Gość: ja
IP: *.ak-com.pl
29.11.09, 18:11
W temacie knajpka na Długosza.Chociaż knajpka to zbyt duże słowo jak
dla tego lokalu.
Miałam wątpliwą przyjemnośc byc tam na imprezie andrzejkowej.Jakby
ktoś chciał się skusic na Sylwestra to ostrzegam,że może przeżyc
rozczarowanie.
Zacznę od jedzenia:zimna płyta to kilka plastrów wątpliwej świeżości
wędliny(zdaje się widziały niejeden wieczór taneczny w tym lokalu)
plus kilka pieczarek w occie.Jako pierwsze ciepłe danie podano
kawałek mięsa szumnie nazwany roladą plus ziemniaki ugotowane kilka
godzin wcześniej i tuż przed podaniem zalane wrzątkiem.Drugim
ciepłym daniem był rozklejony ryż z kawałkami papryki marynowanej(ja
znalazłam dwa kawałki mięsa;-).Zastanawialiśmy się,czy do tego
podadzą łyżki na łańcuchach rodem z "Misia".Nad ranem podano
breję ''żurkopodobną".
Podano kawę (o drugą się nie doprosiłam)ale za śmietankę trzeba było
extra zapłacic.
Muzyka:w ogłoszeniu był zespół muzyczny(Alegro?)w rzeczywistości był
to jeden facet rodem z Wilkowyj,zmieniający płyty i podobno
śpiewający....w sumie muzyka mu nie przeszkadzała w jego twórczości.
Do tego wystrój rodem z PRL i miła obsługa,która sprzątała
wszystko,czego nie zdążyliśmy wypic(kelnerka zgarnęła butelkę
alkoholu z naszego stołu-można było wnieśc własny i masowo zgarniała
zimne napoje bo ''myślała,że nikt już nie będzie pił'')
Dobrze,że byliśmy z paczką wypróbowanych znajomych bo wieczór byłby
zmarnowany....