Dodaj do ulubionych

To, co piękne...

    • Gość: eM O wschodzie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 00:35
      O wschodzie piały godzinki kogucie
      I świt jak jabłko w rumieńcach dojrzewał.
      Swietliste włosy wiatr w liściach rozrzucił.
      Ogrodem szumnym zaniosły się drzewa.

      Stulistne skrzydła w konarów uwięzi
      Płoszyły mroczne korowody cieni.
      Muzykowały w takt smyczki gałęzi.
      Tańczyły gniazdka ukryte w zieleni.

      Cwierkały ptaszki w podskokach wesołe
      I drżała harfa w promieniach grająca.
      Niepokalany,bez chmury nad czołem
      Wstaje dzień w aureoli słońca.

      To na dzieńdobry.
      Dobrej nocy.
      • Gość: Anonim Jak zyja inni IP: *.vic.bigpond.net.au 03.03.02, 02:22
        Zalaczam tekst napisany przez autora o pseudonimie "Kagan". Wg internetowego
        wydania "Slownika pisarzy polskich i obcych", nazywa sie on podobno L. Keller.

        Dzien z zycia polskiego geja
        7:00
        Dzwoni budzik. A dupa wciaz boli. Mowilem temu blondynowi, co
        go spotkalem w okraglaku na Pl. 3 Krzyzy, zeby uzywal specjalnego
        smaru, a nie ordynarnej wazeliny. A on to swoje: prawdziwy polski
        gej nie uzywa niewiescich smarowidel...

        8:00
        Wizyta u lekarza. Jak sie spodziewalem, wynik testu na AIDS znow
        pozytywny. I po cholere wydalem kolejne tysiac dolarow na nastepne
        niedzialajace pigulki? A nie mowili mi, zeby nie wierzyc tym
        ogloszeniom w Internecie?

        9:00
        Wizyta w gejowskim burdelu. Zly na caly swiat wybralem seks bez gumki i
        zalowalem, bo ten nowy Ukrainiec mial slabo wymyta dupe, i czuc go bylo
        gownem na 100 metrow. Ale to jego cialo... Zwierze we mnie wzielo gore, i
        zalatwilem go w ten smierdzacy odbyt. Ale mial sprzezysta dupe... On sie
        cieszyl, ze glupi Lach przeplacil, a ja, ze go zarazilem wirusem HIV!
        Ten sie smieje, kto sie smieje ostatni...

        11:00
        Zgwalcili mnie w klubie! Chamstwo! Co prawda robili to fachowo, w dobrze
        wysmarowanych kondonach, ale mogli by sie przynajmniej spytac o pozwolenie!
        Na pewno bym sie zgodzil, a oni tak od razu, bez pytania, jeden mnie rozlozyl
        na tapczanie, a pozniej po kolei zalatwiali mnie od tylca...
        Nawet sie nie zdazylem im przyjrzec, a kierownik klubu powiedzial, ze sam
        jestem sobie winien, bo jak kto chodzi po klubie w czerwonych koronkowych
        majteczkach ala Abp Paetz (takich z dziurka z tylu), to sie wrecz prosi o
        sex... Niewrazliwy, zacofany ciemniak!

        16:00
        Doszedlem do siebie na tyle, ze sie ubralem i z bolaca dupa zawloklem
        sie do domu. Po drodze spotaklem tego stargo Zylbersztajna, znow sie do mnie
        zalecal, a ja na niego wcale nie mam ochoty...
        Cholera, za 10 lat moge wygladac jak on, i kto mnie wtedy zechce...
        Moze wiec ten gwalt w klubie nie byl wcale taki zly...

        22:00
        Ide spac ze znow obolala dupa... Odmowilem seksu Robertowi, a on
        mi znow zagrozil, ze sie wyniesie. Powiedzialem mu, ze stary
        Zylbersztajn sie o niego pytal, to zamilkl. Mam dosc Roberta,
        po 10 miesiacach wspolzycia. Maja racje kumple z klubu, ze pol
        roku z jednym partnerem to gora...
        Spisal Kagan na podstawie autentycznych wspomnien polskich gejow.
        • Gość: eM Dedykuję "twórcy" tego "dzieła" IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 12:14
          Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi
          Jeśli człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi,
          A gdy i to nawet,i tak nic nie szkodzi,
          Bo właściwie mówiąc,kogo to obchodzi!hej!

          Witkacy.
          • Gość: Aussie Za Witkacego nie bylo AIDS'a! IP: *.its.rmit.edu.au 04.03.02, 01:44
            Gość portalu: eM napisał(a):

            > Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi
            > Jeśli człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi,
            > A gdy i to nawet,i tak nic nie szkodzi,
            > Bo właściwie mówiąc,kogo to obchodzi!hej!
            >
            > Witkacy.

            Jak Witykacy to pisal, to AIDS/HIV byl nieznany...
    • Gość: marzenka metaorbita IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 11:52
      ranną rosą,w poludnie,ponadto z wieczora
      słonko na ludowo wpadło do jeziora
      /Wysoka Artystyczność rym taki przemilcza/

      oj "gdybym to ja miała skrzydełka jak gąska"
      nie zaistiałby nigdy problem spadochronu
      a "gdybym to ja była słoneczkiem na niebie"
      dopiero z końcem świata pobiegłabym dalej

      lecz stało się inaczej...z miejsca w którym siedzę
      mam w kosmos niedaleko-tyle co do kiosku
      Parnas to?Synaj? Olimp?Ararat/nie Tartar/?
      nie wiem jakie wzniesienie-grunt że nie dolina!

      gdzie "wszystko jest poezją"?!
      ni kamienie węgielne ni ucho igielne
      abrakabalistycznie balanga się toczy
      na smoczą łapę
      na pegaza urok!!

      słyszę hit disco polo o morzu naszym morzu
      gdy ułani pijani szukają mojego okienka

      EUROPEJSKIE TRADYCJE NA REGIONALNYM PODLOZU-

      -nieboskłon Kanta nad głową
      u stóp....głęboka studzienka.!!
      *********************
    • Gość: AndrzejG Może to wszystko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.02, 13:03

      Może to wszystko
      dzieje się w labolatorium?
      Pod jedną lampą w dzień
      i miliardami w nocy?

      Może jesteśmy pokolenia próbne?
      Przesypywani z naczynia w naczynie,
      potrząsani w retortach,
      obserwowani czymś więcej niż okiem,
      każdy z osobna
      brany na koniec w szczypczyki?

      Może inaczej:
      żadnych interwencji?
      Zmiany zachodzą same
      zgodnie z planem?
      Igła wykresu rysuje pomału
      przewidziane zygzaki?

      Może jak dotąd nic w nas ciekawego?
      Monitory kontrolne włączane są rzadko?
      Tylko gdy wojna i to raczej duża.
      niektóre wzloty ponad grudkę Ziemi.
      czy pokaźne wędróki z punktu A do B?

      Może przeciwnie:
      gustują tam wyłącznie w epizodach?
      Oto mała dziewczynka na wielkim ekranie
      przyszywa sobie guzik do rękawa.

      Czujniki pogwizdują,
      personel się zbiega.

      Ach cóż to za istotka
      z bijącym w środku serduszkiem!
      Jaka wdzięczna powaga
      w przewlekaniu nitki!
      Ktoś woła w uniesieniu:
      Zawiadomić Szefa,
      niech przyjdzie i sam popatrzy!


      Wisława Szymborska
    • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 14:21
      Szedłem polną drogą,
      mógłbym ją jedynie zamienić
      na dukt leśny,
      oddech nie tracił dykcji.
      Spotkałem człowieka,
      który niósł z sobą,
      swoje życie i właściwości
      o twarzy nie spotykanej
      w autobusach miejskich,
      a nikt nie odważyłby się
      przed nim
      zatrzasnąć drzwi.
      Zatrzymałem się
      dla rozmowy.
      Dusza szuka arki.
      Podziękowałem przypadkowi.

      P.Kuszczyński
      • Gość: AndrzejG "Bliscy i oddaleni" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 06:13
        Bo widzisz tu są tacy którzy się kochaj i
        muszą się spotkać aby się ominąć bliscy i oddaleni jakby
        stali w lustrze piszą do siebie
        listy gorące i zimne rozchodzą się jak w
        śmiechu porzucone kwiaty by nie wiedzieć
        do końca czemu tak się stało są inni co
        się nawet po ciemku odnajdą lecz
        przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać tak czyści
        i spokojni jakby śnieg się zaczął
        byliby doskonali lecz wad im zabrakło bliscy boją się
        być blisko żeby nie być dalej
        niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą miłości się
        nie szuka jest albo jej nie ma
        nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
        są i tacy co się na zawsze kochają
        i dopiero dlatego nie mogą być razem
        jak bażanty co nigdy nie chodzą
        parami można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie nasze
        drogi pocięte schodzą się z powrotem

        ks. Jan Twardowski
      • Gość: AndrzejG twoich fotografii nie mam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 15:10
        Twoich fotografii nie mam Nie wiem jak wyglądasz
        Czy masz ładny uśmiech Jakie są twe dłonie
        lecz wspomnienie o tobie jak cierpliwy dotyk
        ucisza burzę głosów mędrców filozofów

        Szukam cię w wielkich księgach w mitologiach świata
        w gałęziach drzew niepokornych wymęczonych wiatrem
        w oczach psa co na śmierć czeka by przed bólem uciec
        w tej która właśnie szuka i w tej co znalazła


        Otwieram na ciebie umysł Otwieram poznanie
        jak oko obiektywu na niezwykły pejzaż
        jeżeli znasz moje myśli zanim się narodzą
        czy ci o nich nie mówić oznacza zataić?


        Czy ci o nich powiedzieć oznacza zawierzyć
        że zjawisz się nim w oknach zgasną wszystkie światła?
        że może znam cię od dawna Znam twój uśmiech kształt dłoni
        ze wszystkich mało doskonałych fotografii świata


        Agnieszka Herman
        • Gość: eM Primavera IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 17:46
          nikt nie musiał cię uczyć
          gożdzikowego smaku życia
          chociaż ptaki z dnia na dzień
          powiększają zachwyt śpiewu
          i czujemy tak bardzo głęboko
          parowanie wilgotnego lasu
          że wiosenny wiersz
          mógłby być o radości

          teraz zostaw niektóre uczucia
          spójrz jak księżyc
          wystawił nam język
          możesz myśleć cóż to jest radość
          lecz nie pragnij wszelkiej prawdy
          by nie stracić wybranego człowieka
          może przyjdzie czas sposobniejszy

          L.J.Urbanek
          **********************************
          Oczekiwanie

          i kto uczyni pierwszy krok
          z najprostszych myśli
          by mogły się stać cenne
          mając świadomość
          że wynik wszelkich prób
          może być zniekształcony
          i nie unikniemy wstydu
          i strach wyprowadza nas
          w ruiny zarośnięte
          nieprzeniknionym gąszczem

          L.J.Urbanek.
          • Gość: AndrzejG Posłuchaj IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 19:32
            Nie chciałem
            Pisać zbyt
            Wiele...
            Są słowa,
            lecz trudno
            Zapisać to,
            co w sercu
            Gra...
            Są czasami
            takie melodie, których
            Nie słychać
            Z daleka
            Zatem
            Jeśli możesz
            To posłuchaj
            Tych kilku
            Rytmów
            Tylko dla ciebie...
            Skierowanych
            Od niedoszłego muzyka
            Zagubionego w życiu
            Liryka...


            Zbigniew Barteczka
            • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 20:02
              pozwolę ci dotknąć skrzydeł
              spłoszonego motyla
              co z barwy bólu
              zrodził się poto
              chyba tylko
              by nam miłość
              przypominać
              gdy błękit jego
              dosięgnie twych
              warg wilgotnych
              to jakbyś się
              drgnieniem nagłym
              w kwiat dla niego
              przeradzał
              w płatki zroszone
              rosą i łzami
              on łopotem się wbije
              delikatnym
              w twoje serce

              D.Wichowska.
              • Gość: AndrzejG Nieznana IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 20:24

                To jest -
                Ogromna tajemnica
                Nie wiem
                Zupełnie nic
                O tobie...
                Ale po co ?
                Wiedzieć mi...
                Może kręte
                Drogi życia
                Nigdy nie spotkają się
                Przebłyskiem spojrzeń
                Jedynych
                Niepowtarzalnych...
                Jedwabny szlak
                Na końcu karawany
                Myśli skrywanych
                Dołączam -
                Twoje imię
                Nieznajoma...


                Zbigniew Barteczka
                • Gość: eM Mimo wszystko IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 01:19
                  kiedy pierwszy ciepły oddech ziemi
                  korzysta z wolności
                  rozważ słowo
                  które nas pęta bo nie wiemy
                  jak daleko do domu
                  tak niewiele pragnę od ciebie
                  choć już obcy nam żar ogniska
                  wyjdżmy jednak
                  odważnie ku nadziei
                  niech się do nas uśmiechnie.
                  *****************************
                  Romanca

                  Ze kocham - wybacz
                  Za mym oknem szeleści
                  księżyc blady jak ryba
                  ktoś go w końcu powiesił.

                  Dachem kot w kapeluszu
                  paraduje jak stangret
                  noc zielona jak z pluszu
                  dławi z sykiem latarnie,

                  idzie cień podwórzami.
                  Mrą z wieczora duchoty
                  grube,czarne firany
                  zasuszone jak motyl.

                  Jeśli jest echo kroków
                  i tak nikt nie usłyszał
                  Drzwi skrzypnęły gdzieś w mroku
                  Potem ciemno i cisza.

                  M.Piotrowski
                  • Gość: eM Bezsenność IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 01:51
                    Spoczywa w mroku jak umarły wplótnie
                    dom już zamknięty na kłódki i kłótnie.

                    Tapeta-terror powtórzeń okleja
                    pokój jak lepkie paluchy złodzieja.

                    A ja na sztywnym arkuszu pościeli
                    jak czcionka,której w druku zapomnieli.

                    Ciążą powieki,ciąży ciało.Ciężar
                    miewa cień,w którym się samotność stęża.

                    Jawa nie pierzcha do samego ranka
                    stoi na stole i na jawie szklanka.

                    Nie zaśnie krzesło,ale krzesa przestrzeń
                    której się potem ktoś przestraszy we śnie.

                    Nie zaśnie ścienny zegar,ale tyka
                    ciszy z często-tkliwością lubieżnika.

                    Nie zgaśnie we śnie lampka,choć tak ścieli
                    cienie,że są jak zmarli co posnęli.

                    I nie śpi lustro,chociaż je powleka
                    ciemność jak ciężka i ciepła powieka.

                    Spędza sen z uszu cisza i szelesty.
                    Nie śpi stoicko stół.I licho nie śpi.

                    Wciąż nie śpi kołtun kołdry i poduszka,
                    zmięta jak mała dusza w trumnie łóżka.

                    Czuwają książki z ich recto i verso,
                    za obrazami korniki się wiercą.

                    Nie śpi heksametr,hoć się Homer zdrzemie.
                    Nie śpi klucz w zamku.Nie śpią słoje w drewnie.

                    W konchach konwalii nie zasypia zapach
                    Nie śni się Londyn,choć leży na mapach.

                    Nie śnią się śniegi ani biała topól,
                    wiatr nie potrząsa kopułami kopru.

                    A.Kuciak.
                    pozdrawiam.
                    • Gość: AndrzejG siwy świt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 05:14
                      Kamilowi
                      Ogrody chmur zawieszone nad uśpionem miastem
                      swą tęsknotą za światłem budzisz siwy świt
                      Z mroku wynurzone kasztanowce topole
                      Wrzask kota odbija się od zamkniętych okien


                      Rozchylasz delikatnie zielone sztywne trawy
                      Łąka jak tajemnica nie pozwala zasnąć
                      Błyszczące czarne chrząszcze szybko uciekają
                      a wystraszone mrówki wchodzą ci na palce


                      Pszenica się przechyla jak w tańcu dziewczyna
                      co potem odpoczywa grzejąc w słońcu plecy
                      Wzdłuż rowku jej kręgosłupa mechata pełza liszka
                      Muskasz ją swym oddechem. Kurczy się jak dłoń


                      Twoje myœli pulsują jak serca młodym ptakom
                      kiedy w trawie zobaczą niecierpliwy cień kota
                      Oczy nagle otwierasz. Sen na podłogę spada
                      jak nazbyt ciężka kołdra podczas upalnej nocy


                      Ziemia jest po deszczu. Oknem wdziera się wilgoć
                      Ziemia jest po deszczu. Jak ty lżej oddycha
                      Dozorca wymiata z chodników opadłe nocą liście
                      Z domów wychodzą mężczyźni. Stawiają kołnierze


                      Agnieszka Herman

                      Też pozdrawiam
    • Gość: eM Angelico IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 21:11
      W modlitwie anioła
      Płonie półksiężyc
      Kupidowych oczu
      W złożonych dłoniach
      Szumią topole
      Gotyk
      W kornym przyklęku
      W deszczu skrzydeł
      Przeczucie lotu.

      M.Płoszczyński.
    • Gość: Gapcio Re: To, co piękne... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 01:39
      śpi łódka spróchniałe wiosło
      ginie wśród traw
      szuwarem serce zarosło
      jak staw,
      nie wiem kto to napisał.może ktoś wie?
      • Gość: Kagan Re: To, co piękne... IP: *.vic.bigpond.net.au 04.03.02, 07:20
        A to kto napisal?

        Dawno Polska już zginęła

        Dawno Polska już zginęła,
        choć my wciąż żyjemy.
        Wszystko obcy nam zabrali,
        O czym my nie wiemy.

        Marsz, marsz, narodzie,
        o chlebie i wodzie.
        Za boskim przewodem,
        zrodzim się odnowa!

        Przejdziem Unię, przejdziem NATO
        Bedziem robolami,
        Da nam rozkaz Balcerowicz
        Gdzie harowac mamy.

        Marsz, marsz, narodzie…

        Jak Wałęsa i Krzaklewski
        po ruskim zaborze.
        Dla ojczyzny ratowania,
        zrobim jeszcze gorzej.

        Marsz, marsz, narodzie…

        Mówi ojciec do swej Basi
        caly zaplakany:
        "Słuchaj córuś, ponoć naszych
        biją obce Pany”.

        Marsz, marsz, narodzie…
        • kolargol Re: To, co piękne... 19.03.02, 01:50
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > A to kto napisal?
          >
          > Dawno Polska już zginęła
          >
          > Dawno Polska już zginęła,
          > choć my wciąż żyjemy.
          > Wszystko obcy nam zabrali,
          > O czym my nie wiemy.
          >
          > Marsz, marsz, narodzie,
          > o chlebie i wodzie.
          > Za boskim przewodem,
          > zrodzim się odnowa!
          >
          > Przejdziem Unię, przejdziem NATO
          > Bedziem robolami,
          > Da nam rozkaz Balcerowicz
          > Gdzie harowac mamy.
          >
          > Marsz, marsz, narodzie…
          >
          > Jak Wałęsa i Krzaklewski
          > po ruskim zaborze.
          > Dla ojczyzny ratowania,
          > zrobim jeszcze gorzej.
          >
          > Marsz, marsz, narodzie…
          >
          > Mówi ojciec do swej Basi
          > caly zaplakany:
          > "Słuchaj córuś, ponoć naszych
          > biją obce Pany”.
          >
          > Marsz, marsz, narodzie…


          Jestes Kagan zalosny dupek

    • Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - O naszym gospodarstwie IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:52
      O naszym gospodarstwie

      fraszka

      O, zielony Konstanty, o, srebrna Natalio!
      Cała nasza wieczerza dzbanuszek z konwalią;
      wokół dzbanuszka skrzacik chodzi z halabardą,
      broda siwa, lecz dobrze splamiona musztardą,
      widać, podjadł, a wyście przejedli i fanty -
      o, Natalio zielona, o, srebrny Konstanty!

    • Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - O wróbelku IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:53

      O wróbelku

      Wróbelek jest mała ptaszyna,
      wróbelek istotka niewielka,
      on brzydką stonogę pochłania,
      lecz nikt nie popiera wróbelka.

      Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
      że wróbelek jest druh nasz szczery ?!

      .............................

      Kochajcie wróbelka dziewczęta,
      kochajcie do jasnej cholery!

    • Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Satyra na bożą krówkę IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:54
      Satyra na bożą krówkę

      Po cholerę toto żyje?
      Trudno powiedzieć, czy ma szyję,
      a bez szyi komu się przyda?

      Pachnie toto jak dno beczki,
      jakieś nóżki, jakieś kropeczki -
      ohyda.

      Człowiek zajęty niesłychanie,
      a toto, proszę, lezie po ścianie
      i rozprasza uwagę człowieka;

      bo człowiek chciałby się skoncentrować,
      a ot, bożą krówkę obserwować
      musi, a czas ucieka.

      A secundo, szanowne panie,
      jakim prawem w zimie na ścianie ?!
      Co innego latem, gdy kwitnie ogórek!

      Bo latem to co innego:
      każdy owad może ten tego
      i w ogóle.

      Więc upraszam entomologów,
      czyli badaczy owadzich nogów,
      by się na tę sprawę rzucili z szałem.

      I właśnie dlatego w Szczecinie,
      gdzie mi czas pracowicie płynie,
      satyrę na bożą krówkę napisałem.


    • Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Rozmowa liryczna. IP: *.pse.pl 04.03.02, 11:55
      Rozmowa liryczna.

      - Powiedz mi, jak mnie kochasz.
      - Powiem.
      - Więc?
      - Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
      Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
      W wielkim wietrze na szosie i na koncercie.
      W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
      I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
      I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
      nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
      W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
      I na końcu ulicy. I na początku.
      I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
      W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
      W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
      Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
      I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
      - A latem jak mnie kochasz?
      - Jak treść lata.
      - A jesienią, gdy chmurki i humorki?
      - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
      - A gdy zima posrebrzy ramy okien?
      - Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
      Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
      A za oknami śnieg. I wrony na śniegu.


    • Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Pochwalone niech bedą IP: *.pse.pl 04.03.02, 15:00
      Pochwalone niech będą ptaki


      Pochwalone niech będą ptaki
      i słońce, co im nóżki złoci,
      pochwalona chwila odwagi
      i zwątpienie w labiryntach samotności.

      Pochwalone szpadel i pióro,
      pochwalona sytość i głód,
      i księżyc jak Szopen za chmurą,
      i noc jak skrypt Jego nut.

      Pochwalone także pyszne zdrowie,
      i choroba, co uczy pokory,
      i jednako mucha i człowiek,
      i jednako sady i ugory.

      Pochwalone myśli poranne
      i kobieta, co jak błyskawica zachwyca,
      i poeta Błok Aleksander,
      i malarz Tycjan.

      A także pochwalony komiczny zając
      i jabłko, co się rumieni,
      a nawet tacy jak ja, co składają
      kiepskie wiersze na temat jesieni.

      O, pochwalony każdy ból stokrotnie
      i każdy cios, byle męski -
      i te pelargonie na wysokim balkonie,
      do których zawsze będziesz tęsknił.

      Pochwalone: grzesznik i święty,
      i serce ludzkie jak morze odkryte.
      A nade wszystko okręty
      Rzeczpospolitej.


    • Gość: Dzik Re: To, co ..: Gałczyński - Zaczarowana dorożka IP: *.pse.pl 04.03.02, 16:17
      Zaczarowana dorożka

      I

      Allegro

      Zapytajcie Artura,
      daję słowo: nie kłamię,
      ale było jak ulał
      sześć słów w tym telegramie:
      ZACZAROWANA DOROŻKA
      ZACZAROWANY DOROŻKARZ
      ZACZAROWANY KOŃ

      Cóż według Ben Alego,
      czarnomistrza Krakowa,
      "to nie jest nic takiego
      dorożkę zaczarować,

      dosyć fiakrowi w oczy
      błysnąć specjalną broszką
      i jużeś zauroczył
      dorożkarza z dorożką,
      ale koń - nie". Więc dzwonię:
      - Serwus, to pan Ben Ali ?
      Czy to możliwe z koniem ?
      - Nie, pana nabujali.

      Zadrżałem. Druga w nocy
      Pocztylion stał jak pika.
      I urosły mi włosy
      do samego świecznika:
      ZACZAROWANA DOROŻKA?
      ZACZAROWANY DOROŻKARZ?
      ZACZAROWANY KOŃ?

      Niedobrze. Serce. Głowa.
      W dodatku przez firankę:

      srebrne dachy Krakowa
      jak "secundum Joannem",
      niżej gwiazdy i liście
      takie duże i małe.

      A może rzeczywiście
      zgodziłem, zapomniałem?

      Może chciałem za miasto?
      Człowiek pragnie podróży.
      Dryndziarz czekał i zasnął,
      sen mu wąsy wydłużył
      i go zaczarowali
      wiatr i noc, i Ben Ali?
      ZACZAROWANA DOROŻKA
      ZACZAROWANY DOROŻKARZ
      ZACZAROWANY KOŃ

      II

      Allegro sostenuto

      Z ulicy Wenecja do Sukiennic
      prowadził mnie Artur i Ronard,
      a to nie takie proste, gdy jest tyle kamienic
      i gdy noc zielono-szalona,
      bo trzeba, proszę państwa, przez cały nocny Kraków:

      III

      Allegretto


      Nocne WYPYCHANIE PTAKÓW,
      nocne KURSY STENOGRAFII,
      nocny TEATR KRÓL SZLARAFII,
      nocne GORSETY KOLUMBIA,
      nocny TRAMWAJ, nocna TRUMNA,

      nocny FRYZJER, nocny RZEŹNIK,
      nocny chór męski CZEŚĆ PIEŚNI

      nocne SERY, nocne MLEKO,
      nocne TAŃCE WIECZYSTEGO

      nocne DZIŚ PARÓWKI Z CHRZANEM,
      nocne TOWARY MIESZANE,

      nocna strzałka: PRZY KOŚCIELE!
      nocny szyld: TYBERIUSZ TROTZ,

      słowem, nocni przyjaciele,
      wieczny wiatr i wieczna noc.

      IV

      Allegro ma non troppo

      Przystanęliśmy pod domem "Pod Murzynami"
      (eech, dużo bym dał za ten dom)
      i nagle: patrzcie: tak jak było w telegramie:
      przed samymi, uważacie Sukiennicami:
      ZACZAROWANA DOROŻKA
      ZACZAROWANY DOROŻKARZ
      ZACZAROWANY KOŃ.
      Z Wieży Mariackiej światłem prószy.
      A koń, wyobraźcie sobie, miał autentyczne uszy.

      V

      Allegro cantabille

      Grzywa mu się i ogon bielą,
      wiatr dmucha w grzywę i w biały welon.

      Do ślubu w dryndzie jedzie dziewczyna,
      a przy dziewczynie siedzi marynarz.

      Marynarz łajdak zdradził dziewczynę,
      myślał: Na morze sobie popłynę.
      Lecz go wieloryb zjadł na głębinie.

      Ona umarła potem z miłości,
      z owej tęsknoty i samotności.

      Ale że miłość to wielka siła,
      miłość po śmierci ich połączyła.

      Teraz dorożką zaczarowną
      jedzie pan młody z tą młodą panną
      za miasto, gdzie jest stara kaplica,

      i tam, jak w ślicznej starej piosence,
      wiąże im stułą stęsknione ręce
      ksiądz, co podobny jest do księżyca.

      Noc szumi. Grucha kochany z kochaną,
      ale niestety, co rano

      przez barokową bramę
      pełną sznerklów i wzorów
      wszystko znika na amen
      in secula saeculorum:
      ZACZAROWANA DOROŻKA
      ZACZAROWANY DOROŻKARZ
      ZACZAROWANY KOŃ.

      VI

      Allegro furioso alla polacca

      Ale w knajpie dorożkarskiej,
      róg Kpiarskiej i Kominiarskiej,
      idzie walc "Zalany Słoń";
      ogórki w słojach się kiszą,
      wąsy nad kuflami wiszą,
      bo w tych kuflach miła woń.
      I przemawia mistrz Onoszko:
      - Póki dorożka dorożką
      a koń koniem, dyszel dyszlem,
      póki woda płynie w Wiśle,
      jak tutaj wszyscy jesteście,
      zawsze będzie w każdym mieście,
      zawsze będzie choćby jedna,
      choćby nie wiem jaka biedna:
      ZACZAROWANA DOROŻKA
      ZACZAROWANY DOROŻKARZ
      ZACZAROWANY KOŃ.


    • Gość: AndrzejG W moim domu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 05:08


      Tyle lat jesteśmy razem, miłą, wybacz
      Ale wszystko tak jak trzeba chyba nie jest
      Gdy musimy się codziennie przekonywać
      Że ty dla mnie, ja dla ciebie, istniejemy

      Przecież nie mam żadnej innej poza tobą
      I mieć nie chcę, tyś jest wieczna i jedyna
      Naszym sercom zagroziła, tak jak słowem
      Niedokrwistość, zniechęcenie i rutyna

      To normalne, że chcesz mieć nareszcie spokój
      A na wiosnę grządki zasiać i zagrabić
      Ale wiesz, bywają różne pory roku
      A tak życia jak tapczana nie ustawisz

      Kiedy niebo nad głowami ciąży chmurnie
      Twoje oczy wciąż mnie śledzą niespokojnie
      Ja dla ciebie chyba chyba zawsze byłem durniem
      Co nic nie wie, nic nie czuje, nic nie pojmie

      Nie ma takiej gorzkiej prawdy, moja miła
      Która dla mnie byłoby nie do zniesienia
      Jeśli rzecz nam jaka serca podzieliła
      To naiwne i tchórzliwe przemilczenia

      Póki czas, lepiej otwarcie ze mną pomów
      Zanim w złości lepszy numer ci wykręcę
      Chyba prawo mam, by w moim własnym domu
      Więcej w oczy mi patrzono, mniej na ręce
      Wiem na pewno, że ze sobą zostaniemy
      Chociaż życie nam układa się nieprosto
      Nie możemy rozstać się trzasnąwszy drzwiami
      Moja miła, moja droga
      Moja Polsko


      Jonasz Kofta
    • Gość: eM Piję kawę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 10:04
      Piję kawę
      pamiętam słowami
      przyjemny aromat
      ismak

      tak
      słowami
      myślę o tobie

      łyk po łyku
      co to węch
      łyk po łyku
      nie mam ust

      poprzedniej sekundy
      już nie ma

      łyk po łyku
      przemijanie

      M.Augustyniak.
      • Gość: AndrzejG Piosenka o końcu świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 16:07


        W dzień końca świata
        Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
        Rybak naprawia błyszczącą sieć.
        Skaczą w morzu wesołe delfiny,
        Młode wróble czepiają się rynny
        I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
        W dzień końca świata
        Kobiety idą polem pod parasolkami,
        Pijak zasypia na brzegu trawnika,
        Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
        I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
        Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
        I noc gwiaździstą odmyka.
        A którzy czekali błyskawic i gromów,
        Są zawiedzeni.
        A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
        Nie wierzą, że staje się już.
        Dopóki słońce i księżyc są w górze,
        Dopóki trzmiel nawiedza różę,
        Dopóki dzieci różowe się rodzą,
        Nikt nie wierzy, że staje się już.
        Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
        Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
        Powiada przewiązując pomidory:
        Innego końca świata nie będzie,
        Innego końca świata nie będzie.

        Czesław Miłosz
        • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 21:40
          ciekawy jest przylądek wszelkiej nadziei
          tu namiętności świecą
          jak miedziane wazy
          czyste
          tu się unoszą opary
          namiętności

          miłość
          ubrana w krótki płaszcz
          drżący z niecierpliwości
          z kolanami pod brodą
          w kącie
          oczy - latarnie
          wysyła w mrok
          oczy - płoną

          H.Poświatowska
    • Gość: Gapcio Który stwarzasz jagody Jan Twardowski IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 11:54
      Ty który stwarzasz jagody
      królika z marchewką
      lato chrabąszczowe
      cień wielki małych liści
      zawilec półobecny bo uwiędnie zanim się go przyniesie do domu

      czosnek niedzwiedzi dla trzmieli
      smutek roślin
      wydrę na krótkich nogach
      ślimaka co zasypia na sześć miesięcy
      niezgrabny śnieg co ma wdzięk większy zanim zacznie tańczyć
      serce choćby na chwilę
      spraw
      niech poeci piszą wiersze prostsze od wspaniałej poezji.
    • Gość: AndrzejG Do M IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 16:30

      Precz z moich oczu! ... posłucham od razu,
      Precz z mego serca! ... i serce posłucha,
      Precz z mej pamięci! ... nie ... tego rozkazu
      Moja i twoja pamięć nie posłucha.

      Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
      Tym szerzej koło żałobne roztoczy ...
      Tak moja postać, im dalej ucieka,
      Tym grubszym kirem twa pamięć pomroczy.

      Na każdym miejscu i o każdej dobie,
      Gdziem z toba płakał, gdziem się z tobą bawił,
      Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
      Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

      Czy zadumana w samotnej komorze
      Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
      Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
      Śpiewałam jemu tę samą piosenkę.

      Czy grając w szachy, gdy pierwszymi ściegi
      Śmiertelna złowi króla twego matnia,
      Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
      Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.

      Czy to na balu w chwilach odpoczynku
      Siedziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
      Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
      Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.

      Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
      Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
      Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem
      Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...

      A jeśli autor po zwilej próbie
      Parę miłosną na ostatek złączył,
      Zagasisz świece i pomyślisz sobie:
      Czemu nasz romans tak się nie zakończył?

      Wtem błyskawica nocna zamigoce:
      Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
      I puszczyk z jękiem w okno zatrzepioce ...
      Pomyęlisz sobie, że to moja dusza.

      Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
      Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
      Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
      Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

      Adam Mickiewicz
      • Gość: eM Wiedza IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 20:56
        Byłem przed chwilą w bezkresie!
        Blask się potykał z mym ciałem...
        To ja tak złocę się w lesie...
        Wiedziałem o czymś,wiedziałem!

        Lecz motyl mignął szkarłatnie
        Pomiędzy mną a modrzewiem...
        Sny moje,sny przedostatnie!...
        Już znikły!Znowu nic nie wiem...

        Pobiegnę w chabry nieznane,
        W kąkolu całą dal zmieszczę!
        I umrę i zmartwychwstanę -
        I będę wiedział raz jeszcze!...

        B.Leśmian.
        • Gość: AndrzejG Może się stanie raz jeden cud IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 22:24

          Ja wiem

          Wiem

          Szeroka droga jest



          Wiem też

          Wiem

          Że ty już

          Nie chcesz mnie



          A jednak wciąż

          Nie ruszam stąd

          Bo może się stanie raz jeden cud

          I przyjdziesz dotkniesz mnie

          I powiesz

          Zostań tu



          Ja wiem

          Wiem

          Głębokie

          Lasy są



          I jeszcze

          Wiem

          Że do nich

          Gna mnie los



          A jednak wciąż

          Nie ruszam stąd

          Bo może się stanie raz jeden cud

          I przyjdziesz dotkniesz mnie

          I powiesz

          Zostań tu



          O tam

          W górze

          Posłuchaj

          Szumi wiatr



          Ja wiem

          Mówi

          Że będzie

          Szkoda nas



          Dlatego wciąż

          Nie ruszam stąd

          Bo może się stanie raz jeden cud

          I przyjdziesz dotkniesz mnie

          I powiesz

          Zostań tu


          Edward Stachura
          • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 23:00
            A tego roku jesień też jest siwa,
            Ludzi ucisza,w drzewach kształt odkrywa.

            I tego roku obłoki wydłuża,
            Ze idą niebem jak ziąbu przedmurza.

            Jakby zaiste nie przeszła nad nami,
            Chorągiew bólu z ciemnymi skrzydłami,

            Jakby nam czoła nie obrosły chrusty
            I jakby "spokój" nie był dżwięk już pusty.

            A tu gzie mieszkam-gdzie do ciebie piszę
            Ptaki dziobami przędą wielką ciszę.

            Staw rzęsę dzwiga,rzęsa trzciny wiąże,
            Zamyka łono nasycony grążel.

            Pola topolom,topole rozstajom,
            A lasy borom milczenie podają.

            Jakby,zaprawdę,trznadle i czyżyki
            Niosły przez niebo Chustę Weroniki.

            Jakby,zaiste,za tych drzew bukietem
            Przydrożny strumień rozlewał się w Letę.


            S.Grochowiak.
            • Gość: Gapcio Ciężki żywot krasnala IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 04:35
              Miniatura teatralna na Wielką Scenę Narodową.
              Osoby Dramatu:
              Krasnal-obywatel niskiego wzrostu.
              Lustereczko
              Królewna Snieżka
              Chór brodatych wujów
              Tłum gipsowych krasnali
              DUCH W NARODZIE.
              SCENA I
              Orkiestra symfoniczna gra monumentalną uwerturę.Krasnal w takt muzyki wchodzi
              do łazienki.Wchodzi na łazienkową wagę i zamglonym wzrokiem patrzy na
              podziałkę.Tyję!!!
              Wzdycha i cierpi w milczeniu przez 28 sekund.Wychodzi z łazienki ubiera ciepły
              kaftan z przedpokoju bierze kilof i wychodzi.Z oddali słychać śpiew:
              Hej ho ! hej ho !
              SCENA II
              Krolewna Snieżka (mizdrzy się do lusterka)
              Lustereczko powiedz przecie,
              kto jest najszczuplejszy w świecie
              Lustereczko (odpowiada z niechęcią)
              Chyba nie sądzisz,tłusta babo że ty!
              Wszyscy wiedzą że Krasnal.
              Ma tylko mały problem
              z utrzymaniem odpowiedniej wagi.
              Chór brodatych wujów (śpiewa chórem)
              A taki był szczuplutki
              Nie pijał nic z wyjątkiem małej wódki
              Nie jadał nic z wyjątkiem ważek i motyli
              I nagle utył przeokropnie w jednej chwili.
              SCENA III
              Restauracja "Zacisze".Krasnal siedzi przy zastawionym stole.Na stole śledż w
              oleju,pół litra,ogórki kiszone,schabowy,ziemniaki i kapusta zasmażana.Obok
              miska żuru.Krasnal je i pije.Czka i łka.
              Krasnal (wygłasza monolog z chochlą)
              Niech ryczy z głodu inny ktoś
              taki tej bajki morał
              Bo gdyby domy stawiał chłop
              to kto by ziemię orał?

              Krasnal-by roli swojej sprostać
              okrągłym musi być jak balon:
              do mleka szczać i myszy chłostać
              by upust dać swym żalom.

              Krasnal wszak wtedy dumnie brzmi,
              gdy krasnal jest brzuchaczem
              lecz jak nieznośnie brzmi
              gdy ważek przeżuwaczem.
              SCENA IV.
              Tłum gipsowych krasnali:
              Zastyga ze wstydu nieruchomo na granicy polsko-niemieckiej.
              DUCH W NARODZIE:
              Ginie tragicznie.

              K O N I E C.
              • Gość: AndrzejG Konkurs piękności męskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 05:13

                Od szczęk do pięty wszedł napięty.
                Oliwne na nim firmamenty.
                Ten tylko może być wybrany,
                kto jest jak strucla zasupłany.

                Z niedźwiedziem bierze się za bary
                groźnym (chociaż go wcale nie ma).
                Trzy niewidzialne jaguary
                padają pod ciosami trzema.

                Rozkroku mistrz i przykucania.
                Brzuch ma w dwudziestu pięciu minach.
                Biją mu brawo, on się kłania
                na odpowiednich witaminach.


                Wisława Szymborska
    • Gość: AndrzejG Homo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 05:16


      Jestem człowiek
      De domo homo
      Jaki ja właściwie jestem
      Nie wiadomo
      Najpierw mały
      Potem duży
      Potem siwy
      Albo łysy
      Bo przyroda
      Także swoje ma kaprysy

      Jeden problem mamy z głowy
      I ad acta go odłóżmy
      Wniosek z tego prawidłowy:
      Jestem różny

      Jestem człowiek
      De domo homo
      Co najbardziej sobie cenię
      Nie wiadomo
      Urodzenie
      Powodzenie
      Czy też czyjeś
      Zawodzenie
      Czy najbardziej sobie cenię
      Przyrodzenie

      Może ranię czyjąś duszę
      Po co jasny obraz mazać
      Jestem przecież i jako taki
      Muszę się rozmnażać

      Jestem człowiek
      De domo homo
      Czego mi do szczęścia trzeba
      Nie wiadomo?
      Wiadomo

      Nie opuszcza mnie marzenie
      Płynie czas, mijają lata
      Chciałbym powyrywać nóżki
      Wszystkim muszkom świata

      Obraz sprawy nieco krzywy
      Ale po co bić na alarm
      Bardzo chciałbym być szczęśliwy!
      I się staram...


      Jonasz Kofta
      • Gość: Kagan Dekalog Liberala (w/g B. Russell'a) IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 13:30
        DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA
        1. Nie badz niczego w stu procentach pewien.
        2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia
        wyjda one na jaw.
        3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to
        powiedzie.
        4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie
        przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo
        zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne.
        5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos
        przeciwnego.
        6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli
        to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie.
        7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj
        opinia byla kiedys ekscentryczna.
        8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie,
        jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze
        porozumienie niz bierne przytakiwanie.
        9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo
        stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc.
        10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos
        takiego uwazac za szczescie.
        • Gość: Dzik Re: Dekalog jest OK - gorzej z praktyką wyznawców IP: *.pse.pl 06.03.02, 13:54
          Tak jak z chrześcijanami i Żydami

          Dekalog jak dekalog ale ci wyznawcy ?
          • Gość: Kagan Re: Dekalog jest OK - gorzej z praktyką wyznawców IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 14:03
            Gość portalu: Dzik napisał(a):

            > Tak jak z chrześcijanami i Żydami
            >
            > Dekalog jak dekalog ale ci wyznawcy ?

            I tu sie zgadzam z Dzikiem na 100%...
        • Gość: AndrzejG Re: Dekalog Liberala (w/g B. Russell'a)-zgoda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 14:38
          Jednak rzeczywiście , jakże ciężko wprowadzić go w życie.

          Andrzej
        • Gość: AndrzejG "Ballada bezbożna" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 15:21


          Gdzie mojej ręki lewej z niebem igra samiec
          Tam stado dojnych gwiazd i moja śmierć je pasie

          Gdzie mojej ręki prawej ogródek się szerzy
          Tam moją żonę martwą zakopują w ziemi

          Gdzie moich jąder krąży podwójna planeta
          Tam wieszają człowieka za to że poeta

          Gdzie nasienie pospiesznie porzucone gnije
          Tam kobietę do spazmu pobudzają kije

          Gdzie mojego mózgowia cieknie wrąca struga
          Tam pijak pijąc wie już co jest dobra wódka

          Gdzie moja stopa lewa bieg planet popędza
          Tam nie ma Boga tylko jego impotencja

          Gdzie moja stopa prawa bieg planet wstrzymuje
          Też nie ma Boga tylko nieskończony smutek

          Gdzie moja męskość głową fioletową straszy
          Poślubiona dziewica regularnie krwawi

          Gdzie patrzę lewym okiem tam widzę: jest Polska
          Biskup na świni tyłem wjeżdża do kościoła

          Gdzie patrzę prawym okiem moje życie marne
          Jak zwykle z przyjściem zmroku idzie pod latarnię


          Rafał Wojaczek
          • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 16:41
            Gdy śródlistne trzepoty gilów i jemioluch
            Zmącą ciszy cmentarnej ustrój niezawisły-
            Cień z trudem z zaniedbanej wychodzi mogiły,
            Cały w rdzach i liszajach-podziemny kocmołuch.

            Słońce,grzejąc zmarłego,roztrwania po trawie
            Złote krzty-złote supły i złote podłużki,
            A on zmysłem nicości wyczuwa jaskrawie,
            Jak śmierć w słońcu-w kształt nikłej maleje śmiertuszki...

            Niezbyt pewny swej jawy i ufny snom niezbyt-
            Spogląda oczodołów próżnicą wierutną
            W obłoków napuszyście wybujały Bezbyt,
            Poza którym nic nie ma,prócz tego,że smutno...

            Lecz on smutek w pośmiertnej przekroczył podróży,
            Pierś wzbogacił weselem nowego żywota,
            A gdy mu nieśmiertelność zbyt modro się dłuży-
            Tka snowi wieczystemu wezgłowie ze złota!...

            Zazdroszczę mu bo duszę do trosk ma niezdolną,
            Nie wie,co to jest-nędza i żal i pustkowie,
            Poznał przepych tajemnic!Niech wszystko opowie,
            Bo już czas!Bo już dłużej przemilczeć nie wolno!

            Lecz w chwili,gdy chcę zwiewne zadać mu pytania,
            O słonecznych utrudach,o gwiezdnych mozołach,
            Widzę nagle,jak blednąc męczeńsko się słania
            Ten zagrobowych ran pleśnią pokryty biedołach!...

            W gęstwinie-cieniścieje bezludzie i lśni tam
            Zejście nieba na ziemię do drzew na uboczu-
            A ja patrzę w mrok jego spstoszałych oczu
            I nie pytam już o nic...Już o nic nie pytam

            B.Leśmian.
            • Gość: AndrzejG Przyszłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 19:41

              Rzeka duszy rozpływa się za nami
              machamy wciąż bezradności skrzydłami
              Myślimy jaki krok następny w życiu
              by nie być bez szans, by nie trwać w ukryciu

              Pamiętasz sen o ideałach
              ambicja drążyła go w nas jak w skałach
              Więc nadaj swej rzece bieg
              byś nie u jej źródła legł

              Wzbij się ponad niebiosami
              Uleć swoimi pracy skrzydłami
              Lecz bacz na czeluść pokolenia
              która się tak gwałtownie zmienia

              Nie w słońcu umrzeć nam dane było
              więc przeświadczenie się w nas zrodziło
              że póki zimna czerń ziemi nas nie zaskoczy
              na horyzont warto kierować swe oczy


              Szymon Banah
    • Gość: eM Ballada bezluda. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 17:09
      Niedostępna ludzkim oczom,że nikt po niej się nie błąka,
      W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,
      Stumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą
      A gwożdziki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.
      Swierszcz od rosy napęczniały,ciemnił pysk nadmiarem śliny,
      I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,
      A dech łąki wrzał od wrzawy,wrzał i żywcem w słońce dyszał,
      I nie było tu nikogo,kto by widział kto by słyszał.

      Gdzież me piersi czerwcami gorące?
      Czemuż nie ma ust moich na łące?
      Rwać mi kwiaty rękami obiema!
      Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

      Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu,
      A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,
      I czuć było,jak boleśnie chce się stworzyć,chce się wcielić,
      Raz warkoczem się zazłocić,raz piersiami się zabielić-
      I czuć było jak się zmaga zdyszanego męką łona,
      Az na wieki sił jej zbrakło-i spoczęła niezjawiona!
      Jeno miejsce,gdzie być mogła,jeszcze trwało i szumiało,
      Próżne miejsce na tę duszę,Wonne miejsce na to ciało.

      Gdzież me piersi,Czerwcami gorące? Czemuż nie ma ust moich na łące?.......
      • Gość: eM oczywiście Ballada bezludna ;-)) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 17:12
      • Gość: AndrzejG "Nie ma już nic" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 19:07


        Jest dobre wyjście spać
        Jest dobre wyjście jeść
        Jest dobre wyjście pić
        wódkę pić
        papierosy palić
        kochać

        żyć

        tak
        to wszystko jest dobre wyjście
        ..............................
        ..............................


        Rafał Wojaczek
        • Gość: eM Czekanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 20:04
          Myślisz-znowu się spóżnia
          zaraz się obrażasz
          marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka

          kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie
          a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha
          martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka

          miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas
          spokojna bo szczęście porzuciła ciasne
          spróbuj nie chcieć jej wcale
          WTEDY PRZYJDZIE SAMA.

          J.Twardowski.
          • Gość: AndrzejG Dwie prawdy (część II - Miłość) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 20:41

            Nikt jej nie umknie, choć niewielu by chciało.
            Dla jednych jest karą, dla większości najcenniejszym darem.
            Niektórzy choć jej szukali nigdy nie znaleźli, inni nie musieli sama ich
            znalazła.
            Miłość jeśli ktoś jej nie przeżył, cały czas o tym marzy.
            Jest jak świt - rozjaśnia cały świat, i jak kobra błyskawiczna.
            Miłość choć pierwszych ludzi pamięta, także gniew pamięta.
            Jest jak głębiny morskie, piękne choć niezbadane.
            Miłość choć już zmęczona, trwać będzie na wieki.
            Choć prawdziwą miłość raz w życiu się spotyka, jest to koniec życia.
            Koniec życia w samotności, koniec dla ciebie, początek dla was.
            Każdy z was spotyka miłość, nikt tego nie zapomni.
            Jeśli się komuś to uda to znaczy że nie żyje...


            Marcin Grog
            • Gość: eM Rzeczy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 20:55
              Obok pustki serc
              zostały rzeczy
              zwyczajne przedmioty nagle wyrosłe
              pomnikami wspomnień
              pozostawione na straży
              pamięci

              Wciąż czekają
              z niezachwianą pewnością
              której nam nie dano
              wpatrzone
              w brunatną plamę drzwi
              wsłuchane
              w milczenie schodów
              w cichość ścian

              Nocami zasypiają
              otulone ciepłą warstwą kurzu
              śni im się silna dłoń
              której dotyk ożywiał

              Budzą się z nowym zapasem nadziei

              Mijają dni.

              B.Kuklińska.
              • Gość: AndrzejG Stary kalendarz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 21:08

                Ostatnia kartka

                w kalendarzu

                jak liść ostatni

                tuż przed zimą



                Trzeba ją zerwać

                i zapomnieć

                że żyć to tyle

                co przeminąć


                Andrzej Warzecha
                • Gość: eM Gotycki spazm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 21:48
                  dlaczego?za co?-myśli weszłe w bagno
                  ciężko pozbierać do bezbarwnych puzder
                  skoro chceń siłą można zwierzę grzechu
                  umartwić jakby trzymając za uzdę?

                  tak mną zawraca błędne koło pytań
                  czy będę śmiał się łajdaczył czy pościł
                  więc choć na trochę do żródła mnie przystaw
                  do bocznej rany opoko mądrości.

                  S.Chyczyński.
                  • Gość: AndrzejG MROCZNO MI BOŻE... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 22:11

                    Na wszystkie strony świata
                    Biegną moje buty
                    Ślad tylko jeszcze
                    Lekko po nich dymi


                    Sznurówki butne
                    I do końca czarne
                    Jak krawat nocy
                    Bez gwiazd i księżyca


                    Po wielu kasach
                    Pieniądze się rozeszły
                    Te zwłaszcza
                    Których nie miałem


                    Portfel po nich
                    Tak ciekawie pusty
                    Jak studnia bez wody
                    W której śpi czarny anioł


                    Jak z bicza strzelił
                    Życie się rozchodzi
                    Czasem jeszcze dorożka
                    I kieliszek czystej


                    Głowa bardziej pusta
                    Jak dynia jesienna
                    W której tylko wróble
                    Jeszcze skwierczą


                    Do ostatniej pestki
                    Trzeba mocno żyć

                    Adam Ziemianin
                    • Gość: AndrzejG Cień Światła IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 22:33

                      Tak mi dzisiaj
                      ciemno wszędzie,
                      lampa światła
                      mi nie daje.

                      Tak mi zimno,
                      tak mi ciężko,
                      niemy krzyk
                      rozdziera oczy.

                      Tak mi smutno,
                      tak dogłębnie,
                      chandra brzytwą
                      w gardle staje.

                      I wciąż nie wiem
                      skąd, dlaczego
                      serce w żyły
                      diament tłoczy.

                      Tak tu strasznie
                      na tym świecie,
                      tak potwornie
                      głucho, cicho.

                      Tyle mostów,
                      tyle urwisk,
                      tyle
                      niezmierzonych głębin.

                      Tak brutalnie
                      szczere lustra,
                      w których świecie
                      nie oddycham.

                      Tak tu ciasno,
                      coraz bardziej.
                      Czas już schodzić
                      z wielkiej sceny...

                      Laury dawno już zebrane,
                      dawno napisane treny:
                      jeden dla was,
                      jeden dla mnie,
                      jeden dla nich,
                      jeden dla niej.


                      Adam Szefler
                      ------------------------
                      Dobranoc.
                      Jutro Ty zacznij temat , na pewno będzie radośniejszy
                      • Gość: eM Ludzie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 22:54
                        Szli tędy ludzie biedni,prości-
                        Bez przeznaczenia,bez przyszłości
                        Widziałem ich,słyszałem ich!...

                        Szli niepotrzebni nieprzytomni-
                        Kto ich zobaczy-ten zapomni.
                        Widziałem ich,słyszałem ich!...

                        Szli ubogiego brzegiem cienia-
                        I nikt nie stwierdził ich istnienia
                        Widziałem ich,słyszałem ich!...

                        Spiewali skargę byle jaką
                        I umierali jako tako...
                        Widziałem ich,słyszałem ich!...

                        Już ich nie widzę i nie słyszę-
                        Lubię trwającą po nich ciszę.
                        Widziałem ją,słyszałem ją!...

                        Dobrej nocy.
                        • Gość: AndrzejG Tango-na dobry sen IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 23:02
                          Tango

                          Zaprosiłaś mnie do tańca -
                          Spojrzeniem, uśmiechem...
                          Orkiestra rżnęła tango,
                          Więc dym na parkiecie...

                          Owinąłem Cię wokół dłoni,
                          Aż sukienka rozkwitła
                          I odsłoniła czarne koronki.

                          Zetknęliśmy oczy,
                          Musnęliśmy usta...
                          I świat zawirował.

                          A w pamięci: wciąż te koronki,
                          I uda - smukłe, roztańczone.

                          Przechyliłem Cię przez biodro.
                          Uniosłaś nogę nad głowę...
                          I znów te koronki
                          Mnie podrażniły.

                          Więc zamknąłem oczy
                          I dalej tańczyłem już na pamięć...


                          Zbigniew Matyjaszczyk
                    • Gość: eM Pieśń IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 22:35
                      Miłościwi panowie
                      sławni rybałtowie

                      W czasach gdy rzeki
                      spławiały rybie brzuchy
                      i ptak zapomniał wicia gniazda
                      on chodził górą
                      a ona doliną
                      odcięci mieczem samotności

                      Głupcy knuli spisek
                      przeciwko ostatniej róży
                      nie mogli więc ona i on
                      tak jak prastara każe pieśń
                      żywić nadziei że po śmierci
                      połączy ich różany pęd

                      W świecie czyniącym
                      nadludzkie wysiłki
                      by przetrwać w nierównej walce
                      z człowiekiem
                      ona i on spotkali się wreszcie
                      na granicy wytrzymałości.

                      L.Danielewska.
    • Gość: eM Re: To, co piękne... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 07:58
      Ziemia ciało pachnące wynurza zza mgły
      Jeszcze senna od świtu i cicha
      Piersią mokrą obłoki roztrąca i wzdycha
      A już wstaje faluje idrży

      I od ziemskiej półkuli aż do mlecznych dróg
      Plecie chmury z różowych warkoczy,
      Az się w pąsach jak róża rozwinie i stoczy
      Niby dywan dla Twoich nóg

      J.Liebert.
      Pozdrawiam.
      • Gość: AndrzejG "Padało" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 11:30
        padało. zamyślona patrzyłam na krople spływające po szybie.
        siedziałam tu, na tym miejscu pod oknem....
        przez moment zdawało mi się , że zniknęłam

        ... i powróciłam tu i nadal padało.
        oznajmiał mi o tym stary parapet
        wystawiony niczym twarz do słońca.


        Maria Pawlikowska
        • d_nutka Re: 07.03.02, 11:45
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > padało. zamyślona patrzyłam na krople spływające po szybie.
          > siedziałam tu, na tym miejscu pod oknem....
          >
          >
          > Maria Pawlikowska

          • Gość: AndrzejG ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 12:04
            Cóż Ci się nie zgadza?Osoba?

            Przypominam ,że według zasad cytujemy obce utwory
            i jest niedopuszczalna zmiana treści tych utworów.

            Andrzej
    • Gość: eM Piosenka dla Elizy. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 18:41
      Boże,daj Elizie szczęścia łut,
      warkocze dwa,
      przyjaciół w brud,
      a pod oknem niech jej kwitnie sad,
      i niech jej nie przybywa lat!
      Sukienki niech
      Eliza ma
      i biały płaszcz,
      a może-dwa?
      Talencik niech Eliza jakiś ma,
      niech przędzie lub
      niech wełnę tka,
      dziś tak się w życiu liczy zwinność rąk,
      gdy sięgasz po nadziei pąk!

      Boże,daj ęlizie parę wad,
      bo po cóż nam zbyt biały kwiat?
      Doskonałość niech nie grozi jej:
      Fantazjo przyjdż!
      Głupoto zwiej.

      Korale niech
      Eliza ma
      i biały płaszcz
      a może-dwa...
      Boże daj Elizie szczęścia łut
      i serca żar
      i myśli chłód...
      Miłość niech nadejdzie w piękny dzień
      i niech jej nie
      przesłania cień!

      ...Ach, tak.Będzie też i lęk
      i poznasz las,las gdzie nie śpi nikt...
      Tak,to nie gitar brzęk!
      Czasami jest potrzebny....krzyk.
      ...Boże,daj Elizie szczęścia łut...

      A.Osiecka.
      • Gość: AndrzejG biała piosenka dla Elizy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:00
        grudniowe noce, lepki śnieg
        uderza w szyby - ciche granie
        to wiatr za oknem toczy mgłę
        to pył srebrzysty, srebrna zamieć
        autobus skręca, jedzie gdzieś
        gdzie mnie nie będzie, w dobre kraje
        to płatki tylko, tylko śnieg
        i bosy chłopiec - święty grajek

        chłopczyku mały! otrzyj łzy
        nie dla nas podróż, drogi bilet
        więc razem chodźmy: ja i ty
        w tę noc grudniową, w miękką chwilę
        i cóż, że zimno, księżyc zły
        ponurą do nas stroi minę
        we dwóch przejdziemy: ja i ty
        przez park uśpiony, poprzez zimę

        XII 1999

        Jan Kalina
        • Gość: eM Maggie i Milly i Molly i May IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 19:22
          maggie i milly i molly i may
          raz poszły na plażę (wesołe że hej)

          i maggie znalazła tam muszlę,a w muszli
          śpiew taki,że wszelkie złe myśli z niej uszły,

          milly zawarła znajomość na piasku
          z rozgwiazdą,palczastą,ospałą i płaską;

          molly musiała uciekać przed wielkim
          potworem,co ją gonił,puszczając bąbelki:

          zaś may przyniosła okrągły kamyk-
          nie więcej niż świat i nie mniej niż być samym.

          Bo cokolwiek zgubimy (jakieś ty,jakieś ja),
          zawsze morze nas samych odnależć nam da...

          E.E.Cummings.
          • Gość: AndrzejG Motto i wyłom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:31
            Motto

            Leżymy w milczeniu
            Siedzimy w milczeniu
            Kamień na kamieniu
            Kamień przy kamieniu.

            (pewien znajomy poeta)

            REINKARNACJA
            Kamień nie zawsze był kamieniem
            Mówił wtedy niewiele,
            Ale znał kilka ważnych słów.
            Teraz jest dużo bliższy nieskończoności,
            Niż kiedykolwiek przedtem.
            Więc jeśli czegoś żałuje,
            To tylko tego, że nie powiedział tych kilku ważnych słów
            Kiedy jeszcze mógł to zrobić.

            Elżbieta Lipińska

            ------------------------------------
            niech powie
            ------------------------------------


            wyłom


            Moje zabawy z Tobą
            Igraszki ćmy w płomieniu świecy

            Ukradkiem wspieram rebelię

            Tomasz Kompa


            • Gość: AndrzejG Mały prezent - aforyzmy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:36
              To tak z okazji jutrzejszego święta
              --------------------------------------------------------------------------


              Istotną wadą kobiety jest to, że tracimy przez nie zbyt wiele czasu. Ale jest
              to najpiękniej stracony czas (Józef Bester)

              Kobieta jest przyszłością mężczyzny (Louis Aragon)

              Kobieta powinna wiedzieć, jak dalece może iść za daleko (Jean Cocteau)

              Mężczyzna bez kobiety jest jak parowóz bez pary (Antoni Czechow)

              W walce o serce kobiety nie można się spóźnić (Romain Hereux)

              Mężczyzna nabywa delikatności, kobieta rodzi się z nią (Sanial Dubay)

              Dla mężczyzny świat jest sercem, dla kobiety serce światem (Christian Dietrich
              Grabbe)

              Kiedy mężczyzna zdobuywa kobietę, wtedy już jest zdobyty (Ante Dukić)

              Kobiecie wolno kochać, kogo zechce, i ile razy zechce (Claude Farrere)

              Kiedy kobieta jest w błędzie, pierwsze co należy zrobić - to przeprosić ją za
              to (Pierre Fresnej)

              Gdyby kobieta przestała być zagadką, świat stałby się nudny, a miłość
              przestałaby istnieć (Kazimierz Bukowski)

              Jeśli kobieta czegoś chce, Bóg tak chce (Romain Gary)


              ----------------------------------------------------------------------------
              Dzięki i zmykam , Andrzej
            • Gość: eM Arithmos i logos IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 19:51
              Pogodzona z deszczem
              słońcem prawą i lewą ręką
              okiem
              uchem
              z mową języka i ciała
              teraz mogę żyć

              zależna od słońca i deszczu
              od prawej i lewej ręki
              oka i ucha
              mogę być krucha
              gdy o tym wiem

              Po niepokoju
              i płaczu niezrozumienia
              przychodzi cisza
              Ona też jest ruchem
              wiarą w mądrość wszystkiego
              czego nie rozumiem

              Aż do wybuchu.

              J.Baziak
              • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 20:26
                Na dno zapadam kwitnących traw,
                Niebo nade mną jaskry i szczaw,

                Słońcem opiły klonowy liść-
                I tak jest cudnie,że mógłbyś przyjść...

                I tak jest cudnie,że trwać byś mógł
                Nim w słońcu zblednie różowy głóg,

                Nim weroniczki zwiędną i ślaz-
                Mógłbyś się w sercu śnić jeszcze raz,

                M.Wolska.
                Dziękuję.
    • Gość: Gapcio Wejście barbarzyńcy do Europy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 22:43
      Farsa oparta o motyw baśniowy i melodię ludową
      -----------------------------------------------
      Osoby dramatu:
      Barbarzyńca(mętny wzrok,kilkudniowy zarost,rozwichrzony włos,niedbała
      szata,wyrażne braki w uzębieniu,nieświerzy oddech i tak dalej)
      Europa(hotel na peryferiach)
      Paw(nieoswojony)
      Staruszek portier
      Mur
      Zelazna kurtyna
      Psychoanalityk
      Publiczność
      SCENA I
      Zelazna kurtyna:Podnosi się
      Publiczność:klaszcze zapamiętale.
      SCENA II
      Mur:kruszy się
      Publiczność:klaszcze i z uciechy klepie się rytmicznie po udach.
      Mur:pEka i rozpada się definitywnie
      Publiczność:szaleje z zachwytu:gwiżdże,tupie wiwatuje.
      SCENA III
      Barbarzyńca(w ogrodzie)Ja chcę do Europy,do Europy!!!
      SCENA IV
      Gabinet psychoanalityka.Barbarzyńca leży na kozetce bez ruchu.
      Psychoanalityk:A więc wydaje się panu że jest pan Wiatrem Historii?
      Jakie są objawy?
      Barbarzyńca:Nie wydaje się ale jestem.A objawia się m. in.chronicznym
      katarem,nieżytem gardła,bo ciągle przebywam w przeciągu.
      Psychoanalityk:Hmm..Ciekawy objaw.A w którą stronę pan wieje?
      Barbarzyńca:(zostaje wywiany przez okno gabinetu)Do Europy,Euroooopyyyyyy!!
      SCENA V
      Hotel Europa-Barbarzyńca zajeżdża taksówką.Jego bagaż(sczoteczka do
      zębów,książeczka hymnów pogańskich)to plastikowa reklamówka.Dumnie wkracza do
      holu.
      Barbarzyńca:pokój proszę
      Staruszek portier(chichocze do publiczności),za plecami barbarzyńcy pojawiają
      sie na monitorze napisy:
      1)Ogólnoświatowy
      2)Wojna i pokój
      3)Pokój ludziom dobrej woli.
      Starusek portier już bez uśmiechu pokazuje napis nr 4 który pojawił się na
      ścianie:No free rooms.
      Barbarzyńca:Nie ro-zu-miem?Panimajesz?Versteien?
      Stawia na ladzie recepcyjnej pół litra.
      Staruszek portier:Z uśmiechem podaje klucz
      SCENA VI
      Barbarzyńca:(wchodzi do pokoju,siada na fotelu i wypuszcza z reklamówki na
      korytarz pawia).Mówi z dumą do publiczności:
      BO MY SOM PAWIEM NARODOW.
      Paw:sieje spustoszenie.
      Barbarzyńca:(otwiera drzwi do łazienki podchodzi do umywalki,odwraca się do
      publiczności i mówi:
      A za karę,że mnie nie lubią
      nasikam im do umywalki
      (sika zapamiętale)
      Zelazna kurtyna:chce spaść w akcie rozpaczy ale jest cała zardzewiała.
      KONIEC.
      autorem jest:Wojciech Fułek
    • Gość: AndrzejG Dzień Kobiet IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 03:59

      Dzień 8 marca to kobiece święto.
      Są uprzejmości, toasty, prezenty.
      Każdy kwiat wręcza z twarzą uśmiechniętą,
      choć zwykle bywa zły i nadęty.
      Schodzą się goście, składają życzenia.
      Solenizantka także uśmiechnięta.
      Lecz chcę zapytać, tak dla przypomnienia,
      czy o kobietach ktoś zwykle pamięta?
      Że ostatnie spać idą, a pierwsze się budzą,
      że wciąż pracują od świta do zmroku,
      że nieustannie dla swoich się trudzą,
      a zauważane są raz w roku.


      Janina Gałczyńska
      • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 04:13
        Chociaż raz
        warto umrzeć z miłości
        Chociaż raz.
        A to choćby po to,
        żeby się póżniej chwalić znajomym,
        ZE TO BYWA.
        ZE TO JEST.
        ...Umrzeć.
        Leżeć we wnętrzu czyjejś szuflady
        obok innych listów
        i nieboszczek pamiątek
        i cierpieć...
        Cierpieć tak bosko
        i z takim patosem,
        jakby się było Toscą
        lub Witosem.
        ...I nie mieć już żadnych spraw
        i do nikogo złości.
        I tylko błagać Boga,by choć raz,
        choć jeszcze jeden raz
        UMRZEC Z MILOSCI.

        Miłego dnia.
        • andrzejg Re: *** 08.03.02, 04:23
          Nigdy, nigdy prawdziwa miłość nie umiera,
          Lecz i w ogień włożona, do kości przywiera.

          J. Kochanowski
    • Gość: eM Rozbieliło się..... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 04:53
      Rozbieliły się mroki grudniowe,
      dzień się zrobił podobny do dnia...
      A myślałam-nie zmrużę już powiek,
      umrzeć nie chcę,a żyć-jakoś strach...

      Rozstąpiły się góry lodowe
      Ciepły promień dosięgnoł do dna...
      A myślałam -nie zmrużę już powiek,
      umrzeć nie chcę,a żuć-to nie ja.

      Teraz będzie weselej i zdrowiej,
      a co złote,to złote,to trwa.

      Rozśpiewały się ptaki majowe,
      coraz bliżej i bliżej do dnia,
      powitajmy dzień chlebem i słowem
      i muzyka niech gra-niech nam gra!

      A.Osiecka.
      • Gość: @3 Re: Rozbieliło się..... :))) IP: *.port.gdynia.pl 08.03.02, 08:04
        • Gość: eM Re: Rozbieliło się..... :))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 16:27
          To życie za wcześnie wstało.:0))
      • Gość: AndrzejG BALLADA ZIMOWA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 14:29


        z tobą pić nie trzeba alkoholi

        żebyś uderzyła do głowy

        gdy przez stół patrzymy sobie w oczy

        to się człowiek do dna zauroczy



        co masz w środku pod tymi lodami

        jak je stopić serca dotykiem

        żebyś wybuchnęła mi w dłoniach

        najgorętszym nagim erotykiem



        jeszcze dzieli nas lodowa tafla

        lecz już tu i tam zaczyna trzaskać

        to wezbrane zduszone słońca

        pragną się wyłamać z potrzasku



        już ruszają w lutych oczach pierwsze lody

        rozstępują się śniegi na trwałe

        i tak mocno uderza do głowy

        twoich spojrzeń wiosenny szalej


        Józef Baran
        • Gość: eM SUR LE PONT D"AVIGNON IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 16:47
          Ten wiersz jest żyłką słoneczną na ścianie
          jak fotografia wszystkch wiosen.
          Kantyczki deszczu wam przyniosę-
          wyblakłe nutki w nieba dzwon
          jak wody wiatrem oddychanie.
          Tańczą panowie niewidzialni
          "na moście" w Avignon
          Zielone,staroświeckie granie
          jak anemiczne pączki ciszy.
          Odetchnij drzewem,to usłyszysz
          jak promień,naprężony ton,
          jak na najcieńszej wiatru gamie
          tańczą liściaste suknie panien
          "na moście" w Avignon
          W drzewach,w zielonych okien ramie
          przez widma miast-srebrzysty gotyk.
          Wirują ptaki płowozłote
          jak lutnie,co uciekły z rąk.
          W lasach zielonych-białe łanie
          uchodzą w coraz cichszy taniec.
          Tańczą panowie,tańczą panie
          "na moście"w Avignon.

          K.K.Baczyński.
    • Gość: eM Niebieska patelnia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 17:35
      Pasą się pasą
      barany wełniane
      chmury białe
      tak jak na patelni
      na niebieskiej łące
      owieczki niedzielne
      słońce zwiastujące

      Słońce słoneczko
      rozgrzane złociste
      chmury białe
      pasterz złotowłosy
      biała wełnę gładzi
      halą idzie bosy
      dokądś je prowadzi

      to na niebie ponad głowami
      płyną te baranki stadami
      niedziela wstaje rosą obmyta
      jak uczesana młoda kobita

      Połoniny modre
      kiedy w słońcu stoją
      ciepłe łąki dobre
      wielka chata moja

      Pasą się pasą
      barany wełniane
      owieczki białe
      pasą się pasą
      na halach niebieskich
      połoninach wiecznych
      hale płyną
      hale hale giną

      W.Dymny.
    • Gość: AndrzejG "Prośba" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 21:04





      Zrób cos, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
      Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
      I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
      I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
      Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

      Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
      Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś
      Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
      I choć nie wierzę, by mógł być ktoś bardziej otwarty
      Dla Ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz.

      Rafał Wojaczek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka