Dodaj do ulubionych

Konsekwencje "zmian" konstytucji

24.11.09, 11:14
Tusk proponuje nam system tzw kanclerski o bardzo ograniczonej roli prezydenta
wybiernego przez poslow i senatorow.
Co to oznacza?

Oznacza to ograniczenie demokracji. Prawo wyboru pozostawia sie sejmokracji ,
ktora zostaje wybrana wg list partyjnych. Spoleczenswto przestaje mic wplyw
kto nami rzadzi...a wybory sprowadzaja sie do glosowania na listy partyjen
ukladane i zmanipulowane przez waska grupke polityczna-oligarchiczna.

Wiecej demokracji..oznacza wybor prezydenta w wyborach bezposrednich, ktory
powoluje rzad i staje na jego czele.

Fascynacja tuskomatolow propozycjmi Tuska przypomina glosowanie karpi nad
przyspieszeniem wigilii.
Obserwuj wątek
    • pav2 Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 11:32
      Ale, jeżeli wybieramy w wyborach powszechnych prezydenta to dajmy mu władzę jak
      w USA, a jak nie to Tusk ma rację. Obecny stan jest mało konstruktywny. Blokuje
      ważne reformy. Mamy podobną sytuację jak w Ameryce Łacińskiej. Z drugie strony
      dając więcej władzy jednej stronie możemy łatwo stworzyć podstawy dyktatury.
      • normalnyczlowiek1 Jak na razie,żadnych ważnych reform nie zablokował 24.11.09, 11:53
        pav2 napisał: Obecny stan jest mało konstruktywny. Blokuje ważne reformy.

        ---> Rządzenie nie polega tylko na wymyślaniu coraz to nowych ustaw. Pararząd Tuska nie potrafi sobie dać rady z bieżącymi problemami społeczno gospodarczymi, więc usiłuje szukać winnych poza sobą. Nie potrafi i nawet nie próbuje przeanalizować przyczyn złego stanu finansów państwa. Woli, zamiast diagnozy, zwalać wszystko na prezydenta i na możliwość wetowania. Czyżby ktoś wierzył, że nagle, po konstytucyjnych zmianach, ustanie kreatywna księgowość Rostowskiego, że nieudolność Kopacz przemieni się w sprawne zarządzanie ochroną zdrowia Polaków...? Przecież nikt inny, jak "rząd" Tuska doprowadził do niewydolności szpitali, że na dwa miesiące przed końcem roku szpitale nie mają za co leczyć pacjentów! (Już za samo to, ministrowie a może i premier, powinni trafić od razu pod sąd albo Trybunał Stanu!) Nikt inny, jak nie oni, usiłują zniszczyć dobra narodowe, m.in. publiczne media, archiwa ...
        Zwiększenie uprawnień dla takiego rządu spowoduje, że dokonają jeszcze większych spustoszeń i to nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności!!!
        • pav2 Re: Jak na razie,żadnych ważnych reform nie zablo 24.11.09, 12:29
          Za mądry to ten rząd nie jest, ale nie jest samobójcą. Próby wprowadzania
          ważnych reform tylko napędziło by zwolenników PIS-owi.
          Genialny Strateg tylko na to czeka. Cała strategia PIS-u polega na zmuszenia PO
          do podjęcia z góry przegranych prób poważnych reform. Reformy naruszają
          przywileje wielu grup społecznych.
          • ossey Re: Jak na razie,żadnych ważnych reform nie zablo 24.11.09, 14:28
            Slyszac o czyms takim jak racja stanu?
            • pav2 Re: Jak na razie,żadnych ważnych reform nie zablo 24.11.09, 16:59
              ossey napisał:

              > Slyszac o czyms takim jak racja stanu?
              Z racją stanu to jest tak samo jak z Panem B., jest niby jeden a każdy pojmuje
              go inaczej, czyli po swojemu.
              • ossey Re: Jak na razie,żadnych ważnych reform nie zablo 24.11.09, 18:26
                Nie...kazde cywilizowane nowoczesne panstwo ma wypracowane dokumenty zawierajace
                doktryny polityki zagranicznej , obronnej, energetycznej czy tez rowoju
                gospodarczego panstwa i jest to cosensus wszytkich ugrupowan politycznych.
                Czy my w Polse cos takiego mamy? W latach 90 bylo to wejscie do UE i NATO, a dzis?
        • trevik Wcale... 24.11.09, 14:56
          Tutaj jest lista sprzeciwow prezydenta do marca:
          wyborcza.pl/1,75478,6366861,Weta_prezydenta_Kaczynskiego_za_rzadow_Tuska.html
          A teraz znajdz mi jedno weto na tej liscie, ktore byloby cokolwiek szkodliwe dla
          PiS i elektoratu tej partyjki za to w interesie panstwa.

          Te ustawy, ktore LK wetowal PiS moze juz wykorzystac w nastepnej kampanii (i na
          pewno wykorzysta) kreujac sie na ludowego obronce, KRUS zablokowalo PSL (a gdyby
          nie zablokowal tego PSL to jestem przekonany, ze zablokowalby LK) a udajacy
          naiwnych forumowi fanboje PiS "dziwia sie" dlaczego PO nie chce robic spolecznie
          niepopularnych reform, ktore nie maja szansy przejsc przez hamulcowego,

          BTW tutaj przeszedles samego siebie:
          > ..? Przecież nikt inny, jak "rząd" Tuska doprowadził do niewydolności szpitali,
          > że na dwa miesiące przed końcem roku szpitale nie mają za co leczyć pacjentów!

