brycee
08.02.08, 19:32
Ostatnia środa ok. godziny 10. Jadę ulicą Mazurską od strony basenu w kierunku ronda na os. w-wska.Z osiedlowego wjazdu na wysokości parkingu znajdującego się od strony kościoła na Monte Cassino, tuż przed moje auto wypada zajeżdżając mi drogę nieznany mi kierowca starym rozklekotanym Daewoo nieznanego mi typu, koloru mniej więcej końskiego łajna. Nr rejestracji zaczynał się bodajże od WS 1660.. . Daję ostro po hamulcach, ślepy czy idiota ? Po chwili już wszystko jasne. Idiota. Na rondzie skręca w kierunku Warszawskiej i jedzie sobie czterdziestką. Do czasu. Gdy tylko wyprzedza słupek z fotoradarem, z jego zupełnie niesrebrzystego pojazdu wydobywa chyba wszystkie siły zgromadzone w kilkudziesięcioletnich garach. Tak na oko skrzyżowanie z Okrężną przeciął koło setki i rozpędzał się dalej. Dogoniłem go gdy został zmuszony stać przed Warszawską. Nie z powodu świateł ale z powodu aut stojących przed nim, mających czerwone światło. Po chwili jednak pokazał żyłkę sportowca. Nie zważając na linię ciągłą oraz "martwe pole" i pojazdy jadące z przeciwka, wyprzedził 3 samochody na raz. To jeszcze nic, wjeżdżając na wiadukt jego mądra głowa zaczęła rozpoczynać nerwowe ruchy w lewo- co wskazywało na fakt, iż debil ma zamiar za chwilę wyprzedzać. Nie wierzyłem własnym oczom gdy okazało się, że dodał gazu i rozpoczął ten manewr jeszcze od strony podjazdu, nie widząc niczego za szczytem. W myślach przeprosiłem wszystkich idiotów za przedwczesne i zupełnie ubliżające im porównanie. Nie zna nikt tego... nawet nie wiem jak go nazwać? Może mieszka gdzieś w okolicy z której wyruszył na podbijanie świata? Pal diabli jak się zabije, co najwyżej średnia IQ podniesie się sporo w górę. Gorzej jak zabierze ze sobą innych.