Dodaj do ulubionych

140 tys - kto zarządzi moim portfelem?

26.11.07, 20:16
Zamierzam sprzedać mieszkanie i wszystkie pieniądze zainwestować.
Nie zadawala mnie zysk z najmu mieszkania który jest bliski zeru.
Teraz kiedy ceny mieszkań już nie rosną nie opłaca mi się dalej
trzymać i chcę je sprzedać. Będę miała około 140 000 zł tylko co
dalej? Niestety kompletnie nie wiem w co zainwestować. Od
analizowania różnych ofert boli mnie już głowa. Moim celem jest
uzyskanie z takiego zysku który dałby mi 2500 co miesiąc. Tyle
potrzebuję na życie. Czas inwestowania jest nieograniczony ale muszę
mieć możliwość comiesięcznych wypłat takiej kowty. Dodam, że nie
mam dochodu uzyskiwanego z pracy dlatego też taki mam cel. Czy to
jest realne?
Obserwuj wątek
    • js.2 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 26.11.07, 20:31
      nie
    • nocebo Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 26.11.07, 20:53
      Policzmy jak zyskowna musiałaby być inwestycja kapitałowa aby
      przynosiła oczekiwany dochód 2500zł miesięcznie z 140000zł:

      (2500/140000*12[miesięcy])/(1-0.19[podatek Belki])*100% =
      = 26.5% w skali roku.

      W tej chwili w bankach oprocentowanie lokat maksymalnie sięga około
      5% w skali roku, więc miesięcznie możesz wyciągnąć z nich ~500zł
      (pomijając realną stratę wartości kapitału). Fundusze, jak to
      fundusze nie gwarantują niczego (nawet tych pięciu stówek) -
      zwłaszcza w obecnej niewyraźnej sytuacji giełdowej. A na giełdę z
      Twoją wiedzą raczej bym się nie pchał.

      Przede wszystkim 140 tys. to nie jest kapitał z którego dzisiaj
      można się bezczynnie utrzymywać.
      • js.2 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 26.11.07, 21:02
        Magda, taki zysk w dłuższym okresie, ok 26 % rocznie, jest możliwy
        ale przy agresywnym (czytaj ryzykownym) inwestowaniu.
        A z ryzykiem, jak to z ryzykiem. Raz na wozie, raz w nawozie (nosem).
        • magda.ta Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 16:00
          Jakie to jest agresywne inwestowanie? Jestem gotowa na ryzyko. Jak
          dotąd oszczędziałam na lokatach i efekt był taki, że przejadałam
          kapitał.
          • js.2 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 16:22
            Na przykład rynek terminowy (kontrakty, opcje)
            140 tys to 35 kontraktów.
            Powiedzmy że otworzyłaś je wczoraj rano.
            Otworzyłaś właściwe, jesteś dziś bogatsza o 52 tys zł
            Otworzyłaś niewłaściwe, ze 140 tys zostało 88 tys.
            Tylko 2 dni a jakie zmiany w porfelu.
            Jesteś na to przygotowana (mam na myśli te 88 tys ze 140)
            • magda.ta Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 16:44
              Jestem przygotowana ale jesli szanse są 50/50 to ja wolę w lotto
              zagrać...
              • js.2 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 16:49
                Muszę Cię zmartwić.
                W Twoim przypadku, czyli kogoś kto nie ma przynajmniej 1-2 lat
                doświadczenia na giełdzie, sznase na zysk/stratę oceniam na 10/90.
              • alinka102 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 17:43
                szanse 50/50 ? - w lotto nie masz tak wysokiego prawdopodobiestwa
                wygranej
                z pewnością nie masz tam szans w jeden dzień zarobić 52 tys zł - a
                na kontraktach od wczoraj ( potencjalanie ) mogłaś
                Jednak lepiej nie rozumuj w ten sposób. Lotto to pewna przegrana a
                kontrakty to ogromne ryzyko dużych strat. Ale szanse dużych zysków -
                również.

    • rrj Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 26.11.07, 20:59
      Aby wyjmować 2500 zł co miesiąc, przy 7% nominalnych zysków rocznie musisz
      zainwestować 442 153 zł (tzw. renta wieczna). (i to bez opłat i podatku od zysków).
      Aby otrzymywać tyle ze 140 tys. zł musiałabyś założyć wyższą stopę zysków a to w
      sposób nieunikniony wiąże się z ryzykiem utraty części kapitału.

      Innymi słowy, musisz albo mieć trzy razy wyższy kapitał albo liczyć się z
      ryzykiem. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. A zatem nie, to nie jest
      realne - niezależnie od tego, jakie bajki opowiadają doradcy.
    • artremi Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 26.11.07, 23:15
      Zysk ponizej 2%/miesiac jest realny, ale tylko dla naprawde dobrych osob. Co
      innego jak wszystko wzrasta 20-40% rocznie, a co innego jak sa powazne spadki. W
      tej chwili mozna zarobic na handlu walutami albo starannie wybierajac akcje. Nie
      dalabym pieniedzy byle komu, tylko osobie zaufanej z conajmniej 5-10 letnim
      doswiadczeniem.
      P.S. Przynajmniej mieszkanie sprzedalas w dobrym czasie i jak wplacisz na zwykla
      lokate w banku, to i tak masz zysk w porownaniu z trzymaniem mieszkania.
      • zawodowiec4 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 26.11.07, 23:30
        Uważąm, że sprzedaż mieszkania to duży błąd. Ta hossa jeszcze potrwa
        parę lat i dojdziemy do takich cen o jakich sie nikomu nie śniło.
        Wtedy sprzedaż będzie dobrym pomysłem. Na razie jest korekta cen
        nieruchomości ale Polska to nie usa.
        • citro1 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 26.11.07, 23:51
          Ja sie nie wypowiadam na temat sprzedaży mieszkania.
          Czy to dobra cena i czy dobry czas - tego nie wiem.
          Wiem natomiast co innego!
          Sprzedaz i nastepnie lokowanie tych pieniędzy na giełdzie /nie ma znaczenia czy
          prywatnie,czy poprzez fundusze/ uważam za skrajna głupotę.
          A już chęć czerpania z tego co miesiąc 2,5tys. i żyć z takiego kapitału
          o nie moja droga,to Ci sie nie uda na dłuższą metę.
          Radzę porzuć tą myśl i nie daj się nabrać różnej maści pseudo specom od
          pomnażania kapitału.
          Na rynku nie ma łatwych pieniędzy,a zarabia 5/10% inwestujących i to takich
          którzy sporo stracili w przeszłości.

          Chcesz, możesz mi wierzyć ,nie chcesz to próbuj .
          • magda.ta Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 12:32
            Dziękuję za rady ale jednak czegoś tu nie rozumiem. Najlepsze
            fundusze zarabiają ponoć po blisko 100% rocznie (np. Investors) a ja
            chcę tylko 21%. Czy mam aż tak duże wymagania? Chcę inwestować
            długoterminowo czyli raczej nie w lokaty. Czy może ktoś zajmuje się
            zarządzaniem portfelem albo jakimś doradztwem inwestycyjnym?
            • mantadiablo Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 12:53
              nie zarabiają a zarabiały i chyba trochę mniej, zresztą sprawdź
              aktualne zmiany jednostek funduszy i
              • js.2 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 13:02
                Nie wiem ile NAPRAWDĘ zarabiają fundusze bo się tym nie interesuję.
                100% rocznie wygląda pięknie, nawet więcej, wygląda zdecydowanie
                zbyt pięknie.
                Mój kolega trzyma pieniądze w 3 różnych funduszach i jego wynik
                tegoroczny, liczony od 1-01 do ostatniej niedzieli to +4,2 %
                (średnia z 3 funduszy)
                • stefekmaly Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 27.11.07, 13:12
                  E tam, zniechęcacie dziewczynę. Pewnie, że te około 25% rocznie to
                  spoko zrobi, jaki problem. Jesteście urodzonymi pesymistami a tu
                  trzeba dużo optymimzu i świat od razu wygląda pięknie. Myślę, że
                  spoko zrobi i 100% rocznie. A co ? Mądra kobieta jest, ma pieniąchy
                  i w ogóle jest fajnie. Na pewno się uda.
            • alta-3 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 01.02.08, 16:21
              Jeżeli chodzi o Investors to rocznie ma stopę zwrotu na dzień
              dzisiejszy 33%, natomiast 2-letnia 138%. Aby zyskać rocznie 21%
              bedzie dosyć cieżko, gdybyś wzięła to na perspektywę 2 lat-staje sie
              to możliwę, a zapewne zyskała byś więcej. Jeżeli jesteś gotowa
              podjąć ryzko związane z inwestycją w akcje polecam (moim zdaniem)
              takie fundusze jak Legg Mason, Skarbiec, Union, ING.
              Bądź zbuduj sobie dobry portfel z obecnych funduszy - będzie to też
              dosyć dobrym rozwiązaniem.
        • rydzo Co do mieszkan: 27.11.07, 14:10
          Ja uwazam, ze wzrosty to juz sie skonczyly na tym rynku. Mam znajomych ktorzy tym sie zajmuja. Przykladowo Wawa: podaz rosnie a kupujacych nie przybywa. Wiekszosc osob, ktore mialy kupic juz to zrobily. Stopy % pojda w gore a to jeszcze bardziej utrudni dostep do kredytow. Mieszkania po 8-10k w gore to jednak nie sa dostepne dla wiekszosci ludzi.
          Deweloperzy schodza z cen. Maja spore zapady na sprzedaz. Wczesniej sprzedawali na pniu, teraz daja jakies gratisy typu miejsce parkigowe. Jeszcze 2 lata temu bylo to nie do pomyslenia.

          Na rynku wtornym mozliwosci niezlych negocjacji. Kumpel sptrzedaje teraz miekszanie i widze, ze ja mu to idzie. Niby ceny wysokie tylko, ze tych chetnych malo.


          W gazetach natomiast tylko pisza bzdety, ze to korekta a potem w gore. Ze niby popyt bedzie wielki, ze miliony ludzi z UK z workami kasy wroca :)
          No tak. Tylko, ze po takich cenach chyba nie beda kupowac. Jesli maja byc takie wzrosty tzn. ze w Wawie mieszkania beda po 15k za m2 a to juz kompletny absurd bylby. Poza tym wiele miekszan kupionych jako inwestycja albo typowo spekulacyjnie moze niedlugo trafic na rynek...
          • artremi Re: Co do mieszkan: 27.11.07, 15:23
            Mieszkania w W-wie na pewno pojda w dol. Wystarczy ze inwestorzy/spekulanci
            wycofaja sie z gry. Takze gdy stopy % (nie tylko franka) jeszcze lekko wzrosna,
            bedzie nowa grupa nie mogaca splacac dlugu i mieszkan bedzie jeszcze wiecej. Nie
            wierzcie w bajke Gazety Wyborczej, ze ludzi przybywa a ziemi nie przybywa.

            No a inwestycje na gieldzie - oczywiscie ze sa fundusze zarabiajace po 100%
            rocznie, problem tylko zeby je znalezc i zeby Cie przyjely z ta skromna w sumie
            inwestycja.
            • zawodowiec4 Re: Co do mieszkan: 27.11.07, 19:42
              Pewnie pójdą w dół. Tylko, że za jakiś czas pójdą w górę. A czemu ?
              Bo jest hossa, bo w hossie idziemy w kierunku skrajnego
              przewartościowania itd. Nieruchomości w w-wie owszem, są bardzo
              drogie, ale ponieważ przeżyłem juz parę hoss i czytałem o kilku,
              których nie przeżyłem, bardzo ale to bardzo wątpię, że to koniec
              hossy. Hossa nieruchomościowa pewnie potrwa jeszcze kilka -
              kilkanaście lat więc....dużo jeszcze przed nami. A ponieważ płynność
              tego rynku jest żadna to ciężko tu, jak ktoś nie jest zawodowcem,
              spekulować. Strategia kup i trzymaj z punktu widzenia inwestora ma
              tu więc największy sens.
              • artremi Re: Co do mieszkan: 27.11.07, 21:00
                Zeby Twoja prognoza sprawdzila sie, musialby sie sprawdzic ten obiecany cud
                gospodarczy i musialoby sie zaostrzyc ocieplenie globalne. :-)
                Polska nie jest mocarstwem gospodarczym zeby miec wzrosty w prozni. Jesli bedzie
                spory spadek w ekonomiach europejskich i amerykanskiej, to na pewno polska
                gospodarka tez podupadnie.
                • zawodowiec4 Re: Co do mieszkan: 27.11.07, 21:17
                  Nie szukałbym takich korelacji na siłę. Nie wiem czy pamiętasz ale
                  jak była recesja w usa w latach 2001 - 2003 (spadki indeksów
                  szczególnie nasdaq były koszmarne) to sektor nieruchomości w usa
                  kwitł. Nieruchomości często idą odwrotnie niż reszta gospodarki. A
                  już szukać korelacji: recesja w gospodarce usa - recesja w
                  gospodarce w pl - bessa w nieruchomościach w pl ? Mnie to nie
                  przekonuje - powiem więcej - to zwykły błąd.
                  • artremi Re: Co do mieszkan: 27.11.07, 21:22
                    A czy wiesz dlaczego nieruchomosci w USA poszly ostro do gory w wymienionych
                    latach? Byla tylko jedna przyczyna - Fed 18 razy obnizal stopy % do praktycznie
                    0 (lub wlasciwie realne stopy do negatywnych). Bardzo watpie ze bank polski
                    bedzie ostro cial stopy % w najblizszych miesiacach.
                    • zawodowiec4 Re: Co do mieszkan: 27.11.07, 21:35
                      A skąd wiesz, że tak nie będzie i u nas ? Nie wiesz kto siedzi w
                      rpp ?
                      • sokolasty Re: Co do mieszkan: 29.11.07, 17:27
                        Jak na razie, to zanosi się na schładzanie gospodarki i podwyżkę
                        stóp %owych, za czym pójdzie spadek popytu na nieruchomości, a jak
                        spada popyt, spada i cena.

                        Wracając do meritum: niektóre fundusze osiągają zwrot 100% w okresie
                        np. styczeń-styczeń, ale w czasie marzec-marzec może być to już 20%.
                        Tak samo akcje - w rok można zrobić 500%, jak się ma szczęście,
                        czyli kupi i sprzeda akcje odpowiedniej spólki w odpowiednim
                        momencie. Ale na życie ze 140 tysi na giełdzie to nie liczyłbym.
                  • poszi Re: Co do mieszkan: 28.11.07, 00:40
                    > gospodarce w pl - bessa w nieruchomościach w pl ? Mnie to nie
                    > przekonuje - powiem więcej - to zwykły błąd.

                    Zawodowcu,

                    Polski rynek nieruchomości jest szczególnie wrażliwy na koniunkturę. W podawanym
                    przez Ciebie 2001-2003, kiedy dzięki dobremu wujciowi Greenspanowi ceny
                    nieruchomości w USA nie spadły (swoją drogą co się odwlecze, to nie uciecze,
                    teraz ceny w USA pukają do drzwi z napisem "rok 2005", za niedługo będą po kolej
                    wracać do wcześniejszych lat), w Polsce solidnie zapikowały:

                    "[W] 2001 r. jak Polska długa i szeroka ceny mieszkań ostro pikowały. W
                    niektórych rejonach kraju przeceny w 2001 r. sięgały nawet 25 proc.! Pośrednicy
                    mówili nam wówczas, że ceny niektórych mieszkań cofnęły się do poziomu z połowy
                    lat 90."

                    dom.gazeta.pl/dom/1,50848,1585320.html
                    A tamtejszy boom końca XXw to w PL był kompletnym pryszczem w porównaniu z
                    obecnym, a i w Polsce później nie było nawet wtedy recesji. Ceny mieszkań w
                    Polsce są w wielu miejscach wyższe niż w Niemczech Zachodnich (o enerdowie nie
                    wspomnę). Pójdą jeszcze do góry? Przy pensjach 3 razy niższych? Liczba osób,
                    które stać na mieszkania w chwili obecnej jest chyba najmniejsza od 1990 roku,
                    bo nigdy w III RP mieszkania nie kosztowały w stosunku do zarobków tak wiele.

                    Jeśli zaś, jak piszesz niżej, NBP powtórzy manewr Greenspana, to złotówka poleci
                    na pysk i wtedy "popłyną" ci, którzy brali kredyty w CHF.

                    > Nieruchomości często idą odwrotnie niż reszta gospodarki.

                    Wybacz, ale to bzdura. Zdanie poprawne to "cykle nieruchomości nie w 100%
                    odpowiadają gospodarczym cyklom koniunkturalnym, choć korelacja jest wysoka".
                    Ceny nieruchomości spadły w USA zarówno w czasie recesji 1981/82, jak i recesji
                    1990/91, w niektórych miejscach dotkliwie. W Japonii cała "stracona dekada
                    1990-2000" była pod znakiem spadków cen nieruchomości. W Europie początek lat
                    dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia to też okres słabej koniunktury i spadków
                    cen nieruchomości. W Finlandii po niewyobrażalnym boomie, ceny spadły w 1991 i
                    1992 roku o ponad połowę. Od tego, czy spadną ceny największy wpływ ma za to,
                    jak były w czasie boomu napompowane. Istnieje znakomita korelacja miedzy
                    wielkością wzrostu w czasie boomu, a wielkością (i długością) spadków w czasie
                    krachu:
                    www.ucd.ie/economics/staff/mkelly/papers/housing.pdf
                    Ten warunek w Polsce mamy w tej chwili doskonale spełniony.
                    • artremi Re: Co do mieszkan: 28.11.07, 01:46
                      Bardzo dobra i rzeczowa odpowiedz. Takze artykul z GW sprzed kilku daje sporo do
                      myslenia. Oraz analiza rynku w dokumencie irlandzkim...
                      Niedawno czytalam statystyke, ze przecietne miszkanie sprzedane w W-wie ma 40m2
                      (czyli praktycznie jak jeden duzy pokoj), a rok temu bylo 60 m2. Swiadczy to ze
                      ludzi po prostu nie stac na miszkania i kupuja klitki. Uwazam ze jesli ceny
                      zejda do rozsadnych poziomow, bedzie to dobre dla wszystkich - oprocz tych
                      ktorzy nabrali kredyty i kupili mieszkania za wywindowane ceny.
                      • zawodowiec4 Re: Co do mieszkan: 28.11.07, 08:38
                        Cóż, Wasze rzeczowe wypowiedzi dodatkowo przekonują mnie, że to nie
                        koniec hossy w nieruchomościach. Sceptycyzm pcha ceny w górę. Tak
                        jak Wy myśli sporo ludzi więc...dla mnie sprawa jest prosta. Hossa,
                        oczywiście z korektami. A tzw. analizy ekonomiczne nie uwględniają
                        czynnika nastroju, który ma decydujący wpływ w inwestycjach.
                        A co do polskiego rynku nieruchomości w 2001 to pamiętam to
                        doskonale bo wtedy pracowałem w tej branży - faktycznie nikt nie
                        chciał nawet patrzeć na grunty. I to w warszawie w najlepszych
                        miejscach. Ceny były, patrząc z dzisiejszej perspektywy, śmieszne.
                        To było właśnie dno bessy. Od około 2003 zaczął sie ruch w górę.
                        Jestem bardzo dobrej mysli mimo, że nie mam żadnych nieruchomości
                        (więc nie szukam argumentów z osobistych powodów).
                        • magda.ta Re: Co do mieszkan: 28.11.07, 12:23
                          Przede wszystkim nie ma "polskiego rynku nieruchomości". Jak można
                          pisać, że ceny nieruchomsci w Polsce rosną albo spadają? Oba
                          stwierdzenie są prawdziwe ponieważ są różne segmenty rynku które są
                          w różnych cyklach koniknktury. Przede wsztskim trzeba odzielić
                          mieszkania od gruntów - to są dwa różne segmenty. Po drugie są
                          segmenty geograficzne. W dużych miastach i aglomeracjach jest spadek
                          cen ale w wielu małych i średnich jest boom. Np. w moim mieści ceny
                          mieskań wzrosły w ostatnm roku o blisko 100% i dalej rosną choć już
                          wyhamowują. Co innego jest z gruntami. Także nie wrzucjcie
                          wszstkiego do jednego worka...
                          • artremi Re: Co do mieszkan: 28.11.07, 14:29
                            Caly watek jest o nieruchomosciach a nie o gruntach. Szczegolnie w cenach
                            mieszkan jest banka. Ja kupilam dom w 2002 w W-wie i tez mysle ze jest warty z
                            3x wiecej i nie zamierzam go sprzedawac, bo uwazam ze wartosc wzrosnie gdy
                            wzbogaci sie kiedys spoleczenstwo i przerzuci z mieszkac 40m2 na normalne domy.

                            Sama potwierdzasz powyzsza teze - ceny mieszkania wwzosly w twoim miescie 100% w
                            ciagu roku. No nie jest normlane. Rozmumiem ze nie jest to W-wa, bo nawet klitka
                            tam kosztuje wiecej.
                        • wuli Re: Co do mieszkan: 28.11.07, 23:58
                          A jak oceniacie sytuacje na rynku europejskim? Czy w ogole ma sens mowienie o
                          rynku nieruchomosci w Europie jako o calosci? Czytalem gdzies stwierdzenie, ze
                          hossa w Europie jest juz w okolicy szczytow. I ze Polska "zalapala" sie na ta
                          hosse pod jej koniec.

                          Za wiele nie wiem o tym rynku, ale to stwierdzenie wydaje mi sie miec sens.
                          Wzrosty w Polsce byly gwaltowne, wyraznie przewyzszyly wzrost wynagrodzen. Nie
                          widze tutaj wielkich mozliwosci na dalsze duze wzrosty. Zwlaszcza biorac pod
                          uwage to, ze przynajmniej w czesci hossa w Polsce wywolana zostala kapitalem
                          zachodnim. Jesli wiec dojdzie do spadkow w Starej Europie wydaje sie
                          prawdopodobne ze zaczna oni wycofywac sie takze z Polski.

                          Tutaj link do indeksu cen nieruchomosci w Irlandii
                          www.permanenttsb.ie/house-price-index/
                          • artremi Re: Co do mieszkan: 29.11.07, 00:08
                            Moim zdaniem mozna mowic o Europie Zach jako calosci, Wschodniej jako calosci
                            (tej w Uni) oraz reszcie. W niektorych miejscach - np Bulgarii, Rumunii, czy
                            Albanii - ceny pojda w gore, bo sa to piekne kraje i jest tam duzo mozliwosci do
                            inwestycji.
                            Wlasnie trzeba zauwazyc dlaczego ceny w Polsce wzrosly. Jezeli przecietne
                            sprzedane mieszkanie w W-wie ma 40m2 a rok temu bylo 60m2 - jest to znak ze
                            spoleczenstwo sie nie bogaci. Jesli wzrosty plac sa 10% rocznie a wzrosty cen
                            nieruchomosci 50-100%, w koncu skonczy sie pula frajerow.
                            Przez ostatnie lata bylo duzo taniego pieniadza - np duzo ludzi pozyczalo jeny i
                            inwestowalo w Europe Wsch lub dolar kanadyjski. Jesli jen sie wzmocni, trzeba
                            bedzie sprzedac inwestycje zeby zlikwidowac pozycje w jenie.
                            • poszi Re: Co do mieszkan: 29.11.07, 00:48
                              > Moim zdaniem mozna mowic o Europie Zach jako calosci, Wschodniej jako calosci
                              > (tej w Uni) oraz reszcie.

                              W pierwszym przybliżeniu być może, ale są niemałe różnice. Kraje
                              niemieckojęzyczne (Niemcy, Austria i Szwajcaria) nie miały bańki. Tamtejsze ceny
                              są może nawet nieco niedowartościowane (co i tak nie przeszkodzi im być może
                              spaść, jeśli w innych krajach europejskich będzie krach). Na drugim biegunie
                              jest Irlandia, Hiszpania i UK, gdzie bańka jest gorsza niż w USA, porównywalna
                              może z najbardziej nadmuchanymi rejonami Stanów. Niewiele lepiej jest we Francji
                              czy krajach skandynawskich. W środku stawki są m.in. Włochy.

                              W Europie Wschodniej nie ma krajów "niezarażonych", ale stosunkowo spokojnie
                              jest na Węgrzech (powodem są tamtejsze kłopoty gospodarcze), a w Czechach
                              wzrosty cen były spore, ale niższe niż w Polsce. Na drugim biegunie są kraje
                              bałtyckie, gdzie bańka przekroczyła wszelkie możliwe poziomy rozsądku (chociaż
                              być może Moskwa dzierży w tym palmę). Niewesoło jest też w Bułgarii i Rumunii,
                              gdzie zresztą ceny zaczęły rosnąć na długo zanim polskie media zdały sobie
                              sprawę, że tam może być ciekawe miejsce na spekulację.

                              > W niektorych miejscach - np Bulgarii, Rumunii, czy
                              > Albanii - ceny pojda w gore, bo sa to piekne kraje i jest tam duzo mozliwosci d
                              > o inwestycji.

                              Być może w miejscach turystycznych, które rządzą się swoimi prawami, tak. Ale
                              wszędzie indziej liczą się tylko dochody miejscowej ludności, od których zależy
                              siła nabywcza dla kupna mieszkań, ale także stawki wynajmu. Inwestorzy mogą
                              nakupować po uszy mieszkań, ale jeśli nie ma z tego wystarczających dochodów z
                              najmu, które rekompensują koszty kredytowe, to taka inwestycja niewiele różni
                              się od dotcomów. Jak na razie płace w Rumunii czy Bułgarii nie są w stanie
                              podtrzymać takich cen, jakie są obecnie, nie mówiąc o wyższych.
                              • artremi Re: Co do mieszkan: 29.11.07, 02:54
                                Gdybym miala kupic sobie drugie mieszkanie w Europie, byloby to chyba w Albanii
                                gdzies nad woda.

                                Nawet USA sa bardzo duze roznice w bance mieszkaniowej. W ostatnim roku w wielu
                                stanach sa potezne spadki, ale sa tez miejsca gdzie ceny wzrosly. Jest ich
                                niewiele i te miejsca nie uczestniczyly w boomie mieszkaniowym.

                                Takze ciekawym miejscem jest Texas. Tam boom mieszkaniowy i olbrzymie spadki
                                byly w latach 70-tych. Texas nie uczestniczyl w boomie mieszkaniowym ostatnich
                                lat, i do tej pory domy sa niedowartosciowane i maja malutkie wzrosty.
                              • an.der.division Balkan 09.12.07, 00:14
                                > Być może w miejscach turystycznych, które rządzą się swoimi
                                prawami, tak. Ale
                                > wszędzie indziej liczą się tylko dochody miejscowej ludności, od
                                których zależy
                                > siła nabywcza dla kupna mieszkań, ale także stawki wynajmu.
                                Inwestorzy mogą
                                > nakupować po uszy mieszkań, ale jeśli nie ma z tego
                                wystarczających dochodów z
                                > najmu, które rekompensują koszty kredytowe, to taka inwestycja
                                niewiele różni
                                > się od dotcomów. Jak na razie płace w Rumunii czy Bułgarii nie są
                                w stanie
                                > podtrzymać takich cen, jakie są obecnie, nie mówiąc o wyższych.


                                Dochody, płace miejscowej ludności startują (startowały) z bardzo
                                niskiego pułapu i mają dalej istotny potencjał wzrostowy.
                                Oczywiście "miejscowości turystyczne" są tutaj tylko poręcznym
                                kółkiem zamachowym dla tego typu procesów.
                    • rydzo Re: Co do mieszkan: 03.12.07, 10:46
                      Tak czasami przegladam sobie ogloszenia mieszkan. I widze, ze jesli chodzi o nowe to jakos ich przybywa. I coraz bardziej deweloperzy zachecaja do kupna. A to garaz darmowy, a to inne bzdety. I mieszkan nie ubywa.
                      Wczesniej schodzily na pniu.

                      Mieszkania w Wawie sa juz za drogie. I mozna gadac, ze jest hossa i potem znow podrozeja. Ale kto je bedzie kupowal? Zagranica? Nie, bo oni kupili wczesniej a teraz to najwyzej sprzedawac zaczna. Mieszkam w fajnym nowym bloku, oddany 1,5roku temu. Niby wszystkie mieszkania sprzedane ale 1/3 nadal pusta. nakupowali rozni ludzie jako inwestycje. Sporo juz zarobili. I oni glownie pedzili ceny w gore.

                      A teraz nikt juz nie kupi jako inwestycja w Wawie bo ceny sa wysokie a boom sie skonczyl. Deweloperzy schodza z marzami, ktore ostatnio byly zawrotne. Niektorzy zaczynaja miec problemy bo nakupili gruntow po wysokich cenach a teraz widza, ze zarobek moze byc watpliwy.

                      Kredyty hipoteczne nadal popularne ale skoro stopy ida w gore to chetnych raczej ubedzie.
                      Poza tym jest taka tendencja, ze troche ludzi zaczyna budowac domy. Bo jaki jest sens dac 1mln za 90-100m miekszania skoro w tej cenie pobuduje wiekszy dom na dzialce po Warszawa i wcale dojazd duzo gorszy nie bedzie....

                      Jesli teraz juz 10k za m2 jest dla zdecydowanej wiekszosci za drogo to kto bedzie kupowal po 12-14k? Nawet jesli uwzglednimy inflacje to i tak ceny beda zaporowe.

                      A ludzi wiecej opuszcza Polske niz przyjzdza. Oczywiscie jest przeplyw ludzi do duzych miast ale jesli ktos nie ma b. dobrej pracy to o miekszaniu w stolicy moze jedynie sobie pomarzyc. Nie wszyscy maja taki cel aby zamieszkac w Wawie, zapieprzac w pracy a potem kupic na kredyt na 30 lat mieszkanie 50m2.
        • frolama Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 01.12.07, 21:46
          Tu sie nie do konca zgodze. Mieszkania stanieją , bedzie duży boom
          cen domów i ziemi. Wielka płyta może dośc szybko stracic na
          wartości. W Polsce domy beda szybko bardzo drogie , mamy ich a mało
          a naszych pracowników wywiało do europy. Mozna szybko zarobic na
          ziemi co polecam !
          Jeśli chodzi o inwestycje to teraz jest beznadziejny moment na
          wejscie maklerzy szykuja nam zwale jakiej mało. Nawet móji
          opiekunowie kredytowi a mam ich trzech w trzech bankach karzą mi się
          wynosić z akcji do końca 2008 .

          Bogactwo rodzi się z oszczędności i cierpliwości :)
    • artremi Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 30.11.07, 14:27
      Ciekawy artylul dla tych, ktorzy twierdza ze nieruchomosci tylko moga drozec. W
      Angli wlasciciele domow maja teraz jednoczesnie wzrastajace rachunki do zaplaty,
      oraz spadajace wartosci domow.

      business.timesonline.co.uk/tol/business/money/property_and_mortgages/article2971581.ece
      Home owners face rising bills and falling values

      Experts say that Britons face a 'double whammy' of higher bills and sustained
      falls in the value of their homes
    • k.grzywala Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 30.11.07, 23:23
      jest jak najbardziej realne ale jak mówi Citro:
      "Na rynku nie ma łatwych pieniędzy,a zarabia 5/10% inwestujących i
      to takich którzy sporo stracili w przeszłości."
      ze 140k na powiedzmy pół roku potrzebujesz 15k (skromnego życia) w
      tym czasie codziennie patrz, obserwuj i wyciagaj wnioski
      potem stracisz 25k na pierwszych transakcjach a jeśli załapiesz o so
      chosi 100k wystarczy na odbudowę wkładu, życie i emerytura też
      będzie rosła. wystrzegaj sie rynku terminowego ale inwestuj
      agresywnie. z Citrem kłó(u)ciłbym sie w jednym - zarabia prawdziwe
      pieniądze co najwyżej 5% więc albo bedziesz wśród tych 5% albo daj
      sobie spokój.
      Stefekmały też mogłby dużo doradzić ale woli mówić ogólnikami i
      wiedzę tajemną ukrywa ;)
      pzdr i powodzenia (MM niezbędny)
    • elamigo1 to tylko 2% miesięcznie - PESTKA 01.12.07, 23:32
      Masz luźne 140k? Szczęściara:-)
      Pojawiło się tu kilka mądrych opinii i jakieś mało sensowne – ALE
      większość w dobrym kierunku. Naoglądałaś się reklam i/lub
      przechwałek golasów.
      Twoje założenia: liczysz się z ryzykiem, chcesz wyciągać 25%
      rocznie. Nic nie piszesz o czasie który chcesz na to poświęcić...-
      zdaje się że wcale. Więc pewnie dostaniesz setki maili od
      naciągaczy. Powodzonka.

      Wyobraź to sobie tak. Byle kiep z ciut porządniejszą robotą bez
      problemu dostanie 140 tys. kredytu pod zastaw chałupy. Takich w
      Polsce są setki tysięcy. Dlaczego oni nie zastawiają mieszkań, domów
      etc i nie biorą pożyczki oprocentowanej powiedzmy 10% (haha) by
      wyciągać 25% rocznie z zainwestowania w Magiczny Fundusz
      Superzysków. Bo takiego nie ma... Jeśli nie ma hiperinflacji to
      ktokolwiek kto wyciąga regularnie i przez wiele lat 25% rocznie
      trafia na pierwsze strony gazet. To możesz być i ty. Policz sama:
      załóżmy że wyciągasz przeciętnie owe 25% rocznie. Jeśli masz pracę i
      nie konsumujesz tych pieniędzy to po 25 latach dorobisz się 37
      milionów.... Taki Rotshild wsadzając miliard w roku 1930 obecnie by
      miał jakieś 6 bilionów dolców (lub dowolnie innej waluty) w zasadzie
      gdyby je wsadził kilka lat wcześniej to już by był właścicielem
      całego świata. Rodzina Rothshildów inwestuje już kilkaset lat.
      Kosmos by sobie kupili. Nie można powiedzieć że się na inwestowaniu
      nie znają. Znają się jak jasna cholera. A jednak cały ich majątek
      nie wystarczy by prześcignąć kilku z listy forbesa. Jeśli zarabianie
      25% rocznie byłoby takie proste to po kiego grzmota banki (które
      notabene też powinny się znać na inwestowaniu: -) pożyczają
      pieniądze na marne kilka procent zamiast je inwestować na giełdach.
      Kilka z nich zainwestowało, superbezpiecznie, – i masz dzisiaj
      kryzys sybprimów...

      Więc wybij sobie z głowy wyciągnięcie 25% rocznie – rok po roku.
      Może się zdarzyć, że przez kilka lat z rzędu taka sztuka się udaje.
      Wyobraź sobie że pięć lat zarabiasz po 33% a kolejne trzy tracisz po
      33% - łączny wynik za 8 lat wyjdzie ci jakieś 20%. Marne 2,5%
      rocznie – notabene znacznie częściej zarabiasz niż tracisz...


      NA KONIEC propozycja (trochę z innej beczki) – Jeśli jesteś uparta i
      koniecznie chcesz zaryzykować. Wsadź stówę w obligacje a pod ich
      zastaw kup 5 kontraktów terminowych na indeks. Zostaje ci 40k na
      stratę – do cna. To ci daje margines że jeśli indeksy spadną o 800
      punktów (ok22%) ty stracisz 28% całości kapitału (40tys). Jeśli
      indeksy wzrosną o 22% to ty zarobisz 28%. (tyle ile chcesz
      zarobić... W rzeczywistości musisz wyciągnąć tylko 2% na miesiąc.-
      miesiąc w miesiąc. Jeśli wydaje ci się że te 2% jest takie łatwe –
      spróbuj. Prawdopodobieństwo wyciągnięcia 2% w miesiąc jest znacznie
      wyższe niż trafienia zwykłaj trójki w totka. 12 razy pod rząd w roku
      jest wyższe niż trafienie czwórki. Tyle że ty chciałabyś tak całe
      życie...
      A tak naprawdę to mi się wydaje, że nas bierzesz pod włos i nie masz
      140 tys a 1,4 tys, w tym tysiąc jest pożyczone.
      Pozdrawiam.
      a
      • pebesiak Re: to tylko 2% miesięcznie - PESTKA 02.12.07, 17:15
        Zaintrygowałeś mnie tym zastawianiem obligacji. Jaka instytucja
        oferuje pożyczkę/kredyt pod zastaw obligacji i na jakich warunkach,
        jeśli mógłbyś krótko opisać?

        Dzięki
        • elamigo1 obligacje jako depozyt 02.12.07, 20:35
          Najprawdopodobniej nawet Twoje biuro maklerskie oferuje taką usługę.
          Sprawdź.
          Najczęściej można uzyskać "kredyt" jako % od wartości zastawianych
          papierów. Nie wszystkie są akceptowane. Obligacje owszem,spółki z
          wig20 również. W wymienionym przypadku istotne jest pilnowanie, by
          Sporo środków było zabezpieczonych jako gotówka - na rozliczanie
          CRR.
          Zwróć uwagę, że de facto transakcje na kontraktach mają kilka
          elementów. depozyt wstępny, właściwy + rozliczenia CRR. Na
          rozliczenie crr musisz mieć gotówkę, na depozyt niekoniecznie.
          pozdr.
      • magda.ta Re: to tylko 2% miesięcznie - PESTKA 04.12.07, 11:43
        Dziękuję za dobre rady. Czy w takim razie jest jakakolwiek
        instytucja która jest w stanie zaoferować jakiś zysko ponad depozyt?
        • zablokowany2 Ile zapłacisz za informacje? 07.12.07, 02:04
          Bo jeśli za darmo to możesz zgłosić się do Adama Michnika. On
          udziela darmowych korepetycji.
    • kapral_fws Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 02.12.07, 13:48
      zero problemu jeżeli masz ,,jaja'' jak słoń
      np.
      www.termitpl.republika.pl/
      • zablokowany2 Synek grać to możesz na fujarce 07.12.07, 02:03
        Cytuję...Spekulacje na rynkach finansowych na własny rachunek to
        twarda gra i prosta (kto kogo...)

        Zapamiętaj synek, że grać to możesz na fujarce w orkiestrze dętej
        pod warunkiem, że posiadasz znajomość czytania nut. W przeciwnym
        razie to zamiast gry będziesz fałszował.

        I to tyle w Twojej sprawie.
        • frolama Re: Synek grać to możesz na fujarce 07.12.07, 18:30
          Eee niepotrzebna złośliwość. Giełda to najbardziej wyrafinowana
          piramida finansowa. Można sobie grać ( jak na fujarce ), spekulowac
          inwestować, analizować, nawet kontrakcik kupić :). Najważniejsze,
          żeby świadomie stawiac pieniedze na swoje decyzje - no i w razie
          czego miec pretensje sam do siebie.
        • kapral_fws Re: Synek grać to możesz na fujarce 07.12.07, 21:44
          Na fujarce chłopcze wolę jak mi gra laska , fiucie

          magda.ta zadała pytanie czy z 140000 PL można bezstresowo miesięcznie,,
          wyciągnąć’’ miesięcznie
          sumę dającą prawie równowartość rocznej lokaty odpowiedz jest oczywista … nie ma
          takiej możliwości i …tyle w tym temacie
          25000 miesięcznie z tej kwoty można uzyskać tylko ponosząc ryzyko, ryzyko.. i
          ryzyko
          A skalę ryzyka ustalamy samodzielnie, zamiast rynku terminowego możemy np.
          powierzyć kasę
          wybierając np. z
          www.nano.open.pl/nano/index.jsp?place=Menu1&news_cat_id=8&layout=1
    • marczello Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 06.01.08, 01:04
      140 tys. to wystarczająca kwota aby za rok zrobić z niej 600-800
      tys. Zacznij skupować akcje pewnej spółki o świetnych wskaźnikach,
      solidnych fundamentach, znakomitych wynikach w przeszłości i wysokim
      tempie poprawiania wyników w przyszłości.
      Musisz się spieszyć bo: jest ona alternatywą dla innych spółek,
      którymi mocno buja na niestabilnym rynku, nie ma w niej jeszcze tzw.
      kapitału spekulacyjnego na powaznym (w stosunku do kapitalizacji i
      free float) poziomie a widać, że niektórzy robią przymiarki, żeby w
      nią wejść.
      Mój typ dla niej to min. 800 % wzrostu w okresie XI 2007 - XI 2008 a
      jesli będziemy mieć jakąś wysoką falę wzostową do dużo więcej!
      • maro76 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 06.01.08, 15:19
        marczello napisał:

        > 140 tys. to wystarczająca kwota aby za rok zrobić z niej 600-800
        > tys. Zacznij skupować akcje pewnej spółki o świetnych wskaźnikach,
        > solidnych fundamentach, znakomitych wynikach w przeszłości i wysokim
        > tempie poprawiania wyników w przyszłości.
        > Musisz się spieszyć bo: jest ona alternatywą dla innych spółek,
        > którymi mocno buja na niestabilnym rynku, nie ma w niej jeszcze tzw.
        > kapitału spekulacyjnego na powaznym (w stosunku do kapitalizacji i
        > free float) poziomie a widać, że niektórzy robią przymiarki, żeby w
        > nią wejść.
        > Mój typ dla niej to min. 800 % wzrostu w okresie XI 2007 - XI 2008 a
        > jesli będziemy mieć jakąś wysoką falę wzostową do dużo więcej!

        można prosić o nazwę tego cuda?:))


        ad rem
        teoretycznie grajac na FW20 oznaczałoby to koniecznosc zrobienia ok 50 -60pts
        miesiecznie, na ca 5 kontraktach, czyli przy iwestycji ok10 proc kapitału przy
        aktualnych depozytach - jak najbardziej mozliwe
        bo 50 pkt i dziennie zrobic to nie problem przy tej zmiennosci co mamy -
        oczywiscie to teoria, to musi byc dobry daytrader z dobrym systemem,
        doswiadczeniem, intuicją, znajomoscia mechaniki rynku itd
        ale na kontraktach trudno cokolwiek gwarantować na dzikim rynku
        • marczello Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 10.01.08, 21:44
          >
          > można prosić o nazwę tego cuda?:))

          Zachęcam do poszukiwań. ;-) Zdradzę nazwę jak już kupię
          satysfakcjonującą mnie ilość. Głównie wczoraj udało mi się sporo,
          jak na mnie, zakupić. Dziękuję sprzedającym. Oni zarobili już
          kilkaset procent - uznali, że wystarczy a ja dokupuję :-)
          • dudi22006 Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 12.01.08, 19:47
            Takie rzeczy to tylko .... na new connect :-)))
    • tomekjot Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 06.01.08, 12:38
      To chyba za mało zeby z takiej kwoty mieć zysk o którym Pani myśli.



      "Cymbalistów było wiele........."
      • qte_r Re: 140 tys - kto zarządzi moim portfelem? 07.01.08, 12:10
        na rynku amerykańskim średni zysk inwestora giełdowego (średnia wieloletnia)
        wynosi ok. 12 % {- koszty}
        U nas domy maklerskie oferują usługę "asset menagement" czyli zarządzanie
        indywidualnym portwelem .
        (np. WBK od 1 mln zł- koszt bodajrze 1,8 % rocznie )
        Zresztą można spróbować samemu- np. na grze giełdowej na onecie i możesz sobie
        wyniki obejrzeć - opóźnienie (wyniku )w stosunku do giełdy jest 1 dzień .
        Ale do samodzielnej gry giełdowej trzeba niestety wiedzy, wiedzy i oczywiście
        dużo szczęścia .
        A generalnie większość funduszy wzrasta (lub spada) w szerokim paśmie podobnym
        jak WIG .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka