basia.basia
31.03.04, 21:38
Aż 41 proc. Polaków uwierzyło Janowi Rokicie, że opóźnialiśmy publikację
artykułu o aferze Rywina, by prowadzić korupcyjną grę z rządem. Taka plama na
imieniu "Gazety" boli i niewielką pociechą jest, że niemal tyle samo (36
proc.) uważa, że kierowaliśmy się bądź kryteriami zawodowymi (dziennikarskie
śledztwo), bądź patriotycznymi (interes państwa). Zła opinia boli,
bo "Gazeta" służy opinii publicznej i jej zaufanie jest naszym jedynym
kapitałem.
Płacimy gorzką cenę za opóźnienie publikacji. Czekaliśmy, aż nasi
dziennikarze i Adam Michnik w rozmowach z mnóstwem osób rozszyfrują grupę
trzymającą władzę. Czekaliśmy na szczyt w Kopenhadze, by nie rzucać takiej
bomby w delikatnym momencie polskiej historii. Czekaliśmy na autoryzację
wypowiedzi premiera o konfrontacji z Michnikiem i Rywinem.
Nauczka jest jasna - dziennikarze powinni służyć opinii publicznej także w
tym sensie, że trzeba służyć szybko. Ale przecież - choć z opóźnieniem -
wykonaliśmy pracę: to Michnik nagrał Rywina, to "Gazeta" ujawniła próbę
korupcji i to stało się impulsem do czyszczenia życia publicznego. Taki jest
bilans sprawy Rywina.
Dlaczego Rokita, dla wielu z nas nadzieja na powstrzymanie Leppera, tak
szkaluje "Gazetę"? Może zaślepia go pasja śledcza? Obserwowałem nieraz, jak
nasi dziennikarze śledczy pracujący miesiącami nad jakąś sprawą jakby się w
niej zatracali, wszystko im się ze wszystkim kojarzyło, wszystkich
podejrzewali o najgorsze itp.
Niestety, bardziej prawdopodobne jest to, że Rokita świetnie wie, że ani
Michnik (znany zresztą z ignorancji w sprawach finansowych), ani inni
szefowie "Gazety" i Agory, ludzie o krystalicznej opinii, nie prowadzili
gierek z rządem. Wie, ale uznał, że opłaca mu się wystąpić w roli
pogromcy "Gazety", bo w ten sposób odbiera punkty Lepperowi. A przy okazji
osłabia niezależną gazetę, która politykom przy władzy zawsze sprawia kłopot.
Rokita powtarza w kółko, że ręczy za każde słowo i każdy dowód. Wybaczcie, że
napiszę tu znowu o sobie. To prawdopodobnie Piotr Pacewicz - pisze Rokita na
s. 13 swej książki - umówił Michnika z Rywinem. Na s. 23 pisze, że Jakubowska
połączyła się "z numerem telefonu Piotra Pacewicza, który organizował
spotkanie Michnika z Rywinem...". Tu już nie ma żadnego "prawdopodobnie".
Na rewelacje Rokity odpowiedziałem, że byłem wtedy na spływie kajakowym i
nigdy nie rozmawiałem z Rywinem. Prokuratura wydała oświadczenie, że
połączenia, o których pisze Rokita, nie były z mojego telefonu. Czyli Rokita
się pomylił lub świadomie kłamał.
I co? I nic. Nie oczekiwałem przeprosin, bo takie zachowanie jest powyżej
klasy polskiej klasy politycznej. Pal to diabli. Wolałbym, żeby mój casus dał
Rokicie przynajmniej do myślenia, ale szczerze mówiąc, nie liczę na to.
Bo jak ktoś ma rację, to ma. Co z tego, jeśli fakty nie zgadzają się z tą
racją?
-----------------------------------------------------------------------------
No i tak! Wszystkiemu winien Rokita!
Ale Ci co tak podsumowali Gazetę w tym sondażu
niekoniecznie czytali "część projektu raportu Rokity"!
Zastanawiające jest też to, dlaczego ankietowani bardziej
wierzą Rokicie (choć uważam, że może polegają też na swoim
rozsądku) niż Gazecie. Może nad tym byście się zastanowili?