Dodaj do ulubionych

moja historia

12.10.08, 20:20
Witam was!Zaczęło się w styczniu tego roku-od niespodziewanego
spadku sił i bólów w krzyżu i strasznych bólów głowy..Skóra pleców
tak bolała i szczypała,że aż..spojrzałam do lustra..A tam..rumień!!
Początkowo-gdzieś ponad 5 cm średnicy-rozniósł się na całe plecy;z
białym polem w środku..Bez śladu ukąszenia..Myślałam,że to może
jakaś postać półpaśca-ale nie było pęcherzyków..Zakładowy
internista,któremu pokazałam ten rumień-wysłał mnie
od..dermatologa..Ja tam nie dotarłam;czułam się tak żle,że
zasłabłam..Lezałam w domu parę dni;ok 2 tyg.rumień znikł..Zaczęły
się cykliczne napady..Zaczynało się od potwornego bólu głowy-migrena
przy tym,to nic!Nie można głowy od poduszki oderwać;nie można
otworzyć oczu..Ponadto bóle całego ciała-zwłaszcza takie,jak
korzonki..Nie można wstać z łóżka..I potworne osłabienie..Następnego
dnia pojawia się biegunka i bóle brzucha i gorączka-37.5
najwyżej..Mokry pot;dosłownie jakby wodą ktoś zlał..Potem przychodzą
bóle stawów-barki;łokcie;nadgarstki;kolana;śródstopie boli,że nie
można stanąć-"rozrywa"stopy..Ponadto silne bóle niezbyt spuchniętych
węzłów podszczękowych i zębów-nawet..miejsc po zębach!!Bóle
uszu..Bijące zegary musiałam zatrzymać-dżwięki nie do zniesienia!
Tiki policzka i górnej powieki..Z takimi objawami poszłam pod koniec
lutego do drugiego zakładowego internisty..Na opowieść o rumieniu
usłyszałam hasło"borelioza" i zrobiłam test ELISA na
przeciwciała..Wyszedł ujemny..Dolegliwości nadal się pogłębiały-
straciłam czucie skóry po lewej stronie ciała-od pasa w
dół..Czytałąm już sporo o boreliozie i zrobiłam PCR w Poznaniu-na
babeszjozę także..Oba negatywne.To było pod koniec marca-przełom
kwietnia..Internista mimo to-słysząc ode mnie o mylnych wynikach
testów-zapisał mi doxycyclinę 2x100mg przez 3 tygodnie..Żadnej
poprawy..Zaczęłąm chodzić do innych lekarzy-neurologa;1-go
kontaktu;przejechałam się ze skierowaniem na Szpitalny Oddział
Ratunkowy z 5 razy-zawsze w takim ostrym ataku-z biegunką i
wszelkimi bólami..W szpitalu zakażnym też byłam-na izbie przyjęć-
zwijając się z bólu brzucha-ze skierowaniem od lekarza zakładowego-
niestety;pani doktór nie wyraziła chęci przyjęcia mnie bez
skierowania od "1-go kontaktu"..Potem dostałam zalecenie zrobienia
colonoskopii i gastroskopii-czekałąm po znajomości 2 miesiące!!-na
tę colonoskopię pojechałam do szpitala także w napadzie-herxie!!
Wyobrażacie sobie to??Biała,jak nieboszczyk;bez snu-potworna jest ta
bezsenność w herxie-człowiek patrzy,jak swita i..boi się!Jest to
taki..złowróżbny,przerażający świt..Od lekarza 1-go kontaktu miałam
też 2x skierowanie do szpitala-widział,że coś ze mną jest nie w
porządku,ale o boreliozie nie miał pojęcia,więc od razu dał
skierowanie..W szpitalu..robili badania;słuchali opowieści o moich
objawach(miła oddziałowa piguła-nie mogę inaczej!-
mruknęła"klimakterium"!)-ale ponieważ badania były śpiewające;z
czerwonymi ciałkami;hemglobiną i hematokrytem nawet powyżej normy;z
OB w normie-wypuszczali mnie do domu..Usłyszałam też
hasło"psychiatra"..!1-go sierpnia udało mi się dostać do lekarza od
boreliozy w szpitalu zakażnym na Wolskiej w W-wie,gdzie
mieszkam..Pan doktór stwierdził,że.."nadaję się do przeleczenia
sterydami(co w wypadku borelii jest niesłychanie szkodliwe!!)
i ..odesłał mnie do Instytutu Reumatologii na Spartańską..Tam
zlecono mi wszystkie badania;prześwietlenia(termin:4 tygodnie!!!),po
których wyszła..ELISA graniczna wartość dla boreliozy i dodatnia dla
yersiniozy..Z tym skierowano mnie z powrotem na Wolską-a ja stale z
tymi,coraz gorszymi herxami!!Powiedziałam,że te napady tyle mnie
kosztują,że..długo tego mój organizm nie wytrzyma..W przeciągu
wczesnego lata i reszty lata-wyszłam z domu może z 5-6 razy; w tym
do szpitala na colonoskopię..Jestem zupełnie wyizolowana z
życia;niezdolna do niczego..Z tymi badaniami-z tą nową Elisą-na
Wolskiej pan doktór zlecił Westen Blota.Następne 3 tygodnie do
wizyty..Następny herx-już bez takiej ostrej biegunki;za to z
potwornymi bólami w klatce piersiowej i trudnościami w
oddychaniu..Pogotowie zawiozło mnie znowu na Wołoską-ciśnienie
skoczyło do 270-160-nie byłam w stanie się podnieść z
dywanu..Tma..znowu wszystkie badania znakomite!Dyżurny lekarz
powiedział"nie ma żadnej boreliozy"!!Kroplówki i..do domu..W tym
samym tygodniu-w piątek..okazał się DODATNI Western Blot na
Wolskiej,co spowodowało..nieprzenikniony wyraz twarzy doktora,który
mnie w sierpniu wysłał do reumatologów i..przedłużył czas
pozostawania bez żadnej pomocy farmakologicznej-prócz zastrzyków
diclofenacu i tramalu-w czasie herxów,leków zresztą
nieskutecznych..Dostałam ..Zinnat(widzę na forum,że nie ma
pochlebnuch opinii na jego temat..w)w dawce 2x500mg przez miesiąc-
potem miesiąc przerwy i następny Western Blot i wizyta-15 grudnia..I
żadnych leków poza tym..Dietę i tak trzymam;choroba spowodowała
spadek apetytu na sporo rzeczy-na białomączne rzeczy przede
wszystkim..Ne mogę tknąć makaronu..W czasie ataków ..strasznie
drażnią mnie zapachy..Więc nic nie mogę ugotować-zresztą nie mogę
wstać..Jestem samotna-mam syna,w każdej chwili gotowego lecieć mi z
pomocą;ale..on pracuje i mają roczne dziecko,więc nie mam czelności
się zwracać o pomoc..Nie wiem,czy to leczenie coś poskutkuje;na
razie mam herxa,ale słabszego niż te siekiery ostatnimi czasy..Mogę
do was pisać..Wcześniej czytałam forum..Stosunek lekarzy do tej
choroby jest..zadziwiający!
Moja lekarka,która mnie zna parę lat;nie ma o borelce pojęcia;gdy
jej parę rzeczy powiedziałam-że badania podstawowe nic nie wykazują-
powiedziała,"że się mądrzę.."..Przepracowałam 35 lat w zawodzie
wykluczającym..nadmierne myślenie o sobie..Dzielony dzień pracy-
ranki i wieczory-wszystkie weekendy i często święta..Wychowując
samotnie syna-miałam przez te lata może summa sumarum..miesiąc
zwolnienia..Nie należę do histeryczek i osób,które się ze sobą
pieszczą..Ale..to jest nie do przeskoczenia..Teraz..jestem
spokojniejsza;że już jakieś leczenie mam;że nie jestem zawieszona w
próżni,w czasie herxów-coraz gorszych-czekając
na..śmierć..Pozdrawiam wszystkich!!Jestście wspaniali,że..wzięliście
to w swoje ręce!!Będę dzielić się z wami,co u mnie dalej sie będzie
działo..Na razie.."cała się ruszam"..Ruszają mi się
mięśnie..pojedyńczymi drganiami..A..ukąszenia kleszcza nie
pamiętam..Czy..mogłąm dostać boreliozę z krwią,podaną po operacji
wymiany stawu biodrowego ww czerwcu ub .roku???Jezszce raz
pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • kosa05410 Re: moja historia 12.10.08, 20:46
      Porażające!

      Zastanawia mnie moment zarażenia. W styczniu kleszcze??? O moze ugryzlo cos
      innego ... ale w srodku zimy?

      A z drugiej strony czy rumien moze powstac bez ugryzienia? Jesli tak, to moze to
      i przez podanie krwi ...

      Walcz! Dasz rade! Nie poddawaj sie! Mysle, ze powinnas powiedziec synowi co i
      jak. Wie, ze z toba jest zle i napewno sie martwi. Wsparcie bliskich jest wazne.
      A z pomoca szybciej sie z tym uporacie.

      Pozdrawiam!
      • dobbiaco Re: moja historia 12.10.08, 21:25
        Dziękuję!Poprzednimi laty ja sama oddawałam krew..Robili badania -
        podstawową morfologię+ wywiad..Morfologia..wiecie,jaka
        wychodzi..Objawy boreliozy..może ktoś miał tylko bóle stawów;uznane
        za "pospolite"i..z dobrą morfologią się przemknął,oddając krew??
        Ponadto..w pażdzierniku wzięłam małą kotkę-która wychodziła z domu
        do ogrodu..Może ..ona mi przywiozła kleszcza??Rumień chyba potrafi
        być i wtórny-przy trwającej już chorobie!!Dziękuję za wsparcie..Syn
        jest zorientowany w mej chorobie..Oni są "ze mną",ale..mają swoje
        życie;małe dziecko..Staram się nie nadużywać ich opieki..
    • stachenka Re: moja historia 12.10.08, 20:46
      Ludzie, proszę Was, używajcie entera.

      Przykro mi, dobbiaco, nie jestem w stanie przeczytać tej rzeki słów.
      Przeczytałam końcówkę.
      Wiele osób nie pamięta kleszcza (np. ja), co nie znaczy, że go nie mieliśmy.
      Niektóre osoby oddawały (i pewnie jeszcze wielu chorych oddaje) krew przed
      zdiagnozowaniem boreliozy, a krew od honorowych dawców nie jest badana pod kątem
      tej choroby...
      • bagnowska Re: moja historia 12.10.08, 21:51
        Zgadzam się z kosą, ilość objawów i ich nasilenie koszmarne. Ale
        jesteś na dobrej drodze, wierzę, że odpowiedni, zorientowany lekarz
        skutecznie poprowadzi Twoje leczenie.
        Trzymaj się, dzielna kobieto! Pozdrawiam serdecznie! Basia
        • dobbiaco Re: moja historia 12.10.08, 22:04
          Dziękuję Ci,Basiu..Znam Cię;czytałam..Bardzo Cię podziwiam
          i..cierpię z tych różnych powodów,razem z Tobą..Pozdrawiam!
        • reni5553 Re: moja historia 12.10.08, 22:10
          Dobbiaco
          wiele przeszłaś, choroba dała się we znaki
          teraz jesteś już na dobrej drodze i trzymam za Ciebie kciuki
          widząc, jakie miewałaś herxy, będzie to pewnie jeszcze trudna droga
          ale dobra-najważniejsze

          Boreliozą jak i innymi chorobami odkleszczowymi można zarazić się
          przez krew. Dawcy krwi nie mają wykonywanych badań przesiewowych na
          te choroby niestety, więc jest to bardzo prawdopodobne.
          Równie dobrze mogłaś nie zauważyć kleszcza czy innego owada.
          Rumień może powstać po kilku dniach, miesiącach, a nawet latach od
          zakażenia.
          więcej tu czasem niewiadomych niż wiadomych.
          jedno jest pewne, teraz musisz trzymać się lekarza znającego problem
          i leczącego wg. ILADS.
          • dobbiaco Re: moja historia 12.10.08, 22:33
            No właśnie..Tu mam wątpliwości;bo ..antybiotyk dostałam jeden,bez
            Metronidazolu,otwierającego cysty..Zdaje się,że ten lekarz nie
            stosuje metody ILADS,tylko trzyma się metody miesięcznego leczenia
            jednym antybiotykiem..Na razie..muszę dać mu szansę..Ważne dla
            mnie,że testy zaczęły być dodatnie i..nie patrzą na mnie,jak na
            wariatkę.To było..bardzo wyczerpujące psychicznie..
            O konieczności różnych innych badań-już nie piszę..
            O USG jajników;o..brucellozie;o..mammografii-bo bolały piersi i
            węzły pod pachami..Właściwie,to..tak"gryzie "skóra na całym ciele..I
            jest niesamowicie wrażliwa na dotyk..Po domu chodzę(czytaj:leżę..)w
            najdelikatniejszych milanezach i muślinach..Tak wrażliwa jest
            skóra..Czytałam tłumaczenie z amerykańskiego artykułu uczonych na
            temat boreliozy-że oprócz wirusa HIV jest to najgorsza plaga
            ludzkości..I że..możliwe jest przenoszenie boreliozy przez komary i
            pchły..Tu w Polsce..jest chyba jakaś.."zmowa milczenia"..Czy..wynika
            to wyłącznie z niedouczenia-lekarze starszej daty muszą się
            dokształcać-choroba jest dość"nowa";nie zbadana do końca..Czy
            też..Ministerstwo Zdrowia daje jakieś..wskazówki,by tego..nie
            leczyć??Przez Wolską przewalają się tłumy ludzi;dzieci-kierowanych
            na western Blota..Borelioza to już choroba społeczna,jak
            grużlica,czy reumatyzm..Dlaczego..jest o niej tak cicho??W USA
            lekarze leczący boreliozę dłużej,niż miesiąc,mają grube
            nieprzyjemności-z pozwami do sądu włącznie..Nie chcą im refundować i
            ubezpieczać tak długiego leczenia..Skąd my to znamy???
            • reni5553 Re: moja historia 12.10.08, 22:46
              Borelioza i generalnie choroby odkleszczowe nie są ekonomiczne dla
              słóżb ochrony zdrowia generalnie na świecie. Wiele by o tym mówić,
              poprzez wyszukiwarkę znajdziesz już sporo dyskusji na ten temat.
              Monoterapia napewno nie pomoże. Powinno się z grubej rury i różnymi
              antybiotykami w tym leki na cysty (metronidazol/tinidazol), czyli
              kilka abx na każdą formę krętka. Jakie natybiotyki i w jakiej dawce
              masz wypisane ?
              • dobbiaco Re: moja historia 12.10.08, 22:52
                Tylko jeden:Zinnat w dawce 2x500 mg przez miesiąc..Potem miesiąc
                przerwy i następny Western Blot i wizyta..Nie mam żadnych skutków
                ubocznych brania tego Zinnatu-biorę też Linex forte=bakterie..W
                przewodzie pokarmowym..jakbym poczuła dużą ulgę po tym
                anybiotyku..Rzekłabym,że na brzuch..dawno nie czułam się tak
                komfortowo..Herxy tak mnie zatruwały,że język miałam zawsze w białym
                kożuchu..
                • reni5553 Re: moja historia 12.10.08, 23:04
                  Mizerna dawka do tego jednego antybiotyku oraz fakt, że będziesz
                  kontrolować skuteczność leczenia badaniami świadczą o złym leczeniu.

                  Jeśli decyzdujesz się na leczenie wg. ILADS czyli takie, o którym
                  tutaj piszemy, musisz przekonać do niego swojego lekarza lub udać
                  się do jednego z "forumowych" lekarzy.

