basia.basia
26.04.04, 22:45
za rmf:
Rywin: Aferę wykreowały media
Poniedziałek, 26 kwietnia 2004, 17:00 (ostatnia zmiana: 19:41)
Konrad Piasecki: Już pan myśli sobie o tym 2,5 roku spędzonym w celi
więzienia?
Lew Rywin: Nie, w ogóle nie dopuszczam takiej możliwości i w ogóle o tym nie
myślę.
Konrad Piasecki: Ma pan nadzieję, że los się odwróci?
Lew Rywin: Nie żyję nadzieją, tylko chodzę po ziemi. To, co dzisiaj
usłyszałem, po ziemi nie chodzi w związku z tym trzeba będzie sprowadzić tę
sprawę na ziemię.
Konrad Piasecki: Sąd jest sądem, wyrok jest wyrokiem, rzeczywistość jest
rzeczywistością – lada tydzień, lada miesiąc może pan pójść do więzienia.
Lew Rywin: Bez przesady. Jeszcze są w tym kraju, pomimo wielkich nacisków,
możliwości walczenia o sprawiedliwość.
Konrad Piasecki: Ale pierwszą batalię w tej walce pan przegrał.
Lew Rywin: Przegrałem bitwę, co nie oznacza, że przegrałem wojnę.
Konrad Piasecki: A jaka jest sprawiedliwość w tej sprawie?
Lew Rywin: Sprawiedliwość jest prosta i oczywista. Nikt na tej sali sądowej
nie dał wiary moim zeznaniom, zawartym w moim oświadczeniu. Dzisiaj na sali
sądowej przez usta pani sędziny słyszałem wypowiedź Wandy Rapaczyńskiej,
Adama Michnika i nic innego.
Konrad Piasecki: Nie tylko na tej sali, także wśród opinii publicznej. Pan
nie ma dobrej prasy, pan nie ma dobrej opinii, panu właściwie nikt nie wierzy.
Lew Rywin: Ale to w pańskiej opinii. Ja panu mogę pokazać ogromną ilość e-
maili, listów prywatnych od ludzi, którzy przysyłają do mnie słowo otuchy,
życzenia i przekonanie, że jestem ofiarą uknutej prowokacji.
Konrad Piasecki: Mała cela, 4 prycze, spacerniak – tak może wyglądać świat
Lwa Rywina lada chwila.
Lew Rywin: W ogóle do tego nie dopuszczam i myślę, że to jest prowokacyjne
pytanie z pana strony i nie na miejscu. Ten temat w ogóle nie wchodzi w grę.
Konrad Piasecki: Panie prezesie, ale pan jest bohaterem największej afery
korupcyjnej III RP.
Lew Rywin: Ale to jest afera filmowa, teatralna, zrobiona przez prasę, przez
RMF FM, przez Radio Zet, TVN 24 i „Gazetę Wyborczą”.
Konrad Piasecki: To jest afera zrobiona przez pana, bo to pan mówił o 17,5
mln dol. łapówki.
Lew Rywin: Nieprawda. 17,5 to zostało wypowiedziane przez Wandę Rapaczyńską.
Ja miałem coś załatwić dla dobrej mojej znajomej.
Konrad Piasecki: No to skąd nagranie, które zaprezentował światu Adam Michnik
i „Gazeta Wyborcza”? W tym nagraniu pan mówi - „kawa na ławę” – dla grupy
trzymającej władzę potrzebuję pieniędzy.
Lew Rywin: Ale ja w tym nagraniu mówię wiele rzeczy, a jednocześnie wiele
rzeczy, które ja mówiłem w tym nagraniu, nie istnieją. Wy trzymacie się tego,
co jest wygodne dla tej sprawy, a nie chcecie sięgać po warianty, które,
jeśli nawet wyglądają nierealistycznie, to może dać im szanse? W tej sprawie
oskarżony nie skorzystał z żadnych wątpliwości. Wszystkie wątpliwości, jakie
powstały, są tłumaczone na jego niekorzyść.
Konrad Piasecki: Ja sięgnę po daty w takim razie. 22 lipca 2002 roku pan
rozmawia z Adamem Michnikiem, 27 grudnia 2002 „Gazeta Wyborcza” publikuje
całą tę historię. 23 marca 2004 Lew Rywin po raz pierwszy przedstawia swoją
wersję wydarzeń. Dlaczego Pan czekał prawie 2 lata?
Lew Rywin: Dlatego, że jeśli ja mówiłem „dzień dobry”, to moje te dwa słowa
był rozbierane na pierwsze człony. Ja miałem przed sobą ścianę medialną,
prasową i nadal ją mam.
Konrad Piasecki: Ale pan milczał, skąd pan wiedział, że to jest ściana?
Lew Rywin: Bo ja wiedziałem, co się dzieje, ja wiedziałem przez pół roku, co
szykuje Adam Michnik. Każda moja wypowiedź była wykorzystywana przeciwko
mnie. Ja pilnowałem swego własnego spokoju i dzisiaj robię wyjątek za namową
również moich adwokatów, obrońców, którzy po prostu stracili cierpliwość do
tego, co się dzieje wokół tej sprawy. Inaczej bym znowu wrócił do swego domu
i zajął się sobą.
Konrad Piasecki: Czy pan kogoś w tej sprawie ochrania?
Lew Rywin: Ja ochraniam siebie i swoje nazwisko.
Konrad Piasecki: Nikt pana do Adama Michnika nie przysłał?
Lew Rywin: Tak, owszem. Wysłała mnie do Adama Michnika Wanda Rapaczyńska.
Konrad Piasecki: A kto to była grupa trzymająca władzę, o której pan mówi w
tym nagraniu?
Lew Rywin: To pan na to powinien odpowiedzieć, przecież ja się z panem
umówiłem, że pan będzie jednym członkiem grupy trzymającej władzę, nie?
Konrad Piasecki: Nie.
Lew Rywin: Taka odpowiedź pana nie interesuje?
Konrad Piasecki: Nie, bo to nie jest prawda.
Lew Rywin: A jak ja mam panu udowodnić, że nie ma takiej, że to jest blef
biznesowy.
Konrad Piasecki: Ale to pan mówił, nie ja o grupie trzymającej władzę.
Lew Rywin: Ale ja dużo rzeczy mówię. A pan nie gra w pokera? Nie załatwia
blefem swoich spraw?
Konrad Piasecki: Nie.
Lew Rywin: A ja załatwiam. W życiu trzeba czasem ryzykować i blefować. Ja
popełniłem głupstwo, że zrobiłem to za namową Wandy i za to ponoszę karę i
odpowiedzialność. Ale tylko przed sobą, przed lustrem.
Konrad Piasecki: Ale jak pan obserwuje to, co się mówi o całej tej sprawie...
Lew Rywin: Nie, nie obserwuję.
Konrad Piasecki: ... o udziale w niej Leszka Millera, Aleksandry
Jakubowskiej, Włodzimierza Czarzastego.
Lew Rywin: A to już nie ja, to już nie ja, to już Leszek Miller na pewno wie,
kto to zrobił. Ja, nie ja. Dalsze to, co się potoczyło, po 22 lipca, to nie
ja. Wszyscy będziemy się kiedyś wstydzić swoich słów i czynów w tej sprawie.
Konrad Piasecki: A jaka była w niej rola Roberta Kwiatkowskiego?
Lew Rywin: Robert Kwiatkowski to był dobry mój przyjaciel i ja za namową
Wandy Rapaczyńskiej zwróciłem się, żeby on rozeznał mi, jak wygląda sprawa, o
której nie miałem zielonego pojęcia.
Konrad Piasecki: To dlaczego na pytanie Leszka Millera, kto pana przysłał,
pan mówi Robert Kwiatkowski.
Lew Rywin: Nie, ja tak nie powiedziałem.
Konrad Piasecki: Pan powiedział pan Robert Kwiatkowski i Andrzej Zarębski, co
mówią obaj świadkowie tej rozmowy.
Lew Rywin: Ja usiłowałem powiedzieć w trakcie tej afery, bo to była afera.
Mam nadzieję, że wszyscy udziałowcy tej afery, no nie wiem jak Michnik, ale
premier na pewno żałuje, że do tego doszło, ponieważ to było poniżające
również dla mnie. Próbowałem powiedzieć, z kim rozmawiałem, próbowałem
powiedzieć, że nie jestem w środku tego wszystkiego, że przypadkowo tylko
znalazłem się na tym, że zwrócono się do mnie o pomoc, a ja naiwnie
udzieliłem się i chciałem pomóc mojej przyjaciółce Wandzie Rapaczyńskiej.
Konrad Piasecki: Pan zna prawo, pan wie, że gdyby pan powiedział, że ktoś
jednak pana do Adama Michnika przysłał, to być może ten dzisiejszy wyrok
byłby znacznie łagodniejszy.
Lew Rywin: Ja powiedziałem, kto mnie przysłał, ale to nie miało żadnego
wpływu na wyrok.
Konrad Piasecki: Nie zmieni pan taktyki.
Lew Rywin: Nie.
Konrad Piasecki: Cały czas pan będzie mówił...
Lew Rywin: Ja nie zmieniam taktyki, ja trzymam się prawdy i faktów.
Konrad Piasecki: Dziękuję bardzo.