Dodaj do ulubionych

Drzyzga o siatkarzach: Szans na medal nie widać

    • Gość: repre$ Dorabianie ideologii do faktów. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.08, 16:12
      Trochę śmieszy mnie dorabianie wielkich ideologii do zabawy jaką
      jest sport, a zwłaszcza gry zespołowe.
      Jaka jest prawda o polskiej reprezentacji siatkarskiej? Czy ta z mś
      w Japonii, czy ta z el. ME w Tallinie (bo co do turnieju w Olsztynie
      to chyba nie mamy żadnych zastrzeżeń).
      Polacy mają w głowach porażki?
      Przecież przed ME mieli w głowach niemal same zwycięstwa i co z tego?
      Zagumny, Wlazły i obaj libero są w formie nie gorszej (chyba nawet
      lepszej) niż w okresie mś. Reszta też nie zapomniał jak się gra na
      najwyższym światowym poziomie. Forma wraca Winiarskiemu i
      Kadziewiczowi. O Świdra nie trzeba się niepokoić. Trochę gorzej gra
      Pliński, ale znacznie poprawił zagrywkę. W odwodzie jest Możdżonek
      (znacznie pożyteczniejszy w reprezentacji niż Nowakowski - wystarczy
      porównać turnieje el. ME w Olsztynie i Tallinie).
      Co mnie martwi?
      1. zagrywka, ale też bez przesady: nigdy specjalnie zagrywką nie
      imponowaliśmy,
      2. brak zmiennika dla Wlazłego: ani Gruszka, ani Kurek nie są
      atakującymi. Tu Drzyzga ma całkowitą rację. Ślepota Lozano w tym
      punkcie może mieć tragiczne skutki. Oby się nam poszczęściło.
      Jest to jednak problem większy niż się wydaje: nie mamy w kraju
      atakujących wysokiej klasy. O Szymańskim nie chce mi się pisać.
      Prygiel? Papke? Janczak? Dobrzy na ligę, może na europejskie
      puchary. Więc kto?
      Ja widzę tylko jedną kandydaturę, na którą, niestety, jest za późno:
      Bartek Janeczek. Będę miał ogromny żal do Lozano jeśli przegramy
      Olimpiadę przez brak zmiennika dla Wlazłego.
      Szlag mnie trafia, że po nieudanych pierwszych eliminacjach do
      Olimpiady Lozano nie wyciągnął wniosku ze słabizny Gruszki w ataku.
      Piotrek jako przyjmujący - tak, jako atakujący - nie!
      Nie jesteśmy faworytami. Nasz los może się rozstrzygnąć w dwóch
      pierwszych meczach (Egipt, Niemcy), wygrane dadzą luzik. Ewentualny
      rywal ćwierćfinałowy (nawet USA) jest w naszym zasięgu.
      Realnie: ćwierćfinał to norma, półfinał - niewiele ponad normę,
      brązowy medal to sukces a srebrny - sukces dużo większy niż
      wicemistrzostwo świata.
      Nie ma się co spinać na finał LŚ. Trzeba oszczędzać Wlazłego. Nasz
      los na Olimpiadzie jest od niego zależny. Nawet Zagumny jest do
      zastąpienia. Wlazły jest niezastąpiony.
    • Gość: d@rc!@ Drzyzga o siatkarzach: Szans na medal nie widać IP: *.gprs.plus.pl 17.07.08, 11:09
      Zgadzam się z Drzyzgą:)))
    • Gość: Rynio Drzyzga o siatkarzach: Szans na medal nie widać IP: *.master.pl 20.07.08, 01:23
      Jestem zagorzałym kibicem i zwolennikiem polskiej piłki siatkowej. Żeby było
      jasne jestem też optymistą. Ale obiektywnie rzecz biorąc sprawa na dziś wygląda
      nieciekawie.
      Trener Raul Lozano jest dobrym szkoleniowcem, ale trafił w najlepszy okres
      polskiego powtórnego rozwoju siatkówki. Wielu utalentowanych zawodników.
      Poparcie i sponsorzy dopełnili sukcesu.
      Przypisywanie mu całego sukcesu jest nieporozumieniem. Wielu trenerów osiągnęło
      by więcej. Mam tylko nadzieję, że dzisiejsza gra naszego zespołu to ukrywanie
      prawdziwych możliwości. Może to ma sens taktyczny?
      Nie ma co ukrywać, że mieliśmy po prostu łatwą grupę i tak na prawdę, wyszliśmy
      z niej po ciężkich pojedynkach. Tak grając z poważnymi przeciwnikami nie mamy
      najmniejszych szans. Dzisiaj podstawową umiejętnością jest mocna i atakująca
      zagrywka, której poza Wlazłym nie posiadamy. Oddajemy wiec piłkę do ataku,
      licząc na udany blok. Dobre zespoły szybko nas "wyleczą". Odbiór mocnej zagrywki
      przeciwnika jest również naszą bolączką. Rozgrywający jak nie otrzyma dobrze
      dogranej piłki niewiele może już zrobić. Nasze ataki w pierwszym tempie, którymi
      się tak zachwycamy są już o wiele bardziej rozwinięte o grę kombinacyjną
      (również z trudnych pozycji) przez większość reprezentacji czołówki światowej.
      Nasza taktyka to pogoń za umiejętnościami tych najlepszych. A gdzie własna
      koncepcja? Czyżbyśmy zapomnieli o naszych narodowych uzdolnieniach w tworzeniu
      niekonwencjonalnych rozwiązań, które w taktyce gry są wręcz oczekiwane. Aż łza
      się kręci w oku, gdy wspomnimy zaskakującą wszystkich "podwójną krótką".
      Cóż. Kibicować nie poprzestanę licząc na te "ukrywane asy w rękawie" i oby tak
      było. Chciałbym zobaczyć grającą profesjonalnie reprezentację, czego kibicom i
      sobie życzę.
      • Gość: repre$ Do Rynia. IP: *.19.165.34.osk.enformatic.pl 20.07.08, 21:43
        1. Nikt nie przypisuje sukcesu wyłącznie Lozano, ale czy inny trener osiągnąłby
        więcej? Nie wiem i rozważania takie mają (moim skromnym zdaniem) niewielki sens.
        Co by było, gdyby...
        2. Z grupy wyszliśmy swobodnie, bez jakichkolwiek naprężeń, mimo, ze w
        większości meczów graliśmy mocno treningowym składem.
        3. Nie widzę specjalnego problemu w naszym przyjęciu. Egipt, Japonia i Chiny
        ryzykowały zagrywką w meczach z nami i były momenty gdy to ryzyko opłacało im
        się. Normalne. Ich mocna (udana) zagrywka nie odbiegała od zagrywek najlepszych
        na świecie. Przyjęcie nie jest dla nas problemem.
        4. Kłopoty w grze zaczynały się, gdy za rozgrywanie brał się Żygadło. On po
        prostu jest słaby, schematyczny, łatwy do rozszyfrowania. Kadziewicz dopiero
        przypominał sobie jak się gra, a Gruszka - jak się atakuje.
        5. Liga Światowa w tym roku jest tylko treningiem przed Olimpiadą. Wystawiano
        eksperymentalne składy, dawano wypocząć zmęczonym i wyleczyć się kontuzjowanym.
        Rosja toczyła zażarte boje z Koreą, Serbia nie błyszczała, Bułgaria też. Jakimś
        wyznacznikiem będzie dopiero finał.
        6. Jeszcze niedawno zrzędziłem, że nie mamy atakującego, który zastąpiłby
        Wlazłego. Po ostatnim meczu z Egiptem zaniemówiłem. To co wyprawiał Gruszka nie
        było przypadkiem. Kamień spadł mi z serca.
        7. Jak to jest, że jeszcze niedawno nie obawialiśmy się nikogo? Wygrywaliśmy
        niemal wszystko. Wystarczył jeden słabszy sezon i wpędzamy się w kompleksy, bo
        "światowa czołówka... ble, ble, ble" i pełne portki. Prawda o polskiej
        reprezentacji jest bliższa wicemistrzostwu świata niż turniejowi w Tallinie.
        Wlazły, Zagumny, Kadziewicz, Pliński, Świderski, Winiarski, Gruszka nie
        zapomnieli jak się gra i jak się zdobywa medale. Możdżonek jest lepszy od
        Grzyba. Igła to klasa światowa. Woicki jest lepszy od Żygadły. Wika, Gierczyński
        to gracze potrafiący wygrywać z Rosjanami I Gibą. Forma rośnie. Wszyscy zdrowi.
        Czego więcej chcieć?
        A że do medali aspiruje wiele zespołów (Brazylia, Rosja, Serbia, USA, Polska,
        Bułgaria) a medale są tylko 3 to już zupełnie inna sprawa. Na tym polega sport,
        że nikt nie ma patentu na wygrywanie.
        Nie wiem czy zdobędziemy medal. Nie wiem nawet czy wyjdziemy z grupy, bo Niemcy
        to bardzo silny zespół i (podkreślam po raz któryś) łatwiej będzie zdobyć medal
        niż wyjść z grupy.
        Wiem, że warto chłopakom kibicować. Bez hurraoptymizmu, ale i bez "piłkarskiego"
        doła. Bo siatkarzy (w przeciwieństwie do piłkarzy) mamy światowej klasy.
        • Gość: Rynio Re: Do Rynia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.08, 11:10
          Kolego. Nie na temat piszesz/odpisujesz. Wogole niezrozumiale sa Twoje wywody.
          Chyba nie jestes z wyksztalcenia znawca sportu. Nawet sie nie podpisales.
      • Gość: repre$ Do Rynia. IP: *.19.165.34.osk.enformatic.pl 20.07.08, 22:57
        1. Nikt nie przypisuje sukcesu wyłącznie Lozano, ale czy inny trener osiągnąłby
        więcej? Nie wiem i rozważania takie mają (moim skromnym zdaniem) niewielki sens.
        Co by było, gdyby...
        2. Z grupy wyszliśmy swobodnie, bez jakichkolwiek naprężeń, mimo, ze w
        większości meczów graliśmy mocno treningowym składem.
        3. Nie widzę specjalnego problemu w naszym przyjęciu. Egipt, Japonia i Chiny
        ryzykowały zagrywką w meczach z nami i były momenty gdy to ryzyko opłacało im
        się. Normalne. Ich mocna (udana) zagrywka nie odbiegała od zagrywek najlepszych
        na świecie. Przyjęcie nie jest dla nas problemem.
        4. Kłopoty w grze zaczynały się, gdy za rozgrywanie brał się Żygadło. On po
        prostu jest słaby, schematyczny, łatwy do rozszyfrowania. Kadziewicz dopiero
        przypominał sobie jak się gra, a Gruszka - jak się atakuje.
        5. Liga Światowa w tym roku jest tylko treningiem przed Olimpiadą. Wystawiano
        eksperymentalne składy, dawano wypocząć zmęczonym i wyleczyć się kontuzjowanym.
        Rosja toczyła zażarte boje z Koreą, Serbia nie błyszczała, Bułgaria też. Jakimś
        wyznacznikiem będzie dopiero finał.
        6. Jeszcze niedawno zrzędziłem, że nie mamy atakującego, który zastąpiłby
        Wlazłego. Po ostatnim meczu z Egiptem zaniemówiłem. To co wyprawiał Gruszka nie
        było przypadkiem. Kamień spadł mi z serca.
        7. Jak to jest, że jeszcze niedawno nie obawialiśmy się nikogo? Wygrywaliśmy
        niemal wszystko. Wystarczył jeden słabszy sezon i wpędzamy się w kompleksy, bo
        "światowa czołówka... ble, ble, ble" i pełne portki. Prawda o polskiej
        reprezentacji jest bliższa wicemistrzostwu świata niż turniejowi w Tallinie.
        Wlazły, Zagumny, Kadziewicz, Pliński, Świderski, Winiarski, Gruszka nie
        zapomnieli jak się gra i jak się zdobywa medale. Możdżonek jest lepszy od
        Grzyba. Igła to klasa światowa. Woicki jest lepszy od Żygadły. Wika, Gierczyński
        to gracze potrafiący wygrywać z Rosjanami I Gibą. Forma rośnie. Wszyscy zdrowi.
        Czego więcej chcieć?
        A że do medali aspiruje wiele zespołów (Brazylia, Rosja, Serbia, USA, Polska,
        Bułgaria) a medale są tylko 3 to już zupełnie inna sprawa. Na tym polega sport,
        że nikt nie ma patentu na wygrywanie.
        Nie wiem czy zdobędziemy medal. Nie wiem nawet czy wyjdziemy z grupy, bo Niemcy
        to bardzo silny zespół i (podkreślam po raz któryś) łatwiej będzie zdobyć medal
        niż wyjść z grupy.
        Wiem, że warto chłopakom kibicować. Bez hurraoptymizmu, ale i bez "piłkarskiego"
        doła. Bo siatkarzy (w przeciwieństwie do piłkarzy) mamy światowej klasy.
    • Gość: Siatkarz Drzyzga o siatkarzach: Szans na medal nie widać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 17:14
      Dla mnie kluczowe mecze na igrzyskach to mecze z Niemcami , Serbią i
      ćwierćfinał a dalej niech sie dzieje co chce .:)
    • Gość: hermiona We Are The Champions IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.08, 20:03
      Przepraszam ale ja chyba potrzebuję okularów bo mam zwidy.
      Komentator sportowy a zwłaszcza siatkówki i trener pisze że
      WICEMISTRZOWIE ŚWIATA NIE WYJDĄ Z GRUPY? Tak się kibicuje w Polsce?
      I to publicznie? Z grupy już wyszli przegrali TYLKO Z BRAZYLIĄ-
      MISTRZAMI ŚWIATA, która uważam że jakby się nasi sprężyli i wygrali
      pierwszego seta to by zrobili w jajo Brazylię!!! Mieli po
      mistrzostwach świata (2006) trudny czas ale wiele osób przewidywało
      że forma przyjdzie na igrzyska. I tak sie rzeczywiście stało. A
      inni jeszcze mu potakują chociaż się nie znają. Facet może i się
      zna ale pogrąża. WE ARE THE CHAMPIONS
      • Gość: K. Re: We Are The Champions IP: *.tktelekom.pl 20.08.08, 09:49
        Gość portalu: hermiona napisał(a):

        > Przepraszam ale ja chyba potrzebuję okularów bo mam zwidy.
        > Komentator sportowy a zwłaszcza siatkówki i trener pisze że
        > WICEMISTRZOWIE ŚWIATA NIE WYJDĄ Z GRUPY? Tak się kibicuje w Polsce?
        > I to publicznie? Z grupy już wyszli przegrali TYLKO Z BRAZYLIĄ-
        > MISTRZAMI ŚWIATA, która uważam że jakby się nasi sprężyli i wygrali
        > pierwszego seta to by zrobili w jajo Brazylię!!! Mieli po
        > mistrzostwach świata (2006) trudny czas ale wiele osób przewidywało
        > że forma przyjdzie na igrzyska. I tak sie rzeczywiście stało. A
        > inni jeszcze mu potakują chociaż się nie znają. Facet może i się
        > zna ale pogrąża. WE ARE THE CHAMPIONS


        hehe
        • alaskam Re: We Are The Champions 20.08.08, 18:56
          whatever. jestem nowym fanem. kadziewicz rulezzzzzz!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka