Dodaj do ulubionych

To, co piękne...

    • Gość: AndrzejG S IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 21:08
      Satynowego szala świetlisty splot
      Spowijający szczupłą szyję
      Szóstym szelestem
      Skusił szatana
      Skulony śledził
      Smukłą sylwetkę
      Skreśloną skąpą suknią
      Strzelał ślepiami
      Szeptał szalone słowa
      Szamotał się, szalał, szarpał sierść
      Samczo smakował
      Szczegóły świetnej szatynki
      Szykował sprytny skok,
      Sumował siły
      Szampan szumiał
      Suto skrapiał świecące szminki
      Stał się sprawcą
      Skrzących spojrzeń
      Sekretnych salonowych spotkań
      Skwarnej samby
      Scalającej samotnych
      Spłynął ...
      Smolistym smokingiem strącił szkło
      - schylony:
      Schwycił stopę swej ślicznotki
      Scałował sandałek,
      Seks? - spytał szybko
      - Słaby śmiech
      Sperlił się słodko
      Stanęły skoczne sutki
      Spłonęła szerokim szkarłatem
      Smagnięciem stłumiła
      Stukot serca szarlatana
      Spragnieni szukali siebie
      Spalając sypialnie
      Smagając skandalem
      Struchlałą starszyznę
      Stokrotnie symulowali szczytowanie
      Szlochając
      Skowycząc suczo
      Srebrny szal
      Symbol szyku
      Sfrunął śliską smugą
      Splątany smętnym supłem
      Smutna szatynka siedziała sama
      Spijając spienione szampany
      Sandałek spadł
      Starła się szminka
      Służba sprzątała szurając stołami
      Spaliłabym skręta- szepnęła satanicznie
      -Spektakl skończony

      Katarzyna Kobylińska
      • Gość: AndrzejG Syberyjskie striptizerki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 21:11


        Syberyjskie striptizerki
        słyszą sardoniczne szmerki
        sarkającej szpetnie sali
        (sala - sami swoi, stali
        smakoszowie strip-spelunek,
        super-samczy swój stosunek
        sygnalizujący spazmem
        śmiechu, sykiem ,,Sssss!'', sarkazmem
        Sybiraka-sybaryty):
        ,,Ściągać szuby, seniority!'';
        ,,Seniority? Skąd! Seniorki!'';
        ,,Starzejemy się, sikorki-
        -sześćdziesięciosześciolatki?
        Sklęsły słynne super-zadki?'';
        ,,Skandal! Szwindel! Szmalu strata!
        Striptizerka - szpakowata!'';
        ,,Szokuj, sławo seks-salonów,
        Szarmem swoich salcesonów!''
        Satyrycznym szpilkom spekta-
        torów stępia szpice sekta
        starowierów; starowierzy
        sądzą: ,,Skoro Seks się szerzy -
        Seks stanowi sedno Sensu,
        stąd slogany: SEKS-SZALEŃSTWU
        SERCEM SPRZYJAJ, STAROWIERZE;
        STRIPTIZERKI SZANUJ SZCZERZE!''
        Solidarne stanowisko
        siurpryzuje środowisko,
        satysfakcjonując szereg
        syberyjskich striptizerek.

        Stanisław
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        Barańczak
        • Gość: eM Cień IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 22:55
          Mój cień jak błazen za królową.
          Kiedy królowa z krzesła wstanie,
          błazen nastroszy się na ścianie
          i stuknie w sufit głupią głową.

          Co może na swój sposób boli
          w dwuwymiarowym świecie.Może
          błaznowi żle na moim dworze
          i wolałby się w innej roli.

          Królowa z okna się wychyli
          a błazen z okna skoczy w dół
          Tak każdą czynność podzielili
          ale to nie jest pół na pół.

          Ten prostak wziął na siebie gesty,
          patos i cały jego bzwstyd,
          to wszystko,na co nie mam sił
          -koronę,berło,płaszcz królewski.

          Będę,ach lekka w ruchu ramion,
          ach lekka w odwróceniu głowy,
          królu przy naszym pożegnaniu
          na stacji kolejowej.

          Królu to błazen o tej porze,
          królu,położy się na torze.

          W.Szymborska.
          • Gość: AndrzejG xxx IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 05:39

            A jeśli jestem błaznem
            - jak mnie widzą inni
            to czy błazeństwo jest nobilitacją
            mego przetrwania
            czy też konsekwencją
            jeszcze odwagą
            już bez obowiązku

            Czy można się podpierać
            mądrością Stańczyka
            nie odkryty zadumą błazeńskiego stroju

            A jeśli jestem błaznem
            i żyję w błazeństwie
            to czy w nim się ukryłem
            czy może w nie wrosłem?


            Jacek Lubart-Krzysica
        • Gość: eM Karuzela z Madonnami IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 23:15
          Wsiadajcie madonny
          madonny
          Do bryk sześciokonnych
          ............Sciokonnych!
          Konie wiszą kopytami nad ziemią.
          One w brykach na postoju
          już drzemią
          Każda bryka malowana
          w trzy ogniste farbki
          I trzy są końskie maści
          od sufitu
          od dębu
          od marchwi
          Drgnęły madonny
          I orszak konny
          Ruszył z kopyta
          Lata dookoła
          Gramofonowa
          Płyta
          Taka
          płyta:
          Migają w krąg anglezy grzyw
          I lambrekiny siodeł,
          I gorejące wzory bryk
          Kwiecisto-laurkowe
          A w każdej bryce vis-a-vis
          Madonna i madonna
          W nieodmiennej pozie tkwi
          Od dziecka odchylona
          białe konie
          bryka czarne konie bryka rude konie bryka
          Magnifikat!
          A one w Leonardach min,
          W obratach Rafaela,
          W okrągłych ogniach,w klatkach lin
          W przedmieściach i niedzielach.
          I w każdej bryce vis-a-vis
          Madonna i madonna
          I nie wiadomo która śpi,
          A która jest natchniona
          szóstka koni
          one szóstka koni
          one
          Zakręcone!
          I coraz wolniej karuzela
          Puszcza refren
          I peryfe
          rafa
          elickie
          madonny
          przed
          mieścia
          wymieniają
          konne piętro
          ----------------------------------
          Wsiadajcie
          W sześcio...!

          M.Białoszewski.

          Dobranoc i dziękuję.


          • Gość: AndrzejG ...no... co... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 00:45
            ...no... co...
            ...ustala sie jej (Wszawie)
            ...pejzaż
            to że coś ktoś nie widzi
            ...że wszystko na raz
            - dowód?
            - na stałe, wyciapywana,
            ...wy... te... rzeźb... skał... Wschścian
            wypudło - ? dobre -
            różne, siakie
            - - - -
            Się narzekało: soc.
            A to zatkał sam los
            strat - ? - nie. Pałac?
            o ho-ho-ho. jak zachód,
            popatrzcie: co za zlanie
            w nasz PKIN GWONTU

            Mirona Białoszewski
    • Gość: AndrzejG Czwarta nad ranem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 04:02

      Godzina z nocy na dzień.
      Godzina z boku na bok.
      Godzina dla trzydziestoletnich.

      Godzina uprzątnięta pod kogutów pianie.
      Godzina, kiedy ziemia zapiera nas.
      Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd.
      Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie.

      Godzina pusta.
      Głucha, czcza.
      Dno wszystkich innych godzin.

      Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem.
      Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem
      - pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta,
      o ile mamy dalej żyć.



      Wisława Szymborska

      ---------------------
      Witam
      • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 13:51
        Czy to ja mieszkam w wierszu
        czy on wynajmuje
        mój niepokój,
        nie umiem
        powiedzieć
        kto drzwiami umysłu tak trzaska,
        jaki dziki lokator pali długo w noc
        bruliony światła-

        A.Kuciak.

        *********************************

        Niestety dokładnie wymierzone

        Sobota,25 sierpnia 1888,17;20
        taka data widnieje pod fotografią dwu
        starych kobiet obok białego domu,
        z dziedzińcem w tle.Jedna z nich
        siedzi w fotelu z pieskiem
        na padołku.Druga patrzy na kwiaty.
        Być może kobiety są szczęśliwe,
        ale zaraz potem jest sobota,
        25 sierpnia 1888,17;21,
        wszystko skończone.

        Dzieńdobry.
        • Gość: AndrzejG Nasze babcie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 15:40


          Nasze babcie rozmawiają pewnie ze sobą
          po niebiesku.
          Może ucinają pogawędki
          pod drzewem dobrego i złego.
          Kiwają dobrodusznie głowami
          nad znikomością swych wnuków,
          gdy ci uparcie nie biorą jej pod uwagę.

          Niełatwo się z wami rozstać, mileńkie.
          Postójcie jeszcze pod drzewem.
          W swoich szeptach, w szmerach sukni brązowych.
          Z wami jest nam bezpieczniej.
          Tam w dole.
          Pomiędzy dobrem i złem.

          Alicja Rybałko
      • Gość: eM Moja poezja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 13:59
        Moja poezja
        jest bardzo cielesna

        zaczyna się w zakrzywieniu
        ust i
        linią włosów opada w
        zagłębienie karku

        potem spływa kręgosłupem w dół
        i
        na nogi dwie się rozrywa

        delikatnie krąży wokół
        piersi

        obrysowuje kształt brzucha i
        w gałązki palców się wpina

        Taka jest moja poezja
        na strzępki ciała rozdarta
        rozrysowana zmarszczkami
        na skórze.

        P.M.L.Banach
        • Gość: AndrzejG Fragment autoportretu wyssany z palca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 15:50

          trochę jak
          izobary na mapie pogody
          prądy w lagunie koncentryczne fale
          rozdwajane przez podwodną rafę
          łamane zwrotnikiem
          wsysane w głębię
          co adorują półwysep
          wrośnięty w niestały ląd

          trochę jak
          labirynt
          nie domyślany do środka
          źle zaorany pagórek śniegu
          jak wir zmieszanej gliny
          zaschnięty w przypadek

          ten malowniczy bohomaz
          może niepowtarzalny
          jak zdjęcie lotnicze
          ten portret opuszka prawego kciuka
          pewnie ma sens
          z oddalenia

          może dopiero
          z gwiazd


          Piotr Michałowski
          • Gość: eM Autoportret radosny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 16:58
            Nie myślcie,że jestem nieszczęśliwy.
            Cieszę się,że myślę.
            Myślcie,że się cieszę.

            Swiadomość jest tańcem radości.
            Moja świadomość tańczy
            przed lampą deszczu
            przed łupiną ściany
            przed sklepem spożywczym z wiecami kapusty
            przed ustami mówiących przyjaciół
            przed własną ręką nieoczekiwaną
            przed niewydrążoną rzeżbą rzeczywistości-

            w przepychu najlepszej zabawy
            i najwznioślejszego nabożeństwa
            nieoddzielnie
            moja świadomość tańczy.

            A kiedy porwie się taniec,
            zwyczajem każdego kłębka,
            pójdę do nieba-
            gdzie się nic nie czuje
            gdzie od początku byłem,zanim byłem
            gdzie już do końca będę,gdy nie będę,
            tam radość nie do opisania.

            M.Białoszewski.
            • anka11 Andrzeju... 09.03.02, 17:07
              Dziękuję, rzeczywiscie warto było tu zajrzeć.
              Nie bedę musiała wcale grzmieć.
              Napiszę kilka cichych słów. Po przeczytaniu tego, co tu już napisano.
              Pozdrawiam.
              • Gość: AndrzejG Szept... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 17:34

                Słyszałeś, słyszeliście
                Jak na strzelistych topolach szepcząc szumią liście?
                Jak szczebiotliwe ptaszęta śpiewają, przekomarzają
                Skrzydłami trzepoczą, piórami furkoczą
                Strzeliście, przestrzennie – letnio, zmowo, jesiennie
                Powietrze przecinają, przystaną, przekomarzają
                Śpiewają, płaczą odpoczywają...
                Widziałeś, widzieliście
                Jak szeleszczą szepcząc, szeleszcząc szumią
                Posłuchaj, wsłuchaj zrozumiesz
                Odczytasz przestrzeń w liści szumie
                Przyłącz się, zaszepcz, wyszeptaj – zrozumiesz
                Dźwięk w ciszy drzew poszumie
                Tam , gdzie samotnie szumią liście
                Usiądź, poczekaj, zaszeptaj – zrozumiesz
                Szeptem powiedz tak, by słowo w słowo wpadło
                By słowa nie zginęły w dźwięków tłumie
                A... zrozumiesz, krzyku nikt nie zrozumie
                Zaprzepaść, przepowiedz, zaszeptaj
                Przeczekaj, posłuchaj, odpowie, zrozumie
                Szepcz delikatnie tak, jak na łąkach trawa się kołysze
                Łagodnym szumem usypiając ciszę
                Byle by słowo nie stało się dźwiękiem
                Bo... przestraszysz ptaki
                Zafurkoczą, zatrzepoczą, przestraszą, odlecą
                Strzeliście, wysoko ku słońcu , ku obłokom
                Szeptem, szelestnie przestrzenne przekaż
                Przesałanie w kolorach tęczowego słowa
                Migotliwe, wyszeptane, zwierzone igrające
                Widziałeś, widzieliście iskrząco kolorowe spojrzenie?
                Czyjeś szeptem szelestnie wyszeptane westchnienie
                Co ciszę obudziło w dłoniach, przez czas przez quasi sekundę
                Przekazane wyszeptane, ostrożne, wiadome czy niewiadome?
                Postrzegane czy niepostrzegane? odpowie ci on – ona
                Harfa stojąca bezdźwięcznie gotowa – nastrojona
                Spojrzyj, rozpatrz, zobacz, przekonaj
                Tylko ostrożnie, bo przestraszysz ptaki...i odlecą w niewiadome


                Modrzejewski Tomasz
            • Gość: AndrzejG Na trakcie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 17:36

              Na trakcie życia
              Narodziny śmierć
              i polujący wiatr słów

              Na tym trakcie bez końca
              bezradni świadkowie tajemnic istnienia
              nie dowierzają Bogu
              Bałwochwalcy tworzą ideę
              -macki swej władzy-
              Idea - karykatura Boga-
              Karmi tłumy bełkotem utopii
              Im bardziej porywająca idea
              tym gęstsze są masowe groby

              Na tym trakcie walki
              wszystkich o wszystko
              szukam drogi dla siebie
              Utopia to jedyna dostępna mi wiedza
              Patrzę w słońce
              ciemnością utopii
              Próbuję zdobyć świat
              przez jedność ze światem
              Wyrzekam się własnego ja
              Staję się jednym
              z trawą ważką mgłą
              Lecz jest to kolejna utopia

              Na tym trakcie życia
              uczę się samotności krwi i myśli
              Jawi się we mnie cień wieczności
              A może dym odrzuconej ofiary


              Krystyna Szlaga
              • Gość: eM Widokówka z tego świata IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 19:04
                Szkoda,że Cię tu nie ma.Zamieszkałem w punkcie,
                z którego mam za darmo rozległe widoki:
                gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie
                tej przypłaszczonej kropki,zawsze ponad głową
                ta sama mrożna próżnia
                milczy swą nałogową
                odpowiedż.Klimat znośny,chociaż bywa różnie.
                Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej.
                Są urozmaicenia:klucz żurawi,cienie
                palm i wieżowców,grzmot,bufiasty obłok.
                Ale dosyć już o mnie.Powiedz,co u Ciebie
                słychać,co można widzieć,
                gdy się jest Tobą.

                Szkoda,że Cię tu nie ma.Zawarłem się w chwili
                dumnej,że się rozrasta w nowotwór epoki;
                choć jak ją nazwą,co będą mówili
                o niej ci,co przewyższą nas o grubą warstwę
                geologiczną stojąc
                na naszym próchnie,łgarstwie,
                niezniszczalnym plastiku,doskonaląc swoją
                własną mieszankę śmiecia i rozpaczy
                nie wiem.Jak zgniatacz złomu,sekunda ubija
                kolejny stopień,rosnący pod stopą.
                Ale dosyć już o mnie.Mów jak Tobie mija
                czas-i czy czas coś znaczy,
                gdy się jest Tobą.

                Szkoda,że Cię tu nie ma.Zagłębiam się w ciele,
                w którym zaszyfrowane są tajne wyroki
                śmierci lub dożywocia-co niewiele
                różni się jedno z drugim w grząskim gruncie rzeczy,
                a jednak ta lektóra
                wciąga mnie,niedorzeczny
                kryminał krwi i grozy,powieść rzeka,która
                swój mętny finał poznać mi pozwoli
                dopiero,gdy i tak nie będę w stanie unieść
                zamkniętych ciepłą dłonią zimnych powiek.
                Ale dosyć już o mnie.Mów jak Ty się czujesz
                z moim bólem-jak boli
                Ciebie Twój człowiek.

                S.Barańczak.
                • Gość: AndrzejG pytania do Boga, reakcja na człowieka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 20:59

                  czasami wytężam słuch
                  by usłyszeć
                  nie słyszę
                  czasami wytężam wzrok
                  by zobaczyć
                  nie widzę
                  czasami zatykam uszy
                  czasami odwracam oczy
                  czasami celowo nie czuję
                  i dlatego
                  nie wiem kim jestem
                  czasami otwieram serce

                  eI DiabIo
                  • Gość: eM Walc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 21:32
                    tańczyłam wczoraj walca
                    z markizem

                    pamiętam jeszcze zapach jego skóry
                    i palący dotyk palców-
                    czerwonych smug pożądania

                    rozkoszny ból rozlewał się
                    wzdłuż kręgosłupa
                    znaczył każdą wypukłość ciała
                    łzą rozperloną

                    ukrywałam go w sobie głęboko
                    dzieliłam z nim przerażenie
                    by zgasnąć razem ze świtem

                    tańczyłam wczoraj walca
                    z de Sade markizem

                    P.M.L.Banach.
                  • Gość: eM Dotknąłem dłoni-marzenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 21:39
                    dotknąłem dłoni-
                    jakbym w ogniu stogu
                    odnalazł garstkę
                    wylękłego lodu

                    słonecznik upadł
                    na zdumione biurko
                    nagle pojąłem-
                    zaczęło się jutro

                    płonące oczy
                    na nieznanej stacji
                    sny ocienione
                    oddechem akacji

                    co ominęło
                    nadleciało z dworu
                    jaskółką burzy
                    gałązką jemioły.

                    J.Tomaszkiewicz.
                    • Gość: AndrzejG Życie to nie teatr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 21:51


                      Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;
                      Maski coraz inne, coraz mylne się zakłada;
                      Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra
                      Przy otwartych i zamkniętych drzwiach.
                      To jest gra!

                      Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
                      Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
                      Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
                      Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
                      Ty i ja - teatry to są dwa!
                      Ty i ja!

                      Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
                      Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
                      Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle.
                      Bo ty grasz!

                      Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
                      Cały jestem zbudowany z ran.
                      Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty!

                      Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz;
                      Gości będzie dużo, nieodstępna tyraliera;
                      Flirt i alkohole, może tańce będą też,
                      Drzwi otwarte zamkną potem się.
                      No i cześć!

                      Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera;
                      Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram;
                      Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb;
                      Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz.
                      Ty i ja - teatry to są dwa.
                      Ty i ja!

                      Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
                      Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
                      I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.
                      Bo ty grasz!

                      Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
                      Cały jestem zbudowany z ran.
                      Lecz gdy śmieje się, to wkrąg się śmieje świat!


                      Edward Stachura
    • Gość: eM Piosenka o porcelanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 19:42
      Różowe moje spodeczki,
      Kwieciste filiżanki,
      Leżące na brzegu rzeczki
      Tam kędy przeszły tanki.
      Wietrzyk nad wami polata,
      Puchy z pierzyny roni,
      Na czarny ślad opada,
      Złamanej cień jabłoni.
      Ziemia gdzie spojrzysz,zasłana
      Bryzgami kruchej piany,
      Niczego mi proszę pana
      Tak nie żal jak porcelany.

      Zaledwie wstanie jutrzenka
      Ponad widnokrąg płaski
      Słychać gdzie ziemia stęka
      Maleńkich spodeczków trzaski.
      Sny majstrów drogocenne,
      Pióra zamarzłych łabędzi,
      Idą w ruczaje podziemne
      I żadnej o nich pamięci.
      Więc ledwo zerwę się z rana
      Mijam to zadumany.
      Niczego mi proszę pana
      Tak nie żal jak porcelany.

      Równina do brzegu słońca
      Miazgą skorupek pokryta.
      Ich warstwa rześko chrupiąca
      Pod mymi butami zgrzyta.
      O świecidełka wy płone
      Co radowałyście barwą
      Teraz ach zaplamione
      Brzydką zakrzepłą farbą.
      Leżą na świerzych kurhanach
      Uszka i denka i dzbany.
      Niczego mi proszę pana
      Tak nie żal jak porcelany.

      C.Miłosz.
      • Gość: AndrzejG przemijanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 22:10

        I wszystko było czyste
        jak bywa czysty ranek
        a droga wiodła prosto
        wrześniowym cichym gajem
        deszczowe łzy po liściach
        nawet nie chciały kapać
        odbite w błocie stopy
        odchodzącego lata
        czerwona jarzębina
        jak słońca pożegnanie
        szepczące stare drzewa
        wiedzą, że coś się stanie
        i w oczach twych zmartwienie
        i w oczach twych niepokój
        nie chcemy nic już wiedzieć!
        nie chcemy iść do przodu !
        i jedno mam pragnienie
        niech zegar z nami zaśnie
        bo wiem , że cos ucieknie
        tak smutne przemijanie


        Andrzej Hutniczak
        • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 22:40
          Nie ma cię tu ani nigdzie
          Nie ma cię bareą zapachem
          kawałkiem przestrzeni
          zielonym sweterkiem
          uśmiechem wąskich warg

          Długo szukałam
          w miejscach gdzie byłeś
          wszystkie włosy
          pożarł odkurzacz
          perfumy odleciały
          z wiatrem
          W szafie samotne nagie wieszaki

          I choć głowę przytulam codziennie
          do poręczy twojego fotela
          tylko ból głaszcze mnie
          po włosach.

          B.Kuklińska.
          • Gość: AndrzejG Trzy miłości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 22:50


            Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży
            Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi
            A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz
            I walizkę ma spakowaną już.

            Pierwsza wojna - pal ją sześć, to już tyle lat.
            Druga wojna - jeszcze dziś winnych szuka świat
            A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni,
            Winien będziesz ty, winien będziesz ty.

            Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
            Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
            A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
            Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.

            Bułat Okudżawa
    • Gość: AndrzejG Śmiech" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 22:25



      Szczęście to banał
      Jak człowiek na czole
      wypisane ma pech.
      Smutek to tchnienie
      Które smagle rozprasza
      Donośny śmiech.
      Pech to przekleństwo
      Które człowiekowi
      Wnet zapiera dech...
      ...A Życie?
      A życie to miłość
      To smutek i pech
      Życie to życie...
      Wiecznie śmiech i śmiech...

      ..Garrick..
      8 . III . 2002


      Radośnie dobranoc
      • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 22:50
        Kto jest ten dziwny nieznajomy,
        Co mnie urzeka swoim gusłem?
        Rozrzuca mnie jak wiązkę słomy
        I znów związuje mnie powrósłem.

        Ogniem przepala moje ciało,
        Duszę mi toczy jak czerw sprzęty,
        Spać mi nie daje przez noc całą,
        A jednak wstaję wypoczęty.

        Lagodnym zmierzchem mnie weseli,
        Gdy radość mego dnia się kończy.
        Jak rozstaj drogi moje dzieli
        I jak most brzegi moje łączy.

        L.Staff.
        Dobranoc :0)
        • Gość: eM Re: *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 09:49
          Garniemy się do muzyki
          muzyka to jest nasz festyn,
          kochamy trąby i smyki,
          obój,klarnet i klawesyn.

          Jest w domu lichtarz nieduży
          z wysoką świecą szkarłatną;
          ona do koncertów służy,
          do dżwięku dodaje światło.

          Ty ją zapalasz w godzinie
          muzycznej i płomyk świeci
          w chwili gdy z głośnika płynie
          Koncert Brandenburski Trzeci.

          Radość jak poważny taniec
          przesuwa swój cień po ścianach.
          I pada świecy pełganie
          na twarz Jana Sebastiana.

          Lipski kantor bardzo mile
          uśmiecha się zza oszklenia.
          Chciałbym wszystkie takie chwile
          ocalić od zapomnienia.
          (fragment)

          K.I.Gałczyński.
          Miłej niedzieli.
        • Gość: AndrzejG Ideał mężczyzny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.02, 10:38

          Mężczyzna szyty na miarę
          Przez krawca perfekcjonistę
          Podkreśli me wdzięki i w siebie da wiarę
          Zaskoczy każdego stylistę

          Mężczyzna na wiele sezonów
          W fasonie ponadczasowym
          Przed deszczem i smutkiem najlepsza ochrona
          Mężczyzna na każdą pogodę

          Choć w talii się marszczy fatalnie
          Stracił urok nowego okrycia
          Leży na mnie jak skóra, wprost idealnie
          Mężczyzna na resztę życia


          Pebbels

          ---------------------------
          Miłej:)
          • Gość: eM Wszystko jedno IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 11:59
            Słońce osusza trotuary,
            I małe pączki drżą na bzach.
            Najdrożsi moi!Jestem cały
            Sentymentalnem,głupiem "ach".

            Swiat jest tak piękny,że się sobą
            Zachwycam ciągle!Nie ma dnia,
            Bym się nie pytał mych znajomych,
            Czy jest szczęśliwszy ktoś niż ja.

            Stałem się znów najprzystojniejszy,
            Znowu zielenię się,jak maj,
            I jestem chyba najciekawszy
            I mądry ponad wszystkie "naj"

            Kupiłem sobie nowy kostium
            I paraduję dumnie w nim
            Palę egipskie papierosy-
            Ach wiatr,ach dym!

            Kłaniam się znów wysmukłym paniom,
            Zbieram spojrzenia z długich rzęs
            I w bezsensownem mojem szczęściu
            Znajduję jakiś wielki sens.

            Najdrożsi moi!Wszystko jedno:
            Glupio czy mądrze,ja czy wy,
            W słońcu już wyschły trotuary
            I jutro kwitnąć będą bzy.

            K.Wierzyński.
            • Gość: AndrzejG Mądrość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.02, 12:20
              VIII
              Skromne życie wśród zajęć łatwych, nieciekawych,
              To czyn, co, tylko z wielkiej miłości się rodzi.
              Mieć radość, gdy po smutnym dniu dzień smutny
              wschodzi
              Być mocnym, a zużywać się na drobne sprawy,

              Łowić uchem jedynie z wielkomiejskiej wrzawy
              Zew dzwonów, o mój Boże, co z wieży dochodzi,
              A mieć samemu udział w tej wrzawie, gdy chodzi
              0 spełnianie prac błahych jak dziecka zabawy,

              5pać pod dachem grzeszników z sercem pokutnika,
              Kochać ciszę, a przecież rozmów nie unikać;
              Takk długi czas, jak wielka cierpliwość bez skargi,

              I wciąż naiwne skrupuły, wciąż skruchy nawroty ,
              I tyle tych zachodów o te biedne cnoty !
              Wstyd, rzekł Anioł Stróż, pycha zaczyna przetargi!


              Paul Verlaine tł.Anna Drzewicka
              • Gość: eM Gdy kwitnie żonkil (ten,co wie) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 13:08
                gdy kwitnie żonkil (ten co wie
                że żyjesz,aby stawać się)
                zapomnij lecz,pamiętaj że

                gdy kwitną bzy,co głoszą,iż
                budzisz się po to,aby śnić
                pamiętaj co (zapomnij nic)

                gdy kwitnie róża (rajski ptak
                płonący w naszych szarych snach)
                zapomnij czy,pamiętaj tak

                gdy tak rozkwita każdy cud
                że myśl nie może złapać tchu,
                pamiętaj gdzie (zapomnij tu)

                i (gdy nam czas objawi,że
                od czasu nas uwolnić chce)
                zapomnij mnie,pamiętaj mnie.

                E.E.Cummings.
                • Gość: AndrzejG Mądrość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.02, 16:02
                  VII
                  Złudny blask lśnił dzień cały, biedna moja duszo,
                  I rozedrganiean miedzi zachód już wyzłaca.
                  O, zamknij oczy,duszo, i czym prędzej wracaj:
                  Jedna ze złud najgorszych. Uchodź przed pokusą.

                  Lśnił przez dzień cały, gradem płomienistym krusząc
                  Winobranie na zboczach wzgórz, i w proch obracał
                  Wszelkie żniwo w dolinie, i w niwecz zatracał
                  Niebo jasne, co śpiewem woła cię nad głuszą.

                  Zblednij i odejdź z wolna. i składając dłonie.
                  Czyż nam to wczoraj jutra wspaniałe pochłonie?
                  Czyżby dawny szał jszcze skradał się uparcie?

                  Te wspomnienia od nowa trzebaż będzie burzyć ?
                  Gwałtowne, najstraszliwsze już chyba natarcie !
                  O idź się modlić, idź się modlić przeciw burzy .

                  Paul Verlaine tł.Anna Drzewicka
    • Gość: eM Szafirowa romanca IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 14:51
      Szafirową nitkę wieczór plącze,
      szafirowe cienie zwodzą nas,
      szafirowy,szafirowy chłopcze,
      Ze mnie kochasz,powiedz jeszcze raz.

      Jeszcze raz w sekrecie
      szukasz moich rąk,
      jeszcze raz jak pierścień
      drży księżyca krąg,
      jeszcze raz namowy i rozmowy,
      jeszcze raz mój chłopcze szafirowy-
      jeszcze raz w jaśminy,
      jeszcze raz pod wiatr,
      jeszcze raz popłynie
      pieśń bez słów przez świat,
      jeszcze raz powróżysz z płatków róży
      i powtóżysz wszystko jeszcze raz.

      Jeśli kiedyś będziesz w wielkiej biedzie,
      zagubiony w plątaninie lat,
      do altany dawnej cię powiedzie,
      zaprowadzi szafirowy ślad-
      szafirowe ptaki
      z szafirowych gniazd.

      Szafirowe szlaki
      szafirowych gwiazd
      szafirowe noce i noc owa
      od szafiru cała szafirowa,
      szafirowe suknie,szafirowy cień
      w szafirowym oknie szafirowy dzień.
      Jeśli raz pokochasz w życiu szafir
      pójdziesz w szafir jako jedna z gwiazd.

      K.I.Gałczyński.
      • Gość: AndrzejG *** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.02, 15:58
        xxx

        Dziewczyny przestają kochać
        poetów
        zarzucaję im brak kalkulacji
        w życiu -

        Bo cóż pozostaje z dedykacji
        ulotnej jak zapach perfum
        kiedy u boku dam
        twardzi chłopcy z reklam

        A jednak zazdrośni o wiersz
        jakie to głupie -
        z niemodnym dziś rymem
        co nigdy nie dosięgnie szyi
        wsiadającej do audi szatynki


        Romuald Mieczkowski
    • Gość: AndrzejG Pismo obrazkowe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.02, 22:00


      Kobiet nie czyta się do poduszki
      Nie rozbiera gramatycznie ani logicznie
      Kobiety się rozbiera do naga

      Kobiety pisane językiem
      czyta się po kryjomu
      pod kołdrą
      przy świetle latarki

      Czyta się opuszkami palców
      czyta się wspak
      do góry nogami
      rozkłada na każdą literę z osobna

      Kobiety czyta się na głos
      powtarza po cichu
      głośno się powtarza
      uczy się na pamięć

      Kobiety są pisane mężczyzną
      na skórze
      po wewnętrznej stronie
      Kobiety są mężczyznom pisane


      Lesław Nowara
      • Gość: eM **** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 23:50
        Z tkliwością-bo po kryjomu
        Wszystkich porzucę jutro-
        Czule rozmyślam komu
        Zostawię me wilcze futro,

        Komu-mój pled prześwietny
        I z chartem cienką laskę,
        Komu me bransolety
        Z turkusów cennym blaskiem...

        Wszystkie notatki i kwiaty
        Zachować-nie w mojej mocy...
        Iciebie,mój rymie bogaty,
        I ciebie,ostatnia nocy!

        M.Cwietajewa.
      • Gość: eM Serce IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 00:02
        Serce Twe jest jak klatka mała i różowa,
        W której paluszkach perła i słowik się chowa.

        Od perły serce płonie,staje się przejrzyste-
        Słowik przez nie spogląda,jak przez szkiełko czyste,

        I widząc na różowo świat,niebo i ludzi,
        Przelewa drżącą perłę w gardziołku i studzi.

        Lecz jedna perła rodzi,pereł coraz więcej,
        Coraz ciasniej jest w sercu,i coraz goręcej,

        Więc słowik z trwogi woła,że świat się zapalił,
        Lecz głos mu się w gardziołku perli i krysztali,

        I języczek jak kropla spada rubinowa
        Od pragnienia na poły blada i różowa.

        I słowik, tonąc w perłach gorącego trunku,
        Główką,boleśnie zgiętą,przyzywa ratunku.

        J.Liebert.
        • Gość: eM Zakochani IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 00:10
          Wicher chmury rozwiesza,szumi
          zapachami,
          park utonął w jeziorze,drzewa
          w wodzie milczą.
          Róża półmrok fiołkowy białą farbą
          plami,
          pies wyje do księżyca melopeę wilczą.
          W altance nad jeziorem siedzą dwie
          niemowy,
          czekając,aby słowikniemoc ich
          wysłowił.

          M.Pawlikowska-Jasnorzewska.
          • Gość: eM Oczy tej małej IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 00:53
            Posłuchaj pan,pani podróżny,
            co się zdarzyło na Próżnej:
            Zyła tam Jagna ,dobra i czysta,
            i chodził do niej Jan kancelista,
            akurat to była niedziela,
            kręciła się karuzela.
            Zabrał tam Jagnę kochanek czuły
            i całkiem zmącił jej miły umysł.

            Oczy tej małej jak dwa błękity
            myśli tej małej-białe zeszyty.
            A on był dla niej jak młody bóg,
            Zebyż on jeszcze kochać mógł.

            A lato, jak bywa w Warszawie,
            młodym służyło łaskawie.
            On ją zabierał na łódki,
            a ona jego leczyła smutki.
            Posłuchaj pan,panie wędrowny:
            nastał ten dzień niewymowny,
            odszedł bez słowa kochanek podły,
            na nic się zdały płacz jej i modły.

            Oczy tej małej jak dwa błękity,
            myśli tej małej-białe zeszyty.
            A on był dla niej jak młody bóg,
            żebyż on jeszcze kochać mógł.

            Pociągi odchodzą i statki,
            ona nie wróci do matki.
            Kto by uwierzył w całym Makowie,
            że dla niej światem był jeden człowiek.
            Przez niego więc siebie zabiła
            ta,co z miłości tańczyła.
            Bóg jej wybaczył czyny sercowe
            i lody podał jej malinowe.

            Oczy tej małej jak dwa błękity,
            myśli tej małej-białe zeszyty
            A on był dla niej więcej niż Bóg,
            żebyż on jeszcze kochać mógł.

            Posłuchaj niewierny kochanku,
            co nienawidzisz poranków:
            wróci do ciebie jeszcze ta trumna,
            gdzie leży twoja kochanka dumna.
            Bo taki,co kochać nie umie,
            przegra-choć wszystko rozumie.
            Bóg cię pokarze swą nieczułością
            zato,żeś gardził ludzką miłością.

            Oczy tej małej jak dwa błękity,
            myśli tej małej-białe zeszyty.
            A tyś był dla niej więcej niż Bóg,
            pokłoń się do jej martwych nóg.

            A.Osiecka.
            • Gość: eM Ja nie chcę spać IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 01:02
              Ja nie chcę spać,
              ja nie chcę umierać,
              chcę tylko wędrować
              po pastwiskach nieba,
              białozielone obłoki zbierać,
              niczego więcej mi nie potrzeba.

              Bo chociaż nie ma
              tam brzegu mojego,
              śniegów i nieba,nieba zielonego,
              noc mnie nie nuży,dzień się nie dłuży,
              bo wciąż w podróży,w drodze pod wiatr.

              A.Osiecka.
            • Gość: AndrzejG Re: Oczy tej małej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 05:11
              Rozstanie

              Upokorzenia nie zatarłaś chwili...
              Zbyt długo kazałaś mi w nim trwać.
              Ja przecież mogłem się pomylić...
              Gdy w chwili złej dawałem ci swój czas.


              Józef Kniecpolski
              • Gość: eM Z wierszy do Błoka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 19:11
                Twoje imię-ptaszyna w rękach,
                Twoje imię -zimno sopelka,
                Jedno jedyne ust poruszenie,
                Twoje imię-sylaba,drgnienie,
                Schwytana w locie piłeczka,
                W ustach srebrny dzwięk dzwoneczka.

                Kamień rzucony na dno strumienia
                Pluszcząc zapłacze twoim imieniem.
                W lekkim tę tencie kopyt po nocy
                Rozgłośnie imię twoje się toczy.
                Wypowie nam je u skroni
                Dżwięczny szczęk broni.

                Twoje imię-ach,tak nie można!
                Twoje imię-pocałunek ostrożny
                W lekki chłód nieruchomych powiek
                Twoje imię-pocałunek śniegowy.
                Błękitny łyk,lodowy,zrodlany.
                Z twoim imieniem-sen nieprzespany.

                M.Cwietajewa
                *******************
                Bardzo chętnie.
                Dopadła mnie proza życia-grypa dlatego mniej mnie.Pozdrawiam.
    • Gość: AndrzejG Jakim jesteś... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 17:12
      Wspólne nasze wędrowanie
      po zakrętach słów
      i ekspresji świata dwóch
      zaprowadziło mnie
      na uliczkę pytań...
      Jakim jesteś ty,
      który stajesz się
      tak nieoczekiwanie,
      przez odległość
      przestrzennych zasłon
      przychodząc,
      niespokojnymi chwilami
      burzysz
      świat poskładany
      z beznamiętnych dni i nocy,
      przez odległość
      cichych słów
      siebie zanurzając,
      brzmieniem głosu
      wyplatasz
      wielobarwne marzenia-sny...

      Jakim jesteś... .


      Grażyna Bednarski

      ---------------------------------
      Czy chcesz bawić się dalej?
    • Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 19:44
      Niczym anioł,który zmącił wodę,
      Moją twarz spojrzeniem ogarnąłeś,
      Przywróciłeś siłę i swobodę,
      Na pamiątkę cudu pierścień wziąłeś.
      Mój rumieniec gorący,niezdrowy
      Starł z policzków smutek bogobojny.
      Zapamiętam do deski grobowej
      Miesiąc śnieżyc,luty niespokojny.


      Napis na portrecie
      ******************

      Pomiot czarta i pełni księżyca,
      Snieżny marmur w półmroku alei,
      Tancereczka,fatalna dziewica,
      Najpiękniejsza ze wszystkich kamei.
      To przez takie wielu śmierć spotkało,
      To po taką Czyngis-chan słał posła,
      Taka sama tacę we krwi całą
      Z głową Jana Chrzciciela przyniosła.

      A.Achmatowa.
      • Gość: AndrzejG Re: *** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.02, 05:16
        Szukałem Ciebie pośród kobiet roju... (fragmant Hymnu do miłości)




        Szukałem Ciebie pośród kobiet roju,
        czekałem Ciebie o każdej godzinie
        i pełen byłem trwóg i niepokoju,
        że zanim przyjdziesz, życie moje minie.
        Bo nie wątpiłem, że jesteś, że moje
        oczekiwanie nie jest czczym złudzeniem,
        że niedaleko gdzieś od ciebie stoję
        z moją tęsknotą, nadzieją, pragnieniem.


        Kazimierz Tetmajer
    • Gość: eM Zgłupiałem na punkcie jamników IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 22:32
      Z głupiałem na punkcie jamników.
      Mieszkałem w bloku.Mieszkanie było za małe.
      Wezwałem murarza,kazałem powiększyć pokoje
      i zrobić coś z balkonem.
      "Balkon może się przydać,lepiej go zostawić"-
      powiedział.
      "Zostawić,zostawić,zostawić",zdecydowałem.
      Poradził sobie z betonowymi płytami,przyniósł cegły,
      Postawił nowe ściany i wymienił okna na szczelne.
      Jamników przybywało,

      Sąsiadka powiedziała"Jeżeli ktoś nie wstrzyma tych prac,
      niebawem wszyscy zamieszkamy z panem"
      Odpowiedziałem;"ze mną i z moimi jamnikami"
      Inna sąsiadka dodała;"Za pół roku pańskim jamnikom,
      znowu zabraknie miejsca".
      Powiedziałem:"Murarz zburzy ściany i postawi nowe".
      Przechodzień dodał:"Nie słyszałem,żeby ktoś wygrał z kimś,
      kto zgłupiał na punkcie jamników"
      A ja na to:"Nie lubię jedynie śmieciarek i mało szczekają,
      Niktórzy przechodnie są w stanie to pojąć".

      D.Foks (z Carla Sandburga).
      • Gość: eM Zielony walc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 12:37
        Sny się prześniły,
        tańce wytańczyły,
        oczy wypłakały,
        serca wykochały,
        ognie już nie płoną,
        byłam tobie żoną
        jedną noc szaloną,
        kiedy śpiewał nam ten
        alc natchniony,
        kiedy szumiał walc,
        walc zielony,
        młody walc!Ach młody:
        tak się bardzo śpieszył,
        tak uparcie grzeszył,
        taki był magiczny,
        taki był muzyczny,
        i liryczny,
        tak mu było żal,
        że odpłynie
        tamten bal...że minie...
        Gdybym ci wierzyła,
        gdybym nie marzyła,
        gdybym nie goniła,
        nocą nie błądziła,
        wody nie mąciła,
        tu na ziemi żyła,
        to ty byś mnie kochał
        jeszcze dziś - i -:
        Chmury za oknami
        gwiazdy za chmurami,
        góry z dolinami,
        owce z barankami,
        wszystko by tańczyło,
        wszystko by mówiło
        że to miłość,miłość
        trwa.Gdybym nie płakała,
        gdybym nie szalała,
        w oczy się nie śmiała,
        róż nie wyrzucała,
        tylko się starała,
        płomień osłaniała,
        to ty byś mnie kochał
        jeszcze dziś...
        Damy z waletami,
        Króle z królikami,
        noce z porankami,
        czyny ze słowami,
        wszystko by tańczyło,
        wszystko by mówiło,
        że to miłość,miłość
        trwa!

        A.Osiecka.
        • Gość: AndrzejG Niepewność IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.02, 13:22

          Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
          Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
          Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
          Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam
          I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
          Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

          Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
          Abym przed tobą szedł wylewać żale;
          Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
          Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
          I wchodząc sobie zadaję pytanie:
          Co mnie tu wiodło? przyjaźń czy kochanie?

          Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
          W myśli twojego odnowić obrazu;
          Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
          Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
          I znowu sobie zadaję pytanie:
          Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

          Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
          Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
          Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
          Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
          I znowu sobie powtarzam pytanie:
          Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?






          A. Mickiewicz


    • Gość: AndrzejG ***** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 23:40
      Za Twoje zdrowie!
      Piłem dziś...
      i pewnie będę pił jutro.

      Szare obrazy przede mną
      przesuwają się
      coraz wolniej.
      Kiedy staną?

      Stanie moje serce,
      a ja nie będę mógł
      wprawić go w ruch.

      Kufel...
      z okrzykiem rozpaczy
      roztrzaska się o podłogę.
      Ludzie zastygną...

      to przyszłość...

      Twoje zdrowie!


      D. Radosławski


      ------------------------------
      Z ilością jest super , każdy ma ograniczony czas.
      W zapytaniu chciałem przemycić informację,
      że jest to dla mnie zabawa.
      Wracaj do zdrowia.
    • nic_nie_wiem Re: To, co piękne... 12.03.02, 12:27
      ANIOŁ

      Pewnego wiosennego dnia
      spotkalam na swej drodze aniola
      Ze skrzydlami takimi jak ja
      Z myslami piekniejszymi niz moje
      Stanelam tak przed nim w swej bieli
      Rozpostarlam anielskie skrzydla
      Popatrzylam gleboko mu w oczy
      Mimo,ze blekitnego koloru nie byly
      Jego mysli w ma strone wciaz plynely
      Jak fale wzburzonego morza
      Pragnely,chcialy ,wolaly
      Lecz odwagi w sobie nie mialy
      Wiec podeszlam blizej ku niemu
      Dotknelam dlonia anielskiego policzka
      Dotknelam tez czola,oczu i ust
      Jak bezbronne malenstwo
      Poznajace swiat z bliska
      I nagle aniol nie mówiac nic
      Chwycil ma dlon, przyciagnal ja mocno
      Do piersi przyciasnal ,gdzie serce jest
      I poczulam jak bije jak rwie sie
      Szepnelam do uszka "aniolku mój"
      Dlaczego tak mocno bije?
      Czy kocha? czy milosc wyznac chce?
      Czy to po prostu brak odwagi
      Aniolek nie mówiac nic
      Pochwycil mnie w swe ramiona
      I nagle w góre z nim wzbilam sie
      I zostalam z nim w niebie na ZAWSZE


      Mirijam
    • Gość: eM Do Marii P. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 16:36
      O,staroświecka młoda pani z Krakowa!
      Strzeż się!Biskup pieni się i krzyczy:horrendum!
      Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,
      Tajne czynisz praktyki aby pachniały ambrą i lawendą.

      Czy to prawda,że warzysz wrotycz i nasiężrzał,
      W księżycowej,żródłosłowej wodzie?
      Już w to pono synod krakowski wejrzał
      I wieść gruchnęła w narodzie.

      W fiołkowych olejkach i w różanych
      Warzysz słowa hiacynty i słowa akacje,
      W jakim to grimoirze,w jakich księgach zakazanych
      Wyczytałaś owe inkantacje?

      Co tkak szepcesz słodko w wierszach kolorowych,
      Ze się lud bogobojny wzdryga?
      Ach,na stos cię weżmie mistrz ogniowy,
      Quia es venefica et striga!

      Cmy czartowskie,powiernice twoje,
      Znoszą miód,kwiatom wyczarowany,
      A potem barwią się,szumią,pachną trujące miłosne napoje
      W wierszach jak w retortach szklanych.

      J.Tuwim.
    • Gość: eM Prośba o wyspy szczęśliwe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 19:01
      A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawież,
      wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej,zacałuj,
      ty mnie ukołysz i uśpij,snem muzykalnym zasyp,otumań,
      we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudż ze snu.

      Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
      rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi usłyszeć zielonych,
      dużo motyli mi pokaż,serca motyli przybkiż i przytul,
      myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

      K.I.Gałczyński.
      Pozdrawiam.
      • Gość: AndrzejG Wyspa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.02, 19:33


        Kiedy się szumem, tłumem, gwarem
        Ludzkie skupiska ustokrotnią
        Najdroższym na świecie towarem
        Będzie samotność
        Tęsknotą ciszy uciekamy
        W bezludność wyspy, słońce południa
        Lecz kiedy na niej zamieszkamy
        Wyspa przestanie być bezludna
        Przybędzie z nami trud i strach
        Niewola dnia, historii schemat
        Jak pięknie wiatr układa piach
        Tam gdzie nas nie ma


        Jonasz Kofta

        -----------------------
        też pozdrawiam
      • Gość: AndrzejG Z nim będziesz szczęśliwsza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.02, 20:00

        Zrozum to, co powiem,
        Spróbuj to zrozumieć dobrze
        Jak życzenia najlepsze, te urodzinowe
        Albo noworoczne, jeszcze lepsze może
        O północy gdy składane
        Drżącym głosem, niekłamane



        Z nim będziesz szczęśliwsza,
        Dużo szczęśliwsza będziesz z nim.
        Ja, cóż -
        Włóczęga, niespokojny duch,
        Ze mną można tylko
        Pójść na wrzosowisko
        I zapomnieć wszystko
        Jaka epoka, jaki wiek,
        Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień
        I jaka godzina
        Kończy się,
        A jaka zaczyna


        Nie myśl, że nie kocham
        Lub że tylko trochę kocham
        Jak cię kocham, nie powiem, no bo nie wypowiem -
        Tak ogromnie bardzo, jeszcze więcej może
        I dlatego właśnie żegnaj,
        Zrozum dobrze, żegnaj, żegnaj


        Z nim będziesz szczęśliwsza,
        Dużo szczęśliwsza będziesz z nim.
        Ja, cóż -
        Włóczęga, niespokojny duch,
        Ze mną można tylko
        Pójść na wrzosowisko
        I zapomnieć wszystko
        Jaka epoka, jaki wiek,
        Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień
        I jaka godzina
        Kończy się,
        A jaka zaczyna


        Ze mną można tylko
        W dali znikać cicho




        Edward Stachura
    • Gość: AndrzejG wyrosłem już z nienawiści IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.02, 19:35

      wyrosłem już z nienawiści
      wyrosłem z czułości
      nie ufam bezdomnym
      nikomu
      bezbronnym w przydrożnej kapliczce

      lękiem wyobrażam sobie marzenia
      nasze własne sprawiedliwe

      łatwiej wejść w ciszę pustelni
      niż targać najprostrze prawdy

      szczęśliwy
      kto palcem grozi
      po różnych Paryżach się tuła
      w rozpacz obleka triumfy
      i śpiew podnosi
      fałszywy
      Paryż, lipiec 1994

      Andrzej Dębkowski

    • Gość: AndrzejG wyrok: Samotność... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 12:00


      samotnością opętany
      z własnym "ja"
      w cztery ściany
      wmurowany, osadzony,
      winny, nierozgrzeszony

      na wieki, lata,
      minuty, chwile
      za długo...
      - nie po to żyję,
      nie po to marzę,
      gdy noc bezsenna
      drwi - z mych myśli
      cała ta udręka
      cały ten dar...
      ...od Boga
      nie tędy, nie tędy droga.
      ślepa uliczka, zaułek,
      skrzyżowania, rostaje
      każdy drogowskaz
      fałszem się staje
      dość! wystarczy.
      nie chcę już więcej.
      wolę być sam
      niż...
      z samotnością
      trzymać się za ręce


      Piotr Tabor
      • Gość: eM Zima w Milanówku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 16:57
        I korzeń sosny i ten wrzosu
        Pod śniegiem dobrze jest ukryty
        W ogrodzie zima tańczy boso
        Biała-jak białe greckie mity

        Na szafie siedzi kot uczony
        I czyta Sein und Zeit od końca
        Przez ogród lecą trzy gawrony
        Widać krwawiący zachód słońca

        Zima-to okręt Dionizosa
        Zima-to prześwit Heideggera
        Zima-jest jak Ariadna bosa
        Zima-jak grecki bóg umiera

        Ten wierszyk pisał mój kolega
        Ow kot uczony spod sufitu
        Sosenki wrzosy krew na śniegu
        To Milanówek-w mgle prabytu.

        J.M.Rymkiewicz.
    • Gość: eM Nad Lietzensee IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 17:36
      Most z czerwonego piaskowca hyca
      W kurzawę po drugiej stronie czarniawej sadzawki.
      Latarnie.Zbłąkany blask księżyca
      Ząbczasto rzeżbi krzak,falę,gnuśne graty,ławki

      Do nas jednak dobrzmiewa wieczorny wrzask miasta.
      Jeszcze czuję rozkosze wielu ulic,
      Kiedy w kole fortuny głucho bębni piasta.
      Lecz ty stoisz przede mną senny,jakbyś w mgłę się wtulił.

      Ciężką rękę podajesz mi wrogo,
      Mocne czoło gniew nowy bałamuci cieniem.
      I kiedym dawno już odbiegł swoją drogą,
      Kroki wciąż mi mąciło twe senne marzenie.

      J.von Hoddis.
    • Gość: eM Dziwożona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 18:21
      Co sto lat tu zlata ptaszek,
      Złoty ptaszek,Gregoraszek,
      Puka w dąb:niech w dębu szparze
      Dziwożona się pokaże!

      Stuk,puk!z dziupli wypłoszona
      W świat wybiega Dziwożona,
      O,już tańczy zwijanego,
      Gonionego,wyrwanego.

      Leśnej bajce dając wątek,
      Pośród modrych tańczy łątek,
      Gra jej ciepła trzcin muzyka,
      O,ucieka już,już znika.

      Pobiegnijmy za nią w ślady,
      Na wywiady,na wybady,
      Zanim dąb się zamknie za nią,
      Za tańczącą Złotopanią!

      Bo ptak złoty lubi zwlekać,
      Więc sto lat będziemy czekać,
      Aż drzwi dębu otworzone
      Znów pokażą Dziwożonę.
      :-))
      B.Leśmian.
      • Gość: AndrzejG We śnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 19:54

        Śnisz mi się obco. Dal bez tła,
        Wieczność się w chmurach błyska.
        Lecimy razem. Mgła i mgła!
        Bóg, ciemność i urwiska.

        Do mgły i mroku naglisz mnie
        I szepcesz, zgrzana lotem:
        "Toć ja się tobie tylko śnię!
        Nie zapominaj o tem..."

        Nie zapominam. Mkniemy w zwyż
        Do niewiadomej mety.
        O, jak ty trudno mi się śnisz!
        O, jawo moja, gdzie ty?


        B.Leśmian
      • Gość: AndrzejG Układ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 20:31


        Układ ze mną zrób, dzieweczko,
        Z oczywistym swoim zyskiem:
        Dam ci piosnkę za piosneczką,
        Ty mi uścisk za uściskiem.


        Przy układzie tym obstawaj,
        A gdy małe widzisz zyski,
        Ty mi piosnek nie oddawaj,
        Ja ci oddam twe uściski.



        Stanisław Starzyński
    • Gość: eM Romans IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 21:01
      Księżyc w niebie jak bałałajka,
      ech!za wstążkę by go tak ściągnąć
      i na serduszko-

      byłaby piosnka bardzo nieziemska
      o zakochanych aż do szaleństwa,
      nieludzko.

      Jeszcze by może rzekę w oddali
      i cień od dłoni,i woń konwalii
      dziką:

      ławkę przy murze,a mur przy sadzie
      i taką drogę która prowadzi
      donikąd.

      K.I.Gałczyński.
      • Gość: AndrzejG Na dobranoc IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 21:04

        Już nie będę walczył,
        już nie będę się bił,
        teraz w pokoju
        będę sobie żył.
        A Ty,
        gdy świat
        będzie znów straszny
        pomyśl o mnie
        włóż główkę pod skrzydło
        i zaśnij ...



        Jarosław Starczewski

    • Gość: eM Miłość IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 21:13
      O nieba płynnych pogód,
      o ptaki,o natchnienia.
      Nie wydeptana ziemia,
      nie wyśpiewane Bogu
      te drzewa,te kaskady
      iskier,ten oddech nieba,
      w ramionach jak w kolebach
      zamknięty.Jak cokoły
      drzewa z szumem na poły;
      serca jak dzbany łaski,
      takie serca jak gwiazdki,
      takie oczu obłoki,
      taki lot-za wysoki.

      Słońce,słońce w ramionach
      czy twego ciała kryształ
      pełen owoców białych,
      gdzie zdrój zielony tryska,
      gdzie oczy miękkie w mroku
      tak pół mnie,a pół Bogu.

      Twych kroków korowody
      w urojonych alejach,
      twe odbicia u wody
      jak w pragnieniach,nadziejach
      Twoje usta u żródeł
      to syte,to znów głodne,
      i twój uśmiech i płakanie
      nie odpłynie,zostanie.
      Uniosę je ,przeniosę
      jak ramionami-głosem
      w czas daleki,wysoko,
      w obcowanie obłokom.

      K.K.Baczyński.
      • Gość: AndrzejG Tasiemiec czułości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 21:24
        Tasiemiec czułości
        Przestał się rozmnażać
        (Od dawna nie odpadł mu żaden człon)
        Może za mało jem
        A może nie jestem odpowiednim środowiskiem
        Dla tasiemca



        Edyta Pazdan-Piskorek
      • Gość: AndrzejG *** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 21:26
        Dziś zobaczyłam uśmiech
        Na jego twarzy
        Nie do mnie
        I tak byłam szczęśliwa



        Jolanta Kaluszka
    • Gość: AndrzejG Pierwsza lekcja angielskiego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 21:37


      Good morning
      Zabrakło jednej nuty
      W tej arii na dwa wniebowstąpienia
      Good afternoon
      Splątały się dwa płomienie
      Niedopalonych świec
      Good evening
      Ten kawałek nicości
      Nie potrzebował
      Gorąca naszych spojrzeń
      Good night



      Edyta Pazdan-Piskorek

      ------------------------
      dobranoc
    • Gość: AndrzejG Moje zwykłe marzenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 11:47


      Śnię często - przejmująco, dziwnie - o nieznanej
      Kobiecie. Ja ją kocham i kocha mnie ona.
      Nigdy całkiem ta sama, ni całkiem zmieniona,
      Kocha mnie i pojmuje, i goi me rany.

      Bo ona mnie pojmuje! Serca mego ściany
      Dla niej jednej przezrocze, zagadki zasłona
      Dla niej jednej opada! Gdy skroń ma spocona,
      Ona jedna ją chłodzi rosą łzy wylanej.

      Krucze, lniane czy złote są jej włosy wiotkie?
      Nie wiem. Imię? Pamiętam, że dźwięczne i słodkie,
      Jak imiona najdroższych wygnańców żywota.

      Spojrzenie jej podobne posągów spojrzeniu,
      A głosu dalekiego, cichego pieszczota
      Ma dźwięk głosów kochanych, zmilkłych w grobów cieniu.



      Paul Verlaine
    • Gość: AndrzejG Ze złości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 15:41

      Kochałbym cię ( psiakrew, cholera ),
      gdyby nie ta niepewność,
      gdyby nie to, że serce zżera
      złość, tęsknota i rzewność.

      Byłbym wierny jak ten pies Burek,
      chętnie sypiałbym na słomiance,
      ale ty masz taką naturę,
      że nie życzę żadnej kochance.

      Kochałbym cię ( sto tysięcy diabłów!),
      kochałbym ( niech nagła krew zaleje! )
      ale na mnie coś takiego spadło,
      że już nie wiem co się ze mną dzieje:

      z fotografią, jak kto głupi, się witam,
      z fotografią ( psiakrew ) się liczę,
      pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
      póki z grzechów się jej nie wyliczę,

      a te grzechy ( psiakrew ) malutkie,
      więc ( cholera ) złości się grzesznik:
      że na przykład wczoraj piłem wódkę,
      lub że pani Iks - niekoniecznie.

      Cóż mi z tego ( psiakrew ), żem wierny,
      taki, co to "ślady po stopach" ?...
      Moja miła, minął październik,
      moja miła ( psiakrew ), mija listopad.

      Moja miła, całe życie mija...
      Miła ! miła ! - powtarzam ze szlochem...
      To mi życie daje, to zabija,
      że ja ciągle ( psiakrew ) cię kocham.


      Władysław Broniewski
      • Gość: eM Harfa w nocy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 20:13
        Ażeby mnie umocnić w wierze,
        Wzbudzić marzenie,złamać lęk,
        Przez całą noc w kaloryferze
        Dzwonił dziś cudny harfy dżwięk.

        Nikt nie dociecze,z jakich przyczyn
        Tajemnych sił przyrody mózg
        W najdoskonalszy sztuki wyczyn
        Zmienił rytmiczny wody plusk.

        Więc któż uwierzyć mi zabroni,
        Ze to był dla mnie koncert ten,
        Ze to Stróż Anioł z harfą w dłoni
        Przerwał mi graniem grożny sen?

        J.Lechoń.
        • Gość: AndrzejG Domowe ćwiczenie na temat aniołów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 20:37



          Anioły
          strącone

          są podobne
          do płatków sadzy
          do liczydeł
          do gołąbków nadziewanych
          czarnym ryżem
          są tez podobne do gradu
          pomalowanego na czerwono
          do niebieskiego ognia
          z żółtym językiem

          anioły strącone
          są podobne
          do mrówek
          do księżyców, które wciskają się
          za zielone paznokcie umarłych
          anioły w raju
          są podobne do wewnętrznej strony uda
          niedojrzałej dziewczynki

          są jak gwiazdy
          świecą w miejscach wstydliwych
          są czyste jak trójkąty i koła
          mają w środku
          ciszę

          strącone anioły
          SA jak otwarte okna kamienicy
          jak krowie oczy
          jak ptasie szkielety
          jak spadające samoloty
          jak muchy na płucach pad łych żołnierzy
          jak struny jesiennego deszczu
          co łączą usta z odlotem ptaków

          milion aniołów
          wędruje
          po dłoniach kobiety

          są pozbawione pępka
          piszą na maszynach do szycia
          długie poematy w formie
          białego żagla

          ich ciała można szczepić
          na pniu oliwki

          śpią na suficie
          spadają kroplą po kropli



          Tadeusz Różewicz
          • Gość: Andrzej Robota anioła stróża IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 04:17
            Gonił cię mój anioł stróż po świecie, o mój Drogi,
            biegł wciąż za tobą przez lasy, przez łany,
            potrącał cię ku mnie, zapędzał cię do mnie,
            ciągnął za obie ręce, spychał z prostej drogi -
            o miłości coś szeptał, bredził nieprzytomnie,
            pachniał jak wytężone białe nikotiany...

            Siedzący noc całą przy tobie na warcie
            krzyczał głosem jak trąby złote i waltornie,
            to znów o łaskę twoją modlił się pokornie,-
            zbawienie własne diabłom rzucał na pożarcie! -
            Wreszcie ciebie ślepego, ciebie niechętnego
            zawiódł przemocą do mego pokoju,
            gdzie siedziałam płacząca, Pan Bóg wie dlaczego,
            jak to się zdarza czasami. -
            Wpuścił cię naprzód, sam został za drzwiami,
            zatańczył w trumfie jakiś taniec boski -
            potem twarz zakrył szatą srebrnobiałą,
            zamyślił się pełen troski - - -
            i jęknął z przerażenie nad tym, co się stało. - - -


            Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
    • Gość: eM Panna Anna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 20:37
      Krakowianka jedna
      Miała chłopca z drewna.

      Kiedy wieczór gaśnie
      I ustaje dzienny znój-
      Panna Anna właśnie
      Najwabniejszy wdziewa strój.

      Palce nurza smukłe
      W czarnoksięskiej skrzyni mrok,
      I wyciąga kukłę,
      Co ma w nic utkwiony wzrok.

      To-jej kochan z drewna,
      Zły,bezmyślny,martwy głuch!
      Moc zaklęcia śpiewna
      Wprawia go w istnienia ruch.

      On nic nie rozumie,
      Lecz za niego działa-czar...
      Panna Anna umie
      Kusić wieczność,trwonić żar...

      W dzień od niego stroni,
      Nocą-wielbi sztywny kark,
      Nieugiętość dłoni,
      Natarczywość martwych warg.

      Bóg zapomniał w niebie,
      Ze samotna ginę w śnie!
      Kogóż mam,prócz ciebie?
      Peść,bo musisz pieścić mnie!

      Pieści ją bezdusznie,
      Pieści właśnie tak a tak-
      A ona posłusznie
      Całym snem omdlewa wznak.

      Smieszny i niezgrabny,
      Swą drewnianą tężąc dłoń,
      Szarpie włos jedwabny,
      Miażdży piersi,krwawi skroń.

      Blada poraniona
      Panna Anna bólom wbrew
      Od rozkoszy kona,
      Błogosławiąc mgłę i krew!

      Poprzez nocną ciszę
      Idzie cudny,złoty strach...
      A śmierć się kołysze
      Cała w rosach,cała w snach.

      Potem nic nie słychać,
      Jakby ktoś na dany znak
      Nie chciał już oddychać-
      Byle istnieć tak a tak...

      A gdy świt się czyni-
      Panna Anna dwojgiem rąk
      Znów zataja w skrzyni
      Drewnianego sprawcę mąk.

      Sztuczne wpina róże
      W czarny,ciężki,wonny szal-
      I po klawiaturze
      Błądząc dłonią-patrzy w dal...

      Dżwięki płyną zdradnie,
      Płyną właśnie tak a tak...
      Chyba nik nie zgadnie-
      Z kim spędziła noc i jak?

      B.Leśmian.
      • Gość: Andrzej Anna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 04:25
        Anna była jeźdźcem doprawdy wspaniałym.
        Noc i dzień jechaliśmy w tym ścisłym ordynku.
        To księżyc nas oświecił,
        To słońce olśniło,
        Spadały liście w stratowaną pościel.
        Aż wreszcie śnieg zabielił ślady.
        Do dziś jeszcze noszę tę kropelkę potu,
        Co mi Anna w galopie na pierś upuściła.


        Jerzy Górzański
    • Gość: dziwak Re: To, co piękne... IP: *.kwidzyn.msi.pl 14.03.02, 22:00
      "Cóz jest piękniejsze niż droga w lesie" oraz E = mc^2
    • andrzejg W życiu jest tak 15.03.02, 10:04
      Bo widzisz w życiu jest tak
      że nie da się powiedzieć wszystkiego
      choć mówi się o wszystkim
      mówi się o miłości
      ale nie da się powiedzieć jak się kocha
      mówi się o cierpieniu
      choć bólu nikt nigdy nie wyraził
      mówi się o samotności
      której nie zrozumiesz zanim nie doświadczysz
      i mówi się o Bogu
      którego nie spotkasz jeśli nie uwierzysz
      bo widzisz w życiu jest tak
      że mówi się inaczej niż jest.


      Janusz Malinowski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka