Gość: Graboś
IP: 10.0.1.* / *.lomac.com.pl
16.07.01, 09:53
Kajko i Kokosz - bardzo sympatyczni bohaterowie komiksu, łudząco podobni do
Asterixa i Obelixa, chociaż nie wiadomo, kto od kogo zerżnął pomysł. Mieszkali
w grodzie kasztelana Mirmiła, który to gród koniecznie chcieli zdobyć Zbójcerze
z Hegemonem na czele i jego zastępcą Kapralem. Zbójcerze zawsze dostawali
łupnia i komiks mógł mieć następne wydanie. Do dostania jedynie u
zaprzyjaźnionej kioskarki w godzinach porannych.
Kalkomania - magiczne obrazki utrwalane za pomocą wody. Operacja naklejania
wymagała dużej zręczności.
Kanał lewy, kanał prawy - test techniczny przed audycjami muzycznymi (Wieczór
Płytowy, Romantycy Muzyki Rockowej) w stereofonicznym Programie Drugim
Polskiego Radia
Kapiszony - amunicja do zabawkowej broni podwórkowej. W pierwszej fazie w
postaci długiego papierowego paska z kropkami, potem osadzone w plastikowych
otoczkach.
Kapitan Sowa - Bohater pierwszego polskiego serialu kryminalnego (grany przez
Wiesława Gołasa). Socjalistyczny milicjant "z ludzką twarzą", ale także ze
nienaganną świadomością klasową. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek choć
podejrzewał o dokonanie zbrodni jakiegoś przodującego człowieka pracy. (eLeS)
Kapitan Kloss - serial fabularny "Stawka większa niż życie". Bohaterem filmu
był Hans Kloss - sympatyczny i przystojny agent w mundurze niemieckiej Abwery.
Kloss występował pod kryptonimem J-23. Drugim bohaterem filmu był także kolega
Brunner. Film zasłynął niezapomnianymi powiedzeniami typu "Bruner, ty świnio!"
albo "A coś ty taki ponury Hans?". Na kanwie filmu powstał zespół punk-
rockowy "Dzieci Kapitana Klossa".
Kapitan Żbik - bohater komiksów. Przystojny, inteligentny. Nie przeklinał, nie
pił, nie palił. Pocieszyciel skrzywdzonych. Bezwzględny dla bandytów, łagodny
dla dzieci, staruszków i zwierząt.
Kapsle - podstawowe narzędzie potrzebne do podwórkowego Wyścigu Pokoju lub
rozgrywek ligowych. Niesłychanie ważne było oznakowanie kapsla. Najprostszym
sposobem było wycięcie flagi (Polska górą) z kolorowej wkładki do encyklopedii,
choć kończyło się to często bolesnym konfliktem ze starszym pokoleniem. Inne
spotykane rozwiązania to plastelina, stearyna. Wyższą szkołą jazdy było
zalewanie flagi delikatną warstwą bezbarwnego kleju, co zapobiegało brudzeniu
się elementu papierowego lub tzw. poduszka, wykorzystująca słabe przywieranie
części gumowej do kapsla, którą wystarczyło odwrócić.
Karbid - substancja, zamknięta w puszce z odrobiną wody wchodziła w reakcję. W
jej wyniku powstawał acetylen. W celu wywołania efektu specjalnego należało
wykonać następujące kroki: 1. wziąć puszkę po farbie, 2. zrobić maleńką dziurkę
w wieczku puszki za pomocą młotka i gwoździa, 3. wlać do puszki trochę wody, 4.
wrzucić bryłkę karbidu i niezwłocznie zamknąć puszkę i zatkać palcem dziurkę,
5. po jakimś czasie odetkać i zapalić gaz wydobywający się z dziurki.
Oczywiście konieczne było zabezpieczenie się przed eksplozją. Na to były różne
sposoby zależnie od posiadanych środków.
Kartki - chyba nikt do końca nie wiedział o co w tym wszystkim chodziło.
Przydziały mięsa i wędlin według płci, wieku i zawodu, itd. Poza tym
funkcjonowały kartki na: cukier, masło, papierosy, wódkę, paliwo, buty
całoroczne, słodycze...
Kartki w kratkę - doskonale służyły do rzucania o ścianę po uprzednim przeżuciu
Kary szkolne
Stanie w kącie - pokuta za różne wybryki, np. śmianie się, rozmawianie podczas
lekcji, rzucanie papierowych kulek, w skrajnych przypadkach za puszczanie
bąków.
Wyjście z sali lekcyjnej - kara wyjątkowo nudna, chyba że coś ciekawego działo
się na korytarzu.
Przeniesienie do klasy równoległej - kara dość poniżająca; wymierzana przy
nagannym zachowaniu.
Pisanie 100 razy w zeszycie "Nie będę pisał po ławkach" albo "Nie będę
rozmawiał na lekcjach" - pisanie dotyczyło samego przewinienia. Kara bardzo
czasochłonna.
Odbieranie metalowych rurek z automatycznych ołówków - kara dotkliwa, bo w
efekcie zostawało się z całą masą ołówków bez rurki. A bywało gorzej jeśli
odebrano rurkę od ołówka pożyczonego od starszego rodzeństwa.
Przyniesienie kwiatka w doniczce - stosunkowo najłagodniejsza kara. Wymierzana
jak się stłukło kwiatek w klasie. Jeśli był to ulubiony kwiatek pani
nauczycielki to miało się bardzo długo przechlapane.
Rekwirowanie procy, strzykawki, smoczka, jajka na wodę - w przypadku strzykawek
co niektórzy nauczyciele płci męskiej wstrzykiwali zawartość za kołnierz
delikwenta. Kara odbijała się tragicznie się na duszy poszkodowanego, bo chwilę
po rozbrojeniu dopadali bezbronnego uzbrojeni po zęby przeciwnicy.
Targanie za uszy - paskudztwo. Dodatkowo połączone z wystawieniem na widok
publiczny podczas przerwy. Zyskiwało się tym tylko opinię frajera, który dał
się złapać.
Wezwanie rodziców do szkoły - stosowana jedynie w dość skrajnych przypadkach
Upomnienie na apelu - nieskuteczne, jeśli osobnik był wyjątkowo demoralizowany.
Obniżenie oceny ze sprawowania -j.w.
Walenie zeszytami, książką albo dziennikiem po głowie - kara standardowa celem
upomnienia. Nauczyciel dawał znak, aby delikwent skupił się na lekcji.
Wpis uwagi do dziennika - miała trwały charakter i nie dawała się wymazać.
Wymierzana z niegroźnych powodów.
Bicie po łapach albo po dupie - bardzo bolesna. Każdy nauczyciel miał ulubiony
przedmiot, np. metalową linijkę, skakankę-rzemyk, wycior - to takie coś do
czyszczenia karabinku. Do wyboru, do koloru.
Kasety STILON - popularnie zwane stilonkami, podstawowy nośnik dźwięku dostępny
w owych czasach. Modele C-120 wyjątkowo dawały się we znaki biednym
magnetofonom.
Kawa - bardzo deficytowy towar w trudnych czasach. Kawa sprzedawana była
jedynie w 10g. paczkach w formie ziaren. Dlatego niezbędnym elementem do kawy
było posiadanie młynka do kawy - ręcznego albo elektrycznego. Czasami w kawie
trafiały się kamienie.
Kiermasz - synonim prawdziwej okazji, której nie można przegapić. Na kiermaszu
można było kupić często to, co było sprzedawane systemem "od zaplecza"
lub "spod lady". Kiermasz często służył jako "wabik" przyciągający rzesze
rodaków na przeróżne nudnawe imprezy typu: pochód 1-majowy
Kilder (lub kamień) - zabawa polegała na tym, że należało wypowiedzieć magiczne
słowo "kilder", a delikwent, wskazany przy wypowiadaniu hasła, z którym było
się na tzw. umowie o granie, musiał znieruchomieć niezależnie od okoliczności i
czekać, aż zostanie "zwolniony". Mogło się być zwolnionym np. do przerwy albo
do jutra. Cała zabawa polegała na zamrożeniu kogoś innego i pamiętaniu przez
kogo można zostać "zamrożonym" z czym przy większej liczbie grających mógł być
problem. Zamrożenie mogło nastąpic wszędzie -podczas odpowiedzi z matmy lub
przy jeździe na rowerze. Poruszenie sie to była plama na honorze. Nazwa
pochodzi od serialu w TV z lat 60-tych 'Dr.Kildare' ; jego czołówka wyglądała
właśnie tak: zatrzymywany kilkukrotnie kadr,wszystkie postacie zastygały na
kilka chwil do pojawienia się napisów. W roli głównej Richard Chamberlain
Kiwaczek - Miś Kiwaczek był bohaterem sympatycznej radzieckiej dobranocki. Jego
towarzyszem był krokodyl Gienia. Postrachem bohaterów była wredna babcia z
żywym szczurem w torebce.
Klej Plastuś - biały, nieoleisty klej sprzedawany w tubkach jak pasta do zębów.
Używany głównie na lekcjach plastyki był przysmakiem co bardziej odważnych w
klasach podstawowych.
Klub Wiewiórki - przynależność do tego klubu otrzymywało się automatycznie po
uzyskaniu naklejki od szkolnej dentystki. Naklejka była okrągła i przedstawiała
(nie wiadomo dlaczego) wiewiórkę ze szczoteczką do zębów wielkości samej
wiewiórki. Wiewiórka szczerzyła zęby i miała zachęcać do regularnego mycia
zębów. Na innych plakatach ostrzegała, że najgorsza dla zębów jest czekolada,
której i tak nie było w sklepach. Pochodną klubu wiewiórki były akcje
fluoryzowania zębów prze