                  herxy przy obłożonym języku ??? poprawa po probiotykach ???
                  czyżby tu tez swoje skrzypce grała grzybica ....?
                  • dobbiaco Re: moja historia 12.10.08, 23:29
                    Jestem tak wymęczona tymi objawami-choć to zaledwie kilka miesięcy-
                    że jestem gotowa poddać się temu leczeniu..Ale..muszę poczekać do
                    grudnia-co pokaże Western Blot i co powie mi lekarz z Wolskiej..No i
                    jak bedę się czuła?to najważniejsze..Jeśli nie będzie żadnej poprawy-
                    porozmawiam z nim o ILADS..Jeśli się nie zgodzi-podziękuję mu i
                    przejdę do któregoś z lekarzy znanych na forum..Dwa razy go
                    pytałam,czy mi to na pewno pomoże-zdziwiona tym,że ma to być tylko
                    jeden lek..
                    odparł,że tak;że Doxycyclinę już brałam i nie pomogła-dał
                    Zinnat..Lękiem mnie napawa myśl o..ujemnym Western Blocie;uznaniu
                    mnie przez lekarza za wyleczoną i..powrocie tych potwornych objawów..
                    • stachenka Re: moja historia 13.10.08, 00:26
                      Dlaczego musisz czekać do grudnia? Nie rozumiem.
                      • dobbiaco Re: moja historia 13.10.08, 00:32
                        Bo do 3-go listopada mam brać ten Zinnat..Potem miesiąc ciszy-
                        western Blot i wizyta u lekarza..Razem 60 tabletek Zinnatu przez
                        miesiąc..Może ..on tak maca,jak zareagujeą moje bakterie??Nie
                        wykluczam,że przy następnym dodatnim WB..położy mnie do szpitala na
                        pozajelitowe ..Ale..zaczęłąm tę przez niego zaordynowaną
                        kuraxcję,to..muszę skończyć..
                        • stachenka Re: moja historia 13.10.08, 00:54
                          Wiesz, taka zabawa w kotka i myszkę, to może być skuteczna (50%) przy świeżym
                          zakażeniu. W Twoim wypadku to jest strata czasu i pieniędzy. W boreliozę trzeba
                          walić z grubej rury, a nie się z nią cackać, bo ona - jak już wiesz - z Tobą
                          cackać się nie ma zamiaru.
    • madziunka11 Re: moja historia 13.10.08, 11:35
      Witaj dobbiaco, opisałaś moją historię prawie do ostatniej kropki,
      ja "leczona" jestem od roku na szaserów, w sierpniu mimo dodatnich
      wyników w Elisie i WB usłyszałam że to nie borelioza i mam im głowy
      nie zawracać i sama sobie szukać przyczyny, moja rodzinna załamana
      dała mi w piątek kolejne skierowanie do szpitala, tym razem na
      wolską.
      W sierpniu byłam u dr Piotra i nic...
      Za parę godzin ma urodzić się mój pierwszy wnuczek a ja boję się
      tego że mogę go zarazić i tego że nie dam rady wziąć go na ręce i
      przytulić i tego że w oczach ludzi nawet tych najbliższych widzę
      zniecierpliwienie, zmęczenie i trochę brak zrozumienia.
      Mój adres na wypadek gdybyś chciała nawiązać kontakt dziunka11@wp.pl
      Pozdrawiam cię ciepło i życzę wytrwałości.
      • stachenka Re: moja historia 13.10.08, 11:44
        > W sierpniu byłam u dr Piotra i nic...

        Madziunka,
        nic, czyli co?
