08.11.02, 09:14
Zbliża się sezon narciarski...
Czy wiecie, że.....
Nie miałem jeszcze nigdy okazji pojeździć na nartach ?
Ba, nie miałem nawet buta narciarskiego na nodze....
Czy gość w moim wieku może jeszcze tego spróbować ?
Czy tylko mogę liczyć na gipsowanie ?
A czy w ogóle warto ? Jak to jest ?
Obserwuj wątek
    • basia! Re: Narty 08.11.02, 09:20
      Chris ,nigdy nie jest za późno ,połamania kijków życzę ,bo nóg szkoda :))
      • maga34 Re: Narty 08.11.02, 09:29
        ja też nigdy nie jeździłam, ale w styczniu wyjeżdżam na Słowację i mam zamiar
        spróbować i szczerze mówiąc nieco się boję :)
      • tiresias Re: Narty 08.11.02, 09:30
        chris:))
        ja miałem raz buty narciarskie na nogach
        pojechałem raz namówiony przez narciarzy do miejscowości narciarskiej gdzie
        wszyscy ubrani byli w narciarskie stroje,itp.
        ubrałem te buty, wziąłem narty z kijaszkami i dalejże na browarek grzany..
        po kilku kolejkach zostałem na stałe w tym barze narciarskim...
        nigdy już nie zjechałem z żadnej górki ani szybko ani powoli
        ale nieźle się w tych butach tańczyło w tym barze - mogą ci deptać po nogach -
        bez problemu:)
        czy jestem w stanie pojąć piękno szusowania? pomóżcie
        • misiania Re: Narty 08.11.02, 09:34
          ja np. jestem przekonana, że aby jeździć na nartach należy zimą wyjść na
          przestrzeń pokrytą śniegiem. w związku z powyższym nigdy nie poznam uroków
          narciarstwa.

          M. moszcząca sobie gawrę, celem przetrwania do wiosny.
          • piotr_c Re: Narty 08.11.02, 09:46
            Misianiu, alternatywą sa stoki pokryte igielitem , moze to i nie to samo co po
            sniegu ale można na nich jeździć w bikini .
            • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 09:50
              na "nartach letnich" ?
              • piotr_c Re: Narty 08.11.02, 09:52
                Temperatura nart nie jest istotna, ważne aby jeździec miał około 36,6 C
              • westin Re: Narty 08.11.02, 09:54
                możesz spróbowac na sucho na symulatorze zjazdu narciarskiego (np. w Hula-kuli
                w BUWie);)
                • timit Re: Narty 08.11.02, 11:58
                  oj ten symulator to zbrodnia dla prawdziwego narciarstwa!zabraniam uzywania go!

                  a narty bardzo poelcam - sa fantastyczne, nawet jak sie zaczyna...daja duzo
                  przujemnosci, anwet male postepy, chociazby łuki płuzne sa czyms
                  fantastycznym...
            • tiresias Re: Narty 08.11.02, 09:52
              uruchomiłem wyobraźnię
              misiania w bikini, na nartach, w kasku i dużych goglach, na słonecznym stoku
              igielitowym:)))))))))
            • misiania Re: Narty 08.11.02, 09:53
              nene, drogi Piotrze, mam wrażenie, że byłoby to sztuczne narciarstwo - jak
              igelit właśnie. natomiast tania a dobra stajnia :) o! to by było to.
              • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 09:57
                konie na nartach ?
                dobre...
                • istota Re: Narty 08.11.02, 11:08
                  Chris

                  myślę że nigdy nie jest za późno, byleś nie zaczynał od czarnych tras, ośle
                  łączki proponuję na początek ale koniecznie z wyciągiem bo wychodzenie pod górę
                  w nartach bardzo przykre jest
                  jakbyś się bał pierwszy raz na wyciągu to mogę Ci wziąć kijki na górę, mam w
                  tym niejaką praktykę :)

                  Misianiu

                  masz błędne wyobrażenie o zaśnieżonym stoku
                  podstawą jest kombinezon (albo owerol jak mówi moja babcia) cieplutki i
                  nieprzemakalny w takiem kombinezonie cudnie się wywraca w mięciutki i puszysty
                  śnieg :)))

                  • misiania Re: Narty 08.11.02, 11:13
                    aha, kombinezon to w jedno, ale jeszcze poproszę o hełm, najlepiej taki, jaki
                    mają astronauci. a w ogóle ośnieżony stok najlepiej wygląda z okien
                    cieplutkiego pokoju.
                    • baloo1 Re: Narty 08.11.02, 11:24
                      Aha. Moj poglad na osniezony stok jest zblizony do Misianiowego. Chyba
                      wszystkie Stare Niedzwiedzie tak maja.
                      Zawsze mozna tez pozjezdzac na nartach z wydmy na Saharze. Troche drogo, ale
                      jaka frajda (podobno)

                      Ale jednak mialem przygode z nartami. Zaraz po powrocie z cieplych krajow , w
                      III kl. LO wybralem sie na oboz narciarski do Szczyrku. Sprzet mialem
                      wypozyczony , polsporty oraz niezapomniane buty « Kasprowy ». Wiazania, co
                      prawda, « troche » sie nie wypinaly, ale co tam. Kombinezon tez, a jakze :
                      prawdziwe dzinsy oraz puchoweczka piekna do pasa ;oD. Instruktorzy mieli bardzo
                      fajna metode nauczania. Przez pierwszy tydzien dymalismy na piechote na
                      wysoko , tuz pod szczytem polozona polanke w srodku lasu. Pierwszego dnia
                      uczyli nas tylko przewracania sie, co nam bardzo dobrze szlo (tylkowtedy
                      pojalem, dlaczego kombinezony powinny byc w zasadzie jednoczesciowe i raczej
                      nie z dzinsu). Tegoz dnia zeszlismy tez na piechote , z nartami na plecach.
                      Drugiego dnia, na tejze polance , nauczyli nas podstaw plugu , skrecania i
                      hamowania. I wrocilismy juz na nartach. Podstawowa zasada bylo, ze nie wolno
                      sie wyprzedzac, tylko, gdy ktos sie przewroci, nastepni za nim maja sie
                      zatrzymac I czekac. Smiechom I zartom nie bylo konca, tym bardziej, ze droga
                      powrotna wiodla przezpewien odcinek lesna sciezka, na ktorej koncu znajdowal
                      sie nieduzy, 0,5 wysokosci prog. Potem byly pola, z miedzami w poprzek stoku I
                      ulozonymi w stosy ostrewkami. Calosc konczylo wyplaszczenie bedace
                      przyproszonym sniegiem polem lodowym. I taka trasa zjezdzalismy przez tydzien
                      (Aha. Przypominam, ze kazdy dzien zaczynalismy od wspinaczki z nartami na
                      plecach, ofkors). Nie bylo mozliwosci, zeby codziennie nie zaliczyc drzewka,
                      krzaczka, ostrewek lub przynajmniej lodowego pola na brzuchu. A najlepiej
                      wszystko naraz, a raczej po kolei. Byczo bylo, tak w ogole, i fajosko. swietnie
                      sie bawilismy, jak powiedzialby Mikolajek. Po pieciu dniach zepsul mi sie but,
                      wiec mialem dwa dni przerwy. Potem byla trzydniowa odwilz. Potem instrukotrzy
                      uznali, ze jest w deche i ze mozemy wreszcie isc na gorniczy wyciag. Poniewaz
                      moj “towarzysz podrozy” byl rownie biegly , jak ja, wykopsalo nas w polowie
                      stoku, ledwo zdazylismy umknac nastepnym wyciaganym. Za nisko , by wejsc, za
                      wysoko, by zjechac (poza tym, jak tu zjezdzac po trasie wyciagu ;oD) i znikad
                      pomocy … pojechalismy wiec stokiem na nasza osla laczke. Drugiego dnia wyciagu –
                      sukces ! Dojechalem na gore ! Stanalem na szczycie zielonej trasy, grzecznie
                      przepuscilem wszystkich towarzyszy niedoli i szusssss…. Na bombe, no bo jak
                      inaczej, jak inaczej sie nie da. Po minucie wyprzedzilem juz wszystkich, bo
                      poczatek bylw miareprosty, a oni na dodatek delektowali sie stokiem. A ja nic,
                      ja przed siebie, wpieriod , za rodinu. Pierwszy zakret wykonalem niejako z musu
                      i w ostatnim momencie, bo trasa skrecala i czekala na mnie sciana lasu, ale
                      promien skretu mialem chyba porownywalny do odrzutowego mysliwca. Potem znowu
                      prosto i lekki zakret , wiec znowu nabralem predkosci tuzpoddzwiekowej. I
                      nagle – pole muld. Piekne , jak okiem siegnac, cale w pagorkach. Dzieki
                      osiagnietej predkosci przelecialem ponad pierwszymi trzema, a potem przez
                      kilka sekund (czyli kilkadziesiat metrow) zrobilem sobie shakera z podrobow
                      wlasnych (wszystko : mozg, plucka, serce, watrobka, nerki zmieszaly sie w
                      naczyniu miedy mozgoczaszka a pietami). I na koniec – piekna krecha zakonczona
                      boskim, stumetrowym plugiem do samej mety zlozonej z zakrecajacej do wyciagu
                      kolejki narciarzy. Po niezbednych przeprosinach ustawilem sie w tejze kolejce i
                      dalej jazda, albowiem biale szalenstwo juz mnie ogarnelo bez reszty. Poczatek
                      drugiego zjazdu byl podobny, to znaczy dluga krecha , z tym,ze chyba tym razem
                      za wolno jechalem, bo zamiast przeleciec nad wszystkimi muldami , dolecialem
                      tylko do polowy ostatniej, w ktora jedna z moich nart wbila sie czubkiem. Na
                      szczscie niezbyt gleboko, bo mulda byla lodowa (po ostatniej odwilzy). I teraz
                      dopiero przekonalem sie, dlaczego wiazania powinny sie jednak odpinac.
                      Uslyszalem bowiem lekkie “chrup” , wywinalem kilkanascie koziolkow i zaleglem.
                      Na szczescie nie wyprzedzilem wszystkich, wiec dwojka wspoltowarzyszy , w
                      dodatku bieglych w sztuce, zatrzymala mnie, i mimo owego chrupniecia
                      dojechalismy jakos boczkiem , laskiem , w dol , do stacji GOPR-u. A potem
                      upojny dzionek w Bielsku Bialej, gdzie od izby przyjec do gabinetu Rtg, do
                      gabinetu innego, do gipsowni musialem chodzic sobie sam. Na szczscie wieczorem
                      odwieziono mnie z wszelkimi honorami , karetka do kwatery, a pan sanitariusz to
                      mnie nawet na plecach na pierwsze pietro po schodach wniosl. I ostatni tydzien
                      spedzilem juz po bozemu, miedzy herbatko z cytrynko, browarkiem zywieckim, gra
                      w Eurobiznes a kartami. Na szczescie, nie bylem sam w tym osamotnieniu, gdyz
                      okazalo sie, ze kolezanka, ktora mnie tak ofiarnie ratowala, sama sie wykopsala
                      na nastepnym zjezdzie , pozbywajac sie przy okazjijednaj z dwoch lekotek. Byczo
                      bylo naprawde.
                      Rok pozniej pojechalem do Zakopca, ale tam to juz tylko “Gran Krupowek”
                      przemierzalem wzdluz i wszerz, od lokalu do lokalu. Czyli po bozemu. Goraco
                      polecam.
                      Od tej pory nic, mimo ze tu w kazdej dziurze jest od kilku do kilkudziesieciu
                      kilometrow tras jak marzenie. Jakos smialosci nie mam, czy co , nie wiedziec
                      czemu …

                      Baloo - boski wiatr
                      • e.silver Re: Narty 08.11.02, 11:32
                        Baloo, wybacz .... umarłam ze śmiechu :)))))))
                      • misiania Re: Narty 08.11.02, 11:40
                        Bardzo Ci dziękuję, Baloo. do tej pory jednak nie byłam pewna czy nie błądzę.
                        ale przyszedłeś i poprowadziłeś mnie jak ślepca za rękę w kierunku
                        protiwpałożnym do ośnieżonego stoku.
                        • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 11:41
                          ja natomiast postanowiłem dopiero teraz spróbować
                          przecież to fantastyczne !!!!
                          Baloo - dzięki !!!
                          • tiresias Re: Narty 08.11.02, 11:47
                            historia jak ta lala
                            chyba zszusuję tej zimy, bez wzgledu na konsekwencje
                      • piotr_c Re: Narty 08.11.02, 12:19
                        Baloo , to zupełnie tak jak mój pierwszy przejazd tylko że ja najpierw miałem
                        muldy a potem na kreche przez las. Ale tez jak sie zatrzymałem to czułem sie
                        jak boski wiatr. a tak w ogóle to popłakałem sie ze śmiechu :))))
                        • baloo1 Re: Narty 08.11.02, 12:23
                          Nie bede sciemnial Piotrze i wyznam , ze oczywiscie byles mi natchnieniem .
                          Mialem nawet podlaczyc te opowiesc pod Twoja, ale tu nagle napatoczyl sie watek
                          prawdziwie narciarski i z niego wlasnie skorzystalem.

                          ;oD

                          Pozdrawiam
                          • piotr_c Re: Narty 08.11.02, 12:46
                            Myślę że ponieważ juz zarówno Misiania jak i Chris sie zdecydowali to można sie
                            teraz poepatować opowieściami narciarskimi i innymi :)
                            W jednym byłem lepszy na muldach od ciebie :zrobiłem je "jaskółką" ale troche
                            wolniej :)
    • misiania Re: Narty 08.11.02, 12:29
      a jak się człowiek przewróci i mu się śnieg dostanie do rękawów to najpierw ten
      śnieg topnieje i tkanina robi się mokra i zimna, a potem to wszystko zamarza i
      sztywne brzegi rękawów ranią skórę na wewnętrznej stronie nadgarstka.

      M. w tiulach i szyfonach na otomanie, w wymankirowanej dłoni drink z palemką
      • oxycort Jednak narty :) 08.11.02, 12:37
        A całowanie na takich nartach w lekkim współzziajaniu jeszcze, kiedy usta
        miękkie, urzekająco czerwone, rozkosznie wilgotne i prawdziwie gorące dla
        kontrastu. Echhh... Dobrze ukrwione zakończenia nerwowe potrafią zdziałać cuda.
        ~~
        ox
        • tiresias Re: Jednak narty :) 08.11.02, 12:42
          oxycort napisał:

          > A całowanie na takich nartach w lekkim współzziajaniu jeszcze, kiedy usta
          > miękkie, urzekająco czerwone, rozkosznie wilgotne i prawdziwie gorące dla
          > kontrastu. Echhh... Dobrze ukrwione zakończenia nerwowe potrafią zdziałać
          cuda.
          > ~~
          > ox


          wiem jak się kończy całowanie 'wilgotnych ust' na mrozie, dziękuję
          • misiania Re: Jednak narty :) 08.11.02, 12:45
            yhy, też się wolę całować nad drinkiem z palemką niż na mrozie. taki dziwny
            gust mam chyba.
          • oxycort Re: Jednak narty :) 08.11.02, 12:47
            hyhy, musi niedostatecznie gorące usta były :)
            --
            Leon pochylił się nad przeręblem złożył swoje spierzchnięte usta w ciup i
            zastygł w bezruchu. Złota rybka nie przybywała.
            ~~
            ox
      • refor_mator Re: Narty 08.11.02, 12:38
        Chris, ja jednak bym ci odradzał nauke jazdy na nartach.
        W pewnym wieku kości nie zrastaja sie juz tak dobrze.

        Zostań przy sankach.
        Ewentualnie, jak Baloo - od lokalu do lokalu.
    • ignatz Re: Narty 08.11.02, 12:43
      Ja kiedys miałem narty w ręce - lae to było w podstawówce i szczerze mówiąc nie pamiętam, jak wyglądały :-(
      • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 12:46
        Refor - pośpieszny zaraz przeleci.
        Zamknij ten szlaban.....
        • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 12:47
          aha, Refor,...
          czy na PKP nadal jest "akcja zima" ?
          • refor_mator Re: Narty 08.11.02, 12:49
            Chris, co ty mi tu imputujesz.
            • refor_mator Re: Narty 08.11.02, 12:51
              Jest
              • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 12:53
                No właśnie. Ciekawy tylko byłem.
                Kiedyś też musiałem odśnieżać zwrotnice.
                Ale za to potem była przepyszna grochówka z "wkładką"....
                • refor_mator Re: Narty 08.11.02, 12:58
                  Odpowiem ci jak przyszły prezydent Warszawy ;)
                  • refor_mator Re: Narty 08.11.02, 13:01
                    Chris, jak będziesz leżał w szpitalu na wyciągu, to przyniosę ci talerz
                    grochówy.
                    Tak w imie starej przyjaźni. ;))))
                    • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 13:04
                      nie zapomnij o "wkładce"
                      i zostaw kogoś przy szlabanie na czas tej wizyty...
                      • refor_mator Re: Narty 08.11.02, 13:15
                        Ty, lepiej mi wyjaśnij, czemu robiąc przelewy w twoim banku miszę teraz czekać
                        1 dzień i płacić 3 zł.
                        Kiedyś robili to od ręki i darmo.

                        Tłumaczą się wprowadzaniem nowego systemu informatycznego.
                        Kiedy wprowadzą ten system, skoro ich najlepszy pracownik będzie miał gips na
                        wszystkich kończynach?
                        • chris_45 Re: Narty 08.11.02, 13:18
                          To się robi głową...
                          Jak wprowadzą, to Ty, Refor, będziesz czekał 3 dni i płacił 9 zł.
    • aniela_ Re: Narty 08.11.02, 15:21
      yhy ja np wole zjezdzac na nartach niż chodzic zimą po gorach.
      poza tym cieple alkohole smakuja najllepoej po dniu na nartach wlasnie.
      sprawdzilam na wlasnej alabastrowej skorze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka