elamigo1
10.04.07, 22:06
Po kilku świątecznych dniach inwestorzy w Polsce odpoczęli na tyle by znów
wziąć się za zakupy. Co prawda marny obrót, robiony na dodatek na małych
spółkach i jednej dużej nie daje zbyt silnego sygnału prognostycznego ale
wysokość do której dotarły wykresy robi wrażenie. Okazuje się że kolejny raz
łapacze dołków wyszli na swoje. No ale kto pod kim kołki kupuje ten w końcu z
dołka nie wychodzi.
Nastrój budują teoretycznie nienajgorsze dane makro i informacje o fuzjach i
przejęciach ale ostatnio liczy się wyłłącznie fakt, że rośnie.
Ja zwracam uwagę na duże zmiany polegające na umocnieniu euro. Na tej fali
napływa pewnie kapitał do europy. Sądząc po strukturze zakupów na naszej
giedzie – jest ona jednak omijana przez większy kapitał.
Jak długopotrwają wzrosty?? – tak długo dopóki się nieuformuje nowy szczyt :-
))))
W stanach płaska sesja bez danych – ale te napłyną po sesji. Rozpoczyna się
sezon publikacji wyników i to może być to coś co zacznie zmieniać nastawienie
do inwestowania w akcje . Póki co – mimo niepokojących sygnałów – wcale nie
mają ochoty spadać więc HOSSA TRWA.
Czy są to jej ostanie podrygi? Oj nie niem. Przy takiej ilości kasy na
rynkach może potwać jeszcze długo. Mamy do czynienie ze zmianami
strukturalnymi o charakterze globalnym. Zmiany dotyczą postrzegania wartośći
pieniądza. Przez ludzi i przez banki centralne – głównie ten amerykański.
Następuje dostosowywanie teorii do bierzących wydarzeń na rynkach – nikt nie
chce napisać wprost że to zwykła hossa.
Na naszym rynku jest oczywiste że przekłada się głównie na spółki którymi
handluje drobnica. Te są w zasięgu najwyższych – to nic że spekulacyjnych i
loteryjnych – stóp zwrotu. Nie jest ważny zysk lub co robi firma – ważne że
inni ją kupują. Pojawianie się prezesa firmy inforamtycznej z łopatą w ręku w
salonie z koparkami powoduje lawinę plotek ile apartametów zbuduje .... choć
ten zaprzecza. (akturat przykład wyssany z palca ale oddaje nastrój.
Ten błogi stan może trwać i trwać – tym bardziej że w służbie pozytywnego
postrzegania danych makro jest również sposób przedstawiania informacji
statystycznej i brak chęci do polemiki z danymi. Świadomość co się dzieje i
co się będzie działo za kilka lat nie istnieje. Ważne jest dzisiaj i to że
sąsiad zarobił w zeszłym roku 30%. Przy skali zadłużania się rządu i banków
nie ma szans na dewaluację złotówki – choćby eksport spadał na łeb na szyję –
a to powoduje że nasz rynek nie ma alternatywnych inwestycji za granicą.
Perspektywa poklepania po plecacach przez moodys dodatkwo napędza nastrój. Te
pieniądze się będą kisić dopóki kolejny chińczyk nie powie że w pekinie na
giełdzie jest za gorąco i trzeba im trochę lodu – bo im amerykańce brużdżą ,.
Niestety ludziska nauczeni pozytywnymi efektami łapania dołków będą nadal je
łapać – do krwi ostatniej i grosza.
Wbrew misiemu postowi nadal utrzymuję długą pozycję – choć dzisiaj ustawiłem
stopa – dlautrzymania zuskuniów.
ami