Gość: repre$
IP: *.19.165.34.osk.enformatic.pl
16.04.08, 22:06
... i 3:1. Czyli mamy puchary!!!!!!!!!!!!!!!
Resovia wczoraj wyczerpała limit pecha (kontuzja niezastąpionego Łuki), a dziś
pech dopadł Kędzierzynian: kontuzji doznał rozgrywający Grześ Pilarz.
Zastępujący go Łukasz Żygadło grał schematycznie i rzeszowski blok miał
ułatwione zadanie. Wygraliśmy blokiem i atakami Papkina i Hernandeza.
Co do przyszłego sezonu nie mam wielkich wymagań. Marzy mi się jedynie żeby w
ostatnim meczu przyszłego sezonu Resovia zagrała w najsilniejszym składzie.
Nie mogę się doczekać takiej sytuacji od powrotu Resovii do PLS-u.
Na początku sezonu mieliśmy 4 środkowych. Na niemal cały sezon wypadło przez
kontuzję 2.
Na 4 przyjmujących w ostatnim meczu zagrał jedynie Kvasnićka, który wczoraj
jeszcze atakował (całkiem nieźle), a dziś nie mógł wykonać nawet pół silnego
ataku. Na przyjęciu zagrał środkowy Kaczmarek i chyba trzeba go będzie
(częściowo przynajmniej) przekwalifikowywać, bo radził sobie lepiej niż mogłem
przypuszczać. Musi się tylko nauczyć, że z boku atakuje się inaczej niż ze
środka (parę czap dostał).
Brak przyjmujących, zdolnych do ataku powodował całkowity brak ataku z 6
strefy, a to zawsze była silna broń Resovii. Jeśli dodać, że rozgrywający Ilić
przez cały sezon ani raz nie zaatakował, nie kiwał z 2 piłki (o czym wiedzą
wszyscy przeciwnicy) to repertuar był wyjątkowo ubogi. Całe szczęście, że
wystarczyło.
Tylko 5 miejsce? Dzisiejsza atmosfera na trybunach pokazała, że rzeszowscy
kibice byli jednak zadowoleni z sezonu. Przegrany ćwierćfinał po 5 meczach, z
których 4 zakończyły się wynikiem pięciosetowym a jeden pewną wygraną Resovii
3:1... życzę wszystkim takich emocji w kolejnych sezonach. Osiągnięciem nr 1
był Final 4 Challange Cup. Dla mnie rozgrywki pucharowe były wielką, radosną
przygodą i nie zepsuł tego nawet przegrany finał.