Dodaj do ulubionych

Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga?

12.04.04, 19:57
Nie jestem zlosliwa i nie chce nikogo urazic. Prosze tylko o wyjasnienie,
sama mam braki w tej dziedzinie, a jestem niewierzaca. To, co mozna uslyszec
o Jezusie, jego zyciu i poczeciu, mozna wytlumaczyc w normalny ludzki sposob:
Maryja zdradzila Jozefa a jednak ten Ja kochal tak bardzo ze zostawil przy
sobie, Jezus byl swietnym mowca, czlowiekiem z charyzma, ktory potrafil
pociagnac za soba tlumy. A potem zginal na krzyzu wierzac do konca w to co
wierzyl. Dlaczego Bog wybral sobie taki dziwny sposob odkupienia grzechow?
Dlaczego wlasnie przez smierc? Jesli byl wszechmogacy nie mogl tego zrobic
inaczej? W mojej glowie rodzi sie jeszcze wiele pytan, nie moge zrozumiec co
bylo takiego w Jezusie, w tej smierci, ze to, co poczatkowo bylo uznawane za
sekte w tamtych czasach (a sekt bylo wiele) przetrwalo 2000 lat jako jedna z
najpotezniejszych religii swiata. Prosze Was o wyjasnienie mi (przekonanie
mnie?) co wiecie wy, czego nie wiem ja, ze wg mnie wszystko mozna wyjasnic w
normalny, wcale nieboski sposob?
Obserwuj wątek
    • Gość: piessek Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.mtnet.com.pl / *.mt.pl 12.04.04, 20:31
      Niestety nie wszystko można wyjaśnić w normalny, naukowy sposób i tu pojawia
      się dar zwany Wiarą, który , albo się posiada, albo nabywa, albo nie posiada,
      albo traci posiadając wcześniej.
      Chrystus był Wielkim Prorokiem, a czy Bogiem?
      Mówił, że tak, wierząc w to co mówił wierzymy też w jego "boskość".
      Wątpiącym dobrze radzić,mówi Pismo, ale co oznacza "dobrze"?.......
      • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 17.04.04, 20:05
        Gość portalu: piessek napisał(a):

        > Wątpiącym dobrze radzić,mówi Pismo, ale co oznacza "dobrze"?.......
        Zgodnie z prawda.
      • Gość: Oozie Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.handelsbanken.se 19.04.04, 16:46
        Gość portalu: piessek napisał(a):

        > Chrystus był Wielkim Prorokiem

        Nie był prorokiem. Żył (o ile żył a nie jest to legenda) 350 lat po czasach
        proroków.
    • Gość: Puchatek Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.Elektron.pl 12.04.04, 20:50
      Pekro droga, litości! :)

      W krótkim mailu tyle pytań - a jedno ważniejsze od drugiego... I co, myślisz,
      że ktoś Ci w kilu słowach odpowie na pytania tej miary? Toż to dla wielu ludzi
      centrum ich życia i wartości...

      Ja mogę Ci tylko krótko i ogólnie - na razie. Chętnie bym szerzej, ale... nie
      dam rady przy komputerze spędzić najbliższego tygodnia :)

      > To, co mozna uslyszec
      > o Jezusie, jego zyciu i poczeciu, mozna wytlumaczyc w normalny ludzki sposob:
      >(...)

      Wszystko (prawie...) można wytłumaczyć w normalny, ludzki sposób. Nie ma (w
      sensie dosłownym) "dowodu na istnienie Boga", ani dowodu na to, że Jezus był
      synem Bożym. To indywidualny wybó każdego z nas, czy WIERZY w to, co mówi
      Ewangelia, czy nie.

      > A potem zginal na krzyzu wierzac do konca w to co
      > wierzyl. Dlaczego Bog wybral sobie taki dziwny sposob odkupienia grzechow?

      Dlaczego - to najgorsze pytanie w sprawach odnoszących sie do Boga. Najgorsze w
      tym sensie, że jeśli się wierzy w Boga (mam na myśli Boga takiego, jak Go
      przedstawia Biblia, w Jakiego wierzą chrześcijanie i żydzi...), to jednym z
      podstawowych elementów tej wiary jest stwierdzenie, że Bóg jest kimś
      KOMPLETNIE, ABSOLUTNIE INNYM niż my, niż ktokolwiek i cokolwiek na tym świecie.
      Słowem kluczowym jest tu niewątpliwie miłość. Dać się za kogoś zabić - nie ma
      większego "dowodu miłości". Chyba trzeba iść tm tropem...

      > Dlaczego wlasnie przez smierc? Jesli byl wszechmogacy nie mogl tego zrobic
      > inaczej?

      Mógł - a jednak wybrał taką drogę.

      > W mojej glowie rodzi sie jeszcze wiele pytan, nie moge zrozumiec co
      > bylo takiego w Jezusie, w tej smierci (...)

      Jego współcześni też nie rozumieli. "Kimże On jest..." - pytali apostołowie,
      którzy wtedy już z Nim chodzili od jakiegoś czasu...
      Tak naprawdę - to nie jest pytanie o teorie teologiczne czy filozoficzne, bo
      one - choć mogą pomóc - nie na wiele się zdadzą. To jest pytanie
      egzystencjalne. Człowiek wierzący - to taki, który SPOTKAŁ Jezusa. I który
      doświadczył Jego miłości. Jeśli człowiek doświadczy miłości, to wszelkie teorie
      są juz mniej ważne. To tak, jak między ludźmi - jak kogoś pokochasz, to dopiero
      wtedy naprawdę go poznajesz. A jeśli tylko starasz się poznać (dowiedzieć o nim
      jak najwięcej), to jeszcze wcale nie znaczy, że go pokochasz...

      > Prosze Was o wyjasnienie mi (przekonanie
      > mnie?) co wiecie wy, czego nie wiem ja, ze wg mnie wszystko mozna wyjasnic w
      > normalny, wcale nieboski sposob?

      Nie przekonam Cie - gdybym chciał Cię przekonywać, byłbym głupcem. Ja mogę Ci
      tylko powiedzieć to samo, co mówił Frossard, kiedy - będąc ateistą - nawrócił
      się: "Jezus żyje. Wiem to, bo go spotkałem".
      Doświadczyłem Jego miłości - to jedyne, co się liczy (wszystkie "teorie" to
      tylko komentarze i nieudolne, ludzkie próby zrozumienia. Potrzebne, ale
      niewystarczające).
      Wiem, że jest Ktoś, kto mnie (MNIE! Osobiście MNIE!) kocha tak bardzo, że dał
      się zabić, żeby mnie ocalić.

      No, to teraz się zacznie. Zaraz się tu zjawią tacy, którzy poświęcą mnóstwo
      czasu i energii, żeby udowadniać, że głupoty gadam :)))
      No, ale Bóg z nimi. Mówię o moim życiu.
      • pekra Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 21:11
        Dziekuje Puchatku. Ale czy Bog nie mogl po prostu odpuscic nam naszych
        grzechow, powiedzmy, pstryknieciem palcow? Czymkolwiek? Przeciez to on
        odpuszcza grzechy. Te moje pytania sa pewnie infantylne. Poza tym Bog - jako
        Wszechmogacy - moze mnie, nas ocalic ot tak, samych "chceniem".
        Wiem ze to kwestia wiary, ale dlaczego dzis czlowiek, ktory zacznie glosic
        Prawde i swoje nauki, mowiac ze jest synem Boga, nie moze zostac uznany za Syna
        Boga? Gdzie nasza wiara? Dlaczego wszyscy przywodcy sekt, czy po prostu
        Glosiciele owej Prawdy, ludzie nazywajacy siebie prorokami, mesjaszami, synami
        boga, sa przez nas uznawani dzis za szalencow? Czym roznia sie od tamtego
        Glosiciela? Czy tylko tym, ze ludzie juz potrafia wyjasnic wiele zjawisk zwykla
        fizyka, biologia czy chemia?
        Czasem zaluje ze brak mi wiary i oparcia w Kims kto nade mna czuwa i kocha
        bezgranicznie. Ale religia tak swietnie tlumaczy wszystko! (mydli oczy?) -
        jestes biedny i cierpisz? ok, po smierci bedziesz w raju. Wszystko odklada
        na "pozniej" - takie "pozniej" ktorego nie jestesmy w stanie sprawdzic.
        Doznajesz krzywd i upokorzen mimo ze jestes dobry? -ok, to Bog cie sprawdza.
        itd, itp. Jak wyjasnic fenomen wiary, religii, chrzescijanstwa? Czy tylko tym
        ze czlowiek po prostu MUSI wierzyc ze czeka go lepsze jutro, nagroda, oparcie w
        Kims?
        • stefan4 Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 22:16
          pekra:
          > Ale czy Bog nie mogl po prostu odpuscic nam naszych grzechow, powiedzmy,
          > pstryknieciem palcow?

          A po co? Dla naszej wygody? Może lepiej, żebyśmy takiej wygody nie mieli?

          Na wartość człowieka składa się ilość trudności które pokonał. Jeśli mu
          wygładzisz drogę pod nogami, tak że wszystko mu się spełni zanim zdąży zamarzyć,
          to taki człowiek nie będzie nic wart.

          - Stefan
      • stefan4 Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 22:10
        Puchatek:
        > No, to teraz się zacznie. Zaraz się tu zjawią tacy, którzy poświęcą mnóstwo
        > czasu i energii, żeby udowadniać, że głupoty gadam :)))

        Zapewne, ale to jeszcze nie w tym poście. Nie gadasz głupot tylko dajesz tak
        zwane ,,świadectwo''. A ja dam inne ,,świadectwo'' i miejmy nadzieję, że z
        dwóch zupełnie innych tonów złoży się akord a nie jakiś straszny fałsz.

        Ja w moim długim życiu nikogo nadprzyrodzonego nie spotkałem, ale już się
        nauczyłem, gdzie go na pewno nie szukać. Odpowiedzi na pytania racjonalne,
        takie jak o pochodzenie życia na Ziemi lub na historyczność pewnych faktów,
        dostarcza nauka a nie wiara.

        Największą wartością emanującą z dziejów Chrystusa jest nauka moralna, jak żyć,
        żeby bez wstydu patrzeć w lustro. Chrystus zainwestował swoje życie w to, żeby
        pozostała po nim ,,siła fatalna'' przerabiająca ludzi w aniołów. Minęło 2
        tysiące lat, najwyższy czas na ocenę opłacalności tej inwestycji. Czy jesteśmy
        lepsi z nią niż bylibyśmy bez niej? Jeśli tak i rokowania na przyszłość są
        równie dobre, to należy nadal iść tą samą drogą. Jeśli nie, to należy czym
        prędzej się z tej przygody wycofać odpisując dotychczasowe nakłady na straty.

        Trudno udzielić całkowicie obiektywnej odpowiedzi na pytanie o wpływ nauki
        Chrystusa na moralną naprawę ludzkości, bo nie ma na świecie ludzi nietkniętych
        chrześcijaństwem, nie ma więc z kogo zestawić grupy kontrolnej dla porównań. To
        znaczy chrześcijaństwo ma wyznawców, ma niereligijnych zwolenników, ma
        przeciwników i ma zapamiętałych wrogów, ale nie ma takich, którzy o nim nic nie
        wiedzą. Najlepsze przybliżenie takiej oceny otrzymamy przyglądając się, jak
        postępują w trudnych moralnie sytuacjach ludzie wierzący i ludzie niewierzący.
        Kto w wyniku takiej obserwacji dojdzie do wniosku, że wierzącym trochę łatwiej
        przychodzi wybór drogi dobra i czystości niż niewierzącym, ten powinien uznać
        Chrystusa przynajmniej za wielkiego proroka. Kto dojdzie do wniosku, że sposób
        postępowania nijak nie koreluje z religijnością, powinien nauki Chrystusa
        odrzucić.

        Pekra, Twoje pytanie, czy Maria zdradziła Józefa a on jej wybaczył,
        prawdopodobnie nigdy nie znajdzie racjonalnej odpowiedzi. Ale odpowiedź na nie
        nie ma znaczenia. Jeśli go zdradziła w zwykły ziemski sposob, to Józef był
        jedynym pokrzywdzonym tym uczynkiem. W takiej sytuacji miał prawo go w pełni
        wybaczyć. To jest sprawa między Marią a Józefem
        • pekra Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 22:33
          > Pekra, Twoje pytanie, czy Maria zdradziła Józefa a on jej wybaczył,
          > prawdopodobnie nigdy nie znajdzie racjonalnej odpowiedzi. Ale odpowiedź na
          nie
          > nie ma znaczenia. Jeśli go zdradziła w zwykły ziemski sposob, to Józef był
          > jedynym pokrzywdzonym tym uczynkiem. W takiej sytuacji miał prawo go w pełni
          > wybaczyć. To jest sprawa między Marią a Józefem
          • stefan4 Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 23:01
            pekra:
            > Jasne, ze nos w sos, jesli chodziloby o sasiada czy znajomego itp. Ale mowimy
            > o przekazie religijnym, podstawie wiary w to, ze Jezus byl Synem Boga.

            Tym, co to znaczy ,,być synem Boga'' niech się zajmują wierzący. Ty mówiłaś, że
            jesteś niewierząca, zatem to sformułowanie nie ma dla Ciebie sensu
            • pekra Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 23:34
              stefan4 napisał:

              > pekra:
              > > Jasne, ze nos w sos, jesli chodziloby o sasiada czy znajomego itp. Ale mow
              > imy
              > > o przekazie religijnym, podstawie wiary w to, ze Jezus byl Synem Boga.
              >
              > Tym, co to znaczy ,,być synem Boga'' niech się zajmują wierzący. Ty mówiłaś,
              ż
              > e
              > jesteś niewierząca, zatem to sformułowanie nie ma dla Ciebie sensu
              • pekra Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 23:36
                stefan4 napisał:
                >
                > Pisałaś ,,nie jestem zlosliwa i nie chce nikogo urazic''
                • pekra Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 12.04.04, 23:37
                  Przepraszam, cos mi nie wyszlo w poprzednim wpisie... :-(
                • stefan4 Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 13.04.04, 10:33
                  pekra:
                  > Do tego Stefanie sluzy forum -skoro mam pytanie zadaje je. Kto ma chec - sam,
                  > dobrowolnie przylacza sie do dyskusji.

                  To właśnie zrobiłem: sam się przyłączyłem i opowiedziałem trochę na temat tego,
                  co JA biorę z chrześcijaństwa całkiem olewając oficjalne stanowisko tego czy
                  innego kościoła i mając sceptyczny stosunek do baśni zawartych w antycznych
                  księgach.

                  pekra:
                  > Znam niewierzacych, ktorzy sa szalenie uczciwymi, dobrymi, wysoce moralnymi
                  > ludzmi.

                  Jeśli z Twoich rachunków wynika, że wśród ludzi wierzących nie ma takich ludzi
                  więcej, to powinnaś uznać chrześcijaństwo za doktrynę bezsilną moralnie i
                  jej nauki moralne odrzucić.

                  I jest jeszcze inna droga: wyskrobać ten miligram dobra zawarty w
                  chrześcijaństwie, i inny miligram zawarty w buddyzmie, i jeszcze inny z islamu,
                  czy z filozofii Kanta, Marksa czy Kotarbińskiego
                  • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:54
                    stefan4 napisał:

                    > I jest jeszcze inna droga: wyskrobać ten miligram dobra zawarty w
                    > chrześcijaństwie, i inny miligram zawarty w buddyzmie, i jeszcze inny z
                    islamu,
                    > czy z filozofii Kanta, Marksa czy Kotarbińskiego
      • Gość: Palnick Czy Prosiaczek rzeczywiście był Synem Krzysia? IP: *.stenaline.com 13.04.04, 03:02
        ????????????????????????????????????????????????????????????????????!!!!!!!!!!!!
      • _agnostyk Sadomasochistyczna "milosc" Jehowy 13.04.04, 04:42
        > A potem zginal na krzyzu wierzac do konca w to co
        > wierzyl. Dlaczego Bog wybral sobie taki dziwny sposob odkupienia grzechow?

        Puchatek napisał: Dlaczego - to najgorsze pytanie w sprawach odnoszących sie do
        Boga. Najgorsze w tym sensie, że jeśli się wierzy w Boga (mam na myśli Boga
        takiego, jak Go przedstawia Biblia, w Jakiego wierzą chrześcijanie i żydzi...),
        to jednym z podstawowych elementów tej wiary jest stwierdzenie, że Bóg jest
        kimś KOMPLETNIE, ABSOLUTNIE INNYM niż my, niż ktokolwiek i cokolwiek na tym
        świecie.
        Słowem kluczowym jest tu niewątpliwie miłość. Dać się za kogoś zabić - nie ma
        większego "dowodu miłości". Chyba trzeba iść tm tropem...
        Ag: Niektorzy mezowie uwazaja, ze bicie zon jest tez "dowodem miłości".
        Psychiatrzy nazywaja taka "milosc" sado-masochzmem. Mam nadzieje, ze czytamy
        ten sam Stary Testament. Dla mnie Ksiega Hioba wystarczyla by poznac
        nature "milosci bozej". Reszta ST jest tylko dopelnieniem obrazu psychopaty,
        ktory slazal wlasnego syna na tortuty i ukrzyzowanie. Na szczescie jak teoria i
        realia ewolucji pokazuja, ze nawet jezeli on istnieje to nas ani nie stworzyl
        ani nie jest taki wszechmocny.
        • arcykr Re: Sadomasochistyczna "milosc" Jehowy 18.04.04, 12:49
          _agnostyk napisał:

          Mam nadzieje, ze czytamy
          > ten sam Stary Testament. Dla mnie Ksiega Hioba wystarczyla by poznac
          > nature "milosci bozej".
          Przeciez to nie Bog spowodowal te nieszczescia, ktore spadly na Hioba, tylko
          szatan. Bog tylko na nie zezwolil, aby wyprowadzic z nich jeszcze wieksze dobro.

          Na szczescie jak teoria i realia ewolucji pokazuja, ze nawet jezeli on
          istnieje to nas ani nie stworzyl
          > ani nie jest taki wszechmocny.
          Niby w jaki sposob pokazuja?
          www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_06.htm
          • _agnostyk Re: Sadomasochistyczna "milosc" Jehowy 19.04.04, 18:44
            _agnostyk napisał: Mam nadzieje, ze czytamy
            > ten sam Stary Testament. Dla mnie Ksiega Hioba wystarczyla by poznac
            > nature "milosci bozej".
            arcykr: Przeciez to nie Bog spowodowal te nieszczescia, ktore spadly na Hioba,
            tylko szatan. Bog tylko na nie zezwolil, aby wyprowadzic z nich jeszcze wieksze
            dobro.
            Ag: Chyba jednak czytamy rozny Stary Testament. Mozna powiedziec w ten sposob,
            ze to nie Hitler jest odpowiedzialny za Oswiecim tylko Eichman, bo
            Hitler "tylko" zezwolil Eichmanowi na holokaust. Wiec kto byl ten Hiob: "1 Żył
            w ziemi Us* człowiek imieniem Hiob*. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny
            i unikający zła". Czyli byl czlowiekiem "dobrym". I wlasnie z tym "dobrym"
            czlowiekiem zabawil sie Jehowa: Rozdzial 1 - "11 Wyciągnij, proszę, rękę i
            dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 12 Rzekł Pan do
            szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj
            ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.". Czym sie rozni polecenie
            Jehowy od tych jakie wydawal Hitler swoim pomagierom? Nikt bardziej dosadnie
            nie opisal stosunku Jehowy do rodzaju ludzkiego niz William Shakespear w Krolu
            Learze slowami Glou (Akt IV): "As flies to wanton boys, are we to the gods,
            They kill us for their sport". Tak to tez dokonale rozumial Hiob za co zostal
            pochwalony w bibli (Rozdzial 1, 20-22):" 20 Hiob wstał, rozdarł swe szaty,
            ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon 21 i rzekł: «Nagi wyszedłem z łona
            matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan*. Niech będzie imię Pańskie
            błogosławione!» 22 W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu
            nieprawości*." Czyli Hiob uznaje, ze to "Pan zabral" a nie jakis szatan a jego
            los to wola boza (sic!). Tak samo (Rozdzial 2, czesci II): " Rzekła mu
            żona: «Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!» 10 Hiob
            jej odpowiedział: «Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga.
            Czemu zła przyjąć nie możemy?» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi
            ustami. " Hiob nie "zgrzeszyl" bo zaakceptowal zło(!) z ręki Boga.

            Ale zeby nie bylo zadnej watpliwosci Hiob twierdzi (Rozdzial 6)"1 Hiob na to
            odpowiedział: 2 «Proszę was, zważcie nieszczęście, połóżcie na szali
            zniszczenie: 3 cięższe to od piasku morskiego, stąd nierozważne me słowa.
            4 Bo strzały Boga tkwią we mnie, moja dusza truciznę ich pije*,
            strach przed Bogiem na mnie naciera. " Czyli nic o sztanie wszystko
            o "strzalach Boga" i strach przed Bogiem.
            Sprawa jest juz oczyuwista kiedy sam Jehowa wtraca sie do dyskusji miedzy
            Hiobem a jego kamratami oswiadczajac (Rozdzial 38) " Wystąpienie Boga
            1 I z wichru Pan odpowiedział Hiobowi tymi słowami: 2 «Któż tu zaciemnić chce
            zamiar słowami nierozumnymi? 3 Przepasz no biodra jak mocarz!
            Będę cię pytał - pouczysz Mnie. "
            Nie ma jakiejkolwiek wzmianki o szatanie. Kiedy chodzi o sadyzm Jehowa nie chce
            sie dzielic z odpowiedzialnoscia i "chwala" z nikim. Mogl powiedziec Hiobowi -
            to nie ja, ja trylko zezwolilem szatanowi, mniej do niego pretensje. Ale on
            torturowal Hioba bo mu sie tak podobalo. A wlasciwie dla wlasnej proznosci bo
            sie zalozyl z szatanem, ze kazdy religiant rodzaju Hioba to masochista, ktorego
            im bardziej sie tlucze tym bardziej jest za to bicie wdzieczny. A kiedy nekany
            bidula Hiob spytal sie "za co" to "Pan" ofukal go, ze smie zaklucac glupimi
            pytaniami przyjemnosc torturowania takiej gnidy. Cala reszta wypowiedzi Jehowy
            pokazuje prawdziwa twarz tego psychopaty i sprowadza sie do: "robie co chce bo
            jestem potezny a ty slaby a w dodatku sprawia mi przyjemnosc zadawania
            cierpien. I jezeli nie bedziesz mi w tej przyjemnosci przeszkadzal stawiajac
            glupie pytaniami to moze sie w koncu zlituje i cie wynagrodze". Rozumie, ze
            mozna sie bac Jehowy ale go kochac????

            Ag: Na szczescie jak teoria i realia ewolucji pokazuja, ze nawet jezeli on
            istnieje to nas ani nie stworzyl ani nie jest taki wszechmocny.
            arcykr: Niby w jaki sposob pokazuja?
            Ag: W sposob oczywisty. Jehowa, jezeli istnieje, to musial wiedziec o procesie
            ewolucji i chcial sobie ja dla podwyzszenia wlasnego autorytetu przypisac. Opis
            w ksiedze rodzaju jest istotnie zblizony do etapow rozwoju ewolucyjnego
            wszechswiata i w istocie uwiarygadnia istnienie Jehowy. Ale calosc nie ma
            kompletnie sensu i brzmi jak przekret, gdyz proces ewolucji jaki znamy, nie
            jest w jakim kolwiek momencie procesem konsekswentnej kreacji. W swiecie
            Jehowy, istnieje zreszta cala plejada rownorzednych bogow z ktorymi Jehowa
            walczy o supremacje czy jak z szatanem przekomarza. Wszystkie te istoty o ile
            istnieja, sa wynikiem procesu ewolucji a nie jej autorami. Ciekawe w tym
            wszystkim jest powod dlaczego Jehowa chce podporzadkowac sobie przechodzacy ze
            stanu zwierzecego do etapu "uduchowionego" rodzaj ludzkii dlaczego tak
            panicznie sie boi by nasi prarodzice nie poznali PRAWDY spozywajac owoc z
            drzewa wiedzy - pytanie retoryczne! Odpowiedz dla mnie jest oczywista i zawarta
            jest w oswiadczeniu Weza do Ewy (Rozdzial 3, 1-5): "I z pewnoscia nie umrzecie,
            bo bog (Jehowa) wie, ze w dniu kiedy zjecie (owoc z drzewa madrosci), bedziecie
            jak BOGOWIE, znajac DOBRO I ZLO". Czyli spozycie owocu wiedzy stanowilo w
            historii ludzkosci poczatek naszej drogi ku boskosci a tego Jehowa nie mogl
            zniesc. To wszystko nie ma nic wspolnego z "miloscia".
    • Gość: Palnick Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.stenaline.com 13.04.04, 02:16
      Trudno nie zgodzić się z Wolterem, który uważał, że:

      "Prawdziwe dzieje Jezusa to prawdopodobnie dzieje sprawiedliwego człowieka,
      który potępił grzechy faryzeuszów i którego faryzeusze skazali na śmierć.
      Potem zrobiono zeń proroka, a po trzech stuleciach - Boga: oto jak działa
      ludzki rozum."
    • douglasmclloyd Nie był, tylko jest Synem Boga (n/t) 13.04.04, 05:30
      • Gość: Palnick Re: Nie był, tylko jest dzieckiem. IP: *.stenaline.com 13.04.04, 08:11
        Długasmcllód jest (a nie tylko był) dzieckiem :)
    • Gość: Jerzy Przeczytaj Nowy Testament IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 08:33
      Zamiast słuchać różnych wypowiedzi ludzi, którzy wiedzą o Jezusie mniej więcej
      tyle co ty, proponuję ci przeczytanie Nowego Testamentu.
      Przypuszczam, że znajdziesz odpowiedź na wiele ze swoich pytań.

      I jeszcze jedno, czytając NT zdejmjij katolickie okulary - piszesz, że jesteś
      ateistką, ale mimowolnie wyrosłaś w kulturze katolickiej i wiele rzeczy z
      katolicyzmu, któych nie ma w Biblii albo są przez Biblię zabronione,
      przeniosłaś na swoje wyobrazenia chrześcijaństwa.
      • Gość: Palnick Re: Przeczytaj Kubusia Puchatka IP: *.stenaline.com 13.04.04, 08:36
        Przypuszczam, że znajdziesz odpowiedź na wiele ze swoich pytań i nie będziesz
        miał wrażenia że ktoś robi z ciebie wała ;)
        • Gość: Jerzy Jeszcze nie wyrosłeś z Kubusia Puchatka? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 09:16
          Wygląda na to, że dla ciebie źródłem poznania są bajki.
          A z Kubusia Puchatka jeszcze z nie wyrosłeś.

          Hebr
          5,12 Biorąc pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu
          potrzebujecie kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej; staliście
          się takimi, iż wam potrzeba mleka, a nie pokarmu stałego.
          5,13 Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o
          sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem;
          5,14 pokarm zaś stały jest dla dorosłych, którzy przez długie używanie mają
          władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego.



          • Gość: Palnick Jeszcze nie wyrosłeś z baśni o Jezusie? IP: *.stenaline.com 13.04.04, 10:22

            Wygląda na to, że dla ciebie źródłem poznania są bajki.
            A z baśni o Jezusie jeszcze z nie wyrosłeś.
            • Gość: Jerzy Mama za długo czytała ci bajki, Palnicku, IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 10:27
              Dla kogoś, kto nie wyrósł z bajek, wszystko wydaje się bajką.

              To typowe zaburzenie psychiczne podobne np. do tych, którzy spędzają dużo czasu
              na grach komputerowych i nie potrafią rozróżnić swiata realnego od wirtualnego.

              Mama za długo czytała ci bajki, Palnicku, i nie potrafisz odróżnić bajki od
              opisu rzeczywistości.
              • Gość: Palnick Diabeł mój :) IP: *.stenaline.com 14.04.04, 08:05
                Jacek Kaczmarski

                Diabeł mój

                Nie nauczono mnie paciorka,
                Nigdy nie byłem u spowiedzi,
                Więc od czupryny do rozporka
                Niejeden diabeł we mnie siedzi.

                Prócz tych, co dbają o natchnienie
                Samopoczucie i rozkosze,
                Szczególnie tego sobie cenię,
                Którego w kręgosłupie noszę.

                Tak mi usztywnił karku kręgi,
                Że mimo groźby i namowy -
                Ani kazanie, ani pręgierz
                Nie zdoła mi pochylić głowy.

                Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę
                Tym, co potrafią ujść zatraty
                I łączą swe talenty owcze
                W stada wzajemnej aprobaty.

                Przez to kalectwo - zdrowych ranię,
                Na pogodzonych ściągam biedę,
                Wszelkie zbiorowe pojednanie
                Obracam w "jedność - minus Jeden",

                Ani nie bronię się pogardą,
                Ani nie brudzę się popiołem,
                Lecz będę żył i umrę - hardo,
                Chcąc nie chcąc - z podniesionym czołem.

                Jeżeli hardzi Stwórcę brzydzą -
                Niech mi odmówi odkupienia.
                Choć chyba mnie zrozumie, widząc,
                Że też samotnie trwa w przestrzeniach.

                Bo czym są moje grzechy małe,
                Gdy On pokornych ma - miliony.
                Rzadko Mu głowę zawracałem
                I tylko - w imię odtrąconych.
                • Gość: Jerzy O wyzwoleniu z legionu demonów IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 13:47
                  Palnicku,
                  dedykuję ci tekst z Marka

                  Marek
                  5,1 I przybyli na drugi brzeg morza, do krainy Gerazeńczyków.
                  5,2 A gdy wychodził z łodzi, oto wybiegł z grobów naprzeciw niego opętany
                  przez ducha nieczystego człowiek,
                  5,3 który mieszkał w grobowcach, i nikt nie mógł go nawet łańcuchami
                  związać,
                  5,4 gdyż często, związany pętami i łańcuchami, zrywał łańcuchy i kruszył
                  pęta, i nikt nie mógł go poskromić.
                  5,5 I całymi dniami i nocami przebywał w grobowcach i na górach, krzyczał
                  i tłukł się kamieniami.
                  5,6 I ujrzawszy Jezusa z daleka, przybiegł i złożył mu pokłon.
                  5,7 I wołając wielkim głosem, rzekł: Co ja mam z tobą, Jezusie, Synu Boga
                  Najwyższego? Zaklinam cię na Boga, żebyś mię nie dręczył.
                  5,8 Albowiem powiedział mu: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka!
                  5,9 I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział mu: Na imię mi Legion, gdyż
                  jest nas wielu.
                  5,10 I prosił go usilnie, aby ich nie wyganiał z tej krainy.
                  5,11 A pasło się tam, u podnóża góry, duże stado świń.
                  5,12 I prosiły go duchy, mówiąc: Poślij nas w te świnie, abyśmy w nie wejść
                  mogli.
                  5,13 I pozwolił im. Wtedy wyszły duchy nieczyste i weszły w świnie; i
                  rzuciło się to stado ze stromego zbocza do morza, a było ich około dwóch
                  tysięcy, i utonęło w morzu.
                  5,14 A ci, którzy je paśli, uciekli i rozgłosili to w mieście i po
                  wioskach; i zeszli się, aby zobaczyć, co się stało.
                  5,15 I przyszli do Jezusa, i ujrzeli, że ten, który był opętany, siedział
                  odziany i przy zdrowych zmysłach, ten, w którym był legion demonów; i zlękli
                  się.
                  5,16 A ci, którzy to widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, i
                  także o świniach.
                  5,17 I poczęli go prosić, żeby usunął się z ich granic.
                  5,18 A gdy wstępował do łodzi, prosił go ten, który był opętany, aby mógł
                  pozostać przy nim.
                  5,19 Lecz On nie zezwolił mu, ale mu rzekł: Idź do domu swego, do swoich, i
                  oznajmij im, jak wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował.
                  5,20 Odszedł więc i począł opowiadać w Dziesięciogrodziu, jak wielkie
                  rzeczy uczynił mu Jezus; a wszyscy się zdumiewali.
                  • Gość: Palnick Biochemiczne przyczyny oczadzenia religiantów :) IP: *.stenaline.com 14.04.04, 14:36
                    Jerzy dedykuję ci tekst Emily :)

                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                    > Religijnosc jak milosc ma podstawy biochemiczne. Np. schizofrenicy, ktorzy
                    > cechuja sie nadmiernym dzialaniem serotoniny w pewnych regionach mozgu
                    >(serotonina to neurotransmiter rozkoszy, milosci i wszelakiej przyjemnosci)sa
                    > na ogol hiperreligijni, wielu uwaza sie za bogow, aniolow, swietych itp.
                    > Natomiast podawanie im antypsychotykow, lekow ktore hamuja dzialanie
                    > serotoniny, bardzo oslabia ich uczucia religijne. Podobnie jest z endogennymi
                    > peptydami opiatowymi, ich nadmierne wydzielanie sie podczas obrzadkow
                    > religijnych czy modlitwy u niektorych ludzi, moze wywolywac silne
                    > uzaleznienie. Nie na prozno mowiono, ze religia to opium dla mas;)
                    > pozdrawiam,
                    > E
                    • reichman Re: Biochemiczne przyczyny oczadzenia religiantów 15.04.04, 14:25
                      Jerzyku, zamiast otwierac kolejne watki odpowiedz mi na me stare pytania:
                      1) Gdzie w STARYM TESTAMENCIE jest WYRAZNIE napisane, ze Bog raczy miec syna z
                      niejaka Miriam, ze ow syn bedzie mial na imie Jeszua, i ze przyjdzie na swiat
                      dokladnie w owej stajence i dnia 25 grudnia roku zero albo i jeden (jak to
                      wlasciwie jest?), i ze skonczy na krzyzu, a pozniej jego truchlo zniknie, i
                      dokladnie jak i gdzie?
                      2) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna, to
                      mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego Jezusika.
                      Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to straszne
                      bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
                      3) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
                      Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz, Jerzyku,
                      a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K. Wojtyla (ksywka
                      JP2)...:(
                      Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
                      Twoj Kagan
                    • reichman Re: Biochemiczne przyczyny oczadzenia religiantów 15.04.04, 14:37
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=718341
                      Bog to produkt chorych umyslow ludzkich
                      Autor: Gość: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au
                      Data: 19.12.2001 03:34 + dodaj do ulubionych wątków

                      + odpowiedz na list

                      + odpowiedz cytując

                      --------------------------------------------------------------------------------
                      Bog to produkt chorych umyslow ludzkich
                      Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze
                      wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt
                      dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki,
                      wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania
                      mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow,
                      w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie,
                      osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy
                      miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc,
                      ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel...
                      Nestety, religia to:
                      - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna.
                      - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie
                      zbiorowa histeria.

                      A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem,
                      to co robia ci szarlatani na wydzialach teologii?
                      Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie
                      opiekowac!

                      A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody"
                      sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings),
                      inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic,
                      jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice
                      pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego).
                      Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma sie nieco
                      przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie przestrzennej).

                      Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.:
                      1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo.
                      Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo?
                      Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem!
                      2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od
                      siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest
                      od niego potezniejszy.
                      3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby
                      on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony,
                      wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia...
                      4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie
                      materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on
                      niejako eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy
                      znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz eksperymentu?
                      Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni,
                      bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe!
                      Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest
                      on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa!
                      ITP. ITD.

                      Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"),
                      jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem,
                      a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna!
                      Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow...
                      Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika.
                      Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze
                      On istnieje! I co robia wiec ci wszyscy pseudoeksperci od
                      "wiedzy o Bogu", czyli np. teologowie, jaki ma sens pranie
                      mozgow dzieciecych zwane nauka religii w szkolach?

                      Kagan z pozdrowieniami



                      • arcykr Re: Biochemiczne przyczyny oczadzenia religiantów 18.04.04, 14:13
                        reichman napisał:

                        Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki,
                        Nie mam padaczki a jestem religijny.


                        > wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania
                        > mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow,
                        > w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie,
                        > osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy
                        > miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc,
                        > ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel...
                        www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_05.htm
                        "Stąd św. Teresa z Awili powiada, że wątpliwa to kontemplacja, jeśli wskutek
                        zachwycenia się Bogiem zakonnicy zdarzyło się przypalić obiad."
                        www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_05.htm
                        > A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem,
                        Jest niepoznawalny do konca (a czesciowo jest poznawalny).
                        (19) To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to
                        ujawnił. (20) Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty -
                        wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego
                        dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. (21) Ponieważ, choć Boga poznali,
                        nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich
                        myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.
                        (List do Rzymian 1:19-21)

                        > A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody"
                        > sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings),
                        Pytanie tylko, czy slusznie?

                        > inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic,
                        > jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice
                        > pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego).
                        A co to ma wspolnego z istnieniem i istota Boga?

                        > Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.:
                        > 1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo.
                        Zeby wyprowadzic jeszcze wieksze dobro.

                        > Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo?
                        Nietolerancja moglaby byc zlem jeszcze wiekszym. Gdybysmy w sposob wolny nie
                        mogli wybierac zla, nie moglibysmy rowniez w sposob wolny wybierac dobra (bo
                        musielibysmy je czynic).

                        > 2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od
                        > siebie;
                        Wszechmoc Boga oznacza, ze moze On czynic cokolwiek, co zechce (a nie cokolwiek
                        sobie zazyczy ludzki pseudofilozof).
                        www.newadvent.org/cathen/11251c.htm
                        > 3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby
                        > on tworzyc swiat materialny?
                        Dla swojej chwaly.

                        Przeciez jest on nieskonczony,
                        > wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia...
                        Milosc nie polega na tym, zeby robic tylko to, co potrzebne do szczescia.

                        > 4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie
                        > materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on
                        > niejako eksperymentu,
                        Nie dokonywal eksperylentu, skoro wszystko juz wiedzial.

                        > Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy,
                        Totez Bog nie stworzyl swiata z ciekawosci...

                        > Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"),
                        > jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem,
                        > a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna!
                        > Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow...
                        Moze, jezeli sie je wlasciwie rozumie. Poczytaj sobie to:
                        www.newadvent.org/
                    • reichman Re: Biochemiczne przyczyny oczadzenia religiantów 15.04.04, 14:38
                      Jerzyku, zamiast otwierac kolejne watki odpowiedz mi na me stare pytania:
                      1) Gdzie w STARYM TESTAMENCIE jest WYRAZNIE napisane, ze Bog raczy miec syna z
                      niejaka Miriam, ze ow syn bedzie mial na imie Jeszua, i ze przyjdzie na swiat
                      dokladnie w owej stajence i dnia 25 grudnia roku zero albo i jeden (jak to
                      wlasciwie jest?), i ze skonczy na krzyzu, a pozniej jego truchlo zniknie, i
                      dokladnie jak i gdzie?
                      2) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna, to
                      mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego Jezusika.
                      Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to straszne
                      bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
                      3) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
                      Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz, Jerzyku,
                      a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K. Wojtyla (ksywka
                      JP2)...:(
                      Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
                      Twoj Kagan

      • Gość: Kagan Re: Przeczytaj Nowy Testament IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:07
        Jerzy! Nikt, w tym Jezus (wl. Jeszua ben Miriam) NIE mogl byc synem Boga,
        bowiem z definicji Bog jest JEDYNY, unikalny, i po prostu nie potrzebuje
        potomstwa. Zreszta jesli mialby potomstwo, to mogl miec i ojca, i matke itp., a
        wiec nie byl by jedyny, unikalny czy wieczny. Poczytaj dokladnie DEKALOG: JAM
        JEST PAN (JAHWE), BOG TWOJ... i dalej NIE MASZ INNYCH BOGOW POZA MNA! Jasne?
        PS: Dorabianie Bogu rodziny to straszne bluznierstwo, sprowadzanie go na poziom
        conajwyzej supermena, a wiec kazdy, kto Mu taka pseudorodzinke dorabia, skonczy
        w piekle...
      • Gość: Jarek Re: Przeczytaj Nowy Testament IP: 67.131.131.* 14.04.04, 21:23
        A ja proponowalbym ci isc za glosem wlasnego sumienia, pokieruj sie swoim
        rozumem. Jerzy to madry facet, duzo potrafi powiedziec na temat wiary, jest
        dobrze obeznany w Biblii, ale ignoruj jego ataki na Katolikow. Strasznie ciety
        na nich jest. Ja jako Katolik moge powiedziec ci ze wybierzesz droge taka jaka
        bedziesz uwazala za sluszna. Sluchanie glosow "idz ta droga, bo ona jest dobra"
        zaprowadzi cie na manowce. Najwazniejsze jest szukac prawdy. Masz prawo nie
        zgadzac sie z innymi ludzmi, ale najwazniejsze jest kochac Boga, bo to On jest
        najwazniejszy.
      • _agnostyk Przeczytaj Nowy Testament Jerzy ALE CALY !!!!!!!!! 17.04.04, 06:18
        Jerzy: Zamiast słuchać różnych wypowiedzi ludzi, którzy wiedzą o Jezusie mniej
        więcej tyle co ty, proponuję ci przeczytanie Nowego Testamentu.
        Przypuszczam, że znajdziesz odpowiedź na wiele ze swoich pytań.
        Ag: Wiec kiedy zaczniesz lekture Jerzy. Przeczytales (pobierznie) 4 ewangelie z
        80 wiec zostalo wiele do czytania zanim sie bedziesz wypowiadal. Jak na razie
        to nie wierzysz w Jezusa ale w jakiegos cesarza Konstantyna, ktory tak na dobre
        ochrzcil sie dopiero przy smierci a przedtem kazal spalic i wytepic wszystkie
        inne wesja zycia Jezusa oprucz czterech. Co myslisz o ewangeli Tomasza, ktora
        byla pierwsza wersja. A ewangelia Marii, Klemensa, ewangelia prawdy???
        Ahh, zapomnialem, ze rozmawiam z przegrana plyta gramofonowa.

        • Gość: pijar Re: Przeczytaj Nowy Testament Jerzy ALE CALY !!!! IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.04.04, 15:13
          Ewangelia Tomasza spisana byla okolo roku 40, a wiec starsza jest od ewangelii
          Lukasza o jakies 5 lat. Rownie stara, jesli nie starsza, jest ewangelia Filipa
          (nie mylic z ewangelia Jana, tej ktora spisana byla przez Filipa Ewangeliste
          pod dyktando samego Jezusa w latach 33-37). Z ewangelii Filipa dowiadujemy sie,
          ze slowo "zmartwychwstac" w ichniejszym zargonie znaczylo tyle co rozpoczac
          zycie w scislym zakonnym celibacie, a slowo "umrzec" - to powrocic z celibatu
          do zycia malzenskiego.

          • _agnostyk Re: Przeczytaj Nowy Testament Jerzy ALE CALY !!!! 18.04.04, 07:36
            pijar napisał(a): > Ewangelia Tomasza spisana byla okolo roku 40, a wiec
            starsza jest od ewangelii Lukasza o jakies 5 lat. Rownie stara, jesli nie
            starsza, jest ewangelia Filipa (nie mylic z ewangelia Jana, tej ktora spisana
            byla przez Filipa Ewangeliste pod dyktando samego Jezusa w latach 33-37). Z
            ewangelii Filipa dowiadujemy sie, ze slowo "zmartwychwstac" w ichniejszym
            zargonie znaczylo tyle co rozpoczac zycie w scislym zakonnym celibacie, a
            slowo "umrzec" - to powrocic z celibatu do zycia malzenskiego.
            Ag: To wyjasnia dlaczego Jezus tak nienawidzil zycia rodzinego, ze oglosil, ze
            bedzie poroznial ojca z synem i corke z matka. Jerzy oczywiscie nie mysli kiedy
            czyta biblie co widac po jego cytatach.
            Jestem pewien, ze wiele zapisow z zycia Jezusa beda odkrytych przez
            archeologow, gdyz obledne przesladowania jakie spotkaly chrzescijanskich
            dysydentow z pewnoscia sklonily ich do ukrycia wielu przekazow. I tak jak to
            bylo z zwojami z Nag Hammadi dalsze odkrycia calkowicie obala basniowe
            traktowanie biblijnych tekstow.
    • titus_flavius Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 13.04.04, 10:57
      Chaire,
      z tekstu Ewangelii wybierasz wybiórczo fragmenty, które bezpodstawnie
      uzupełniasz. Pamiętaj o tym, formułuując swe tezy. Albo bowiem uznajesz relację
      świadków życia i śmierci Jezusa za prawdziwą i wiarygodną, albo nie.
      Jezus mówił o sobie, ze jest synem Boga. Czy kłamał?
      My katolicy uważamy, że Bóg jest Dobrem - Miłością - Prawdą - Sprawiedliwoscią.
      POjęcia te są sobie wg katolicyzmu równoznaczne i są
      synonimami. Dowodem zaś na boskość Jezusa są cuda przez niego dokonywane i
      przedewszytskim jego zmartwychwstanie. Jezus wybrał śmierć na krzyżu, aby za
      tą cenę uzyskać dla wszystkich ludzi życie wieczne. Był to więc dowód
      ostatecznej Miłości i Dobra. Tym samym więc przyjąć należy, że Jezus jest takze
      Prawdą.
      Podobnie nauka Jezusa jest nauką Dobra i Miłości, jest więc sama w sobie
      wyrazem woli Boga, niezależnie od tego, czy uważamy, że Jezus był Bogiem, czy
      nie. Czy bowiem czynić się powinno Dobro i Miłość wtedy tylko, gdy liczy się na
      nagrodę?
      Nic nie wiemy o swiecie boskim, nie da się go opisać pojęciami ludzkimi.
      Niemniej jednak przyjąć można, że Jezus wcieliwszy się w człowieka i postępując
      w latach pokochał rodzaj ludzki. Wiedział jednak, że ludzie są tak występni, że
      z tego powodu Bóg odmawia im zmartwychwstania. Postanowił więc ofiarować własną
      śmierć na krzyżu, za puszczenie w niepamięć grzechów rodzaju ludzkiego. Stanął
      więc jakby zakład: jeżeli Jezus dobrowolnie zniesie śmierć na krzyżu, to ludzie
      także zmartwychwstaną. Jeżeli zaś nie,ludzie nie zmartwychwstaną.
      Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa są dowodem, że jego zamysł się powiódł. Od
      tego czasu wyłącznie od czynów poszczególnych ludzi zależy, czy po śmierci będą
      blisko światła Boga, czy też pogrążą się w ciemności.
      Mylisz się pisząc, że sekt takich jak chrześcijańska było wiele. Tylko
      chrześcijaństwo łączyło dowody na boskie pochodzenie tej religii, z nakazem
      czynienia Dobra i Miłosci. Jak napisałem wyżej Dobro i Miłosć są same w sobie
      cnotami boskimi i pielęgnować się je powinno niezależnie od wiary w Jezusa.
      Chrześcijaństwo miało więc podwójny dowód na to, że prawidłowo wskazuje wolę
      Boga.
      T.
    • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:07
      Nikt, w tym Jezus (wl. Jeszua ben Miriam) NIE mogl byc synem Boga, bowiem z
      definicji Bog jest JEDYNY, unikalny, i po prostu nie potrzebuje potomstwa.
      Zreszta jesli mialby potomstwo, to mogl miec i ojca, i matke itp., a wiec nie
      byl by jedyny, unikalny czy wieczny. Poczytaj dokladnie DEKALOG: JAM JEST PAN
      (JAHWE), BOG TWOJ... i dalej NIE MASZ INNYCH BOGOW POZA MNA! Jasne?
      PS: Dorabianie Bogu rodziny to straszne bluznierstwo, sprowadzanie go na poziom
      conajwyzej supermena, a wiec kazdy, kto Mu taka pseudorodzinke dorabia, skonczy
      w piekle...
      • Gość: Puchatek Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.Elektron.pl 13.04.04, 21:11
        Pekro, wybacz, nie dam rady dziś dłużej - ale "Ja tu wrócę", jak głosił generał
        MacArthur opuszczając Filipiny ;)

        Tylko trzy rzeczy chciałbym krótko skomentować, bo jak tylko zaczyna się jakaś
        dyskusja na tematy religijne, to zaraz pojawiają się:

        1. Kagan. Jemu chyba odpowiadać nie ma sensu, bo też on tego chyba nie
        oczekuje. Kagan w sprawach wiary (jakiejkolwiek) jest ekspertem. A eksperrt nie
        myśli - ekspert wie ;) Trochę to złośliwe, ale... No właśnie.

        2. Jerzy. Jego radę popieram w 100 procentach. Rzeczywiście warto po prostu
        wziąć do ręki Pismo (szczególnie Nowy Testament, ale nie tylko...). Tyle, że
        Jerzy - oczywiście, jak zwykle - najchętniej mówienie o Jezusie sprowadziłby do
        udowadniania dlaczego Kościół katolicki jest be. ;)

        3. Agnostyk. I tu muszę słowo komentarza.
        Agnostyk napisał:

        >Niektorzy mezowie uwazaja, ze bicie zon jest tez "dowodem miłości".

        Chyba nie przeczytałeś tego, co napisałem.

        >Psychiatrzy nazywaja taka "milosc" sado-masochzmem.Mam nadzieje, ze czytamy
        >ten sam Stary Testament. (...)

        Ja czytam nie tylko Stary, ale całe Pismo. Jestem chrześcijaninem (choć Jerzy
        pewnie by z tym polemizował... ;) ) - dlatego wierzę, że Jezus jest synem
        Bożym, że istnieje Bóg - Trójca, a pisząc o "dowodzie miłości" (nie pomnę, czy
        użyłem tefgo sformułowania...) miałem na myśli to, że ON MNIE kocha.


        >Dla mnie Ksiega Hioba wystarczyla by poznac
        >nature "milosci bozej". Reszta ST jest tylko dopelnieniem obrazu psychopaty,
        >ktory slazal wlasnego syna na tortuty i ukrzyzowanie.

        Proponuję, żebyś zanim zaczniesz czytać księgę Hoiba, zainteresował się analizą
        historyczno - literacką Biblii. Księga Hioba to przypowieść, rodzaj baśni
        mądrościowej, gatunek specyficzny dla konkretnej kultury i czasów. Odczytywanie
        jej dosłownie jest równie sensowne, co dosłowne odczytywanie symbolicznych scen
        z Izajasza czy Apokalipsy.

        >Na szczescie jak teoria i
        >realia ewolucji pokazuja, ze nawet jezeli on istnieje to nas ani nie stworzyl
        >ani nie jest taki wszechmocny.

        Nie bardzo rozumiem, co ma teoria ewolucji do obrazu Boga. To mieszanie dwu
        niezależnych od siebie płaszczyzn poznania (że się tak naukowo wyrażę ;)

        Posłużę się obrazkiem:
        To jak z muzyką. Siedzę w filharmonii i słucham. Koncert skrzypcowy
        Czajkowskiego. Pycha. Piękne.
        A Ty mi tłumaczysz, że to wcale nie Czajkowski, żaden koncert, tylko facet
        jeździ napiętym pęczkiem końskiego włosia po napiętych jelitach barana (tak
        działają skrzypce...), a w efekcie tego powstaje dźwięk, który rozchodzi się w
        powietrzu według wzoru... a następnie wywołuje drgania kostek w moim uchu i...
        tak dalej.

        Czy jedno przeczy drugiemu? Ty patrzysz na muzykę jak fizyk, ja - jak meloman.
        Co kto lubi ;)
        • pekra Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 13.04.04, 22:59
          Gość portalu: Puchatek napisał(a):

          > 2. Jerzy. Jego radę popieram w 100 procentach. Rzeczywiście warto po prostu
          > wziąć do ręki Pismo (szczególnie Nowy Testament, ale nie tylko...).


          Tak zamierzam. Tylko... kto spisal Nowy Testament? czy nie byli to uczniowie
          Jezusa? Jego wyznawcy? czy wobec tego mozna uznac to za spis obiektywny? W
          pierwszym odruchu poszukalam Bibli on-line, i wlasnie tam przeczytalam o tym,
          ze Jozefowi ukazal sie Duch Sw., wiec wytlumaczylam sobie to po swojemu, po
          ludzku znaczy :-)
          • stefan4 Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 13.04.04, 23:38
            pekra :
            > Tak zamierzam. Tylko... kto spisal Nowy Testament? czy nie byli to uczniowie
            > Jezusa?

            Gorzej. Wg Anny Świderkówny żaden z Ewangelistów nie był uczniem Chrystusa.
            Najstarsza Ewangelia św. Marka powstała ok.r.70, czyli przynajmniej 35 lat po
            śmierci Jezusa. Ewangelie Mateusza i Łukasza powstały jeszcze 10 lat później
            (ok.r.80). Ewangelia Jana powstała ok.r.120-130.

            Dla Marka źródłem wiedzy o Chrystusie były prawdopodobnie opowieści św. Piotra,
            a spisał je z pamięci pod koniec jego życia lub krótko po śmierci. Dla
            pozostałych Ewangelistów źródłem była tradycja ustna oraz być może jakieś
            zapiski, które nie zachowały się do naszych czasów.

            pekra :
            > czy wobec tego mozna uznac to za spis obiektywny?

            Oczywiście, że nie. One nie były pisane jak protokół policyjny, żeby możliwie
            obiektywnie oddać fakty. Miały nieść w sobie przesłanie wiary
            • Gość: Jerzy poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 08:50

              > Gorzej. Wg Anny Świderkówny żaden z Ewangelistów nie był uczniem Chrystusa.

              I tutaj mamy sęk. Oto taka Anna jest ponad autorytetem Biblii, przynajmniej dla
              niektórych. Jest jak wyrocznia, decydująca o tym, co jest a no nie jest
              wiarygodne w Biblii.

              Wiele hipotez wymyślono aby podważyć wiarygodnośc Biblii i autorstwo
              poszczególnych ksiąg; czasy powstania tekstów przenoszono w inne epoki, aby
              dowodzić, że proroctwa były spisywane po zaistniałych faktach, itp, itd.

              Nie zgadzam sie z hipotezami Świderkówny przedstawionymi przez Stefana. Nie o
              to jednak chodzi.
              Możesz całe zycie studiować co inni napisali o Biblii a sam(a) nigdy jej nie
              przeczytać. To tak jakbyś całe życie studiował(a) książkę kucharską i nigdy nie
              sporządziła żadnej opisanej tam potrawy. Chcesz poznać wartość Słowa Bożego,
              zacznij je studiować i praktykować.

              Jan
              8,31 Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie
              w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie
              8,32 i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

              Możesz całe
              • stefan4 Re: poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi 14.04.04, 11:08
                Jerzy:
                > Nie zgadzam sie z hipotezami Świderkówny przedstawionymi przez Stefana.

                W takim razie przedstaw Twoje własne informacje o tym, kto i kiedy spisał
                ewangelie.

                Jerzy:
                > Możesz całe zycie studiować co inni napisali o Biblii a sam(a) nigdy jej nie
                > przeczytać. To tak jakbyś całe życie studiował(a) książkę kucharską i nigdy
                > nie sporządziła żadnej opisanej tam potrawy.

                Książek kucharskich jest równie wiele, co wierzeń religijnych. Jest rozsądne
                przed kupieniem którejś pytać o rekomendacje.

                Jerzy:
                > Chcesz poznać wartość Słowa Bożego

                No właśnie słowa bożego. A biblia to książka. Czy ma ze słowem bożym jakiś
                związek, to dopiero trzeba ustalić.

                - Stefan
                • Gość: Jerzy Czasy powstania ewangelii IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 13:40
                  Podaję za Online Bible,

                  1. Ewangelię Mateusza napisał Mateusz, około lat 60-65

                  2. Ewangelię Marka napisał Marek, około roku 60-63.

                  3. Ewangelię Łukasza napisał Łukasz, około lat 60-64

                  4. Ewangelię Jana napisał Jan, po roku 70, tj. juz po zburzeniu Jerozolimy
                  przez Rzymian


                  Według chrześcijan, Biblia JEST Słowem Bożym.
                  Według teologów liberalnych, Biblia ZAWIERA Słowo Boże, a zadaniem teologa jest
                  ustalić, które fragmenty Biblii są Słowem Bożym.

                  Według KK, Słowo Boże dotarło do nas w formie pisanej - Pisma Świętego i w
                  formie ustnej - Tradycji.
                  Nawet homilia jest traktowana jako Słowo Boże, czyli że to co np. ks. Jankowski
                  wygłosi jest tak samo Słowem Bożym jak np. ewangelia Jana.
                  KK ma wielkie zasługi w zrobieniu zamieszania wokół tego, czym jest Słowo Boże.

                  Osobiście stoję na stanowisku podanym przez Pawła:

                  2 Tym
                  \3,16 Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do
                  wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,
                  3,17 aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła
                  przygotowany.




                  • stefan4 Re: Czasy powstania ewangelii 14.04.04, 14:26
                    Jerzy:
                    > Podaję za Online Bible,
                    > 1. Ewangelię Mateusza napisał Mateusz, około lat 60-65
                    > 2. Ewangelię Marka napisał Marek, około roku 60-63.
                    > 3. Ewangelię Łukasza napisał Łukasz, około lat 60-64
                    > 4. Ewangelię Jana napisał Jan, po roku 70, tj. juz po zburzeniu Jerozolimy
                    > przez Rzymian

                    No to przyspieszyłeś w stosunku od Świderkówny (albo ona się spóźnia w stosunku
                    do Ciebie), ale nie na tyle, żeby przestało być prawdą, że NT został spisany po
                    wielu latach z zawodnej ludzkiej pamięci i bez troski o wierność faktograficzną.
                    Z obliczeń Świderkówny wynika, że żaden z ewangelistów nie mógł być uczniem
                    Chrystusa, czy ten wniosek kwestionujesz? Czy na przykład utożsamiasz jakichś
                    apostołów z jakimiś ewangelistami?

                    Jerzy:
                    > Według chrześcijan, Biblia JEST Słowem Bożym.

                    Jasne, ale to przecież nie jest żaden argument dla niechrześcijan.

                    - Stefan
                    • Gość: pijar Czasy powstania ewangelii wg nowych badan IP: *.nsw.bigpond.net.au 14.04.04, 23:48
                      Jerzy podal kolejnosc, w jakiej ewangelie zostaly skanonizowane na zjezdzie w
                      Efezie w 49 roku. Rzeczywista kolejnosc w jakiej powstawaly byla dokladnie
                      odwrotna. Podaje za Barbara Thiering, emerytowanym profesorem teologii z Sydney
                      University.
                      Jana - spisana w 33-37 roku przez Filipa (stad zwanego Ewangelista) pod
                      dyktando samego Jezusa i nazwana na czesc Jana Marka ulubionego ucznia Jezusa;
                      przyjaciel Jezusa Szymon przedstawiony jest w niej przyjaznie jako Lazarz.
                      Marka - powstala w 44-45 roku z inspiracji Piotra, przeciwnika Szymona, po
                      odejsciu od Jezusa Marii Magdaleny oraz Jana Marka, ktorzy przylaczyli sie do
                      Szymona i jego zelotow.
                      Lukasza - poprawiona wkrotce ewangelia Marka, przy pomocy Lukasza, nastepcy
                      Jana Marka; w tej ewangelii po raz pierwszy pojawia sie sprawa niepokalanego
                      poczecia.
                      Mateusza - spisana ok. 46 roku przez Mateusza, jednego z 5-u braci Annasz,
                      mocno popierajacego Piotra.

                    • Gość: Jerzy Re: Czasy powstania ewangelii IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.04, 13:02
                      Świderkówna wynosi czas powstania ewangelii poza I-szy wiek.
                      Według różnych źródeł, z których korzystam, powstanie ewangelii nie wychodzi
                      poza pierwszy wiek.

                      Masz rację, pamięc ludzka może byc zawodna. Jednak w przypadku ewangelii musimy
                      brać pod uwagę obietnicę Jezusa o zesłaniu Ducha Świetego, który miał uczniom
                      przypomnieć wszystko, czego nauczał Jezus.

                      Jan 14,26 Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu
                      moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.

                      Ciekawie zaczyna się ew. Łukasza, który gromadził materiał do ewangelii ok.
                      roku 60-62, kiedy Paweł był więziony w Jerozolimie a potem w Cezarei.
                      Łk 1,1 Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń, które wśród
                      nas się dokonały,
                      1,2 jak nam to przekazali naoczni od samego początku świadkowie i słudzy
                      Słowa,
                      1,3 postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie
                      kolejno ci to opisać, dostojny Teofilu,
                      1,4 abyś upewnił się w prawdziwości nauki, jaką odebrałeś.


                      Łukasz wszystko dokładnie przepadał, miał mozliwość kontaktu z naocznymi
                      świadkami wydarzeń po około 30 latach od chwili ich zaistnienia.

                      Dam ci przykład z własnego doświadczenia:
                      Ponad 20 lat temu, w stanie wojennym, odmówiłem złożenia przysięgi wojskowej -
                      grożono mi karą śmierci, przesłuchiwano wielokrotnie. Do dzisiaj jestem w
                      stanie odtworzyć w swojej pamięci tamte przesłuchania. Takich rzeczy się nie
                      zapomina.

                      Komisja badająca zbrodnie w Jedwabne mogła przesłuchać świadków tamtych
                      wydarzeń. Wiele rzeczy zostało im dobrze w pamięci. Na tej podstawie mogła
                      ustalic wiele faktów, niektóre rzeczy przyjąć, inne odrzucić.
                      Łukasz zrobił podobnie - zbadał relacje i oddzielił fakty od powstałych juz
                      mitów.

                      Z autorów ewangelii uczniami Jezusa byli Mateusz i Jan.
                      Marek poznał szczegóły z narracji Piotra,
                      Łukasz - lekarz i przyjaciel Pawła, zgromadził materiał w oparciu o świadectwa
                      naocznych świadków.
                      Relacje ewangelistów są wiarygodne, a wynoszenie czasu powstania ewangelii poza
                      okres życia uczniów Jezusa są nieuzasadnione.





                      • Gość: pijar Jerzy, a co myslisz o propozycji Dr Thiering IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.04.04, 00:37
                        Przeciez ewangelie musialy powstac bezposrednio po owym slynnym dzis
                        ukrzyzowaniu, bo spisane byly po grecku, jezyku o najwiekszej wtedy 'nosnosci'.
                        Jezus i ludzie z jego kregu operowali greckim w mniejszym lub wiekszym stopniu.
                        Niektorzy byli nawet Grekami z pochodzenia (Filip Ewangelista). Gdyby ewangelie
                        spisane byly po roku 60, a tym bardziej po roku 100, to najlepszym do celow
                        propagandowych jezykiem bylaby lacina.
                        • Gość: Kagan Re: Jerzy, a co myslisz o propozycji Dr Thiering IP: 213.199.192.* 16.04.04, 19:08
                          Za trudne pytanie dla jerzyka...
                          • Gość: pijar Re: Jerzy, a co myslisz o propozycji Dr Thiering IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.04.04, 00:51
                            chyba tak!
                            • Gość: Kagan Re: Jerzy, a co myslisz o propozycji Dr Thiering IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:30
                              Jerzy znow zrejterowal... :(
                  • arcykr Re: Czasy powstania ewangelii 18.04.04, 13:52
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > Według KK, Słowo Boże dotarło do nas w formie pisanej - Pisma Świętego i w
                    > formie ustnej - Tradycji.
                    > Nawet homilia jest traktowana jako Słowo Boże, czyli że to co np. ks.
                    Jankowski wygłosi jest tak samo Słowem Bożym jak np. ewangelia Jana.
                    Niby dlaczego takim samym?

                    > Osobiście stoję na stanowisku podanym przez Pawła:>
                    > 2 Tym
                    > \3,16 Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do
                    > wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,
                    > 3,17 aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła
                    > przygotowany.
                    Napisano rowniez:
                    (20) To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest
                    dla prywatnego wyjaśnienia. (21) Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś
                    przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili /od Boga/ święci
                    ludzie.
                    (2 List Piotra 1:18-21)
                    (14) Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby /On/ was zastał bez
                    plamy i skazy - w pokoju, (15) a cierpliwość Pana naszego uważajcie za
                    zbawienną, jak to również umiłowany nasz brat Paweł według danej mu mądrości
                    napisał do was, (16) jak również we wszystkich listach, w których mówi o tym.
                    Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało
                    utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją
                    zgubę. (17) Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się,
                    abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej
                    stałości nie doprowadzili do upadku.
                    (2 List Piotra 3:14-17)

                    Ciekawe, jak bys skomentowal wypowiedzi zacytowane na koncu tego tekstu:
                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_10.htm?
              • reichman Re: poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi 15.04.04, 14:23
                Jerzyku, zamiast otwierac kolejne watki odpowiedz mi na me stare pytania:
                1) Gdzie w STARYM TESTAMENCIE jest WYRAZNIE napisane, ze Bog raczy miec syna z
                niejaka Miriam, ze ow syn bedzie mial na imie Jeszua, i ze przyjdzie na swiat
                dokladnie w owej stajence i dnia 25 grudnia roku zero albo i jeden (jak to
                wlasciwie jest?), i ze skonczy na krzyzu, a pozniej jego truchlo zniknie, i
                dokladnie jak i gdzie?
                2) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna, to
                mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego Jezusika.
                Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to straszne
                bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
                3) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
                Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz, Jerzyku,
                a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K. Wojtyla (ksywka
                JP2)...:(
                Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
                Twoj Kagan

                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                >
                > > Gorzej. Wg Anny Świderkówny żaden z Ewangelistów nie był uczniem Chrystusa
                > .
                >
                > I tutaj mamy sęk. Oto taka Anna jest ponad autorytetem Biblii, przynajmniej
                dla
                >
                > niektórych. Jest jak wyrocznia, decydująca o tym, co jest a no nie jest
                > wiarygodne w Biblii.
                >
                > Wiele hipotez wymyślono aby podważyć wiarygodnośc Biblii i autorstwo
                > poszczególnych ksiąg; czasy powstania tekstów przenoszono w inne epoki, aby
                > dowodzić, że proroctwa były spisywane po zaistniałych faktach, itp, itd.
                >
                > Nie zgadzam sie z hipotezami Świderkówny przedstawionymi przez Stefana. Nie o
                > to jednak chodzi.
                > Możesz całe zycie studiować co inni napisali o Biblii a sam(a) nigdy jej nie
                > przeczytać. To tak jakbyś całe życie studiował(a) książkę kucharską i nigdy
                nie
                >
                > sporządziła żadnej opisanej tam potrawy. Chcesz poznać wartość Słowa Bożego,
                > zacznij je studiować i praktykować.
                >
                > Jan
                > 8,31 Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie
                > w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie
                > 8,32 i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.
                >
                > Możesz całe
          • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 17.04.04, 20:09
            pekra napisała:

            > Tak zamierzam. Tylko... kto spisal Nowy Testament? czy nie byli to uczniowie
            > Jezusa? Jego wyznawcy? czy wobec tego mozna uznac to za spis obiektywny? W
            > pierwszym odruchu poszukalam Bibli on-line, i wlasnie tam przeczytalam o tym,
            > ze Jozefowi ukazal sie Duch Sw., wiec wytlumaczylam sobie to po swojemu, po
            > ludzku znaczy :-)
            A doczytales sie, jaki jest los grzeszacych przeciwko Duchowi Swietemu?
            www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_55.htm
        • Gość: Jerzy Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 23:01
          Ładnie napisałeś Puchatku.

          Zanuciłeś:
          2. Jerzy. Jego radę popieram w 100 procentach. Rzeczywiście warto po prostu
          wziąć do ręki Pismo (szczególnie Nowy Testament, ale nie tylko...). Tyle, że
          Jerzy - oczywiście, jak zwykle - najchętniej mówienie o Jezusie sprowadziłby do
          udowadniania dlaczego Kościół katolicki jest be. ;)

          Ja też jestem w wielu miejscach be. A co do KK, to doktrtynalnie jest
          rzeczywiście w wielu miejscach bardzo be.
          Doktryny KK nie trawię w tych miejscach, gdzie nie jest jedno z Biblią.


          • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:54
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Doktryny KK nie trawię w tych miejscach, gdzie nie jest jedno z Biblią.
            A co to za miejsca?
    • Gość: amok A czy Miś Uszatek był synem Boga ? IP: 217.153.168.* 13.04.04, 23:11
      NIE, no bo niby jak miałoby dojsc do zapłodnienia, pomijając fakt że Bóg
      jest wyimaginowany.
    • Gość: pijar Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.nsw.bigpond.net.au 14.04.04, 01:03
      Jehowa, bog Jezusa, to byla wyjatkowo msciwa bestia (patrz Stary Testament). A
      co do chrzescijanstwa, to zdobylo ono Europe najpierw dzieki staraniom Zydow,
      ktorzy wprowadzili te nowa religie do Rzymu jako konia trojanskiego, a pozniej
      zostalo rozprowadzone po Europie przez Germanow, ktorzy przyjeli te religie
      jako czesc rzymskiej kultury. To dlatego Germanie uwazali sie za wyzej
      stojacych cywilizacyjnie od Slowian, bo przyjeli to badziewie wczesniej,
      podczas gdy Slowianie sie jeszcze dlugo i walecznie opierali.
      • Gość: Palnick Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.stenaline.com 14.04.04, 01:06
        Gość portalu: pijar napisał(a):

        > Jehowa, bog Jezusa, to byla wyjatkowo msciwa bestia (patrz Stary Testament).
        A
        > co do chrzescijanstwa, to zdobylo ono Europe najpierw dzieki staraniom Zydow,
        > ktorzy wprowadzili te nowa religie do Rzymu jako konia trojanskiego, a
        pozniej
        > zostalo rozprowadzone po Europie przez Germanow, ktorzy przyjeli te religie
        > jako czesc rzymskiej kultury. To dlatego Germanie uwazali sie za wyzej
        > stojacych cywilizacyjnie od Slowian, bo przyjeli to badziewie wczesniej,
        > podczas gdy Slowianie sie jeszcze dlugo i walecznie opierali.
        ------------
        Czesi opierają się skutecznie do dziś. Nie przyjęli końkordatu np. ;)
        • Gość: Jerzy Czesi opierają się papiestwu, ... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 09:51
          Które spaliło na stosie ich bohatera narodowego Jana Husa, a który wzywał
          doreformy kościoła średniowiecznego ipowrotu do prawd biblijnych.
          Potem papiestwo wysłało na Czechy pięć krucjat krzyżowców, zanim udało im się
          zdławić ruch husycki;
          Aby zdławić ten ruch papież wzywał Jagiełłę aby ruszył na Czechy i wytępił
          Husytów ...
          Potem papiestwo stało za prześladowaniami chrześcijaństwa na Morawach, a
          jednego z organizatorów mordów - Sarkandra - papież JP2 ogłosił świetym.

          Czesi mają wiele powodów, aby trzymać się z dala od Rzymu.

          A że jest tam mało chrześcijan to też zasługa papiestwa - chcreścijan
          biblijnych wytłukli; pozostała ludność jest im nieufna.
          • Gość: Kagan Re: Czesi opierają się papiestwu, ... IP: 213.199.197.* 14.04.04, 15:54
            ... i w ogole tej zydowskiej religii dla gojow, zwanej "chrzescijanstwem"...
    • Gość: Jarek Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 67.131.131.* 14.04.04, 16:06
      Przedewszystkim Maryja nie zdradzila Jozefa, tylko poddala sie woli Bozej. Czy
      jezeli tobie Bog by sie ukazal i zechcial zebys cos dla niego uczynila, nie
      zrobilabys tego? Czy moze poprostu bys to zignorowala? Jakimkolwiek czlowiekiem
      jestes napewno bys miala burze mysli w swojej glowie i nie dawaloby ci to
      spokoju.
      Bog wybral sposob ktory odbil sie na dziejach swiata, bo czyz tak nie jest?
      Chrzescijanie pomimo ze byli przesladowani, pomimo ze byli wrecz eksterminowani
      swojego czasu, caly czas trwali w swojej wierze. Odbilo sie to tak, ze jak ty
      to opisujesz "przetrwalo 2000lat jako jedna z najpotezniejszych religii
      swiata". 1/3 populacji swiata to chrzescijanie. Celem Boga jest zeby caly swiat
      sie nawrocil, a zanim nastapi Sad Ostateczny nawroca sie i uwierza w Jezusa
      rowniez Zydzi. Bog dal czlowiekowi wolna wole, dlatego wybral sposob przez
      ktory czlowiek sam mogl zadecydowac jak postapic i stalo jak sie stalo. Bog
      kocha nas nieskonczenie, choc jak zasluzymy rowniez nas kaze, ale zawsze
      zasluzenie. Jezeli czegos nie mozemy pojac i nie mozemy znalesc odpowiedzi,
      mysle ze mozemy byc pewni ze wszystkiego dowiemy sie na Sadzie, a w tym czasie
      nie powinnismy sie zniechecac, tylko wlasnie jak pierwsi chrzescijanie isc do
      przodu, nie poddawac sie, nie watpic.
      Nawiazujac jeszcze do poczatku twojej wypowiedzi, nie wszystko da sie
      racjonalnie wytlumaczyc. Wedlug mnie bezsensem jest usilne probowanie
      racjonalnie wytlumaczyc zjawiska ktore dla nas ludzi sa nie pojete. Wszechmoc
      boska nie ma granic, dla Niego nie ma rzeczy niemozliwych. Tutaj glownym
      punktem jest wiara, nauka niestety nie ma nic do tego.
    • titus_flavius ponowie mój post 14.04.04, 18:06
      Chaire,
      jako, że eponymka wątku jakby go nie zauważyła.
      DO autorki:
      Z tekstu Ewangelii wybierasz wybiórczo fragmenty, które bezpodstawnie
      uzupełniasz. Pamiętaj o tym, formułuując swe tezy. Albo bowiem uznajesz relację
      świadków życia i śmierci Jezusa za prawdziwą i wiarygodną, albo nie.
      Jezus mówił o sobie, ze jest synem Boga. Czy kłamał?
      My katolicy uważamy, że Bóg jest Dobrem - Miłością - Prawdą - Sprawiedliwoscią.
      POjęcia te są sobie wg katolicyzmu równoznaczne i są
      synonimami. Dowodem zaś na boskość Jezusa są cuda przez niego dokonywane i
      przedewszytskim jego zmartwychwstanie. Jezus wybrał śmierć na krzyżu, aby za
      tą cenę uzyskać dla wszystkich ludzi życie wieczne. Był to więc dowód
      ostatecznej Miłości i Dobra. Tym samym więc przyjąć należy, że Jezus jest takze
      Prawdą.
      Podobnie nauka Jezusa jest nauką Dobra i Miłości, jest więc sama w sobie
      wyrazem woli Boga, niezależnie od tego, czy uważamy, że Jezus był Bogiem, czy
      nie. Czy bowiem czynić się powinno Dobro i Miłość wtedy tylko, gdy liczy się na
      nagrodę?
      Nic nie wiemy o swiecie boskim, nie da się go opisać pojęciami ludzkimi.
      Niemniej jednak przyjąć można, że Jezus wcieliwszy się w człowieka i postępując
      w latach pokochał rodzaj ludzki. Wiedział jednak, że ludzie są tak występni, że
      z tego powodu Bóg odmawia im zmartwychwstania. Postanowił więc ofiarować własną
      śmierć na krzyżu, za puszczenie w niepamięć grzechów rodzaju ludzkiego. Stanął
      więc jakby zakład: jeżeli Jezus dobrowolnie zniesie śmierć na krzyżu, to ludzie
      także zmartwychwstaną. Jeżeli zaś nie,ludzie nie zmartwychwstaną.
      Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa są dowodem, że jego zamysł się powiódł. Od
      tego czasu wyłącznie od czynów poszczególnych ludzi zależy, czy po śmierci będą
      blisko światła Boga, czy też pogrążą się w ciemności.
      Mylisz się pisząc, że sekt takich jak chrześcijańska było wiele. Tylko
      chrześcijaństwo łączyło dowody na boskie pochodzenie tej religii, z nakazem
      czynienia Dobra i Miłosci. Jak napisałem wyżej Dobro i Miłosć są same w sobie
      cnotami boskimi i pielęgnować się je powinno niezależnie od wiary w Jezusa.
      Chrześcijaństwo miało więc podwójny dowód na to, że prawidłowo wskazuje wolę
      Boga.
      T.
      • ex-kat-lik Z ewangeli na Nasz, tłumaczenie. 14.04.04, 18:44
        Do teologicznej dyskusji i cytatów z Nowego i Starego Testamentu dołożę wpis
        znaleziony na forum; Tłumaczy on w przystępny, bo ludzki sposób, dzieje Ch.
        "Taka jest moja koncepcja.
        Jezus był Żydem, ale z niepełnej rodziny... Wręcz powiedziałbym rodziny
        patologicznej. Matka z wadą wrodzoną pochwy (miała przetokę), a jego ojciec
        ciągle zabiegany, wciąż zajmujący się sprawami wszystkich ludzi i nigdy się nie
        ożenił z matką Jezusa. Kontakt syna i ojca był dosyć zachwiany, miał
        przybranego ojca(kochanka Maryji - Józefa), który nie dał mu prawidłowych
        wzorców zachowań męskich, w związku z zczym Jezus nigdy nie uprawiał seksu z
        żadną kobietą. W ten sposób zachorował na homoseksualizm. Frustracja w nim
        narastała, więc się wybrał na pustynie, aby odpędzić pokusę współżycia ze
        wszystkimi 12 uczniami jego hipisowskiej sekty (motto
        tej "organizacji": "miłujcie się wzajemnie..."), albowiem kochał, na prawdę
        tylko Judasza, a ten się w końcu okazał potwornym zazdrośnikiem i stwierdził,
        że jeśli nie może mieć Jezusa na wyłączność (miał ponoć niezwykły dar do
        miłości) postanowił, że nikt go nie będzie mieć. Jezusa ukrzyżowano, a Judasz
        stwierdziwszy, że nie może żyć bez swojego ukochanego postanowił odebrać sobie
        życie. Jezus jednak zrobił mu psikusa, gdyż zmartwychwstał po 3 dniach.. ale to
        tylko bajka dla dużych dzieci (podobnie jak św. Mikołaj dla małych dzieci).."
        • Gość: Puchatek Re: Z ewangeli na Nasz, tłumaczenie. IP: *.Elektron.pl 14.04.04, 21:22
          Jerzy napisał:

          >Doktryny KK nie trawię w tych miejscach, gdzie nie jest jedno z Biblią.

          Ależ nie, drogi Jerzy. Już kiedyś dyskutowliśmy na tym forum (Pozdrowienia od
          Teofila...;) i twardo podtrzymuję tezę, że nie trawisz tego, co mówi nauka KK
          nie "tam, gdzie nie jest jedno z biblią", ale tam, gdzie nie jest jedno z TWOJĄ
          INTERPRETACJĄ BIBLII.

          Mógłbym się też długo z Tobą kłócić na temat powstania i autorstwa ksiąg Nowego
          Testamentu (akurat prof. Świderkówna ma nad Tobą tę przewagę, że całe życie
          studiowała ten temat). Mógłbym Ci także napisać, że akurat wątpliwości
          historyczne co do autorstwa i dat powstania poszczególnych ksiąg Ewangelii (nb.
          nie mające nic wspólnego z przyjmowaniem ich jako Słowa Bożego) jako pierwsi
          wysuwali nie katoliccy, ale akurat ewangeliccy teologowie.

          Tylko co to ma do rzeczy?

          Autorka tego wątku pyta o osobę Jezusa. O to, kim On jest. Tu akurat - przy
          wszystkich dzielących nas różnicach - jesteśmy dosyć zgodni. Starałem się
          odpowiedzieć Pekrze tak, jak wierzę. Jeśli chcesz zrobić to samo - super. Ale
          jeśli ten wątek jest dla Ciebie tylko kolejną okazją do udowadniania, że
          Kościół katolicki... i tak dalej, to lepiej sobie odpuść, bo tylko utrudniasz
          drugiemu człowiekowi spotkanie Chrystusa.

          Oto wspaniałe świadectwo - człowiek pyta o Chrystusa, a gość mu natychmiast o
          tym, że Chrystus owszem, TYLKO BROŃ BOŻE NIE U KATOLIKÓW.

          • Gość: Jerzy O jedności chrześcijan IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.04, 12:28

            Drogi Puchatku,
            proponuję odrębny wątek o jedności chrześcijan
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11973781&a=11973781
            Tak się składa, że jeśli ktos chce poznać Jezusa, to rekomenduję mu Biblię inic
            więcej.
            Kościoły maja swoje przeakcentowania. KK tworzy zupełnie inny obraz Jezusa i
            drogi zbawienia niż to czyni Biblia.
            Dla katolika, zbawicielem jest hostio-Jezus, którego kapłan musi najpierw
            złożyć w ofierze mszalnej.
            Bez kapłana i bez hostii nie ma w katolicyzmie zbawienia.
            Mylę się?

            • reichman PYTANIA DO JERZEGO 15.04.04, 14:13
              DO JERZEGO:
              Jerzyku, zamiast otwierac kolejne watki odpowiedz mi na me stare pytania:
              1) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna, to
              mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego Jezusika.
              Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to straszne
              bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
              2) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
              Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz, Jerzyku,
              a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K. Wojtyla (ksywka
              JP2)...:(
              Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
              Twoj Kagan
              • Gość: Jarek Re: PYTANIA DO JERZEGO IP: 67.131.131.* 15.04.04, 14:41
                A znasz ten fragment modlitwy "zostal zrodzony a nie stworzony"? Jakim bylby On
                Bogiem, ktory zostalby stworzony? To tak jakby sklonowac czlowieka, niby to
                czlowiek, ale wiedzac ze jest w sumie "stworzonym" czlowiekiem przez innego
                czlowieka, to zawsze bedzie odmieniec. Pan Jezus zrodzil sie moznaby powiedziec
                w bardzo naturalny sposob, w koncu Bog stal sie czlowiekiem, zeby spelnic misje
                na ziemi. Musial sie bardzo ograniczyc, zeby stac sie niemal takim jak istoty
                ktore stworzyl. Teraz jest dalej w swojej wszechmocy, a my musimy wyciagnac
                wnioski z tamtych wydarzen ktore mialy miejsce gdy byl on cialem wsrod nas...
                • Gość: Kagan Re: PYTANIA DO JERZEGO IP: 213.199.192.* 16.04.04, 19:13
                  Slowa modlitwy to dla mnie zaden dowod... :(
                  • arcykr Re: PYTANIA DO JERZEGO 18.04.04, 12:52
                    Blogoslawieni, ktorzy nie widzieli, a uwierzyli.
                    • Gość: Kagan Re: PYTANIA DO JERZEGO IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:31
                      Blogoslawieni ubodzy duchem, bowiem oni daja na tace sporo i bez zadawania
                      klopotliwych pytan... :(
                      • arcykr Re: PYTANIA DO JERZEGO 18.04.04, 14:14
                        Do rzeczy, prosze.
                  • Gość: Jarek Re: PYTANIA DO JERZEGO IP: 67.131.131.* 19.04.04, 15:19
                    W twoim przypadku jakos mnie to nie dziwi. Zreszta ciebie nic ani nikt nie jest
                    w stanie przekonac.
            • reichman PYTANIA DO JERZEGO 15.04.04, 14:13
              DO JERZEGO:
              Jerzyku, zamiast otwierac kolejne watki odpowiedz mi na me stare pytania:
              1) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna, to
              mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego Jezusika.
              Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to straszne
              bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
              2) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
              Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz, Jerzyku,
              a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K. Wojtyla (ksywka
              JP2)...:(
              Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
              Twoj Kagan
              • Gość: Jerzy Problem Rajchmano-Kagana IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.04, 23:52
                Odpowiadałęm na twoje problemy już wiele razy.
                Przypomnę tylko jedną z odpowiedzi

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=3276182&a=3276195
                • Gość: Kagan Re: Problem Jerzyka IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:18
                  Kagan: Czekam na odp. na ponizsze pytania:
                  1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na historycznosc twego idola Jeszu ben
                  Miriam czyli Jezusa zwanego przez swych zwolennikow Chrystusem (Mesjaszem).
                  Niestety, nie przedstawiles mi dotad zadnego... CZEKAM!

                  Szanowny Kaganie,
                  W moim odczuciu, po tym co dotychczas pisałeś, jesteś ślepy na wszelkie
                  działania Chrystusa we współczesnym świecie. Dla ciebie świadectwa osób, które
                  zawierzyły swoje życie Jezusowi i doznały takich przemian osobowości jak
                  uwolnienie z poczucia winy, uzdrowienie zranionych emocji w wyniku doznanych
                  krzywd, wyzwolenie z nałogów, odzyskanie sensu życia, itp., nie są wiarygodnym
                  materiałem dowodowym na istnienie Żywego, Zmartwychwstałego Chrystusa.
                  - Nie sa, bowiem sa to zeznania osob wyraznie niezrownowazonych psychicznie, a
                  wiec tzw. niewiarygodnych swiadkow...

                  Traktujesz tych ludzi jako fanatyków bądź schizofreników.
                  - Bo oni sa nimi wlasnie... :(

                  To samo ma się z tekstami biblijnymi. Odrzucasz je, a one po to zostały nam
                  dane, aby nam objawić Boga, abyśmy poznali zbawienie, które nam zgotował w
                  Jezusie Chrystusie.
                  - Czemu teksty, rzekomo pisane przez nieomylnego Boga, sa tak pelne
                  sprzecznosci wewnetrznych i oczywistych bzdur?

                  (...)
                  Jan pisze, że to co spisał o Jezusie, jest wystarczającym materiałem dowodowym,
                  aby uwierzyć w Jezusa Chrystusa.
                  - A jakie masz dowody empiryczne na to, ze Jan pisal prawde?
                  (...)
                  Uzywasz Biblii aby udowodnic jej prawdziwosc. Nie widzisz tu zadnej
                  sprzecznosci? Aby udowdnic prawdziwosc zrodla A, historycy uzywaja zrodla B, C
                  i D, NIEZALEZNE od zrodla A. To co ty robisz, to tak, jakby sad wysluchal tylko
                  jednej strony i na tej podstawie wydal wyrok, naruszajac zasade AUDI ALTERAM
                  PARTEM...

                  J: Jeśli swoim rozumem nie potrafisz poznać prawdziwego Boga, to nie używasz go
                  zgodnie z przeznaczeniem. Jeśli do silnika benzynowego nalejesz diesla, nie
                  pojedziesz. Jeśli swój umysł karmisz propagandą antychrzescijańską zamiast
                  Słowem Bożym, twój rozum nie będzie funkcjonował prawidłowo.
                  - Znow obrazasz mnie, bo ci zabraklo dosowdow. Karl Sagan napisal, ze
                  nadzwyczajne propozycje (claims) wymagaja nadzwyczajnych dowodow, a ty nie masz
                  nawet zwyczajnego empirycznego dowodu na poparcie swych zydowskich bajek... :(

                  J: Pan Bóg objawił się w sposób
                  1. ogólny – poprzez Stworzenie, oraz 2. szczególny – poprzez Słowo Boże.
                  - A jakie masz na to dowody empiryczne?

                  Kiedy patrzysz na otaczający cię świat i nie widzisz w tym ręki Stwórcy, lecz
                  przypisujesz to przypadkowi, to znaczy, że masz problemy z logicznym myśleniem
                  i jesteś ślepy na istnienie RZECZYWISTOŚCI BOŻEJ.
                  - Nie potrzebuje, abys mnie obrazal i nie potrzebuje zbytecznego bytu czyli
                  Boga, aby objasnic otaczajaca mnie rzeczywistosc!

                  J: Jeśli idzie o objawienie ogólne, to pozwól, że tutaj przytoczę fragment
                  argumentu, którego użyłem kiedyś w dyskusji z Julkiem (mam do niego wiele
                  autentycznej sympatii) a potem z Gibkim.
                  „Nie rozumiem, dlaczego masz problem połączenia wiary z faktami. Wiara
                  chrześcijańska dotyczy tego, co było i tego, co będzie. Ponadto, Bóg objawił
                  się ludzkości poprzez tzw. objawienie ogólne oraz objawienie szczególne.
                  Objawieniem ogólnym jest cała otaczająca nas przyroda, cały wszechświat.
                  - NIE! Wszechswiat to wyniki tzw. BIG BANG, a nie jakiejs tam "boskiej"
                  interwencji!

                  Ateiści wierzą, że nie ma Boga. Ich wyznanie wiary brzmi: Na początku byłą
                  martwa, pozbawiona inteligencji materia. Następnie martwa materia, na drodze
                  ewolucji, ukształtowała istoty obdarzone inteligencją, zdolne do komponowania
                  muzyki, pisania poematów, itd.
                  Na poparcie tej wiary gromadzi się tzw. materiał dowodowy, który służy
                  jako ‘fakt’ potwierdzający teorie ewolucji i to, że do stworzenia człowieka nie
                  byłą potrzebna inteligencja z zewnątrz.
                  - BLAD! Ateisci NIE wierza, ale domagaja sie na wszystko dowodow empirycznych.
                  Ateizm to NIE wiara, ale jej totalna negacja!

                  Teiści wierzą, że na początku był Bóg, LOGOS, inteligencja, która stworzyła
                  wszystko z niczego. W końcu Bóg stworzył człowieka. Na poparcie takiej wiary,
                  gromadzi się materiał dowodowy z wszystkich dziedzin nauki, który jednoznacznie
                  wskazuje, że za całym stworzeniem stoi INTELIGENCJA.
                  - Nie klam, Jerzy! Dobrze wiesz, ze nie ma takich dowodow, a ci, co twierdza ze
                  je maja, to zwykli szarlatani, bowiem nauka polega na stawianiu hipotez i ich
                  weryfikacji, a nie na szukaniu wszedzie dowodow na tzw. boska ingerencje!

                  Materiał dowodowy /fakty/ przedstawiane przez teistów nie wymagają tak wielkiej
                  wiary, jak tego wymaga ateizm.
                  - Jesli wymagaja wiary, to NIE sa zadnymi dowodami!

                  Dam prosty przykład (w oparciu o , zawiera tzw. argument Paleya, znany już
                  ponad 200 lat). Mam zegarek. Skoro nigdy nie widziałem tego, który go stworzył,
                  a w szufladzie poniewierają mi się różne części po starych zegarkach (ogniwa
                  pośrednie), to mam założyć, że zegarek powstał samorzutnie, bez udziału
                  inteligencji (zegarmistrza) ?
                  - Mylisz powstanie zegarka z kolkami (tego ewolucja nie moze sama stworzyc) z
                  powstaniem droga ewolucji zegarmistrza, ktory nie ma sobie kolek, a wiec mogl
                  postac droga naturalnej ewolucji...

                  Popatrz jak skomplikowany jest ludzki DNA. Czy myślisz, że coś tak
                  skomplikowanego mogło powstać samorzutnie, bez udziału INTELIGENCJI?
                  - Oczywiscie! Ewolucja trawala miliony lat ma wielkim obszarze, a ilosc
                  przechodzi w jakosc. Szana wygrania miliona w TOTKA jest znikoma, ale od czasu
                  do czasu ktos wygrywa ow milion - tzw. prawo wuielkich liczb, Jerzyku...

                  Tyle tamtego argumentu. Kontynuuję: Odnośnie objawienia szczególnego i
                  ogólnego, to autor listu do Hebrajczyków pisze następująco:
                  (...)
                  - Nie uzywaj Biblii do potwierdzenia jej autentycznosci!

                  Do jakiejkolwiek dziedziny nauki spojrzysz, wszędzie odkrywasz pewne prawa,
                  cele i uporządkowaną informację. Tak więc nauka postuluje istnienie
                  Inteligentnej Praprzyczyny wszystkich rzeczy. Zatem nauka stoi mocno po stronie
                  objawienia biblijnego.
                  K: Nic takiego! Nauka nie ma nic wspolnego z objawieniami: to tylko stawianie
                  hipotez i ich empiryczna weryfikcja! Nie myl nauki ze slepa wiara!

                  Twój światopogląd – czy to humanizm w wydaniu świeckim czy marskistowsko
                  leninowskim, twierdzi, że wszystko powstało przez ‘przypadkowe zdarzenia’.
                  - Oczywiscie, tykle ze w olbrzymiej, trudno wyobrazalnej skali, a SIZE DOES
                  MATTER!

                  W innej dyskusji już mieliśmy ‘starcie’ na temat wiary w źródło powstania
                  życia. Oto fragment: Jerzy do Kagana: „Uparcie twierdzisz, że to nie Stwórca,
                  lecz ślepa ewolucja ukształtowała inteligentnego człowieka?
                  Twoja wiara w fluktuacje jest imponująca. Cytuję: „ale ta PIERWSZA PRZYCZYNA to
                  prawa statystyki i fizyki, ktore dopuszczaja fluktuacje na poziomie
                  kwantowym nawet w tzw. absolutnej prozni, fluktuacje ktore "produkuja' tzw.
                  czastki wirtualne, i to, ze taka "wirtualnosc" moze sie "przerodzic" w
                  realnosc, chocby prawdopodobienstwo tego bylo np. 10^-100, czyli znacznie MNIEJ
                  niz odwrotnosc liczby wiekszej niz ilosc atomow w naszym wszechswiecie...”
                  Pan Jezus by powiedział, że takiej wiary to nawet w Izraelu nie znalazł.”
                  - Tu nie maz adnej wiary: to sa wyniki zweryfikowanych experymentow, Jerzyku!
                  Jeszua ben Miriam nie ma tu nic do gadania, jako postac wirtualna...

                  Podziwiam twoją wiarę w to, co według ciebie jest PIERWSZĄ PRZYCZYNĄ.
                  Według mojego światopoglądu, prawdopodobieństwo zaistnienia DNA za sprawą
                  INTELIGENCJI, jest 1:1. Tutaj rozum ma solidne oparcie na faktach naukowych.
                  - Nie ma, bowiem poslugujesz chrzescijanska pseudonauka, ktora szuka wszedzie
                  dowodow na istnienie tzw. Boga... :(

                  Twój światopogląd postuluje, że realność zaistnienia świata takim jakim jest
                  przez przypadek, wynosi 10 do minus setnej. Aby to przyjąć, trzeba wyłączyć
                  rozum i uwierzyć w absurd.
                  - Mylisz prawdopo
                  • Gość: Kagan Re: Problem Jerzyka IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:21
                    Twój światopogląd postuluje, że realność zaistnienia świata takim jakim jest
                    przez przypadek, wynosi 10 do minus setnej. Aby to przyjąć, trzeba wyłączyć
                    rozum i uwierzyć w absurd.
                    - Mylisz prawdopodobienstwo z jego realizacja. To, ze cos jast malo
                    prawdopopdobne nie znaczy, ze jest niemozliwe. Nie rozumiesz po prostu
                    matematyki, jezyka nauki... :(

                    W twoim przypadku wiara dominuje nad rozumem. Dlaczego?
                    - To u ciebie, Jerzyku wuara domuinuje nad twym rozumkiem. Nie popelniaj
                    fallacy of composition!

                    Epistemologia twego światopoglądu nie pozwala na traktowanie Biblii jako źródła
                    poznania. Odrzuca proste i jasne Boże objawienie na rzecz skomplikowanych,
                    wielce nieprawdopodobnych ‘naukowych’ spekulacji o pochodzeniu wszechświata,
                    które po prostu trzeba ciachnąć brzytwą Ockama, - ciach i już po nich.
                    -Biblia to zniot statozydowskich legend, wewetrznie sprzecznych i bez sensu.
                    Mozesz w nia wierzyc, ale nie dorabiaj do swej wiary
                    pseudonaukowych "argumentow"...
            • arcykr Re: O jedności chrześcijan 18.04.04, 13:23
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Tak się składa, że jeśli ktos chce poznać Jezusa, to rekomenduję mu Biblię i
              nic więcej.
              W jakiej wersji jezykowej?

              > Kościoły maja swoje przeakcentowania.
              Jest tylko jeden prawdziwy Kosciol Powszechny ( bo Jezus tylko jeden zalozyl).
              Kosciol ten jest nieomylny w sprawach wiary i obyczaju.
              www.newadvent.org/cathen/07790a.htm
              www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_47.htm
              KK tworzy zupełnie inny obraz Jezusa i
              > drogi zbawienia niż to czyni Biblia.
              > Dla katolika, zbawicielem jest hostio-Jezus, którego kapłan musi najpierw
              > złożyć w ofierze mszalnej.
              > Bez kapłana i bez hostii nie ma w katolicyzmie zbawienia.
              Prawdziwym Kaplanem jest Chrystus rzeczywiscie obecny w Najswietszym
              Sakramencie.
              www.newadvent.org/cathen/05573a.htm
              • Gość: Kagan O braku jedności chrześcijan... IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:29
                ... co dowodzi, iz ich wiara jest falszywa, bowiem gdyby istnial prawdziwy
                kosciol, to nieprawdziwe dawno by juz zbankrutowaly...
                • arcykr Re: O braku jedności chrześcijan... 18.04.04, 13:56
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > ... co dowodzi, iz ich wiara jest falszywa, bowiem gdyby istnial prawdziwy
                  > kosciol, to nieprawdziwe dawno by juz zbankrutowaly...
                  Dlaczego mialyby zbankrutowac? Zawsze mowna odpowiedziec, ze to diabel
                  podtrzymuje podzialy - m.in. po to, zeby zniechecac do chrzescijanstwa.
    • Gość: Ed Re: acykr i jego kanony IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.04.04, 19:25
      Szanowny arcykr!

      Pisząc o kanonach miałem w przenośni na mysli tzw. kanony przyzwoitości,
      których zachowania funkcjonariusze kościelni tak domagają się od swoich
      parafian. Jak widzę, słowo kanon (łac. canon - reguła przepis) kojarzy Ci się
      wyłącznie z Kodeksem Prawa Kanonicznego a nie zawartością treści użytego
      terminu. Przy takim ujęciu rzeczywiście Twoje zastrzeżenia są w pełni
      uzasadnione, bowiem w tym (jakżesz przecież ważkim - hi) źródle prawa
      wewnętrznego kościelnego nie znajdzie się nic z zakresu mogącego mieć
      odniesienie do jakichś norm moralnych w refleksyjnym znaczeniu, prócz zasad
      bezwzględnego podporządkowania nadrzędnemu pryncypałowi w hierarchii i
      strukturze kościelnej.

      Odzew w postaci bezpośredniego zacytowania treści kanonu 762 także nie wskazuje
      na nic więcej, oprócz dobrze spełnianej funkcji roli odtwórczej.

      Co do wskazanego w cytacie libertynizmu księdza pozostawioam to Twojej własnej
      ocenie. Jeszcze bardziej ciekawie do treści wątku ma się DEKLARACJA O STOSUNKU
      KOŚCIOŁA DO RELIGII NIECHRZEŚCIJAŃSKICH, którą traktuję na takich samych
      zasadach, jak oświadczenie Lenina z 1917 r. o przyznaniu granic przyszłej
      Polsce na wschód od linii frontu. Jedno i drugie ma ten sam wyraz dobrej
      politycznej woli, tylko ta woda nie chce stać w miejscu i płynie :-)).
      Zresztą zagadnienie ostatniego soboru i co z niego zostało w samym kościele
      wymaga zupełnie innych rozważań, czego kontynuowanie w czyimś wątku było by po
      prostu - delikatnie mówiąc - niegrzecznością. Ale możesz go autoryzować
      samodzielnie pod własnym szyldem. Przy okazji dowiemy się, co na ten temat
      mówią w seminariach :-)).
      Chociaż i tek nie trudno sie tego domyśleć.

      Wskazywane w postach linki mieszczą się dokładnie w ramach "posługi
      przepowiadania" wynikającej z cytowanego kanonu 762. Fachowcy od przepowiadania
      przedkładali mi nie jedną swoją wizję i niech tak zostanie ku ich zadowoleniu.
      A skoro jesteśmy przy tym temacie, może trochę wizji i przepowiedni na temat
      JP2 tak gorąco szerzonych po jego wyborze?
      Oczywiście - przez grzeczność - w samodzielnym wątku!!!
      Jeżeli portal mateusza jest jedynym źródłem Twych informacji o rzeczywistych
      konsekwencjach Krk na losy ludzi tego świata, to proponuję iść śladami Św. Jana
      spozywając przy okazji jakąś garstkę sporyszu. Sądząc po NT - efekt
      gwarantowany. W tym wypadku stosowniej było by pomysleć o kosztach życia
      ludzkiego poniesionych przez sprzyjanie Piusa XII Hitlerowi przeciw wpływom
      tzw. bolszewii. Ucieczka w tych dywagacjach do seksu jest po prostu żenująca.

      Nie wiem, czy można pogratulować ci chęci zaakcentowania swojej obecności na
      forum. Rozsądna wymiana poglądów zawsze służyła czemuś dobremu. Niestety,
      Twoich postów do tego nie mogę zaliczyć ze względów wskazanych powyżej. Jako
      przeciwnik Twoich i tak przedstawianych poglądów, chcę Ci służyć jeszcze
      przychylną radą. W dyskusji z Kaganem naprawdę musisz wiedzieć, co chcesz
      powiedzieć. Forum Kraj, to nie parafia i w główce musi się zmieścić trochę
      więcej, niż to zaprezentowałeś w poście:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11887064&a=12022113
      A że w przepowiadającej katolickiej główce na wyższym poziomie ustawiono
      plemniki, niż analizę zawartości NT, na pewno nie jest to problemem FK.
      W ten sam sposób mogę odnieść się do prób dyskusji z adwersarzem Kagana -
      Jerzego. Zacznij się uczyć przez prtzmat własnych horyzontów myślowych a nie
      Kodeksu Prawa Kanonicznego. Popisy sięgające do św. Augustyna stają się już w
      tym wydaniu pierwszorzędną klerykalną parodią.

      I sprawa ostatnia.
      Dopytujesz się o czwartą osobę Trójcy Świętej katolickiej polskiej schizmy.
      Wznieś wzrok ponad swój Kodeks Kanoniczny i spórz na spuściznę po Wyszyńskim,
      Rydzyku czy innych księciach tego Kościoła. Mam nadzieję, że jeszcze być może
      stać Cię w tym zakresie na własne wnioski "bez konieczności prowadzenia za
      rączkę wielebnego".
      • arcykr Re: acykr i jego kanony 17.04.04, 19:38
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        Jak widzę, słowo kanon (łac. canon - reguła przepis) kojarzy Ci się
        > wyłącznie z Kodeksem Prawa Kanonicznego a nie zawartością treści użytego
        > terminu.
        Skoro napisales: "Traktujesz to jako przepowiednię wynikającą z kanonu 762?"
        jako odpowiedz na moje pytanie "Niby ktory kanon zlamal?", to skojarzylo mi sie
        to z konkretnym kanonem kodeksu odpowiedniego do danego kontekstu.

        Przy takim ujęciu rzeczywiście Twoje zastrzeżenia są w pełni
        > uzasadnione, bowiem w tym (jakżesz przecież ważkim - hi) źródle prawa
        > wewnętrznego kościelnego nie znajdzie się nic z zakresu mogącego mieć
        > odniesienie do jakichś norm moralnych w refleksyjnym znaczeniu, prócz zasad
        > bezwzględnego podporządkowania nadrzędnemu pryncypałowi w hierarchii i
        > strukturze kościelnej.
        Dlaczego uwazasz, ze nic sie nie znajdzie itd.?
        >
        > Odzew w postaci bezpośredniego zacytowania treści kanonu 762 także nie
        wskazuje na nic więcej, oprócz dobrze spełnianej funkcji roli odtwórczej.
        Co, ja mam tworzyc jakies nowe kanony? Kim ja jestem?
        >
        Jeszcze bardziej ciekawie do treści wątku
        To nie ja zaczalem pisac o calowaniu Koranu - chcialem tylko obronic papieza
        przed zarzutami.

        ma się DEKLARACJA O STOSUNKU
        > KOŚCIOŁA DO RELIGII NIECHRZEŚCIJAŃSKICH, którą traktuję na takich samych
        > zasadach, jak oświadczenie Lenina z 1917 r. o przyznaniu granic przyszłej
        > Polsce na wschód od linii frontu. Jedno i drugie ma ten sam wyraz dobrej
        > politycznej woli, tylko ta woda nie chce stać w miejscu i płynie :-)).
        Co niby jest ta woda w odniesieniu do soborowej deklaracji?

        > Zresztą zagadnienie ostatniego soboru i co z niego zostało w samym kościele
        > wymaga zupełnie innych rozważań, czego kontynuowanie w czyimś wątku było by
        po prostu - delikatnie mówiąc - niegrzecznością.
        To zaloz nowy watek - mozesz na moim forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15379
        Przy okazji dowiemy się, co na ten temat
        > mówią w seminariach :-)).
        Nie mam nic wspolnego z zadnym seminarium. (Chyba, ze posrednio z tym, w ktorym
        uczyli sie ksieza z mojej diecezji. ;-) ). Jakbys chcial wiedziec, moja
        specjalnoscia jest fizyka.

        > A skoro jesteśmy przy tym temacie, może trochę wizji i przepowiedni na temat
        > JP2 tak gorąco szerzonych po jego wyborze?
        A co to za wizje i przepowiednie?

        > Oczywiście - przez grzeczność - w samodzielnym wątku!!!
        Sam zakladaj watki na tematy, ktore cie interesuja.

        > Jeżeli portal mateusza jest jedynym źródłem Twych informacji o rzeczywistych
        > konsekwencjach Krk na losy ludzi tego świata, to proponuję iść śladami Św.
        Jana spozywając przy okazji jakąś garstkę sporyszu. Sądząc po NT - efekt
        > gwarantowany.
        Co chcesz osiagnac przez swoje bluznierstwa?

        W tym wypadku stosowniej było by pomysleć o kosztach życia
        > ludzkiego poniesionych przez sprzyjanie Piusa XII Hitlerowi przeciw wpływom
        > tzw. bolszewii.
        Mozesz oprzec te oskarzenia o jakies wiarygodne zrodla?

        Ucieczka w tych dywagacjach do seksu jest po prostu żenująca.
        Kto niby ucieka do seksu?
        >
        Jako
        > przeciwnik Twoich i tak przedstawianych poglądów, chcę Ci służyć jeszcze
        > przychylną radą. W dyskusji z Kaganem naprawdę musisz wiedzieć, co chcesz
        > powiedzieć.
        Dobrze wiem, co chce powiedziec.

        Forum Kraj, to nie parafia i w główce musi się zmieścić trochę
        > więcej,
        Nie boj sie, w glowie mam niemalo. :-)

        niż to zaprezentowałeś w poście:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11887064&a=12022113
        Przedstawilem merytoryczna odpowiedz na zadane pytania. Jezeli ktos sie pyta o
        stworzenie Syna, to odpowiadam, ze nie jest On zrodzony, tylko stworzony, jak
        nieomylnie glosi Kosciol od wielu wiekow. Jezeli ktos powoluje sie na wszechmoc
        Boza, a potem pisze, ze Bog czegos nie moze, to mu wytykam niekonsekwencje.
        Kazdy piszacy na tym forum jest grzesznikiem, wiec zadaje cierpienia
        Ukrzyzowanemu. A jak ktos pisze, ze niczego zlego w zyciu nie zrobil, to jest
        po prostu niepowazny.

        > A że w przepowiadającej katolickiej główce na wyższym poziomie ustawiono
        > plemniki, niż analizę zawartości NT,
        A skad taki wniosek?

        na pewno nie jest to problemem FK.
        A jednak ty o tym piszesz na FK...

        > W ten sam sposób mogę odnieść się do prób dyskusji z adwersarzem Kagana -
        > Jerzego. Zacznij się uczyć przez prtzmat własnych horyzontów myślowych a nie
        > Kodeksu Prawa Kanonicznego.
        A coz to wlasciwie znaczy "uczyć przez prtzmat własnych horyzontów myślowych"?

        Popisy sięgające do św. Augustyna stają się już w
        > tym wydaniu pierwszorzędną klerykalną parodią.
        Sw. Augustyn napisal wiele ponadczasowych stwierdzen. Polecam ksiazke:
        www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/rozmowy/
        Teksty tu zawarte naprawde pomagaja zyc!
        >
        > Dopytujesz się o czwartą osobę Trójcy Świętej katolickiej polskiej schizmy.
        A wiec schizmy, czy katolickiej?

        > Wznieś wzrok ponad swój Kodeks Kanoniczny i spórz na spuściznę po Wyszyńskim,
        > Rydzyku czy innych księciach tego Kościoła.
        Wiecej szacunku... To nie sa twoi kolesie.
        O. Rydzyk nie jest zadnym ksieciem Kosciola.
        Co ci sie nie podoba w spusciznie po kardynale Wyszynskim?
        __________________________________

        Pytanie ogolne: Czy wydaje ci sie, ze bedziesz tym bardziej przekonujacy, im
        bardziej metny tekst napiszesz?
        • Gość: Ed Re: acykr i jego kanony IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.04.04, 22:47
          arcykr napisał:

          > Gość portalu: Ed napisał(a):
          >
          > ..........................
          > To nie ja zaczalem pisac o calowaniu Koranu - chcialem tylko obronic papieza
          > przed zarzutami.
          I zrobiłeś to olewając cały dekalog :-))
          Przyzwoicie i po katolicku. Tylko powiedz, komu w takim razie ma on służyć?
          .......................................
          > > Zresztą zagadnienie ostatniego soboru i co z niego zostało w samym kościel
          > > kościele wymaga zupełnie innych rozważań, czego kontynuowanie w czyimś
          > > wątku wątku było by po prostu - delikatnie mówiąc - niegrzecznością.
          > To zaloz nowy watek - mozesz na moim forum:
          > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15379
          Nie jest to mój problem. Nie mniej jednak z okrzyczanego festiwalu myślenia,
          działania czy poszukiwań duchowych zostały wspomnienia niby przełomu, że gdzieś
          ktoś usiadł i sobie stęknął. Być może dla fizyka może to być to zajmujacym
          problem.

          ..........................................
          > > A skoro jesteśmy przy tym temacie, może trochę wizji i przepowiedni na
          > > temat JP2 tak gorąco szerzonych po jego wyborze?
          > A co to za wizje i przepowiednie?
          Np. jedna z nich: Marian Ciaciuch: Przepowiednie o Papieżu Polaku Janie Pawle
          II, Wydawnictwo Arcanum 1990. Zajmująca lektura :)
          >
          ..............>
          > > Jeżeli portal mateusza jest jedynym źródłem Twych informacji o rzeczywistych
          > > konsekwencjach Krk na losy ludzi tego świata, to proponuję iść śladami Św.
          > > Jana spożywając przy okazji jakąś garstkę sporyszu. Sądząc po NT - efekt
          > > gwarantowany.
          > Co chcesz osiagnac przez swoje bluznierstwa?
          Czyżbyś tak podchodził do sprawdzonych halucygennych wartości przepowiadania?
          >
          > > W tym wypadku stosowniej było by pomysleć o kosztach życia ludzkiego
          > > poniesionych przez sprzyjanie Piusa XII Hitlerowi przeciw wpływom
          > > tzw. bolszewii.
          > Mozesz oprzec te oskarzenia o jakies wiarygodne zrodla?
          Są to ogólnie dostępne informacje, np.:
          - Watykan był właścicielem zakładów materiałów wybuchowych Montecatini, a
          książę Giulio Pacelli, bratanek Piusa XII, rządził zakładami Sogene di Roma,
          które produkowały gazy trujące i bomby napalmowe;
          - W lutym 1942 r., krakowski abp Adam Sapieha pisze list do Piusa XII, w którym
          informuje go o obozach koncentracyjnych i potwornościach jakie mają tam
          miejsce. Dziwne, że Sapieha słowem nie wspomina o tragedii Żydów. Watykan do
          tej pory nie ujawnił chociaż jednego listu abpa Sapiehy, w którym jest mowa o
          losie ludności żydowskiej. Zdumienie jest tym większe, iż ten hierarcha
          kościelny ma nieposzlakowaną opinię, i brak z jego strony informacji na ten
          temat jest zaskakujący, tym bardziej, że Oświęcim leżał na terenie jego
          diecezji;
          - czemu lub komu Wyszyński zawdzięczał wyjście na wolność zaledwie po kilku
          godzinach przesłuchania, mimo, iż służby bezpieczeństwa III Rzeszy poszukiwały
          go listami gończymi przez dwa lata?!;
          - już w grudniu 1931 r. papież zasugerował baronowi von Ritterowi, posłowi
          bawarskiemu w Watykanie, że niemiecki Kościół powinien inaczej spojrzeć na
          współpracę z narodowymi socjalistami, jako na coś "tylko przejściowego i w
          konkretnym celu", co "zapobiegnie jeszcze większemu złu" (John Cornwell, Papież
          Hitlera. Tajemnicza historia Piusa XII, Da Capo, Warszawa 2000, s.137); zresztą
          wyznacznikiem polityki papieskiej wobec Hitlera już wtedy był "fanatyczny
          antykomunizm" Piusa XI;
          - "Hitler umocnił swój totalitaryzm na arenie międzynarodowej. Watykan
          wprowadził Hitlera na arenę międzynarodową, a konkordat otworzył całą serię
          układów dyplomatycznych, które ostatecznie doprowadziły Hitlera do szaleńczej
          myśli i przekonania, że w polityce zagranicznej może postępować tak samo
          brutalnie, jak w polityce wewnętrznej" (Tadeusz Włodarczyk, Konkordaty, PWN,
          Warszawa 1986, wydanie II, T.1, s.235);
          - List Prezydenta Stanów Zjednoczonych(USA)Harry'ego Trumana do papieża Piusa
          XII w Watykanie napisany po zakończeniu II wojny światowej (opublikowany przez
          paryski miesięcznik "Sennaciulo" nr 647/1959)
          >
          ...............................
          > > A że w przepowiadającej katolickiej główce na wyższym poziomie ustawiono
          > > plemniki, niż analizę zawartości NT,
          > A skad taki wniosek?

          Czy posty:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11887064&a=12021785
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11887064&a=12021843
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11887064&a=12021707
          nie są czasem twego autorstwa?
          >
          ....................................
          > > W ten sam sposób mogę odnieść się do prób dyskusji z adwersarzem Kagana -
          > > Jerzego. Zacznij się uczyć przez pryzmat własnych horyzontów myślowych
          > > a nie Kodeksu Prawa Kanonicznego.
          > A coz to wlasciwie znaczy "uczyć przez pryzmat własnych horyzontów myślowych"?
          Zacznij od Lalki Prusa.
          >
          > > Popisy sięgające do św. Augustyna stają się już w tym wydaniu
          > > pierwszorzędną klerykalną parodią.
          > Sw. Augustyn napisal wiele ponadczasowych stwierdzen. Polecam ksiazke:
          > www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/rozmowy/
          > Teksty tu zawarte naprawde pomagaja zyc!
          Jako neofita, później szczególnie zasłużony w zwalczaniu herezji? Na
          podkreślenia zasługuje fakt, że jego nawrócenie wcale nie nastąpiło pod wpływem
          Biblii, którą uznał za dzieło prostackie. W apologii przeciwko manichejczykom
          napisał: "Gdyby nie autorytet Kościoła, nie wierzyłbym Ewangelii".
          Komentarz zbyteczny. Dzisiaj kościół też ma autorytet opierający się na
          zasadzie "wszystko dozwolone, oby nie było dostrzeżone".
          > >
          > > Dopytujesz się o czwartą osobę Trójcy Świętej katolickiej polskiej schizmy.
          > A wiec schizmy, czy katolickiej?
          A katolicyzm nie jest schizmą chrześcijaństwa?
          >
          > > Wznieś wzrok ponad swój Kodeks Kanoniczny i spórz na spuściznę po
          > > Wyszyńskim, Rydzyku czy innych księciach tego Kościoła.
          > Wiecej szacunku... To nie sa twoi kolesie.
          > O. Rydzyk nie jest zadnym ksieciem Kosciola.
          > Co ci sie nie podoba w spusciznie po kardynale Wyszynskim?
          Jest bardzo wiele rzeczy, które budzą bardzo poważne wątpliwości. Mają się one
          przynajmniej nijak do usilnego kształtowanego wizerunku Wyszyńskiego.
          • arcykr Re: acykr i jego kanony 18.04.04, 13:05
            Gość portalu: Ed napisał(a):

            > I zrobiłeś to olewając cały dekalog :-))
            Niby w jaki sposob?

            > Nie jest to mój problem.
            Nie, to nie.

            Nie mniej jednak z okrzyczanego festiwalu myślenia,
            > działania czy poszukiwań duchowych zostały wspomnienia niby przełomu, że
            gdzieś ktoś usiadł i sobie stęknął.
            Moze czas na Trzeci Sobor Watykanski?
            > ..........................................
            > Np. jedna z nich: Marian Ciaciuch: Przepowiednie o Papieżu Polaku Janie Pawle
            > II, Wydawnictwo Arcanum 1990. Zajmująca lektura :)
            Moze kiedys przeczytam.
            > ..............>
            > > Co chcesz osiagnac przez swoje bluznierstwa?
            > Czyżbyś tak podchodził do sprawdzonych halucygennych wartości przepowiadania?
            Chcesz powaznie dyskutowac, czy tylko bluzgac?
            > >
            > Są to ogólnie dostępne informacje,
            Teksty " wsyscy wiedza, ze" mnie nie przekonuja.

            (Tadeusz Włodarczyk, Konkordaty, PWN,
            > Warszawa 1986, wydanie II, T.1, s.235);
            Naprawde myslisz, ze przekona mnie ksiazka wydana w PRL?

            > nie są czasem twego autorstwa?
            To ze o czyms pisze, nie znaczy, ze jest to dla mnie wazniejsze od czego innego.
            > >
            > ....................................
            > > A coz to wlasciwie znaczy "uczyć przez pryzmat własnych horyzontów myślowy
            > ch"?
            > Zacznij od Lalki Prusa.
            To juz dawno przeczytalem. Tylko co ma wspolnego z tematem tego watku?
            > >
            Na
            > podkreślenia zasługuje fakt, że jego nawrócenie wcale nie nastąpiło pod
            wpływem Biblii, którą uznał za dzieło prostackie. W apologii przeciwko
            manichejczykom
            > napisał: "Gdyby nie autorytet Kościoła, nie wierzyłbym Ewangelii".
            Ja tez.
            Gdzie jest uzasadnienie, ze sw. Augustyn uwazal Biblie za dzielo prostackie?

            Dzisiaj kościół też ma autorytet opierający się na
            > zasadzie "wszystko dozwolone, oby nie było dostrzeżone".
            Mozesz rozwinac ta mysl?
            > > >
            > > > Dopytujesz się o czwartą osobę Trójcy Świętej katolickiej polskiej sc
            > hizmy.
            > > A wiec schizmy, czy katolickiej?
            > A katolicyzm nie jest schizmą chrześcijaństwa?
            To schizmy odeszly od katolicyzmu.
            > >
            > > Co ci sie nie podoba w spusciznie po kardynale Wyszynskim?
            > Jest bardzo wiele rzeczy, które budzą bardzo poważne wątpliwości.
            Na przyklad?

            Mają się one
            > przynajmniej nijak do usilnego kształtowanego wizerunku Wyszyńskiego.
            Znow prosze o wiecej szacunku.
    • tajniak000 Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 16.04.04, 20:15
      Przejrzałem cały wątek i rozważyłem wszystkie wpisane posty. Puchatek , który
      pisze na forum jako osoba wierząca popełniła błąd potępiając
      naszych „kochanych” ateistów – i piszę to bez zupełnej złośliwości w ich
      kierunku. Są osobami, które w otwarty sposób atakują chrześcijan, ale nie
      atakują wartości ogólnie przyjętych w naszym kręgu kulturowym za moralne, które
      są zawarte w mojej religii . I pewnie można tak powiedzieć o
      wszystkich „normalnych” grupach wyznaniowych . Są to osoby, które nie kryją
      swoich poglądów na otaczający świat i zasad w nim panujących , nie kryją swej
      niechęci, a wręcz nienawiści do wiary . Na mnie podziałali jako prawdziwy test
      na wiarę- jakąkolwiek się wyznaje nie będącą w racjonalny sposób wytłumaczoną .
      Ich dociekliwość, lub chęć wpojenia zasad, które nabyli obracając się w
      środowisku ateistycznym dają osobie wierzącej zastrzyk wiedzy na temat ciemnej
      strony osób, rzeczy skupionych i propagujących wiarę . Są sposobem na dogłębne
      przemyślenie swojej wiary, którą w naszym kraju jaki i innych w większości
      katolickich krajach dostaję się za darmo jak już kiedyś zauważył Stefan4 –
      przez urodzenie . Wiary zbudowanej wyłącznie na dobrych filarach w pominięciu
      tych złych . Analiza większości ich tekstów choć w świetle prawa kościelnego
      jest herezją daję prawdziwy obraz przeszłości i teraźniejszości kościoła , lecz
      niema wpływu na autentyczną zmianę sposobu podejścia do wiary, która raz
      zaczerpnięta w dość głęboki sposób jest niezbywalna.
      W doskonały sposób mechanizmy wiary wytłumaczył już wcześnie przywoływany
      Stefan , dając według mnie idealny pogląd na sprawę :


      Największą wartością emanującą z dziejów Chrystusa jest nauka moralna, jak żyć,
      żeby bez wstydu patrzeć w lustro. Chrystus zainwestował swoje życie w to, żeby
      pozostała po nim ,,siła fatalna'' przerabiająca ludzi w aniołów. Minęło 2
      tysiące lat, najwyższy czas na ocenę opłacalności tej inwestycji. Czy jesteśmy
      lepsi z nią niż bylibyśmy bez niej? Jeśli tak i rokowania na przyszłość są
      równie dobre, to należy nadal iść tą samą drogą. Największą wartością emanującą
      z dziejów Chrystusa jest nauka moralna, jak żyć,
      żeby bez wstydu patrzeć w lustro. Chrystus zainwestował swoje życie w to, żeby
      pozostała po nim ,,siła fatalna'' przerabiająca ludzi w aniołów. Minęło 2
      tysiące lat, najwyższy czas na ocenę opłacalności tej inwestycji. Czy jesteśmy
      lepsi z nią niż bylibyśmy bez niej? Jeśli tak i rokowania na przyszłość są
      równie dobre, to należy nadal iść tą samą drogą. Jeśli nie, to należy czym
      prędzej się z tej przygody wycofać odpisując dotychczasowe nakłady na straty

      A w ocenie tej rzeczywistości i zestawieniu zysków i strat pomagają osoby
      nastawione do niej krytycznie. Może Stefan przesadził troszkę w ostatnim zdaniu
      powyższego fragmentu „ Jeśli nie, to należy czym prędzej się z tej przygody
      wycofać odpisując dotychczasowe nakłady na straty. Ja bym nie spisywał
      wszystkiego od razu na straty, jedynie wprowadziłbym poprawki .

      Pzdr

      Tajniak000
      • Gość: Ed Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.04.04, 01:26
        Ciekawy post, choć sama konkluzja budzi moje uzasadnione wątpliwości.

        Sam Krk już nie raz naprawiał się, poprawiał, doskonalił, zmieniał, żałował za
        grzechy, wypaczenia i za każdym razem cofał się bez mała do punktu wyjścia
        pozostawiając za kazdym razem trwałe ślady swoich na nowo
        wdrażanych "wartości".

        Coś tak, jak samoregeneracja wyrobów z tworzyw sztcznych powracająca do stanu
        początkowego. W związku z tym rozsądnym wydaje się poważne rozważenie, czy taka
        struktura jest zdolna do jakichkolwiek zmian bez szerzenia uzurpatorstwa do
        jedynie słusznej racji swojego interesu. Przecież nawet z ostatniego soboru
        pozostały już tylko pozory w postaci słów i i zmiany niektórych aspektów
        ceremoniału kościelnego.

        Czy przed soborem nie podnoszono także głosów o niedostosowaniu Kościoła do
        wyzwań współczesności? Na ile lat to wystarczyło? Czym Gocłowski rózni się od
        krzyżowców rabujących czyjeś majątki pod płaszczykiem wiary? A że metody i
        narzędzia nieco inne - dziś też nie walczy się już maczugami. Jeżeli zmiany w
        Krk mają się do tego ograniczać, to składam głęboki pokłon przed takimi
        kolejnymi reformatołami.
        • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:14
          Dla zydow ("starszych braci w wierze " dla tzw. chrzescijan) i Muzulmanow
          sugestia, iz BYT IDEALNY, CZYLI BOG potrzebowal syna to herezja i
          bluznierstwo...
          • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 17.04.04, 20:04
            Pewnie, ze Ojciec nie potrzebowal Syna - On zrodzil Go z czystej milosci.
            • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:45
              Z milosci do sibie? czyli Jehowa byl nie tylko okrutmnikiem, ale i narcyzem?
              Pokochal sam siebie?
              • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:10
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Z milosci do sibie?
                Ojciec zrodzil Syna w milosci do Niego.

                > Pokochal sam siebie?
                Najpierw treba siebie pokochac, zeby kochac innych - otnosi sie to tez do
                ciebie.
                • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:28
                  Czyli Jehowa jako narcyz... :(
                  • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:33
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Czyli Jehowa jako narcyz... :(
                    Najpierw pytanie formalne: Dlaczedo trzymasz sie tej formy Imienia?
                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_11.htm
                    Prawdziwa milosc do samego siebie nie ma nic wspolnego w narcyzmem, tak jak
                    prawdziwa milosc do drugiego czlowieka nie polega na "malpiej milosci" ani na
                    cielecym wpatrywaniu sie.
        • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 17.04.04, 20:03
          Gość portalu: Ed napisał(a):

          > Sam Krk już nie raz naprawiał się, poprawiał, doskonalił, zmieniał, żałował
          za grzechy, wypaczenia i za każdym razem cofał się bez mała do punktu wyjścia
          > pozostawiając za kazdym razem trwałe ślady swoich na nowo
          drażanych "wartości".
          I tak bedzie do konca swiata - wtedy wypelni sie Krolestwo Boze.
          "Myślę, że w powyższych spostrzeżeniach zawiera się już odpowiedź na pytanie,
          które demitologizatorom diabła wydaje się czysto retoryczne: Czy uznanie
          realności szatana przybliża do rozwiązania tajemnicy zła? Ależ oddala! Na
          szczęście oddala! Aż do dnia Sądu Ostatecznego! Broń nas, Boże, od tych, którzy
          chcieliby tę tajemnicę rozwiązać wcześniej!" Zrodlo:
          www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_09.htm
          A czy z toba, szanowny Edzie, tez nie jest tak, ze już nie raz naprawiałes się,
          poprawiałes, doskonaliłes, zmieniałes, żałowałes za grzechy, wypaczenia i za
          każdym razem cofałes się bez mała do punktu wyjścia? Nie musisz odpowiadac,
          wystarczu, zebys sie nad tym szczerze zastanowil.
          >
          W związku z tym rozsądnym wydaje się poważne rozważenie, czy taka>
          > struktura jest zdolna do jakichkolwiek zmian bez szerzenia uzurpatorstwa do
          > jedynie słusznej racji swojego interesu.
          Coz, Jezus zalozyl tylko jeden Kosciol, a tylko On mial prawo to zrobic.
          (10) A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa,
          abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego
          ducha i jednej myśli. (11) Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi
          Chloe, że zdarzają się między wami spory. (12) Myślę o tym, co każdy z was
          mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. (13)
          Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w
          imię Pawła zostaliście ochrzczeni?
          (1 list do Koryntian 1:10-16)
          Oznacza to, ze wszyscy wyznawcy Chrystusa maja byc czlonkami jednego,
          powszechnego (inaczej: katolickiego) Kosciola - poza ktorym nie ma zbawienia.
          (12) Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a
          wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest
          i z Chrystusem.
          (1 list do Koryntian 12:11-12)

          Przecież nawet z ostatniego soboru
          > pozostały już tylko pozory w postaci słów i i zmiany niektórych aspektów
          > ceremoniału kościelnego.
          Mozesz to szerzej uzasadnic?
          >
          > Czy przed soborem nie podnoszono także głosów o niedostosowaniu Kościoła do
          > wyzwań współczesności? Na ile lat to wystarczyło?
          Kosciol musi sie stale reformowac i dlatego stale potrzebuje pomocy Ducha
          Swietego. Ty zas patrzysz na Kosciol jak na czysta ludzka instytucje.
          www.kuria.gliwice.pl/czytelnia/piesni/index.php?numer=14&art=586
          Widzisz w Kosciele czysto ludzka instytucje. A dlaczego - bo brak ci swiatla
          Ducha Swietego. Dlaczego brak ci swiatla Ducha Swietego? Patrz poczatek Ksiegi
          Madrosci.
          www.pik-net.pl/bib-cgi/biblia?Mdr1.1-999
          Czym Gocłowski rózni się od
          > krzyżowców rabujących czyjeś majątki pod płaszczykiem wiary?
          Nie piszesz o swoim kolesiu.
          • Gość: Ed Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.04.04, 22:19
            Rozumiem Twoje przekonania i masz do nich pełne prawo.
            Ale wytłumacz mi logicznie - jak fizyk, jak doskonały, wszechmocny,
            sprawiedliwy, nieomylny etc. Bóg mógł stworzyć tak daleki do doskonalości świat
            i jeszcze bardziej sfajdać swój kościół?
            • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:43
              Dobre pytanie! Idealny stworca mogl bowiem stworzyc tylko idealne dzielo!
              • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:27
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Dobre pytanie! Idealny stworca mogl bowiem stworzyc tylko idealne dzielo!
                Nie, poniewaz w "przestrzeni metafizycznej" jest miejsce na tylko jedna
                najwieksza mozliwa doskonalosc - Boga.
            • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:16
              Gość portalu: Ed napisał(a):

              > Rozumiem Twoje przekonania i masz do nich pełne prawo.
              > Ale wytłumacz mi logicznie - jak fizyk, jak doskonały, wszechmocny,
              > sprawiedliwy, nieomylny etc. Bóg mógł stworzyć tak daleki do doskonalości
              świat
              Stworzenie po to jest niedoskonalenie, zeby moglo dochodzic do doskonalosci.
              Poza tym:
              www.newadvent.org/cathen/05649a.htm
              >
              > i jeszcze bardziej sfajdać swój kościół?
              Kosciol jest Mistycznym Cialem Chrystusa i jako taki jest swiety. To ludzie
              Kosciola grzesza za namowa diabla. Polecam lekture Ksiegi Madrosci.
              • Gość: Ed Re: A o który mistycyzm chodzi? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.04.04, 18:37
                arcykr napisał:

                > Kosciol jest Mistycznym Cialem Chrystusa i jako taki jest swiety. To ludzie
                > Kosciola grzesza za namowa diabla. Polecam lekture Ksiegi Madrosci.

                Źródłowy mistycyzm Piotra zaginął w izraelickich sporach teologicznych.
                Mistycyzm Pawła został stworzony na ziemiach impwerium rzymskiego właścwie od
                podstaw przez niego samego i się różni od mistycyzmu Piotra zakresem
                dopuszczalności do tajemnicy wiary.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12178332
          • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:44
            Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga),
            to pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd.
            Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
            na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej)
            i "oficjalnej" (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec
            kazdy naukowiec, ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan... :(
            Taka jest prawda - mozecie udawac, ze ja ignorujecie, ale jak dlugo?
            • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:39
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga),
              > to pozniej uwierzy i w krasnoludki,
              Prosze o wiecej zwiazku slow z rzeczywistocia. Ktory religijny naukowiec
              wierzy(l) w krasnoludki?

              i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd.
              Dlaczego tak zwane?

              > Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
              > na slepa wiare,
              Prawdziwa wiara tez nie jest "slepa".

              a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej)
              > i "oficjalnej" (racjonalnej, a wiec areligijnej)
              Religia wcale nie jest nieracjonalna. Wiesz, kto odkryl prawo logiki, ze z
              nieprawdy moze wynikac prawda?
              www.newadvent.org/cathen/05194a.htm
    • Gość: Jezus Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 17:38
      Nie był Bo to Ja jestem synem Boga, a musze mieszkać w
      Tworkach.
      • zorianx Według żydów Jezus był synem legionisty Pantera... 19.04.04, 06:50
        ... ale mógł być synem Artabanusa(Pana ziemi) Króla Króli władcy Partów, żydzi jak wiadomo dostarczali zydowskie dziewczyny władcom, by mieć na nich wpływ.
    • Gość: żenia Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 19:45
      Jezus nie, ale doktor Kulczyk napewno tak!
    • Gość: Jo Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.04.04, 10:31
      Moim zdaniem masz rację co do pochodzenia Jezusa. Nieślubne dziecko, mówca
      obdarzony charyzmą, poza tym schizofrenik. Takich jak on było i jest wielu. To,
      że garstka jego wyznawców stworzyła tak potężną religię, to splot przypadków
      geopolitycznych. Swoją drogą fascynujące.
      Ale to jest _moje_ zdanie i to _ja_ tak uważam. Jeśli ktoś wierzy w boskość
      Jezusa, to jego sprawa i jego prawo. Nie mam nic przeciwko temu. Mam nadzieję,
      że i inni uszanują mój pogląd.
      • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:03
        Bog z definicji nie moze miec syna, bo jest Bogiem jedynym!
        • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:08
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Bog z definicji nie moze miec syna, bo jest Bogiem jedynym!
          Ojciec (ktory nie jest jedyna Osoba Boska) ma Syna.
          Syn tez jest Bogiem jedynym. To twoj problem, ze nie mozesz tego pojac.
          Jest jedna boska natura i trzy Osoby rozniace sie tylko wzajemnymi relacjami.
          • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:16
            Gość portalu: Kagan napisał(a): Bog z definicji nie moze miec syna, bo jest
            Bogiem jedynym!
            arcykr napisał: Ojciec (ktory nie jest jedyna Osoba Boska) ma Syna.
            Syn tez jest Bogiem jedynym. To twoj problem, ze nie mozesz tego pojac.
            Jest jedna boska natura i trzy Osoby rozniace sie tylko wzajemnymi relacjami.
            K: Bog nie moze byc "osoba", bo by go to uwiezilo w czasoprzestrzeni. Jest On
            jeden, unikalny i niepodzielny: zapytaj sie rabina albo duchownego
            muzulmanskiego!
            • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:30
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > K: Bog nie moze byc "osoba", bo by go to uwiezilo w czasoprzestrzeni.
              Dlaczego by uwiezilo?

              Jest On
              > jeden, unikalny i niepodzielny:
              I ktora z tych cech jest sprzeczna z byciem osoba?
              Tylko osoba moze kochac, wydawac wyroki itd.
              www.mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_02.htm
              • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 195.116.92.* 18.04.04, 13:35
                Gość portalu: Kagan napisał(a): Bog nie moze byc "osoba", bo by go to uwiezilo
                w czasoprzestrzeni.
                arcykr napisał: Dlaczego by uwiezilo?
                K: Bo moglby byc w danej chwili i miejscu tylko jedna osoba, albo bylby
                nierownowazony psychicznie... :(

                K: Jest On jeden, unikalny i niepodzielny
                - I ktora z tych cech jest sprzeczna z byciem osoba?
                K: Niepodzielnosc i unikalnosc!

                - Tylko osoba moze kochac, wydawac wyroki itd.
                K: NIE! Bog moze wszystko, nie muszac byc przy tym osoba, czyli bytem dla niego
                zbednym (brzytwa Ockhama sie klania)...
                • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 18.04.04, 13:44
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > K: Bo moglby byc w danej chwili i miejscu tylko jedna osoba, albo bylby
                  > nierownowazony psychicznie... :(
                  Wszytkie Osoby chca dokladnie tego samego, to samo mysla itd.
                  >
                  > K: Jest On jeden, unikalny i niepodzielny
                  > - I ktora z tych cech jest sprzeczna z byciem osoba?
                  > K: Niepodzielnosc i unikalnosc!
                  A coz to jest "podzielenie osoby". Bog jest unikalny, bo jest jeden. Sa trzy
                  Osoby Boskie, ale to nie zaprzecza unikalnosci Bozej natury.
                  >
                  > - Tylko osoba moze kochac, wydawac wyroki itd.
                  > K: NIE! Bog moze wszystko,
                  Wiec moze byc bytem osobowym - dziekuje. :-)
                  • rajchman Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 19.04.04, 18:20
                    K: Bo moglby byc w danej chwili i miejscu tylko jedna osoba, albo bylby
                    nierownowazony psychicznie... :(

                    - Wszytkie Osoby chca dokladnie tego samego, to samo mysla itd.
                    K: A wiec sa jedna osoba, a nie kilkoma!

                    K: Jest On jeden, unikalny i niepodzielny
                    - I ktora z tych cech jest sprzeczna z byciem osoba?
                    K: Niepodzielnosc i unikalnosc!

                    - A coz to jest "podzielenie osoby". Bog jest unikalny, bo jest jeden. Sa trzy
                    Osoby Boskie, ale to nie zaprzecza unikalnosci Bozej natury.
                    K: czemu tylko 3? kto zabronil bogu rozdzielic sie na wiecej jestestw?
                    i czemu wszystkie te osoby sa plci meskiej (ew. i nijakiej, bo duch sw. chyba
                    nie ma ani qutasa ani pitchki)?

                    - Tylko osoba moze kochac, wydawac wyroki itd.
                    K: NIE! Bog moze wszystko,
                    - Wiec moze byc bytem osobowym - dziekuje. :-)
                    K: Moze, a raczej moglby, gdyby istnial. Ale nie moze istniec osoba
                    nieograniczona z jednej strony, a z drugiej tylko dobra. Stad bog nie moze
                    istniec, bo jego atrybuty sa wewnetrznie sprzeczne. I na pewno nie nmoze byc
                    bytem osobowym, bo to by go ograniczalo do bycia dana osoba (osobami) i niczym
                    wiecej...
                    • arcykr Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? 19.04.04, 18:48
                      rajchman napisała:

                      > - Wszytkie Osoby chca dokladnie tego samego, to samo mysla itd.
                      > K: A wiec sa jedna osoba, a nie kilkoma!
                      Nie sa jedna Osoba, bo roznia sie relacjami, m.in. pochodzeniem.
                      >
                      > K: Jest On jeden, unikalny i niepodzielny
                      > - I ktora z tych cech jest sprzeczna z byciem osoba?
                      > K: Niepodzielnosc i unikalnosc!
                      >
                      > - A coz to jest "podzielenie osoby". Bog jest unikalny, bo jest jeden. Sa
                      trzy
                      > Osoby Boskie, ale to nie zaprzecza unikalnosci Bozej natury.
                      > K: czemu tylko 3?
                      www.newadvent.org/summa/103002.htm
                      kto zabronil bogu rozdzielic sie na wiecej jestestw?
                      Bog sie wcale nie rozdzielil.

                      > i czemu wszystkie te osoby sa plci meskiej
                      Nie sa zadnej plci.
                      >
                      Ale nie moze istniec osoba
                      > nieograniczona z jednej strony, a z drugiej tylko dobra.
                      Dlaczego?

                      Stad bog nie moze
                      > istniec, bo jego atrybuty sa wewnetrznie sprzeczne. I na pewno nie nmoze byc
                      > bytem osobowym, bo to by go ograniczalo do bycia dana osoba (osobami) i
                      niczym wiecej...
                      No ale te Osoby sa nieskonczone.
                      • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: 80.51.235.* 23.04.04, 12:42
                        A: Wszytkie Osoby chca dokladnie tego samego, to samo mysla itd.
                        K: A wiec sa jedna osoba, a nie kilkoma!
                        A: Nie sa jedna Osoba, bo roznia sie relacjami, m.in. pochodzeniem.
                        K: jesli mysla to samo, to sa roznymi, autonomicznymi bytami, a nie jednym,
                        unikalnym bogiem...

                        K: Jest On jeden, unikalny i niepodzielny
                        - I ktora z tych cech jest sprzeczna z byciem osoba?
                        K: Niepodzielnosc i unikalnosc!
                        - A coz to jest "podzielenie osoby". Bog jest unikalny, bo jest jeden. Sa
                        trzy Osoby Boskie, ale to nie zaprzecza unikalnosci Bozej natury.
                        K: Nie jest ona unikalna, jesli jest wiecej niz jedna!

                        K: czemu tylko 3?
                        - www.newadvent.org/summa/103002.htm
                        K: Odpowiedz sam w kilku slowach!

                        K: kto zabronil bogu rozdzielic sie na wiecej jestestw?
                        - Bog sie wcale nie rozdzielil.
                        K: jak to? w Starym Testamencie byl tylko 1, a ok. 2 tys. lat temu zaczal sie
                        dzielic...

                        K: i czemu wszystkie te osoby sa plci meskiej?
                        - Nie sa zadnej plci.
                        K: Jezus byl bezplciowy? To jakim cudem spolodzil dizeciaki z Maria Magdalena
                        (Notre Dame)?

                        K: Ale nie moze istniec osoba nieograniczona z jednej strony, a z drugiej tylko
                        dobra.
                        - Dlaczego?
                        K: Bo bycie dobrym zaweza mozliwosci dzialania takiego ulomnego bozka!
                        Stad bog nie moze istniec, bowiem jego atrybuty sa wewnetrznie sprzeczne. I na
                        pewno nie nmoze byc bytem osobowym, bo to by go ograniczalo do bycia dana osoba
                        (osobami) i niczym wiecej...
                        - No ale te Osoby sa nieskonczone.
                        K: To sie musza przenikac, ale jak, jak kazda jest nieskonczona? Mowie o
                        przenikaniu ich swiadomosci, ich jestestw, a nie przenikaniu w
                        czasoprzestrzeni... Musza trwac w tym samym metauniversum, inaczej stracilyby
                        kontakt ze soba...

      • Gość: Jerzy Wraca pies do wymiocin swoich IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.04, 10:53

        O kłamstwach wysuwanych pod adresem pochodzenia Jezusa był juz kiedys dyskusja
        na tym forum
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=3355053&a=3385626
        Kaganiści lubią wracać do swoich fałszywek, podobnie jak

        Wraca pies do wymiocin swoich, (2 Piot 2:22)
        • rajchman Re: Wraca pies do wymiocin swoich 19.04.04, 18:23
          Gość portalu: Jerzy napisał(a): O kłamstwach wysuwanych pod adresem
          pochodzenia Jezusa był juz kiedys dyskusja na tym forum
          Kaganiści lubią wracać do swoich fałszywek, podobnie jak Wraca pies do wymiocin
          swoich, (2 Piot 2:22)
          K: Oto poziom chrzescijan. Ja Jerzego nigdy psem nie nazwalem, a on mi sie tak
          odplacil... Slaba jego wiara, jesli opiera sie na obrazaniu niewierzacych... :(
          • _agnostyk Jerzy uzywa jezyka "bozej milosci" 19.04.04, 19:00
            rajchman napisała:
            > Gość portalu: Jerzy napisał(a): O kłamstwach wysuwanych pod adresem
            > pochodzenia Jezusa był juz kiedys dyskusja na tym forum
            > Kaganiści lubią wracać do swoich fałszywek, podobnie jak Wraca pies do
            wymiocin swoich, (2 Piot 2:22)
            > K: Oto poziom chrzescijan. Ja Jerzego nigdy psem nie nazwalem, a on mi sie
            tak odplacil... Slaba jego wiara, jesli opiera sie na obrazaniu
            niewierzacych... :(
            Ag: To jezyk strachu, nienawisci i sadyzmu. Dlatego biblia nie jest lektura dla
            dzieci.
            • rajchman Re: Jerzy uzywa jezyka "bozej milosci" 20.04.04, 08:54
              _agnostyk napisał:
              rajchman napisała:
              Gość portalu: Jerzy napisał(a): O kłamstwach wysuwanych pod adresem
              pochodzenia Jezusa był juz kiedys dyskusja na tym forum
              Kaganiści lubią wracać do swoich fałszywek, podobnie jak Wraca pies do
              wymiocin swoich, (2 Piot 2:22)
              K: Oto poziom chrzescijan. Ja Jerzego nigdy psem nie nazwalem, a on mi sie
              tak odplacil... Slaba jego wiara, jesli opiera sie na obrazaniu
              niewierzacych... :(
              Ag: To jezyk strachu, nienawisci i sadyzmu. Dlatego biblia nie jest lektura dla
              dzieci.
              K: Racja! Pod sad tych zboczkow katechetow, co zatruwaja umysly modych Polakow
              i Polek!
          • Gość: Jerzy Re: Wraca pies do wymiocin swoich IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.04, 23:59
            > Gość portalu: Jerzy napisał(a): O kłamstwach wysuwanych pod adresem
            > pochodzenia Jezusa był juz kiedys dyskusja na tym forum
            > Kaganiści lubią wracać do swoich fałszywek, podobnie jak Wraca pies do
            wymiocin
            >
            > swoich, (2 Piot 2:22)
            > K: Oto poziom chrzescijan. Ja Jerzego nigdy psem nie nazwalem, a on mi sie
            tak
            > odplacil... Slaba jego wiara, jesli opiera sie na obrazaniu niewierzacych... :
            (

            Pzryjacielu, użyłem metafory autorstwa samego Piotra. W jego czasach też byli
            ludzie, którzy opowiadali w kółko te same szyderstwa.
            Ja lubię przytaczać wersety z Biblii, ty swoje fałszywki.
            Wersety obrażają twoje uczucia areligijne?
            • Gość: Kagan Wraca Jerzy do wymiocin swoich IP: 80.51.235.* 22.04.04, 16:18
              K: Oto poziom chrzescijan. Ja Jerzego nigdy psem nie nazwalem, a on mi sie
              tak odplacil... Slaba jego wiara, jesli opiera sie na obrazaniu niewierzacych.
              .. :(

              Pzryjacielu, użyłem metafory autorstwa samego Piotra.
              K: Nie nazywaj mnie "przyjacielem", wspolczesny faryzeuszu... :(

              W jego czasach też byli ludzie, którzy opowiadali w kółko te same szyderstwa.
              Ja lubię przytaczać wersety z Biblii, ty swoje fałszywki.
              K: ja pisze prawde, ty powtarzasz w kolko zydowskie klamstwa...

              > Wersety obrażają twoje uczucia areligijne?
            • Gość: Kagan Wraca Jerzy do wymiocin swoich IP: 80.51.235.* 22.04.04, 16:25
              J: Wersety obrażają twoje uczucia areligijne?
              K: TAK! OBRAZAJA I TO JESZCZE JAK! W XXI wieku opierac moralnosc na przesadach
              izraelitow sprzed tysiecy lat? Zobacz, do czego moralnosc oparta na Torze
              doprowadzila w tzw. panstwie izrael... :(
    • Gość: pijar Czy Jerzy odcial sie od Forum brzytwa Ockhama? IP: *.nsw.bigpond.net.au 19.04.04, 05:03
      i juz tu wiecej nie napisze
      • rajchman Re: Czy Jerzy odcial sie od Forum brzytwa Ockhama 19.04.04, 18:21
        Gość portalu: pijar napisał(a): i juz tu wiecej nie napisze
        K: Raczej sie nia pocial, bo jako religiant nie umial jej uzywac... :(
        • zorianx Co do św. Trójcy to religioznawstwo już dawno... 19.04.04, 18:36
          ... ustaliło, że to przeróbka z tzw. ''pogańskiech'' religi Bhrama, Wisznu, Sziwa którzy też są rodzajem jedności, stąd wielogłowość hinduskich czy słowianskich bogów, cała obrzędowość z narodzinami Chrystusa jest ordynarnie zerżnięta z Mitrianizmu który jako Mitra petrogenes co roku rodził się w jaskini 24 grudnia.
          Zresztą tak postepowano z wszytkimi świętami pogan które po prostu przerabiano na chrześcijańskie.
          A np. skrzydlate postacie aniołow zerżnieto od Etrusków.
          • rajchman Re: Co do św. Trójcy to religioznawstwo już dawno 20.04.04, 08:52
            zorianx napisał: ... ustaliło, że to przeróbka z tzw. ''pogańskiech'' religi
            Bhrama, Wisznu, Sziwa którzy też są rodzajem jedności, stąd wielogłowość
            hinduskich czy słowianskich bogów, cała obrzędowość z narodzinami Chrystusa
            jest ordynarnie zerżnięta z Mitrianizmu który jako Mitra petrogenes co roku
            rodził się w jaskini 24 grudnia.
            Zresztą tak postepowano z wszytkimi świętami pogan które po prostu przerabiano
            na chrześcijańskie.
            A np. skrzydlate postacie aniołow zerżnieto od Etrusków.
            K: OK! Ale wytlumacz to takiemu Jerzemu...

            • Gość: * Re: Co do św. Trójcy to religioznawstwo już dawno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.04, 08:01
              Up
            • zorianx : OK! Ale wytlumacz to takiemu Jerzemu... 21.04.04, 11:50
              ... pewne to nowe wcielenie św. Jerzego... tak jak Jezus ma być wcieleniem Boga-mesjasza-zbawiciela, a szatan bywa wcielony w węża-smoka, tylko że ''wcielne'' też należy też do naszego pogańskiego dziedzictwa, też przemożnie występuje w hiduizmie. Żydzi raczej nie mieli wiekszego pojęcia ''duszy'', której nie odróżniali tak jak Jechowcy od krwi.
              • Gość: Kagan Re: : OK! Ale wytlumacz to takiemu Jerzemu... IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:51
                Jerzy jest dosc odporny na logiczne i racjonalne argumenty, i na wszystko ma
                cytaty ze swieych ksiag zydowskich... :(
    • Gość: Palnick Czy Jezus rzeczywiście był Mesjaszem? IP: *.stenaline.com 21.04.04, 08:29
      Tragiczny koniec Jezusa-Mesjasza spowodował z całą pewnością szok wśród jego
      uczniów, przeto myśl o jego z-martwych-powstaniu tym łatwiej mogła się
      zrodzić i upowszechnić. Początkowo było to z całą pewnością nabożne
      wierzenie, nie opierające się na żadnych dowodach historycznych czy
      empirycznych. A więc najpierw "ujrzała" go Maria Magdalena (cierpiąca
      okresowo na ciężkie niedyspozycje psychiczne). Początkowo inni nie chcieli
      jej słuchać, lecz szybko to do nich dotarło - on zmartwychwstał! Jak w
      reakcji łańcuchowej zaczęli go kolejno "widzieć". Jednym z pierwszych, który
      tę koncepcję gorliwie propagował wśród chrześcijan i pogan był Paweł z Tarsu.
      Dla niego był to jednak fakt duchowy, to zmartwychwstanie nie miało nic
      wspólnego z ożywieniem trupa, nic nie wie o żadnych "dowodach", które
      znajdujemy w późniejszych ewangeliach. Ta idea pozwoliła jednak pozbierać się
      uczniom przygnębionym stratą swego Nauczyciela. Szybko też narosło wokół tego
      wiele legend, które znajdują odbicie w ewangeliach - pusty grób, aniołowie,
      cuda atmosferyczne, ożywienia zmarłych, rozdarcie zasłony świątynnej, straże
      przy grobie, spisane niezwykle nieudolnie. Wszystkie te "fakty", podane
      chrześcijanom w niemal doskonałej sprzeczności, są dziś wielkim pomnikiem
      Nadziei, którą tamci pragnęli odzyskać po śmierci swego przewodnika; a może
      też dowodem wyrzutów sumienia, jakie musieli czuć po tym, kiedy go zawiedli i
      zostawili samego.

      Oczywiście idea ta mogła łatwo przyciągnąć jednych pogan, a zniechęcić
      innych. Pyta się więc Celsus - dlaczego wasz zmartwychwstały bóg ma być
      lepszy od naszych? - "Zgoda, załóżmy, że naprawdę to powiedział [że po
      śmierci zmartwychwstanie - przyp.]. Iluż jednak innych ludzi opowiadało o
      takich cudach po to, by przekonać naiwnych słuchaczy i ciągnąć zyski z
      oszustwa? Podobno to samo uczynił wśród Scytów Zamolksis, uczeń Pitagorasa,
      sam Pitagoras w Italii oraz Rampsinit w Egipcie; ten ostatni, jak mówią, w
      Hadesie grał w kości z boginią Demeter i otrzymał od niej dar w postaci
      złotego ręcznika; to samo miał czynić Orfeusz u Odrysów, Protesillos w
      Tessalii, Herakles na Tenaron i Tezeusz. Trzeba się jednak zastanowić nad
      tym, czy któryś z nich naprawdę umarł i później naprawdęw tym samym ciele
      zmartwychwstał. A może sądzicie, słusznie zresztą, że opowiadania innych są
      bajkami, ale równocześnie uważacie, że tylko wy znaleźliście znakomite i
      wiarygodne rozwiązanie dramatu: jego słowa wypowiedziane na krzyżu, gdy
      oddawał ducha, trzęsienie ziemi i ciemności? Twierdzicie, że za życia nie
      pomógł sam sobie, natomiast po śmierci zmartwychwstał i pokazał ślady męki i
      ręce przebite gwoździami. Któż to widział? Jakaś szalona kobieta, jak
      mówicie, i może jeszcze ktoś z tej samej bandy oszustów, kto dzięki
      naturalnym skłonnościom ulegał złudzeniom, albo, jak to się często zdarza,
      miał chorą wyobraźnię, która przedstawiała mu jego własne pragnienia jako
      rzeczywiste fakty; albo, co jest najbardziej prawdopodobne, chciał tak
      wspaniałym cudem oszołomić innych i swym kłamstwem pobudzić do działania
      innych oszustów" .

      Wiara w zmartwychwstanie jest zła i nie powinna była tak zdominować wierzeń
      chrześcijan. Do dziś pozostaje ona głównym artykułem religii, który przyćmił
      sobą wszystkie inne, włącznie z tym o miłości. Jezus przyszedł aby nauczać
      moralności i na tym przecież polegało jego życie. Chrześcijanie nigdy tego
      nie podjęli. Albowiem łatwiej jest wierzyć w zjawy i duchy niż praktykować
      wzniosłe uczynki. Łatwiej jest zbudować religię opartą na nadziei i
      obietnicach, niż na wyrzeczeniach i moralności. I do dziś jeszcze legenda o
      zmartwychwstaniu, wyrosła z marzeń i złudzeń ludzi sprzed dwóch tysięcy lat,
      stanowi nieprzebrane wprost źródło natchnień i interpretacji dla jednych, a
      okazję do spędzenia kilku wspólnych chwil z rodziną i znajomymi, dla innych.
      • Gość: Jarek do Palnica IP: 67.131.131.* 21.04.04, 15:44
        Ty to wszystko piszesz swiadomie czy po pijaku?
        • Gość: Jerzy Re: do Palnica IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.04, 00:02
          Myślę, że Palnick czy Kagan takie rzeczy piszą z inspiracji demonicznej.
          Psychopata nie wyleje tyle jadu nienawiści na Jezusa. Za tym stoją demony.
          • Gość: Palnick Re: do Jerzego IP: *.stenaline.com 22.04.04, 00:38
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Myślę, że Palnick czy Kagan takie rzeczy piszą z inspiracji demonicznej.
            > Psychopata nie wyleje tyle jadu nienawiści na Jezusa. Za tym stoją demony.
            ------------
            Drogi Jerzy,

            Jak sam widzisz, logika i historia są dla Ciebie demonami. Rozumiem Cię.
            Demony te mogłyby (tylko teoretycznie) zachwiać Twoją wiarą. Wiem, że nie są w
            stanie, toteż nie jest to moim zamiarem. U Ciebie poziom wiary jest tak
            imponująco wysoki, że myślenie w jej sprawach nie ma prawa się włączyć. I
            bardzo dobrze. Nie chcę podważać Twoich wierzeń ani Cię nawracać. Proszę tylko
            o wzajemność - daj już ludziom spokój z tym twoim misjonarskim
            zacietrzewieniem.
            Pozdr.
            P.
            • _agnostyk Chcesz pozbawic fanatyka fanatyzmu? 22.04.04, 04:39
              Palnick: Drogi Jerzy,

              Jak sam widzisz, logika i historia są dla Ciebie demonami. Rozumiem Cię.
              Demony te mogłyby (tylko teoretycznie) zachwiać Twoją wiarą. Wiem, że nie są w
              stanie, toteż nie jest to moim zamiarem. U Ciebie poziom wiary jest tak
              imponująco wysoki, że myślenie w jej sprawach nie ma prawa się włączyć. I
              bardzo dobrze. Nie chcę podważać Twoich wierzeń ani Cię nawracać. Proszę tylko
              o wzajemność - daj już ludziom spokój z tym twoim misjonarskim
              zacietrzewieniem.
              Pozdr.
              Ag: Kiedys tak dla zabawy wpuscilem do domu Swiadkow Jehowych. No i mialem
              przechlapane. Nachodzili mnie, zwonili mimo, ze bylo jasne, ze wykazalem im
              kompletna nieznajomosc bibli i jednego tak dla zgrywy "nawrocilem" na
              katolicyzm.
              Religianctwo to choroba taka jak alkoholizm czy narkomania. Ofiary musza sobie
              pokazac, ze ich masochistyczne podejscie do zycia bedzie kiedys wynagrodzone.
              No bo na okolo ludzie sie bawia, smieja, pija, pieprza o oni maja nadzieje, ze
              w tym niebie Jehowa nie zabawi sie z nimi jak z Hiobem.Ten kretynizm jest
              ekumeniczny i dotyczy tak heretykow jak i katolikow. W pobliskiej parafii zmarl
              niedawno ksiadz na raka po wielu latach meczarni. Napisal przed
              smiercia "modlitwe" proszac boga o jescze wiecej meczarni bo jest
              niegodny "zbawienia". Parafianka, ktora mi o tym powiedziala sama czula
              obrzydzenie.

              • Gość: Palnick do _agnostyka... IP: *.stenaline.com 22.04.04, 14:09

                Wiara w baśniowe postaci i nieweryfikowalne obietnice " życia wiecznego" jest
                atrakcyjna dla większości ludzi - dlatego jej ulegają.
                Zapominają jednak o czymś tak oczywistym jak to, że wbrew pozorom człowiek jest
                jednak nieśmiertelny zarówno fizycznie jak i emocjonalnie. Jest tak bez udziału
                nadprzyrodzonych bóstw.
                Nasze ciała "gnijąc", stają się częścią ekosystemu, częścią Wszechświata
                przechodzą w stan nieożywionej materii, co jak wiesz jest stanem przejściowym.
                Nie wszystek jednak umierasz bo geny przekazane potomstwu stanowią o twojej
                nieśmiertelności wśród materii ożywionej.
                Co do twoich myśli, przekonań to również one pozostają po tobie wśród żywych.
                Kultywują je, nawet tylko częściowo, twoje dzieci. Pozostajesz w sercach i
                umysłach swoich bliskich. A przekazywanie swojej wiedzy innym jest sprawdzonym
                sposobem na nieśmiertelność.
                Świadomość trwałej jedności ze Wszechświatem może być źródłem spokoju i radości
                nie mniejszym niż wiara w dogmaty podsuwane wiernym przez systemy religijne. Co
                więcej człowiek który tak myśli jest bardziej wrażliwy na dbałość o Ziemię i
                naturalne środowisko.
                Pozdr.
                P.
                • _agnostyk Re: do _agnostyka... 22.04.04, 17:30
                  Palnick napisał: "Świadomość trwałej jedności ze Wszechświatem może być źródłem
                  spokoju i radości nie mniejszym niż wiara w dogmaty podsuwane wiernym przez
                  systemy religijne. Co więcej człowiek który tak myśli jest bardziej wrażliwy na
                  dbałość o Ziemię i naturalne środowisko."
                  Agnostyk: Jest truizmem powiedziec, ze poznalismy dotychczas tylko mala czastke
                  wiedzy o naszym Wszechwiecie choc jest tez rzecza oczywista, ze 80% tej wiedzy
                  zdobylismy w ostatnich dwoch stuleciach. Moj agnostycyzm jest optymistyczny bo
                  sadze, ze z kazdym dniem i kazdym stuleciem bedziemy blizej tej PRAWDY jaka
                  chcial nam zabronic Jehowa. Ze wszystkich ksiag bibli najbardziej wiarygodna
                  jest Ksiega Rodzaju choc trzeba ja czytac jak Trybune Ludu i doszukiwac sie
                  sensu miedzy wierszami. Dlatego wierze, ze slowa "weza" do Ewy, ze wiedza o
                  PRAWDACH i PRAWACH moralnych i fizycznych podniesie nas do poziomu bogow, jest
                  nasza najlepsza nadzieja.
            • Gość: Jerzy Re: do Palnicka o demonach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.04, 13:46
              Zabawapolega na tym, że nie wierzysz w istnienie świata duchowego, w tym i
              demonów. Jesteś przykładem współczesnego saduceusza:

              Dzieje
              23,8 Saduceusze bowiem uczą, że nie ma zmartwychwstania ani anioła, ani
              ducha,

              Osiągnąłeś ten poziom mądrości, który podobny jest do mędrków, którzy
              zaprzeczaja istnieniu powietrza, z tego powodu, że go nie widzą.

              • Gość: Palnick Re: do Jerzego z troską :) IP: *.stenaline.com 22.04.04, 14:06
                Gość portalu: Jerzy napisał(a): a ja skierowałem do niego :)

                > Zabawa polega na tym, że nie wierzysz w istnienie Kubusia Puchatka, w tym i
                > demonów. Jesteś przykładem współczesnego saduceusza:
                >
                > Dzieje
                > 23,8 Saduceusze bowiem uczą, że nie ma zmartwychwstania ani anioła, ani
                > ducha,
                >
                > Osiągnąłeś ten poziom mądrości, który podobny jest do mędrków, którzy
                > zaprzeczaja istnieniu Kubusia Puchatka, z tego powodu, że go nie widzą.
                • Gość: Jerzy Czy wyrosłeś z piaskownicy? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.04, 16:06

                  Prezentujesz poziom przekomarzania się, jaki pamiętam z piaskownicy. Biorąc pod
                  uwagę fakt, że nie potrafisz odróżnić rzeczywistości od bajki, wnioskuję, że
                  jeszcze nie wydoroślałeś.

                  • Gość: Palnick Brak szans na oświecenie. IP: *.stenaline.com 23.04.04, 16:18
                    Jerzy,

                    Biorąc pod uwagę fakt, że nie potrafisz odróżnić rzeczywistości od bajki
                    (biblii), wnioskuję, że jeszcze nie wydoroślałeś.
                    Sznase na wydoroślenie redukuje u ciebie do minimum fundamentalistyczna pewność
                    twojej wiary w postaci bajkowe.
                    • Gość: Jerzy Tego się spodziewałem, IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.04, 18:48
                      że jak małe dziecko z piaskownicy, przerobisz moje zdanie.
                      Cała twoja oryginalność,
              • Gość: Kagan Re: do Palnicka o demonach IP: 80.51.235.* 22.04.04, 16:15
                Odpowiedz wlasnymi, a nie zydowskimi slowy...
                • zorianx ziemia i niebo przeminą a wasze słowa nie przeminą 23.04.04, 16:15
                  ... i bedą w archiwach GW, może jedno nie żydowskie;-) zdanie, jeśli niebo przeminie to gdzie pójdą wszyscy św.
            • Gość: Jarek Re: do Jerzego IP: 67.131.131.* 23.04.04, 16:15
              Jerzy jak najbardziej ma prawo do szerzenia wiary, jezeli czuje sie do tego
              powolany. Wy nie musicie isc za jego slowem jezeli nie chcecie. Wszystko jest w
              porzadku dopoki nie psioczy na Katolikow :) tylko traktuje wszystkich
              Chrzescijan jednakowo.
          • Gość: Jarek Re: do Palnica IP: 67.131.131.* 23.04.04, 16:12
            Normalny czlowiek, nawet ateista nie pisalby takich rzeczy, poniewaz skoro nie
            wierzy to nie zawraca sobie glowy jakimikolwiek religiami, zyje wedlug swoich
            przekonan. W ich przypadku, sa oni przeciwnikami Boga i Prawdy o Nim.
            • Gość: Palnick Re: do Jarka IP: *.stenaline.com 23.04.04, 16:26
              Gość portalu: Jarek napisał(a):

              > Normalny czlowiek, nawet ateista nie pisalby takich rzeczy, poniewaz skoro
              nie
              > wierzy to nie zawraca sobie glowy jakimikolwiek religiami, zyje wedlug swoich
              > przekonan. W ich przypadku, sa oni przeciwnikami Boga i Prawdy o Nim.
              ----------
              Mnie interesują wszelkie elementy prowokujące atrofię swobodnego myślenia.
              Religie zaś takie aberracje prowokują ograniczając dogmatami wolność
              spekulowania. Chyba mi tego nie zabronisz?
              Proszę przy okazji o rozwinięcie ostatniego zdania. Ani kontekst ani jego treść
              nie pozwala mi dociec co masz na myśli.
              • Gość: Jarek Re: do Jarka IP: 67.131.131.* 24.04.04, 00:06
                Niczego ci nie zabronie, ani nie zrobi tego nikt inny. Ale czy nie uwazasz
                ze "plucie" na cos lub kogos jest troche nie namiejscu? Mozna przeciez
                przedstawic swoje poglady w inny sposob, sposob ktory nie bedzie doprowadzal do
                niepotrzebnego podniecenia na forum.
                Jezeli natomiast chodzi o Boga i prawde jaka On jest, to juz sie kiedys na ten
                temat wypowiadalem. Bog objawil sie ludziom dwukrotnie i zostaly po tym
                swiadectwa jakim jest Pismo Swiete Starego i Nowego Testamentu. Bog nie bedzie
                sie pojawial dla kazdego kto chce sie upewnic, ze On istnieje. Do tego teraz
                sluzy wiara, a ci co nie wierza bo nie rozumieja tego wszystkiego co sie wokol
                nas dzieje to ich sprawa. Ci ktorzy poznali Istote Boga, a odrzucili Go, no
                coz... maja do tego wolny wybor...
    • Gość: Palnick Twórcą Chrystusa jest Paweł. Jezus półsierotą :) IP: *.stenaline.com 21.04.04, 08:46
      Twórcą Chrystusa jest Paweł on też zmanipulował przesłanie Jezusa sugerując, że
      ten żydowski rabbi jest twórcą chrześcijaństwa obejmującego wszystkie narody
      Ziemi. To wierutna bzdura, Jezus nie posyłał swoich apostołów poza Izrael - był
      jedynie odnowicielem Zakonu, prawowiernym choć niepokornym Żydem.

      MT.10:5-8
      Tych to dwunastu (apostołów) wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: "Nie
      idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie
      raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście "Bliskie jest
      już królestwo niebieskie".

      Ponadto na pytania apostołów kiedy nadejdzie królestwo niebieskie odpowiedział,
      że nie zdążą obejść wszystkich miast Izraela a to sie stanie.

      Jasno chyba widać jakie były zamiary Jezusa. Nie był on fundatorem uniwersalnej
      religii i nie dbał o nawracanie pogan. Wątek ten włączył Paweł i rozwinął z
      imponującym skutkiem - choć z Jezusem nie ma to nic wspólnego.
      Ponadto jak na boga (wg.KK) słabo coś u Jezusa z przewidywaniem przyszłości.
      Mylił się jak każdy inny człowiek.
      Tym bardziej zaskakująca, choć zrozumiała politycznie, jest decyzja Konstantyna
      Wielkiego, który na soborze w Nicei (Turcja) wymusił uznanie odłamu
      chrześcijaństwa (uznającego Jezusa za rzeczywistego syna Boga) za jedynie
      obowiązujący wzorzec. Może miały na to wpływ reminiscencje starych wierzeń
      Rzymian? Tam przecież Bóg- Człowiek to jasne i znajome rozwiązanie - zwłaszcza
      dla cesarzy;). Rzymskie chrześcijaństwo stało sie od tego momentu religią
      państwową Imperium Rzymskiego i rozpoczęło proces długotrwałej
      instytucjonalizacji swoich struktur. Złośliwi twierdzą, że doprowadziło to
      dzieło do takiej perfekcji, że przyczyna powstania KK została do tego stopnia
      zinstrumentalizowana i wyretuszowana, że gdyby Jezus wrócił teraz na Ziemię
      nigdy by się nie domyślił, że to on jest u źródła. Że to imperium zbudowano na
      słowach, przypisanych i dopisanych mu w ciągu 2000 lat pasjonującej historii
      kościoła.
      To co u Jezusa niezwykłe, niespotykane w innych monoteizmach bliskowschodnich,
      to próba wprowadzenia wielu z zasad o których pisze Dalajlama a ja cytuję w
      poście otwierającym wątek.
      Te elementy nie dają się wywodzić ze Starego Testamentu - wspólnego źródła
      wszystkich trzech wiadomych religii. Stąd zapewne spekulacje o buddyjskim
      pochodzeniu wspomnianych elementów przesłania Jezusa. Stąd może poglądy
      gnostyków twierdzących, że Jezus jest posłańcem dobrego boga a nie biblijnego
      okrutnika Jehowy/Allaha.
      • zorianx a zwolenicy manicheizmu uważali że Jeh' to szatan 21.04.04, 12:00
        >Gość portalu: Palnick napisał(a):
        >Stąd może poglądy
        >gnostyków twierdzących, że Jezus jest posłańcem dobrego boga a nie biblijnego
        >okrutnika Jehowy/Allaha.
        .... a zwolenicy manicheizmu uważali że Jehowa' to szatan, a wąż z drzewa w raju to wcielenie chrystusa, który powiedział Adamowie i Ewie, że raj to więzienie... dlatego oni z raju uciekli:-))))
      • Gość: Palnick Co mówi trójca ? IP: *.stenaline.com 23.04.04, 17:08
        James Joyce: Nie można być równocześnie dorosłym człowiekiem i chrześcijaninem.

        Józef Piłsudski: Religia jest dla ludzi bez rozumu.

        Ksiądz Józef Tischner: Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę
        czytając Marksa, za to widzę wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi
        • zorianx chybaa się nawrócę tylko nie wiem na co:-)))) 23.04.04, 19:16
          Kaszmir zamiast Golgoty

          kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1159892&KAT=240

          Sekty - bajkowe teorie o Jezusie Chrystusie

          Ponad cztery i pół miliona ludzi na świecie wierzy, że Jezus nie zmartwychwstał, lecz umarł śmiercią naturalną i pochowany został w wieku 120 lat w stolicy Kaszmiru ? Srinagarze. Tak uważają członkowie islamskiej sekty ahmadytów, która rozwija się coraz prężniej i zdobywa nowych wyznawców na wszystkich kontynentach, także w Europie.
          • Gość: Kagan Re: chybaa się nawrócę tylko nie wiem na co:-)))) IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:52
            Moze na moje wyznanie, jakze slowianskie (wierze w Sierotke Marysie i 12
            Krasnoludkow - lagodniejsza to bajka niz Biblia zydowska)... ;)
    • Gość: Palnick Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.stenaline.com 18.08.04, 09:38
      Nie sądzę:

      Pwt 6,4: "Słuchaj Izraelu, Pan Bóg nasz jest Panem Jedynym" - nie ma tu mowy o
      posrednikach typu Jezus :)

      "Ja jestem pierwszy" (Iz. 44,6)gdyż nie mam ojca, i " Ja jestem ostatni, gdyż
      nie mam brata, oprócz mnie nie ma innego Boga, gdyż nie mam syna" (Exod.R.29,5).

      Boska cześć oddawana Jezusowi to bałwochwalstwo. Dotyczy to również kultu
      świętych, Marii, figurek, obrazków i innych gadżetów.
      Zabiegu ubóstwienia pewnego rabiego, syna cieśli dokonał cesarz Konstantyn na
      soborze w Nicei (Turcja).Ubóstwił z powodów politycznych syna człowieczego -
      jak sam o sobie mawiał Jezus.
    • Gość: Kagan Re: Czy Jezus rzeczywiście był Synem Boga? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.08.04, 09:40
      Nie, bo Bog zydowski (Jahwe) jest duchem, stad nie ma i nie potrzebuje
      potomstwa. Chrzescianstwo to religia poganska, politeistyczna, potepiona
      wyraznie w Dekalogu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka