lej_czerwonego
31.07.10, 12:34
"Otóż od czwartego kwartału 2005 r. do czwartego kwartału 2007 r., a więc
za rządów odżegnującego się od liberalizmu PiS liczba pracujących w sektorze
„administracji publicznej, obrony narodowej i obowiązkowych zabezpieczeń
społecznych” (ale „bez zatrudnionych w działalności w zakresie obrony
narodowej i bezpieczeństwa publicznego”, czyli bez żołnierzy, policjantów i
funkcjonariuszy służb specjalnych – sami urzędnicy) wzrosła z 557,2 tys. do
572,2 tys. – o 15 tysięcy osób. Natomiast od czwartego kwartału 2007 r. do
czwartego kwartału 2009 r., za rządów „liberałów” z PO, liczba ta wzrosła od
572,2 tys. do 620,6 tys. – o ponad 48 tysięcy osób. A jeśli doliczyć dodatkowo
pierwszy kwartał bieżącego roku, to liczba ta wzrosła do 633,6 tys. – czyli o
ponad 60 tysięcy osób od początku rządów Donalda Tuska. Okazuje się, że za
rządów samozwańczych liberałów liczba urzędników przyrasta średnio w tempie
ponad 3,5 raza szybszym niż za rządów jawnych zwolenników silnego państwa z
PiS"