IP: 217.153.224.* 28.10.05, 10:51
Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć
dzieci, postanowiło
skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych
ustaleń i formalności
małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na
przybycie "specjalisty".
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
fotograf, specjalizujący
się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
> >> - Dzień dobry, madame, ja jestem...
> >> - Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do
środka.
> >> - Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję
się w dzieciach.
> >> - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po
chwili pyta spłoniona z
> emocji: - To gdzie zaczniemy?
> >> - No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na
mnie. Mam duże
> doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa, trzy razy. Później
zwykle ze dwie pozycje
> na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty
osiąga się na dywanie w
> salonie. Naprawdę można się wyluzować. "Dywan w salonie." - Myśli kobieta. -
"Nic dziwnego, że
> mnie i Harryemu nic nie wychodziło."
> >> - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje
fotograf. - Ale jeżeli
> wypróbuje się kilkanaście
pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem
pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu. Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a
facet nawija dalej: -
Musi się pani również liczyć z
tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu.
Kręcę się tu i tam, wchodzę
i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że
rezultaty mojej pracy
rzadko zawodzą oczekiwania. Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z
wrażenia.
> >> - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne
bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi
przy współpracy.
> >> - Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
> >> - Straszliwie. Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do
parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
zobaczyć mnie w akcji.
TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej
pracy! Matka cały czas
się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
musiałem się spieszyć,
bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki
zaczęły mi obgryzać
sprzęt.
> >> - Sprzęt. - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan
powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu. khem.. sprzęt..?
> >> - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak
hartowana stal. No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się
zabierać do roboty.
> >> - STATYW ?
> >> - No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją
stale nosić. Proszę
> pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka