Dodaj do ulubionych

klechdy sezonowe

27.11.03, 00:26
Żelazny karzeł imieniem Wasyl zapragnął zmienić nazwisko. Pewnym utrudnieniem
w realizacji tego zamierzenia wydawał się być fakt, iż żelazny karzeł w
zasadzie nie miał nazwiska.
- W zasadzie?
- Tak, w zasadzie, bo przecież każdy przychodząc na świat posiada jakieś tam
nazwisko, ale czasami bywa tak, że nazwiska tego nie zna. Okoliczność tego
rodzaju zaistniała właśnie w przypadku żelaznego karła, który był
wychowankiem leśnego domu dziecka imienia Kutuzowa.
- Skoro był wychowankiem leśnego domu dziecka, to chyba więcej, niż pewne, że
jego nazwisko musiał znać kierownik tegoż ośrodka.
- Otóż właśnie, że nie. A to dlatego, że żelazny karzeł był podrzutkiem,
którego wspomniany już kierownik znalazł pewnego pięknego ranka, a konkretnie
następnego dnia wieczorem, owiniętego w Komsomolską Prawdę i leżącego tuż pod
drzwiami. Zresztą gdyby nie te drzwi, to w ogóle by go nie zauważył. A tak,
kiedy wychodząc uderzył go z impetem prawym skrzydłem (kierownik był
bocianem), malec wytoczył się z rozwiniętej pod wpływem uderzenia gazety.
- Podejrzewam, że kierownik i bez tego by go odnalazł, bo przecież musiał się
schylić, żeby podnieść gazetę.
- Na to właśnie, jak mniemam, liczył sprawca tej, bądź co bądź, ohydnej
zbrodni. Ale jednej małej rzeczy nie wziął pod uwagę.
- Jakiej, mianowicie?
- A takiej to, że kierownik czytywał tylko Svenską Dagbladet ze względu na
krój czcionki.
- No tak, ale powracając do nazwiska - Jeżeli karzeł go nie znał, to na
jakiej właściwie podstawie zapragnął je zmienić?
- Bo gdzieś tam, w najgłębszych pokładach podświadomości przeczuwał, iż jest
ono paskudne. I jak się później okazało, nie omylił się w tym względzie. No,
ale po kolei.
- Właśnie.
A więc kiedy zdesperowany Wasyl nie wiedział już zupełnie, co ma czynić,
przyszło mu do głowy, aby zawezwać listownie dwójkę swoich nieodłącznych
przyjaciół: Wiewiórkę Łysą Skórkę i Krzywego Wilka. Niestety, w silnym
podenerwowaniu oba listy zaadresował do Wiewiórki i stąd też, a może też i po
części dlatego, że rozerwał go niewypał, Krzywy Wilk nie przybył. Natomiast
Wiewiórka Łysa Skórka oświadczyła mu:
- Znam kogoś, kto powinien ci pomóc. Jest jednym z najstarszych mieszkańców
naszego lasu i może wiedzieć, kim był twój ojciec. Krótko mówiąc udaj się do
Kuny.
Pokrzepiony jej słowami udał się więc karzeł rączo do Kuny. Kiedy zapukał,
drzwi otworzył mu Borsuk i powiedział:
- Dzień dobry, Kuna jestem. Czym mogę służyć?
Kiedy karzeł wtajemniczył go już w całą historię, Kuna po głębszym
zastanowieniu zadeklarował, że może mu ewentualnie zaproponować nalewkę na
kasztanach. Wasyl chętnie na to przystał i kiedy tak raczyli się nią z
nieskrywaną lubością, Kuna przypomniał sobie nagle Susła Gawrysiaka, który
podobno widział niejedno. Mógł więc widzieć i ojca Wasyla. Udał się tedy
Wasyl do Susła Gawrysiaka i wyłuszczył mu tę samą historię, którą wcześniej
wyłuszczył był Kunie, a którą jeszcze wcześniej, jak pamiętasz,
wyłuszczyliśmy my. Suseł zamyślił się głęboko i zasnął. Kiedy się przebudził,
szarzało już mocno, a na jego wezgłowiu chrapał żelazny karzeł.
- Najpierw się pyta, a potem zasypia - obruszył się Suseł i zasnął.
Kiedy się przebudzili, świtało. Suseł popatrzył przeciągle na karła i rzekł:
- Czułem, że prędzej, czy później to musi wyjść na jaw, ale może to i lepiej.
Tak, czy siak, prawda jest taka... - dodał i zasnął.
Karzeł przez chwilę wsłuchiwał się w jego równy, miarowy oddech, po czym
uderzył go kontrolnie z całej siły fajerką w czoło. Suseł przewrócił się na
drugi bok i wymamrotał przez sen:
- Twoim ojcem był...
Resztę zagłuszyło chrapanie. Po kolejnym uderzeniu Suseł już nie zmienił
boku, a po następnych przestał nawet i chrapać. Karzeł opuścił jego norę
mocno przygnębiony.
A więc została mu już tylko jedna szansa. I to taka, przed którą bronił się
od samego początku. Była nią wywołująca obłędną trwogę i znienawidzona przez
wszystkich mieszkańców lasu Wróżka Z Garnuszka. Bez jej wiedzy nie działo się
tam nic.
Kiedy stanął w jej błotnistym progu (wiedźma mieszkała na mokradłach),
zaskrzeczała:
- Nieskoro ci było do mnie, żelazny, nieskoro.
- No, ale skoro już jestem, to może byś mi powiedziała...
- Wiem, wiem z czym przychodzisz - odparła i zdecydowanym ruchem nogi
wskazała mu na zydel. A kiedy usiadł, wsadziła łeb do dymiącego garnuszka, z
krórego czytała przeszłość i wymówiła odpowiednie na tę okoliczność zaklęcie.
- To znaczy jakie?
- Hokus pokus, czary mary, niech się zjawi jego stary.
W garnuszku zasyczało nieprzyjemnie, a przez jego ptasi dziubek, bo to był
garnuszek z dziubkiem, począł wypełzać z wolna zgniłozielony, gęsty opar.
- Wydaje mi się, że właściwszym słówkiem byłoby tu "wydzielać".
- Tak czy siak, woń jakaś obrzydliwa rozeszła się po całym pomieszczeniu.
Dwadzieścia minut później, kiedy wykasłali się już jako tako, a opar nieco
się przerzedził, Wróżka Z Garnuszka pochyliła się nad naczyniem, aby
wypatrzyć odbicie wywoływanego. Ale gdy tylko spojrzała, gały wysadziło jej z
orbit, a ze zbielałych gwałtownie warg wydarł się ni to ryk, ni to skowyt,
który w końcowej swojej fazie przybrał postać partykuły "nieeeeee". Ta,
której bał się cały las, skonała z przerażenia. Podekscytowany do granic
wytrzymałości Wasyl doskoczył do garnuszka i osunął się na zwłok Wróżki.
A jednak las w jakiś niewytłumaczalny sposób dowiedział się o wszystkim. Bo
kiedy nazajutrz rano pochowano karła, czyjaś niewprawna wiewiórcza łapka
wydrapała mu na kamieniu nagrobnym taką oto inskrypcję:


Tu spoczywa Wasyl Dzierżyński, przyjaciołom jako Żelazny Karzeł znany.
Co się zaś tyczy Wróżki, to już jej nikt nigdy więcej nie zobaczył. Niektórzy
uważają, że jakie życie, taka śmierć i w związku z tym sugerują, że połączyła
się ona z oparem. A jak było naprawdę?
Jedno jest pewne: w miejscu, w którym leżała jej cielesna powłoka wytworzył
się jakiś przedziwny, jasny obrys, a dębowa klepka mocno wypłowiała.
Przechodzący czasami tamtędy mieszkańcy lasu czynią to jak najśpieszniej
rozglądając się przy tym trwożnie dookoła. A na wszystkich urzędowych mapach
lasu miejsce to figuruje jako biała plama.

Za
www.itnet.com.pl/~wojmos/_humor05.html
Ma ktoś więcej?
~~
oxsentymentalny
Obserwuj wątek
    • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 00:33
      O i takie jeszcze:

      Rozmyślania Żelaznego Karła

      Żelazny Karzeł imieniem Wasyl leżał zanurzony po szyję w oleju "Selector
      Special" i rozmyślał. Rozmyślał nad sensem życia. Był jednak trochę skołowany,
      więc niczego nie wymyślił i wyszedł z wanny.

      Narzucił szlafrok z folii, usiadł w fotelu i zaczął myśleć nad zagadką
      nieskończoności. Po dwóch minutach dostał potwornej migreny, więc przestał
      myśleć, odział się i wyszedł przed chałupę. Usiadł na ławeczce przed domem i
      zaczął myśleć nad perpetum mobile. Po 30 sekundach wyciekł mu z głowy
      elektrolit.

      Wasyl wstał, zatoczył się i położył pod stuletnim dębem. Patrząc na dzięcioła
      Grzegorza zamyślił się głęboko, gdyż zadał sobie pytanie: co było pierwsze -
      kogut czy kura? Po 40 sekundach lekki dymek wskazał w których partiach Karła
      nastąpiły przykre zwarcia.

      Pod wieczór Wasyl otrząsnął się ze słabości. Dzięcioła Grzegorza udusił
      fartuchem, następnie zabił sześć wiewiórek i czaplę. Po skopaniu
      zaprzyjaźnionego warchlaka, siadł przed chałupą i był szczęśliwy. Nie myślał.
      ~~
      ox
      • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 00:36
        Yhyhy, albo takie:

        Wielka próba Żelaznego Karła

        Żelazny Karzeł imieniem Wasyl jechał na rowerze parowym przez las. Był to jego
        najnowszy wynalazek, polegający na tym, że napęd pojazdu stanowiła para
        borsuków ciągnących rower.

        Wasyl rozglądał się wokół siebie i podziwiał leśny krajobraz. Myśli jego
        zaprzątała jednak ważna idea. Otóż Żelazny Karzeł chciał za wszelką cenę
        zemścić się na zającu Henryku. Henryk rozpowszechniał więc opinię, że Wasyl
        jest głąb do kwadratu.

        Żelazny Karzeł próbował przez pewien czas walczyć z tą sugestią prezentując
        mieszkańcom lasu swa kolejne wynalazki. Pech jednak chciał, że ich wdrożenie
        nie odbywało się bez problemów. Maszyna do zbierania grzybów zabiła łosia
        Janka. Jednorazowy płyn do mycia zębów wybuchł Wasylowi w kieszeni. A
        elektryczna szczoteczka nieszczęśliwie przygniotła jedyny w okolicy
        kiosk "Ruchu".

        Zając Henryk na razie więc triumfował. Ale Wasyl miał już ułożony plan, który
        przywróci mu dawną pozycję wśród leśnej braci. Postanowił on bowiem przekazać
        potomności największy swój wynalazek: wierną kopię siebie samego.

        Jechał teraz na polanę sejmową gdzie czekał już zgromadzony tłum pod wodzą
        zająca Henryka. Gdy Wasyl wjechał w krąg gapiów, na polanie zaległa cisza.
        Wszyscy wiedzieli, że to ostateczna próba.

        Wasyl zdjął z roweru wielkie pudło i przystąpił do montażu. Po kilkudziesięciu
        minutach stało na polanie dwóch identycznych Wasylów. Wasyl właściwy włączył
        swojego sobowtórowi zasilanie i powiedział:

        - Przedstaw na się teraz kochany.

        W Wasylu numer dwa coś chrupnęło i dźwięczny bas powiedział:

        - Nazywam się Zofia Maciągowska i mam chore nerki.

        Minęło kilka dramatycznych minut.

        W całkowitej ciszy Wasyl właściwy bez słowa sięgnął do worka przytroczonego do
        roweru. Wyjął zeń rusznicę przeciwpancerną i ze słowami: "Eee. Byłem na to
        przygotowany" wypalił z odległości pół metra do zająca Henryka.

        Tym samym odzyskał w mgnieniu oka swój autorytet. Zofia Maciągowska wyjechała
        zaś do rodziców najbliższym pociągiem.

        ~~
        ox
    • ignatz Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 00:37
      jak to niewprawna wiewiórcza łapa? Przecież wiewiórki sa tak zdolne manualnie
      że aż pomagają innym mieszkańcom lasu :-)
      • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 00:38
        O to ładne jest, hyhyhyhyhy....

        Żelazny Karzeł w powietrzu

        Żelazny Karzeł imieniem Wasyl zawsze zazdrościł ptakom umiejętności latania.
        Podziwiał lekkość z jaką wzbijają się w powietrze. Godzinami potrafił
        obserwować powietrzne zawijasy jaskółek czy wróbli. Marzył, by wznieść się w
        powietrze tak, jak one.

        Nocami śnił, że szybuje ponad lasem, a leśna społeczność z podziwem przypatruje
        mu się z ziemi. Kiedyś przyśniło mu się nawet, że poślubił latającą Karlicę.

        Latanie stało się jego obsesją. Postanowił, że nauczy się latać. Najpierw
        notował wszystkie przykłady lotów, a nawet dalszych skoków. Przez dłuższy czas
        chodził po lesie za wiewiórką Łysą Skórką, gdyż chciał poznać sekret jej
        długich skoków z gałęzi na gałąź. Trzeciego dnia złapał ją, gdy siedziała na
        niższej gałęzi i rozerwał jej tylne nóżki w poszukiwaniu jakiegoś śmigiełka czy
        motorka. Motorka ani śmigiełka nie znalazł, a Łysa Skórka już tak ładnie nie
        skakała. Wziął się więc za ptaki.

        Wronę Balbinę zbadał za pomocą śrubokręta i imadła. Do końca nie zdradziła
        źródła napędu. Wróbelek Elemelek bronił się bardzo krótko, ale wynik badania
        był także niejasny. Wasyl doszedł do wniosku, że demontaż ptaka bądź ssaka w
        dużym stopniu ogranicza ich możliwości napowietrzne.

        Stara mądra sowa Wielkogłowa puściła farbę dopiero wtedy, gdy zostały na niej
        tylko trzy pióra. Wtedy to Wasyl dowiedział się o roli skrzydeł w locie.

        Po spotkaniu z sową prace badawcze Wasyla uległy zahamowaniu, aż do spotkania
        lotnika, który zawisł zaczepiony spadochronem o drzewo. Lotnik, z początku
        małomówny, rozgadał się po podłączeniu go do prądu. W ciągu kilku minut Wasyl
        poznał zasady aerodynamiki, a przy okazji historię całej rodziny lotnika i
        wszystkie jego sekrety, gdyż pilot mówił bardzo szybko i chaotycznie.

        Po kilku tygodniach Żelazny Karzeł posiłkując się zdobytą wiedzą skonstruował
        specjalny szkielet nakładany na ciało i zaopatrzony w skrzydła, które pożyczył
        od bociana Romana. Na głowie Wasyl miał pilotkę pilota, a od pasa w dół - na
        wszelki wypadek - kopię kosmatych łapek wiewiórki Łysej Skórki, na którą poszły
        wszystkie jej siostry.

        W niedzielę o godzinie 10:00 odbył się wielki galowy lot Wasyla. W poniedziałek
        odbył się pogrzeb.

        ~~
        ox
      • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 00:51
        Co prawda to prawda. O ogólnej przydatności wiewiórek zaświadczyć może choćby
        sam Ż.K.Wasyl.
        ~~
        ox
        • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 02:13
          Wielka zemsta Żelaznego Karła

          Żelazny Karzeł imieniem Wasyl nie mógł zasnąć. Mijał właśnie czwartek - dzień
          jego urodzin. Wasyl od świtu siedział elegancko ubrany przy stole oczekując
          gości i gratulacyjnych telegramów. Teraz mijała już 23:30 i nikt przez cały
          dzień się nie pojawił.

          Żelazny Karzeł sam przed sobą udając, ze nic się nie stało, położył się do
          łóżka. Ale zbawienny sen nie nadchodził. Wasyl zaniósł się smutnym karlim
          płaczem...- "A wiec dla nikogo nie istnieje!" - zaszlochał - "Mają mnie za
          nic... ja im pokażę!" - i zaczął obmyślać zemstę.

          Najpierw zaplanował, że wiewiórce Łysej Skórce wyrwie wszystkie łapki i będzie
          nią grał w football. Następnie opracował pułapkę na łosia Grzegorza, pułapkę
          skonstruowaną z kolejowych resorów piórowych. Gdy Grzegorz stanie na
          zamaskowany przycisk resory rozpręża się i chwytając za pęciny rozedrą na pół
          od pachwin do pachy. A wtedy Wasyl wyskoczy na ścieżkę i krzyknie: "Zyg, zyg,
          marcheweczka". Kolejna ofiara gniewu Wasyla miała być borsuczka Wanda wraz z
          dziećmi. Karzeł postanowił ja zadusić jej własnymi rajstopami, następnie
          wypatroszyć, obsuszyć i wreszcie nadziać wcześniej otrutymi gazem dziećmi.
          Najmłodszy borsuczek Rafałek miał mieć w ryjku parasol z napisem "Olej
          Castrol". Następnie Wasyl opracował plan zmiażdżenia dalekobieżnym składem
          towarowym sikorki rogatki oraz przebicia prętem żelaznym przez uszy głów braci
          królików z dolinki w celu zrobienia z nich żywej huśtawki.

          Nagle Żelazny Karzeł przestał obmyślać kolejne akty zemsty, gdyż naszła go
          zupełnie nowa refleksja: - "A może to nie oni są źli, tylko ja jestem coś nie
          za bardzo?..." - Im dłużej się nad tym zastanawiał, tym był pewniejszy, że
          nieudane urodziny, to tylko i wyłącznie jego wina. Przypomniał sobie ile razy
          był złośliwy i niedobry dla swoich pobratymców.

          Trawiony ponurymi wyrzutami sumienia Wasyl wypił trzy urodzinowe butelki
          żołędziówki o średniej mocy 85% i poczuł, ze jest coraz bardziej nieszczęśliwy
          i niepotrzebny. Zalewając się łzami uwiesił u powały pętlę drucianą, która
          jednym końcem wetknięta była do kontaktu, a drugim zwisała nad wanną. Kiedy
          Wasyl powiesił się na niej dla pewności spowodował jeszcze krótkie spięcie. Tak
          wiec jednocześnie przerwał sobie stos pacierzowy oraz doznał dotkliwego, a przy
          tym śmiertelnego porażenia prądem.

          Punktualnie o 9.00 rano do drzwi byłego Żelaznego Karla zapukała delegacja z
          kwiatami i prezentami.

          Wasyl doszedł, jak się okazało zbyt szybko, do daleko idących wniosków. Powodem
          był fakt, ze przez pomyłkę poprzedniego dnia zerwał dwie kartki z kalendarza i
          w środę myślał, że jest już czwartek. Tymczasem czwartek był właśnie teraz! Ale
          dla Wasyla to już równie dobrze mógł być wtorek albo niedziela...

          ~~
          ox
          • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 02:17
            Tajemna misja Żelaznego Karła

            Żelazny Karzeł imieniem Wasyl tęsknił za wielką Przygodą. Męczyła go i nużyła
            monotonia leśnego życia. Szukając szansy na przeżycie czegoś niecodziennego
            wertował prasę, podsłuchiwał rozmowy telefoniczne i przejmował korespondencję.
            Któregoś dnia po obiedzie, Wasyl podsłuchał rozmowę między zającem Bazylim i
            borsuczycą Wandą. Z rozmowy wynikało między innymi, że w sąsiednim państwie
            grasuje smok i nęka ludność swoimi zachciankami, terroryzując całą okolicę.
            Wasyl tylko czekał na taką wiadomość. Natychmiast zaczął szykować się do drogi.
            Aby jednak nikt nie ubiegł go w wyprawie na smoka, Wasyl profilaktycznie
            zlikwidował źródło informacji, czyli zabił Bazylego i Wandę.

            Następnie wyruszył, by nieść pomóc ciemiężonej przez smoka okolicy. Jednym
            problemem było odpowiednie podejście smoka, po uprzednim zlokalizowaniu jego
            siedziby. Z tym Wasyl poradził sobie w bardzo prosty sposób. Gdy był już na
            miejscu, złapał za gardło pierwszego napotkanego tubylca i kazał prowadzić się
            do smoka. Ten bez wahania wskazał kryjówkę bestii. Karzeł podszedł jak mógł
            najbliżej i zajrzał do środka. Smok siedział w szlafroku przy stole i pił
            cienką herbatę. Wasyl oberżnął mu głowę obcęgami.

            Po krótkim procesie Wasyl został skazany na karę śmierci i stracony, ponieważ,
            jak się okazało zabił Henryka Smoka - kierownika mleczarni.

            Ale to już inna historia, którą opowiem Wam jak tylko skończę zupę.

            ~~
            ox
    • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 01:32
      Aha! Oryginalny dźwiękowy zapis przygód Ż.K. w formacie empeczy już do zassania
      w budce!
      ~~
      ox
      • aniela Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:19
        yhyh a wiecie ze mnie to wzruszylo. i nie z powodu wspomnien wczesnej swojej
        mlodosci z uchem przy radioodbiorniku, ale na wspomnienei pierwszego mojego
        internetowego apsztyfikanta, ktory mi na sw. anieli spisal dwie strony kasety
        przygod zelaznego karla i przeslal zalaczajac roze.
        Funkcja copy&paste nie ma w sobie nic z romantyzmu.
        • Gość: v2l Re: klechdy sezonowe IP: 213.255.126.* 27.11.03, 17:27
          i co z nim sie stalo anielou
          • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:33
            (aha, Viki jesteś 120 sekund bardziej ciekawska ode mnie nawet.)
            ~~
            ox
            • viki2lav Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:35
              bezkresowo, und bezpardonowo nawet, eheh. Oxy to jedziesz w strone baszty
              siedmiu plaszczy czy nie ???
              • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:42
                Aha, naciskasz mnie? Czemu? I czy pobudki masz zdrowe aby i intencje czyste?
                (nie wiem, hyhy, towar się psuje czy może chcesz mnie w rodzinie szybko ;-D)
                ~~
                ox
                • viki2lav Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:45
                  eeh Oxy, jestes podejrzliwy, a ona nie lubi podejrzliwych ,powolnych i
                  zazdrosnych, skreslam cie z jej listy.
                  Aniello!!! a co z GAGATKIEM??
                  aha na ploty mi sie slina zebrala
                  • aniela Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:46
                    yyy wlasnie, co z gagatkiem? mow co wiesz oraz czego nei wiesz mow
                  • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:52
                    Aha, a łajdaków czy lubi łajdaków?
                    ~~
                    ox
                    • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 08:45
                      No i co Viki... Będziesz tak stać na drodze do naszego szczęścia?
                      ~~
                      ox
                      • viki2lav Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:13
                        no dobra usiade sobie na rostaju drog wszystkich do szczescia! podnosze szlaban
                        twej drogi Oxie, pan z wami!
                        • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:15
                          Aha, fajosko. Dobra z Ciebie kobieta!
                          A co z naszym szcześciem? ;)
                          ~~
                          ox
                          • viki2lav Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:18
                            wosk polejesz to sie dowiesz okrutnej prawdy
                            • viki2lav Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:19
                              Meczennica viki przygotowala nalepke andrzejkowa na butelke sobieszczaka, tym
                              razem obylo sie bez trupiej czaszki, na bialym papierze smetnie widnial
                              napis "wosk".
                            • nioszka Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:23
                              znaczy mam wrażenie że Oxy będzie inne rzeczy polewał w ten weekend :-)
                              • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:08
                                Sio! :)
                                ~~
                                ox
                                • nioszka Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:14
                                  jak sobie życzysz :-)
        • oxycort Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:29
          Aha i co się z nim stało? Rzuciałś go może nonszalancko kopiąc w nogę i
          zabroniłaś zbliżać się na bodaj metr kubiczny?
          ~~
          ox
          • aniela Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:37
            aha jakos w ten desen sprawy sie potoczyly. ale jest teraz szczesliwym rekinem
            finansjery i ojcem nascitirusa.
            • misiania Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:39
              yyyy czego ojcem, przepraszam?
              • aniela Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:40
                no, nienarodzonego jeszcze podmiotu praw i obowiazkow.
                • misiania Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:41
                  aha. zapamiętam, bo jeszcze bym kogoś chciała tem słowem zwymyślać ;)
                  • aniela Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 17:42
                    hyyh znaczy by sie nie obrazil nawet bo by nie uslyszal dokladnie ze o nim
                    mowa ;)
                    • ignatz Re: klechdy sezonowe 27.11.03, 22:00
                      nie wie co traci frajer, nie?
                      • Gość: aniela Re: klechdy sezonowe IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.11.03, 06:51
                        yy kto? nasciturus?
    • baloo1 Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 01:15
      Piekne sa te czyny ŻKW, ktores nam tu spisal, Oxie.

      Pytanko mam do Anieli . Bardziej od losow absztyfikanta interesuja mnie losy
      tych dwoch spisanych przez niego kaset. Ehem ehem. Istnieja ci one jeszcze
      gdziebadz ? Tak tylko pytam ;o)
      • Gość: aniela Re: klechdy sezonowe IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.11.03, 06:50
        aha wlasciwie to dobry pretekst zeby wznowic kontakt. te kasety. napomkne o
        tym niezobowiazuajco przy posrednikach :)
        • Gość: v2l Re: klechdy sezonowe IP: 213.255.126.* 28.11.03, 08:14
          oby sie bez nuovo nascituro obylo!!! tym razem, ale rekina podraznij aniello
        • baloo1 Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 08:56
          aha czasami az sie sam sobie dziwie, ze taki bystrzak ze mnie ;o)
    • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:13
      Wyjątkowa zemsta Żelaznego Karła

      Żelazny Karzeł imieniem Wasyl nie czuł się najlepiej. Koza Halina zerwała z nim
      zaręczyny. Ściślej mówiąc kopnęła go w nogę i powiedziała żeby się do niej nie
      zbliżał nawet na metr kubiczny. To bolesne wydarzenie nie miałoby może tak
      nieprzyjemnej wymowy, gdyby nie fakt, miało miejsce w leśnym amfiteatrze, tuż
      przed premierą opery "Konik polny". Tak więc cała leśna społeczność widziała
      upokorzenie Żelaznego Karła.

      Wasyl pałał żądzą zemsty, a wiedział, że jeśli sam podejmie jakieś kroki, nie
      uniknie odpowiedzialności Wszystkie poszlaki wskazywałyby na niego. Postanowił
      więc posłużyć się płatnym sługusem. Najlepiej - przybyszem z dalekich stron.

      Myśląc o ewentualnych kandydatach przypomniał sobie kolegę z wojska - osiłka
      Zenona Balona, który w swoim czasie wsławił się tym, że tylko przy pomocy rury
      gazowej z nakładką pokonał pluton kadetów. Wasyl nie zwlekając wysłał depeszę
      do Zenona, który po demobilizacji prowadził salon kosmetyczny w pobliskim
      mieście.

      Nie minęły dwa dni, a Zenon stawił się na umówionym miejscu i ze współczuciem
      wysłuchał Wasylowej historii i wyraził gotowość pomocy. Obaj spiskowcy
      uradzili, że Zenon, przebrany dla niepoznaki w księcia, wkradnie się w łaski
      kozy Haliny, a następnie - korzystając z jej nieuwagi - udusi ją sznurem od
      żelazka.

      Minął tydzień.

      Wasyl z niepokojem oczekiwał nowin

      Wreszcie we wtorek wieczorem Balon zapukał do drzwi Żelaznego Karła. Po wejściu
      do izby złapał Wasyla bez słowa za korpus, a następnie oderwał mu głowę.

      Okazało się, że Zenon zakochał się w Halinie. Po niedzieli odbyło się huczne
      wesele i młodzi wyjechali pociągiem do Bydgoszczy.

      ~~
      ox
      • baloo1 Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:21
        mniam.

        Oxy, wiele tego masz ?
        • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:23
          Aha, całe dwie strony kasety...
          ~~
          ox
          • baloo1 Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:26
            Geee ... ze sluchu spisujesz, slowo po slowie, co i rusz naciskajac stop
            rewind i play ?
            • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:29
              No dobra, nie będę okrutny. Sie podziele.
              kkoziarek.webpark.pl/karzel.htm
              ~~
              ox
              • baloo1 Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:46
                Lojezu. To niekrasnoludzkie ;o)
                • baloo1 Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:52
                  Nieno, ten facet jest genialny ;oDDDD
                  Dzieki Oxie , nie nadaremno Slawie Imie Twe

                  kkoziarek.webpark.pl/linki.htm
                  Ciekawe, czy ktos znajdzie ?


                  • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:56
                    Aha, po coś tam zaglądał. Dałem Ci ino palec z linkiem do Wasyla! :-)
                    ~~
                    ox
                    • baloo1 Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 09:57
                      Nie przeszkadzaj. Szukam ;oD
                      • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:05
                        Ależ jesteś kurna zdeterminowany! (z uznaniem)
                        ~~
                        ox
                        • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:07
                          Jak znajdziesz, daj znać w wesołych wiadomościach! :)
                          ~~
                          ox
                          • postrzygacz_pudli Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:16
                            nieno
                            nie potrafię widzieć podwójnie (a nawet potrójnie!). :(((
                            chyba się nachleję bo zaczynam mieć stresa

                            baloo! jak Ci idzie????
                            • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:19
                              Hint. Patrzeć trzeba z mniejszej odległości niż normalnie. Powiedzmy 15cm (jak
                              dla mnie).
                              ~~
                              ox
                              • misiania Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:21
                                aha. należę do tych upośledzonych 10%.
                                • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:23
                                  Znaczy ja tez nie widzę, ale robię dobrą minę do złej gry :-)
                                  ~~
                                  ox
                                  • pierans Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:26
                                    taa, i to niby ja jestem okrutna
                                    ffuff, na cale szczescie nie ;-)
                                    • viki2lav Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:27
                                      oxy terrorysta
                                      • postrzygacz_pudli Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:32
                                        wespół w zespół możemy ten link znaleźć
                                        ja przelecę pierwszy rządek znaków zapytania, następna osoba drugi itd. W ten
                                        sposób znajdziemy rozwiązanie a nie dostaniemy zajoba.
                                        zaczynam
                                        a Wy się dogadujcie kto co sprawdza
                                        pepe racjonalizator
                                        • pierans Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:33
                                          ja moge drugi
                                          • misiania Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:35
                                            to ja trzeci rządek sprawdzam
                                            • postrzygacz_pudli Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:43
                                              W PIERWSZYM RZĘDZIE CHAŁA!!!! :(((

                                              ox, do jasnej ciasnej, pierdolca można dostać! Mów dzie ten link!!!!
                                              • misiania Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:44
                                                w trzecim nico.
                                                • pierans Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:46
                                                  nie mowiac o drugim :(
                                              • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:49
                                                Jeszcze jedno! Starajcie się nie mrugać. To bardzo przeszkadza dojrzeć trzeci
                                                wymiar...
                                                ~~
                                                ox
                                      • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:33
                                        yhyhyhy...
                                        Yyyy... A próbowaliście już ogladać z jeszcze bliższej odległości? ;)
                                        ~~
                                        ox
                                        • pierans Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:35
                                          a nos w tym nie bedzie przeszkadal?
                                          • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:41
                                            Znaczy, taki np. ja, bliżej jak 15 cm nie mogę :)
                                            ~~
                                            ox
                                            • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:42
                                              ...16
                                              ~~
                                              ox
                                              • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:42
                                                ...18
                                                ~~
                                                ox
                                                • oxycort Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:43
                                                  ...23
                                                  ~~
                                                  ox
                                                  • pierans Re: klechdy sezonowe 28.11.03, 10:57
                                                    obserwuje dziwne zjawisko
                                                  • piotr_c Re: klechdy sezonowe 01.12.03, 15:42
                                                    Jeden z moich ulubionycy cytatów z żelaznego Karła

                                                    "Kontrolnie uderzył borsuka Kunę kowadłem. Borsuk najpierw krzyczał, potem
                                                    przestał , potem zupełnie przestał "
    • Gość: aniela Re: klechdy sezonowe IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.12.03, 21:46
      puszcze sobie na dobranoc :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka