Dodaj do ulubionych

ja chcę eutanazji

18.05.09, 19:29
życie w ciągłym bólu jest tak dyskomfotowe że ja już niechcę ja się
poddaję jestem zmęczony, cholernie zmęczony robieniem dobrej miny
jak chce mi się płakać a wszyscy patrzą na Ciebie jak na normalnego
a tak niejest
Obserwuj wątek
    • anyx27 Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 19:40
      Piotruś, jestes na forum od 2005r. To bardzo długo. Przypomnij
      sobie, jak było na początku, w jakim byłeś stanie, a w jakim jesteś
      teraz. Nie jest idealnie, ale jest lepiej, prawda? Rozumiem cię
      doskonale i nie wiem, jak ci mogę pomóc sad , bo sama w takich
      momentach bezradności nie mam siły już walczyć. Ale ciągle gdzieś
      tam wierzę, ze bedzie dobrze. jeśli masz ochotę, napisz do mnie na
      maila. i uszy do góry!
      • zanka.2 Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 19:59
        nie pociesze Cie bo jestem też w takim stanie sztywna obolała i
        przestraszona co ze mna będzie , sama wychowuje syna jak sie
        utrzymamy itp- to dopada w chwilach nasilenia bólu i
        sztywności.powiem tak robie identycznie dobra mine do złej gry , nie
        chce być odrzucona przez otoczenie ,że bede narzekała na bol i
        sztywnośc , bo nikt tego nie zrozumie , nie rozumie tego nawet moja
        matka i potrafi mi dokopywać w momentach kiedy ja wyje w chorobie do
        księżyca. Tak jest w momentach przesilenia ,jak to przechodzi i boli
        tak normalnie jak zwykle - to mam nadzieje ,że z tego wyjdę .
        pozdrawiam Cie ciepło .
        • izek.1 Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 22:35
          Przeczytaj mój wątek,choć jest bardzo długi i potrzeba cierpliwości,a jak nie
          dasz rady to końcówkę-tam może być coś dla Ciebie.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki.
          • franiolek1 Ja chce zyc i byc zdrowa 18.05.09, 23:38
            Jest tyle rzeczy dla ktorych warto zyc.
            Trzeba walczyc, bo z tego jest zlozone cale zycie.
            Ja napewno nie opuszcze rak, choc przechodze rowniez przez momenty
            wielkich dolow, bolu i samotnosci....Ja tez nie widze poprawy,
            ciagle widze ograniczenia i trudnosci. Zachwyty bliskich nad moim
            obecnym stanem zdrowia wprawiaja mnie w dziwne zaklopotowanie....
            Ale obiektywnie patrzac: poprawa jest.
            Przeszlismy dluga i ciezka droge i jest lepiej niz bylo, w kazdym
            razie w moim przypadku tak jest.
            Piotrek, to leczenie jest bardzo dlugie i wyniszczajace. Leczenie
            przez dwa lata, jest jeszcze "krotkim leczeniem".
            Czesc problemow leczenie poprawi, z inna czescia moze trzeba bedzie
            sie nauczyc zyc....nie wiem sama....
            Czy probowales clonazepam?
            Mozliwe, ze wersja odpoczecia od leczenia, podreperowania
            odpornosci, walki z grzybem jest najlepsza. Moze trzeba nabrac sil i
            znowu uderzyc....
            Odwagi, bedzie dobrze, napewno!
            • misia011068 Re: Ja chce zyc i byc zdrowa 19.05.09, 07:38
              Eutanazja...
              Wez Piotrek bo Cie walne normalnie no!!!
            • arrakis74 Re: Ja chce zyc i byc zdrowa 19.05.09, 11:01

              > Mozliwe, ze wersja odpoczecia od leczenia, podreperowania
              > odpornosci, walki z grzybem jest najlepsza. Moze trzeba nabrac sil i
              > znowu uderzyc....
              > Odwagi, bedzie dobrze, napewno!
              >

              Zgadzam się z Franio. Jeżeli już nie bedziesz dawał rady spróbuj przejsc na leczenie ziołowe + LEO. Z tego co do tej pory wyczytałem i przeanalizowałem, to wnioskuje że trzeba walić w lyme wysokimi dawkami abx albo ziół, albo abx+zioła i w pewnym momencie coś musi zaskoczyć. Jest tak wiele jeszcze inych czynników które muszą być obecne aby z tego wyjsc jak np. wysiłek fizyczny, spokój psychiczny, dieta, suplementy, że nie jest łatwo wyjsc z tego syfu. ALe jest to możliwe i tego trzeba się trzymac. Na bóle głowy mam dla Ciebie dwa sposoby:
              1. wmasowywanie LEO w skronie
              2. wmasowywanie china oleum w skronie (moge Ci podesłać jeśli chcesz)

              Mnie akurat głowa nie boli zbyt często ale z info od stosujących wynika ze to działa.

              Wiem, że jest ciężko, ale bądź twardy Piotrek. Trzymam kciuki. I nie poddawaj się walcz - warto, bo życie masz tylko jedno.
            • cepeenka Re: Ja chce zyc i byc zdrowa 20.05.09, 17:43
              franiolek1 napisała:

              > Czy probowales clonazepam?

              A po co miałby go próbować?? Clonazepam to najkrótsza droga do uzależnienia, czy
              Ty jesteś lekarzem, ze go zalecasz akurat temu choremu? Poinformowałaś go o
              skutkach ubocznych??
              I to jak widzę moderator forum wypisuje takie rzeczy!

              Predrakowi potrzebny jest dobry psychiatra, znający problem boreliozy, dobre
              leczenie psychiatryczne i psychoterapia pomaga usunąć wiele dolegliwości
              boreliozy o czym nie wszyscy tu wiedzą. Tej specjalności nie trzeba się bać ani
              od niej uciekać.
              • zazule Re: Ja chce zyc i byc zdrowa 20.05.09, 21:25
                Cepeenka to jakies novum bzdurozum ze psychoterpaia usuwa
                dolegliwosci boreliozy, raka przypadkiem nie usuwa?

                Na forum panuja takie zasady ze nikogo nie obrazamy a Ty obraziłas
                Ewe, bardzo Cie prosze o wiekszą delikatnosc.
                pozdr
                zaz
                • anyx27 Re: Ja chce zyc i byc zdrowa 20.05.09, 21:28
                  zazule napisała:

                  > Cepeenka to jakies novum bzdurozum ze psychoterpaia usuwa
                  > dolegliwosci boreliozy, raka przypadkiem nie usuwa?

                  Zaz, na pewno nie usuwa bb, ale przeciez wielu z nas brało lub
                  bierze psychotropy, chodzi do psychologa lub psychiatry i nie po
                  to, aby usunąć dolegliwosci bb, ale po to, by lepiej sobie ztym
                  wszystkim radzić smile
                  myślę, że to miała na myśli cepeenka.
              • franiolek1 Re: Ja chce zyc i byc zdrowa 20.05.09, 23:37
                A czy Ty jestes jasnowidzem, ze wydaje Ci sie ze ja komukolwiek
                zalecam clonazepam?
                Ja sie spytalam czy Piotrek bral clonazepam. Nic wiecej na temat
                tego leku nie pisalam.
                Sprobuj czytac ze zrozumieniem i nie wymyslaj sobie rzeczy, ktorych
                ja nie powiedzialam.
                • wroteknowynick Re: Ja chce zyc i byc zdrowa 21.05.09, 18:25
                  ja brałe tetrazepam, dzialal rewelacyjnie rozluznial miesnie
    • aqarel Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 19:52
      predrak napisał:

      > życie w ciągłym bólu jest tak dyskomfotowe że ja już niechcę ja się
      > poddaję jestem zmęczony, cholernie zmęczony robieniem dobrej miny
      > jak chce mi się płakać a wszyscy patrzą na Ciebie jak na normalnego
      > a tak niejest

      Nie pocieszę Cię...wkleję wypowiedź naszej "foruwomenki"

      "Jeszcze jedno. Mam ciężko chorego kuzyna. Nie będę pisać na co, bo to nie ma
      znaczenia. Nie jest to w każdym razie borelioza. Od lat nie chodzi, nie widzi,
      nie może już mówić. A wciąż się uśmiecha. I co ciekawe-zawsze o mnie pamięta.
      Gdy jeszcze coś mógł z siebie wydusić, prosił rodzinę, aby mi wysłała dla
      dzieci prezent z jego marnej renty. Skupia się bardziej na innych niż na sobie.
      Teraz jest biedną roślinką ale wystarczy że spojrzę w jego niewidzące oczy- i
      widzę że nawet tym marnym życiem potrafi się cieszyć. Borelioza przy jego
      cierpieniach to pikuś. Dlatego zawsze, gdy mi ciężko, myślę o nim. Gdyby się
      poddał, gdyby poddała się jego rodzina-dawno by go nie było między nami.
      Dlatego trzeba mysleć pozytywnie.Jestem z niego dumna."

      Autorka greta32 z dnia 21.12.2006
      • ewa475 Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 20:07
        Nie chcę się uśmiechać,nie chcę się skupiać,nie chcę aby rodzina mi się nie
        poddawała,wręcz odwrotnie,niech się poddaje,nie zależy mi aby ktoś był ze mnie
        dumny.
        Jestem bardzo zmęczona i ciągle na tej cienkiej linii.Mam dość!
        Chcę tak jak Predrak.
        • klematis7 Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 20:49
          Ja sie juz poddalam. Kiedy zaczynalam antybiotykoterapie, wydawalo mi sie, ze
          kilka miesiecy, gora rok i po sprawie. Bralam abx 29 miesiecy. Bylo znosnie.
          Ludzilam sie, ze jak przestane brac leki, to tak juz zostanie. Niestety.
          Wszystko wraca. Czasami bol jest ogromny. Nie chce i nie bede sie leczyc. Nie
          jestem w stanie zmobilizowac sie jeszcze raz do tak nadludzkiego wysilku. Nie
          mam sily przekonywac calego mojego otoczenia do tej przeciez zabojczej terapii.
          Czekam co sie stanie. Co mnie czeka i ile jeszcze bede musiala zniesc, zanim
          poprosze o to samo co Predraksad
          • predrak Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 21:03
            Widzisz leczyłem się 17 mies. dożylnie myślałem że najgorsze za mną
            ale to nieprawda jest równie boleśnie jak wtedy a wszyscy w kółko
            wmawiaja jest lepiej tylko szkoda że ja nieczuję się lepiej
            nauczyłem się kłamać i płakać w poduszkę jak małe dziecko - dorosły
            facet mam tego dosyć ibuprom niepomaga, ketona - niepomaga może ktoś
            ma jakiś pomysł
            • dx771 Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 21:26
              Trudno coś radzic predak. Może leki których jeszcze nie brałeś by coś wniosły dobrego?
              Tavanic, Rifampicyna??
            • depakinka11 Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 21:30
              Doskonale Cie rozumiem,ale nie mozesz sie poddac!!!
              tym bardziej,ze leczysz sie tyle miesiecy i napewno przyjdzie
              taki poranek ze obudzisz sie zdrowysmile
              U mnie za chwile bedzie 2 lata jak lykam antybiotyki i tez
              rewelacji nie masad
              Kazdego wieczoru zasypiam z nadzieja ,ze jutro bedzie lepiej
              ale na ten lepszy ranek trzeba jeszcze poczekac.
              Napewno przyjdzie taki dzien,ze obudzisz sie zdrowysmile
              Musimy wytrwac i walczyc z bakteriami ,nie mozemy im dac satysfakcji!
              My musimy byc gora!!!!!
              Pozdrawiam!
              • bagnowska Re: ja chcę eutanazji 18.05.09, 21:57
                Czytam Grzeskowi codziennie wpisy na forum...Te przeczytałam
                również... przez zaciśnięte gardło...Grześ dzisiaj był taki
                smutny...Przed chwilą powiedział po dłuższym milczeniu: Widocznie
                taki dzień...
                Nie bedę Was dzisiaj pocieszać, czytałam również forum ALS i jest mi
                ciężko...
                Ale wirtualnie Was bardzo, bardzo przytulam, Kochani...
        • cepeenka Re: ja chcę eutanazji 20.05.09, 17:45
          ewa475 napisała:

          > Nie chcę się uśmiechać,nie chcę się skupiać,nie chcę aby rodzina mi się nie
          > poddawała,wręcz odwrotnie,niech się poddaje,nie zależy mi aby ktoś był ze mnie
          > dumny.
          > Jestem bardzo zmęczona i ciągle na tej cienkiej linii.Mam dość!
          > Chcę tak jak Predrak.

          O! A myślałam, ze to jedna z inteligentniejszych osób na tym forum. Przykro
          czytać takie słowa z ust wydawałoby się mądrego człowieka.
          • franiolek1 Re: ja chcę eutanazji 20.05.09, 22:04
            Cepeenka, nie szanujesz swoich wspolrozmowcow.
            Bardzo brzydko napisalas Ewie....
            • dobbiaco Re: ja chcę eutanazji 21.05.09, 00:10
              Jezuuuu!!!nie kłóccie się!!Mnie też dzis tak boli..że nic przed sobą
              nie widzę..Ta choroba..jest piekielna i każdy ma prawo..mieć dość...I
              dobrze,że..ma takie zaufanie do ludzi,że o tym..pisze i się żali..Nie
              ma co skakać sobie do oczu..Brałam clonazepam-jedynie w celach
              nasennych..Organizm się bardzo szybko do niego przyzwyczaił..I w
              ogóle..w czasie herxów...te toksyny chyba stwarzają jakąś potworną
              barierę dla działania leków-zwłaszcza nasennych;bo..mnie nic nie
              bierze..A brak snu i skazanie na leżenie w tym bólu..no..nie trudno
              sobie dopowiedzieć..Trzymajcie się...
              • bagnowska Re: ja chcę eutanazji 21.05.09, 02:17
                Grzesia nie boli, a też ma coraz smutniejsze oczy i coraz rzadziej
                uśmiecha się do mnie...gdy go przenoszę z ledwością dając radę z
                wózka na łóżko... Ja też się boję... I nie krzyczcie, że nie wolno,
                że trzeba być silnym, itd, nie jesteśmy cyborgami...
                • bagnowska Re: ja chcę eutanazji 21.05.09, 02:48
                  Posłuchajcie, proszę, ja z tej piosenki czerpię optymizm:
                  www.youtube.com/watch?v=wqIaqtRDiS4&feature=related
                  Piotr, dla Ciebie i nas wszystkich - Basia
    • bamba-ryla Ludzie, co Wy gadacie? Nie mozna tak:( 18.05.09, 21:27
      WIem, że jest ciężko, czasem bardzo ciężko, ale poddawać się nie
      wolno.
      Jedyne, co nasuwa mi się na myśl, to to, że musicie odpocząć od tej
      strasznie wyniszczającej antybiotykoterapii. Zregenerować siły,
      odtruć się, odgrzybić, pozbyć toksyn. I - tu wiem, że mnie co
      niektorzy zwyzywaja- jeśli dopada Was depresja, skorzystać z pomocy
      psychiatry. Tak, tak, naprawdę! Trzeba wyrównać poziom
      rozpieprzonych przez infekcję hormonów mózgowych (serotonina,
      dopamina, itp). Wiem, co mówię.
      • glowa_do_gory Re: Ludzie, co Wy gadacie? Nie mozna tak:( 18.05.09, 21:54
        No właśnie podpisuję się

        a może spróbujecie metod alternatywnych, ziół
      • dobbiaco Re: Ludzie, co Wy gadacie? Nie mozna tak:( 18.05.09, 22:03
        Masz w pełni rację!!Ja byłam oszalała z bólu i..bezsenności!!Tramal
        nie uśmierzał tych bóli głowy;karku;korzonków;stóp;barków..i mogłabym
        tak dalej wyliczać..Zaczęłam anybiotykoterapię-pogorszyło się..Doszły
        i inne objawy-w czasie herxów..Poza tym..czułam się,jak..zapędzona w
        ślepą uliczke;;beznadzieja sytuacji;świadomość.ciężkości tego
        schorzenia i tego,że..ludzkość dzięki nam..dopiero pozna ,być
        może,skuteczną metodę walki z ta straszną chorobą..Właśnie..idzie
        burza..Tak straszny spadek nastroju i nasilenie dolegliwości..to może
        być też skutek..tej burzy..Nie dawajcie się!!Naprawdę..spróbujcie
        skorzystać z pomocy ..lekarza psychiatry!!Ja się zdecydowałam-
        przeczytawszy w internecie o.."depresji boreliozowej"..Poza
        tym..musiałam spowodować..powrót do snu;w czasie herxów to jest
        niemożliwe i..zabija szybciej,niż borelioza.Czuje się lepiej;jak to
        Pani Basia Bagnowska ujęła- w wypadku Jej męża-"..chce mi się znowu
        chcieć.."Biorę leki zapisane przez specjalistę-psychiatre,który
        odniósł się z pełnym zrozumieniem do mych dolegliwości i otwierdził
        istnienie tej.."boreliozowej depresji"....Nie poddawajcie
        sie!!Proszę!!Wykorzystajcie..każdą szansę na ..polepszenie swego
        stanu!Ja także..czuję się.odrzucona..Bez sił..Chciałam wybrać się na
        Noc Muzeów..Cieszyłam się na ten wieczór-nic z tego nie
        wyszło..Brakło sił..Pozdrawiam was serdecznie!wiem,że..mało
        możemy...samymi słowami;a w obliczu takiej..rozpaczy,spowodowanej
        cierpieniem..ręce opadają;żadne słowa nie są
        odpowiednie.Ale..bądżcie..z nami!!My też jesteśmy chorzy
        i..potrzebujemy siebie nawzajem!!!
        • misia011068 Re: Piotrek weś sie w garść 19.05.09, 07:35
          A Wy mazgaje !!!
          Nie ma co biadolic i uzalac sie nad saba ...Raz leczenie jest
          skuteczniejsze ,raz nie a to z tego powodu ,ze trzeba dobrac abax
          taki ktory wytepi co do jednego kretka i dotrze wszedzie (widok
          kretka przyprawił mnie o mdllości ostatnio)
          Sylwia była roślinka ,cienka watła roslinka i gdybym sie wtedy
          poddala dzis spewnościa jej juz by nie było z nami,były momenty
          ogromnego bólu ,na ktory nic nie pomagalao wtedy zostawala nam tylko
          modlitwa i ofiarowanie tego jej cierpienia i mojego !
          I to nie nie jest tak ,ze nam poszło prosto i gladko ,tyle bólu i
          cierpienia to ja nigdy nie widzialam !!! a tu bylam codziennym
          naocznym swiadkiem ten film sni mi sie jak koszmar .brrr...
          jest jedna niepisana zasada niestety WSZYSTKO TERZEBA PRZECIERPIEC.
          I łykac abax jak cukierki ,nie wiem ktory zestaw w tej chwili Sylwia
          juz pochłania ,nie liczylam ich ,tak jak nie zapisywalam tego co sie
          z nia dzialo w tych najstraszniejszych chwilach ,bo moje pamiec do
          konca zycia bedzie tym zyla,ale wiem ze jest mozliwe podniesc
          człowieka ze skrajnego stadium neuroboreliozy smileza miesiac konczymy
          leczenie i daj Boze ,ze na najblizszym zjezdzie w Warszawie
          zobaczycie moja Sylcie calkiem zdrowa.
          Droga do wyzdrowienia czasem jest kreta i pogmatwana ,ale zpewnoscia
          jest mozliwa.
          I tego sie trzymajcie prosze Was .
          • rehabazyl Re: Piotrek weś sie w garść 19.05.09, 09:26
            Leczenie tej paskudy nie jest łatwe i wytrzymanie tego leczenia też nie
            niestety. Myślę jednak że na nasze samopoczucie składa się wiele czynników a nie
            tylko sama choroba. Moje doświadczenie jest takie,że jak wyjadę i jestem z dala
            od wszystkich codziennych trosk to moje dolegliwości wyglądają zupełnie inaczej,
            minimalizują się. Czyli jednak czynnik stresu odgrywa tu niebagatelną rolę
            i....zwielokrotnia dolegliwości. Pomyśl jak możesz rozładować stres,
            wspomagająco działają np.zioła na nerwy i sen o. Bonifratrów, wysiłek fiz
            zwiększa poziom serotoniny, ewentualnie warto leczyć depresję bo życia szkoda,a
            zwłaszcza że o nie walczymy. Zapraszam też do mojego lasu na wycieczkę. Można
            obejrzeć problem z bliska, oj bardzo bliska. Właśnie moja koteczka nabyła
            wczoraj 3 sztuki - no co,brr? No cóż przegapiłam o tydzień
            ,,opryski,,zwierząt.Pozdrówka.
    • katarinka.z Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 09:49
      Piotrek..
      Wiesz jak wyglada moje leczenie..
      Tez nie daje rady momentami. Jak juz sie lepiej czuje i myslę, że najgorsze za
      mną - zaczyna sie od nowa. Tez jestem zmęczona robieniem dobrej miny do złej
      gry. Mam dokładnie tak samo jak Tyindifferent
      Trzymam mocno kciuki i mam nadzieję, że nam się udasmile
      • zanka.2 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 10:11
        To prawda co co pisze Rehabazyl ,stres napięcie daje straszne
        pogorszenie ,wystarczy mieć w swoim otoczeniu osobe ,która ciągle
        krytykuje,poprawia bo czuje przewage psychiczna ,że jest zdrowa to
        już wystarczy żeby nie wyjść z boreliozy. Natomiast osoby potrafiące
        wspierać tak jak w poprzednim wpisie daja dużą szanse na wyleczenie
        nawet całkowite. Myśle ,że osoby ,które są prawdziwie kochane i
        wspierane w chorobie mają większa szanse wyleczenia.
        Pisze o tym nie bez powodu bo mnie to dotyczy , może właśnie z tego
        powodu moja choroba nie chce sie wycofać. Bo jeśli zaczynam zdrowieć
        i być silniejsza to huzia na Józia krytyka i dokopywanie.Natomiast
        jesli opadam z sił to znów odtrącenie i złość ,że jesstem znów
        chora.Koło sie zamyka. Nie wiem jak to mam przerwać ,bo jest to
        jeden z elementów mojego wyzdrowienia.
        • arrakis74 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 10:50
          Mam tak samo jak Ty Zanka. Ja na taka krytykę ze strony zazwyczaj żony reaguje agresja słowną. To też niestety nie jest dobre. "myśle ,że osoby ,które są prawdziwie kochane i wspierane w chorobie mają większa szanse wyleczenia." - dokładnie tak. Ta choroba to prawdziwy tester ludzkich uczuć. Dodatkowo trzeba mieć intuicję, wyobraźnię i empatię żeby móc zrozumieć, ogarnąć to wszystko. Nie mogę się z tym pogodzić, że najbliższe osoby są przeciwko nam sad
          • ter69 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 11:20
            Kochani, bardzo wam współczuję, bo wiem co przeżywacie Jednak nie dajcie się.
            Powiedzcie wprost, ze potrzebujecie WSPARCIA!
            Ja ostatnio po stersującej rozmowie trzęsłam się przez godzinę. Neurobolerioza
            nadszarpnęła mocno mój system nerwowy. Od tego czasu unikam rozmów z osobami
            które mnie denerwują. Pilnuję się też, żeby się tak nie emocjonować błahymi
            problemami, bo zamartwianie się mnie bardzo osłabia. Szukam powodów do
            uśmiechu,poprawiam sobie nastrój różnymi metodami m. inn. oglądając kabarety -
            dawka śmiechu niezbędna dla zdrowia.
            Nie możemy się poddawać!
            Terenia
            • dobbiaco Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 13:03
              golab.jogger.pl/2008/12/24/swiateczne-w-niebie-rozmowy/
              Polecam!wszystkim!do rozpuku!!!Pozdrowienia!
          • koala101-0 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 11:21
            Ja od kwietnia nie mam pracy, zadłużyłam się u znajomych, w banku a
            teraz nie mam z czego oddać i na leczenie też już nie mam pieniędzy.
            W lipcu lub we wrześniu będę bronić pracę magisterską. Krętki do
            wreześnia opanują mój mózg i się jeszcze nie obronię...
            Też mam chyba depresję bo codziennie myślę o samobójstwie - nie o
            eutanazji.
            • mscislaw.zawiedziony Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 13:21
              Jakie mogą być następstwa przebywania w towarzystwie ludzi nieszczęśliwych?
              Oto czego nie lubię najbardziej – ludzi nieszczęśliwych..
              Są aspołeczni.Niebezpieczni dla otoczenia. Należy ich,
              niezależnie od okoliczności,trzymać jak najdalej od dzieci
              i osób o słabej psychice. Nie wolno zapraszać ich na
              Święta.Należałoby izolować ich,umieszczać w specjalnych
              leprozoriach, ogradzać drutem kolczastym i trzymać tam tak
              długo,dopóki nie staną się szczęśliwi, bądź przynajmniej
              przestaną być nieszczęśliwi. Jeśli akurat znajdujecie się w
              doskonałym nastroju i nagle pojawi się w pobliżu człowiek
              nieszczęśliwy – cały dobry nastrój szlag trafi.. Będziecie mu
              WSPÓŁczuć.Będziecie WSPÓŁprzeżywać jego
              problemy.Zaczniecie żałować nieszczęśliwego człowieka.
              I wieczór zostanie beznadziejnie zepsuty.Jeśli zaś wasz nastrój
              był i bez tego byle jaki,stanie się dużo, dużo gorszy. Jeśli
              leżycie na łożu śmierci i zabieracie się właśnie do wydania
              ostatniego tchnienia,wraz z pojawieniem się nieszczęśliwego
              człowieka, możecie pożegnać się z nadzieją stanięcia przed
              Stwórcą spokojnie,z poczuciem dumy z powodu przebaczenia
              wszystkim i wypełnienia wszelkich ziemskich zobowiązań – bo
              ich nie wypełniliście..Nie zdążyliście przecież jak należy
              pożałować nieszczęśliwego człowieka,poczuć jego goryczy z
              powodu pryszcza,jaki wyskoczył mu na nosie,lub cierpień
              spowodowanych ciężkim przepiciem,a zwanych popularnie
              kacem. Każdy nieszczęśliwy człowiek ma swoje indywidualne
              cierpienia.Aczkolwiek wszystkie te indywidualne cierpienia
              nieszczęśliwych ludzi mają jedną wspólną cechę – są to
              najstraszniejsze cierpienia na świecie!!A waszym obowiązkiem
              jest to potwierdzać – tak,,ten oto nieszczęśliwy człowiek jest
              absolutnie najnieszczęśliwszym ze wszystkich
              nieszczęśliwych! I biada wam jeśli pozwolicie sobie
              niefrasobliwie umrzeć,nie odczuwszy uprzednio pełnej miary
              cierpień nieszczęśliwego człowieka! Nie wyraziwszy mu
              WSPÓŁczucia lub jakiegoś tam innego WSPÓŁodczuwania
              jego bólu! Będziecie przeklęci na wieki wieków i nic wam nie
              pomoże.Odejdziecie na tamten świat z piętnem okrutnego
              człowieka bez serca i taka opinia na wasz temat będzie już na
              zawsze pokutować wśród waszych (byłych)bliskich,
              przyjaciół,kolegów i współpracowników. Wszyscy ci,którzy
              uważają się za ludzi nieszczęśliwych,chcą,aby wszyscy wokół
              nich także byli nieszczęśliwi,chcą abyście w trybie
              natychmiastowym przestali się uśmiechać i cieszyć się
              radością życia,i chcą także,aby u was wszystkich natychmiast
              wynikły jakieś problemy.Przestańcie przebywać w ich
              towarzystwie,słuchać ich,no a jeśli to niemożliwe,spróbujcie
              pomóc im przezwyciężyć ich realne (podkreślam to
              słowo)problemy. Tym sposobem uratujecie siebie i być może
              pomożecie także im.Nieszczęśliwi ludzie –to jak pokazuje
              życie,problem psychologiczny, rodzaj egoizmu,który chciałby
              uzyskać ogólnoświatowy priorytet.
              Być SZCZĘŚLIWYMI – oto po co ludzie żyją i rodzą się.. –
              prof.dr Mścisław Oszukany
              • predrak Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 13:32
                Ty chyba potrzebujesz bliskiego spotkania z kleszczem
                • mscislaw.zawiedziony Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 13:52
                  Napisałem o ludziach nieszczęśliwych, ja tu widzę ludzi chorych.
                  Czy chorego człowieka utożsamiasz z człowiekiem nieszczęśliwym??
                  Nie odbieram Tobie cierpienia czy cierpiący ma być, powinien być
                  nieszczęśliwy??
                  • anyx27 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 13:59
                    mscislaw.zawiedziony napisał:

                    > Napisałem o ludziach nieszczęśliwych, ja tu widzę ludzi chorych.
                    > Czy chorego człowieka utożsamiasz z człowiekiem nieszczęśliwym??
                    > Nie odbieram Tobie cierpienia czy cierpiący ma być, powinien być
                    > nieszczęśliwy??

                    to zmien forum i idź tam, gdzie są "nieszczęśliwi", nie chorzy.
                    Ps. Gratuluje taktu. A raczej jego braku.
                  • zanka.2 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 14:12
                    Predrak ja to inaczej odebrałam ,bo my wszyscy tu jesteśmy powaznie
                    chorzy i obolali ,a mimo to chcemy funkcjonowac normalnie , smiac
                    sie, cięszyc z każdej chwili bez bólu , natomiast sa wokło nas w
                    domu w pracy ludzie dosłownie toksyczni,którzy swoje niezadowolenia
                    napięcia przerzucają na innych -traktuja ich jak worki treningowe
                    dosłownie. Nie umia się cieszyć z własnej osoby i te niezadowolenia
                    przerzucają na innych. My tutaj nie chcemy ,aby ktoś się nami
                    zamartwiał,był z tego powodu smutny ,ale zwyczajnie tylko troche
                    poczytał o tyn schorzeniu i nas wspierał , a nie wykorzystywał
                    swojej przewagi ,że jest zdrowy.
                    Bo my jesteśmy normalnymi ludzmi tylko okrutnie obolałymi.
                    Trzeba unikać kontaktu z takimi własnie ludzmi - toksycznymi i
                    faktycznie unikac kazdej sytuacji stresowej po prostu sie wycofywać
                    chyba. Ja też pyskówką zaczęłam wyznaczać swoje granice,aby ich nie
                    przekraczali , ale nie wiem czy to dobry sposób. Od dzisiaj zaczne
                    chyba za ciągłe słowa krytyki od mamy mówic dziękuje /a w sumieniu
                    pielęgnować swoje racje/

                    Predrak jestem też w takich myślach jak Ty ,ale telepoca mi sie w
                    głowie jednak nadzieja ,że będzie dobrze.
                    • mscislaw.zawiedziony Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 14:34
                      zanka.2 napisała:

                      > Predrak ja to inaczej odebrałam ,bo my wszyscy tu jesteśmy powaznie
                      > chorzy i obolali ,a mimo to chcemy funkcjonowac normalnie , smiac
                      > sie, cięszyc z każdej chwili bez bólu , natomiast sa wokło nas w
                      > domu w pracy ludzie dosłownie toksyczni,którzy swoje niezadowolenia
                      > napięcia przerzucają na innych -traktuja ich jak worki treningowe
                      > dosłownie. Nie umia się cieszyć z własnej osoby i te niezadowolenia
                      > przerzucają na innych. My tutaj nie chcemy ,aby ktoś się nami
                      > zamartwiał,był z tego powodu smutny ,ale zwyczajnie tylko troche
                      > poczytał o tyn schorzeniu i nas wspierał , a nie wykorzystywał
                      > swojej przewagi ,że jest zdrowy.
                      > Bo my jesteśmy normalnymi ludzmi tylko okrutnie obolałymi.
                      > Trzeba unikać kontaktu z takimi własnie ludzmi - toksycznymi i
                      > faktycznie unikac kazdej sytuacji stresowej po prostu sie wycofywać chyba.

                      Tak zanka.2 unikać ich jak ognia,omijać miejsca gdzie przebywają!!!

                      anyx27:
                      to zmien forum i idź tam, gdzie są "nieszczęśliwi", nie chorzy.
                      Ps. Gratuluje taktu. A raczej jego braku.

                      Anyx27- ZONK - uwaga jak kulą w płot!!!!
                      • predrak Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 15:06
                        Jak tak to przepraszam ale mnie ten ból dobija wstaję próbuję się
                        gdzieś przejść uciec od bólu,siadam bo jak trochę pochodzę to dalej
                        boli i tak szukam co tu może stłumić ten ból
                        • zanka.2 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 15:13
                          Predraczku ja dzisiaj też jestem wykończona nie poszłam do pracy bo
                          nie mogłam ,sama nie wiem co łyknąc zeby to ploluzowało ,ale
                          wiem ,że z reguły nic nie pomaga, musi wysztywnic ,wybolec ,az ciut
                          poluzuje.tez mam takie wrazenia jakbym dała sie zdominowac dzisiaj
                          chorobie . przetrzymajmy do jutra moze bedzie lepiej. pozdrawiam
                        • mag68 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 16:18
                          Kiedy dopadał mnie taki parszywy ból, doraźnie bardzo pomagała mi mieszanka ziół
                          przeciwzapalnych o. Bonifratrów. Parzyłam sobie nieco mocniejszy wywar niż
                          zalecano i popijałam, naprawdę przynosiło to znaczną ulgę i pozwalało jaśniej
                          myśleć.
                          • greta32 Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 17:28
                            Pomyslałabym o przerwie w leczeniu. W jego trakcie masz herxy które
                            poteguja ból, masz tez pewnie mase nowych objawów. Leczenie
                            wspominam fatalnie. Do tego zawiodła mnie osoba na miłosci której
                            bardzo mi zależało. Nie lecze sie od lutego ubiegłego roku. Jest raz
                            lepiej, raz gorzej. Podleczyłam grzybka. Brałam masę witamin aby
                            troszke podbudowac organizm. Bez abx łatwiej zrobic porzadek w swoim
                            zyciu, lzej się mysli. Wyszłam za mąż, jestem szczęśliwa, mam dla
                            kogo zyć. To daje mi siły. Kiedyś, gdy sie znowu pogorszy, wróce
                            pewnie do leczenia.
                            Nie jest łatwo radzic osobie która ma depreche, która jest chora.
                            sama przez to przechodziłam i wiem, ze nic nie pomaga. Ale wiem, ze
                            po burzy przychodzi spokój na który warto poczekaćsmile
                            • katarinka.z Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 17:42
                              Przerwanie leczenia owszem jest dużą ulgą. Umysł się momentalnie rozjaśnia, robi
                              się lżej. Sama tak zrobiłam zeby skonczyć studia i zaczac pracę mgr. Jednak na
                              dłuższą metę to nie jest dobre rozwiązaniesad Wiem po sobie..
                              Przerwałam leczenie na jakiś czas, było lepiej. Objawy prawie istąpiły - cos tam
                              pobolewało, ale nie zwracałam na to uwagi. Praktycznie zapomniałam o chorobie i
                              zaczęłam się wreszcie czuć jak normalny czlowiek..
                              Niestety trzeba w koncu próbować jednak wyleczyc to dziadostwo jak jest szansa.
                              Wiem, że trudno. Sama widzę jaka jest różnica - bo znowu zaczęłam leczenie.
                              Dawno nie czułam takiego bólu...
                              Boje się co będzie dalej, czy dam radę to wytrzymać bo momentami mi strasznie
                              brakuje sił. Szczególnie, ze mija drugi rok leczenia a ja nadal nie widzę
                              drastycznej poprawy.
                              Niestety takie jest leczenie, za cenę szansy powrotu do zdrowia. Ale powiem Wam,
                              że modliłam się 2 lata temu o taką nadzieję - nie możemy się poddać..

                          • wroteknowynick Re: ja chcę eutanazji 19.05.09, 18:51
                            co jest w tych ziolach ? czy Bonifraci zatajają recepturę ?
                            • mag68 Re: ad. ziół 19.05.09, 22:08
                              Receptura nie jest tajna, jest to mieszanka wielu ziół działających
                              przeciwzapalnie i nie tylko. Są to zioła od wieków stosowane w naszym
                              lecznictwie. Na opakowaniu są wymienione.
                              Mnie w każdym bądź razie pomagały przetrwać herxy, kiedy bolały mięśnie , stawy
                              , piekła skóra.
                              • wroteknowynick Re: ad. ziół 19.05.09, 22:26
                                Możesz wymienić ?
                                • mag68 Re: ad. ziół 19.05.09, 23:04
                                  wroteknowynick napisał:

                                  > Możesz wymienić ?
                                  Niestety nie mam już opakowania ale jak bardzo ci zależy, mogę sprawdzić bo za
                                  parę dni będę w tym sklepie.
                                  • wroteknowynick Re: ad. ziół 21.05.09, 18:26
                                    Przy okazji jak będziesz, to zerknij na skład.
                        • swigonka walcz Piter! 19.05.09, 19:16
                          nie wolno się poddawać!!!!!!
                        • ewewa1 Re: ja chcę eutanazji 20.05.09, 09:51
                          Nie bardzo jeszcze wiem jak się tu poruszać. Jeżeli chodzi o ból to mnie trochę
                          pomagają leki z pseudoefedryną. Ból nie mija ale jest łagodniejszy nie wiem
                          dlaczego ale tylko to mi pomaga. Predek na pewno masz dla kogo żyć i zawsze myśl
                          o nich nie o sobie to pomaga przetrwać! pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • tananas ja się raz poddałam na szczęście nieskutecznie 19.05.09, 18:05
      nikt o tym nie wie, poddałam się zanim dowiedziałam się że to
      borelioza, zanim rodzina zaczęła rozumieć że to nie hipochondria a
      ból nie jest "zwyczjny"
      jestem świetną pływaczką, położyłam dzieci spać, ucałowałm męża
      grającego przy komputerze
      wiecie jak działa na nas alkochol, ja wtedy myślałam że mam po
      prostu słabszą głowę, starzeję się czy cóś 28 latsmile
      z nikąd pomocy, nie miałam siły wstawać do pracy a potem jeszcze
      ugotować obiadek i posprzątać ogromny dom
      nalałam w wannie wody do pełna, wypiłam dużo alkocholu, bardzo dużo,
      na ścianie napisałam tylko przepraszam i zaczęłam, walczyłam około
      godziny i żeby się osłabić piłam, wiedziałam co robić - nie udało
      mi się widocznie w środku wola życia była zbyt duża
      teraz wiem że jestem chora i z czym mogę walczyć, załamanie wraca
      szczególnie wtedy gdy już przez tydzień było dobrze a kolejnego
      ranka budzisz się z bólem głowy, zawrotami jak po butelce wódki i
      nudnościami jak w ciąży, zastanawiam się czy to się kiedyś skończy,
      czy leczenie ma sens, poddają się już nie chcę, krzyczę na dzieci
      mężowi robię wyrzuty, potem przychodzi kolejny dzień odrobinę
      lepszy, zaświeci słońce, mój synek zsika się ze śmiechu a córcia
      przytula się tak mocno, znalazłam cel chcę otworzyć swoją firmę,
      kochać moje dzieci i rozgrzewać męża, teraz wiem że kiedy jest
      najgorzej muszę się położyć, przespać to, zostawić zakupy gotowanie,
      wszystko żeby niepozwolić na to aby ten jad bólu zawładną moimi
      myślami, bo wierzę że będzie lepiej i jest tyle osób które mnie
      potrzebują, znalazłam nawet jeden plus tej choroby, po moich
      namowach koleżanka z SM zrobiła badania - ma boreliozę w jej oczach
      jest znowu nadzieja, w naszych nie powinna nigdy gasnąć, bo to
      właśnie nadzieja i wiara wzmacnia nas psychicznie wzmacnia nasz
      organizm i pomoże nam wygrać
      • zanka.2 Re: ja się raz poddałam na szczęście nieskuteczni 19.05.09, 19:18
        To prawda na abx od razu jest gorzej,leczyłam przez 3 miesiace
        grzyba dolegliwosci sie nie wycofały ,ale było troche lepiej.
        Dlatego wspierajmy sie nawzajem psychicznie , bo nie kazdy ma kogos
        kochajacego na kogo mozna liczyc i kto moze mu dac to wsparcie ,nie
        kazdy ma tyle sił ,nie kaazdy ma tolerancje wysoka na ból.
        Wspierajmy sie i pomagajmy sobie .pozdrawiam wszystkich bardzo
        serdecznie, chciałabym kiedyś jak bede silniejsza spotkac sie z wami
        na jakims zjezdzie boreliozowiczów.
        • bagnowska Re: ja się raz poddałam na szczęście nieskuteczni 20.05.09, 00:22
          Czytam i czytam... Tak bardzo mi dajecie siłę, którą staram się
          przekazywać Grzeskowi. On nie miałby siły czytać forum ani tym
          bardziej pisać.
          Jest też ostatnio w podłym nastroju, a taki udziela się bardzo...
          Ja też czuję coraz większe zmęczenie, Grześ jest coraz cięższy albo
          tak mi się wydajesmile
          Bardzo ciepło o Was wszystkich myslę i jestem z Wami, mimo, że
          pozornie jestem zdrowa (?), bardzo Was rozumiem...
          Serdeczności - Basia
          • flork74 Re: Rozczarowany? 20.05.09, 09:05
            Witam Wszystkich!!!
            Dawno mnie nie bylo na tym forum,oj dawno!Od miesiaca jestem bez
            abx-ow.Zakonczylem leczenie.Jestem troche zawiedziony i
            rozczarowany,gdyz myslalem ze moje leczenie pozwoli wrocic mi do
            normalnosci(chodzi o poruszanie sie).Chodzenie moje nie poprawilo
            sie na tyle aby mozna to bylo nazwac w miare mormalnym.Dalej
            poruszam sie o lasce.Doszlismy do wspolnego wniosku z doktor ze jest
            to raczej jakies uszkodzenie wewnatrz nerwowe i dozowanie lekow
            zwalczajacych to gowno nie ma dalej sensu,skoro zwalczyly reszte
            doskwierajacych mnie objawow.Czyli wniosek jest taki ze wyleczenie
            calkowite oznacza pozbycie sie wszystkich dolegliwosci a mi
            pozostala jedna.Czuje ze pozbylem sie tego cholerstwa cieszac z tego
            co mam,mianowicie wspanialej rodziny i albo moje poruszanie sie
            takowe pozostanie,albo powolotku poprzez rehabilitacje sie poprawi.
            Przepraszam ze klikam w Twoim watku,ale bardzo poruszy mnie jego
            tytul.Tyle razy zagladalem do Twoich watkow wzorujac niektore swoje
            poczynania w leczeniu.Przestan myslec w ten sposob.Skieruj Swoje
            mysli odwracajac o 360 stopni.Mysl codziennie po kilka razy ze musze
            sie wyleczyc i juz niewiele mi pozostalo do konca.Podswiadomosc
            nakieruje poprzez takie myslenie Twoja swiadoma chec wyleczenia!
            Trzymam za Ciebie i Wszystkich kciuki zeby choc jak ja poczuli
            zielony kolor zycia!
            Pozdrawiam Rodzinke!!!
            • tadeusz998 Re: Rozczarowany? 20.05.09, 10:54
              Skieruj Swoje
              > mysli odwracajac o 360 stopni.


              O 180 stopni .

              Pozdrawiam .
    • sowa.1 Re: ja chcę eutanazji 20.05.09, 18:57
      to jest krzyk rozpaczy, tak krzyczą ludzie, którzy utracili nadzieję. Oni chcą,
      aby ktoś ich usłyszał i pospieszył z pomocą...Ufam i wierzę, że na pomoc
      Predrakowi pospieszyli różni ludzie.
      • bapona Re: ja chcę eutanazji 20.05.09, 21:08
        Piotr, pamiętam Ciebie ze zjazdu pod Warszawą. Pamiętam przejazd
        kolejką i spacer całej grupy w lesie. Byłam pod wrażeniem Twojej
        historii. I teraz, gdy nieraz opowiadam zdrowym (?) ludziom o
        chorych na boreliozę - to zawsze mówię o Tobie. Że leczenie pomaga.
        Teraz wiem, że abx nie zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty. Mój
        syn brał leki 22 miesięce, ma ponad 3 miesięczną przerwę. I nie jest
        najlepiej. Też nie mogę czasami spać z lęku, gdy on ma silne bóle.
        W przyszłym tygodniu zrobimy badania PCR. Mimo wszystko mam
        nadzieję, że będzie poprawa i że on będzie normalnie funkcjonował.
        Pozdrawiam Cię serdecznie smile
        • predrak podsumowanie 21.05.09, 07:49
          Na wstępie dziękuję wam wszystkim za dobre słowa i otuchę.

          Na ból działa Vasosan i Ketonal te wszystkie ibupromy są do d...
          Znowu potwierdza się reguła po takim silnym herxie jest nakaś mała
          poprawa u mnie objawiła się tym że zaczołem schodzić ze schodów
          stawiając najpierw stopę na palce a nie na pientę tak bezwładnie
          czekając kiedy spadnie na schodek. Nie jest to drastyczna poprawa ale
          jak byłby taki progres to ja chcę tak codziennie przez miesiąc i
          wrócę w 100% do zdrowia. Walka trwa.
          • reni5553 Re: podsumowanie 21.05.09, 09:24
            Pamiętajmy, że gorszy stan ducha to tez efekty naszej choroby

            na początku tego roku kalendarzowego, miałam starszne myśli
            bardzo złe rozwiązania widziałam w mojej ówczesnej sytuacji,
            z perspektywy dzisiejszego dnia, myśli tamte były bardzo skrajne i
            nawet niebezpieczne.
            Najgorsze, że nie dzieliłam się nimi z nikim
            A gdybym się podzieliła "sprzedałabym" ten swój pesymizm dalej...(?)
            może i stało się dobrze
            na początku roku czułam się fizycznie bardzo źle
            od razu spadła moja kondycja psychiczna. (herx ?, reakcja na ból ?)

            dziś jest inaczej
            przeżyłam to
            przespałam, przemyślałam,
            dolegliwości fizyczne minęły
            psycha się poprawiła bardzo znacznie

            ...a po nocy przychodzi dzień..."

            pamiętajmy o tym, że nigdy nie jest tak, że zawsze jest źle
            kiedyś bedzie lepiej, życie przynosi zawsze jakieś rozwiązanie.
            • ewa475 Re: podsumowanie 21.05.09, 09:38
              Predraksmile a ja dziękuję Ci za ten wątek,dzięki niemu wywaliłam agresję i całą
              złość,puściłam ją z siebie.
              W czasie bólu,a jest trochę może lepiej na te moje zęby,ale właściwie jak nie
              zęby to kłucie w głowie,to ból głowy,itd.
              W czasie bólu nie ma gdzie się skryć,nie ma jak od niego uciec,mi nie pomaga nic
              z przeciwbólowych,vasosanu nie mam ,nie mogłam dostać.
              Może łatwiej tym co nie są bólowi?Nie wiem,wszystkim trudno.
              Stan ducha,Renismilezerowysad chociaż na zewnątrz się staram i to jest takie męczące.
              Zresztą wiecie jak to jest,pozdrawiam niewytrzymujących,Ewa.

              • zanka.2 Reto juz mnie przerasta minocyklina 21.05.09, 09:42
                ja tez paskudnie sie czuje, nie do wytrzymania, zesztywniałm cała boleśnie do
                granic wytrzymałości , czemu jak wprowadziłam minocykline nawet bez tynidazolu
                tak sie dzieje - wytłumaczcie mi to- jestem wytrzymała ,ale to już mnie przerasta
                • predrak Re: Reto juz mnie przerasta minocyklina 21.05.09, 09:56
                  Ja nie spodziewałem się że po 3 latach intensywnego leczenia będę
                  miał jeszcze takie stany, takie bóle. A najgorsze jest otoczenie
                  które nic nie wie o naszych bólach postrzegają nas normalnie a tak
                  nie jest. Mówią uśmiechnij się non stop chodzisz smutny przygnębiony
                  ja nie mam ochoty się uśmiechać i tak całemu otoczeniu kłamę bo
                  przecież nie przyznam się do swoich dolegliwości. Nie powiem w pracy
                  " a tak wiesz mam takich parę wypisów mówiących o SM i parę o
                  boreliozie a tak w ogóle to może SLA albo Parkinson.
                  • garp8 Re: Reto juz mnie przerasta minocyklina 23.05.09, 16:22
                    Witaj Predrak!
                    Muszę coś napisać. Twój mail mnie poruszył.
                    Ja też mam taką diagnozę Sm(?) Bb, zmiany w MRI itp itd.
                    Pewnie się widzieliśmy na zlocie ale nie pamiętam.

                    To prawda że udawanie jest ciężkie. Ja też pracuję.
                    Powiedziałem w pracy o boreliozie. O Sm i dziwnych powiązaniach tych chorób tylko kilku osobom. Dodałem do tego film. W jednym przypadku zrozumienie i pomoc w innym przeciwnie. Ja już nie chcę narzekać skomleć i prosić. Coraz więcej ludzi muszę przepraszać, że nawaliłem, coraz więcej ludziom muszę dziękować za pomoc.. Cholera! ja chcę normalnie! żyć i nie nawalać i nie przepraszać...
                    I wybaczcie ale takie pocieszenia typu "głowa do góry będzie dobrze" i weź się w garść" to tylko rozdrażniają (się mi ciśnie co innego - ale postanowiłem nie być cynicznym i zgorzkniałym).
                    Tak czy siak - dzięki za twoje maile. Ty żyjesz, czujesz myślisz.
                    Czasem się chce wyć. Ale wierze że się da z godnością i że będzie dobrze.
                    Kiedy trafiłem do szpitala i dostałem diagnozę SM w 2005 to czułem że się wali. Potem lekarz powiedział, że nie wygląda to najgorzej bo im wychodzi borelioza. Ucieszyłem się bardzo i wydawało się, że po kłopocie. 3 tygodnie abx w kroplówkach - to się wydawało długo...
                    4-ty rok leczenia mija. Oczywiście nie cały czas na dożylnych i z dużymi przerwami, polepszeniami i pogorszeniami i tak w górę i w dół. (To jest poszarpane i nie jest to ciągłe leczenie od 4 lat, ale od 4 lat się z tym zmagam i myślę o tym)
                    Czasem jest bardzo dobrze! Czasem nie mogę się zwlec rano. Sztywność i zmęczenie, zła kondycja psych-fiz. i to ZMĘCZENIE. Ale są też bardzo dobre chwile. Nie mam bólu jedynie różne kłopoty neuro i skutki uboczne leczenia.

                    Moja znajoma z zaawansowanym SM (bez boreliozy i niejasności diagnostycznych) próbowała popełnić samobójstwo. Odratowano Ją. To co napisała potem przyprawia o dreszcze.
                    Pisze, że NIGDY więcej. Znajduje teraz (na nowo) powody dla których warto.
                    Jej stan jest nieporównywalnie dużo gorszy niż mój czy Twój.

                    Co do tego leczenia, to czegoś w tej układance brak.
                    To uporczywe leczenie ? długo, długo, jeszcze dłużej...
                    Niby super, że to nie sm tylko bb - a to się leczy.
                    Ale tak naprawdę to się w niektórych przypadkach leczy słabo (albo nie leczy się).

                    Miejmy nadzieję, że kiedyś się sprawa wyjaśni.

                    Pozdrawiam i życzę siły dużo, czasem są takie dni, że wiem że naprawdę WARTO żyć. Oby zawsze można je znaleźć.

                    Jeśli ktoś chciały do mnie napisać to proszę na maila a nie na grupę.
                    Bardzo rzadko tam zaglądam.

                    Pozdrowienia
                    garp
              • bagnowska Re: podsumowanie 21.05.09, 09:53
                Ewa, dobrze, że się odezwałaś smile Bardzo lubię Cię czytać. Bardzo są
                potrzebne takie wątki, bo mamy szanse w nich znowu zobaczyć, że nie
                jesteśmy sami w tych złych, dołujących stanach. Mamy obok takich
                samych , tak samo czujących i już nie mam poczucia winy, że chwilami
                też wysiadam...
                POzdrawiam bardzo ciepło - Basia
                • tarnica.2 Re: podsumowanie 21.05.09, 14:12
                  Witam wszystkich , czytam ten wątek i nie wiem co mam sobie myślec , czy
                  wszystko dopiero przede mną .Reumatolodzy mówią RZS , zakaznik - fałszywie
                  dodatnie wyniki, a ja lecze bb od 3 m-cy i widze lekką poprawę. Chodzi mi o ból
                  o którym piszecie , owszem miałam kilka sesji nocnych z okropnym bólem, ale to
                  przeszło . Ból odczuwam głownie podczas ruchu, bo lewe kolano jak bania i
                  podpuchnięte nadgarstki,i twarde miejsca pod stopami. Czy ten straszny ból
                  zawsze wystepuje przy bb .
                  • a.guzia Re: do tarnica2 21.05.09, 14:27
                    Odbierz maila gazetowegosmile Dzięki
                  • zazule Re: podsumowanie 21.05.09, 15:32
                    Tarnica ten watek jest specyficzny. Dla wlasanego zdrowia
                    pscyhicznego poczytaj sobie caly watek Szympka88 jest na pierwszej
                    stronie forum.
                    Do takich watku jak ten to najlepiej zagladac dopiero wtedy jak sie
                    ma juz duze doswiadczenie wlasne w leczniu i czytaniu forum albo
                    podobne odczucia do Pedraka.

                    pozdr
                    zaz
                    • tarnica.2 Re: podsumowanie 21.05.09, 16:43
                      I znów coś nie tak , przepraszam ale nie wiem za co i kogo . Nie chciałam
                      zakładać nowego wątku. Czy Wy czasami nie przesadzacie.
                      • anyx27 Re: podsumowanie 21.05.09, 17:05
                        tarnica.2 napisała:

                        > I znów coś nie tak , przepraszam ale nie wiem za co i kogo . Nie
                        chciałam
                        > zakładać nowego wątku. Czy Wy czasami nie przesadzacie.

                        Tarnica, czujesz się w miarę dobrze, ciesz się tym stanem, jak
                        najbardziej jest to wskazane smile jesli masz swoj wątek, to najlepiej
                        tam pisz o swoim leczeniu itd. , chętnie poczytamy smile jesli nie masz
                        swojego wątku, załóż smile

                        Tak, jak napisała Zaz, ten wątek jest specyficzny - dot. przede
                        wszystkim weteranów wink nowicjuszy może zdołować sad
                  • fionka21 Re: podsumowanie 21.05.09, 17:49
                    tarnica, objawów boreliozy może być bardzo wiele i przebieg tej choroby u
                    każdego może być inny.

                    Ja również nie cierpię na jakieś przewlekłe bóle, ale czasem zdarza się, że mnie
                    coś łupie. Brak przewlekłego bólu w każdym razie nie pozwala zanegować diagnozy
                    winkNatomiast to, że widzisz lekką poprawę po 3 miesiącach kuracji dowodzi, że
                    podjęłaś właściwe leczenie.
                    Załóż swój wątek i tam opisuj jak Ci idzie smile

                    Życzę Ci, żeby dalej było już tylko lepiej.

                    Pozdrawiam, Anka



                    • tarnica.2 Re: podsumowanie 21.05.09, 18:07
                      Dziękuje za odpowiedź , bardzo współczuje wszystkim chorym , nie wiedziałam że
                      pytając o ból , mogę kogoś urazić.
                      • zazule Re: podsumowanie 21.05.09, 20:44
                        Tarnica kompletnie mi nie o to chodzilo ze mozesz kogos urazic
                        pytajac o ból. Chodzilo mi o to zebys nie sugerowała sie tym
                        watkiem w walce ze swoje choroba i myslała ze kazda borelioza
                        wyglada jak opisywana w tym watku, innymi słowy zebys nie zdołowala
                        się nie potrzebnie.

                        Mozesz pisac w jakich watkach chcesz załoz tez własny watek jak nie
                        masz a czujesz taka potrzebe.

                        pozdr
                        zaz
                        • tarnica.2 Re: podsumowanie 22.05.09, 07:50
                          Miło że sie wszystko wyjaśniło , a to dla Was

                          www.youtube.com/watch?v=0heTrSWuhzk
                          • bagnowska Re: podsumowanie 22.05.09, 11:11
                            tarnica.2 napisała:

                            > Miło że sie wszystko wyjaśniło , a to dla Was
                            >
                            > www.youtube.com/watch?v=0heTrSWuhzk
                            • tarnica.2 Re: podsumowanie 22.05.09, 12:21
                              Piękny utwór , a nawet modlitwa o to by nadzieja wiara i miłość nie opuszczała
                              nas w trudnych chwilach .
                              Ja dla wzmocnienia ducha i sił słucham SDM bardzo ich lubię a tu próbka ich
                              twórczości
                              w202.wrzuta.pl/audio/9Feda0EHx9D/sdm_-_imperatyw
                              • mscislaw.zawiedziony "Carpe diem - chwytaj dzień" 20.09.09, 14:30
                                "Siedziałem tam i przyglądałem się jak mój przyjaciel sięga do półki wyciąga z niej ubrania swojej zmarłej żony, akurat miał ubrać ją przed włożeniem do trumny. W pewnej chwili wyciągnął z szafki śliczna koronkowa damską bieliznę, popatrzył na nią i rzekł:
                                - Chowaliśmy to na specjalną okazję -popatrzył na swoja martwą żonę leżącą na łóżku -może to właśnie ta okazja?
                                Serce ścisnęło mi się z żalu gdy słyszałem te słowa..."
                                • prymulka1234 Re: "Carpe diem - chwytaj dzień" 20.09.09, 19:45
                                  Nie wiem czy nie zostanie to skrytykowane że piszę tutaj w tym wątku
                                  (jestem osoba spoza tego"towarzystwa"-tzn.nie mam bb ale od 33 l walczę z
                                  innymi nawracającymi infekcjami,którym towarzyszy potworne oslabienie i
                                  bóle,problemy z diagnozą,nie jestem w stanie pracować ani zarobić na
                                  zażywane niemal non stopem na antybiotyki-ogolem więc sytuacja nieco
                                  podobna do Waszej),gdy trafiłam na ten wątek pomyślałam sobie:mój Boże,jak
                                  ja to dobrze rozumiem..Tzn mam na myśli desperację Predraka oraz innych
                                  ktorzy mieli lub mają kryzys pod wpływem długotrwałej choroby,niemożności
                                  wygrania z nią mimo wielu starań,ta bezradność może przerodzić się w
                                  rozpacz(i wcale się Predrakowi nie dziwię-może i dobrze że tę frustrację
                                  wyrzucił z siebie.Dobrze że ma od Was wsparcie,słusznie pisaliście tu że
                                  jest to b.ważna rzecz,najgorzej jest gdy człowiek nie może nikomu się
                                  zwierzyć bo nikt i tak go nie zrozumie,gdyż choroby związane z infekcjami
                                  czy układem immunologicz.nie są zbyt powszechne.Rozumiem też tych ktorym
                                  brak zrozumienia w rodzinie-tez tak mam-oraz w pracy.I chyba macie rację
                                  że lepiej o tym w swym środowisku nic nie mówić-lub jak najmniej,jeśli nie
                                  chcemy być odebrani jako owi"nieszczęśliwi".Bo to ze ja czy ktoś np z bb
                                  czuje się tak paskudnie zle że nie ma sily nawet siedzieć to dla kogoś z
                                  boku jest takim"problemem"jak pryszczyk na nosie,kto sam nie odczuje na
                                  swej skorze skąd może wiedzieć o czym w ogóle mowa. )
                                  Będzie bredził porady typu jedz czosnek,albo weż się w garść-czyli pokonaj
                                  to siłą woli.Mam takiego wujka który gdy akurat niefortunnie przyjedzie
                                  gdy akurat leżę powalona np zapaleniem płuc zawsze woła pełen werwy"zrób
                                  się twarda!wstawaj co tak lezysz?!idz na dwór pobiegać jogging",wtedy
                                  najchętniej zapadłabym sie pod ziemię.Przecież nie wytłumaczę mu iż
                                  aktualnie nie dam rady ustać nawet na nogach.Dlatego teraz gdy trafia się
                                  taka sytuacja proszę mamę aby mówiła ze nie ma mnie w domu(jestem na
                                  jogingu..)Wychodzi więc na to iż najlepsze jest udawanie ze jest super.
                                  Wtedy przynajmniej mamy spokój.Ale ceną za to jest samotność,niemożność
                                  wyżalenia się absolutnie nikomu.
                                  Na zewnątrz uśmiech,robienie dobrej miny a łzy do poduszki.
                                  To nie jest dobre dla psychiki.
                                  Ale jestesmy tylko ludzmi,jak tu ktoś słusznie zauważył,nie cyborgami.
                                  U mnie odzwierciedliło się to kryzysem wiary w Boga.Teraz powoli staram
                                  się tę wiarę odbudować.Różnie mi to wychodzi przyznaję.I tak sobie myślę
                                  że dla osób które mają dostęp do netu,to forum jest b.dużą
                                  pomocą,wparciem.Tu mozna się zwierzyć,powiedzieć to czego nawet
                                  najblizszemu kumplowi czy kolezance sie nie powie,wyplakać sie albo
                                  posmiać.Predraczku jak Ty obecnie sie miewasz?Jest cos lepiej mam nadzieję?
                                  B.mądre i fajne rady Ci tu napisano,życzę Ci z całego serducha żebyś
                                  poczuł się lepiej oraz wytrwałości,wewnętrznej siły abyś umiał znosić tę
                                  sytuację o ile nie uległaby poprawie.
                                • prymulka1234 Re: "Carpe diem - chwytaj dzień" 20.09.09, 19:53
                                  A jeszcze coś,Mscisław Twój poprzedni tekst był świetny,tzn świetny w tym
                                  sensie że b.zabawny,usmiałam sie ale faktycznie niektórzy maja trochę
                                  racji że zamieszczenie go akurat na tym forum,mogło być odebrane tak ze
                                  nabijasz się wlaśnie z nich.Bo ktoś najzwyczajniej chory moze być przez
                                  zdrowsze jadnostki lub chore na inne schorzenia,jako wlasnie
                                  ow "nieszczęsliwy"...Pomyslałes o tym?
                                  • mscislaw.zawiedziony Re: "Carpe diem - chwytaj dzień" 02.01.10, 15:15
                                    Prymulka1234 nim umieściłem ten tekst myslałem jak zostanie
                                    odebrany. Każdy moze zachorować...natomiast bycie nieszczęśliwym to
                                    stan ducha i nie ma znaczenia czy ktoś jest chory czy zdrowy.
                                    • mscislaw.zawiedziony Masz Wielkie Serce 02.01.10, 15:39
                                      I Ty kochany forumowiczu masz Wielkie Serce.
                                      Wiem, że borelioza daje nam w kość, są chorzy z ciężkimi objawami.
                                      Więc...
                                      Mając Wielkie Serce zastanów się czego oczekujesz od innych
                                      chorych lub co masz do przekazania.
                                      Mając Wielkie Serce nie siej strachu i ponurych
                                      przepowiedni. Część z nas(jak nie wszyscy) jest rozchwiana
                                      emocjonalnie, negatywne emocje nie pomagają.
                                      Mając Wielkie Serce podpowiedz jak wybrnąć z ciężkiej
                                      sytuacji – w miarę swych możliwości, czasu i wiedzy.
                                      Mając Wielkie Serce jesteś narażony, że zaczną na tobie
                                      żerować , „inni”. Wcisną Tobie „cudowne specyfiki” za 50
                                      zł, „cudowne aparaciki” za 500zł, „cudowną diagnostykę
                                      komputerową”za ... nie jest ważne za jaka kwotę. Te osoby hołdują
                                      zasadzie „życie jest brutalne” , reklamując swą działalność na
                                      forum lub umieszczają banery reklamowe. Dla nich liczy się „zdrowa
                                      konkurencja”, tak , konkurencja o naszą kasę.

                                      I na koniec, jeśli chcesz zostać kandydatem do beatyfikacji bo
                                      jesteś nieszczęśliwy z powodu złej diagnozy, złego leczenia
                                      boreliozy, spisz wszystko w pamiętniku lub na modnym blogu. Forum
                                      nie zagwarantuje dostąpienie tego zaszczytu jedynie zniechęci
                                      ludzi, lekarzy a borelioza będzie kojarzona z „chorymi inaczej”.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka