here.tyk
30.01.04, 14:30
Kiedy Bóg wynalazł swoje przykazania,
zaczął szukać narodu, co mu je objawi.
Najpierw skierował swe kroki do Asyryjczyków,
i rzekł: spójrzcie, jakie fajne mogę wam
przykazania dać. A jakie? - spytali.
No, na przykład takie: nie zabijaj.
Boże - odrzekli - toż cały nasz ustrój
na zabijaniu jest oparty, nie chcemy
takich przykazań. Idź dalej.
Poszedł do Babilończyków i mówi:
mam tu takie przykazania, co mogę je dać,
o oni: a jakie? No, na przykład:
nie cudzołóż. Ależ Panie Boże, rzekli,
w Babilonie??? No to co będziemy robić?
No to poszedł do Kanaanejczyków,
a oni pytają o przykład, no im mówi:
nie kradnij. Oni: Panie Boże, daj spokój,
toż my nic innego nie umiemy robić!
W końcu doŻydów dotarł i mówi nieśmiało:
przykazania takie mam...
a oni: po ile? On mówi: a darmo.
Na to oni: poprosimy dziesięć.