redakcja
31.07.02, 11:31
Stolicę wymyślił nam pewien Szwed, który przyjechał do Polski, żeby jako
zachodni specjalista objąć eksponowane stanowisko w administracji. Leniuchowi
nie chciało się dojeżdżać do pracy aż do Krakowa, więc cichcem przeniósł
urzędy do pierwszego lepszego miasta, które trafiło mu się po drodze. I tak
już zostało. W dodatku, jak się dokładnie przyjrzeć, to okazuje się, że
Warszawy na dobrą sprawę nie ma. Przecież ulice Bracka, Szewska, Sienna czy
Miodowa są w Krakowie. Z Aksamitnej na Wałową to się jedzie w Gdańsku. Z
Karpackiej na Gościnną - w Bielsku-Białej.
A ta część Warszawy, która jest, zupełnie nie nadaje się na stolicę.
Ważniejsze urzędy są tak usytuowane, że byle demonstracja paraliżuje całe to
piękne miasto. Jak z tego wybrnąć? Moze sposób podobny, w jaki wpadliśmy w te
tarapaty?
Program polityczny:
wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=951234&dzial=011409