kandydat

04.11.08, 21:01
Jak wyczytałem na forum: EM kandydatem na Prezydenta Miasta Siedlce?
hehe. Zapewne pan EM żartuje.

Pomijając powyższą kwestię, to taki kandydat powinien posiadać
doświadczenie samorządowe.
Codzienna praca Prezydenta to ciężka harówka, to nie jest piknik. Tu
nie ma czasu na naukę, poznawanie jak funkcjonuje to czy tamto.
    • raks5 Re: kandydat 04.11.08, 21:38
      pomijając kwestię EM jako kandydata (kiedy wybory, że już dyskutujemy?), to
      śmiem się z Tobą trochę nie zgodzić.
      Zacznę jednak od tego, w czym się zgadzam. Zgadzam się, że to harówka a nie piknik.

      Ale co do reszty- życie nieraz udowodniło, że czasami lepiej, jak ktoś się
      zajmie "odcinkiem", w który wcześniej nie był zamieszany, gdzie nie ma
      konkretnego doświadczenia i nie będzie kopiował dotychczasowych zwyczajów
      (dobrych czy złych). Moment nauki, nawet popełnianie błędów może przynieść, w
      połączeniu ze świeżym spojrzeniem i energią "kogoś z zewnątrz", więcej pożytku
      niż kosztów związanych z brakiem tego konkretnego doświadczenia.
      Poza tym prezydent nie ma aż takiej władzy, żeby przy odrobinie dobrej woli nie
      móc skorzystać z doświadczenia pomocników, doradców i całego tam sztabu, który z
      nim współpracuje.

      Brak doświadczenia? Czemu nie? Dlaczego miasto nie może działać tak, jak
      korporacje? Abstrahując od innych pieniędzy, które się zarabia w korporacji na
      stanowisku menedżerskim a administracji, czemu to się musi różnić?
      Dlaczego korporacje osiągają wyniki dzięki doborowi ludzi na podstawie
      potencjału, nie papierów, na podstawie inteligencji, nie indeksu, na podstawie
      rekrutacji, które kosztują niewiele mniej, niż wybory w małym mieście?
      A jednostki administracji publicznej miałyby się kierować układami, koalicjami,
      doświadczeniem, z którego nic nie wynika?

      Nie dyskutuję, że tak jest i pewnie będzie.

      Szukam odpowiedzi na pytanie, dlaczego prezydent miałby mieć doświadczenie
      takie, a nie inne?
      Nie piszę o EM, tylko o drugiej (po odstępie) części wypowiedzi fakkof

      • wredzioch Re: kandydat 05.11.08, 08:17
        raks5 napisał:

        >
        > Brak doświadczenia? Czemu nie? Dlaczego miasto nie może działać tak, jak
        > korporacje? Abstrahując od innych pieniędzy, które się zarabia w korporacji na
        > stanowisku menedżerskim a administracji, czemu to się musi różnić?
        > Dlaczego korporacje osiągają wyniki dzięki doborowi ludzi na podstawie
        > potencjału, nie papierów, na podstawie inteligencji, nie indeksu, na podstawie
        > rekrutacji, które kosztują niewiele mniej, niż wybory w małym mieście?
        > A jednostki administracji publicznej miałyby się kierować układami, koalicjami,
        > doświadczeniem, z którego nic nie wynika?
        >
        Wskaż mi firmy które prowadząc rekrutacje nie żądała przedłożenia CV oraz nie określiła warunków minimalnych co do wykształcenia i doświadczenia kandydatów na podstawie których przeprowadzono wstępną kwalifikację
        • raks5 Re: kandydat 05.11.08, 09:28
          jaki ma związek CV z doświadczeniem?
          CV informuje, co się robiło. A czy ma się doświadczenie w konkretnie
          danej dziedzinie, to już inna bajka.
          A co do firm, które tak robią (nie oczekują CV bardzo długo albo w
          ogóle, nie musisz przedstawiać dyplomów, nie przedstawiają warunków
          minimalnych, bo nie zawracają głowy komuś, jeśli ich nie spełnia) to
          zachowują się tak praktycznie wszystkie firmy executive search i w
          wielu przypadkach head hunterskie.
          • wredzioch Re: kandydat 05.11.08, 10:47
            raks5 napisał:

            > jaki ma związek CV z doświadczeniem?
            > CV informuje, co się robiło. A czy ma się doświadczenie w konkretnie
            > danej dziedzinie, to już inna bajka.


            Przecież na doświadczenie właśnie wpływa to co się robiło. Jeśli ktoś sprząta ulice to nie złoży aplikacji na dyrektora banku bo jego doświadczenie nie jest zbieżne z oczekiwanym. Ale czy dyrekto banku może sprzątać ulice - jak najbardziej. Rolą osoby rekrutującej jest dopasowanie dotychczasowych doświadczeń kandydata do oczekiwanych obowiązków.


            > A co do firm, które tak robią (nie oczekują CV bardzo długo albo w
            > ogóle, nie musisz przedstawiać dyplomów, nie przedstawiają warunków
            > minimalnych, bo nie zawracają głowy komuś, jeśli ich nie spełnia) to
            > zachowują się tak praktycznie wszystkie firmy executive search i w
            > wielu przypadkach head hunterskie.

            to sa pośrednicy, którzy wyszukuja ludzi z branży, ludzi o znanej już renomie i doświadczeniu. Aby w ogóle zaistnieć i być przez nich zauważonym trzeba już pracować i być dobrym w tym co się robi - czyli miećdoświadczenie zbieżne z oczekiwanym przez pracodawcę.
      • falszywy_klamca Re: kandydat 06.11.08, 17:12
        > Ale co do reszty- życie nieraz udowodniło, że czasami lepiej, jak ktoś się
        > zajmie "odcinkiem", w który wcześniej nie był zamieszany, gdzie nie ma
        > konkretnego doświadczenia i nie będzie kopiował dotychczasowych zwyczajów
        > (dobrych czy złych). Moment nauki, nawet popełnianie błędów może przynieść, w
        > połączeniu ze świeżym spojrzeniem i energią "kogoś z zewnątrz", więcej pożytku
        > niż kosztów związanych z brakiem tego konkretnego doświadczenia.

        To wersja optymistyczna. Zazwyczaj kończy się to tak, że koleś wykłada się na
        pierwszym lepszym problemie i albo wycofuje, albo prosi o radę tych bardziej
        doświadczonych, albo spiep...y sprawę i będzie jeszcze gorzej niż było.
        Trzeba mieć super umiejętności, żeby bez doświadczenia sobie poradzić. Niestety
        w polityce nie da się tego wyłapać, bo liczy się gadane.

        > Dlaczego miasto nie może działać tak, jak
        > korporacje? Abstrahując od innych pieniędzy, które się zarabia w korporacji na
        > stanowisku menedżerskim a administracji, czemu to się musi różnić?
        Dlatego, że miasto ma służyć swoim mieszkańcom, a firma ma kumulować zysk. Firma
        troszczy się o klienta tylko wtedy gdy czegoś od niego chce. Gdy klient zaczyna
        być problemowy szybko cała przyjazna otoczka pryska. Miasto nie może postawić
        się w tej samej sytuacji. Nie może kłopotliwych mieszkańców (lub biedoty)
        wyrzucić poza miasto.

        Nie da się porównać działalności urzędów z działalnością prywatną.
    • no_to_jadziem Re: kandydat 06.11.08, 09:44
      fakkof napisał:

      > Codzienna praca Prezydenta to ciężka harówka, to nie jest piknik.
      Tu
      > nie ma czasu na naukę, poznawanie jak funkcjonuje to czy tamto.

      He,he,niezły żarcik...Harówka...Czy jeżdżenie z balu na bal,z fety
      na fetę to taka straszna mordęga?Bo co poza tym robi taki prezydent?
      Nawet papierów żadnych mocno nie podpisuje bo wszędzie na
      dokumentach jest "Z up.prezydenta"Możesz mi fakof przybliżyć jeden
      dzień tej prezydenckiej "harówki"?I skoro to takie przerąbane
      zajęcie to czemu ludziska tak się pchają na ten stołek?Masochisty
      jakieś?A może też nie wiedzą jak tam ciężko?Więc koniecznie napisz
      coś o tym to może Twoi konkurenci porezugnują zawczasu i nie będzie
      problemu...
      • emektb Re: kandydat 06.11.08, 14:47
        no ja chcę dzwigać ten krzyż właśnie. dochodzą jeszcze ciężkie
        wyjazdy zagraniczne, składanie życzeń, bywanie na uroczystych
        otwarciach, zamknięciach itp. to jest naprawdę ciężka praca, mało
        komu smakuje kawior i szampan, a ja mogę się poświęcić dla dobra ludu
Pełna wersja