Gość: znajomy_pani_redak
IP: *.acn.waw.pl
17.10.02, 00:35
Do tematu sklonila mnie rozmowa z pania redaktor lokalnego medium.
Napisala, ze umyla zabki i idzie spac.
A ile razy mozna te zabki myc?
Czlowiek wstaje rano- myje zabki, zeby sniadanko pachnialo. Wychodzi do pracy-
zeby nie pachnialo sniadankiem, w pracy zuje gume Orbit (nie dluzej jednak
niz 10 minut, bo sie miesnie zuchwowo szczekowe popsuja), zeby bylo milo, po
obiadku zabki, przed wczesnowieczornym zblizeniem znow, potem po kolacji i
przed pojsciem spac- i tak na okraglo.
A wyjdzie sie rano, jedzie srodkami komunikacji miejskiej i podziwia
uzebienie Polkow- z jednej strony pachnace i blyszczace, z drugiej niepelne i
cuchnace (od samego rana).
Gdzie jest granica?
W wieku: zwykle mlodziez i mlodzi "dorosli" bardziej dbaja o, i tu mozna
temat rozszerzyc, higienę. I teraz, dlaczego??? Jeszcze im sie chce? Zawsze
jes mozliwosc spotkania przyszlego partnera? Czy swiadomosc- moze kiedys za
czeste mycie nie bylo modne- tak promowano, zeby nie bylo kolejek po mydlo i
paste?
Na Wisle?: mieszkalem kiedys na Ursynowie i rano w Metrze pachnialo (po
poludniiu bywalo gorzej, ale to zrozumale. Teraz dojezdzam z tej strony Wisly
i od rana w autobusie smierdzi...
I w ogole sie myjcie!!!