74beata
19.12.08, 20:07
Serdecznie wszystkich witam.
Chciałaby opisać przebieg mojego leczenia trochę dla podbudowy
innych, którzy wątpią w wyleczenie a trochę dla tych, którzy dopiero
rozpoczynają walkę z bb i innymi bakteriami.
Ugryzienia kleszcza nie pamiętam trafiłam do szpitala z okropnym
bólem głowy – podejrzenie tętniaka no i się zaczęło ….. nie będę
opisywać co bo doskonale wszyscy wiedzą jak to jest, ale o dziwo na
wyjście ze szpitala pobrano mi krew na bb - czemu nikt nie wie - nie
prosiłam ale widać trafiłam na lekarza, który coś tam może już
wiedział o tej chorobie i po miesiącu przyszedł wynik dodatni (elisa)
A więc leczenie zaczęłam w sierpniu 2006r. najpierw oczywiście
zwykłe standardowe dawki dox, ale otrzymywała je półtora miesiąca –
prawda że długo. I co? Już powinnam być zdrowa ( opinia lekarza) ale
oczywiście nie byłam ……………ha ha .
Przez miesiąc leciałam na medycynie naturalnej czyli kit pszczeli ,
aloes, żeń-szeń itp.
Ale końcu dotarłam do mojej P. doktor, która stwierdziła, że
powinnam się cieszyć ze Elisa wyszła dodatnia bo nadal bym szukała
przyczyn bólu.
Zaczęłam prawdziwe leczenie:
Był 18 październik 2006r.
- 84 dni – dumox plus 10 dni w miesiącu metronidazol
- 33 dni - duomox plus doxy i oczywiście etronidazol 10 dni w
miesiącu
- 169 dni – klabox, xoriax i tinidazol co 7 dni z przerwą 7 dniowa
- 31 dni xsoriax, tetracyklina, viregit K no i tini jak wyżej
- 78 dni xsitroci , urotrim, tini
W końcu zrobiłam badania na koinfekcje i do bb dołączyła bartonella
i yersinia
- 40 dni rifapicyna. Doxy control 40, tini 14dni brania/14dni przerwy
- 65 dni rifampicyna, azitro co 2 dzień, controli 40 polofazol, tini
14/14
- 67 dni rifapicyna, azitro co 2 dzień, xsitrocin, viregit K,
controlin 40, biotraxon
- 84 dni biotraxon, urotri xitrocin, helival, viregit K
(Przepraszam jak pomyliłam pisownię nazw leków).
I tak minęło 620dni na ostry leczeniu był 16 sierpnia 2008r.
W czasie brania leków różnie się czułam,ale zawsze chodziła do pracy
i powtarzała sobie, że ludzie są bardzie chorzy i się nie poddają
więc ja też to pokonam. I chyba pokonałam…
Zrobiła badania w listopadzie w Poznaniu wyszły ujemnie -cały panel-
kopertę otworzył mój mąż - bo ja za bardzo się bałam a on cały czas
i powtarzał, że wyzdrowieję.
A teraz ja wierzę, że Wy wszyscy, którzy walczycie z ta chorobą też
wyzdrowiejecie.
Pamiętajcie, że w psychice to zostanie nam do końca życia, nie
myślcie, że to przechodzi teraz jak tylko coś mi strzeli w kościach,
zaboli ucho z którym miała problemu od urodzenia to od razu myślę,
że to ona wróciła.
Ma zamiar powtórzyć badania w lutym będzie to pół roku po
odstawieniu leków i wiem, że będą ujemne.
A teraz z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia skład Wam
wszystkich życzenia dużo zdrowia i sił w pokonaniu tej strasznej
choroby i wierzcie w to, że tak na pewno się stanie.
Beata.