iza.bella.iza
04.04.04, 20:37
Mój poprzedni post na temat UW wywołał wiele emocji. Moje proste pytanie „Czy
rozłam w SLD dobije UW” i nazwanie przeze mnie dwóch ludzi, związanych z tym
ugrupowaniem „dupkami” wywołało falę wściekłości i oskarżenia mnie o
oszołomstwo, agitację partyjną lub schlebianie Samoobronie. Nie spodziewałam
się, że obecni zwolennicy Unii Wolności mają tylko takie argumenty w
polemice. Myślałam, że pozostali przy niej jeszcze jacyś inteligentni ludzie
i mają coś ciekawego do powiedzenia. Moje nadzieje na merytoryczną dyskusję
podtrzymało tylko kilka osób (w szczególności Panidalloway), choć żadna z
nich nie odpowiedziała na postawione pytanie. Spróbuję więc jeszcze raz.
Teraz, kiedy moje emocje opadły, przeredagowałam trochę treść postu i dodałam
do niego pewne rzeczy, żeby przedmiot dyskusji stał się jaśniejszy, a moja o
nim opinia klarowniejsza.
„Unia Wolności powinna coraz ściślej współpracować z Platformą Obywatelską i
mniejszymi ugrupowaniami powstałymi po rozpadzie AWS - twierdzi część
polityków UW. Z kolei szef partii Władysław Frasyniuk z nadzieją patrzy na
ewentualną współpracę z SDPL Marka Borowskiego tak, by w przyszłości stworzyć
jedną partię , bo nie wyobraża sobie współdziałania z Janem Rokitą”
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2000128.html
Okazuje się, że rozłam w SLD stał się papierkiem lakmusowym dla UW. Wreszcie
widać z kim kto chce trzymać. Niejasne oblicze ideowe tej partii powoli się
krystalizuje i wygląda na to, że ujrzymy nie jedną a kilka twarzy. I dobrze!
Od zawsze głównym hasłem UW było - "troska o państwo" . Teraz okaże się, o
jakie państwo troszczą się Frasyniuk z kolegami. Czy o państwo sprawne,
praworządne i sprzyjające obywatelowi - czy o państwo lewe, koślawe, wsparte
na przegniłych fundamentach (rodem z poprzedniej epoki) i spróchniałych
belkach?
Siła UW to tylko wspomnienie - już się nie odrodzi.
Dalej za GW: „W ostatnich sondażach poparcie dla UW waha się w granicach 2-3
proc., czyli poniżej progu umożliwiającego wejście do parlamentu. W lutym
Unia wystąpiła z apelem do PO i PiS o wspólne rozmowy programowe, jednak obie
partie uznały ten gest za zdecydowanie przedwczesny. Liderzy PiS i PO
podkreślali, że rozmowy o programie będą miały sens dopiero wtedy, gdy UW
odzyska zaufanie społeczne”
Część działaczy UW i to najważniejszych wycofała się na emeryturę lub odeszła
z polityki ku innym dziedzinom. Ci, co zostali teraz się podzielą i przejdą
do innych ugrupowań. Nawet nie jest mi żal, mimo tego, że zawsze głosowałam
na tą partię. Dziś już bym tego nie zrobiła. Przez 15 lat dorosłam i
dojrzałam do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków. Nie potrzebuję
guru w postaci obecnego przywódcy UW – Władysława Frasyniuka („- Politycy nie
są - w przeciwieństwie do aktorów - od tego, by podobać się publiczności,
która kupiła bilet, tylko od tego, by zmieniać gusty publiczności, by
zmieniać otaczająca rzeczywistość „) czy naczelnego Gazety Wyborczej. I wielu
innych dawnych zwolenników tej partii i tej gazety również. Czy ci faceci,
poczuwający się do bycia naszymi nauczycielami, ponieważ zawsze wszystko
najlepiej wiedzą są w stanie to zrozumieć?
Może lepiej niech nam odpowiedzą na parę niewygodnych pytań, które zdaję im w
imieniu wyborców, którzy przez 15 lat oddawali na nich swoje głosy, a teraz
czują się oszukani.
Dlaczego działacze PZPR tak się świetnie urządzili w naszej ojczyźnie?
Dlaczego dla Michnika ważniejsza jest przyjaźń z Millerem i Kwaśniewskimniż
powidzenie całej prawdy w aferze Rywina?
Dlaczego redaktor Łuczywo nazywa Rokitę schizofrenikiem zamiast rzeczowo (a
można tak – odsyłam do Leszka z Sopotu) wykazać słabości jego raportu?
Dlaczego w chwili gdy dwa największe państwa UE postanowiły wyrzucić do kosza
traktat nicejski, wynegocjowany przez całą wspólnotę obecnych i przyszłych
członków i będący podstawą propagandy przedreferendalnej, to politycy UW
powiedzieli, że Polska powinna się na zgodzić i nie podskakiwać?
Dlaczego Frasyniukowi jest bliżej do Borowskiego, Lewandowskiego (który W SKŚ
głosował przeciw przesłuchaniu prezydenta i przeciw ujawnieniu bilingów
premiera) i Celińskiego (który już się kiedyś na niego wypiął) niż do dawnych
kolegów z OKP? Czy może dlatego, że borówki nie zdają kłopotliwych pytań?
Dlaczego w UW nie ma dziś ani Kuronia, ani Mazowieckiego? Dlaczego tylko
Kuronia stać na pokorną samokrytykę, której dał wyraz m.in. w wywiadzie z
Najsztubem? Pozwolę sobie zacytować go na koniec mojego postu:
<<Byłem człowiekiem odpowiedzialnym za nowy ład w tym kraju i muszę
powiedzieć: "Przepraszam Państwa, spieprzyłem to". Bo jeżeli mamy dobrze
ponad połowę ludzi żyjących na poziomie minimum socjalnego, a 15 procent na
poziomie minimum egzystencji, to nasuwa się pytanie: "Do czego ma być ta
zaimportowana przez nas gospodarka?". Bo wiadomo już, że nie do tego, żeby
zaspokajać różne społeczne dążenia lub potrzeby, jak to lubią mówić niektórzy
psychologowie. Gospodarka u nas do tego nie służy. Z mego punktu widzenia
taka gospodarka jest po prostu nieużyteczna, bo społeczeństwo jest dla tej
gospodarki, a nie ona dla społeczeństwa. I to jest klęska przecież nie tylko
polska.
[...] Proszę zobaczyć, co się zdarzyło! Nastrój znaczącej części
społeczeństwa jest taki: "Wynieśliśmy tę władzę na plecach, a oni nam
wykręcili taki numer!". Wykręcili numer, wprowadzając kompletnie utopijną,
rynkową, monetarystyczną politykę! I zrobili to przemocą, odgórnie! Wyniósł
nas do władzy potężny ruch, w którym myśmy o różne rzeczy nawzajem się
pytali, a nie zapytaliśmy, jaką drogą pójdziemy w nowej Polsce. Po prostu
żeśmy to zadekretowali - robimy plan Balcerowicza! Ludzie ledwo żyli, zakłady
padały. Oszukaliśmy ich.
Muszę się przyznać, że byłem przygotowany do obalania państwa, a nie do tego,
żeby nim rządzić. Jednak zauważyłem na samym początku naszego rządzenia, że
ludzie to muszą odrzucić, że będą mieli ku temu realne powody. Ludzie
oczywiście się zbuntowali i na czele tego buntu stanął legendarny przywódca
Solidarności. Były wybory prezydenckie, w których głosowano nie przeciw
kandydatowi Mazowieckiemu, tylko przeciw Balcerowiczowi. I ludzie wybrali
swojego przywódcę - Lecha Wałęsę. A co im natychmiast zrobił wymarzony
Wałęsa? Na dzień dobry, symbolicznie, zrobił Balcerowicza ministrem finansów
i wicepremierem! Powiedział, że będzie robił to samo. Po takim oszustwie
musiało się narodzić to całe towarzystwo oszołomów i karierowiczów.
Przekazaliśmy władzę płynnie, z własnej woli, administratorom swoich karier.
A trzeba już rozstrzygać problemy europejskie! Jak my możemy rozstrzygać
problemy europejskie, kiedy nikt nas tego nie uczy, na żadnym szczeblu nauki,
a poza tym nie podjęliśmy prób naprawy naszej demokracji? Żeby z tego wyjść,
potrzebne jest zupełnie nowe rozdanie polityczne.>>