu. Jeśli chodzi o karmineie piersią to jaką mam gwarancje że już nie zaraziłam dziecka wcześniej jeszcze przed urodzeniem, albo już teraz w trakcie karmienia? Odnośnie rozpoznawania boreliozy w wieku dojrzewania, to też nie wiadomo czy do tego czasu dziecko nie złapała iluś tam kleszczy. Poza tym z tego co mi wcześniej napisano w wątku to nie wiadomo czy mam borelioze czy tylko bartonelle, pytałam się jak to z nią jest i nikt nie potrafił mi odpowiedzieć, tak jak nie wiadomo co jest przyczyną moich objawów. Dlaczego po leczeniu nie zdecydujesz się karmić piersią tego już w ogóle nie rozumiem, ale cóż moja wiedza na temat boreliozy jest z przed roku może od tego czasu poczyniono ogromne odkrycia.
                • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 10:35
                  Zosiu, bardzo cie prosze nie komentuj moich postow, juz
                  dyskutowalysmy na ten temat.

                  Kkkkkk, bardzo dziekuje za twoj post.

                  Kaju, niestety z borelioza wrodzona tak jest, ze jesli w czasie
                  ciazy i wieku niemowlecym nic sie nie dzieje, to nie znaczy, ze
                  dziecko jest zdrowe. moja mala tez nie ma objawow, choc oczywiscie
                  mozna sie do czegos zawsze doczepic. badanie na borelioze ma ujemne,
                  jedynie na babeszjoze w poznaniu dodatnie i na bartonelle w
                  lublinie. oczywiscie nie lecze jej i nie mam zamiaru, poki nie ma
                  objawow. mam tez nadzieje, ze organizm sam sobie poradzi z
                  bakteriami, bo u dzieci jest to czeste. nie mozna jednak nie
                  przyjmowac do siebie oczywistych faktow. rzadko kiedy matki z
                  borelioza rodza dzieci, ktore nie maja w sobie kretkow. oczywiscie
                  choroba moze sie nie rozwinac, ale to juz inna historia.
                  i wkurza mnie strasznie, jak jakas mama pisze, ze dziecko ma badania
                  ujemne na borelioze i jest zdrowe (a ma kilka miesiecy czy lat).
                  dlaczego nikt nie chce przyjac do wiadomosci, ze u dzieci z
                  borelioza wrodzona badania najczesciej sa ujemne, a objawow nie ma
                  do wieku dojrzewania.
                • kkkkk4 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 11:01
                  Nie bedę nigdy karmić-taka jest decyzja mojego lekarza. Przebyta
                  borelioza wyklucza w 100% przyszłe dwastwo krwii a karmienie piersia
                  stawia pod dużym znakiem zapytania ze wskazaniem na nie.Oczywiscie
                  decyzja należy do matki. Ja nie uważam, żeby karmienie piersią było
                  jakies szczególnie istotne- znam mnóstwo zdrowych dzieci wychowanych
                  a butelce a ryzyko zarazenia dziecka poprzez mleko jest kilkakrotnie
                  większe niż przez łożysko. Nie mogę posiłkować sie źródłem naukowym,
                  bo ten temat frapował mnie na początku mojego leczenia, gdy jeszcze
                  miałam nadzieję że wyleczę się w 3 miesiące. Nie pamiętam gdzie to
                  wszystko wynajdowałam ale jak masz czas to szukaj na własną rękę.
                  Wówczas ja czytałam sporo opracowań anglojęzycznych w nurcie ilads i
                  jednoznacznie odradza sie karmienie piersią. Dla mnie to po prostu
                  nie podlega dyskusji i to, że nie bedę karmić nie stanowi problemu.
                  Zapamiętałam dwie zasady dotyczące ciąży: będę brać antybiotyk
                  nieszkodliwy dla dziecka przez cała ciażę + karmienie tylko z
                  butelki. Wiem, że to jest też zdanie dr Beaty. U dzieci trudno mówić
                  o objawach bo one jeśli są chore od urodzenia żyją w takim świecie,
                  gdzie wszystko jest źle i myślą że tak ma być. Mój kolega ma
                  wrodzoną boreliozę i dopiero teraz tzn,. po roku leczenia widzi
                  jakie życie naprawdę jest piekne -bez bólu. Koleżanki syn jest
                  leczony - ma 5 lat i zawsze był "zdrowy" a po dodatnim teście sie
                  okazało, że bóle nóg to nie są bóle wzrostowe, sikanie w nocy nie
                  jest fizjologiczne a alergia nie dotyczy 50% dzieci. Drugi chłopiec -
                  bez objawów tyle że niejadek (dzieci tak mają) stala niedowaga.
                  Uczy sie średnio- nie moze sie skupić ale tak ma większosć klasy -
                  zreszta to chłopak- chłopcy tacy są. Wiec cóz dziecko niby bez
                  objawów a z dodatnim wynikiem po krótkim czasie leczenia abx waga
                  dziecka wraca do normy, apetyt też, chłopiec ze średniaka staje sie
                  prymusem. Takich przykładów moge podac jeszcze kilka. Ja bym mimo
                  wszystko zrobiła badania dzieciom i jakby były dodatnie leczyła bo
                  jest szansa, ze jednak wyjdą dodatnie a nie ma nic gorszego niż
                  dorastać z ta chorobą. Ale jak widzisz moje poglądy są zupełnym
                  przeciwieństwem tego co zrobiłaś. Bo nawet skoro twierdzisz, ze
                  lekarka kazała karmić piersia (w co mi sie za bardzo nie chce
                  wierzyć) to mnie to by nie przekonało. Jeśli istnieje choć cień
                  ryzyka nie podjęłabym tej decyzji. Bartonella również przenosi sie
                  na dziecko i o tym było na forum. Mam nadzieję, ze masz zdrowe
                  dzieci i to tylko koszmarne dywagacje.
                  • swigonka Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 11:14
                    kkk leczysz się w Krakowie czy Bieslku?
                    Ja, jesli zdołam po leczeniu zajsć w ciąże i ją utrzymać- wierze w
                    to głeboko- to również nie będę karmić piersią. wiem to już teraz na
                    100% sprawę przedyskutowałam także z moim świetnym ginekologiem,
                    który jest dla mnie wielkim wsparciem od kiedy dowiedziałam sie co
                    ze mną nie tak, skąd te bóle i co działo sie (dlaczego-we wrzesniu
                    2007)
                    wiem, że istnieje większe prawdopodobieństwo zarażenia dziecka
                    karmiąc je niż istnieje takie zagrożenie w ciąży. ale istnieje.
                    dlatego myslę jak najlepiej ochronić maleństwo. rozważanie o
                    antybiotyku bezpiecznym dla dziecka wchodzi w gre jak najbardziej.
                    mniejsze zło. nie chce zyć z myslą że będąc świadomą choroby matką-
                    nawet po leczeniu- naraziłam swoj skarb na cierpienie, które zapewne
                    wydawac mu się będzie normalnością, bo inego zycia bez tych
                    gównianych krętków by po prostu nie znało! będe się leczyć ile
                    trzeba,póki wszysściutkie objawy nie ustąpią + kilka miesięcy.
                    odczekam aż organizm oczyści sie z abax, wykonam kilka rtPCR jesli
                    będa negatywne dopiero podejme decyzję o ciązy. i będę się modlić,
                    żeby to gówno nie wróciło. a dr Beata i mój gin wspólnie rozważą za
                    i przeciw i zdecydują czy brać amoksycykliną całą ciąze,czy od 4
                    miesiąca, czy wcale jej nie brac. jeśli otrzymam ten dar to na pewni
                    nie będę karmić!
                    • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 11:55
                      Skąd wiecie że prawdopodobieństwo zarażenia w trakcie ciąży niż w trakcie karmienia jest większe???
                  • kasia081 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 11:30
                    to co piszecie jest przerażające.Wynika z tego ze my wszyscy no
                    prawie chyba mamy wrodzoną bb a nasze dzieci to już chyba wszyskie
                    bo przecież w czasach naszych mam i babć też były kleszcze i gryzły
                    je ale nikt się tym nie przejmował więc wszyscy którzy są mniej
                    zdolni lub moczą się to wrodzona bb?W mojej rodzinie moczył sie
                    np.mąz kuzynki,kuzyni kuzynki a także jej dzieci dziś już maja po 30
                    i 26 lat.Z tego by wynikało ze to bb wrodzona?o ile wiem kuzynki nie
                    użarł żaden kleszcz ale to nie wiadomo.No a dzieci też mogły w
                    trakcie dorastania pogryżć kleszcze lub nimfy nawet o tym by nie
                    wiedziały.A teraz gdy dzieci dorosłe to na badania się chyba nie
                    zgodzą a nawet jeśli to nie będzie wiadomo czy wrodzona bb czy
                    nabyta w ciągu 20-30 lat życia.Bo skąd to wiedzieć?
                    • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 11:53
                      Kasiu, niestety tak jest, ze borelioza to bardzo czesta choroba.
                      wiadomo, ze nie u wszystkich od razu rozwinie sie w zastraszajacym
                      tempie, ale niestety to, ze w koncu sie rozwinie jest bardzo
                      prawdopodobnie. wczesniej nie mialam pojecia o tej chorobie, a kiedy
                      zglebilam temat, okazalo sie, ze w moim najblizszym otoczeniu
                      (rodzina i znajomi) jest ok. 15osob chorych!!! ja mam takie "lekkie"
                      objawy praktycznie od zawsze - anginy, bole nog, szmery nad sercem w
                      wieku dzieciecym, a w okresie dojrzewania zdretwienie prawej polowy
                      ciala, meczliwosc. ale borelka dala mi w kosc tak naprawde dopiero
                      5lat temu. kleszcza nie pamietam, rumienia tez. byc moze mam borelke
                      wrodzona. gdybym wiedziala bedac w ciazy, ze jestem chora,
                      zrobilabym wszystko, zeby ochronic swoje dziecko. dlatego dziwie sie
                      mamom, ktore majac taka wiedze, nie korzystaja z niej. przeciez to
                      chodzi o zdrowie i zycie ich dzieci!!! nie bedzie wiadomo, czy
                      dziecko ma bb wrodzona czy od kleszcza, ale jakie to ma znaczenie?
                      jesli mozna ochronic dziecko, to trzeba to zrobic. ja karmiac
                      dziecko i wiedzac, ze jestem chora, z kazdym jego łykiem mleka,
                      myslalabym o tym, jak bardzo moge skrzywdzic tym mlekiem moje
                      dziecko. i nikt nie przekona mnie do tego, ze jest inaczej.
                  • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 11:51
                    Mam świadomość, że różnie może jeszcze być i może się okazać że dzieci są chore. Moja ciąża była narażona nie tylko z powodu boreliozy czy bartonelli, ale również z innych o których pisałam wyżej i bardzo się cieszyłam, że na razie u niej lekarze nic nie wykryli i twierdzą że jest zdrowa - wiem że nie dotyczy to krętków. Mam nadzieję że rozumiecie o co mi chodzi. Decyzje o karmieniu podjęłam a na podstawie tego: 1)co napisałam mi artur że niekoniecznie musze mieć borelioze 2)na podstawie tego co napisała mi doktor Beata - nie wiem może od tego czasu jej pogląd na tą sprawę się zmienił, właśnie przejrzałam maile od niej jeszcze raz i na pewno tak mi napisała, że jak PCR jest ujemny to mogę karmić 3)wtedy szukałam informacji na ten temat i nie było żadnych pewników, wszyscy piszą że przypuszczają itd. i piszą o przenikaniu prze łożysko, więc skoro dziecko już się zaraziło wcześniej jaki sens jest niekarmienia. Dla mnie akurat karmienie jest bardzo ważne i nie myślałam nawet, że odstawienie może być tak trudne, no ale to już mój problem. Odnośnie leczenia dzieci to właśnie na tym forum panuje pogląd, że leczy się objawy a nie wynik. Niektóre objawy dorosły może zauważyć u dzieci to nie jest tylko tak że muszą same zwracać na nie uwagę. Niestety nie mam odwagi by leczyć dzieci bez objawów, przynajmniej na razie nie. Inaczej jest jak podejmujesz decyzje dotyczące siebie, a inaczej jak dotyczy to dzieci.
                    Faktem jest, że karmię i poradźcie mi co mam dalej robić i co sądzicie o oczach i bardzo brakuje mi tu Artura.
                    • ooo7 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 12:10
                      Dla mnie sprawa jest prosta. Masz standartowe obajwy infekcji
                      boreliozy. To że pcr wyszedł ujemny-nic nie znaczy. NIe wiem czy
                      robiłaś go w trakcie rocznej antybiotykoterapii czy przed ale
                      borelioza to objawy i ujemny pcr nie wyklucza jej. Ja po długim
                      leczeniu mam ujemne pcry a objawy nadal są -stąd i leczenie trwa.
                      POzytywne koinfekcje to kolejny powód do leczenia. Piekace oczy,
                      problemy z widzeniem- normalne - 90% z nas to ma. Ja od dr Beaty
                      wiem, że nie wolno karmić matce z zagrozeniem boreliozy, przebytą
                      boreliozą a tymbardziej chorej. NIe wiem czy podczas ciazy byłaś pod
                      opieka lekarza ilads ale jest niemal pewne, ze masz teraz aktywną
                      infekcję. Jeśli teraz karmisz to wybacz-jesteś nieodpowiedzialna.
                      Powtarzanie teorii o zbawiennym wpływie karmienia piersią na
                      odpornosć dziecka jest wg mnie tak bzdurne jak mity o szkodliwosci
                      przyjmowania antybiotyków. Pewnie że lepiej jest być zdrowym, nie
                      jeść leków i karmić piersia, ale skoro tak sie nie da to lepiej nie
                      podawać dziecku trucizny zasłaniając sie jego ewentualnym dobrem.
                      Dzisiejsze odżywki i mleka są naprawde lepszym rozwiazniem niż
                      zakażone bakteriami i riteksjami mleko chorej matki. Pisanie o tym
                      że dziecko jest zdrowe jest mocno na wyrost. Właśnie sie
                      dowiedziałam że sąsiadka której dziecko (niby zdrowe od urodzenia
                      okazało sie autystyczne) miała w ciaży rumień. Autyzm stwierdzono
                      dopiero jak mała wykazywała opóźnienia w stosunku do rówieśników-
                      wcześniej nie miała nawet przeziebienia. Pytasz o radę- dostałas je
                      już powyżej wiec może podsumujmy:
                      natychmiast przestać karmić
                      zbadac dzieci
                      obserwować dzieci
                      zacząć siebie leczyć, bo jest też ryzyko zarażenia partnera
                      Ot cała filozofia- zdrowia życzę.
                      • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 12:14
                        PCR robiłam po antybiotykach, jak już byłam w ciąży.
                      • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 13:09
                        Powtarzanie teorii o zbawiennym wpływie karmienia piersią na
                        > odpornosć dziecka jest wg mnie tak bzdurne jak mity o szkodliwosci
                        > przyjmowania antybiotyków.


                        Pisanie takich rzeczy powoduje niewiarygodność twojej wypowiedzi. Oczywistym jest że mleko matki jest lepsze niż sztuczne. Ja mam również cukrzyce i karmienie piersią zmniejsza również ryzyko zachorowania dziecka. Są też inne aspekty karmienia piersią dla których matka chce karmić, nie będę tu się nad nimi rozwodzić. Natomiast gdy ryzyko przewyższa korzyści trzeba odstawić i z tym się zgadzam. Szkoda tylko, że o tym ryzyku wiem tylko z waszych wypowiedzi i mimo że chyba przerwie karmienie to nie będę przekonana czy dobrze zrobiłam. Jest to wiara na słowo tak jak uwierzyłam na słowo podejmując decyzję o karmieniu. Mam nadzieję że za kilka lat jednak ktoś nie odkryje że gdybym karmiła piersią to jednak pomogłabym dziecku.
                        Tak na marginesie dodam jeszcze że rodziłam w szpitalu w którym mieli bzika, aby karmić piersią i gdybym powiedziała nie to by mnie chyba zlinczowali (nie mogłam rodzić gdzie indziej)
                        • swigonka Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 13:14
                          o tym czy karmić piersią czy nie to decyduje mamusia nowonarodzonego
                          dziecka. niektóre kobiety z tego rezygnują np ze względu na prace.
                          pewnie, że mleko matki jest najlepsze, przynajmniej tak się uznaje,
                          ale pod warunkiem, że jest pełnowartościowe- czyli mama jest zdrowa.
                          na rynku mamy mase dobrych produktów zastępczych.
                          • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 13:29
                            Ja od poczatku mialam malo pokarmu i Jula byla karmiona moim mlekiem
                            i mlekiem sztucznym. jak miala dokladnie 1,5miesiaca juz calkiem nie
                            mialam mleka. i nie uwazam, zeby jakas krzywda sie jej stala.
                            przeciwnie, widze same plusy takiej sytuacji. zreszta i tak nie
                            mialam wyjscia, bo tydzien po cesarce wrocilam do pracy. ale zgadzam
                            sie ze swigonka, to jest decyzja kazdej kobiety.
                            niestety, jesli chodzi o dzieci autystyczne, to wedlug badan ponad
                            70% mam tychze dzieci chorowalo, badz choruje na borelioze!!!!
                            • kasia081 Re: ciąża w trakcie leczenia 14.08.08, 13:53
                              jest to zupełnie przerażajace ale z tego wynika ze już wszyscy
                              jesteśmy chorzy na bb.A jak z tego widać rozsypywane prochy za prl
                              miały też swoje dobre strony i teraz napewno by się przydały.
                    • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 07.09.08, 21:42
                      Przerwałam karmienie.
                      Mam pytanie odnośnie ryfampicyny, gdzieś na forum pisze że jak się ja przerwie to potem już nie działa. Wiecie jakiego okresu czasu to dotyczy? Ja brałam ją dokładnie rok temu.
      • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 15.08.08, 20:51
        Zanim podejmę decyzję czekam na odpowiedź doktor Beaty.
        • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 20.08.08, 03:31
          Kaju, czy masz juz odpowiedz?
    • nataszkam wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 13:29
      Borelioza też kiedyś była, ale najprawdopodobniej jednak nie tak
      często, jak dzisiaj- kiedyś człowiek nie spędzal tyle czasu nad
      jeziorem czy wczasach agroturystycznych. Poza tym- były mroźne zimy,
      z mrozami przez wiele tygodni. No i ekologów też nie było, więc za
      PRLu w lasach rozsypywano różności, które działały m.in. na kleszcze.

      Teraz weekendowe wypady za miasto to niemal norma. W miastach jest
      ciepło zimą, więc pzrywleczone przez czworonogów z takiego pobytu
      kleszcze, nawet zimą mają raj.
      Mnie zawsze zastanawiały różnice w stanie zdrowia mieszkanców wsi i
      miast- gorszą kondycję zdrowotną rolników, sadowników tłumaczy się
      zazwyczaj gorszymi warunkami do pracy i gorszym dostępem do opieki
      lekarskiej. No ale z drugiej strony- własne warzywa, nieskażone
      powietrze, bez wyścigów szczurów, więc nie do końca mnie przekonują
      podawane argumenty. Z moich obserwacji wynika, że jest na pewno
      znaczna grupa osób, która ma boreliozę, ale nie ma jej rozpoznania
      i "leczy" jej objawy, a nie przyczyny - mam tu na mysli osoby, które
      wcześniej, czasami wiele lat temu, miały rumień.

      Co do boreliozy u dziecka- jeśli urodzenie zdrowego dziecka przez
      matke z kiłą jest bardzo malo prawdopodobne, to w czym borelioza ma
      być inna? Owszem, takie sytuacje się zdarzają, ale urodzenie dziecka
      z boreliozą to nie wymysł, a wysokie prawdopodobieństwo.

      Być może mój syn ma borelioze wrodzoną- wskazywać na to MOŻE
      przebieg ciąży, a także niektóre objawy w dzieciństwie. Miesiąc
      przed zajściem w ciążę spędziłam w Bieszczadach... Jeszcze nim
      zrobiłam test, miałam taką dziwną sytuację- było mi straaasznie
      zimno, musiałam siedzieć pod kocem i używałam farelki- dokładnie tak
      samo było 2 lata temu; tyle tylko, że wtedy, 12 lat temu, był to
      początek września, było ogólnie chłodno, więc mogło być różnie.
      Ostatnio jednak było to w środku lata. Do tego przy każdej ciąży
      miałam ogromne osłabienie, nie mogłam wstawać z łóżka przez kilka
      dni; no i silne zawroty głowy, z potykaniem. Mój syn- po wielkich
      bojach w czasie całej ciąży- urodził się jako wcześniak, z bardzo
      rzadkimi wadami pępowiny i łożyska (są opisane w literaturze o
      boreliozie wrodzonej). Na jego wcześniactwo składano opóźnienie w
      rozwoju mowy czy chodu. Na szczęście bardzo szybko nauczył się
      czytać, pisac i liczyć i ogólnie nic mu nie dolegało.
      Co mnie jeszcze skłania do tego, że to może być u niego borelioza
      wrodzona- w listopadzie, grudniu ubiegłego roku (po prawie rocznym
      leczeniu) powiedział mi, że czuje się rewelacyjnie i że tę borelioze
      to musiał mieć już wcześniej, bo nigdy tak lekko mu się nie biegało
      i nie pływało. Faktycznie- szybciej od rówieśników męczył się np.
      jeżdżąc na rowerze czy grając w piłkę, no ale to wcale nie musi być
      oczywiście borelioza.
      Ja mam bartonellę i boreliozę- syn również... Jak na "młodą"
      boreliozę (4 miesiące od pierwszych objawów) to leczy się ona u
      niego baaardzo opornie...Syn właśnie zaczął 21. miesiąc leczenia sad

      Gdybym była młodsza i w związku z tym planowałabym ciążę, to przez
      cały jej czas trwania NA PEWNO brałabym amoxy, no i zrezygnowałabym
      z karmienia (o ironio- jestem dosyć mocno związana z ruchem promocji
      karmienia piersią). Pokarm matki jest najlepszy na świecie- o ile
      jest bezpieczny. Z wirusem cytomegalii, boreliozą, gruźlicą czy kiłą
      na pewno bezpieczny nie jest.
      Jeśli obserwowano serokonwersję (wytworzenie się przeciwciał) u
      kotów, karmionych zakażonym mlekiem, to taka sposobność nie może być
      wykluczona u człowieka- wytworzenie przeciwciał następuje wtedy, gdy
      antygen znajdzie się we krwi. Jasne, że jest sok żołądkowy, który ma
      za zadanie niszczyć drobnoustroje, dostające się z pokarmem. Tyle
      tylko, że u niemowląt to nie zawsze wystarcza.
      Gdybym miała podejrzenie co do tego, że moje dziecko może mieć
      boreliozę wrodzoną, to zrobiłabym badania ( przy negatywnych
      wynikach powtarzałabym co jakiś czas) i przy wyniku pozytywnym udała
      się za Ocean do Jonesa- jego zdanie w tej sprawie byłoby ostateczne
      dla mnie.
      Pewnie, że problematyczne jest leczenie małego dziecka, ale zdaję
      sobie sprawę, jak podstępnie może rozwijać się borelioza, jak może
      się ujawnić i zapewne drżałabym za każdym razem, gdyby się coś
      działo, czy to nie rozwój choroby (np. ból głowy, zmęczenie,
      problemy ze wzrokiem) i czy jest już ten ostateczny czas na
      włączenie leczenia.
      Nie chcę straszyć autorki watku- szanse, że masz zdrowe dziecko są,
      ale nie jest to 100%. Zdaję sobie też sprawę z tego, że każda matka
      chce jak najlepiej dla swojego dziecka, więc decyzja jest zawsze
      jej. Ja w każdym razie trzymam kciuki za zdrowie córeczki i w ogóle
      gratuluję smile
      • kaja96 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 13:35
        > Nie chcę straszyć autorki watku- szanse, że masz zdrowe dziecko są,
        > ale nie jest to 100%. Zdaję sobie też sprawę z tego, że każda matka
        > chce jak najlepiej dla swojego dziecka, więc decyzja jest zawsze
        > jej. Ja w każdym razie trzymam kciuki za zdrowie córeczki i w ogóle
        > gratuluję smile

        Właśnie zanim to napisałaś chciałam zadać pytanie, czy są jakiekolwiek szanse że karmiąc ją 2 miesiące nie zaraziłam jej?
        • nataszkam Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 14:02

          Kaju, myślę, że nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie.

          Wiem tylko o tej serokonwersji u kotów, ale tez o pozytywnym PCRze z
          pokarmu kobiecego - i tak to nie oznacza od razu mozliwości
          zakażenia się, ale też jej nie wyklucza.
          Nim przerwałabym karnienie, zrobiłabym sobie PCRa- z krwi.
          • kaja96 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 15:12
            > Nim przerwałabym karnienie, zrobiłabym sobie PCRa- z krwi.

            Możesz mi wyjaśnić co mi to da? Bo robiłam na początku ciąży i na tej podstawie była podjęta decyzja o karmieniu.
            • mea_51 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 15:18
              Czytałaś mój wpis poniżej? Opinie lekarz sa podzielone .Pozdrawiam
              mea_51
              • kaja96 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 15:51
                Tak czytałam i dlatego też mam wątpliwości i nie wiem co robić.
            • nataszkam Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 21:07
              kaja96 napisała:

              >
              > Możesz mi wyjaśnić co mi to da? Bo robiłam na początku ciąży i na
              tej podstawie
              > była podjęta decyzja o karmieniu.


              rt PCR z wynikiem pozytywnym byby jednoznaczny, z negatywnym- nie.
              odnośnie tego, że robiłaś PCRa na poczatku ciąży- poczytaj ten mój
              wątek:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716&a=83005501
              Po prostu na antybiotykach pozytywny wynik rtPCR to naprawdę
              rzadkość, mimo aktywnej choroby- tak też wynikało z doniesień
              wstępnych osób z CB DNA, które były prezentowane podczas Zjazdu.
        • mea_51 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 14:33
          Ja nie karmiłam piersią ani dnia mojej córki, która na 100 % ma boreliozę.Swoją
          córkę karmiła piersią 1,5 roku .Wnusia w tamtym roku opuscila tylko 1 dzień w
          przedszkolu.Uważam jednak,że tez ma wrodzoną- ale z łona - to moje zdanie.Póki
          co,jest jak jest.Razem z pokarmem dostała też przeciwciała przeciwko wielu innym
          bakteriom chorobotworczym i to może być ten plus.wszystkiego jeszcze nie wiemy i
          napewno nie dowiemy się. A świat jest juz tak urządzony,że najlepszym pokarmem
          jest mleko matki.Czy ktos bada mleko od krowy przznaczone na najlepsze mieszanki
          pod katem boreliozy? Odpowiedzcie sobie sami!!! Krowy bardzo czesto choruja na
          boreliozę! Pozdrawiam
          mea_51
      • swigonka Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 14:34
        nataszkam piękny post. dobrze, ze tu napisałaś. szkoda że dr zza
        oceanu ma już swoje lata i tak cholernie cięzko przekazać mu
        pałęczkę komu innemu równie oddanemu sprawie całym sercem i
        walczącego o zdrowie maluchów ze wszystkich sił i wbrew wszystkiemu
        i wszystkim.a wiesz może jakie dawki amoksy w czasie ciąży? i czy od
        momentu starań, czy później? wiadomo coś na ten temat?
        • ooo7 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 15:19
          Kaju wszyscy tutaj życzą Tobie i dzieciom jak najlepiej. Nikt nie
          chce zeby były chore, ale jeśli robiłaś pcr po kilku m-cach abx to
          może dlatego wyszedł ujemny. Tak jest u wielu osób, które zmylone
          ujemnym pcrem kończą leczenie mimo objawów a potem choroba wraca. U
          mnie też pcr ujemny. Co do mieszanek krowich z któych robione są
          odżywki to raczej nie ma szans na przeniesienie bakterii po tak
          zaawansowaniej obróbce -tak samo jak mleko z kartonu jest
          bezpieczne. Ja sie naparzyłam na tyle dramatów że dla mnie pokarm
          matki nie ma wartosci w porównaniu z zagrozeniem tą chorobą.
          • mea_51 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 15:22
            Pogralutować wiary i optymizmu, co do sporządzania mieszanek mlecznych.Skąd te
            afery z gronkowcami itp w mlekach w proszku ? - piers nawet ta z borelioza jest
            bardziej sterylna.
      • 3pawel1 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 15:17
        Nataszkam napisała"i przy wyniku pozytywnym udała bym sie za ocean
        do jonesa" tak tylko ze nie wszystkich na to stać a nawet śmiem
        twierdzić ze wększość na to nie stać finansowo a USA wiz też nie
        daje tak chętnie nieraz trzeba czekać nawet pare lat.
        • anyx27 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 16:58
          Mea, na takiej zasadzie, to przez wszelkie produkty mleczne (maslo,
          mleko, jogurty, sery)mozna by zarazic sie borelioze. to
          niedorzeczne.

          Pawel, dokladnie to chcialam napisac. to nie takie proste, dostac
          sie pod skrzydla dr Jonesa. poza tym wiadomo, jak dr Jones leczy i z
          tego doswiadczenia moga i juz korzystaja przeciez nasi lekarze.
          • ooo7 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 17:44
            No Mea teraz to już nieźle strzeliłaś. Jeśli jak twierdzisz pierś z
            boreliozą jest sterylna to gratuluję pionierskiego odkrycia -
            proponuję skonatktować sie ilads - moze zreewolucjonizujesz ich
            teorię. Proszę zastanów sie pieć razy nad tym co piszesz bo możesz
            miec na sumieniu chorobę dziecka. Jak widzisz autorka wątku jest w
            trudnej sytuacji bo nie wie co robic- gra idzie o życie i zdrowie,
            więc powiedz skad masz takie informacje? Na forum (na podstawie
            doniesień z usa nurtu ilads) rezygnuje sie z karmienia piersią.
            Podaj nazwisko choć jednego lekarza, który zaleca karmienie.
            Niedawno był na forum wątek bardzo niemiłej osoby, która została
            ukąszona w ciaży i konsultowała sie z Jonesem i zdaje sie on też
            zakazał karmienia. Ja nigdy nie słyszałam o zanieczyszczeniu
            preparatów dla dzieci-ale też nie interesowałam sie tym, jednak
            myślę, że nawet jeśli jest takie ryzyko to skala jest znacznie
            mniejsza. NIe można postawić znaku równosci pomiędzy
            małoprowdopodobnym incydentalnym zanieczyszczeniem produktu
            spożywczego a udowodnionym ryzykiem przeniesienia boreliozy. Zresztą
            wiesz co wolełabym leczyć gronkowca niz tą cholerną borelkę.
            • mea_51 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 18:22
              Nie napisałam nigdzie,że pierś jest sterylna.Napisałam,że jest bardziej sterylna
              a to różnica.Poza tym uważam,że każdy może mieć swoje zdanie i właśnie je
              wyraziłam. Niestety w życiu musimy dokonywać wyborów i nikt nas od tego nie
              zwolni. Nikt też nie ma patentu na nieomylność. Moje doświadczenie jest takie a
              nie inne.Kaja musi wybrać.Ale wszedzie nalezy zachować tzw,złoty środek .Nie
              mozna popadać w przesadę i paranoję, bo jak wiadomo,życie to też "śmiertelna
              choroba przenoszona drogą płciową" .Myslę,że Kaja musi skonsultować z lekarzem i
              podjąć bardzo trudną decyzję.Kaja nie miala do tej pory takich rozterek, ale
              właśnie to część Waszych postów zasiała w niej niepokój.Przecież pisała,że dr
              Beata nie zabroniła jej karmienia.A Posty w stylu" co ty robisz temu dziecku,
              jak możesz? itp" Podkreślam jeszcze raz-spowodowały tę rozterkę.Ja mam takie
              doświadczenie-i nie bedę kłamać, wszyscy uczymy sie tej choroby,w niej nie ma
              pewników!
              • ooo7 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 18:45
                Wybacz, ze osmielam sie dyskutować - Twoje doswiadczenie nie ma tu
                nic do rzeczy- chyba, że to, że potwierdzasz fakt, że Twoja wnuczka
                moze mieć przenesioną boreliozę albo przez łożysko albo przez mleko.
                Dosć zdecydowanie i pewnie ferujesz opinie a jak przychodzi co do
                czego to sie wycofujesz. Nie potwierdzasz ich żadną nukowa teorią
                tylko swoim widzimisię. Nie ma w boreliozie złotego środka o którym
                piszesz za to są jasne fakty które mówią- chronić dziecko przed
                bakterią za wszelka cenę- nawet ryzykując wzglednie słabszą
                odporność. DObrze, że na forum pojawiły sie głosy, które sprowadziły
                kaje na ziemię. NIe powinna karmic ani dnia dłuzej- to zdanie moje,
                które ośmielam sie wypowiadać po dwuletnim przekopywaniu wiedzy
                internetowej, kontaktach z róznymi lekarzami i rozważaniu wszytskich
                możliwosci. Decyzja wbrew pozorom nie jest trudna - być moze osoby
                ze starszego pokolenia widzą demona w sztucznych odżywkach, ale
                uwierz mi Mea ja wywodzę sie z pokolenia młodych karierowiczek, mam
                wokół siebie 90% dzieciaków karmionych najlepszej jakosci mlekiem z
                butelki z bardziej błahych powodów niż borelioza. Nie pochwalam tego
                i nigdy nie myślałam, ze kiedyś dołąlczę do grupy tych mamuś ale
                niestety tak bedzie. Dodam, ze dzieci rozwijają sie bez zażutów,
                niektóre już są w szkole, są odporne, uczą się. Kontynuowałam tą
                dyskusję, gdyż jestem bardzo pewna tego co piszę-bez osobistych
                urazów. Myślę, ze starczy wynurzeń z mojej strony. Kaji (jak i nam
                wszystkim) życzę szybko zdrowia i dobrych decyzji.
                • mea_51 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 18:55
                  Powtarzam jeszcze raz -to sa moje osobiste doświadczenia i wieloletnie
                  obserwacje.Należę do pokolenia wapniaków i mam trochę większy bagaz
                  doświadczeń.A czas zweryfikuje wiele spraw. Jsk ktoś mądrze napisał "O
                  czymkolwiek dyskusja im dłużej się wiodła, była dalsza od prawdy, jak woda od
                  żródła" ,dlatego zakończę.
          • mea_51 Re: wrodzona Bb- być może u mojego syna 14.08.08, 18:32
            Wiem o przypadku, gdzie leczonych jest kilka osób pijących mleko od jednej krowy
            /z powodu boreliozy/. Nie twierdzę wcale,że masło,ser itp, ale gdybys
            wiedziała,że krowa ma borelioze dałabyś dziecku twarożek z takiego mleka?
            Myslę,że to niedorzeczne a jednak wiem,że nie dałabyś! Prawda?
        • nataszkam Pawel, anyx 14.08.08, 21:00

          3pawel1 napisał:

          > tak tylko ze nie wszystkich na to stać a nawet śmiem
          > twierdzić ze wększość na to nie stać finansowo

          Części (większości ??) chorych na borelioze nie stać nawet na
          leczenie, a Was- tak.

          Czy w imię solidarności z matkami chorych dzieci, których nie stac
          na wyjazd do USA, powinnam zrezygnować z możliwości, które posiadam?
          To może w ogóle zrezygnowac z leczenia, diagnozowania, skoro sa
          tacy, których na to nie stać?

          Tak ten świat jest urządzony, że nie wszyscy mają to, co chcieliby
          mieć. Macie na to jakąś radę?
          Ja np. nie będę miała więcej dzieci przez chorobę, ale nie
          przyszłoby mi do głowy, aby taką możliwość "wypominać" komukolwiek.
    • ooo7 Re: do mea 51 20.08.08, 07:33
      A co by było jakby ktoś zaszedł w ciąze w trakcie takiej długiej
      antybiotykoterapii? Czym grożą przyjmowane leki?
      • mea_51 Re: do mea 51 20.08.08, 08:41
        Odpowiem Ci z mojego doswiadczenia .Wiadomo, leki zwłaszcza w ciąży generalnie
        nie są wskazane,jednak nie wszystkie- teraz są np .antybiotyki takie, które
        wolno zazywać i w ciąży i przy karmieniu no i szereg innych dopuszczalnych
        leków.Dawniej za najgorsze w skutkach podczas ciąży uważano leki psychotropowe.
        Choć mam w swoim otoczeniu przypadek, kiedy w pierwszych tygodniach -
        miesiacach!/do pierwszych ruchów/ ciąży lekarka stosowała silne leki hormonalne
        na"wywołanie miesiączki" i b. silne psychotropowe na uspokojenie pacjentki w
        związku z "guzem w brzuchu" Kiedy ponowny test ciążowy, tym razem na "krolicy" a
        nie króliku! /takie byly testy/ wykazał,że to ciążą- lekarka uprzedała,że
        dziecko będzie nienormalne i z wadami genetycznymi, niemożliwe,żeby bylo
        zdrowe..A jednak na przekor wszystkiemu, z towarzyszącym strachem rodzącej i
        rodziny urodził sie piekny zdrowy, mądry,zdolny chłopiec.Dzis dobiega 40-tki!
        Mozna to interpretowac róznie.Dla wierzących -cud, a dla niewierzących -fart.
        • mea_51 Re: do mea 51 20.08.08, 08:46
          Tak do konca medycyna nie jest w stanie przewidziec wszystkiego. Nie należy
          wpadac w panikę.
      • kaja96 Re: do mea 51 20.08.08, 17:17
        ooo7 napisała:

        > A co by było jakby ktoś zaszedł w ciąze w trakcie takiej długiej
        > antybiotykoterapii? Czym grożą przyjmowane leki?

        No właśnie ja tak zaszłam.
        • anyx27 Re: do mea 51 20.08.08, 17:30
          Ja tez sie tego boje sad pilnujemy sie bardzo, ale wiadomo, jak to
          bywa. a ze wzgledu na borelke tabletek antykoncepcyjnych nie moge
          brac, wiec zostaja inne, mniej skuteczne metod. wazne, zeby szybko
          wylapac ewentualna ciaze i szybko przejsc na dozwolone abx.
          • ooo7 Re: do mea 51 20.08.08, 17:56
            A ja po prostu nie mam już czasu na czekanie (36lat) być może tracę
            sznase na dziecko a leczenie wciaż trwa..zastanawiam sie czy by sie
            nie dało zajść w trakcie ale to chyba nierealne tymbardziej ze u
            mnie bb spowodowała najprawdopodobnie niepłodnosć.
            • ooo7 Re: do mea 51 21.08.08, 06:32
              Wiem wink tylko ja bym brała antybiotyk całą ciążę i bym nie karmiła
              • anyx27 do ooo7 21.08.08, 11:57
                Kazda kobieta sama musi podjac decyzje. ciezko mi powiedziec, co ja
                bym zrobila w takiej sytuacji. na szczescie los zadecydowal za mnie.
                zaszlam w ciaze, nie wiedzac jeszcze, ze jestem chora. i teraz mam
                cudowna corcie smile mojej corci wyszla w badaniach babeszja. nie ma
                zadnych objawow. mysle, ze gdybym byla w takiej sytuacji, jak ty i
                inne dziewczyny, ktore odkladaja ciaze ze wzgledu na chorobe,
                zdecydowalabym sie na dziecko. czas ucieka i potem bedzie coraz
                trudniej. wy jestescie w lepszej sytuacji, bo mozecie zminimalizowac
                ryzyko zarazenia. a zreszta jest tyle chorob na swiecie, ze zdrowym
                mamom rodza sie chore dzieci. idac tym tokiem myslenia, to zadna
                kobieta nie powinna miec dzieci, bo moga urodzic sie chore. a nawet,
                jesli, to co? mysle, a przynajmniej mam nadzieje,ze za kilka,
                kilkanascie lat, leczenie bb bedzie lepsze, skuteczniejsze. wiem
                tez, ze dziciaki o wiele latwiej radza sobie ze wszelkimi wirusami,
                bakteriami itd i jest duze prawdopodobienstwo, ze organizm sam
                pozbedzie sie tego swinstwa, a jesli nawet nie, to choroba przeciez
                nie musi sie rozwinac. w najgorszym wypadku, to jestesmy w tej
                dobrej sytuacji, ze wiemy o takim zagrozeniu i w razie czego mozemy
                dzialac. ja osobiscie nie wyobrazam sobie, zebym miala swiadomie
                zrezygnowac z macierzynstwa z powodu jakiejs tam borelki. ale to
                moje zdanie i pewnie posypia sie zaraz gromy na mnie, ale co tam.
                jak to kiedys fajnie Asia Bernat napisala -najgorsze, co moze nas
                spotkac, to strach przed zyciem. Asia tez miala juz borelioze, kiedy
                zaszla w ciaze. zreszta "starsi" bywalcy forum znaja historie Asi.
                To Asia zalozyla forum Grupa Wsparcia.
                • zo_sia01 Re: do ooo7 21.08.08, 12:25
                  Bardzo ładnie to napisałaś, w 100 % zgadzam się z Tobą.
              • gucina69 Re: do mea 51 21.08.08, 12:32
                Dawno nie posałam na forum, ale przy okazji tego tematu chciałabym
                opowiedzieć wam trochę moją historię bo jak czytałam te wszystkie
                posty to wszystko posklejało mi się w jedną całość.
                No to zaczynam.
                Jak miałam 11 lat to jeździliśmy z tatą na jagody. Któregoś razu po
                takich wyprawach dostałam gorączki i nie wstałam z łózka przez
                miesiąc. Dostawałam różne atybiotyki, po nich myślałam, że umrę. W
                końcu jakliś lekarz powiedział., że to gorączka reumatyczna. Potem
                jakoś się pozbierałam ale już nigdy nie czułam się dobrze. Dorosłam,
                wyszłam za mąż i urodziłam syna. Karmiłam go piersią bo tak chciał
                mój mąż, ale ja byłam wściekła bo mi dziecko ciągle chorowało.
                Koleżanki karmiły sztucznie i ich dzieci nie chorowały, a moje
                ciągle chore. Miałam przekonanie że mój pokarm szkodzi dzieciom.
                Myślałam, że może mam jakieś bakterie w tym pokarmie, ale wszyscy
                mnie wyśmiewali że tak myślę. Potem urfodził się drugi syn, karmiłam
                go dwa lata i też chorował. Jak przestałam ich karmić dzieciaki
                miały się lepiej. Niechorowały już tak często. Kiedy mój starszy syn
                skończył 14 lat zaczął narzekać na bóle nóg, pojawił się objaw
                Raynaud. Na reumatologii okazało się że ma jeszcze zwężoną zastawkę
                aorty i paciorkowca. Reumatolodzy stierdzili że to może być
                mieszana choroba tkanki łącznej i mamy go obserwować. Zrobiłam mu
                więc w Poznaniu badania na boreliozę i koinfekcję. Wyszła borelioza
                i bartonella. Potem zrobiłam badania sobie. Wyszła mi borelioza,
                bartonella i bebeszjoza. Ale to jeszcze nie koniec opowieści. W
                czerwcu tego roku mój młodszy syn (obecnie 13 lat) zaczął utykać na
                nogę. Jeździliśmy po lekarzach ale nikt nic nie stwierdził. W końcu
                doszło do tego że przewrócił się na ulicy i trafił do szpitala.
                Okazało się że ma złuszczenie głowy kości udowej. Dwa tygodnie po
                upadku miał operację biodra - cztery druty na kości udowej,
                rehabilitacja. Całe lato byliśmy w szpitalach. Dlatego nie pojawiłam
                się na zjeździe. Oprócz tego cały czas ma alergię. Teraz myślę że to
                zaburzenie w biodrze również może być od boreliozy. Jeżeli oni obaj
                mają boreliozę i zachorowali obaj w wieku dojrzewania to znaczy że
                ich zaraziłam JA podczas karmienia. Mam 39 lat, ale jeśli zdarzy mi
                się ciąża to nie przystawię dziecka do piersi choć na samą myśl że
                miałabym nie karmić to płakać mi się chce.
                • mea_51 Re: do mea 51 21.08.08, 19:18
                  Troje karmiłam piersią, jedno dziecko nie.Borelioze ustaliłam po objawach
                  własnie u córki nie karmionej piesią- klasyczna neroborelioza.Pozostałe -
                  myslę,że mają wszystkie. Najłagodniejsze objawy są u dziecka najdłużej
                  karmionego piersią.
                  • mea_51 Re: do mea 51 21.08.08, 19:21
                    Najgorsze u dziecka leczonego sterydami.
                    • anyx27 do mea 51 21.08.08, 19:47
                      Mea, mysle, ze to kwestai bardzo indywidualna i zalezna od wielu
                      czynnikow. ja karmilam Julke bardzo krotko, ale za to od poczatku
                      dbam bardzo o jej odpornosc, zdrowa diete, hartuje jej organizm.
                      narazie nie byla jeszcze chora,jedynie kilka razy miala katar
                      alergiczny na pylki (po tatusiu). zobaczymy, jaki bedzie efekt za
                      kila-kilkanascie lat.
                      • anyx27 Re: do mea 51 23.08.08, 12:39
                        up
                        • swigonka up 22.10.08, 22:18

    • eva-79 Re: ciąża w trakcie leczenia 12.12.08, 20:05
      Kaja jak sie czujesz? i jak sie maja Twoje coreczki?
      Prosze podaj mi swojego e maila, chciałabym sie z Toba
      skontaktowac.Mozesz na emtlumacz@wp.pl
      pozdrawiam ewa
      • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 18.12.08, 21:24
        up
      • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 13.01.09, 20:51
        Witam, dawno tu nie zaglądałam. Moje córeczki czują się dobrze, a ta
        młodsza to w ogóle święte dziecko. Natomiast ja się lecze, jestem
        już zmęczona tym ale pocieszające jest to że w końcu coś się
        zmieniło w moim leczeniu - gorzej się czujęwink bo przez pierwszy rok
        przed ciążą i teraz przez te pierwsze miesiące było bez zmian. Już
        nie wiem czy dobrze biorę te abx - nie zawsze mi się uda dokładnie
        utrzymać odstępy z jedzeniem.
        Nawiązując jeszcze do tego co zostało tu wyżej napisane. Wszyscy
        kiedyś na coś musimy umrzeć - każdy na coś zachoruje ale to jeszcze
        nie powód aby już dziś nazywać go chorym.
        • hania216 Re: ciąża w trakcie leczenia 15.01.09, 23:21
          Mysle, ze moj post pasuje do tego watku...
          szukam kogos (mezczyzny), ktory bral antybiotyki, jego zona zaszla w
          ciaze, maja zdrowe dziecko... Chcialabym dowiedziec sie, co
          ewentualni lekarze mowili o ryzyku zachodzenia w ciaze z chorym
          partnerem... Czy udowodnione jest, ze dziecko moze byc chore
          takze "przez" ojca??
          Prezpraszam za nieco laickie pytaniawink
          hania216
        • zonka77 Re: ciąża w trakcie leczenia 16.01.09, 13:56
          Moja mała tez ma się świetnie i jest bardzo spokojna, grzeczna i uśmiechnięta
          Całą ciążę zażywałam duomox 2g x 2. Po ciąży ja również mam się o wiele gorzej,
          leczę się cały czas ale czuję się źle. Gorzej niż przed ciążą.
    • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 16.07.09, 13:39
      Tak jak przewidywałam, że kiedyś wcześniej czy poźniej to nastąpi
      znalazłam u starszej córki ślad po ugryzieniu (nie wiem czy to
      kleszcz) ale wygląda książkowo więc zakładam że tak. Więc zaczynamy
      leczenie, jak tylko mi się uda skontaktować z dr Beatą bo to jest
      trudne.
      • onka75 Re: ciąża w trakcie leczenia 16.07.09, 14:26
        Jak byś miała mało "atrakcji" to jeszcze i to... sad Współczuję i trzymam kciuki
        za szybkie wyleczenie, a najlepiej żeby się okazało, że to tylko profilaktyka i
        nic nie ma.

        Pozdrawiam.
        • anyx27 Re: ciąża w trakcie leczenia 16.07.09, 17:53
          Kaja, dajesz juz jakiś antybiotyk?

          • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 21.07.09, 07:24
            Nie umiem się skontaktować z doktor Beatą. Została ugryziona w
            zeszły poniedziałek. Nie wiem co mam robić.
            Tak swoją drogą to powoli chyba dostaję obsesji na punkcie kleszczy,
            za niedługo będę podłogę w domu z lupą sprawdzać, bo one są już
            wszędzie i chyba nie da się tego uniknąć.
          • kaja96 Re: ciąża w trakcie leczenia 25.07.09, 09:41
            Już prawie dwa tygodnie od ukąszenia, a ja wciaż nie mam recept.
            Córka wczoraj w nocy miała wysoką temperaturę 38.8 st. Chyba
            rozsiewa jej się to po całym organizmie. Już nie wiem co mam robić.
            Od pediatry mam dziś dostać receptę na sumamed forte, ale to za
            mało. Dr Beata mówiła o hiconcilu w zawiesinie, 2 po 14 militrów
            bodajże, ja mam duomox i mysle że jakoś go bym podała tylko jak
            przeliczyć te militry na gramy, nie wiem o który jej hiconcil
            chodziło bo czytam że są w różnym stężeniu. Możecie pomóc w jakiej
            dawce jej go podać?
            • reni5553 Re: ciąża w trakcie leczenia 30.01.10, 01:27
              ^

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka