jan_hus_na_stosie
28.12.10, 18:57
Czy prezydent powinien mieć prawo ułaskawienia przestępcy i tym samym stwierdzenia, że wyrok niezależnego i niezawisłego sądu jest guzik warty?
Akt ułaskawienia przez prezydenta to nie taka rzadkość jakby się wydawało:
Lech Wałęsa ułaskawił 3454 osoby
Aleksander Kwaśniewski ułaskawił 3295 osób (I kadencja)
Aleksander Kwaśniewski ułaskawił 993 osoby (II kadencja)
Lech Kaczyński do października 2007 ułaskawił 77 osób
Wiele z tych ułaskawień było bardzo kontrowersyjnych, Lech Wałęsa jako prezydent ułaskawił dwóch gangsterów z gangu pruszkowskiego, jednego o pseudonimie 'Słowik' oraz jednego z pierwszych szefów gangu - Zbigniewa K. o pseudonimie 'Ali'. Zarówno Ali' podobnie jak 'Słowik' otrzymał ułaskawienie przy negatywnej opinii prokuratora generalnego.
W przypadku Kwaśniewskiego wszyscy zapewne pamiętają o tzw. aferze starachowickiej. Wiceminister MSWiA Zbigniew Sobotka został skazany na 3,5 roku pozbawienia wolności, 5 lat zakazu sprawowania funkcji administracyjnych wymagających dostępu do materiałów tajnych. Odwołanie się od wyroku przez Sobotkę nic mu nie pomogła, 16 listopada 2005 Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego co do Zbigniewa Sobotki.
Na pomoc Sobotce przyszedł 28 listopada 2005 Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, który wszczął procedurę jego ułaskawienia.
A Aferę Watergate w USA pamiętacie? Na początku 1974, Izba Reprezentantów wszczęła procedurę impeachmentu prezydenta Nixona. Do postawienia prezydenta w stan oskarżenia nie doszło, gdyż Nixon 9 sierpnia 1974 roku sam ustąpił z urzędu. Jego następcą został Gerald Ford, który w miesiąc po rezygnacji Nixona, 8 września, wydał szeroki akt ułaskawienia całkowicie zamykając tym samym jakąkolwiek możliwość pociągnięcia Nixona do odpowiedzialności prawnej za jego nielegalne działania podczas prezydentury.