unita
19.02.02, 11:51
Nie tak dawno rozmawiałem z młodym oko. 30 - letnim Niemcem, naukowcem
zajmującym się stosunkami polsko-niemieckimi. Zaczęliśmu rozmawiać na
stereotypach narodowych. I on powiedział, że Polacy to przede
wszystkim "apołeczny" naród, rozdmuchana prywata i ciągle pokutująca zasada "na
zagrodzie równy wojewodzie". Kiedy dodał czystą polsczyzną , że Polacy to
warhoły, i niczego się nie nauczyły stracąc niepodległość dalej traktując kraj
jak kawał sukna, z którego każdy rwie ile się da - to już mnie trochę
zdenerwowało. Ale spokojnie to żaden nazista, czysty Niemiec z północn-
zachodniej części (Kolonia).
Mówi jako Niemiec popiera warunki stawiane przez UE polskiemu rolnictwu, gdyż
RFN musiałaby więcej płacić do wspólnej kasy. Nie rozumie tylko jak Polacy mogą
się zgodzić na tak dyskryminujące warunki, z góry skazujące polskich rolników
na zagładę. Dodał, że Unia robi swoją politykę akcesyjną dobrze, tj. dba o
interesy już w niej będących państw. Ale mówił takze, że kompletnie byłoby to w
Niemczech do przyjęcia, żeby jakaś niemiecka partia pozwalała sobie na
akceptację nierównych warunków dla niemieckich rolników. Na zakończenie tej
( dość długiej rozmowy) dodał, że tu wychodzi polskie warholstwo. Zamiast
solidaryzować się i murem bronić równych szans wyłazi prywata i intersiarstwo
poszczególnych partii, koterii i grupek i partyjek, których działacze
sprzedadzą każdego i ostatnią skórę, żeby jak najszybciej objąć stołki w
Brukseli.
Nie jestem germanofilem, ale przyznacie, że jak na Niemca wygłosił on nietypowe
sądy pod adresem Polski i naszej klasy politycznej. A nie jest to zwykły
robol...