krzysztofplebs
09.11.04, 21:36
Wysłany: Lis 9, 2004 20:03:39
Cytat Edytuj
Pani radna - ławnik - pielęgniarka środowiskowa i orędowniczka "rodzinnej"
Fundacji "LEKO" czyli ileś tam w jednym niejaka Krystyna Myślińska, nie
przybyła na "swój wielki dzień"
do Sądu Okręgowego w Siedlach, gdzie miała "czołgać" swoich potencjalnych
sponsorów: mnie, burmistrza Waldemara Chachulskiego i przewodnicząca Rady
Miasta Hannę Matracką i spróbować wydobyć z naszej trójki okrągłą sumkę 550
tys. złotych!!!
W poniedzialek 08 położyła się w Szpitalu w Międzylesiu, wiadomość o tym,
otrzymała podobno wieczorem w piątek 5 listopada kiedy to na spotkaniu w SP
na Narutowcza była uprzejma pluć na mnie i chciała wyprosić mnie z sali!!!
Bedąc w pełni sił witalnych ( o innych nie wspomnę) nie raczyła zawiadomić
wcześniej SO w Siedlcach do którego chyba telefon jako ławniczka tegoż zna...
Co więcej w swojej macierzystej pracy złożyła podanie o 1 - dniowy urlop na 9
listopada 2004. Pani Sędzi ( nowej, bo po moim piśmie z 2 listopada 2004
sędzia która wydała kuriozalne postanowienie o zwolnieniu od kosztów sądowych
ponad 500 zł już w tej sprawie orzekać nie będzie!!!) Monice Kapińskiej nie
pozostawało nic innego jak tylko odroczyć sprawę bezzterminowo. Są trzy
ewentualne wytłumaczenia absencji radnej - ławnik ( bo człowiek który jest
pewny zwycięstwa - tak jak ona - w chorobę raczej nie popada!!!:
1. rzeczywiście wyznaczono jej termin operacji
2. Chce spowodować swoimi absencjami żeby sprawa karna przeciwko Hannie
Matrackiej i Waldemarowi Chachulskiemu ( obecnie w Sądzie Rejonowym w
Siedlcach jako tzw. przestępstwo prasowe) praktycznie o to samo, zakończyła
się wcześniej niż cywilna, bo inaczej się w sądach rozmawia mimo wszystko z
pozwanymi, a inaczej z pozwanymi, którzy są jednocześnie oskarżonymi lub
wręcz skazanymi. Ponadto w wypadku przegrania sprawy karnej ( co jest wielce
prawdopodobnie) miałaby jeszcze czas wycofać się ze sprawy cywilnych ponosząc
na razie minimalne w skali całości koszty "tylko" 1 500 zł..
3. Ktoś mocny zadzwonił do SO w Siedlcach żeby tam "uspokoili" krnąbrną
ławniczkę, bo i tak zbyt wiele kłopotów z nią już mają... W każdym razie
zarówno ja, jak i Hanna Matracka serdecznie dziękujemy Myślińskiej za
wycieczkę do Siedlec ( burmistrz już nie musiał jechać bo jego sprawa miała
być rozpatrywana jako ostatnia. Zapamiętamy i podliczymy na końcu!