          Bylo to tak: polska sluzba zdrowia obficie wszystkim uslugi swiadczyla od zawsze
          a przyszlo PO i zabraklo pieniedzy...

          T.
          • normalnyczlowiek1 Platfusom zależy głównie na niszczeniu państwowych 24.11.09, 16:49
            trevik napisał: Wcale..
            > A teraz znajdz mi jedno weto na tej liscie, ktore byloby cokolwiek szkodliwe dla PiS i elektoratu tej partyjki za to w interesie panstwa.

            ---> firm i instytucji, bo jeśli im się za dobrze wiedzie, to nie mogą ich "reformować", czyli oddawać za przysłowiową złotówkę "naszemu inwestorowi" - tak jak to było choćby ze stoczniami. W kłamstwach jakie wtedy głosili była tylko jedna rzecz prawdziwa a mianowicie całowanie po rękach każdego obcego z pieniędzmi.

            Rząd Tuska, zamiast zająć się finansami i gospodarką, całą energię poświęcił na myślenie, jak by tu zakamuflować pod pretekstem reformy służby zdrowia to, na czym im najbardziej zależało, czyli prywatyzację szpitali. POdobnie, pod płaszczykiem reformy mediów, chcieli doprowadzić do ich likwidacji. A IPN? Identyczna bajka ... aby tylko jak najszybciej zabetonować. A może w ustawie likwidującej kominówki znalazłeś jakieś sensowne propozycje na temat rzeczywistej odpowiedzialności menadżerów i prezesów za swoje decyzje i analizy???

            > Bylo to tak: polska sluzba zdrowia obficie wszystkim uslugi swiadczyla od zawsze a przyszlo PO i zabraklo pieniedzy...

            ---> Podasz mi dokładne informacje, kiedy, za czyich rządów na dwa miesiące przed końcem roku też nie mogły szpitale leczyć ludzi?
      • indris Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 12:02
        Jeżeli "dajmy mu władzę jak w USA", to najpierw trzeba upodobnić ustrój
        do amerykańskiego. A tam Kongres jest ciałem naprawdę niezależnym od
        prezydenta a nie "maszynką do głosowania", jak polski Sejm.
        • pav2 Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 12:30
          indris napisał:

          > Jeżeli "dajmy mu władzę jak w USA", to najpierw trzeba upodobnić ustrój
          > do amerykańskiego. A tam Kongres jest ciałem naprawdę niezależnym od
          > prezydenta a nie "maszynką do głosowania", jak polski Sejm.
          Zgoda.
      • pis_do_grochowa Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 12:50
        pav2 napisał:


        > dając więcej władzy jednej stronie możemy łatwo stworzyć podstawy
        dyktatury.

        Podobnej do dyktatury w Niemczech ?
      • awuk Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 25.11.09, 00:05
        pav2 napisał:

        > Z drugie strony dając więcej władzy jednej stronie możemy łatwo
        > stworzyć podstawy dyktatury.


        Jakiej dyktatury ? Rząd ma rzadzić i za to odpowiadać. Rząd nie może
        odpowiadać za to co wymyśla prezydent.
      • x2468 Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 25.11.09, 11:55
        Pissujom mazy sie Ukraina a jeszcze lepiej Bialorus.Kaczynski-jak Lukaszenka
        ktory juz szykuje swojego nastepce czyli maloletniego syneczka.Na szczescie
        Kaczynski nie posiadl syna,a konstytucja nie przewiduje kota na tronie.
    • p.s.j Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 12:09
      Prezydent... na czele rządu... litości!
      • ossey Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 12:50
        Mowimy o ustroju a nie o konkretnych nazwiskach.
        Bezposredni wybor prezydenta a w kosekwencji rzadu bylby wyborem najbardziej
        demokratycznym. Parlamet odgrywalby role kontrolna nie jak dzis kreujaca
        polityke na coraz nizszym poziomie.
        • p.s.j Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 25.11.09, 12:05
          mój poprzedni komentarz jak najbardziej odnosił się do ustroju.

          Wiesz, dlaczego prezydent nie może (sensownie) nominować premiera i rządu?

          Bo statystycznie często dochodziłoby do sytuacji, w której prezydentem zostaje
          pan Kowalski, popierany ogólnie przez polityków z ugrupowań X i Y, a rok
          wcześniej w wyborach do parlamentu wygrała partia Z.

          W tym momencie prezydent Kowalski wybiera sobie rząd, kojarzony z koalicją X-Y,
          a parlament, zdominowany przez partię Z, po kolei odrzuca wszystkie projekty
          ustaw przygotowane przez rząd X-Y. Czyli masz sytuację obecnego "klinczu"
          parlament-prezydent, ale nawet bez możliwości odrzucenia veta; od negatywnych
          wyników głosowań parlamentarnych nie ma bowiem trybu odwoławczego (i dobrze).
    • pis_do_grochowa Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 12:49
      ossey napisał:


      > Wiecej demokracji..oznacza wybor prezydenta w wyborach
      bezposrednich,

      A wiesz jak wybiera sie prezydenta w USA ?

      Maja wyraznie "mniej" demokracji.
      >
      >
      • ossey Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 14:34
        Jesli juz chodzi o scislosc to wlasnie propozycja Tuska zmierza do podobnej
        formy co jest w USA z ta roznica ze nasz prezydent mialby bardzo malo uprawnien....
        Zwroc tez uwage ze wybor premiera mialby sie odbywac w ten sam sposob co
        prezydenta.
    • haen1950 Sprawę można rozwiązać kompromisowo 24.11.09, 12:51
      1. Wybory 2010 na dotychczasowych zasadach, następne już przez
      kolegium elektorów - sejm i samorządy.

      2. Wprowadzenie ordynacji mieszanej - to nieźle związuje posłów z
      regionem.

      3. Elastyczna liczba posłów - jeden na sto tysięcy wyborców. Pula na
      województwo. To daje ponad trzystu posłow w sejmie.

      4. Zostawić veto prezydenckie, ale odrzucane bezwzględną liczbą
      głosów.

      5. Zostawić skierowanie do TK, ale zobligować trybunał do
      rozpatrywania vet prezydenckich w pierwszej kolejności i określonym
      terminie.

      Można się dogadać, ale trzeba chcieć. Najlepiej po sporządzeniu
      projektu od razu go pod referendum.
      • normalnyczlowiek1 Nikt nie myśli,jak odwołać-to jest większy problem 24.11.09, 13:11
        haen1950 napisał: Wprowadzenie ordynacji mieszanej - to nieźle związuje posłów z regionem.

        ---> ... niż jak wybierać - a najczęściej z tym się spotykamy, że przewalacza, przestępcy, oszusta, kłamcy... nie ma jak pozbawić władzy, stanowiska, funkcji...
        Niech wszyscy tym się porządnie zajmą a wtedy zniknie wiele problemów.

        > Sprawę można rozwiązać kompromisowo

        ---> "Kompromisowo",czyli wszystko po waszej myśli?

        > 1. Wybory 2010 na dotychczasowych zasadach, następne już przez kolegium elektorów - sejm i samorządy.

        ---> Już tak dokładnie policzona jest obecność platfusów w tych organach?
        • haen1950 Re: Nikt nie myśli,jak odwołać-to jest większy pr 24.11.09, 13:24
          Szklaną kulkę masz? Jak chcesz liczyć coś, czego nie ma? Piszę o
          wyborach przez kolegium AD2010.
      • ossey Re: I chcesz umacniac sejmokrcje 24.11.09, 14:27
        aby w polskiej polityce brylowali polglowki typu Palikot i Niesiolowski?

        Prezydent powinien byc wybierany w powszechnych wyborach ktory bedzie glowa
        panstwa jak tez i szefem rzadu ktory sam powoluje przy akceptcji sejmu ktorego
        zgoda powinna miec charakter formalny.
        Im mniej sejmokracji tym lepiej.
        • jenneken_pis Re: I chcesz umacniac sejmokrcje 24.11.09, 15:44
          ossey napisał:


          >
          > Prezydent powinien byc wybierany w powszechnych wyborach

          I dzieki temu mielismy i mamy przezydentow takich jakich mielismy i
          mamy. Katastrofa od pierwszego do ostatniego.
        • zatroskany-o-polske - demokrację oSSey. 24.11.09, 23:42

          To jest skandal żeby 2 malych grubych, schorowanych facetów obalało
          ustawy uchwalane demokratycznie wiekszościa głosów przez Sejm i Senat
          RP.
          Pomyśl troche. Przynajmniej raz bez zacietrzewienia, o ile potrafisz.
          • haen1950 Re: - demokrację oSSey. 25.11.09, 09:14
            Inna sprawa, że sami nie daliby rady. Więc założyli PiSLD razem z
            Napieralskim.
        • p.s.j Re: I chcesz umacniac sejmokrcje 25.11.09, 12:14
          > Prezydent powinien byc wybierany w powszechnych wyborach ktory bedzie glowa
          > panstwa jak tez i szefem rzadu ktory sam powoluje przy akceptcji sejmu

          A następnie opozycyjny do rządu sejm nie przyjmie ani jednej ustawy,
          proponowanej przez wrogi (chociażby ideologicznie) rząd. Wyobrażasz sobie
          sytuację, w której hipotetycznie zwycięska w wyborach lewica uchwala ustawy
          przygotowane przez PiSowski rząd???
      • indris Nie można kompromisowo być w ciąży 24.11.09, 14:34
        Widać już dość jasno,że społeczeństwo jest przeciwne odebraniu mu prawa
        bezpośredniego wyboru prezydenta. Tak samo, jak jest przeciwne nieformalnej
        dyktaturze jednego człowieka ktokolwiek by nim był.
        Tusk po prostu zrobił duży błąd i im szybciej się z niego wycofa, tym mniejsze
        poniesie straty.
        • ossey Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 24.11.09, 14:35
          Pomysl umocnienia wladzy wykonawczej jest dobry...tylko jak zwykle chodzi o
          szczegoly.
          • indris Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 24.11.09, 15:22
            Nie chodzi o szczegóły, ale o zasadę, unikania koncentracji władzy.
            Nota bene: Problem weta prezydenckiego nie jest problemem władzy
            <i>wykonawczej</i>, ale <i>ustawodawczej</i>, bo weto dotyczy ustaw.
            Tak się niepostrzeżenie w Polsce porobiło, że władza ustawodawcza przeszła
            praktycznie w ręce rządu, a Sejm tym tylko się różni od PRLowskiej maszynki do
            głosowania, że opozycja może sobie popyskować, a ustawy przyklepywane są nie
            jednomyślnie a tzw koalicyjną większością. Ale wynik głosowania jest prawie
            zawsze równie przewidywalny jak za komuny.
            Tylko w przypadku prezydenckiego weta rząd nie ma komfortu i musi się
            napracować, żeby posłów przekonywać a nie po prostu nakazywać.
            Dlatego prezydenckie weto pozwala zachować resztki niezależności władzy
            ustawodawczej i wykonawczej.
            Tusk chciałby to zlikwidować, czyli dać rządowi całkowitą dominację nad Sejmem.
            • ossey Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 24.11.09, 15:26
              > Tusk chciałby to zlikwidować, czyli dać rządowi całkowitą dominację nad Sejmem.

              i to jest sluszny kierunek tylko trzeba wprowadzic silne instytucje kontrolne.
              Sejmokracje trzeba ograniczyc.
              • indris Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 24.11.09, 16:11
                Ograniczać to trzeba samowolę władzy. Sejmokrację chciał ograniczać Piłsudski i
                jego epigoni i skutki były niezachęcające.
                • ossey Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 24.11.09, 16:47
                  I tu sie mylisz...sukces gospodarczy IIRP to glownie zasluga sanacji. U nas
                  sejmokracja ma tendecje do przeksztalcania sie w anarchie.
                  Zwroc uwage jakie miernoty dzis rabia kariere polityczna...demokracja jest
                  dobra ale demokracje trzeba kontrolowac...najlepiej gdy robi to silna
                  indywidualnosc.
                • awuk Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 25.11.09, 00:33
                  indris napisał:

                  > Ograniczać to trzeba samowolę władzy. Sejmokrację chciał
                  ograniczać Piłsudski i
                  > jego epigoni i skutki były niezachęcające.


                  Dla kogo niezachecajace, dla KPP ? Bo chyba dopiero wtedy nastapił
                  burzliwy rozwój przemysłu, handlu czy gospodarki morskiej II RP.
                  • p.s.j Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 25.11.09, 12:12
                    jak bardzo był "burzliwy", najlepiej wyszło w praktyce w '39...
            • awuk Cała władza wykonawcza w ręce rządu 25.11.09, 00:49
              ...rządzi i odpowiada. Jak źle rzadzi przegrywa kolejne wybory.
              Proste i logiczne.

              indris napisał:

              > Nie chodzi o szczegóły, ale o zasadę, unikania koncentracji władzy.
              > Nota bene: Problem weta prezydenckiego nie jest problemem
              władzy
              > <i>wykonawczej</i>, ale <i>ustawodawczej</i>, b
              > o weto dotyczy ustaw.
              > Tak się niepostrzeżenie w Polsce porobiło, że władza ustawodawcza
              przeszła
              > praktycznie w ręce rządu, a Sejm tym tylko się różni od PRLowskiej
              maszynki do
              > głosowania, że opozycja może sobie popyskować, a ustawy
              przyklepywane są nie
              > jednomyślnie a tzw koalicyjną większością. Ale wynik głosowania
              jest prawie
              > zawsze równie przewidywalny jak za komuny.
              > Tylko w przypadku prezydenckiego weta rząd nie ma komfortu i musi
              się
              > napracować, żeby posłów przekonywać a nie po prostu nakazywać.
              > Dlatego prezydenckie weto pozwala zachować resztki niezależności
              władzy
              > ustawodawczej i wykonawczej.
              > Tusk chciałby to zlikwidować, czyli dać rządowi całkowitą
              dominację nad Sejmem.



              Gdzie ty widzisz konentrację władzy ? A jak rządzili bliźniacy to
              koncentracja władzy cie nie przerażała ?
            • p.s.j Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 25.11.09, 12:11
              > Tak się niepostrzeżenie w Polsce porobiło, że władza ustawodawcza przeszła
              > praktycznie w ręce rządu, a Sejm tym tylko się różni od PRLowskiej maszynki do
              > głosowania, że opozycja może sobie popyskować,

              No, różni się przede wszystkim tym, że obywatele mają wpływ na to, jaka
              opcja polityczna będzie te ustawy przygotowywać i przyklepywać, a zatem, do
              pewnego stopnia (niestety) obywatele mają kontrolę, w jakim kierunku będzie szło
              prawodawstwo przez najbliższe 4 lata.

              Pamiętaj, że nie ma czegoś takiego, jak "wybory rządu" - głosując na posła z PO
              godzisz się i popierasz, że potencjalnie rząd utworzy się z szeregów PO, no i
              siłą rzeczy to PO będzie miało inicjatywę i kontrolę ustawodawczą.

              > Tylko w przypadku prezydenckiego weta rząd nie ma komfortu i musi się
              > napracować, żeby posłów przekonywać

              Niekoniecznie, wystarczy wygrać wybory wystarczającą większością głosów, i
              nikogo nie trzeba przekonywać, bo veto można odrzucić siłą własnego
              ugrupowania/koalicji parlamentarnej.

              > Tusk chciałby to zlikwidować, czyli dać rządowi całkowitą dominację nad Sejmem.

              Rząd jest nominowany przez Sejm (przez zwycięskie ugrupowanie parlamentarne),
              więc jak może dominować nad Sejmem? To tak, jakbyś powiedział, że powoływany
              przez wspólników w spółce prezes ma kontrolę nad wspólnikami; różnica jest taka,
              że wspólnicy mogą zawsze odwołać prezesa, prezes wspólników - raczej nie :)
        • trevik Ktory wariant 24.11.09, 15:12
          1) Prezydent i premier z duzymi uprawnieniami i mozliwie kolidujaca polityka,
          brak mozliwosci ruchu dla obu i przerzucanie sie odpowiedzialnoscia za bezwlad
          wladzy? To mamy dzis i z tego wychodzimy.. Nie pierwszy raz taka sytuacja ma w
          RP miejsce (np. konflikt Miller vs. Kwasniewski, ktory byl dowodem na to, ze
          nawet pochodzenie z jednego ugrupowania nie zapobiega tej sytuacji).

          2) Umocnienie wladzy prezydenckiej - za tym jest wiekszosc polakow, bo to narod
          o dyktatorskich zapedach. Tylko to rozwiazanie ma jedna duza wade: jednego
          czlowiek mozna latwo obarczyc odpowiedzialnoscia za cale zlo w przypadku porazki
          i latwiej sie partii od niego odciac, tak jak probowal McCain w stosunku do
          Busha i co mu w pewnym sensie sie udalo. Rzadzenie odbywa sie w zespole i tak
          tez powinna byc rozkladana odpowiedzialnosc (z akcentem na mianujacego, ale nie
          bez akcentu na bezposredniego winowajce). Jeden czlowiek nie ma zdolnosci
          _fizycznej_ do bycia odpowiedzialnym za cala wladze w demokratycznym panstwie.
          Jeszcze w US to mozna uzasadniac historia panstwa, w Polsce nijak.

          3) Umocnienie wladzy premiera kosztem prezydenta - to wydaje sie byc najbardziej
          rozsadne posuniecie. Nie akceptowalne jednak spolecznie, (bo burzy porzadek,
          ktorego i tak nie ma i nad ktorym sie malo kto zastanawia), ale wystarczajace,
          aby nie mozna bylo tego wprowadzic.

          Jakie wnioski?
          1) Trzeba bylo uwazac przy pisaniu konstytucji, bo tego papierka latwo zmienic
          nie mozna..
          2) Jako, ze ani PiS ani PO nie maja zdolnosci ani do zmiany konstytucji w
          pojedynke (z uwagi na stosunek elektoratu albo do partii albo do zmian) ani tym
          bardziej do dogadania sie to zostanie tak jak jest.

          T.
          • ossey Re: Mylisz sie 24.11.09, 15:22
            odpowiedzialnosc musi byc jednoosobowa...i to jest wlasnie zdrowa sytuacja.
            Tylko osoby o niskim poczuciu wlasnej wartosci moga proponowac rozwizania
            "kolektywnej" pracy..
            • trevik Chyba nie... 24.11.09, 18:01
              > odpowiedzialnosc musi byc jednoosobowa...

              Przed wyborcami? Nigdy nie jest i nie bedzie, chyba, ze piszemy o ostatniej
              Rzeszy z Adolfem na czele.

              BTW Kto pisal o kolektywnej pracy?

              Jak wybory beda teatrem jednego aktora a sympatie elektoratu beda przekuwane na
              glosy bez poparcia calych zapleczy partyjnych wtedy bedziemy sobie prowadzili
              dialogi w tym tonie.
              Poki co to na stanowisko prezydenta zasuwa w kampanii cala partia i jesli
              dzialaniem calej partii tworzy sie kandydata, ktory ma byc instytucja to rowniez
              partia musi za jego powodzenia / niepowodzenia / uchybienia / inne braki wziac
              czesc odpowiedzialnosci i w normalnych krajach bierze.

              Tak bylo np. w US: Republikanie w ostatnich wyborach za Busha dostali po glowie,
              czy sie to podobalo, czy tez nie, choc McCain bardzo probowal sie od niego
              odcinac - bez Busha w poprzedniej kadencji jakos nie widze wygrywajacego Obamy.

              T.
              • ossey Re: Chyba tak... 24.11.09, 18:21
                Zgadza sie ze na sukces jednostki musi pracowac cala partia ...ale "szef" musi
                brac cala odpowiedzialnosc za dzialania partii.
                On ma kierowac , kreowac , odpowiednio zarzadzac i wreszcie "sprzdac" swoja
                wizje na rynku politycznym. Przy takim zalozeniu "szefami" partii zostaja silne
                jednostki majace wizje rozwoju panstwa w perspektywie wielu lat a nie miernoty
                biegle w intrygach gabinetowych.
                • trevik Re: Chyba tak... 24.11.09, 18:57
                  > On ma kierowac , kreowac , odpowiednio zarzadzac i wreszcie "sprzdac" swoja
                  > wizje na rynku politycznym. Przy takim zalozeniu "szefami" partii zostaja silne
                  > jednostki majace wizje rozwoju panstwa w perspektywie wielu lat a nie miernoty
                  > biegle w intrygach gabinetowych.

                  Wiesz.. mozemy tak w tonie idealizmu, ale za dlugo tak sie nie da.

                  Z czyms moge sie zgodzic...
                  Czy szef partii ma ponosic odpowiedzialnosc za jej dzialania? Oczywiscie. Czy
                  szef partii, jesli jest na stanowisku rzadowym ponosi jakas odpowiedzialnosc za
                  kazdego jej czlonka na stanowisku rzadowym? Ponosi, czy sie komus podoba, czy
                  nie i dobrze, bo ma pilnowac ludzi i wiedziec, kim i co obsadza.
                  Czy partia ma byc odpowiedzialna za swojego szefa, czy ew. kogos kto bedac w jej
                  szeregach wyladowal na wysokim stanowisku? Rowniez, bo przejmowanie wladzy to
                  nie jednoosobowe komando, chocby robili to najwieksi tyrani swiata a co dopiero
                  dyskutowac o demokratycznym panstwie.

                  Natomiast kwestia kto zostanie wypromowany a kto powinien byc wypromowany i czy
                  bylby silna osobowoscia z jakakolwiek wizja... ojoj.. to juz zupelnie inna bajka.
                  Przede wszystkim musialbys sprawic, aby ludzie mysleli przy wyborach racjonalnie
                  (nawet kierujac sie tylko wlasnym interesem) a nie kierowali sie emocjami, ktore
                  sa przewaznie efektem dzialania setek zawodowych manipulatorow, bioracych duze
                  pieniadze za to co robia.

                  Elektoratu nie wymienisz a jesli ktos uwaza, ze demokracja jest super sposobem
                  na wylonienie doskonalej wladzy (dodajmy, ze przy szerokim kryterium
                  "doskonalosci" ktore dla kazdego oznacza cos innego) majac niedoskonaly z gruntu
                  elektorat to jest tylko naiwny.

                  T.
                  • ossey Re: Chyba tak... 24.11.09, 19:20
                    Najpierw trzeba stworzyc zapotrzebowanie czyli zbudowac w swiadomosci spolecznej
                    wizje nowoczesnego panstwa...od tego sa wlasnie elity w pozytywnym znaczeniu.
                    Pozniej pojawi sie silna jednostka ktora owe zapotrzebowanie zmienia w byt
                    realny a walka polityczna sprowadza sie do koncepcji jak sprawniej osiagnac cel.
                    I dochodzimy do sedna problemu Polski. Brka elit na odpowiednim pozimie
                    intelektualnym i propanstwowym uniemozliwia rozpoczecie tego typu debaty. Mozna
                    postawic dlaczego tak jest ale chyba zgodzisz sie ze mna ze to temat na bardzo
                    dluga dyskusje.
                    • trevik Re: Chyba tak... 24.11.09, 21:56
                      > I dochodzimy do sedna problemu Polski. Brka elit na odpowiednim pozimie
                      > intelektualnym i propanstwowym uniemozliwia rozpoczecie tego typu debaty. Mozna
                      > postawic dlaczego tak jest ale chyba zgodzisz sie ze mna ze to temat na bardzo
                      > dluga dyskusje.

                      Temat moze i na dluga dyskusje, ale nie calkiem sie zgodze z geneza problemu.

                      Owszem, dawniej w Polityce wazniejsza byla elita kraju a i dzis jest jeszcze
                      wazna, ale elity (co jest bardzo widoczne w zachodnich demokracjach) traca z
                      biegiem czasu na znaczeniu, bo i tzw. szarzy ludzie coraz wiecej maja wiedzy n/t
                      regul funkcjonowania swiata i nie trzeba ich tak bardzo za raczke w polityce
                      prowadzic.

                      Czy sadzisz, ze w Polsce brakowaloby ludzi do elity, ktorzy reprezentowaliby
                      odpowiedni poziom? Nie sadze, ze byloby tak zle, ale problem jest w czym innym -
                      w dzisiejszej medialnej demokracji elita sa tacy ludzie, ktorzy sa potrzegani
                      przez pozostalych jako mozliwa do przyjecia elita a taka sie elite tu akceptuje
                      jak widzisz.

                      I tak, jak nie sadze, ze Tusk malo reform przeprowadza bo jest leniwy czy
                      osobowosciowo slaby tak nie sadze, ze Kaczynski ma naprawde ochote wdrazac taka
                      polityke jaka sie przed oczami przedstawia sluchajac jego gadki - oni tak sie
                      zachowuja, bo taki gospodaruja elektorat a stad juz dalej tylko do kiepskiego
                      wniosku: nie ma szans, aby bylo zauwazalnie lepiej jaka ekipa nie rzadzilaby, bo
                      tacy sa w Polsce wyborcy. Co wiec nalezy? Nalezy docenic to co mamy. Jako
                      wyborca PO raczej niechetny Kaczynskiemu ciesze sie, ze nie widze juz Wrzodaka,
                      Giertycha, czy Leppera a wyborcy PiS lepiej aby docenili, ze ogladaja Tuska ze
                      Schetyna, zamiast Jaskierni i Millera - bez wzgledu na to, co czarny PR PO i PiS
                      glosi moze byc gorzej.

                      T.
          • awuk Re: Ktory wariant 25.11.09, 00:37
            Podoba mi sie twoja diagnoza, uważam nawet że jest szansa na trzeci
            wariant gdyby opozycja pozapisowska poparła takie zmiany. Tak czy
            inaczej do tego musi prędzej czy później dojść.
        • awuk Re: Nie można kompromisowo być w ciąży 25.11.09, 00:22
          indris napisał:

          > Widać już dość jasno,że społeczeństwo jest przeciwne
          odebraniu mu prawa
          > bezpośredniego wyboru prezydenta. Tak samo, jak jest przeciwne
          nieformalnej
          > dyktaturze jednego człowieka ktokolwiek by nim był.
          > Tusk po prostu zrobił duży błąd i im szybciej się z niego wycofa,
          tym mniejsze poniesie straty.


          Społeczeństwo jest tumanione przez polityków i dzienniarzy. Nawet ty
          sie dałes nabrać. Nie ma mowy o dyktaturze a o jasnym podziale
          uprawnień i obowiązków. Nikt nie ma zamiaru likwidować opozycji, NIK
          czy TK. Czy jak prezydentem był Jaruzelski, wybierany przez
          Zgromadzenie Narodowe to w Polsce panowała dyktatura ?
          Prezydent Kaczyński chce rządzic tworząc coraz to nowe ośrodki
          władzy wokół Pałacu Prezydenckiego (swoisty kaczy rząd prezydencki)
          ale za nic nie odpowiadać. Nie ma na to zgody, predzej czy później
          musi sie to skończyć, trzeba tylko wyjasnić społeczeństwu o co
          chodzi.
    • sclavus jejkuojejku!! 24.11.09, 18:37
      ależ z ciebie konstytucjonalista... - berq!!
      ... wybor prezydenta w wyborach bezposrednich, ktory powoluje
      rzad i staje na jego czele...

      A jak premiera wyłoni parlament a prezydent będzie figurantem do
      wręczania kwiatków i przypinania medali, to nie będzie demokracji??
      Powiedzmy, że można jeszcze przydać prezydentowi zwierzchność nad
      siłami zbrojnymi, ale tylko w czasie pokoju i bez możliwości
      obsadzania
      ...
      Zapewniam cię, że każdy prezydent, typu Kaczyński, cieszyłby
      się jak małe dziecko z nowej zabawki...
      PeeS - system amerykański ci się marzy?? Na to trzebaby całkiem
      nowej konstytucji - zmiany nie wystarczą...
      • piotr7777 Re: jejkuojejku!! 24.11.09, 19:03
        Trzeba zrozumieć istotę rzeczy.
        Po pierwsze Donald Tusk jest ostatnią osobą, która powinna
        wypowiadać się nt. zmian w konstytucji własnie z uwagi na urząd,
        który pełni. Rada Ministrów nie ma inicjatywy ustawodawczej w
        zakresie zmian konstytucji, bo do jej kompetencji należy prowadzenie
        bieżącej polityki państwowej a nie ingerencje w ustrój państwa. A
        już dyktowanie przez premiera przebiegu prac paralemantarnych jest
        skandalem i sprowadza sejm i senat do roli posłusznych agend
        rządowych. Tutaj szacunek dla marszałka Komorowskiego, który
        (jakkolwiek nieśmiało) hamuje te zapędy.
        Po drugie - co do meritum - można dyskutować o zmianie zasad wyboru
        prezydenta, ale nie wcześniej niż w 2015 roku. Lech KAczyński jest
        jaki jest, ale został wybrany w wyborach powszechnych z możliwością
        ponownego ubiegania się o prezydenturę po 5 latach. Faktyczne
        pozbawianie go tego prawa jest zmianą zasad gry w czasie jej trwania
        a ponadto rodzi podejrzenie, że tak naprawdę tylko o to tu chodzi
        Po trzecie wreszcie system z jednym ośrodkiem władzy wykonawczej ma
        sens przy stabilnych demokracjach, gdzie elity polityczne są
        dojrzałe i kompetentne. W RP tak nie jest, dlatego konieczne są
        wzajemne hamulce np. weto.
        Po czwarte prezydent bez jakichkowliek władczych kompetencji jest
        zbędny, lepiej w ogóle znieść ten urząd a kompetencje
        reprezentacyjne pozostawić np. Marszałkowi Sejmu.
        I po piąte wreszcie jeśli do władzy dorwali się osobnicy niedojrzali
        to świadczy o nich a nie o systemie konstytucyjnym.
        • sclavus Re: jejkuojejku!! 24.11.09, 19:54
          Gdybyś zechciał skomentować osseya....
          Bowiem z twojego postu wynika, że polemizujesz z jakimiś moimi
          propozycjami a ja żadnych nie poczyniłem...
          Chciłem tylko uwypuklić niedorzeczność myślenia osseya i nic
          więcej...
          A propos... Konstytucja jest organizmem żywym i musi być
          nowelizowana, uzupełniana i aktualizowana... - nie sądzisz?
        • normalnyczlowiek1 Trzeba zrozumieć istotę rzeczy. 24.11.09, 20:13
          piotr7777 napisał: Tutaj szacunek dla marszałka Komorowskiego, który
          (jakkolwiek nieśmiało) hamuje te zapędy.

          ---> Zgadzam się z całymi Twoimi "rozważaniami" oprócz powyższego zdania.
          Radziłbym uważać na układ pomiędzy Tuskiem a Komorowskim. Należy cały czas
          pamiętać skąd się obaj wywodzą, jaką drogę przeszli i jakich mają sPOnsorów.
          Takie "(jakkolwiek nieśmiałe) hamowanie tych zapędów" może być niczym innym, jak
          kolejną zagrywką pijarowską, tym razem kreującą Komorowskiego jako niezależnego
          polityka. Powtarzanie podobnych sytuacji a nawet "konfliktów", może służyć
          utrwalaniu wizerunku dwóch twardych, znacznie się do siebie różniących
          polityków. Tak byłoby aż do momentu, gdy trzeba będzie podjąć ostateczną
          decyzję, kto na prezydenta a kto na premiera. Gdyby udało się zmienić
          konstytucję a Tusk uznałby, że lepiej dla niego pozostać na stanowisku premiera,
          to jak znalazł będzie kreowanie na prezydenta Człowieka "Niezależnego" od
          partii a nawet od premiera, który gwarantuje uczciwą prezydenturę...
          ... tylko co o tym myśli Lesiak, Lichocki, Tobiasz ...
          • dystans4 Re: Trzeba zrozumieć istotę rzeczy. 24.11.09, 22:58
            Konstytucji nie pisze się ani pod Kaczorów, ani pod Tuska i Komorowskiego, ani (czy przeciw) pod kogokolwiek (komukolwiek). Kto tak kombinuje, prowadzi robotę wbrew państwu (a przynajmniej obok, państwa).
            Zresztą, pod jednego przygłupa (przeciw niemu) raz już napisano (antykonstytucję). I mamy potworka, do tego wykorzystywanego w złej woli.
            bul.
    • humbak Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 19:22
      Przesadzasz. Opcja którą podałeś Ty wcale nie jest bardzej demokratyczna.
      • ossey Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 20:13
        Moze nie...ale na pewno ogranicza sejmokracje, I o to chodzi.
        • humbak Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 20:21
          To nie sama sejmokracja jest problemem ale niemoc (zawiniona) wyborców w kontekście karania polityków za ich przwinienia.
          • ossey Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 20:29
            wlasnie ta niemoc wyplywa z panoszenia sie sejmokracji...dopuki maja wladze
            zawsze zablokuja rozwiazania ktore pozwola im na bezkarnosc.
            • humbak Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 20:52
              A ja twierdzę że jest na odwrót. Ludzie nie eliminują skompromitownych polityków, co nie jest trudne, więc oni pozwalają sobie na coraz więcej. Dochodzi do kuriozalnej sytuacji w której ważne jest na którym jesteś miejscu na liście a nie co masz do zaoferowania. To wina ludzi, nie polityków.
    • dystans4 Re: Konsekwencje "zmian" konstytucji 24.11.09, 22:13
      Wybór prezydenta przez parlament nie oznacza zmniejszenia ilości demokracji, jeśli gros uprawnień zostaje w Sejmie. Nawet więcej demokracji, bo premiera wyłania, zazwyczaj, koalicja różnych partii, a prezydent może być tylko jeden (w nim nie zmieszczą się, po wyborach, reprezentacje różnych sił).
      Inne propozycje - jest tu takie ich mnóstwo - za wielki temat, żeby się do wszystkich odnosić. Powtórzę wcześniejszą propozycję:
      Ordynacja mieszana do Sejmu i okręgi trójmandatowe.
      Nie będę omawiał cech proponowanego rozwiązania - wydają się oczywiste. - Co o tym powiecie?
      bul.
      • dystans4 Uzupełnienie 24.11.09, 22:37
        "Nawet więcej demokracji, bo premiera wyłania, zazwyczaj, koalicja różnych parti..."
        Wyłania i utrzymuje przy władzy.
        bul.
      • ossey Re: I to jest blad 25.11.09, 10:06
        bo premier czy prezydent ( szef rzadu) bedzie zakladnikiem sejmokracji.
        Potrzebny jest bezposredni wybor szefa rzadu w powszechnych wyborach...czy
        bedzie on nazwany prezydentem czy premierem to juz nie ma znaczena bo chodzi o
        uniezalenie szefa rzadu i caly rzad od sejmu i oznych "wplywowych" grup. Oznacza
        to wiecej demokrcji a rzad skupi sie rzeczywisty rzadzeniu i reformach a nie na
        wojnach podjazdowych w sejmie.
        • p.s.j Re: I to jest blad 25.11.09, 12:21
          Bez poparcia parlamentu rząd może wyłącznie administrować na bieżąco, ale nic
          nie zreformuje (w zakresie wymagającym zmiany prawa), bo jak?

          Zwróć uwagę, że rząd (premiera) można zmienić bez rozpisywania nowych wyborów
          parlamentarnych, ale po utracie większosci sejmowej przez dane
          ugrupowanie/koalicję w zasadzie z automatu podaje się do dymisji także rząd
          (choć nie musi). A dlaczego? Bo bez większości w sejmie nie może rządzić.
        • dystans4 Re: I to jest blad 29.11.09, 17:48
          Postulat wybierania silnego prezydenta skutkuje tym, że połowa elektoratu, najczęściej więcej, nie ma swojego reprezentanta, natomiast premier jest silny siłą koalicji, większościowej, przez to wrażliwy na żądania zróżnicowanych grup – to demokracja. Nie można zjeść ciastka i mieć je. Zalety mojej propozycji przedstawiałem na przykładzie modelu kanclerskiego, ale nie chodzi o to, by koniecznie tę możliwość wybrać.
          Zalety modelu prezydenckiego przemawiają do mnie równie mocno.
          Istotą propozycji jest podanie sposobu na wyłonienie najlepszego składu parlamentu. Pozwolę sobie zauważyć, że czasy Stokłosy i podobnych powoli odchodzą do przeszłości. Niebezpieczeństwo manipulowania wyborów staje się mniejsze, niż dotychczas, ponieważ okręgi kilkumandatowe stają się większe (a jeszcze przy zmniejszonej liczbie posłów) i mniej podatne na przekupstwo w postaci serwowania piwa i parówek, loterii z traktorem jako główną wygraną, czy też w postaci peronu. W czasie tworzenia ustaw mocniejszy poseł to większy problem dla aferzystów, a mniejszą ilość posłów łatwiej kontrolować.

          Czym innym proporcje kompetencji rządu, prezydenta i parlamentu. O tym się nie wypowiadam.
          Pozdrowienia, buldog.
    • zatroskany-o-polske [...] 24.11.09, 23:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • zatroskany-o-polske Nie wolno piętnowac FAKTU że zwolennicy PiSu 25.11.09, 00:04

      i Pana Prezydenta to chamy:

      "Fascynacja tuskomatolow propozycjmi " ?

    • zatroskany-o-polske GIWI udaje ze skasowała kikoo. Stronniczość 25.11.09, 00:31

      gazety.pl przekracza nawet juz chyba stronniczość Der Dziennika.
      Zdaje sie ze chca skończyć tak samo .
    • prawieemeryt Czytając takich "publicystów" 25.11.09, 11:30
      wiem jakie są niefortunne konsekwencje pęknięcia kondoma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka