sclavus
10.11.10, 15:36
Z refleksji na temat święta niepodległości w Naszym Dzienniku
Warszawę międzywojenną podziwiano jako miasto ludzi, którzy potrafią skrzyć dowcipem, lekkością, wdziękiem rozmowy, a także jako miasto wyjątkowo eleganckie. Z elegancją szła czystość. Stolica lśniła. Dlatego gdy kulturalny człowiek wybierał się do śródmieścia, starał się o staranny, odświętny strój. Warszawa zobowiązywała. Przysłowiowy niemal stał się wygląd portierów hotelowych, wytwornych sklepów, restauracji i kawiarni, bruków lśniących czystością, eleganckich witryn - to miasto pachniało. Warszawskie bzy w Ogrodzie Botanicznym nie bez powodu były jego symbolem.
Były także symbolem ładu metafizycznego, którym stolica promieniowała i który po wojnie nie od razu, przez parę dziesięcioleci rozpadał się, wchłaniany przez nową kulturę, nowe obyczaje. Aż do tragicznego finału - usunięcia krzyża pod pretekstem jego obrony
Sorry za przydługi cytat - chciałem krótszy, ale woltyżerka nie była tak wysokich lotów... :)