        • madziunka11 Re: moja historia 13.10.08, 11:49
          Nic czyli nic, oczywiście z mojego bolącego punktu widzenia. Biorę
          unidox i (po flukonazolu przez 28 dni) Nystatynę, trzymam się
          dietki ale każdego dnia ubywa mi sił, cieszę się jak po pracy mogę
          zrobić zakupy i jeszcze potem trafiam łyżką do buzi jedząc moje
          warzywka i ble.. gotowane rybki
      • dobbiaco Re: moja historia 13.10.08, 23:11
        Witaj!Rozumiem Cię;ja mam wnunię;ma rok,ale..nieczęsto ją
        widuję..Boję się ją pocałować..Boję się wziąć na ręce..Doktorowi
        Kurkiewiczowi ,gdy miał dodatnie testy na borelioze-profesor na
        Wolskiej powiedział,że"ale tam-w PZH bakterie boreliozy latają w
        powietrzu!!".-podważał wynik tych testów!!."Lekarze
        reagują..skandalicznie!Pokrywają tym chyba swoją niewiedzę..Tę z
        lenistwa i niewiedzę ,spowodowaną tym,że ta choroba nie do końca
        jest odkryta i wszystkiego o niej nie wiadomo..Dziś się
        zdenerwowałam bo..10 minut po 8-mej rejestratorka nie chciała wyjąć
        mi karty do internisty!!A otwierają o 8-mej!Potem..pani doktór mi
        powiedziała,że uzależniłam się od leków przeciwbólowych"..Ta,która z
        rumieniem wysłała mnie o dermatologa i o borelii wie,że..jest..Tu są
        wpisy na forum..Jądro boreliozy-ludzkie ,pełne beznadziejności
        cierpienie i obraz indolencji lekarzy..Wydrukuję jej;jak sąsiedzi
        słuchają płaczu ludzi z bólami boreliozowymi..Bo fakt wezwania
        pogotowia..do niej chyba nie dociera..Dziś znowu nie spałam..Lewa
        strona ciała..nieczuła.Skóra nieczuła..Popuchły mi stawy
        skokowe;lewy-oczywiście-gorzej..Boli,jakbym go skręciła..Ja mam
        pełną zrozumienia rodzinę..Tylko..synowej nie jestem pewna,ale ona
        zajmuje się małą wnunią,wiec nie ma tak czasu..Mam Brata-poza
        Warszawą-on jest lekarzem weterynarii i jest dobrze poinformowany,co
        to jest za choroba..Był po tym morderczym herxie-i widziałam strach
        w jego oczach,na mój widok..Śmierć na chorągwi..Trzymajcie się!!Nie
        wiem na ile borelioza da się wyleczyć..zupełnie..Są to
        krętki;zmieniają swą postać;"przegrupowują się" w walce..O krętkach
        syfilisu mówiono ,że..są nieuleczalne i że..odzywają się w 3-im
        pokoleniu,dając wady genetyczne
        nowonarodzonym..Jesteśmy..załatwieni..Ale..trzeba bić się pięściami
        o to,by borelioza nie zrujnowała nam życia do końca i..choć trochę
        ustąpiła..Ja..molestowałam lekarzy o tę boreliozę..
        Pewnie,mimo podobieństwa objawów do także innych schorzeń-
        zrezygnowałabym,gdyby..nie rumień!!Już ten rumień wyłączył mnie z
        życia-miałam spotkanie z rodziną tak daleką,że o jej istnieniu nie
        wiedziałam..Rumień na plecach-widział go mój brat-i poszedł sam na
        to spotkanie..Już byłam bez sił,z bólami korzonkowymi..Są różne
        choroby,że po jakimś czasie człowiek sobie odpuszcza..dociekanie..
        Lub..wierzy w kolejną idiotyczną diagnozę lekarza i daje sobie
        spokój..Z boreliozą tak się nie da;ona jest ..zachłanna;pożre cię po
        kawałku,zabierając ci z życia wszystko i to wcale nie "małymi
        kroczkami"..Ja spędzałam bezszenne noce w herxach..myśląc,że jeśli
        przeżyję ten-to następny mnie zabije..W takim byłam stanie..Ale
        nawet dziś,gdy choroba jest potwierdzona z dwóch żródeł-
        internista,słuchając opowieści o herxie..patrzy na mnie,jak na
        histeryczkę..Oni..nie lubią,gdy człowiek za dużo wie..Nie
        uznają..partnerstwa..Nawet,jak się zerka w morfologię-to znak,że
        znasz symbole i normy-też koso patrzą..Ale..tu,w tym przypadku..w
        poszukiwaniu wiedzy na temat b. , obserwując swoje cierpienia i
        konsultując je ze sobą-mamy w tym jedyną szansę na przeżycie!!
        A..lekarze..chcieliby,byśmy..cierpieli w niewiedzy i umierali w
        milczeniu;nie zaburzając ich sumienia co do poziomu ich wiedzy na
        temat tej choroby..
        Dlatego ta walka jest tak potrzebna;dlatego,razem;"w kupie",dzieląc
        się swoimi przypadkami i obserwacjami swoich ciężko chorych
        organizmów-mamy swoją szansę!!Dziękuję Wam i serdecznie pozdrawiam!!!
        • anyx27 Re: moja historia 13.10.08, 23:26
          Dziewczyny, dajcie spokoj z tym zarazaniem przez dotyk, pocalunek
          itp. Mozna sie zarazic, ale przez krew, stosunki seksualne, lozysko,
          w czasie karmienia, ale nie przez dotyk lub droga kropelkowa!
          • madziunka11 Re: moja historia 14.10.08, 09:51
            Anyx ja miałam na myśli nie borelkę ale grzyba i myko, jednym i
            drugim niestety można zarazić.
            Dzisiaj w labie z nudów czytałam ścianę i znalazłam info,że
            przypadki myko przychodnia ma obowiazek zgłaszać (do PIH?) tak jak
            grużlicę, tyfus i jersinozę i jeszcze cała strona innych- chyba nie
            bezpodstawnie?
            Dobbiaco, trzymaj się i masz rację w kupie raźniej.
            Dla mnie to forum od początku było jak zbawienie, cała moja wiedza
            pochodzi z forum. Mój wnuczek ma 7 godzin!!! Pozdrawiam wszystkich.
            • dobbiaco Re: moja historia 14.10.08, 14:10
              Nie widziałam żadnych sygnałów świadczących i na Spartańskiej i na
              Wolskiej-o zamiarze przesłania moich danych jako osoby zarażonej
              Yersiniozą,do PZH,mimo,że też czytałam o takim prawnym wymogu..Na
              Wolskiej powiedziano mi,że"wszyscy to mają.."Pozdrawiam "świeżą
              babcię"i życzę zdrowia dla wnunia!!!
              • anyx27 Re: moja historia 07.11.08, 20:09
                to prawda, myko, cpn i jersinie ma wiekszosc spoleczenstwa.

                Dobbiaco, co do twojego pytania o reakcje alergiczna w innym watku.
                kiedys pisalam o tym, ze widzialam program na jakims discovery o
                dziewczynie, ktora nagle dostala wstrzasu anafilaktycznego nie
                wiasdomo, z jakiego powodu. potem okazlo sie, ze kiedys miala
                borelioze. leki nie dzialaly na wstrzas i dziewczyna zmarla. z tym,
                ze nie jestem pewna, ze mialas taki wstrzas, skoro samo inelo. ja na
                poczatku choroby mialam czesto takie objawy typowo nerwicowe,
                dtretwienie gardla, jezyka, klopoty z oddychaniem, duszenie sie.
                zreszta teraz tez sie zdarza sad tylko, ze teraz wiem, dlaczego i
                jestem spokojniejsza, a wczesniej panikowalam strasznie i to
                wzmagalo te odczucia. mijalo samo, gdy docierala karetka.
                • stachenka Re: moja historia 07.11.08, 20:23
                  Tutaj jest to pytanie z innego wątku:


                  dobbiaco 07.11.08, 18:37
                  Podłączam się z moim pytaniem-bo nie bardzo jest gdzie..Cały czas
                  szukam początków mego chorowania na b.;od stycznia objawy mogły się
                  jedynie (może?) nasilić;z rumieniem na plecach-wtórnym..Ale..dwa lata
                  temu miałam obrzęk Quinkiego..Taki szybki wstrząs alergiczny-
                  twarzy;języka i postępujący-ku krtani..Wypadłam z domu i ledwo
                  dojechałam do pogotowia;zastrzyk nie zadziałał;wieżli mnie na sygnale
                  na ostry dyżur na ewentualną tracheotomię..Ale tam zaczął
                  ustępować..Nigdy tego nie miałam;domniemywano,że to alergia na
                  śr.czyszczące..Ale..dziś mam wykazaną testami boreliozę;w czasie
                  herxów usta mi puchną i swędzi okolica nosa i ust..Od czasu tamtego
                  obrzęku..Czy to mogło mieć związek z borelią??Pozdrawiam!
                  • dobbiaco Re: moja historia 07.11.08, 23:39
                    Dziękuję za przeniesienie.
                • dobbiaco Re: moja historia 07.11.08, 23:28
                  Serdecznie dziękuję za odpowiedż!!Ale..samo to nie minęło!!Dojechałam
                  na pogotowie,to nikt mnie o nic nie pytał,tylko zaraz zostałam
                  zabrana do gabinetu i dostałam zastrzyk;nie zadziałał-wyglądałam
                  strasznie..Mam zdjęcia;jeśli się uda-pokażę..Usta Murzyna po ciężkim
                  obiciu..Język zaczął puchnąć;stąd podchodzenie do tracheotomii..Póżne
                  zadziałanie zastrzyku-drugiego;opuchlizna utrzymywała się jeszcze 2-3
                  dni..Piszesz,że to mogło być z borelii??Zakamuflowanej??Bo całe życie
                  cierpiałam na migreny;a jako dziecko miałam tzw."gościec
                  odogniskowy"-zapalenia stawów z powikłaniami-zapaleniem mięśnia
                  sercowego..Pod migdałkami,malutkimi i schowanymi-po 2-3
                  ropnie!Usunięte migdałki w ostatniej chwili-nie mogłam wejść na
                  piętro!!Potem..wiele lat cisza;tylko te migreny i męczliwość..Stawy
                  pobolewały;ale..przypisywałam to dawnemu schorzeniu..Czy to już mogła
                  być borelia??Dostawałam całe lata ogromną osłonę antybiotykową-co
                  miesiąć 3 rodzaje penicylin-debe;prokainowa i krystaliczna..W
                  migdałkach 3 bakterie:gronkowiec złocisty;paciorkowiec hemolizujący i
                  gronkowiec biały..Gdy się przeziębiłam anginowo i one wydzielały
                  toksyny-dostawałam ataków alergii-pokrywałam się pęcherzami-w 2-3
                  minuty..Wapno dożylnie z hydrocortisonem na pogotowiu..Teraz w gardle
                  nie ma już tych bakterii..Nigdy nie ukąsił mnie kleszcz.Chyba,że to
                  przeoczyłam..Z 15 lat temu,po powrocie z lasu wyjęłam swojej suni 8
                  kleszczy z oklic pyszczka..Ten obrzęk Quinkiego..to bardzo
                  zastanawiająca i..grożna sprawa..Początkowo myślałam,że robi mi się
                  febra..Potem wypadłąm z domu i na pogotowie,bo bym się udusiła..A tak
                  w ogóle-jestem po gigantycznym herxie-trzymał 9 dni..Myślałam,że to
                  mój koniec..O grobach nie było mowy,żeby się zwlec..Skończyłam Zinnat
                  i..dawno się tak dobrze nie czułam!!Nic nie boli;i z głowy zniknął
                  ten potworny ucisk;myślałam,że mi rozwali czaszkę-tak już było z pół
                  roku;zanim test wykazał bb;czułam się coraz gorzej,a
                  lekarze..patrzyli,jak na świra.. Nie byłam zdolna racjonalnie
                  myśleć..Nie łudzę się pewnością,że..mi się udało..Boję się
                  nawrotu;ale..cieszę się tą chwilą i teraz..Dawno nie przeżytą w
                  takim..komforcie samoświadomości i braku bólu i innego
                  cierpienia..Wszystkim Wam tego życzę i pozdrawiam!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka