Gość: eM O wschodzie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 00:35 O wschodzie piały godzinki kogucie I świt jak jabłko w rumieńcach dojrzewał. Swietliste włosy wiatr w liściach rozrzucił. Ogrodem szumnym zaniosły się drzewa. Stulistne skrzydła w konarów uwięzi Płoszyły mroczne korowody cieni. Muzykowały w takt smyczki gałęzi. Tańczyły gniazdka ukryte w zieleni. Cwierkały ptaszki w podskokach wesołe I drżała harfa w promieniach grająca. Niepokalany,bez chmury nad czołem Wstaje dzień w aureoli słońca. To na dzieńdobry. Dobrej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anonim Jak zyja inni IP: *.vic.bigpond.net.au 03.03.02, 02:22 Zalaczam tekst napisany przez autora o pseudonimie "Kagan". Wg internetowego wydania "Slownika pisarzy polskich i obcych", nazywa sie on podobno L. Keller. Dzien z zycia polskiego geja 7:00 Dzwoni budzik. A dupa wciaz boli. Mowilem temu blondynowi, co go spotkalem w okraglaku na Pl. 3 Krzyzy, zeby uzywal specjalnego smaru, a nie ordynarnej wazeliny. A on to swoje: prawdziwy polski gej nie uzywa niewiescich smarowidel... 8:00 Wizyta u lekarza. Jak sie spodziewalem, wynik testu na AIDS znow pozytywny. I po cholere wydalem kolejne tysiac dolarow na nastepne niedzialajace pigulki? A nie mowili mi, zeby nie wierzyc tym ogloszeniom w Internecie? 9:00 Wizyta w gejowskim burdelu. Zly na caly swiat wybralem seks bez gumki i zalowalem, bo ten nowy Ukrainiec mial slabo wymyta dupe, i czuc go bylo gownem na 100 metrow. Ale to jego cialo... Zwierze we mnie wzielo gore, i zalatwilem go w ten smierdzacy odbyt. Ale mial sprzezysta dupe... On sie cieszyl, ze glupi Lach przeplacil, a ja, ze go zarazilem wirusem HIV! Ten sie smieje, kto sie smieje ostatni... 11:00 Zgwalcili mnie w klubie! Chamstwo! Co prawda robili to fachowo, w dobrze wysmarowanych kondonach, ale mogli by sie przynajmniej spytac o pozwolenie! Na pewno bym sie zgodzil, a oni tak od razu, bez pytania, jeden mnie rozlozyl na tapczanie, a pozniej po kolei zalatwiali mnie od tylca... Nawet sie nie zdazylem im przyjrzec, a kierownik klubu powiedzial, ze sam jestem sobie winien, bo jak kto chodzi po klubie w czerwonych koronkowych majteczkach ala Abp Paetz (takich z dziurka z tylu), to sie wrecz prosi o sex... Niewrazliwy, zacofany ciemniak! 16:00 Doszedlem do siebie na tyle, ze sie ubralem i z bolaca dupa zawloklem sie do domu. Po drodze spotaklem tego stargo Zylbersztajna, znow sie do mnie zalecal, a ja na niego wcale nie mam ochoty... Cholera, za 10 lat moge wygladac jak on, i kto mnie wtedy zechce... Moze wiec ten gwalt w klubie nie byl wcale taki zly... 22:00 Ide spac ze znow obolala dupa... Odmowilem seksu Robertowi, a on mi znow zagrozil, ze sie wyniesie. Powiedzialem mu, ze stary Zylbersztajn sie o niego pytal, to zamilkl. Mam dosc Roberta, po 10 miesiacach wspolzycia. Maja racje kumple z klubu, ze pol roku z jednym partnerem to gora... Spisal Kagan na podstawie autentycznych wspomnien polskich gejow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Dedykuję "twórcy" tego "dzieła" IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 12:14 Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi Jeśli człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi, A gdy i to nawet,i tak nic nie szkodzi, Bo właściwie mówiąc,kogo to obchodzi!hej! Witkacy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aussie Za Witkacego nie bylo AIDS'a! IP: *.its.rmit.edu.au 04.03.02, 01:44 Gość portalu: eM napisał(a): > Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi > Jeśli człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi, > A gdy i to nawet,i tak nic nie szkodzi, > Bo właściwie mówiąc,kogo to obchodzi!hej! > > Witkacy. Jak Witykacy to pisal, to AIDS/HIV byl nieznany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marzenka metaorbita IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 11:52 ranną rosą,w poludnie,ponadto z wieczora słonko na ludowo wpadło do jeziora /Wysoka Artystyczność rym taki przemilcza/ oj "gdybym to ja miała skrzydełka jak gąska" nie zaistiałby nigdy problem spadochronu a "gdybym to ja była słoneczkiem na niebie" dopiero z końcem świata pobiegłabym dalej lecz stało się inaczej...z miejsca w którym siedzę mam w kosmos niedaleko-tyle co do kiosku Parnas to?Synaj? Olimp?Ararat/nie Tartar/? nie wiem jakie wzniesienie-grunt że nie dolina! gdzie "wszystko jest poezją"?! ni kamienie węgielne ni ucho igielne abrakabalistycznie balanga się toczy na smoczą łapę na pegaza urok!! słyszę hit disco polo o morzu naszym morzu gdy ułani pijani szukają mojego okienka EUROPEJSKIE TRADYCJE NA REGIONALNYM PODLOZU- -nieboskłon Kanta nad głową u stóp....głęboka studzienka.!! ********************* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Może to wszystko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.02, 13:03 Może to wszystko dzieje się w labolatorium? Pod jedną lampą w dzień i miliardami w nocy? Może jesteśmy pokolenia próbne? Przesypywani z naczynia w naczynie, potrząsani w retortach, obserwowani czymś więcej niż okiem, każdy z osobna brany na koniec w szczypczyki? Może inaczej: żadnych interwencji? Zmiany zachodzą same zgodnie z planem? Igła wykresu rysuje pomału przewidziane zygzaki? Może jak dotąd nic w nas ciekawego? Monitory kontrolne włączane są rzadko? Tylko gdy wojna i to raczej duża. niektóre wzloty ponad grudkę Ziemi. czy pokaźne wędróki z punktu A do B? Może przeciwnie: gustują tam wyłącznie w epizodach? Oto mała dziewczynka na wielkim ekranie przyszywa sobie guzik do rękawa. Czujniki pogwizdują, personel się zbiega. Ach cóż to za istotka z bijącym w środku serduszkiem! Jaka wdzięczna powaga w przewlekaniu nitki! Ktoś woła w uniesieniu: Zawiadomić Szefa, niech przyjdzie i sam popatrzy! Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 14:21 Szedłem polną drogą, mógłbym ją jedynie zamienić na dukt leśny, oddech nie tracił dykcji. Spotkałem człowieka, który niósł z sobą, swoje życie i właściwości o twarzy nie spotykanej w autobusach miejskich, a nikt nie odważyłby się przed nim zatrzasnąć drzwi. Zatrzymałem się dla rozmowy. Dusza szuka arki. Podziękowałem przypadkowi. P.Kuszczyński Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG "Bliscy i oddaleni" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 06:13 Bo widzisz tu są tacy którzy się kochaj i muszą się spotkać aby się ominąć bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze piszą do siebie listy gorące i zimne rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało są inni co się nawet po ciemku odnajdą lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął byliby doskonali lecz wad im zabrakło bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą miłości się nie szuka jest albo jej nie ma nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek są i tacy co się na zawsze kochają i dopiero dlatego nie mogą być razem jak bażanty co nigdy nie chodzą parami można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem ks. Jan Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG twoich fotografii nie mam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 15:10 Twoich fotografii nie mam Nie wiem jak wyglądasz Czy masz ładny uśmiech Jakie są twe dłonie lecz wspomnienie o tobie jak cierpliwy dotyk ucisza burzę głosów mędrców filozofów Szukam cię w wielkich księgach w mitologiach świata w gałęziach drzew niepokornych wymęczonych wiatrem w oczach psa co na śmierć czeka by przed bólem uciec w tej która właśnie szuka i w tej co znalazła Otwieram na ciebie umysł Otwieram poznanie jak oko obiektywu na niezwykły pejzaż jeżeli znasz moje myśli zanim się narodzą czy ci o nich nie mówić oznacza zataić? Czy ci o nich powiedzieć oznacza zawierzyć że zjawisz się nim w oknach zgasną wszystkie światła? że może znam cię od dawna Znam twój uśmiech kształt dłoni ze wszystkich mało doskonałych fotografii świata Agnieszka Herman Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Primavera IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 17:46 nikt nie musiał cię uczyć gożdzikowego smaku życia chociaż ptaki z dnia na dzień powiększają zachwyt śpiewu i czujemy tak bardzo głęboko parowanie wilgotnego lasu że wiosenny wiersz mógłby być o radości teraz zostaw niektóre uczucia spójrz jak księżyc wystawił nam język możesz myśleć cóż to jest radość lecz nie pragnij wszelkiej prawdy by nie stracić wybranego człowieka może przyjdzie czas sposobniejszy L.J.Urbanek ********************************** Oczekiwanie i kto uczyni pierwszy krok z najprostszych myśli by mogły się stać cenne mając świadomość że wynik wszelkich prób może być zniekształcony i nie unikniemy wstydu i strach wyprowadza nas w ruiny zarośnięte nieprzeniknionym gąszczem L.J.Urbanek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Posłuchaj IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 19:32 Nie chciałem Pisać zbyt Wiele... Są słowa, lecz trudno Zapisać to, co w sercu Gra... Są czasami takie melodie, których Nie słychać Z daleka Zatem Jeśli możesz To posłuchaj Tych kilku Rytmów Tylko dla ciebie... Skierowanych Od niedoszłego muzyka Zagubionego w życiu Liryka... Zbigniew Barteczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 20:02 pozwolę ci dotknąć skrzydeł spłoszonego motyla co z barwy bólu zrodził się poto chyba tylko by nam miłość przypominać gdy błękit jego dosięgnie twych warg wilgotnych to jakbyś się drgnieniem nagłym w kwiat dla niego przeradzał w płatki zroszone rosą i łzami on łopotem się wbije delikatnym w twoje serce D.Wichowska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Nieznana IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 20:24 To jest - Ogromna tajemnica Nie wiem Zupełnie nic O tobie... Ale po co ? Wiedzieć mi... Może kręte Drogi życia Nigdy nie spotkają się Przebłyskiem spojrzeń Jedynych Niepowtarzalnych... Jedwabny szlak Na końcu karawany Myśli skrywanych Dołączam - Twoje imię Nieznajoma... Zbigniew Barteczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Mimo wszystko IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 01:19 kiedy pierwszy ciepły oddech ziemi korzysta z wolności rozważ słowo które nas pęta bo nie wiemy jak daleko do domu tak niewiele pragnę od ciebie choć już obcy nam żar ogniska wyjdżmy jednak odważnie ku nadziei niech się do nas uśmiechnie. ***************************** Romanca Ze kocham - wybacz Za mym oknem szeleści księżyc blady jak ryba ktoś go w końcu powiesił. Dachem kot w kapeluszu paraduje jak stangret noc zielona jak z pluszu dławi z sykiem latarnie, idzie cień podwórzami. Mrą z wieczora duchoty grube,czarne firany zasuszone jak motyl. Jeśli jest echo kroków i tak nikt nie usłyszał Drzwi skrzypnęły gdzieś w mroku Potem ciemno i cisza. M.Piotrowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Bezsenność IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 01:51 Spoczywa w mroku jak umarły wplótnie dom już zamknięty na kłódki i kłótnie. Tapeta-terror powtórzeń okleja pokój jak lepkie paluchy złodzieja. A ja na sztywnym arkuszu pościeli jak czcionka,której w druku zapomnieli. Ciążą powieki,ciąży ciało.Ciężar miewa cień,w którym się samotność stęża. Jawa nie pierzcha do samego ranka stoi na stole i na jawie szklanka. Nie zaśnie krzesło,ale krzesa przestrzeń której się potem ktoś przestraszy we śnie. Nie zaśnie ścienny zegar,ale tyka ciszy z często-tkliwością lubieżnika. Nie zgaśnie we śnie lampka,choć tak ścieli cienie,że są jak zmarli co posnęli. I nie śpi lustro,chociaż je powleka ciemność jak ciężka i ciepła powieka. Spędza sen z uszu cisza i szelesty. Nie śpi stoicko stół.I licho nie śpi. Wciąż nie śpi kołtun kołdry i poduszka, zmięta jak mała dusza w trumnie łóżka. Czuwają książki z ich recto i verso, za obrazami korniki się wiercą. Nie śpi heksametr,hoć się Homer zdrzemie. Nie śpi klucz w zamku.Nie śpią słoje w drewnie. W konchach konwalii nie zasypia zapach Nie śni się Londyn,choć leży na mapach. Nie śnią się śniegi ani biała topól, wiatr nie potrząsa kopułami kopru. A.Kuciak. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG siwy świt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 05:14 Kamilowi Ogrody chmur zawieszone nad uśpionem miastem swą tęsknotą za światłem budzisz siwy świt Z mroku wynurzone kasztanowce topole Wrzask kota odbija się od zamkniętych okien Rozchylasz delikatnie zielone sztywne trawy Łąka jak tajemnica nie pozwala zasnąć Błyszczące czarne chrząszcze szybko uciekają a wystraszone mrówki wchodzą ci na palce Pszenica się przechyla jak w tańcu dziewczyna co potem odpoczywa grzejąc w słońcu plecy Wzdłuż rowku jej kręgosłupa mechata pełza liszka Muskasz ją swym oddechem. Kurczy się jak dłoń Twoje myœli pulsują jak serca młodym ptakom kiedy w trawie zobaczą niecierpliwy cień kota Oczy nagle otwierasz. Sen na podłogę spada jak nazbyt ciężka kołdra podczas upalnej nocy Ziemia jest po deszczu. Oknem wdziera się wilgoć Ziemia jest po deszczu. Jak ty lżej oddycha Dozorca wymiata z chodników opadłe nocą liście Z domów wychodzą mężczyźni. Stawiają kołnierze Agnieszka Herman Też pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Angelico IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 21:11 W modlitwie anioła Płonie półksiężyc Kupidowych oczu W złożonych dłoniach Szumią topole Gotyk W kornym przyklęku W deszczu skrzydeł Przeczucie lotu. M.Płoszczyński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gapcio Re: To, co piękne... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 01:39 śpi łódka spróchniałe wiosło ginie wśród traw szuwarem serce zarosło jak staw, nie wiem kto to napisał.może ktoś wie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: To, co piękne... IP: *.vic.bigpond.net.au 04.03.02, 07:20 A to kto napisal? Dawno Polska już zginęła Dawno Polska już zginęła, choć my wciąż żyjemy. Wszystko obcy nam zabrali, O czym my nie wiemy. Marsz, marsz, narodzie, o chlebie i wodzie. Za boskim przewodem, zrodzim się odnowa! Przejdziem Unię, przejdziem NATO Bedziem robolami, Da nam rozkaz Balcerowicz Gdzie harowac mamy. Marsz, marsz, narodzie… Jak Wałęsa i Krzaklewski po ruskim zaborze. Dla ojczyzny ratowania, zrobim jeszcze gorzej. Marsz, marsz, narodzie… Mówi ojciec do swej Basi caly zaplakany: "Słuchaj córuś, ponoć naszych biją obce Pany”. Marsz, marsz, narodzie… Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: To, co piękne... 19.03.02, 01:50 Gość portalu: Kagan napisał(a): > A to kto napisal? > > Dawno Polska już zginęła > > Dawno Polska już zginęła, > choć my wciąż żyjemy. > Wszystko obcy nam zabrali, > O czym my nie wiemy. > > Marsz, marsz, narodzie, > o chlebie i wodzie. > Za boskim przewodem, > zrodzim się odnowa! > > Przejdziem Unię, przejdziem NATO > Bedziem robolami, > Da nam rozkaz Balcerowicz > Gdzie harowac mamy. > > Marsz, marsz, narodzie… > > Jak Wałęsa i Krzaklewski > po ruskim zaborze. > Dla ojczyzny ratowania, > zrobim jeszcze gorzej. > > Marsz, marsz, narodzie… > > Mówi ojciec do swej Basi > caly zaplakany: > "Słuchaj córuś, ponoć naszych > biją obce Pany”. > > Marsz, marsz, narodzie… Jestes Kagan zalosny dupek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - O naszym gospodarstwie IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:52 O naszym gospodarstwie fraszka O, zielony Konstanty, o, srebrna Natalio! Cała nasza wieczerza dzbanuszek z konwalią; wokół dzbanuszka skrzacik chodzi z halabardą, broda siwa, lecz dobrze splamiona musztardą, widać, podjadł, a wyście przejedli i fanty - o, Natalio zielona, o, srebrny Konstanty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - O wróbelku IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:53 O wróbelku Wróbelek jest mała ptaszyna, wróbelek istotka niewielka, on brzydką stonogę pochłania, lecz nikt nie popiera wróbelka. Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta, że wróbelek jest druh nasz szczery ?! ............................. Kochajcie wróbelka dziewczęta, kochajcie do jasnej cholery! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Satyra na bożą krówkę IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:54 Satyra na bożą krówkę Po cholerę toto żyje? Trudno powiedzieć, czy ma szyję, a bez szyi komu się przyda? Pachnie toto jak dno beczki, jakieś nóżki, jakieś kropeczki - ohyda. Człowiek zajęty niesłychanie, a toto, proszę, lezie po ścianie i rozprasza uwagę człowieka; bo człowiek chciałby się skoncentrować, a ot, bożą krówkę obserwować musi, a czas ucieka. A secundo, szanowne panie, jakim prawem w zimie na ścianie ?! Co innego latem, gdy kwitnie ogórek! Bo latem to co innego: każdy owad może ten tego i w ogóle. Więc upraszam entomologów, czyli badaczy owadzich nogów, by się na tę sprawę rzucili z szałem. I właśnie dlatego w Szczecinie, gdzie mi czas pracowicie płynie, satyrę na bożą krówkę napisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Rozmowa liryczna. IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:55 Rozmowa liryczna. - Powiedz mi, jak mnie kochasz. - Powiem. - Więc? - Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec. Kocham cię w kapeluszu i w berecie. W wielkim wietrze na szosie i na koncercie. W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach. I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona. I gdy jajko roztłukujesz ładnie - nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie. W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku. I na końcu ulicy. I na początku. I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz. W niebezpieczeństwie. I na karuzeli. W morzu. W górach. W kaloszach. I boso. Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą. I wiosną, kiedy jaskółka przylata. - A latem jak mnie kochasz? - Jak treść lata. - A jesienią, gdy chmurki i humorki? - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki. - A gdy zima posrebrzy ramy okien? - Zimą kocham cię jak wesoły ogień. Blisko przy twoim sercu. Koło niego. A za oknami śnieg. I wrony na śniegu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Pochwalone niech bedą IP: *.pse.pl 04.03.02, 15:00 Pochwalone niech będą ptaki Pochwalone niech będą ptaki i słońce, co im nóżki złoci, pochwalona chwila odwagi i zwątpienie w labiryntach samotności. Pochwalone szpadel i pióro, pochwalona sytość i głód, i księżyc jak Szopen za chmurą, i noc jak skrypt Jego nut. Pochwalone także pyszne zdrowie, i choroba, co uczy pokory, i jednako mucha i człowiek, i jednako sady i ugory. Pochwalone myśli poranne i kobieta, co jak błyskawica zachwyca, i poeta Błok Aleksander, i malarz Tycjan. A także pochwalony komiczny zając i jabłko, co się rumieni, a nawet tacy jak ja, co składają kiepskie wiersze na temat jesieni. O, pochwalony każdy ból stokrotnie i każdy cios, byle męski - i te pelargonie na wysokim balkonie, do których zawsze będziesz tęsknił. Pochwalone: grzesznik i święty, i serce ludzkie jak morze odkryte. A nade wszystko okręty Rzeczpospolitej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Zaczarowana dorożka IP: *.pse.pl 04.03.02, 16:17 Zaczarowana dorożka I Allegro Zapytajcie Artura, daję słowo: nie kłamię, ale było jak ulał sześć słów w tym telegramie: ZACZAROWANA DOROŻKA ZACZAROWANY DOROŻKARZ ZACZAROWANY KOŃ Cóż według Ben Alego, czarnomistrza Krakowa, "to nie jest nic takiego dorożkę zaczarować, dosyć fiakrowi w oczy błysnąć specjalną broszką i jużeś zauroczył dorożkarza z dorożką, ale koń - nie". Więc dzwonię: - Serwus, to pan Ben Ali ? Czy to możliwe z koniem ? - Nie, pana nabujali. Zadrżałem. Druga w nocy Pocztylion stał jak pika. I urosły mi włosy do samego świecznika: ZACZAROWANA DOROŻKA? ZACZAROWANY DOROŻKARZ? ZACZAROWANY KOŃ? Niedobrze. Serce. Głowa. W dodatku przez firankę: srebrne dachy Krakowa jak "secundum Joannem", niżej gwiazdy i liście takie duże i małe. A może rzeczywiście zgodziłem, zapomniałem? Może chciałem za miasto? Człowiek pragnie podróży. Dryndziarz czekał i zasnął, sen mu wąsy wydłużył i go zaczarowali wiatr i noc, i Ben Ali? ZACZAROWANA DOROŻKA ZACZAROWANY DOROŻKARZ ZACZAROWANY KOŃ II Allegro sostenuto Z ulicy Wenecja do Sukiennic prowadził mnie Artur i Ronard, a to nie takie proste, gdy jest tyle kamienic i gdy noc zielono-szalona, bo trzeba, proszę państwa, przez cały nocny Kraków: III Allegretto Nocne WYPYCHANIE PTAKÓW, nocne KURSY STENOGRAFII, nocny TEATR KRÓL SZLARAFII, nocne GORSETY KOLUMBIA, nocny TRAMWAJ, nocna TRUMNA, nocny FRYZJER, nocny RZEŹNIK, nocny chór męski CZEŚĆ PIEŚNI nocne SERY, nocne MLEKO, nocne TAŃCE WIECZYSTEGO nocne DZIŚ PARÓWKI Z CHRZANEM, nocne TOWARY MIESZANE, nocna strzałka: PRZY KOŚCIELE! nocny szyld: TYBERIUSZ TROTZ, słowem, nocni przyjaciele, wieczny wiatr i wieczna noc. IV Allegro ma non troppo Przystanęliśmy pod domem "Pod Murzynami" (eech, dużo bym dał za ten dom) i nagle: patrzcie: tak jak było w telegramie: przed samymi, uważacie Sukiennicami: ZACZAROWANA DOROŻKA ZACZAROWANY DOROŻKARZ ZACZAROWANY KOŃ. Z Wieży Mariackiej światłem prószy. A koń, wyobraźcie sobie, miał autentyczne uszy. V Allegro cantabille Grzywa mu się i ogon bielą, wiatr dmucha w grzywę i w biały welon. Do ślubu w dryndzie jedzie dziewczyna, a przy dziewczynie siedzi marynarz. Marynarz łajdak zdradził dziewczynę, myślał: Na morze sobie popłynę. Lecz go wieloryb zjadł na głębinie. Ona umarła potem z miłości, z owej tęsknoty i samotności. Ale że miłość to wielka siła, miłość po śmierci ich połączyła. Teraz dorożką zaczarowną jedzie pan młody z tą młodą panną za miasto, gdzie jest stara kaplica, i tam, jak w ślicznej starej piosence, wiąże im stułą stęsknione ręce ksiądz, co podobny jest do księżyca. Noc szumi. Grucha kochany z kochaną, ale niestety, co rano przez barokową bramę pełną sznerklów i wzorów wszystko znika na amen in secula saeculorum: ZACZAROWANA DOROŻKA ZACZAROWANY DOROŻKARZ ZACZAROWANY KOŃ. VI Allegro furioso alla polacca Ale w knajpie dorożkarskiej, róg Kpiarskiej i Kominiarskiej, idzie walc "Zalany Słoń"; ogórki w słojach się kiszą, wąsy nad kuflami wiszą, bo w tych kuflach miła woń. I przemawia mistrz Onoszko: - Póki dorożka dorożką a koń koniem, dyszel dyszlem, póki woda płynie w Wiśle, jak tutaj wszyscy jesteście, zawsze będzie w każdym mieście, zawsze będzie choćby jedna, choćby nie wiem jaka biedna: ZACZAROWANA DOROŻKA ZACZAROWANY DOROŻKARZ ZACZAROWANY KOŃ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG W moim domu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 05:08 Tyle lat jesteśmy razem, miłą, wybacz Ale wszystko tak jak trzeba chyba nie jest Gdy musimy się codziennie przekonywać Że ty dla mnie, ja dla ciebie, istniejemy Przecież nie mam żadnej innej poza tobą I mieć nie chcę, tyś jest wieczna i jedyna Naszym sercom zagroziła, tak jak słowem Niedokrwistość, zniechęcenie i rutyna To normalne, że chcesz mieć nareszcie spokój A na wiosnę grządki zasiać i zagrabić Ale wiesz, bywają różne pory roku A tak życia jak tapczana nie ustawisz Kiedy niebo nad głowami ciąży chmurnie Twoje oczy wciąż mnie śledzą niespokojnie Ja dla ciebie chyba chyba zawsze byłem durniem Co nic nie wie, nic nie czuje, nic nie pojmie Nie ma takiej gorzkiej prawdy, moja miła Która dla mnie byłoby nie do zniesienia Jeśli rzecz nam jaka serca podzieliła To naiwne i tchórzliwe przemilczenia Póki czas, lepiej otwarcie ze mną pomów Zanim w złości lepszy numer ci wykręcę Chyba prawo mam, by w moim własnym domu Więcej w oczy mi patrzono, mniej na ręce Wiem na pewno, że ze sobą zostaniemy Chociaż życie nam układa się nieprosto Nie możemy rozstać się trzasnąwszy drzwiami Moja miła, moja droga Moja Polsko Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Piję kawę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 10:04 Piję kawę pamiętam słowami przyjemny aromat ismak tak słowami myślę o tobie łyk po łyku co to węch łyk po łyku nie mam ust poprzedniej sekundy już nie ma łyk po łyku przemijanie M.Augustyniak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Piosenka o końcu świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 16:07 W dzień końca świata Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć. Skaczą w morzu wesołe delfiny, Młode wróble czepiają się rynny I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć. W dzień końca świata Kobiety idą polem pod parasolkami, Pijak zasypia na brzegu trawnika, Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa, Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa I noc gwiaździstą odmyka. A którzy czekali błyskawic i gromów, Są zawiedzeni. A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, Nie wierzą, że staje się już. Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, Powiada przewiązując pomidory: Innego końca świata nie będzie, Innego końca świata nie będzie. Czesław Miłosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 21:40 ciekawy jest przylądek wszelkiej nadziei tu namiętności świecą jak miedziane wazy czyste tu się unoszą opary namiętności miłość ubrana w krótki płaszcz drżący z niecierpliwości z kolanami pod brodą w kącie oczy - latarnie wysyła w mrok oczy - płoną H.Poświatowska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gapcio Który stwarzasz jagody Jan Twardowski IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 11:54 Ty który stwarzasz jagody królika z marchewką lato chrabąszczowe cień wielki małych liści zawilec półobecny bo uwiędnie zanim się go przyniesie do domu czosnek niedzwiedzi dla trzmieli smutek roślin wydrę na krótkich nogach ślimaka co zasypia na sześć miesięcy niezgrabny śnieg co ma wdzięk większy zanim zacznie tańczyć serce choćby na chwilę spraw niech poeci piszą wiersze prostsze od wspaniałej poezji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Do M IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 16:30 Precz z moich oczu! ... posłucham od razu, Precz z mego serca! ... i serce posłucha, Precz z mej pamięci! ... nie ... tego rozkazu Moja i twoja pamięć nie posłucha. Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka, Tym szerzej koło żałobne roztoczy ... Tak moja postać, im dalej ucieka, Tym grubszym kirem twa pamięć pomroczy. Na każdym miejscu i o każdej dobie, Gdziem z toba płakał, gdziem się z tobą bawił, Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie, Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił. Czy zadumana w samotnej komorze Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę, Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze Śpiewałam jemu tę samą piosenkę. Czy grając w szachy, gdy pierwszymi ściegi Śmiertelna złowi króla twego matnia, Pomyślisz sobie: tak stały szeregi, Gdy się skończyła nasza gra ostatnia. Czy to na balu w chwilach odpoczynku Siedziesz, nim muzyk tańce zapowiedział, Obaczysz próżne miejsce przy kominku, Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział. Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem Stargane ujrzysz kochanków nadzieje, Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje... A jeśli autor po zwilej próbie Parę miłosną na ostatek złączył, Zagasisz świece i pomyślisz sobie: Czemu nasz romans tak się nie zakończył? Wtem błyskawica nocna zamigoce: Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza I puszczyk z jękiem w okno zatrzepioce ... Pomyęlisz sobie, że to moja dusza. Tak w każdym miejscu i o każdej dobie, Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił, Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie, Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił. Adam Mickiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Wiedza IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 20:56 Byłem przed chwilą w bezkresie! Blask się potykał z mym ciałem... To ja tak złocę się w lesie... Wiedziałem o czymś,wiedziałem! Lecz motyl mignął szkarłatnie Pomiędzy mną a modrzewiem... Sny moje,sny przedostatnie!... Już znikły!Znowu nic nie wiem... Pobiegnę w chabry nieznane, W kąkolu całą dal zmieszczę! I umrę i zmartwychwstanę - I będę wiedział raz jeszcze!... B.Leśmian. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Może się stanie raz jeden cud IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 22:24 Ja wiem Wiem Szeroka droga jest Wiem też Wiem Że ty już Nie chcesz mnie A jednak wciąż Nie ruszam stąd Bo może się stanie raz jeden cud I przyjdziesz dotkniesz mnie I powiesz Zostań tu Ja wiem Wiem Głębokie Lasy są I jeszcze Wiem Że do nich Gna mnie los A jednak wciąż Nie ruszam stąd Bo może się stanie raz jeden cud I przyjdziesz dotkniesz mnie I powiesz Zostań tu O tam W górze Posłuchaj Szumi wiatr Ja wiem Mówi Że będzie Szkoda nas Dlatego wciąż Nie ruszam stąd Bo może się stanie raz jeden cud I przyjdziesz dotkniesz mnie I powiesz Zostań tu Edward Stachura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 23:00 A tego roku jesień też jest siwa, Ludzi ucisza,w drzewach kształt odkrywa. I tego roku obłoki wydłuża, Ze idą niebem jak ziąbu przedmurza. Jakby zaiste nie przeszła nad nami, Chorągiew bólu z ciemnymi skrzydłami, Jakby nam czoła nie obrosły chrusty I jakby "spokój" nie był dżwięk już pusty. A tu gzie mieszkam-gdzie do ciebie piszę Ptaki dziobami przędą wielką ciszę. Staw rzęsę dzwiga,rzęsa trzciny wiąże, Zamyka łono nasycony grążel. Pola topolom,topole rozstajom, A lasy borom milczenie podają. Jakby,zaprawdę,trznadle i czyżyki Niosły przez niebo Chustę Weroniki. Jakby,zaiste,za tych drzew bukietem Przydrożny strumień rozlewał się w Letę. S.Grochowiak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gapcio Ciężki żywot krasnala IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 04:35 Miniatura teatralna na Wielką Scenę Narodową. Osoby Dramatu: Krasnal-obywatel niskiego wzrostu. Lustereczko Królewna Snieżka Chór brodatych wujów Tłum gipsowych krasnali DUCH W NARODZIE. SCENA I Orkiestra symfoniczna gra monumentalną uwerturę.Krasnal w takt muzyki wchodzi do łazienki.Wchodzi na łazienkową wagę i zamglonym wzrokiem patrzy na podziałkę.Tyję!!! Wzdycha i cierpi w milczeniu przez 28 sekund.Wychodzi z łazienki ubiera ciepły kaftan z przedpokoju bierze kilof i wychodzi.Z oddali słychać śpiew: Hej ho ! hej ho ! SCENA II Krolewna Snieżka (mizdrzy się do lusterka) Lustereczko powiedz przecie, kto jest najszczuplejszy w świecie Lustereczko (odpowiada z niechęcią) Chyba nie sądzisz,tłusta babo że ty! Wszyscy wiedzą że Krasnal. Ma tylko mały problem z utrzymaniem odpowiedniej wagi. Chór brodatych wujów (śpiewa chórem) A taki był szczuplutki Nie pijał nic z wyjątkiem małej wódki Nie jadał nic z wyjątkiem ważek i motyli I nagle utył przeokropnie w jednej chwili. SCENA III Restauracja "Zacisze".Krasnal siedzi przy zastawionym stole.Na stole śledż w oleju,pół litra,ogórki kiszone,schabowy,ziemniaki i kapusta zasmażana.Obok miska żuru.Krasnal je i pije.Czka i łka. Krasnal (wygłasza monolog z chochlą) Niech ryczy z głodu inny ktoś taki tej bajki morał Bo gdyby domy stawiał chłop to kto by ziemię orał? Krasnal-by roli swojej sprostać okrągłym musi być jak balon: do mleka szczać i myszy chłostać by upust dać swym żalom. Krasnal wszak wtedy dumnie brzmi, gdy krasnal jest brzuchaczem lecz jak nieznośnie brzmi gdy ważek przeżuwaczem. SCENA IV. Tłum gipsowych krasnali: Zastyga ze wstydu nieruchomo na granicy polsko-niemieckiej. DUCH W NARODZIE: Ginie tragicznie. K O N I E C. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Konkurs piękności męskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 05:13 Od szczęk do pięty wszedł napięty. Oliwne na nim firmamenty. Ten tylko może być wybrany, kto jest jak strucla zasupłany. Z niedźwiedziem bierze się za bary groźnym (chociaż go wcale nie ma). Trzy niewidzialne jaguary padają pod ciosami trzema. Rozkroku mistrz i przykucania. Brzuch ma w dwudziestu pięciu minach. Biją mu brawo, on się kłania na odpowiednich witaminach. Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Homo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 05:16 Jestem człowiek De domo homo Jaki ja właściwie jestem Nie wiadomo Najpierw mały Potem duży Potem siwy Albo łysy Bo przyroda Także swoje ma kaprysy Jeden problem mamy z głowy I ad acta go odłóżmy Wniosek z tego prawidłowy: Jestem różny Jestem człowiek De domo homo Co najbardziej sobie cenię Nie wiadomo Urodzenie Powodzenie Czy też czyjeś Zawodzenie Czy najbardziej sobie cenię Przyrodzenie Może ranię czyjąś duszę Po co jasny obraz mazać Jestem przecież i jako taki Muszę się rozmnażać Jestem człowiek De domo homo Czego mi do szczęścia trzeba Nie wiadomo? Wiadomo Nie opuszcza mnie marzenie Płynie czas, mijają lata Chciałbym powyrywać nóżki Wszystkim muszkom świata Obraz sprawy nieco krzywy Ale po co bić na alarm Bardzo chciałbym być szczęśliwy! I się staram... Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Dekalog Liberala (w/g B. Russell'a) IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 13:30 DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA 1. Nie badz niczego w stu procentach pewien. 2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia wyjda one na jaw. 3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to powiedzie. 4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne. 5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos przeciwnego. 6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie. 7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj opinia byla kiedys ekscentryczna. 8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie, jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze porozumienie niz bierne przytakiwanie. 9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc. 10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos takiego uwazac za szczescie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Dekalog jest OK - gorzej z praktyką wyznawców IP: *.pse.pl 06.03.02, 13:54 Tak jak z chrześcijanami i Żydami Dekalog jak dekalog ale ci wyznawcy ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Dekalog jest OK - gorzej z praktyką wyznawców IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 14:03 Gość portalu: Dzik napisał(a): > Tak jak z chrześcijanami i Żydami > > Dekalog jak dekalog ale ci wyznawcy ? I tu sie zgadzam z Dzikiem na 100%... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Dekalog Liberala (w/g B. Russell'a)-zgoda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 14:38 Jednak rzeczywiście , jakże ciężko wprowadzić go w życie. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG "Ballada bezbożna" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 15:21 Gdzie mojej ręki lewej z niebem igra samiec Tam stado dojnych gwiazd i moja śmierć je pasie Gdzie mojej ręki prawej ogródek się szerzy Tam moją żonę martwą zakopują w ziemi Gdzie moich jąder krąży podwójna planeta Tam wieszają człowieka za to że poeta Gdzie nasienie pospiesznie porzucone gnije Tam kobietę do spazmu pobudzają kije Gdzie mojego mózgowia cieknie wrąca struga Tam pijak pijąc wie już co jest dobra wódka Gdzie moja stopa lewa bieg planet popędza Tam nie ma Boga tylko jego impotencja Gdzie moja stopa prawa bieg planet wstrzymuje Też nie ma Boga tylko nieskończony smutek Gdzie moja męskość głową fioletową straszy Poślubiona dziewica regularnie krwawi Gdzie patrzę lewym okiem tam widzę: jest Polska Biskup na świni tyłem wjeżdża do kościoła Gdzie patrzę prawym okiem moje życie marne Jak zwykle z przyjściem zmroku idzie pod latarnię Rafał Wojaczek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 16:41 Gdy śródlistne trzepoty gilów i jemioluch Zmącą ciszy cmentarnej ustrój niezawisły- Cień z trudem z zaniedbanej wychodzi mogiły, Cały w rdzach i liszajach-podziemny kocmołuch. Słońce,grzejąc zmarłego,roztrwania po trawie Złote krzty-złote supły i złote podłużki, A on zmysłem nicości wyczuwa jaskrawie, Jak śmierć w słońcu-w kształt nikłej maleje śmiertuszki... Niezbyt pewny swej jawy i ufny snom niezbyt- Spogląda oczodołów próżnicą wierutną W obłoków napuszyście wybujały Bezbyt, Poza którym nic nie ma,prócz tego,że smutno... Lecz on smutek w pośmiertnej przekroczył podróży, Pierś wzbogacił weselem nowego żywota, A gdy mu nieśmiertelność zbyt modro się dłuży- Tka snowi wieczystemu wezgłowie ze złota!... Zazdroszczę mu bo duszę do trosk ma niezdolną, Nie wie,co to jest-nędza i żal i pustkowie, Poznał przepych tajemnic!Niech wszystko opowie, Bo już czas!Bo już dłużej przemilczeć nie wolno! Lecz w chwili,gdy chcę zwiewne zadać mu pytania, O słonecznych utrudach,o gwiezdnych mozołach, Widzę nagle,jak blednąc męczeńsko się słania Ten zagrobowych ran pleśnią pokryty biedołach!... W gęstwinie-cieniścieje bezludzie i lśni tam Zejście nieba na ziemię do drzew na uboczu- A ja patrzę w mrok jego spstoszałych oczu I nie pytam już o nic...Już o nic nie pytam B.Leśmian. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Przyszłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 19:41 Rzeka duszy rozpływa się za nami machamy wciąż bezradności skrzydłami Myślimy jaki krok następny w życiu by nie być bez szans, by nie trwać w ukryciu Pamiętasz sen o ideałach ambicja drążyła go w nas jak w skałach Więc nadaj swej rzece bieg byś nie u jej źródła legł Wzbij się ponad niebiosami Uleć swoimi pracy skrzydłami Lecz bacz na czeluść pokolenia która się tak gwałtownie zmienia Nie w słońcu umrzeć nam dane było więc przeświadczenie się w nas zrodziło że póki zimna czerń ziemi nas nie zaskoczy na horyzont warto kierować swe oczy Szymon Banah Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Ballada bezluda. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 17:09 Niedostępna ludzkim oczom,że nikt po niej się nie błąka, W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka, Stumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą A gwożdziki spoza trawy wykrapiały się wiśniato. Swierszcz od rosy napęczniały,ciemnił pysk nadmiarem śliny, I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny, A dech łąki wrzał od wrzawy,wrzał i żywcem w słońce dyszał, I nie było tu nikogo,kto by widział kto by słyszał. Gdzież me piersi czerwcami gorące? Czemuż nie ma ust moich na łące? Rwać mi kwiaty rękami obiema! Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma? Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu, A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu, I czuć było,jak boleśnie chce się stworzyć,chce się wcielić, Raz warkoczem się zazłocić,raz piersiami się zabielić- I czuć było jak się zmaga zdyszanego męką łona, Az na wieki sił jej zbrakło-i spoczęła niezjawiona! Jeno miejsce,gdzie być mogła,jeszcze trwało i szumiało, Próżne miejsce na tę duszę,Wonne miejsce na to ciało. Gdzież me piersi,Czerwcami gorące? Czemuż nie ma ust moich na łące?....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM oczywiście Ballada bezludna ;-)) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 17:12 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG "Nie ma już nic" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 19:07 Jest dobre wyjście spać Jest dobre wyjście jeść Jest dobre wyjście pić wódkę pić papierosy palić kochać żyć tak to wszystko jest dobre wyjście .............................. .............................. Rafał Wojaczek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Czekanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 20:04 Myślisz-znowu się spóżnia zaraz się obrażasz marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas spokojna bo szczęście porzuciła ciasne spróbuj nie chcieć jej wcale WTEDY PRZYJDZIE SAMA. J.Twardowski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Dwie prawdy (część II - Miłość) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 20:41 Nikt jej nie umknie, choć niewielu by chciało. Dla jednych jest karą, dla większości najcenniejszym darem. Niektórzy choć jej szukali nigdy nie znaleźli, inni nie musieli sama ich znalazła. Miłość jeśli ktoś jej nie przeżył, cały czas o tym marzy. Jest jak świt - rozjaśnia cały świat, i jak kobra błyskawiczna. Miłość choć pierwszych ludzi pamięta, także gniew pamięta. Jest jak głębiny morskie, piękne choć niezbadane. Miłość choć już zmęczona, trwać będzie na wieki. Choć prawdziwą miłość raz w życiu się spotyka, jest to koniec życia. Koniec życia w samotności, koniec dla ciebie, początek dla was. Każdy z was spotyka miłość, nikt tego nie zapomni. Jeśli się komuś to uda to znaczy że nie żyje... Marcin Grog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Rzeczy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 20:55 Obok pustki serc zostały rzeczy zwyczajne przedmioty nagle wyrosłe pomnikami wspomnień pozostawione na straży pamięci Wciąż czekają z niezachwianą pewnością której nam nie dano wpatrzone w brunatną plamę drzwi wsłuchane w milczenie schodów w cichość ścian Nocami zasypiają otulone ciepłą warstwą kurzu śni im się silna dłoń której dotyk ożywiał Budzą się z nowym zapasem nadziei Mijają dni. B.Kuklińska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Stary kalendarz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 21:08 Ostatnia kartka w kalendarzu jak liść ostatni tuż przed zimą Trzeba ją zerwać i zapomnieć że żyć to tyle co przeminąć Andrzej Warzecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Gotycki spazm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 21:48 dlaczego?za co?-myśli weszłe w bagno ciężko pozbierać do bezbarwnych puzder skoro chceń siłą można zwierzę grzechu umartwić jakby trzymając za uzdę? tak mną zawraca błędne koło pytań czy będę śmiał się łajdaczył czy pościł więc choć na trochę do żródła mnie przystaw do bocznej rany opoko mądrości. S.Chyczyński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG MROCZNO MI BOŻE... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 22:11 Na wszystkie strony świata Biegną moje buty Ślad tylko jeszcze Lekko po nich dymi Sznurówki butne I do końca czarne Jak krawat nocy Bez gwiazd i księżyca Po wielu kasach Pieniądze się rozeszły Te zwłaszcza Których nie miałem Portfel po nich Tak ciekawie pusty Jak studnia bez wody W której śpi czarny anioł Jak z bicza strzelił Życie się rozchodzi Czasem jeszcze dorożka I kieliszek czystej Głowa bardziej pusta Jak dynia jesienna W której tylko wróble Jeszcze skwierczą Do ostatniej pestki Trzeba mocno żyć Adam Ziemianin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Cień Światła IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 22:33 Tak mi dzisiaj ciemno wszędzie, lampa światła mi nie daje. Tak mi zimno, tak mi ciężko, niemy krzyk rozdziera oczy. Tak mi smutno, tak dogłębnie, chandra brzytwą w gardle staje. I wciąż nie wiem skąd, dlaczego serce w żyły diament tłoczy. Tak tu strasznie na tym świecie, tak potwornie głucho, cicho. Tyle mostów, tyle urwisk, tyle niezmierzonych głębin. Tak brutalnie szczere lustra, w których świecie nie oddycham. Tak tu ciasno, coraz bardziej. Czas już schodzić z wielkiej sceny... Laury dawno już zebrane, dawno napisane treny: jeden dla was, jeden dla mnie, jeden dla nich, jeden dla niej. Adam Szefler ------------------------ Dobranoc. Jutro Ty zacznij temat , na pewno będzie radośniejszy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Ludzie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 22:54 Szli tędy ludzie biedni,prości- Bez przeznaczenia,bez przyszłości Widziałem ich,słyszałem ich!... Szli niepotrzebni nieprzytomni- Kto ich zobaczy-ten zapomni. Widziałem ich,słyszałem ich!... Szli ubogiego brzegiem cienia- I nikt nie stwierdził ich istnienia Widziałem ich,słyszałem ich!... Spiewali skargę byle jaką I umierali jako tako... Widziałem ich,słyszałem ich!... Już ich nie widzę i nie słyszę- Lubię trwającą po nich ciszę. Widziałem ją,słyszałem ją!... Dobrej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Tango-na dobry sen IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 23:02 Tango Zaprosiłaś mnie do tańca - Spojrzeniem, uśmiechem... Orkiestra rżnęła tango, Więc dym na parkiecie... Owinąłem Cię wokół dłoni, Aż sukienka rozkwitła I odsłoniła czarne koronki. Zetknęliśmy oczy, Musnęliśmy usta... I świat zawirował. A w pamięci: wciąż te koronki, I uda - smukłe, roztańczone. Przechyliłem Cię przez biodro. Uniosłaś nogę nad głowę... I znów te koronki Mnie podrażniły. Więc zamknąłem oczy I dalej tańczyłem już na pamięć... Zbigniew Matyjaszczyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Pieśń IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 22:35 Miłościwi panowie sławni rybałtowie W czasach gdy rzeki spławiały rybie brzuchy i ptak zapomniał wicia gniazda on chodził górą a ona doliną odcięci mieczem samotności Głupcy knuli spisek przeciwko ostatniej róży nie mogli więc ona i on tak jak prastara każe pieśń żywić nadziei że po śmierci połączy ich różany pęd W świecie czyniącym nadludzkie wysiłki by przetrwać w nierównej walce z człowiekiem ona i on spotkali się wreszcie na granicy wytrzymałości. L.Danielewska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: To, co piękne... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 07:58 Ziemia ciało pachnące wynurza zza mgły Jeszcze senna od świtu i cicha Piersią mokrą obłoki roztrąca i wzdycha A już wstaje faluje idrży I od ziemskiej półkuli aż do mlecznych dróg Plecie chmury z różowych warkoczy, Az się w pąsach jak róża rozwinie i stoczy Niby dywan dla Twoich nóg J.Liebert. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG "Padało" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 11:30 padało. zamyślona patrzyłam na krople spływające po szybie. siedziałam tu, na tym miejscu pod oknem.... przez moment zdawało mi się , że zniknęłam ... i powróciłam tu i nadal padało. oznajmiał mi o tym stary parapet wystawiony niczym twarz do słońca. Maria Pawlikowska Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: 07.03.02, 11:45 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > padało. zamyślona patrzyłam na krople spływające po szybie. > siedziałam tu, na tym miejscu pod oknem.... > > > Maria Pawlikowska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 12:04 Cóż Ci się nie zgadza?Osoba? Przypominam ,że według zasad cytujemy obce utwory i jest niedopuszczalna zmiana treści tych utworów. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Piosenka dla Elizy. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 18:41 Boże,daj Elizie szczęścia łut, warkocze dwa, przyjaciół w brud, a pod oknem niech jej kwitnie sad, i niech jej nie przybywa lat! Sukienki niech Eliza ma i biały płaszcz, a może-dwa? Talencik niech Eliza jakiś ma, niech przędzie lub niech wełnę tka, dziś tak się w życiu liczy zwinność rąk, gdy sięgasz po nadziei pąk! Boże,daj ęlizie parę wad, bo po cóż nam zbyt biały kwiat? Doskonałość niech nie grozi jej: Fantazjo przyjdż! Głupoto zwiej. Korale niech Eliza ma i biały płaszcz a może-dwa... Boże daj Elizie szczęścia łut i serca żar i myśli chłód... Miłość niech nadejdzie w piękny dzień i niech jej nie przesłania cień! ...Ach, tak.Będzie też i lęk i poznasz las,las gdzie nie śpi nikt... Tak,to nie gitar brzęk! Czasami jest potrzebny....krzyk. ...Boże,daj Elizie szczęścia łut... A.Osiecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG biała piosenka dla Elizy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:00 grudniowe noce, lepki śnieg uderza w szyby - ciche granie to wiatr za oknem toczy mgłę to pył srebrzysty, srebrna zamieć autobus skręca, jedzie gdzieś gdzie mnie nie będzie, w dobre kraje to płatki tylko, tylko śnieg i bosy chłopiec - święty grajek chłopczyku mały! otrzyj łzy nie dla nas podróż, drogi bilet więc razem chodźmy: ja i ty w tę noc grudniową, w miękką chwilę i cóż, że zimno, księżyc zły ponurą do nas stroi minę we dwóch przejdziemy: ja i ty przez park uśpiony, poprzez zimę XII 1999 Jan Kalina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Maggie i Milly i Molly i May IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 19:22 maggie i milly i molly i may raz poszły na plażę (wesołe że hej) i maggie znalazła tam muszlę,a w muszli śpiew taki,że wszelkie złe myśli z niej uszły, milly zawarła znajomość na piasku z rozgwiazdą,palczastą,ospałą i płaską; molly musiała uciekać przed wielkim potworem,co ją gonił,puszczając bąbelki: zaś may przyniosła okrągły kamyk- nie więcej niż świat i nie mniej niż być samym. Bo cokolwiek zgubimy (jakieś ty,jakieś ja), zawsze morze nas samych odnależć nam da... E.E.Cummings. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Motto i wyłom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:31 Motto Leżymy w milczeniu Siedzimy w milczeniu Kamień na kamieniu Kamień przy kamieniu. (pewien znajomy poeta) REINKARNACJA Kamień nie zawsze był kamieniem Mówił wtedy niewiele, Ale znał kilka ważnych słów. Teraz jest dużo bliższy nieskończoności, Niż kiedykolwiek przedtem. Więc jeśli czegoś żałuje, To tylko tego, że nie powiedział tych kilku ważnych słów Kiedy jeszcze mógł to zrobić. Elżbieta Lipińska ------------------------------------ niech powie ------------------------------------ wyłom Moje zabawy z Tobą Igraszki ćmy w płomieniu świecy Ukradkiem wspieram rebelię Tomasz Kompa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Mały prezent - aforyzmy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:36 To tak z okazji jutrzejszego święta -------------------------------------------------------------------------- Istotną wadą kobiety jest to, że tracimy przez nie zbyt wiele czasu. Ale jest to najpiękniej stracony czas (Józef Bester) Kobieta jest przyszłością mężczyzny (Louis Aragon) Kobieta powinna wiedzieć, jak dalece może iść za daleko (Jean Cocteau) Mężczyzna bez kobiety jest jak parowóz bez pary (Antoni Czechow) W walce o serce kobiety nie można się spóźnić (Romain Hereux) Mężczyzna nabywa delikatności, kobieta rodzi się z nią (Sanial Dubay) Dla mężczyzny świat jest sercem, dla kobiety serce światem (Christian Dietrich Grabbe) Kiedy mężczyzna zdobuywa kobietę, wtedy już jest zdobyty (Ante Dukić) Kobiecie wolno kochać, kogo zechce, i ile razy zechce (Claude Farrere) Kiedy kobieta jest w błędzie, pierwsze co należy zrobić - to przeprosić ją za to (Pierre Fresnej) Gdyby kobieta przestała być zagadką, świat stałby się nudny, a miłość przestałaby istnieć (Kazimierz Bukowski) Jeśli kobieta czegoś chce, Bóg tak chce (Romain Gary) ---------------------------------------------------------------------------- Dzięki i zmykam , Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Arithmos i logos IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 19:51 Pogodzona z deszczem słońcem prawą i lewą ręką okiem uchem z mową języka i ciała teraz mogę żyć zależna od słońca i deszczu od prawej i lewej ręki oka i ucha mogę być krucha gdy o tym wiem Po niepokoju i płaczu niezrozumienia przychodzi cisza Ona też jest ruchem wiarą w mądrość wszystkiego czego nie rozumiem Aż do wybuchu. J.Baziak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 20:26 Na dno zapadam kwitnących traw, Niebo nade mną jaskry i szczaw, Słońcem opiły klonowy liść- I tak jest cudnie,że mógłbyś przyjść... I tak jest cudnie,że trwać byś mógł Nim w słońcu zblednie różowy głóg, Nim weroniczki zwiędną i ślaz- Mógłbyś się w sercu śnić jeszcze raz, M.Wolska. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gapcio Wejście barbarzyńcy do Europy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 22:43 Farsa oparta o motyw baśniowy i melodię ludową ----------------------------------------------- Osoby dramatu: Barbarzyńca(mętny wzrok,kilkudniowy zarost,rozwichrzony włos,niedbała szata,wyrażne braki w uzębieniu,nieświerzy oddech i tak dalej) Europa(hotel na peryferiach) Paw(nieoswojony) Staruszek portier Mur Zelazna kurtyna Psychoanalityk Publiczność SCENA I Zelazna kurtyna:Podnosi się Publiczność:klaszcze zapamiętale. SCENA II Mur:kruszy się Publiczność:klaszcze i z uciechy klepie się rytmicznie po udach. Mur:pEka i rozpada się definitywnie Publiczność:szaleje z zachwytu:gwiżdże,tupie wiwatuje. SCENA III Barbarzyńca(w ogrodzie)Ja chcę do Europy,do Europy!!! SCENA IV Gabinet psychoanalityka.Barbarzyńca leży na kozetce bez ruchu. Psychoanalityk:A więc wydaje się panu że jest pan Wiatrem Historii? Jakie są objawy? Barbarzyńca:Nie wydaje się ale jestem.A objawia się m. in.chronicznym katarem,nieżytem gardła,bo ciągle przebywam w przeciągu. Psychoanalityk:Hmm..Ciekawy objaw.A w którą stronę pan wieje? Barbarzyńca:(zostaje wywiany przez okno gabinetu)Do Europy,Euroooopyyyyyy!! SCENA V Hotel Europa-Barbarzyńca zajeżdża taksówką.Jego bagaż(sczoteczka do zębów,książeczka hymnów pogańskich)to plastikowa reklamówka.Dumnie wkracza do holu. Barbarzyńca:pokój proszę Staruszek portier(chichocze do publiczności),za plecami barbarzyńcy pojawiają sie na monitorze napisy: 1)Ogólnoświatowy 2)Wojna i pokój 3)Pokój ludziom dobrej woli. Starusek portier już bez uśmiechu pokazuje napis nr 4 który pojawił się na ścianie:No free rooms. Barbarzyńca:Nie ro-zu-miem?Panimajesz?Versteien? Stawia na ladzie recepcyjnej pół litra. Staruszek portier:Z uśmiechem podaje klucz SCENA VI Barbarzyńca:(wchodzi do pokoju,siada na fotelu i wypuszcza z reklamówki na korytarz pawia).Mówi z dumą do publiczności: BO MY SOM PAWIEM NARODOW. Paw:sieje spustoszenie. Barbarzyńca:(otwiera drzwi do łazienki podchodzi do umywalki,odwraca się do publiczności i mówi: A za karę,że mnie nie lubią nasikam im do umywalki (sika zapamiętale) Zelazna kurtyna:chce spaść w akcie rozpaczy ale jest cała zardzewiała. KONIEC. autorem jest:Wojciech Fułek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Dzień Kobiet IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 03:59 Dzień 8 marca to kobiece święto. Są uprzejmości, toasty, prezenty. Każdy kwiat wręcza z twarzą uśmiechniętą, choć zwykle bywa zły i nadęty. Schodzą się goście, składają życzenia. Solenizantka także uśmiechnięta. Lecz chcę zapytać, tak dla przypomnienia, czy o kobietach ktoś zwykle pamięta? Że ostatnie spać idą, a pierwsze się budzą, że wciąż pracują od świta do zmroku, że nieustannie dla swoich się trudzą, a zauważane są raz w roku. Janina Gałczyńska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 04:13 Chociaż raz warto umrzeć z miłości Chociaż raz. A to choćby po to, żeby się póżniej chwalić znajomym, ZE TO BYWA. ZE TO JEST. ...Umrzeć. Leżeć we wnętrzu czyjejś szuflady obok innych listów i nieboszczek pamiątek i cierpieć... Cierpieć tak bosko i z takim patosem, jakby się było Toscą lub Witosem. ...I nie mieć już żadnych spraw i do nikogo złości. I tylko błagać Boga,by choć raz, choć jeszcze jeden raz UMRZEC Z MILOSCI. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: *** 08.03.02, 04:23 Nigdy, nigdy prawdziwa miłość nie umiera, Lecz i w ogień włożona, do kości przywiera. J. Kochanowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Rozbieliło się..... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 04:53 Rozbieliły się mroki grudniowe, dzień się zrobił podobny do dnia... A myślałam-nie zmrużę już powiek, umrzeć nie chcę,a żyć-jakoś strach... Rozstąpiły się góry lodowe Ciepły promień dosięgnoł do dna... A myślałam -nie zmrużę już powiek, umrzeć nie chcę,a żuć-to nie ja. Teraz będzie weselej i zdrowiej, a co złote,to złote,to trwa. Rozśpiewały się ptaki majowe, coraz bliżej i bliżej do dnia, powitajmy dzień chlebem i słowem i muzyka niech gra-niech nam gra! A.Osiecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Rozbieliło się..... :))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 16:27 To życie za wcześnie wstało.:0)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG BALLADA ZIMOWA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 14:29 z tobą pić nie trzeba alkoholi żebyś uderzyła do głowy gdy przez stół patrzymy sobie w oczy to się człowiek do dna zauroczy co masz w środku pod tymi lodami jak je stopić serca dotykiem żebyś wybuchnęła mi w dłoniach najgorętszym nagim erotykiem jeszcze dzieli nas lodowa tafla lecz już tu i tam zaczyna trzaskać to wezbrane zduszone słońca pragną się wyłamać z potrzasku już ruszają w lutych oczach pierwsze lody rozstępują się śniegi na trwałe i tak mocno uderza do głowy twoich spojrzeń wiosenny szalej Józef Baran Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM SUR LE PONT D"AVIGNON IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 16:47 Ten wiersz jest żyłką słoneczną na ścianie jak fotografia wszystkch wiosen. Kantyczki deszczu wam przyniosę- wyblakłe nutki w nieba dzwon jak wody wiatrem oddychanie. Tańczą panowie niewidzialni "na moście" w Avignon Zielone,staroświeckie granie jak anemiczne pączki ciszy. Odetchnij drzewem,to usłyszysz jak promień,naprężony ton, jak na najcieńszej wiatru gamie tańczą liściaste suknie panien "na moście" w Avignon W drzewach,w zielonych okien ramie przez widma miast-srebrzysty gotyk. Wirują ptaki płowozłote jak lutnie,co uciekły z rąk. W lasach zielonych-białe łanie uchodzą w coraz cichszy taniec. Tańczą panowie,tańczą panie "na moście"w Avignon. K.K.Baczyński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Niebieska patelnia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 17:35 Pasą się pasą barany wełniane chmury białe tak jak na patelni na niebieskiej łące owieczki niedzielne słońce zwiastujące Słońce słoneczko rozgrzane złociste chmury białe pasterz złotowłosy biała wełnę gładzi halą idzie bosy dokądś je prowadzi to na niebie ponad głowami płyną te baranki stadami niedziela wstaje rosą obmyta jak uczesana młoda kobita Połoniny modre kiedy w słońcu stoją ciepłe łąki dobre wielka chata moja Pasą się pasą barany wełniane owieczki białe pasą się pasą na halach niebieskich połoninach wiecznych hale płyną hale hale giną W.Dymny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG "Prośba" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 21:04 Zrób cos, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś I choć nie wierzę, by mógł być ktoś bardziej otwarty Dla Ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz. Rafał Wojaczek Odpowiedz Link Zgłoś