Dodaj do ulubionych

KUKLIŃSKI - WERSJA III

22.02.04, 16:03
Pewien mój stary znajomy, człek ongiś mocno "wtajemniczony", przedstawił mi
swoją wersję historii Kuklińskiego, dość dyskusyjną, ale ciekawą. Po pewnych
przemyśleniach i własnych spostrzeżeniach chcę ją Państwu przedstawić - pod
dyskusję i może w celu uspokojenia rozbuchanych ponad miarę emocji.
Kuklński był oczywiście szpiegiem amerykańskim. Ale od pewnego momentu o
jego pracy dla Amerykanów wiedział polski wywiad. Przypomnę - jeden z
oficerów LWP wspomniał przy okazji śmierci Kuklińskiego, że był on w pewnym
momencie "przyłapany" na fotografowaniu tajnych dokumentów. I co? Nic?
Taka sytuacja to idealny moment do operacji - "odwrócenia" agenta lub
przejęcia kontroli nad jego działalnością.
W pierwszym przypadku oznacza to, że szpieg, z pełną świadomością, pod
zagrożeniem życia, przesyła swoim dotychczasowym mocodawcom tylko to co mu
podsuwją jego nowi mocodawcy, czyli w tym przypadku polski wywiad.
W drugim, to samo, tylko, że agent nie ma świadomości, że jest kontrolowany
i przesyła tylko to, co mu się podsunie.
Sceptykom pragnę zwrócić uwagę, że oficjalna wersja utrzymuje, iż Kukliński
przekazał Amerykanom ponad 45 tys stron tajnych dokumentów. Oczywiście
fotografi tych dokumentów, bo one zaginąć nie mogły. Proszę sobie wyobrazić
stopień trudności! Każda strona to jedna klatka filmu! W pelnym zagrożeniu, w
obawie o los swój i rodziny. Możliwe? Może tak ale niezwykle trudne, wręcz
niemożliwe, chyba... No właśnie, chyba, że nikt mu specjalnie nie przeszkadza
albo wręcz odwrotnie.
CD za chwilę.
Obserwuj wątek
    • kitop Re: KUKLIŃSKI - WERSJA III 22.02.04, 16:35
      sytuacją kluczową dla oceny Kuklińskiego jest informacja o planowanym stanie
      wojennym i jego ucieczka z Polski.
      Nie sposób tego oceniać bez przypomnienia ówczesnej sytuyacji w Polsce. Kania
      został zastąpiony Jaruzelskim głównie po to, żeby zaprowadzić w Polsce
      porządek. Zostawmy na boku kto i jak ten porządek rozumiał. Jednak Jaruzelski
      wbrew różnym oczekiwaniom nie palił się (podobnie jak Kania) do rozwiązań
      siłowych. Mimo, że był poddawany ogromnej presji zewnętrznej (sowieci) i
      wewnętrznej ( beton partyjny i tzw. prawdziwi komuniści - ta presja była moim
      zdaniem bardziej dokuczliwa, szkoda, ze się o tym tak mało mówi)- zwlekał aż do
      granic możliwości.
      Jaruzelski wiedział, że stanowisko USA będzie kluczowe dla międzynarodowej
      sytuacji Polski. Chciał je znać. A może liczył, że stanowcze amerykańskie nie!
      będzie dla niego alibi przed Sowietami lub wpłynie na porozumienie się obu
      stron w Polsce?
      Kukliński ptzekazał Amerykanom plany stanu wojennego, to fakt poza dyskusją.
      Czy zrobił to jako ich szpieg czy jako emisariusz Jaruzelskiego? To jest
      pytanie otwarte. Amerykanie wywieźli Kuklińskiego, na sygnał o stanie wojennym
      nie zareagowali. Jaruzelski otrzymał wyraźną odpowiedź - wasza sprawa.
      Na marginesie - dla tych, którzy mieli i jeszcze mają złudzenia. Dla USA
      ówczesna sytuacja w Polsce była jedynie fragmentem ich walki z ZSRR, walki o
      globalne przywództwo nad światem. Mówiąc cynicznie, dla Amerykanów najbardziej
      korzystny był najokropniejszy scenariusz wydarzeń w Polsce - rozwiązanie
      siłowe, opór społeczeństwa, zamieszki i rozruchy, interwencja sowiecka.
      CD za chwilę
      • Gość: Jim odpowiedz IP: 216.233.75.* 22.02.04, 17:06
        Pułkownik Ryszard Kukliński ocalił Polskę.
        Autor: rolnikpolski


        --------------------------------------------------------------------------------
        Pułkownik Ryszard Kukliński ocalił Polskę od zagłady nuklearnej
        Dobrze zasłużył się Ojczyźnie
        We wczesnych latach siedemdziesiątych XX wieku Związek Sowiecki posiadał na
        kontynencie europejskim kolosalną przewagę nad USA i NATO, tak w ilości
        czołgów bojowych, jak i w liczebności armii sowieckiej oraz wojsk innych
        członków Paktu Warszawskiego. Logiczną konsekwencją tej sytuacji
        strategicznej było zainstalowanie w Europie przez Amerykanów broni
        nuklearnych w formie min, pocisków artyleryjskich i rakiet średniego zasięgu.
        Broń atomowa stała w pogotowiu, by zatrzymać sowiecką ofensywę, jak i
        zniszczyć zaplecze wojsk sowieckich atakujących zachodnią Europę.
        Celem ataku atomowego na Polskę miało być stworzenie tam strefy skażonej,
        która stałaby się radioaktywną barierą nie do przebycia między Związkiem
        Sowieckim i Europą Zachodnią. Zniszczenie terenu Polski i jednoczesne
        nienaruszenie oficjalnego terytorium Związku Sowieckiego dawało możliwość
        powstrzymania wybuchu wojny światowej. Taki jest sens opisu sytuacji
        strategicznej w książce "A Secret Life" Benjamina Weisera (Public Affairs,
        New York, 2004) poświęconej pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu, który zmarł
        w Tampie na Florydzie 12 lutego 2004 roku.
        Weiser, relacjonując swoje rozmowy z pułkownikiem Kuklińskim, pisze o 400-600
        amerykańskich pociskach nuklearnych, które wycelowano w Polskę w celu
        odcięcia sił sowieckich od frontu zachodniego. Miało to uniemożliwić Sowietom
        kontynuowanie ataku na Europę Zachodnią przez niedopuszczenie do walki
        dalszych wojsk Paktu Warszawskiego. 95 proc. sowieckich sił atakujących,
        składających się z tysięcy czołgów oraz pojazdów, musiało przejechać przez
        Polskę w drodze do Niemiec Zachodnich, Francji, Belgii, Holandii czy Danii.
        W wypadku uruchomienia przez Sowiety ofensywy na zachód bombardowanie i
        zniszczenie Polski przez setki taktycznych eksplozji atomowych mogło się
        odbyć bez eskalowania konfliktu w postaci masowego nuklearnego bombardowania
        przez Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki. Moment zatrzymania ofensywy
        sowieckiej atomowym zniszczeniem Polski miał być okazją do rokowań Ameryki z
        Sowietami, by nie dopuścić do wzajemnej nuklearnej zagłady obu tych państw. W
        tej sytuacji zniszczenie Polski miało dać chwilę swobody dla gry
        dyplomatycznej Ameryki i Rosji, żeby nie dopuścić do śmiertelnej katastrofy
        na skalę światową. Według Weisera, Kukliński powiedział, że nawet gdyby siłom
        sowieckim wraz z wojskami Paktu Warszawskiego udał się planowany atak na
        Europę Zachodnią, to Polska nie uniknęłaby zniszczenia w wyniku ataku
        wycelowanych w nią bomb nuklearnych.
        Zdaniem Weisera, tak rozeznawali sytuację strategiczną w Europie polscy
        oficerowie sztabowi, którzy rozumieli, że Polska jest śmiertelnie zagrożona
        planowanym sowieckim atakiem na zachodnią Europę - atakiem, o którym
        decydowała wyłącznie Moskwa. Polska nie miała żadnego wpływu na decyzje
        sowieckie i była "w obliczu eksterminacji bez jakiejkolwiek reprezentacji". W
        warunkach sowieckiego systemu bezpieczeństwa i działań sowieckiego aparatu
        terroru niemożliwe były jakiekolwiek skuteczne spiski czy konspiracja wśród
        polskich oficerów. W tej sytuacji jedyną możliwą interwencją było pozbawienie
        Sowietów możliwości niespodziewanego zaskoczenia sił NATO dzięki utrzymaniu w
        tajemnicy planów sowieckiego ataku. W obronie Polski, w celu utrudnienia
        planów ataku sowieckiego, istniała bardzo ryzykowna możliwość ujawnienia
        sowieckich planów wywiadowi amerykańskiemu.
        W wojsku zniewolonej przez Sowiety Polski jednym z oficerów sztabowych,
        którzy rozumieli krytyczną sytuację swojej Ojczyzny, był pułkownik Ryszard
        Kukliński. Pod koniec lata 1972 r. skontaktował się on z ambasadą amerykańską
        w Bonn i z wywiadem amerykańskim. Przez blisko dziesięć lat przekazał
        wywiadowi amerykańskiemu kilkadziesiąt tysięcy stron tajnych wojskowych
        dokumentów sowieckich, do których miał dostęp w Warszawie. Ryzykował życiem
        własnym i swojej rodziny, bo jak wiadomo wojska państw satelickich, w tym
        Polski, były stale pod kontrolą sowieckiego i miejscowego komunistycznego
        aparatu inwigilacji i terroru.
        W grudniu 1979 roku pułkownik Kukliński był przy podpisaniu w Warszawie przez
        sowieckiego ministra obrony Dmitrija Ustinowa statutu na czas wojny, mocą
        którego armia polska była formalnie pod sowiecką kontrolą. Była to dodatkowa
        formalność, ponieważ Sowieci zawsze utrzymywali kontrolę nad wojskami państw
        satelickich.
        W grudniu 1980 roku pułkownik Kukliński był także w Bukareszcie przy
        podpisaniu przez sowieckiego marszałka Wiktora Kulikowa, dowódcy sił Układu
        Warszawskiego, i generała Anatolija Gribkowa, szefa sztabu tych sił,
        protokołu ze zjazdu ministrów spraw wojskowych pań-stw satelickich. Kukliński
        przekazał też CIA wiadomość o sowieckich przygotowaniach do inwazji na Polskę
        przez siły sowieckie i innych członków Paktu Warszawskiego. Stało się to
        wkrótce przed jego ucieczką z Polski wraz z żoną Anną (Hanką) i synami
        Władysławem i Bogdanem. Potajemna ucieczka rodziny Kuklińskich była
        zorganizowana przez ambasadę amerykańską w Warszawie. Niestety, po przybyciu
        do Ameryki obydwaj synowie pułkownika Kuklińskiego w krótkim odstępie czasu
        zginęli tragicznie "w tajemniczych okolicznościach".
        Na pułkownika został wydany wyrok śmierci przez sąd PRL jako kara za
        szpiegostwo przeciw Sowietom (ciekawe, czy w "demokratycznej Polsce" jeszcze
        orzekają tacy sędziowie). W marcu 1995 Sąd Najwyższy w Warszawie
        przeprowadził specjalną rewizję sprawy pułkownika Kuklińskiego, uznając, że
        działał on "wobec siły wyższej z patriotycznych powodów".
        W 1997 roku w Watykanie pułkownik Kukliński został przyjęty przez Ojca
        Świętego Jana Pawła II. Wkrótce potem otrzymał tytuł honorowego obywatela
        miasta Krakowa, a 3 maja 1998 roku osobiście odebrał w Gdańsku dyplom
        honorowego obywatela tego miasta.
