melisa333
08.03.07, 18:48
jakiś czas temu - kiedy wyszła sprawa z brakiem pracy dla Agaty Wróbel napisałem, że postaram się dowiedzieć co można zrobić aby AGATY WRÓBEL NIE WYJEZDZAŁY !
prosze was o opinie co o tym myślicie - pozdrawiam P.G.
Mistrzowski powrót do gry?
Dzisiejsza polityczna rzeczywistość przypomina jedną wielką wojnę. To teczki, przecieki, oskarżenia i pomówienia. Społeczeństwo jest podzielone, a przyczyniły się do tego właśnie skandaliczne działania ekipy rządzącej. Wydaje się, jakby Polska zapomniała o przyszłości, o swoich atutach i potencjale. A przecież mamy coś, co nas, jako naród łączy i jednoczy. To sport i nasi polscy sportowcy. Trochę zapomniani, a wybitni, z międzynarodowymi sukcesami na koncie. Jest to ogromna siła, której nie można lekceważyć. Sportowcy ci, ciągle mogą zrobić wiele dobrego, jako mistrzowie, jako autorytety, angażując się na rzecz pobudzenia sportowej rywalizacji wśród młodzieży. Warto byłoby dać im możliwość wyjścia z cienia.
Obecnie proces rozpowszechniania sportu wśród dzieci i młodzieży, rysuje się w ciemnych barwach. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2004 roku w Polsce działało 1042 klubów sportowych. Są to głównie małe lokalne kluby z małymi pieniędzmi. My, jako obywatele, mamy prawo dysponować 1% naszego podatku, wpływającego do budżetu państwa. Możemy przekazać go na cele charytatywne i społeczne, wskazując dowolnie wybraną organizację. Musi mieć ona jednak status organizacji pożytku publicznego, co kosztuje. Opłata, biorąc pod uwagę niewielkie składki członkowskie, jest wysoka. A dopiero wtedy lokalna społeczność może taką organizację wspomagać 1% odpisem z podatków.
Także samorządy w ramach własnych zadań, mają obowiązek dofinansowywać działalność sportową swoich mieszkańców. W pierwszym rzędzie- sport dzieci i młodzieży. Ale przy 50- letnim zaniedbaniu bazy (brak stadionów, boisk, sal sportowych ), samorządy finansują przede wszystkim budowę i utrzymanie obiektów sportowych. Na działalność jest już mniej pieniędzy. Samorządy dofinansowują organizacje sportowe- ogłaszają konkursy ofert na działalność sportową. Dotacji wystarcza na wynajem sali i organizację kilku imprez, zawodów w roku. Na płace trenerów na ogół nie ma już pieniędzy. Chyba, że lokalni sponsorzy lubią sport. A jeśli nie lubią?
Jak można to zmienić? Sejm planował rozdysponować wśród samorządów 500 milionów złotych z budżetu. Jednak minister edukacji wstrzymał przekazanie pieniędzy. Środki te mają być wykorzystane przez szkoły na organizację zajęć pozalekcyjnych, w tym- sportowych. Jest już marzec! Procedury jeszcze się nie zaczęły, a szkoły czekają. Jeśli nie zdążą ich wydać, pieniądze wrócą do kasy unijnej. Dlaczego w Polsce nie korzystamy ze sprawdzonych wzorców? Czy nie można było przekazać środków jako dotacji celowej na sport dla dzieci i młodzieży wprost do samorządów- do rozliczenia?
Gdyby powstało uregulowanie prawne, umożliwiające ewentualną współpracę byłych mistrzów sportu z samorządami, taki projekt byłby dla samorządów niewątpliwym zaszczytem i sposobem na pozyskanie pieniędzy. Natomiast byli mistrzowie sportu w chwale wróciliby do społeczeństwa. Naszym zdaniem byłaby to ważna i obiecująca inicjatywa, niosąca niewymierne korzyści każdej ze stron.
Jeden z mistrzów sportu, Jerzy Kulej tak komentuje tę sytuację:
„ Sport jest ważnym czynnikiem narodowego poczucia dumy, niesie radość i satysfakcję wszystkim obywatelom. Polski sport potrzebuje wsparcia finansowego. Czasy się zmieniły i dziś nawet dotacje na sport olimpijski są niewystarczające. Sportowcy jednak chcą działać dla społeczności, są widoczni i chętni do pomocy. Ja sam pomagam zawodowym bokserom i gdyby akcja współpracy sportowców z samorządami została podjęta, gdyby powstała organizacja z inicjatywą zakrojoną na dużą skalę, w tej konkretnej sprawie, to ja sam chętnie wesprę taką akcję. Potrzebne są bowiem nazwiska, konkretni ludzie, by przyciągnąć sponsorów.”
Jak dotąd stowarzyszenia sportowe głównie same starają się zdobywać pieniądze. Pozyskiwanie i zarządzanie pozyskanymi finansami wymaga jednak od działających w takich stowarzyszeniach osób, umiejętności pisania wniosków na konkursy ofert, prowadzenia sprawozdań i księgowości, właściwego rozliczania z urzędami skarbowymi, prowadzenia dokumentacji zebrań sprawozdawczo- wyborczych, komisji rewizyjnej, kwitowania, itp. Brzmi egzotycznie? Niestety tak. Jak dotąd w żadnej szkole niższej, czy wyższej nie uczy się praktycznego udziału w demokratycznych strukturach. Co na to ministerstwo sportu? Może czas pomóc tak wielu chętnym działaczom sięgnąć po środki i te środki przekazywać organizacjom i stowarzyszeniom.
Jeśli zaś chodzi o dotacje z funduszy unijnych, są one głównie przeznaczane na budowę obiektów sportowych, nie zaś na działalność organizacji i klubów. Tu można liczyć jedynie na pieniądze z budżetu państwa, wsparcie fundacji i sponsorów. W Polsce, na rzecz młodych sportowców działa wiele fundacji, między innymi „ Mam marzenie”, fundacja „Coca – Cola”czy fundacja Izabeli i Adama Małyszów. Działania te jednak nie są skonsolidowane, a gdyby połączyć siły, możnaby „ugrać” znacznie więcej.
Jeżeli to właśnie fundacje mają największe możliwości pozyskiwania pieniędzy i najwięcej swobody w dysponowaniu nimi, obecność byłych sportowców, firmowanie działalności znanymi nazwiskami, stałoby się siłą napędową przyciągającą sponsorów. Przy tworzeniu takiej fundacji, należałoby zacząć od konsultacji z olimpijczykami, sportowcami, ekspertami. Nawiązać kontakt ze szkołami, rozesłać do nich oferty z propozycjami spotkań sportowców z młodzieżą, które przybliżałyby młodym postaci i osiągnięcia mistrzów. Obcując z ludźmi sukcesu, młodzi byliby motywowani do brania z nich przykładu, mogliby uzyskać rady, przestrogi, drogowskazy, jak osiągnąć sukces. Nie możemy dopuścić do zmarnowania potencjału żywych legend tych, którzy żyją przecież tuż obok nas.
W zachodnich produkcjach filmowych możemy obserwować, jak ważną rolę wychowawczą pełni szkolny sport i osoba trenera, mentora, wzorca. Nabór do szkolnej drużyny, mistrzostwa międzyszkolne, najlepszy sportowiec szkoły- rywalizacja sportowa jest elementem wychowania. U nas nauczyciele wychowania fizycznego ( często bez specjalizacji trenerskiej, a wiec od wszystkiego), nie dysponują wiedzą psychologiczną i pedagogiczną dla tak ważnych działań wychowawczych. Również i dla nich obcowanie z mistrzami sportu byłoby pomocą.
W 2005 roku pojawiła się już podobna inicjatywa. Pod patronatem Roberta Korzeniowskiego powstał projekt: "Mistrzowie Sportu - Mistrzowie Życia" .Organizowano zawody dla najmłodszych, trafiano do dzieci z rodzin z problemami alkoholowymi, proponowano sport zamiast nudy. Wśród Mistrzów znaleźli się nauczyciele, byli zawodnicy, samorządowcy albo przedstawiciele organizacji pozarządowych. Członkowie stowarzyszenia, we wszystkich obszarach Polski, byli mobilizowani do działania na rzecz rozwoju sportu i integracji z lokalnymi samorządami. Warto byłoby wrócić do tego pomysłu, jest on bowiem skazany na sukces.
Jakiś czas temu głośno było o naszej mistrzyni olimpijskiej, Agacie Wróbel, która po kontuzji wyjechała zarabiać na życie do Anglii, gdzie pracuje w fabryce, przy sortowaniu śmieci. To jaskrawy przykład marnotrawstwa potencjału słynnej sportsmenki, która zapowiada, że do Polski nie wróci. Proponowana przez nas inicjatywa, mogłaby tą smutną sytuację zmienić.
Przemysław Gołębski