no_log_in
12.07.09, 14:39
Witam.
Postanowiłem napisac na forum, bo trapi mnie wiele niejsanych
rzeczy - pewnie nie tylko mnie.
Jakieś 4 lata temu ukąsiły mnie 3 małe kleszcze - trzy na raz.
Wyciągnąłem je, potrakowałem sprawę "zwyczajnie" i
wszystko było o.k
Po jakichś 10 dniach wyjechałem na 3 dni do Warszawy, w ten ostatni
trzeci dzień zacząłem tam czuć się źle, nagłe
osłabienie, jakaś taka dezorientacja, zawroty głowy itp.
Zacząła boloć mnie głowa, zwłaszcza okolice potylicy, jakby ból
promieniował na szyję.
Przestarszony poszedłem do lekarza i ten skierował mnie do szpitala,
bo podejrzewał zapalenie opon mózgowych.
W szpitalu zrobiono mi punkcję w kręgosłup i pobrano płyn.
Po 3 dniach lekarz przyszedł z dobrą nowiną:
"Jest Pan zdrowy jak ryba!"
Rzecz jasna ucieszyłem się z tej wieści, po kilku dniach
samopoczucie poprawiło się i wszystko jakby wróciło do
normy.
Zapytałem lekarza co mi było, odpowiedział mi, że miałem coś w
rodzaju wstrząsu toksycznego. No i tyle...
Po wypis miałem przyjechać za kilka dni, jednak odebralem go dopiero
jakiś miesiąc temu, a w szpitalu bylem w na
początku czerwca 2005 roku.
Na wypisie znalazłem:
Rozpoznanie: Infekcja wirusowa (B34.9) Obserwacja w kierunku
neuroinfekcji negatywna. /Z20.8/A89/
Leczenie:
Ketokonazol, Dexaven, Pyralgina
Epikryza:
24-letni chory został przyjęty do tutjeszego Oddziału z powodu bólów
głowy, osłabienia, złego samopoczucia,
zaburzeń koncentracji, z podejrzeniem neuroinfekcji. W Wykonanym
przy przyjęciu nakłuciu lędźwiowym uzyskano
prawidłowy obraz płynu mózgowo-rdzeniowego, co w powiązaniu z dalszą
obserwacją kliniczną i pozostałymi wynikami
badań dodatkowych pozwoliło na wykluczenie zapalenia opon mózgowo-
rdzeniowych i mózgu.
Po zastosowaniu leczenia objawowego uzyskano ustąpienie
dolegliwości. Wypisany do domu w stanie dobrym.
Do domu przepisali mi: Scorbolamid 3x1 tabl. Multivitamina 3x1 tabl.
Rok 2009:
W połowie kwietnia ukąsił mnie kleszcz w nogę pod kolanem, później
miałem drugiego i trzeciego w innych miejscach -
po dwóch ostatnich nie mam już śladu, jednak po pierwszym nadal co
jakiś czas zaczyna mnie to miejsce swędzieć i
wyczuwam pod miejscem ukąsznia jakby coś było pod skórą - taka kulka
czy coś w tym stylu - swędzenie ustąpuje samo
po jakimś czasie.
Sytuacja ta sama co w 2005 roku, kleszcze wyjąłem i było ok. Po
dwóch tyg. lub nawet więcej (już teraz nie pamiętam
dokładnie) zacząłem czyć się źle, coraz gorzej. Napady ciepła, temp.
mierzona jest ok a ja czuję jakby mi się miała
głowa zagotować. Pojawił się nieustępujący ból głowy zwłaszcza w
okolicach potylicy z promieniowaniem aż na kark.
Ogólne rozbicie, zmęczenie itp.
Myślałem, że mi przejdzie więc nie robiłem z tym zbyt wiele, ale ból
się utrzymywał ponad 2 tyg. więc poszedłem do
lekarza. Pierwszy lekarz powiedział mi, że mam obserwować ranę przez
tydzień i w razie wystąpienia rumienia mam
wziąć Doksycyklinę na 7 dni.
Rumień się nie pojawił, Doksycykliny nie wziąłem, ale ból i ciągłe
robicie towarzyszyły mi odkąd otworzyłem tylko
oczy.
Poszedłem do innego lekarza w tej samej przychodni, przepisał mi
Augmentin (ponoć dawki dla dzieci) wybrałem to i
nic, jak się czułem tak zostało.
Poszedłem do trzeciego lekarza i zacząłem już tłumaczyć, że obawiam
się zapalenia opon mózgowych, bo niby na objawy
Boreliozy jeszcze za wcześnie.
Lekarz stwierdził, że sobie wmawiam i że chyba mam jakieś psychozy.
Poszedłem do domu...
Następny lekarz u ktrego byłem trochę mnie wysłuchał i dał
skierowanie do szpitala na oddział zakaźny, po czym
udałem się tam czym prędzej.
Rozpoznanie: Borelioza czynna w obserwacji (badania w toku)
Pobrano mi krew i dopytano co jest, no to przedstawiłem objawy i
podano mi antybiotyk dożylnie - Lendacin, NaCl.
Po 2 dniach przestała mnie boleć głowa - zwłaszcza ten uporczywy tył
głowy i szyja.
Wypisano mnie na trzeci dzień do domu i przepisano antybiotyk do 30
dni. (brałem 21 dni)
Leki: Zamur 2x dz. 1 tabl. co 12h, Ketokonazol 1x dz. 1 tabl. Trilac
2x dz. 2 kaps. Nimesil 2x dz. 1 saszetka.
Wybrałem leki i stan się jakby poprawił, ale nadal czułem
się "dobity" popadłem jakby w depresję.
Po czasie zacząłem czuć jakby grzanie w stawach - tylko w kolanach,
reszta ciała ok. Zauważyłem też, że mam
problemy z chwilową pamięcią, ale mogło to wynikać ze stresu, nerówó
itd. To zapominanie w pewnym stopniu mam do
dzisiaj.
Po jakichś 3 tyg. pojechałem po wyniki badań Western Blot (testy WB
dla BB) okazało się, że wynik jest niestety
dodatni. Wyniki badań:
Borrelia IgG Euroline WB - wszystko ujemne, INTRPRETACJA: wynik
negatywny.
Borrelia IgM - Euroline WB - wszystko ujemne z wyjątkiem: Antygen
specyficzny p 25 (Osp C) - dodatni.
INTERPRETACJA: wynik pozytywny.
Czyli stwierdzono obecność borreli we krwi.
Lekarz prowadzący zaproponował mi żebym od razu się zarejestrował na
listopad do poradni chorób zakaźnych w
Wałbrzychu - oczywiście zrobiłem to. Dodatkowo mam się zarejestrować
u neurologa i reumatologa.
I na tym koniec...
Nie wiedziałem co zrobić, ciągle czulem, że coś mi jeszcze jest, że
to nie przeszło do końca, bo wiem przecież
kiedy czuję się dobrze. A nie należę do ludzi którzy sobie
dopowiadają choroby - jak coś boli lb jest nie tak to
zwyczajnie to czuję.
Dowiedziałem się, że mojej znajomej siostra też choruje na Boreliozę
więc nie tracąc czasu skontaktowałem się z
nimi i opowiedzieli mi jak sprawa wygląda. Było nieciekawie, bo
lekarze z W-cha doprowadzili dziewczynę do
ciężkiego stanu - nie wiedzieli co jej jest i chyba leczyli na coś
innego. Dziewczyna dostała zapalenia opon
mózgowych, sparaliżowalo jej pół twarzy i zaknęło się jedno oko. W
domu pewnie zgroza...
Udali się do specjalisty od Boreliozy z Krakowa czyli do Pani Beaty
Kowalskiej-Werbowy. Po konsultacji i podaniu
antybiotyków dziewczyna "wróciła" paraliż ustąpił, oko się
otworzyło. Aktualnie leczy się nadal przyjmując ciągle
antybiotyki od jakichś 3 czy 4 m-cy.
Udało mi się dostać numer telefonu do Pani doktor. Skontaktowałem
się i umówiłem na wizytę, zebrałem papiery
(wypisy ze szpitala) i pojechałem do Krakowa.
Tam wykonałem panel badań (DNA) za 1000zł na wykluczenie koinfekcji
i nie wiem czego jeszcze.
badań jeszcze nie mam, ale dzwoniłem do Krakowa i podano mi, że
wszystkie wyniki wyszły negatywnie, nawet na
obecnośc borreli - czyli dobrze.
Badań nie dostałem jeszcze do ręki ponieważ Pani doktor jest teraz
chyba na urlopie i po powrocie się to załatwi.
Po tej pierwszej wizycie i przedstawieniu wypisu ze szpitala
dostałem receptę i dokument do podpisania, że
podejmuję leczenie na własne ryzyko.
Wykupiłem receptę, sporo mnie to kosztowało, bo za wszystko
zapłaciłem prawie 1400-1500zł.
Leki przyjmuję już 12 dzień i jakl na razie jest o.k tylko czuję się
trochę jakby otłumaniony i dziwnie się czuje.
Kuracja wyglada tak:
1. Azitrox 1x dz. (rano)
2. Viregyt K 1x dz. (rano)
3. Tinidazolum 2x dz po 1 (co 12h) 15 dni i 15 dni przerwa.
4. Operanol, Omega 3 Forte 2x dz. po 1 (rano i wieczór)
5. Centrum 1x dz.
6. Trilac 1x dz. o 10h
7. Biotrakson 2x2g w 100ml cztery dni, trzy dni przerwa.
8. ProBacti4 1x dz. o 15h
9. Lacrivup 1x dz. o 18h
10. Wit.Bcomlpex 1x dz. przed spaniem.
11. Magnex (Magvit B6) 1x dz. przed spaniem.
W sumie nie wiem w jakiej kolejności to brać. Może ktoś podpowie?
Bo ja biorę tak:
Tinidazolum - 7h rano z jedzieniem śniadania.
Azitrox - 8h i 20h
Operanol, Omega3 - 9h i 21h
ViregytK - 9:30h
Trilac - 10h
Centrum - 11h
Biotrakson - 13h
Probacti4 - 15h
Lactivup - 18h
WitBcomplex, MagvitB6 - 22-23h zależnie jak kładę się spać.
Jak na raze wszystko idzie ok, czuję tylko dziwny smak leków w
ustach. Od dwóch dni trochę zaczął mnie pobolewać
brzuch z lewej strony, czasem trzyma się długo