        Po śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego 12 lutego 2004 roku światowe
        media poświęciły mu wiele uwagi. Okolicznościowe spotkania trwają też w
        Stanach Zjednoczonych. W sobotę, 21 lutego, w czasie 22. Dorocznego Zjazdu
        Amerykańskiego Instytutu Polskiej Kultury w Clearwater na Florydzie,
        niedaleko domu zmarłego pułkownika, odbędzie się uroczystość wręczenia Annie
        Kuklińskiej odznaczenia za zasługi męża dla Polski i USA. Obecny będzie wnuk
        Ryszarda Kuklińskiego i synowa pułkownika. Razem z żoną mamy zamiar wziąć
        udział w tej uroczystości.
        W czasie obchodów związanych ze śmiercią pułkownika Ryszarda Kuklińskiego
        pamiętajmy, że w okresie zimnej wojny, w epoce nuklearnej równowagi terroru,
        masowy przekaz do USA sowieckich tajemnic wojskowych zmniejszał szansę
        sowieckiego ataku na zachodnią Europę i nuklearnego zniszczenia Polski przez
        amerykańskie bomby atomowe. Zupełne zniszczenie Polski miało być częścią
        amerykańskiej strategii obronnej. W miarę postępu militarnego i gospodarczego
        wyścigu zbrojeń między Ameryką i Związkiem Sowieckim rosła szansa, że Ameryka
        w końcu wygra ten wyścig, co też się stało. Natomiast pułkownik Kukliński
        zdobył sobie godne miejsce w panteonie polskich bohaterów, dobroczyńców
        Polski i Stanów Zjednoczonych, obok Tadeusza Kościuszki, Kazimierza
        Pułaskiego i - często bezimiennych - wielu innych.


      • kitop Re: KUKLIŃSKI - WERSJA III 22.02.04, 17:07
        Kolejne pytanie - czy Amerykanie wiedzieli, że Kukliński jest odwrócony lub pod
        kontrolą? Trudno powiedzieć, wywiady takich rzeczy nie ujawniają, często nawet
        po wielu, wielu latach.
        Ale po drodze był rok 90ty, upadek komunizmu, wiele tajemnic szlag trafił.
        Amerykanie mogli się zorientować, że zostali nabici w butelkę. Co zrobili? No
        wlaśnie, nikt nie przyznaje się z satysfakcją do tego, że ktoś go wystawił do
        wiatru. Przyjęli postawę - nic się nie stało! Proszę zwrócić uwagę na
        niepradopodobne, wręcz kuriozalne zabezpieczenie Kuklińskiego podczas
        oficjalnej wizyty w Polsce. Przecież była to demonstracja! Pierwszy cel jest
        jasny - patrzcie, jak my, Amerykanie, troszczymy się o naszych ludzi! a drugi i
        dalsze? Czy nie było to swoiste alibi dla Amerykanów? No bo jeżeli przyjąć, że
        istotnie zostali przez Polaków i Kuklińskiego wystawieni do wiatru, to zupełnie
        inaczej trzeba spojrzeć na dziwne, nagłe przypadki śmierci jego synów a takze
        na jego śmierć! W końcu był to nie taki jeszcze stary, zdrowy i sprawny
        mężczyzna!
        Nie wiele wiemy w tej sprawie. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek się dowiemy. Może
        są tacy, co wiedzą. Nie chciałbym mieć świadomości, że przyglądając się naszym
        sporom o Kuklińskiego śmieją się z nas w kułak.
        Może poczekajmy, może się tak nie spieszmy z ocenami. Najrozsądniejsze jest
        jak do tej pory zawołanie - ciszej nad tą trumną! Kieruję je do wszystkich
        którym emocje nie wyłączyły zdrowego rozsądku i zdolności myślenia.
        Będę wdzięczny za opinie. Na inwektywy nie pdpowiadam.
        • kitop Do Jima 22.02.04, 17:16
          To tekst z Naszego Dziennika, prawda? Mój drogi, mnie nie chodzi o propagandową
          awanturę, tych już było dosyć.
          Przy okazji, dajmy sobie spokój z tymi "strategicznymi" zasługami Kuklińskego.
          On o tym wszystkim mógł słyszeć, to jasne, ale dostępu do żadnych ważnych
          sowieckicj materiałów po prostu NIE MIAŁ! Żeby Ci ulżyć - Jaruzelski i Siwicki
          także nie!
          Ja przedstawiłem zupełnie inny problem, będę wdzięczny jak się do niego
          odniesiesz.
          • Gość: hen-ryk Re: Nie do Jima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 23:44
            Czy on odwrócony był, czy nie pewnie nigdy się nie dowiemy.

            Podobno to o stanie wojennym to była taka wielka tajemnica, którą przekazał
            Kukliński do USA. Jest to wg mnie bzdura. W tym roku - o roku ów - pracowałem
            wysoko w Sudetach przy granicy z Czechami. Około trzy tygodnie przed tą znaną
            wszystkim datą, pewien zwykły mieszkaniec tamtych stron, z małego miasteczka
            przestrzegał nas przed stanem wojennym. Wiedział wszystkie drobne szczegóły
            (ograniczenia w poruszaniu się, kontrola korespondencji, kontrola rozmow
            telefonicznych, blokady kont w bankach, terminy godzin policyjnych itd, itd) -
            cała masa drobiazgów, które po chyba dwudziestu dniach okazały się być
            rzeczywistością.

            Chłopak był młody, do tego czasu wiarygodny - znaliśmy sie z pół roku - i my,
            oczywiście najmądrzejsi na świecie, uznaliśmy zgodnie, że nas po prostu
            wypuszcza.
            Co to ma do rzeczy? Ano, jeśli zwykły człowiek niezwiązany z armią czy milicją
            wiedział o tym wszystkim, to ktoś zainteresowany znał to wszystko dużo
            wcześniej. Do tego niepotrzebny był jakiś wybitny podobno szpieg i
            przypisywanie mu zasług w tej dziedzinie dla mnie wygląda b. cienko.

            Cała ta propaganda już prędzej miała w latach poźnoosiemdziesiątych przykryć
            innych szpiegów ochronnym parasolem - no bo ten egzemplarz był spalony, to
            przynajmniej wykorzystano tą wpadkę racjonalnie.
            Pzdr
          • Gość: zakręcony nie osłabił IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.02.04, 23:51
            mam trochę inną teorię, a raczej inne spojrzenie na oficjalną wersję. Kukliński
            nie osłabił Układu Warszawskiego bo Moskwa przez 10 lat nie wiedziała o
            przecieku, więc nie była słabsza bo słabsza się nie czuła. Czyli przez dziesięć
            lat nie zmieniła się jej polityka względem wasali, ani polityka zagraniczna i
            wydatki własne na zbrojenia. Nawet jeżeli USA (NATO) czegoś się dowiedziały i
            jakieś elementy swojej armii gwałtownie wzmacniały to przecież ruskie też miały
            szpiegów. Teraz uwaga. W pewnym momencie Kukliński zwiewa i wszystko się
            wydało. Od tej chwili (nawet jeżeli wydało się na rok czy dwa przed ucieczką),
            aż do momentu podjęcia przez Polskę decyzji o chęci przystąpienia do NATO, CO
            SIĘ DZIEJE ??? Najpierw jeszcze LWP w sojuszu z Moskwą (a następnie odrodzone,
            niezależne i samorządne Wojsko Polskie) gwałtownie i z DUŻYM NAKŁADEM KOSZTÓW
            (czyli na koszt całego społeczeństwa) stara się odzyskać swoją tajność czyli
            zmiany kodów, dyslokacji, łączności i wszelkich innych dostępnych elementów. Te
            koszty okazują się podwójną głupotą bo większość z naowych tajności musimy
            teraz lojalnie udostępnić. I czy takie skutki zasługują na wdzięczność
            oglnonarodową? Przez tchurzostwo i głupotę, przez spektakularne ujawnienie
            planów stanu wojennego (które niczego nie dały) Kukliński wszystko zmarnował.
            No chyba że ktoś spróbuje wmówić światu. że blok komunistyczny rozleciał się
            nie dzięki Wałęsie i Solidarności tylko z powodu naszego (raczej
            amerykańskiego) szpiega. Jeżeli ten poroniony pomysł jest do obronienia, to
            niech Religa domaga się Nobla od Szwedów oraz przynajmniej honorowego
            obywatelstwa od wszystkich rzeczników demokracji światowej (proponuję zacząć od
            rządań pod adresem Kongrasu USA.
          • homosovieticus Re: Do ki-topa 23.02.04, 03:06
            kitop napisał:

            > To tekst z Naszego Dziennika, prawda? Mój drogi, mnie nie chodzi o
            propagandową
            >
            > awanturę, tych już było dosyć.
            > Przy okazji, dajmy sobie spokój z tymi "strategicznymi" zasługami
            Kuklińskego.
            > On o tym wszystkim mógł słyszeć, to jasne, ale dostępu do żadnych ważnych
            > sowieckicj materiałów po prostu NIE MIAŁ! Żeby Ci ulżyć - Jaruzelski i
            Siwicki
            > także nie!
            > Ja przedstawiłem zupełnie inny problem, będę wdzięczny jak się do niego
            > odniesiesz.

            Sporo wiesz.
            Dziwne,że do głowy ci nie przyszło ,że Kuklinski byl potrójnym agentem.
            Cia, Gru,Mosad.To Rosjanie go wywiezli z Polski.I wcale nie do Stanów.A po co
            Michnik na urlop jechał do Afryki południowej?
            No jak myslisz z kim tam rozmawiał?
            Przecież Sorge juz niezył!
            Masz jeszcze jakieś wiesci?
            • kitop Re: Do ki-topa 23.02.04, 21:17
              Czytałem Twoje wcześniejsze wypowiedzi na temat Kuklińskiego, dywagacje na
              temat etyki, opinie na różne inne tematy. Wybacz, nie mogę Cię potraktować
              poważnie, sądzę, że większość poważnych dyskutantów na Forum także.
              Jezeli poważnie twierdzisz, że zdrada zła oznacza dobro, to znaczy tylko tyle,
              że nie rozumiesz podstawowych problemów etycznych, mimo, że usiłujesz sprawić
              wrażenie, że jest odwrotnie.
              Mądrzy ludzie już dawno rozstrzygnęli problem - czy można okraść złodzieja? Nie
              wiesz jak? Tak samo jak ocenili hasło - nie ma wolności dla wrogów wolności.
              Nie wiesz jak? Tak samo jak problem zdrady. Nie wiesz jak? Zupełnie odmiennie
              niż Ty!
              Zajmij się lepiej czymś innym, nie kompromituj się.
              • Gość: anka Re: Do ki-topa IP: *.acn.pl 23.02.04, 21:54

                To ja ci zadam pytanie-czy można zranić w trakacie szarpaniny napastnika?
                Czy mogę zastrzelić porywacza,korzystając ,ze odłożył na moment broń?
                Wg twojej arcysubtelnej logiki _NIE,gdyż w tym momencie sprzeniewierzam się
                etyce i zrównuję się z oprawcą.
                Itd,itd,,,,

                • kitop Re: Do ki-topa 23.02.04, 22:23
                  > Anka: To ja ci zadam pytanie-czy można zranić w trakacie szarpaniny
                  napastnika?
                  > Czy mogę zastrzelić porywacza,korzystając ,ze odłożył na moment broń?
                  > Wg twojej arcysubtelnej logiki _NIE,gdyż w tym momencie sprzeniewierzam się
                  > etyce i zrównuję się z oprawcą.
                  > Itd,itd,,,,
                  Moja droga! Takie kwestie zostały już dawno rozstrzygnięte w teorii prawa. W
                  praktyce rozstrzygają je sądy. Chodzi Ci, jak rozumiem o obronę konieczną lub
                  stan wyższej konieczności. Ale to kwestie prawne a nie moralne! Nie myl,
                  proszę, tych zupełnie różnych spraw.
                  Jeżeli okradniesz złodzieja, to mimo, ze jest on złodziejem, Ty także
                  złodziejem zostaniesz! Gdyby ludzie postanowili, że jest inaczej, czy wiesz jak
                  wygladało by nasze życie? Proszę o trochę wyobraźni, tylko trochę!
                  W sensie moralnym Kukliński ZAWSZE pozostanie zdrajcą, niezależnie od
                  politycznych ocen i sądów na temat PRL, zależności od ZSRR, konfliktu w Polsce
                  lat 80-tych itd. Tu nie ma żadnego usprawiedliwienia! Można oczywiście
                  zastanawiać się i kłócić w sprawie politycznej oceny jego zachowania ale to nie
                  ma nic wspólnego z moralnością. Oceny polityczne mogą być różne, chociaż
                  powinniśmy pamiętać, że właściwie wiemy niewiele. Albo jeszcze mniej, co
                  starałem się przedstawić na wstępie. Nawet jeżeli było tak, że pomógł (wbrew
                  swojej woli) Jaruzelskiemu wprowadzić stan wojenny. Oceny moralnej, wolnej od
                  politycznych osadów, to nie zmieni!
                  • Gość: Abi Re: Do ki-topa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 15:21
                    No, no! Ciekawe, ciekawe. Zastanawia mnie tylko milczenie "dyżurnych"
                    apologetów Kuklińskiego. Czyżby dla nich było to po prostu za trudne?
                    • homosovieticus Nie za trudne tylko za głupie. Nowy dyskutant 24.02.04, 17:08
                      niczego nie wnosi ani w rozumienie etyki, ani światopogladu itd. Twierdzi
                      tylko ,że czytał co piszę i wyrobił sobie zdanie - podobnie jak inni mądrzy
                      forumowicze - że sie kompromituje i żem dureń.
                      Co to jest np. etyka ,moralność i ogólnie wiedza nowy dyskutant proponuje
                      ustalać demoikratycznie i dlatego zamiast argumentowac poeołuje sie na zdania
                      innych ignorantów.
                      Dziwi mnie po co chodził do szkoły, mógł przeciez zebrać opinię kolegów ze
                      swojego środowiska ,że jest wyuczony i "po ptakach".
                      • kitop do nowego (???) dyskutanta 24.02.04, 22:57
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10928321&a=10954514
                        A dalej szkoda słów.
                        • Gość: odtainiony Re: do nowego (???) dyskutanta IP: *.inteko.com.pl 25.02.04, 15:55
                          Polscy przywódcy prowadzili grę Kuklińskiego podsyłając mu materiały. Wszystko
                          po to ,żeby nie było interwencji radzieckiej w Polsce,włącznie z jego ucieczką
                          do USA.
                          • Gość: Abi Homo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 21:33
                          • Gość: Abi Do homogłupa czy jakoś tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 21:42
                            I znów się wygłupiłeś! W poważnej dyskusji poszedleś w "zgrywę" maskując to, że
                            nic nie rozumiesz. Nie po raz pierwszy! Homo, zajmij się czymś innym, na forum
                            jest tyle tematów dla.... Przepraszam, chciałem napisać dla przygłupów ale moja
                            wrodzona wrażliwość powstrzymała mnie przed tym. Powiedzmy - dla
                            postrzegających świat inaczej. OK?
                            I nie odpowiadaj, proszę! Znów napieprzysz coś idiotycznego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka