Gość: al
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.02.03, 13:10
Na tłusty czwartek (dalej zwany TC) szykuję się przez okrągły rok. Przez
calutki rok nie biorę do pyska pączków, ale jak już nadejdzie TC, to wtedy
nadchodzi szczyt pączkowego głodu. Mmoje menu wygląda wtedy tak:
1. Śniadanie - pączki
2. Po śniadaniu - więcej pączków
3. Obiad - coraz więcej pączków
4. Po obiedzie - znacznie więcej, niż coraz więcej pączków
5. Kolacja - wprost niewyobrażalne ilości pączków
6. Po kolacji, aż do północy - kontynuacja
Drobna uwaga. Jak na pączkach jest gruba warstwa lukru, to go zdzieram. Jak
jest za dużo cukru pudru, to go zdmuchuję. W ten sposób można ich znacznie
więcej zutylizować.
Tak, taaak. Ogarnia nas szaleństwo pączkowe. I co w tych pączkach jest
takiego, że chce się je żreć garściami? Szczególnie w TC.
Już wiem. Sprawiają to chyba drożdże. Chociaż nie bardzo jestem pewien.
A co Was nęci do pączków?