Gość: luvski
IP: 217.97.135.*
31.03.04, 09:18
Na poczatku od razu mała dygresja: wczoraj podawano wyniki sondazu badającego
poziom zaufania do polityków. Z sonadazu wynikało ( nie będę cytował
dokładnie), ze kwaśniewski ma - 60%, lepper - 50%, Rokita - 48%. Jakie
wnioski wyciągają z tego dziennikarze? W tvp, w obecności socjologów, padło
stwierdzenie, ze lepperowi ufa co drugi Polak (sic!). Z tego samego sondażu
wynika jednak ze Rokicie również ufa nie mal co drugi Polak, a kwasnieskiemu
ufa co 1,5 polak:) O co chodzi? W sondażu odpowiadający może wybrać kilka
odpowiedzi i dochodzi do absurdalnej sytuacji, w której ta sama osoba może
stwierdzic w kwestionariuszu, ze ufa lepperowi, kawasniewskiemu i rokicie
Absurd, prawda? Natomiast szokujące jest to, ze ani dziennikarze, ani
zapraszani do studia socjologowi, nie zwracaja na te sprzeczności
najmniejszej uwagi, tylko zaczynają tworzyc na antenie całkowicie
nierzeczywistą interpretację tych wyników lansując przy okazji leppera.
Przez to zawieszenie myslenia zaczęliśmy zyc w postmodernistycznej
rzeczywistości politycznego matriksa. W tej rzeczywistości sondaże stały
narzędziem wynoszenia i obalania polityki i polityków. Sondaże zniszczyły
millera, teraz zniszcza rokite ( własnie spadły notowania PO) i za chwile
wyniosa do władzy leppera na zasadzie samospełniającej się przepowiedni.
kiedys mialem przyjemność brać udział w seminarium zatytułowanym ‘ O
fatalnym wpływie socjologii na dyskurs publiczny w Polsce’. Rzeczywiście ten
wpływ stał się dzisiaj czyms fatalnym. media wspólnie z instytutami
badawczymi, przez kompletny brak dystansu i traktowanie badań jako towaru,
kreują całkowicie fałszywy obraz rzeczywistości a arbitralnie uzyskane dane
interpretowane są na modłę aktualnych fobii i lęków przezywanych przez
komentatorów i dziennikarzy.