Dodaj do ulubionych

Elamigo1....

01.07.08, 23:48
Czas chyba powoli zrzucać szaty misie =)
Obserwuj wątek
    • elamigo1 Re: Elamigo1.... 01.07.08, 23:59
      A niby dlaczego?
      Ja zrzuciłem już akiś czas temu. Byczej skóry nie narzuciłem. Ot
      stoję z boku. Czasem tylko mnie coś ruszy - ale "obstawiam" bez
      uprzedzeń.
      Czy przypadkiem Twoje wołanie nie zawiera myślenia życzeniowego?
      Zarówno hossa jak i bessa trwają często znacznie dłużej niż się śni
      góralom

      do jutra
      a
      • fular1 Re: Elamigo1.... 02.07.08, 22:40
        byc moze zawiera =) ale nic wiecznie nie trwa a bessa nie trwa tyle co hossa -
        teoretycznie
        • citro1 Re: Elamigo1.... 02.07.08, 23:38
          Fular kupuj dobre fundamentalnie papiery i nie pękaj:)
          W końcowej fazie hossy mamy skrajne przewartościowania,a w bessie odwrotnie i z
          takimi przypadkami mamy już do czynienia.Masz lotos po 26 - uważasz go za
          drogiego?? Popatrz na TIM - ostatni zjazd od 25 do 15,zwróć tylko uwagę na jakim
          to jest robionym obrocie.Dzisiaj przeszła umówiona pakietówka.
          Impexmetal - fundamentalnie wart 6/7zł ,a rynek wycenia na 2zł.I takich
          papierków już trochę jest.
          pozdrawiam
          • elamigo1 Re: Elamigo1.... 03.07.08, 01:25
            Spółki są fundamentalnie "tanie" pod warunkiem, że mają zyski, ew.
            majątek. To się jednak może odmienić z dnia na dzień. Słabe kilka
            kwartałów i przy zachowaniu nawet tej samej ceny wskaźnik c/z może
            szybko wzrosnąć. Ciekawe - dlaczego spółka jest uznawana za tanią.
            Bo w ostatnich kwartałach miała zyski? A czy na pewno będzie je
            miała w kolejnych???. Jeśli będą o połowę niższe to co??


            To nie jest kwestia czy one są teraz tanie. Kwestia czy za rok czy
            dwa będą droższe. I to jest pytanie. A jeśli z 26 zostanie
            przeceniony na 13..?? Co by odrobić straty trzeba będzie urosnąć
            100%. A gdzie zysk? Ludzie stracili na Lotosie dwie trzecie
            wartości. Pomyśł że by odrobić straty muszą zarobić 200%.... Tak się
            ma z każdą spółką.
            Aktualne pytanie to DLACZEGO wchodzić akurat teraz a nie poczekać
            jeszcze trochę. Lotosik tani był już trzy miechy temu. Teraz jest
            tańszy. Znacznie.

            Dobór spółki to tylko malutki fragment inwestowania. Moment zakupu
            też malutki. Te i inne fragmenty składają się na strategię
            inwestycyjną.
            • rand.maus Re: Elamigo1.... 03.07.08, 03:28
              Niemal WSZYSTKIE spółki z gpw w wawie mają zyski ewentualnie
              majątek. Ponad dwie trzecie (ponad 200) ma i zyski i majątek. TO nie
              znaczy, że są tanie.

              Spólki sa fundamentalnie tanie, kiedy mają niskie wskaźniki: i cz i
              cwk. Wiesz o tym doskonale, wiec skąd ta paradoksalna ciekawość i
              niezgrabny sposób pisania o spółkach "tanich"?

              Zawsze można tak powiedzieć: "to może się odmienić z dnia na dzień".
              Zawsze moze być tak, ze w przyszłym tygodniu może przyjść krach,
              wojna i wodospad.

              Więc co chcesz powiedzieć? Że w Polsce będzie bessa i recesja? Moze
              i tak, ale ja sądzę, że bessa to pojawiła się rok temu, a recesji
              nie będzie (możliwy tylko spadek parametrów wzrostu gospodarczego).

              To znaczy kiedyś tam będzie, ale nie za rok, ani za dwa, tylko w
              nieokreslonej przyszłości.

              Czasami, żeby spólka była tania (bez cudzysłowu), wystarcza że tylko
              jeden wskaźnik (cz albo cwk) jest niski.

              Pytanie "dlaczego akurat teraz?" jest moim zdaniem trywialne. Zawsze
              można pytać - dlaczego akurat teraz - i zawsze można odnaleźć
              argumenty przeciw. Wcale nie twierdzę, że argumenty przeciw są
              jakieś złe. Podaj je bardziej konkretnie, a może na dzis będą
              wyśmienite. Może, ale najpierw podaj.

              Ale dla dość ogólnych dywagacji znacznie bardziej interesujący
              będzie kompleks składający się z dwu pytań. Czy zawsze należy
              kupować tanie? I czy nigdy nie należy kupować drogich?

              Łatwa, znów - trywialna, odpowiedź, to: nie ma tak, że zawsze i
              nigdy.

              Natomiast!

              Z punktu widzenia kogoś, kto uważa, że analiza fundamentalna ma
              przewagę nad AT (tak, póki co, sądzę, nie odmawiając oczywiście AT
              pewnych walorów), można sformułować śmiałą, klarowną sugestię, tak
              śmiałą, że nawet z wykorzystaniem jakże ryzykownego słowa "zawsze".

              Zawsze, gdy spółek tanich robi się sporo, należy wśród nich szukac
              okazji inwestycyjnych, a następnie wyszukane nabywać.

              I tyle.

              Ale niech tam, przy okazji dwa slowa o Lotosie. Spólka robi wokół
              siebie ostatnio dużo zamieszania i chwali się, że będzie za ogromne
              kredyty płacić bankom odsetkami. Moim zdaniem to nie za dobrze. Kto
              właściwie jest jej właścicielem? Nikt. Oczywiscie dobrze jest
              ciągnąc ropę spod Bałtyku, zamiast z Rosji czy Arabii Saudyjskiej.
              Ale źle jest płacić odsetkami za miliardowe kredyty i nawet nie mieć
              właściciela. Polska skorzysta na zmniejszeniu zaleznosci od
              Rosjoarabii. Ale my nie za Polskę się bijemy na giełdzie, ale za
              siebie.
              • poszi Re: Elamigo1.... 03.07.08, 10:02
                > Spólki sa fundamentalnie tanie, kiedy mają niskie wskaźniki: i cz i
                > cwk. Wiesz o tym doskonale, wiec skąd ta paradoksalna ciekawość i
                > niezgrabny sposób pisania o spółkach "tanich"?

                Amigo ma racje. Nie jest łatwo poznać fundamentalna wartość, a wskaźniki to
                tylko część obrazu. Amerykański pożyczkodawca subprime New Century zanim
                zbankrutował miał o ile dobrze pamiętam C/Z 0.8 (to nie pomyłka), a C/WK coś w
                stylu 0.2 i 70% stopę dywidendy. Wskaźniki mówią o przeszłości, a wartość firmy
                to zdyskontowana obecnie wartość zysków w przyszłości, a te są nieznane.

                Zapewne będą bardzo ostre odbicia i w krótkim terminie będzie można sporo
                zarobić, a też i jeśli sytuacja będzie lepsza niż się rynek obawia (ale obawiam
                się, ze rynek to się może obawiać nawet ciągle jeszcze za mało :) ), to będzie
                można wyjść mocno do przodu, ale nie polecam bezkrytycznego stwierdzenia "że
                jest tanio". Spółki naftowe na przykład będą się borykać z ogromnymi problemami.
                Spada od pewnego czasu marża rafineryjna (crack spread), a może być jeszcze
                gorzej, kiedy się okaże, że popyt na wyroby ropopochodnie siadł. Trzeba tez
                pamiętać o sytuacji kredytowej. Wszystkie niemal firmy działają z lewarem
                kredytowym i zacieśnianie warunków kredytowych, pogorszy ich wyniki.

                > Więc co chcesz powiedzieć? Że w Polsce będzie bessa i recesja? Moze
                > i tak, ale ja sądzę, że bessa to pojawiła się rok temu, a recesji
                > nie będzie (możliwy tylko spadek parametrów wzrostu gospodarczego).

                Ja nie wiem, czy będzie w Polsce recesja, ale nie widzę powodu, dla którego
                miałoby nie być. To zresztą może być brutalny szok dla kraju, w którym recesji
                nie było od 1990 roku (chociaż były poważne spowolnienia) i którego ludność
                wydaje się uwierzyła w wieczną prosperity, w wieczny boom, pieniądze Unii i
                Euro2012. Jeden powód to sytuacja międzynarodowa i bardzo pogarszająca się
                koniunktura. Drugi powód to krajowy. W jednej części pęknięcie bańki
                nieruchomościowej (aczkolwiek nie będzie takiego dramatu jak w Hiszpanii i
                Irlandii). Wbrew pozorom to istotna część "wzrostu" gospodarczego ostatnich
                dwóch lat. Nie chodzi tu li tylko o budownictwo, ale to, że rosnące zadłużenie
                gospodarstw domowych napędzało sporą część konsumpcji. Przyrosty zadłużenia
                hipotecznego były olbrzymie i te pieniądze trafiały do sprzedających używane
                mieszkania i do deweloperów i "przelewały się" do reszty gospodarki. Drugi
                problem to wyczerpywanie się paliwa jakim były niskie płace i duża wydajność
                odziedziczone po początku dekady.


                > Czasami, żeby spólka była tania (bez cudzysłowu), wystarcza że tylko
                > jeden wskaźnik (cz albo cwk) jest niski.

                E, nie. Absolutnie. Patrzy wyżej.
                • rand.maus Re: Elamigo1.... 03.07.08, 11:45
                  To normalne, że spółka, zanim zbankrutuje, robi się tania.

                  To normalne, że analiza fundamentalna opiera się na przeszłości.
                  Można ją oprzeć na prognozach, ale nie jest to właściwe i
                  odpowiedzialne.

                  Dlatego też pisałem, że właściwe postępowanie nie polega na tępej
                  reakcji (tanie ---> kupuj), lecz na zaawansowanym postępowaniu
                  podług zasady (tanie ---> wyszukuj spośród nich).

                  Ja w tym wątku nie twierdziłem, że jest tanio. Oczywiście taka
                  interpretacja mojego postu jest usprawiedliwiona treścią moich
                  wypowiedzi z innych wątków, a dodatkowo tym, że jakby polemizuję z
                  Elamigo, co stawia mnie w szeregu bardziej byczo nastawionych
                  uczestników wątku. Ściśle rzecz biorąc jednak interpretacja ta nie
                  ma
                  pokrycia w samym tekscie postu, na ktory odpowiedziałeś.

                  Bo oto piszesz o przyszłych problemach spółek naftowych i o
                  znaczeniu zacieśniania warunkow kredytowych. Czyż ja nie pisałem
                  podobnie ostrzegając przed inwestowaniem? Bez ceregieli odciałem się
                  od firmy, która ma niskie wskaźniki.

                  Wieczny boom nie wchodzi w grę, recesja to naturalna kolej rzeczy.
                  Nie doceniasz jednak pieniędzy z Unii i Euro012. W jakims sensie
                  słusznie nie doceniasz, bo jesli rozpatrywac te rzeczy w oderwaniu,
                  to nie są nazbyt atrakcyjne (np. żeby dostac kasę, trzeba też
                  obciążeń, by miec na składkę unijną). Te rzeczy (z mistrzostwami w
                  pilkie włącznie) funkcjonuja jednak w ramach całosci polegającej na
                  zrastaniu sie polskiej gospodarki z otoczeniem. To powoduje np.
                  wieksze szanse dla wydajnych i wieksze wymagania dla maruderów. To
                  korzystne bodźce.

                  Znowuż z wyczerpywaniem się paliwa masz rację. Tu potrzebny jest
                  racjonalny impuls od władz, impuls o skali istotniejszej niż to, co
                  władze prezentują. Najprościej: panstwo powinno zredukować rozliczne
                  swoje wydatki. Bez sensownej polityki będzie słabo.

                  Jasne że jeden czasami wystarczy, by wyróznic się przystępną ceną na
                  tle branży. Taniość ze swojej istoty sprowadza się do uwzględniania
                  mniej lub bardziej stosownego tła.

                  Możliwe że nasz częściowy spór, to głównie spór o słowa. Nie
                  utożsamiam tanich fundamentalnie firm z atrakcyjnymi fundamentalnie.
                  Może to ja źle używam słów. Pewnie tak. A może Ty zaniedbujesz
                  dokonania tego rozróżnienia, gdzie sprawy bliskoznaczne nie sa
                  bynajmniej tożsame.
                  • poszi Re: Elamigo1.... 03.07.08, 15:25
                    rand.maus,

                    Podpiąłem się pod Twoim postem, ale polemizowałem nie tylko z Tobą.

                    Nawiasem mówiąc WIG20 to wydaje mi się już całkiem przystępny cenowo (czego
                    absolutnie nie mogę powiedzieć o maleństwach), właśnie w granicach
                    fundamentalnej wartości (cokolwiek to znaczy), ale tak jak hossa potrafi podbić
                    ceny do stratosfery ponad fundamenty, tak samo potrafi bessa zbić je dużo
                    poniżej. A też i ryzyko gospodarczo-finansowe jest obecnie niebagatelne.

                    > Wieczny boom nie wchodzi w grę, recesja to naturalna kolej rzeczy.

                    Tak, ale wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. A zimny prysznic potrafi być
                    bardzo nieprzyjemny dla kogoś, kto się nie przygotuje :) A poza tym obecna
                    recesja (pewna na Zachodzie, możliwa w Polsce) nie będzie zwyczajna.

                    > Nie doceniasz jednak pieniędzy z Unii i Euro012.

                    Unię doceniam. I to nie chodzi o pieniądze (które jednak gdzieniegdzie mają
                    jednak znaczenie), ale o wspólny rynek, o stabilizację i wizerunek. Podniecanie
                    się Euro2012 wywołuje zaś u mnie uśmiech politowania.

                    Trzeba pamiętać, że Unia to po pierwsze nie jest gwarancja sukcesu. Grecja tej
                    szansy nie wykorzystała. Po drugie nawet takie kraje jak Hiszpania, które są
                    przykładem sukcesu, nie uniknęły recesji w 1990 roku, ledwie 4 lata po
                    wstąpieniu do Unii.

                    > Znowuż z wyczerpywaniem się paliwa masz rację. Tu potrzebny jest
                    > racjonalny impuls od władz, impuls o skali istotniejszej niż to, co
                    > władze prezentują. Najprościej: panstwo powinno zredukować rozliczne
                    > swoje wydatki. Bez sensownej polityki będzie słabo.

                    Oczywiście, ale to tak samo wykonalne, jak to, że ludzie dojdą do wniosku, że
                    trzeba się zdrowo odżywiać. A może nawet gorzej, bo z wydatkami to nie ma nawet
                    takiej zgody. A poza tym wszystkie takie czynności działają na długą metę
                    pozytywnie. Na krótką, to obcinanie wydatków w czasie recesji jest bardzo
                    ryzykowne.

                    Tak ogólnie to nie chcę sugerować, że czeka nas wiele lat bessy, ale nie należy
                    takiego zagrożenia lekceważyć. Japoński rynek od 1990 roku to dramat. A Dow w
                    1930 roku też pewnie wyglądał "tanio".
                    • jotde2 Re: Elamigo1.... 05.07.08, 09:59
                      > Nawiasem mówiąc WIG20 to wydaje mi się już całkiem przystępny
                      cenowo

                      na podstawie czego tak sądzisz ?

                      • poszi Re: Elamigo1.... 06.07.08, 16:28

                        > > Nawiasem mówiąc WIG20 to wydaje mi się już całkiem przystępny
                        > cenowo
                        >
                        > na podstawie czego tak sądzisz ?

                        Chcę uściślić, że przez "przystępny cenowo" rozumiem "nieprzewartościowany", a
                        nie "niedowartościowany". Wydaje mi się, że twarde dno jest jeszcze niżej, kiedy
                        rynek zda sobie sprawę, że polska gospodarka wpadnie też w recesję.

                        Trudno wycenić rynek, bo to by wymagało znajomości przyszłości (czyli przyszłych
                        zysków, bo to na dłuższa metę jedyne, co się liczy), ale mniej więcej obecny
                        poziom już odpowiada poziomowi sprzed boomu, w czasie niezwariowanego rynku
                        (powiedzmy 2004 rok) zindeksowanemu przez nominalny wzrost PKB od tego czasu.
                        Zyski firm wzrosły dużo bardziej przez ten czas, ale zyski firm reagują silnie
                        też na dekoniunkturę i w długim terminie wzrost zysków odpowiada wzrostowi PKB.
                        To, co teraz powiem sprawdza się tylko w bardzo długim okresie, ale generalnie
                        każda nietrywialna część gospodarki (a zyski firm są taką nietrywialną częścią)
                        nie może rosnąć w bardzo długim terminie szybciej niż wzrost PKB. To niemal
                        prawo przyrody, bowiem gdyby tak się działo to po pewnym czasie ta część
                        gospodarki przerosłaby całą gospodarkę, a to jest niemożliwe. Jeśli zyski firm
                        stanowią powiedzmy 20% PKB, to jeśli rosłyby 10% rocznie, a PKB 6% rocznie, to
                        po 48 latach zyski firm stanowiłyby 100% gospodarki.
                        • tom8010 Re: Elamigo1.... 06.07.08, 18:00
                          Witam,

                          widze ze co niektorzy koledzy juz zaczynaja zakupy ;-) ja sobie
                          jeszcze poczekam. Patrzac tak na wykresy - nasze i innych gield- nie
                          widze jeszcze sygnalow kupna. Raczej bylbym za dalszymi spadkami ale
                          kasy na to nie postawie- na razie przerwa od gieldy.

                          Cos od dlugiego juz czasu nie widac zawodowca i js'a?? czyzby
                          przerwa od gieldy czy zarobili juz tyle ze zyja na Hawajach z
                          odsetek bankowych?? :-)
                          pozdrawiam
                          • js.2 Re: Elamigo1.... 01.08.08, 22:53
                            Witam
                            Jeszcze żyję, niestety od marca poza giełdą.
                            Praca " od świtu do zmroku" nie pozwala na żadne inne zajęcia.
                            Jeszcze z 3 miesiące a potem wracam na giełdę i oczywiście na forum.
                            Pozdrawiam.
                        • kolo1974 Re: Elamigo1.... 06.07.08, 20:49
                          jak zwykle poszi piszesz sensownie bo wiadomo ze liczy sie przyszly zysk zgadzam
                          sie z tym co napisales tylko ciekawy jestem kiedy to twarde dno przewidujesz
                          chodzi mi o czas ja mam takie przeczucie ze na nastepne wakacje czyli 2 lata po
                          bessie mozna bedzie zaczac inwestowac pod nastepna hosse a ty jak myslisz?
                    • rand.maus Post i karnawał 07.07.08, 02:48
                      > Nawiasem mówiąc WIG20 to wydaje mi się już całkiem przystępny
                      cenowo (czego
                      > absolutnie nie mogę powiedzieć o maleństwach), właśnie w granicach
                      > fundamentalnej wartości (cokolwiek to znaczy), ale tak jak hossa
                      potrafi podbić
                      > ceny do stratosfery ponad fundamenty, tak samo potrafi bessa zbić
                      je dużo
                      > poniżej. A też i ryzyko gospodarczo-finansowe jest obecnie
                      niebagatelne.

                      Nasze banki są mocniej obecne w wigu20 niż w pozostałej cześci
                      rynku. Ich dotyka mocno ryzyko gospodarczo-finasowe. Ponadto banki
                      na świecie, ktore używały bardziej zaawansowanych instrumentów,
                      dostały po łapach, często ich kapitalizacja, cena ich akcji,
                      zmniejszała się znacząco. Ten proces się nie zatrzyma, jesli USA (i
                      w ogole rynki) stoją na progu bessy i recesji. Powstaje pytanie. Czy
                      lepiej kupić ostro przeceniony bank zachodni z doświadczeniami w
                      dziedzinie zaawansowanych ("złych") instrumentów czy mało
                      przeceniony bank polski z mniejszymi problemami ale i mniejszymi
                      doświadczeniami. Twierdzę, że banku z Polski nie warto. Pomimo
                      ciosów i przeceny to banki zachodnie będą rozdawać karty. A w pko bp
                      i w pekao SA (niczym w tepsie) dalej pokutować będą resztki po-
                      peerelowskiej arogancji dużej firmy wobec małego obywatela petenta.

                      Dodac nalezy że wig20 miał bessę krótką (rozpoczętą później) i mało
                      intensywną, podczas gdy pozostała część rynku jest w bessie dłużej i
                      bardziej intensywnej.

                      Wobec powyższego nawet to, że na przełomie bessy z hossą silne ręce
                      sięgają po godne ich skali największe firmy, nie przekonuje mnie do
                      preferencji dla firm z wig20. Nalezy szukać wśrod nich tak samo jak
                      i wśród znacznie liczniejszego i umozliwiajacego przez to
                      swobodniejszy wybór grona firm pozostałych.




                      > Unię doceniam. I to nie chodzi o pieniądze (które jednak
                      gdzieniegdzie mają
                      > jednak znaczenie), ale o wspólny rynek, o stabilizację i
                      wizerunek. Podniecanie
                      > się Euro2012 wywołuje zaś u mnie uśmiech politowania.

                      Euro ma istotne znaczenie dla wizenku kraju, a dla kraju tak dużego
                      jak Polska koszt czterech stadionów to pryszcz. Natomiast pozostała
                      inrastrukura jest pozyteczna, wymuszenie jej powstania, udrożnienia,
                      racjonalizacji jest korzystne.
                      Nieważne sa dwa tygodnie samej imprezy - nie zapominaj że w skali
                      calej Europy (nie tylko UE) pilka nozna to po prostu ogromny biznes
                      o skali łącznej (od Rosji po Portugalię) grubych setek miliardów
                      dolarów. Polska potrzebuje impulsu, aby i u nas ten biznes
                      spoważniał, pojawią sie na giełdzie kluby pilkarskie, itd.




                      > Trzeba pamiętać, że Unia to po pierwsze nie jest gwarancja
                      sukcesu. Grecja tej
                      > szansy nie wykorzystała. Po drugie nawet takie kraje jak
                      Hiszpania, które są
                      > przykładem sukcesu, nie uniknęły recesji w 1990 roku, ledwie 4
                      lata po
                      > wstąpieniu do Unii.


                      Polsce grozi recesja oraz megabessa na giełdzie przy zbiegu kilku
                      okoliczności. Przyłaczenie do Unii dużego państwa (kilku państw),
                      ktore skupi na sobie unijne środki i zachwieje delikatną równowagą
                      tego integrującego się klubu państw względnie zamożnych. Z grubsza
                      równoczesne dojście do władzy w Polsce sił bardziej populistycznych.
                      I z grubsza równoczesne rozpoczęcie na dużą skalę wypłat z funduszy
                      emerytalnych. Nas razie te fundusze wciąż dostają z nakazu forsę,
                      którą inwestują na giełdzie. Ale przyjdzie moment, że rozpoczną na
                      wielką skalę działania odwrotne, wypłacanie. Przed ta mega-bessą
                      moze się zmieszczą dwie hossy, a jedna prawie na pewno się zmieści.



                      > Oczywiście, ale to tak samo wykonalne, jak to, że ludzie dojdą do
                      wniosku, że
                      > trzeba się zdrowo odżywiać. A może nawet gorzej, bo z wydatkami to
                      nie ma nawet
                      > takiej zgody. A poza tym wszystkie takie czynności działają na
                      długą metę
                      > pozytywnie. Na krótką, to obcinanie wydatków w czasie recesji jest
                      bardzo
                      > ryzykowne.

                      Na krótką metę mozna palic pod kotłem róznymi cudami, niskimi
                      stopami procentowymi i innymi trikami.
                      Ale gdy państwo obcina wydatki, to znaczy, że zwykli ludzie oraz
                      wiele osób prawnych lub podmiotów gospodarczych będzie moglo wiecej
                      wydac lub wiecej zaoszczędzić. To, ze nie przepuścisz pieniądza
                      przez budźet, to tylko da dobre efekty (nie jestem anarchistą, nie
                      twierdzę, ze w ogole nie należy puszczać pieniędzy przez budżet) w
                      gospodarce.


                      > Tak ogólnie to nie chcę sugerować, że czeka nas wiele lat bessy,
                      ale nie należy
                      > takiego zagrożenia lekceważyć. Japoński rynek od 1990 roku to
                      dramat. A Dow w
                      > 1930 roku też pewnie wyglądał "tanio".

                      Czeka nas wielka bessa. Ale to dopiero za jakis czas. A moze jakims
                      cudem od megabessy się wymigamy.
                    • szar.nyblask Panie poszi... 21.07.08, 22:14
                      poszi napisał:

                      > Oczywiście, ale to tak samo wykonalne, jak to, że ludzie dojdą do
                      wniosku, że
                      > trzeba się zdrowo odżywiać. A może nawet gorzej, bo z wydatkami to
                      nie ma nawet
                      > takiej zgody. A poza tym wszystkie takie czynności działają na
                      długą metę
                      > pozytywnie. Na krótką, to obcinanie wydatków w czasie recesji jest
                      bardzo
                      > ryzykowne.




                      ...to jest wykonalne, tylko trzeba ludzi z charakterem i na
                      poziomie. Trzeba mieć jaja i wytrzymać to, że takie ruchy wywołają
                      bunt we własnym obozie, wśrod profesjonalnych polityków, a cóż
                      dopiero pośród szerokich rzesz ciemnych zjadaczy bagietek, oglądaczy
                      fylmów i tak dalej.


                      z łonetu sprzed chwili:

                      "Forsowana przez Nicolasa Sarkozy'ego reforma francuskiej
                      konstytucji została przyjęta przez tamtejszy parlament różnicą tylko
                      jednego głosu. Oznacza to, że przeciwko Sarkozy'emu buntuje się już
                      nawet jego własny obóz polityczny - podaje RMF FM.
                      Część prawicowych posłów i senatorów zagłosowała nie tyle przeciwko
                      reformie konstytucji, ile skorzystała z okazji, żeby wyrazić swoje
                      niezadowolenie z zapowiedzianych przez prezydenta ostrych cięć
                      budżetowych.

                      W wielu małych miastach zlikwidowane zostaną m.in. szpitale, sądy i
                      bazy wojskowe, a liczba nauczycieli w szkołach zostanie zmniejszona.
                      Przyjęta reforma francuskiej konstytucji zakłada między innymi
                      zwiększenie uprawnień prezydenta i parlamentu. Ten ostatni będzie
                      mógł na przykład sprzeciwić się planowanym interwencjom armii za
                      granicą. Szef państwa natomiast zyska m.in. na wzór amerykański,
                      prawo przemawiania w parlamencie"

                      ...i teraz jeszcze raz przeczytałem. Kurczę, może się mylę, ostre
                      cięcia sa dopiero "zapowiedziane". Dopóki nie zostaną wykonane, nie
                      mam twardego dowodu, że wykonalne. Zresztą może pan poszi miał na
                      myśli Polskę, a nie dowolny kraj demokratyczny. W każdym razie mój
                      głos w dyskusji to: wykonalne, pod przedstawionymi powyżej warunkami.
          • rudyrlis Re: Elamigo1.... 24.07.08, 21:45
            citro1 napisał:

            > Fular kupuj dobre fundamentalnie papiery i nie pękaj:)
            > W końcowej fazie hossy mamy skrajne przewartościowania,a w bessie odwrotnie i z
            > takimi przypadkami mamy już do czynienia.Masz lotos po 26 - uważasz go za
            > drogiego?? Popatrz na TIM - ostatni zjazd od 25 do 15,zwróć tylko uwagę na jaki
            > m
            > to jest robionym obrocie.Dzisiaj przeszła umówiona pakietówka.
            > Impexmetal - fundamentalnie wart 6/7zł ,a rynek wycenia na 2zł.I takich
            > papierków już trochę jest.
            > pozdrawiam

            akcji nie kupuje sie dlatego ze sa tanie tylko zeby na nich zarobić a co jest
            niestety trudne w czasie bessy
            jest stare powiedzenie gieldowe: tanie tanieje, drogie drozeje
            • elamigo1 Takie tam dyrdymały 24.07.08, 23:10
              Odwieczny problem polega na rozróżnianiu pomiędzy inwestowaniem a
              spekulacją. Jeśli chcesz zarabiać na ruchach wycen spółek - czyli na
              postrzeganiu ich aktualnej wartości przez rynek - stajesz się
              automatycznie spekulantem. Oczywiście wykluczam sytuację inwestora,
              który po drodze zalicza wzyżkę papieru który posiada.
              W trochę innym podejściu można kupić nie akcje lecz udział w firmie.
              Przeanalizować jej perspektywy, zyski. Na przykład analizować czy
              osoby wybrane przez właścicieli, reprezentowanych przez radę
              nadzorczą, dobrze dają sobie radę i rokują na robienie biznesu.
              W realnym świecie są spółki które padają i takie które się
              rozwijają. Skuteczny inwestor potrafi wybrać te które mają większe
              szanse. Przy częśći z nich mu się nie poszczęści - głównie z powodu
              ograniczonego dostępu do informacji o samej spółce. To trochę jak
              kupowanie kota w worku - możesz pomacać worek czy tam jest kot - nic
              więcej. Niektóre dadzą zarobić. Jeśli tylko jedna da krocie - to
              się opłaci.

              W kontekście tworzenia portfela inwestycyjnego bessa powinna być
              dobrą okazją do kupna. Problem w tym, że inwestorzy z wyczuciem
              timingu potrafią poczekać na moment kiedy polowany walor stanie się
              relatywnie najtańszy. Może się okazać, że okazyjny zakup dzisiaj
              będzie się wydawał mało okazyjny jutro.
              Moim zdaniem największą frajdą z inwestowania jest poczuć się jak
              kapitalista. Współwłaściciel firmy - to brzmi dumnie. Giełda daje
              taką możliwość maluczkim. Jeśli będziesz potrafił dobrze wybrać-
              wielki plus. Podwójne punkty liczą się tym co nie tylko wiedzą co,
              ale i kiedy kupić. Próby łapania dołków i górek - o ile nie związane
              z głębszą strategią - to tylko hazard.

              A że w bessie się trudniej zarabia. BZDURA W bessie trudniejsza jest
              spekulacja. Inwestowanie jest łatwiejsze - jest więcej papierów po
              atrakcyjnych cenach. Ale trzeba wyobrazić siebie jako
              współwłaściciela firmy a nie tylko jako właściciela akcji. Jeśli się
              okazuje że np. zarząd jest do bani to jeśli nie masz siły (akcji,
              głósów na wza) by go zmienić to zmieniasz spółke w której masz
              udziały. Piękno giełdy.



              Tą dobranocką dla grzecznych inwestorów kończę dzisiejszego posta.
              Aż mnie palce świeżbiły by coś skrobnąć. Do zobaczenia jutro na
              NewConnect convention.
              ami
              • drapak.pl Re: Takie tam dyrdymały 26.07.08, 21:35
                > A że w bessie się trudniej zarabia. BZDURA W bessie trudniejsza
                jest
                > spekulacja. Inwestowanie jest łatwiejsze - jest więcej papierów po
                > atrakcyjnych cenach.

                Amigo, muszę to sobie wydrukować! To tak oczywiste a tak mało osób o
                tym wie!
            • citro1 Re: Rudyrlis.... 30.07.08, 21:55
              > akcji nie kupuje sie dlatego ze sa tanie tylko zeby na nich zarobić a co jest
              > niestety trudne w czasie bessy
              > jest stare powiedzenie gieldowe: tanie tanieje, drogie drozeje

              Witam.
              No to ameryki nie odkryłeś - ja znam inne:
              akcje nigdy nie są za tanie,żeby ich nie sprzedać i nigdy za drogie,żeby nie kupić.
              A wracając do moich rekomendacji dla Fulara,to uważałem,że rynek skrajnie
              przesadzał z przeceną,2zł za papier gdy spółka posiada spory majątek w samych
              nieruchomościach (mam na myśli działki).
              50% zarobione - ryzyko oczywiście było i zawsze będzie(kwestia trzeżwej
              oceny)Uważam,że panika, skrajna przecena jest dobrym momentem do akumulacji.
              • fular1 Re: Rudyrlis.... 30.07.08, 21:58
                witaj citro, po 1,80 chcialem nabyc i to wieksza ilosc, a jak papier uciekl na
                2,05 to ja głupi nie zareagowalem :)

                ale nie ma zle. na nfi magnie sobie buszuje i całkiem całkiem, nie narzekam ;-)

                czekamy na hosse i sie zarobi na grubsze kotlety ;-)

                a spadki jeszcze beda, to nie jest koniec bessy :)


                pozdro :)
                • fular1 Re: Rudyrlis.... 06.08.08, 17:17
                  jak widzisz przyjacielu nie nudze sie na magnie ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka