Zebrałem się do założenia swojego wątku. Opowiem o 4 osobach, wiec będzie długo
Koniec wiosny początek lata 2007 kot przyniósł do domu pchły i położył się z
nami do łóżka. Rano wstaliśmy z zona pogryzieni. W tym upatruje początku
naszej choroby. Nie mam pewności czy to były pchły, czy może nimfy. Faktem
jest to, ze te pierwsze znalazłem martwe na pościeli.
Nie kojarzę żadnych objawów grypopodobnych, ale w krótce zauważyłem pod pacha
czerwona plamę o średnicy ok. 3 cm. Nie przejmowałem sie tym zupełnie, gdyż w
żaden sposób mi nie doskwierała. Tak przechodziłem do stycznia 2008. W miedzy
czasie staraliśmy sie z zona o potomka. Próby były bezskuteczne. Skończyło sie
wizyta u ginekologa - diagnoza: endometrioza. Pierwsze badanie USG w
listopadzie wykazało 1 małą torbiel. Zabieg laparoskopii został wykonany zaraz
po Nowy Roku. Wtedy torbieli było juz 3 i to dosyć spore. Choroba postępowała
szybko. Badanie kontrolne w sierpniu nie wykazało nic, a do stycznia powstały
3 torbiele. Pisze to, gdyż doszukałem sie informacji, ze borelioza może
powodować endometrioze.
I dalej ... Do stycznia plama pod pacha powiększyła sie do rozmiarów pięści i
mocno zbladła. Biorąc dzień wolny, żeby pojechać z zona na zdjęcie szwów
postanowiłem umówić sie do dermatologa. Pani dermatolog , patrząc na plamę,
lekko sie zdenerwowała. Stwierdziła boreliozę. Zapisała doxy na 3 tygodnie i
test elisa mówiąc: "Prószę sie nie wystraszyć, ze miano będzie wysoko
dodatnie". Usłyszawszy diagnozę, postanowiłem sie skonsultować z doświadczonym
zakaznikiem. Tego samego dnia umówiłem sie do profesora - słynnego
warszawskiego zakaznika. Oglądając rumień potwierdził diagnozę. Polecił test
elisa w zakaznym na Wolskiej i przepisal amoxy 3x1g 3 tygodnie. Zacząłem leczenie.
W miedzy czasie, chcąc dowiedzieć sie więcej o chorobie trafiłem na to forum.
Postanowiłem pójść waszym tropem. W miedzy czasie odebrałem ujemny wynik
elisy. Zrobiłem tez Western Blot, który również był ujemny (choć na
antybiotykach). W końcu zrobiłem PCR w Poznaniu. Wynik (+) 250 kopii DNA. W
miedzy czasie umówiłem sie na wizytę do forumowego lekarza. Wysłałem również
szybko krew do Lublina - wyszła bartonella.
Mimo, ze staż mam niedługi choroba zaczęła mi powoli doskwierać. Uświadomiłem
to sobie po przeczytaniu waszych historii i listy objawow. Do tej pory jedyne
co mnie naprawdę zastanawiało, to leciutkie bole stawow przy jeździe na
nartach. Zwalałem to na obciążenia i myślałem ze sie zaczynam starzeć, mimo ze
mam dopiero niecałe 27 lat

Moje objawy to: pobolewanie stawów (tylko kolanowych), sporadyczne sztywnienie
karku, problemy z pęcherzem, uczucie nadchodzącej choroby, brak motywacji do
czegokolwiek, pobolewanie jader (uczucie jakby majtki były za ściśle),
pojawiły sie szmery w sercu, ze trzy razy miałem klucia serca, kołatania,
drętwienie całej reki, tuz po ugryzieniu łuszczenie sie skóry na dłoniach, im
późniejsze stadium tym częstsze bole głowy, nastoje depresyjne, otumanienie
(na skrzyżowaniu rozglądałem sie w lewo, prawo i nie miałem pewności czy mogę
jechać, nie nadążałem, gdy ktos szybko prowadził rozmowę, czułem sie jakbym
sie cofnął intelektualnie), bloki słow, błędy ortograficzne, zamienianie
literek miejscami przy pisaniu na komputerze, bardzo kiepska pamięć krotka
(nie wiem co chciałem powiedzieć, po cos tu przyszedłem, ale nie wiem po co
itp.) szczytem bylo to, ze wyjechałem na pocztę i w polowie drogi nie
wiedziałem gdzie jadę (ale to juz w trakcie leczenia

).
Rozmawiałem o problemie w rodzinie i nagle szwagier mowi mi, ze ma podobnie.
Zaczął wymieniać mi dolegliwości, ktore pokrywały się z moimi. Dodatkowo
zawroty glowy, brak czucia w końcówkach palcow, drżenie rak, zawroty głowy,
paraliż/drętwienie twarzy, pobolewanie pod zebrami, a ostatnio nawet podkurcz
stopy. Szybko zrobił rtPCR i koinfekcje. Borelioza (+) 300 kopii, bartonella i
chlamydia. Tak, wiec na pierwsza wizytę załapał sie ze mną. On złapał
najprawdopodobniej ok 10 lat temu przy porządkowaniu działki. Wspomina, ze
wtedy dostał plam na calym ciele, ale myślał, ze to uczulenie na proszek. Nie
zgłosił sie z tym do lekarza. A od tamtej pory miał coraz więcej dolegliwości.
Wgłębiając sie w temat choroby, zacząłem zauważać, ze czesc z tych objawow
pasuje rowniez do mojego taty. Od paru lat zauważyłem znaczny spadek
sprawności intelektualnej, co zaczęło mnie martwic. Zastanawiałem sie, czy sie
starzeje, czy moze zaczyna sie jakas choroba. On sam określał to jako
"mongolizm starczy" choc ma dopiero 54 lata. Pytal sie w ciągu krótkiego czasu
pare razy o jedno i to samo. Byl mocno niezdecydowany, czasem zdezorientowany,
zagmatwany, zrobił sie zapominalski. Mając ofertę CB DNA postanowiłem zrobic
nawet badanie w kierunku predyspozycji do Alzheimera. Zrobiłem również test na
boreliozę po citrosepcie. W ostatnim momencie stwierdziłem, ze moja zona
również powinna zrobić, żeby wykluczyć i spokojnie starać sie o dziecko.
Niestety zrobiła go bez żadnego przygotowania. Pomimo braku objawów mama
również postanowiła zrobić PCR, gdyz wcześniej robila sobie informacyjnie
elise i wyszla jej wątpliwie dodatnia. Wyniki na Alzheimera byly ujemne, na
borelioze również, zarówno u taty jak i u dziewczyn.
Po rozmowie z tata wyszło, ze ma również szereg dolegliwości fizycznych. Nie
odpuściłem, podałem tacie amoxycykline z tinidazolem na 6 dni. Pierwszego dnia
spadek formy, ból kręgosłupa, czwartego dnia tępy ból z tylu glowy -
pomyślałem bingo! Tata jest wysoki i otyły wiec citrosept mogl byc nie
wystarczajacy. W miedzy czasie namówiłem żonę na kropelki citroseptu - nie
protestowala, mimo, ze podchodzila sceptycznie do moich forumowych rewelacji,
czula, ze cos moze byc na rzeczy. Czesc objawow ją dotyczyła, ale nie mowila
mi tego wprost dopoki nie potwierdzi testem. Brala również 6 dni. Zaczęła
odczuwać różne dziwne rzeczy. Uczucie jakby cos jej sie rozlewalo po polikach,
bole glowy. Wyniki badan to: Tata (+) 100 kopii DNA, mykoplazmy; zona (+) 350
kopii DNA, jersinia, erlihia.
Objawy zony oprócz tych charakterystycznych to: bol szczeki, bole zatok,
zatykanie uszu, wrazliwosc zebow, pobolewania zaplombowanych zebow, drżenie rak.
Jesli chodzi o okres zarażenia sie taty to jest ciezki do ustalenia. Moze to
byc ok 10 lat temu (wtedy zaczal czuc rozne dolegliwości - prowadzil wtedy
budowe domu). Jest rowniez prawdopodobne, ze ma ja ponad 20 lat. W latach
80-tych wyladowal w szpitalu z pokrzywka na calym ciele. Lekarze nie wiedzieli
od czego, nic nie stwierdzili i wypuscili do domu. Po 2-3 miesiacach sytuacja
sie powtorzyla.
To tyle na teraz. Pozniej napisze jak idzie leczenie.
Acha ... w kolejce do badania sa jeszcze tesciowie