Dodaj do ulubionych

Reaggenomics

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.03, 06:19
Reaggenomics

plan rozwoju ekonomicznego polegajacego na rytmicznym i monotonnym przytupie
i zawodzeniu oraz na nielimitowanym wzroscie zadluzenia w celu sztucznego
nakrecania koniunktury, nieslusznie przypisywany Bobowi Marleyowi, ktory
przeciez ograniczal sie do
przyspiewek ludowych i takich tam. “ Yo no fumo marihuana” -zadawal sie mowic
w swych piesniach. o podobnie z nazwiska brzmiacym aktorze -polityku
nakrecono wlasnie serial telewizyjny dla CBS. niestety- cenzura zdjela. ale
zima ma byc za to lagodna , w nastepstwie burz slonecznych. wiec moze sie
jakos uda. szczegolnie w duzej mierze. bo sa przeciez - w razie czego-dwa.
Obserwuj wątek
    • brezly Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:04
      No, Kanuk, interpretacja ponizszego jako zawodzenia
      polityka, ktoremu wyborcy przerwali pieknie zapowiadajca
      sie kariere - to jest pewna mozliwosc.

      No, woman, no cry;
      No, woman, no cry;
      No, woman, no cry;
      No, woman, no cry.

      'Cause - 'cause - 'cause I remember when a we used to sit
      In a government yard in Trenchtown,
      Ober - observing the 'ypocrites - yeah! -
      Mingle with the good people we meet, yeah!
      Good friends we have, oh, good friends we have lost
      Along the way, yeah!
      In this great future, you can't forget your past;
      So dry your tears, I seh. Yeah!
      • baloo1 Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:22
        To ja mam pytanie, bo nie wiem : czy
        "I shot the sheriff, but I swear it was in self-defence ..."
        Mozna zinterpretowac jako sprawozdanie z mijajacej kadencji ?
        • brezly Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:27
          Nie, to znaczy ze prasa sie czepia. W wersji 2.0 gry
          'Civilization' pojawialy sie naglowki prasowe z danego
          okresu. Np. 'Christians:Lions 0:23'. Mnie najbardziej
          urzeklo 'Attila burns Hispalis. Press blamed.
          • baloo1 Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:31
            ;o)
            kurcze, przypomniales mi , ze gdzies w Necie widzialem gazete z tytulami sprzed
            stuleci. Tylko ze za Boga£ojca nie pamietam dzie.


            a tak przy okazji , to piesni o plonacym Babilonie sa wiecznie aktualne ;o)
            • brezly Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:37
              Tak tak, subtelne napomkniecia o Babilonczykach sa nawet
              u wroclawskiego klasyka:
              www.waligorski.art.pl/liryka.phtml?litera=s&nazwa=408
              • baloo1 Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:53
                hehe, tez lubie te stroniczke. ;o)
                Kniaz Dreptak forever !
                • pierans Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:57
                  a pamiętacie piosenke Olka Grotowskiego o polonistce czytającej Asnyka na łące
                  i pląsającej w gieźle, która wdepneła w krowi placek?
                  • baloo1 Re: Reaggenomics 07.11.03, 10:01
                    Te pamietam najlepiej - moja najulubiensza. O k.... ;o)
                    • pierans Re: Reaggenomics 07.11.03, 10:06
                      mnie wzruszył szalenie przed chwilą następujący
                      www.waligorski.art.pl/liryka.phtml?litera=l&nazwa=117
                      • brezly Re: Reaggenomics 07.11.03, 10:08
                        Ale to tez Waligorski, moi drodzy:
                        ZACHWYCENIE

                        Gdy czasem młoda polonistka
                        Taka naiwna, schludna taka,
                        Egzaltowana, świeża, czysta,
                        Że chciało by się siąść i płakać.

                        Więc gdy ta polonistka właśnie
                        Małpując młodopolskie pozy
                        Wybiegnie o porannym czasie
                        Boso na łąkę między brzozy,
                        Poigra z pliszką i skowronkiem
                        Oraz z pudliszką i z biedronką,
                        Przywita ze wschodzącym słonkiem,
                        Wołając: - Witaj jasne słonko!

                        Z róż i powojów splecie wieńce,
                        Pomacha rączką do motyla,
                        Kraśnym obleje się rumieńcem
                        Widząc jak pszczółka kwiat zapyla.

                        Coś z Anny German gdy zanuci,
                        Wyrecytuje coś z Asnyka,
                        A potem bardzo się zasmuci
                        Nad żabką, którą bocian łyka,

                        I chcąc zapłakać nad półtrupem
                        (bo drugie pół ten bocian urwał)
                        Wlizie tą bosą nogą w kupę
                        I wyda okrzyk: - Ożesz kurwa!

                        To - jeśli byłbym na tej łące
                        Naocznym świadkiem tego zgrzytu -
                        Jak jestem facet niepijący,
                        Pół litra wychlałbym z zachwytu!
                        • pierans Yhhyhyhy! 07.11.03, 10:11
                          Zuzia

                          Zuzia rośnie w czasie i przestrzeni,
                          Coraz bardziej się robi strzelista,
                          Już na widok Zuzi się rumieni
                          Tymoteusz Dyćko, polonista.
                          Idzie Zuzia, przegina się w pasie,
                          Jakby była dorosłą osobą,
                          Rośnie bowiem w przestrzeni i w czasie,
                          A już zwłaszcza w przestrzeni przed sobą.
                          Zuzia rośnie z tygodnia na tydzień,
                          Już przestała być cienka jak patyk,
                          Kiedy szkolnym korytarzem idzie,
                          To przełyka ślinkę matematyk,
                          Robi nagle -jak zając - stójkę,
                          Czuje dreszczyk w krzyżu i w piętach,
                          - Jak tu takiej postawić dwójkę,
                          Skoro taka dobrze rozwinięta?...
                          Zuzia rośnie dosłownie z dnia na dzień,
                          Czerwienieje pan gimnastyk Dziobak,
                          Widząc Zuzię w skłonie lub w przysiadzie,
                          I subtelnie mruczy: - O, choroba!
                          Rusycysta za nią okiem strzela
                          Myśląc w duchu: - Wot kakoj ananas!
                          I potyka się ksiądz prefekt Chudzielak
                          Z trwożnym szeptem: Apage satanas!
                          Zuzia rośnie z momentu na moment,
                          Tatko dumny jest z takiej córy,
                          Zuzia rzadko przebywa za domem,
                          Zuzia uczy się do matury,
                          Wkuwa daty i co jedzą zebry,
                          I odmianę angielską "the sister",
                          I korepetycje jej z algebry
                          Daje Ryszard Dreptak, magister,
                          Uczy Zuzię, nieprzytomny całkiem,
                          Wchodzi w okna zamiast we drzwi,
                          Całka mu się ciągle myli z ciałkiem,
                          A różniczka - z różnicą płci.
                          Zuzia cieszy oko, tak jak kwiaty,
                          Swoją śliczną figurką i buzią,
                          Gdybym ja był ministrem oświaty,
                          Nie musiałabyś się męczyć, Zuzio!
                          Nie wkuwałabyś słówek na pauzach,
                          Bowiem jednym szerokim gestem
                          Dałbym ci maturę honoris causa
                          Za sam wygląd! I za to, że jesteś.

                          • brezly Eeech, mlodosc... 07.11.03, 10:14
                            Produkcyjniak

                            ...więc on pracował przy nitach, a ona przy szlifierce,
                            I czasem - gdy się mijali - patrzyła na niego z uwagą,
                            A jemu wtedy mocniej niż zwykle biło serce
                            I jakoś prędzej i lepiej nitował kolejny wagon
                            Chodzili obydwoje do zakładowej stołówki,
                            Czasami kręcili nosami, że ciągle mielone kotlety
                            I od tych kotletów zaczęły się nawiązywać rozmówki
                            I poszli raz do teatru, bo były ulgowe bilety.
                            Aż wreszcie się zakochali, kiedyś, jesienią bezlistną,
                            Nie dość im było spotkań i rozmów ciągle nie dość...
                            A ona poprzednio żyła z siwawym brygadzistą
                            I teraz ten brygadzista zaczął jej robić na złość.
                            Dziewczyna po nocach płakała, a wydział plotkował i gadał,
                            A chłopak z tym brygadzistą pobili się kiedyś przy piwie
                            I wreszcie nawet zebrała się Zakładowa Rada,
                            I prezes do brygadzisty zawołał: - Ja wam się dziwię!!!
                            I wszystko skończyło się dobrze. Ślub odbył się właśnie dziś.
                            Garnitur i barwna sukienka wiszą na wspólnym wieszaku,
                            A chłopcu ani dziewczynie nie przejdzie nawet przez myśl,
                            Że grali dwie główne role w klasycznym produkcyjniaku...
                            • baloo1 Re: Eeech, mlodosc... 07.11.03, 10:19
                              Najbardziej lubie te o dzieciach, nie wiedziec czemu ;o)
                              macie na razie to, ale tak naprawde to szukalem innej (znowu nie pamietam
                              tytulu)


                              NIEŁADNIE!

                              Cuda dzieją się na świecie!
                              Oto historyjka jaka:
                              Przyszło na świat dziwne dziecię
                              Płci chłopięcej u Dreptaka.
                              Maluch, niby dość normalny
                              (znaczy się z zewnętrznej formy!)
                              Całkiem był proporcjonalny,
                              Każdy członek według normy,
                              Chłopczyna ów, wieczorem
                              Zamiast się pobawić z tatą -
                              Siadał przed telewizorem
                              Jakby jakiś głupi matoł,
                              A słuchając wiadomości
                              Z niezdrowymi wypiekami,
                              Denerwował wszystkich gości
                              Dość dziwnymi uwagami.
                              Ot, na przykład jest w dzienniku
                              Że się udał zbiór buraka,
                              To on zaraz fiku miku!
                              - Ot, - powiada - radość jaka!
                              Szczęście bije mu z oblicza,
                              Dłońmi aż się klepie w uda:
                              - Ech, kompania cukrownicza
                              Pewnie się w tym roku uda!!!
                              Albo też o brygadziście
                              Mówią, Janie Frydryszaku,
                              Który spisał się fajniście
                              Przy produkcji saletrzaku,
                              A nasz chłopczyk, zamiast spatki,
                              Leci, zeszyt, pióro niesie,
                              Bo on robić chce notatki
                              O wspaniałym tym sukcesie!
                              ... więc wśród rodzinnego grona
                              Nie patrzono nań życzliwie...
                              - Chyba robi z nas balona!
                              Mawiał tato podejrzliwie...
                              Aż raz, gdy się syn radował
                              Wieścią że ktoś dostał order,
                              Tato tak się zdenerwował
                              że dał mu dwa razy w mordę,
                              Poczem gonił go po chacie
                              W tyłek kopiąc go co chwila....
                              Dziwię się, oj dziwię tacie!
                              To nieładnie bić debila!

                              • baloo1 Re: Eeech, mlodosc... 07.11.03, 10:23
                                O te wlasnie mi sie rozchodzilo ;o)
                                Wiedzialem , ze jakis Dyzio, tylko jaki ...



                                Krnąbrny Dyzio

                                Mama jęczy, tato kwęka,
                                Babcia lamentuje
                                Dyzio nie chce kuszać mięska,
                                Od wczoraj głoduje!
                                Nie chce także zjadać zupki,
                                A nawet piernika,
                                Nie ma z czego zrobić kupki,
                                Prawie nic nie sika.
                                Dyzio dawno już się żalił
                                Że go nie kochają,
                                Wreszcie w przejściu się uwalił,
                                Pół chałupy zajął.
                                Wuj miał jechać w delegację
                                A tu drzwi zaparte,
                                Dalejż więc w negocjacje
                                Z upartym bękartem!
                                Gadu-gadu, radu-radu,
                                Mecz na postulaty:
                                - Możesz leżeć bez obiadu,
                                Lecz nie blokuj chaty!
                                - Dyziu, ja do sklepu muszę,
                                Posuń się, nie szalej!
                                - A ja kurwa się nie ruszę,
                                Błagajta mnie dalej!
                                Wreszcie zawezwano stryja
                                A stryj był osiłek,
                                Jedną ręką łaps za ryja,
                                Drugą łaps za tyłek!
                                Poczem Dyzia jak nie kopnie
                                Kościstym kolanem!
                                Dyzio wrzasnął raz okropnie
                                I znikł pod tapczanem.
                                Wnet mu przeszło głodowanie,
                                Innym już nie szkodzi,
                                Ożywiło się mieszkanie
                                Można po nim chodzić!
                                Mamy z tego konstatację,
                                A nawet myśl złotą:
                                Że dobre są pertraktacje,
                                Ale nie z idiotą.

                        • baloo1 Re: Reaggenomics 07.11.03, 10:11
                          drugi !

                          www.waligorski.art.pl/liryka.phtml?litera=z&nazwa=294

                          wszystko przez to, ze nie pamietalem tytulu, kurdebalans.
                          • piotr_c Re: Reaggenomics 07.11.03, 14:41
                            Dzięki za ten link , zaraz go sobie podczepię na pulpicie.
                  • misiania Re: Reaggenomics 07.11.03, 10:03
                    znaczy osobiście w radosnym tańcu uderzyłam stopą o ościeżnicę i złamałam sobie
                    mały palec u nogi. wolałabym wdepnąć w krowi placek raczej... :(((
            • pierans Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:37
              Iron Lion Zion
              • baloo1 Re: Reaggenomics 07.11.03, 09:55
                i ida ludzie bez bilonu ...
                • misiania Re: Reaggenomics 07.11.03, 10:00
                  i dla tych co nie maja polskich liter na klawiaturze:

                  "Idzie tysiac bab i lonu
                  lono podobne na ksztalt pilonu"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka