man_sapiens
05.05.11, 18:24
Państwo nie powinno gromadzić informacji o obywatelach innych niż te, które są absolutnie niezbędne dla prawidłowego działania administracji. Tymczasem jedynym uzasadnieniem gromadzenia w SIO wrażliwych danych o dzieciach (np. o dysfunkcjach, korzystaniu z porad psychologa, rodzaju religii na której lekcje uczęszcza itd.) jest rzekomo łatwiejsze sporządzanie jakiś tajemniczych statystyk. Czyli wygodnictwo urzędników ma pierwszeństwo przed prawem do prywatności. Dlaczego te dane nie są zbierane anonimowo? Hakerzy włamują się nie do takich systemów jak SIO i nie sądzę, żeby mieli wielkie kłopoty z wykradzeniem także tych danych. A informacja o tym, że ktoś ma ADHD, musiał w szkole korzystać z pomocy psychologa, cierpiał na zespół Aspergera, jakie miał dysfunkcje, jakich języków mniejszości narodowych uczył się, że nie uczestniczył w lekcjach WF itd. itp. powinna pozostać prywatna i udostępniana przez osobę, której dotyczy każdorazowo wyłącznie za jej zgodą.
A jak kontrargumentują urzędnicy? Zdarzają się na przykład sytuacje, że subwencja za jednego ucznia pobierana jest kilkakrotnie, bo jest on jednocześnie wykazywany w kilku województwach, co nie będzie możliwe w nowym systemie - podkreśliła Kozłowska-Rajewicz.. Czyli - niechlujstwo i lenistwo urzędasów ma uzasadniać pozbawianie młodych ludzi prywatności.
Przecież informacje w SIO są o wiele bardziej "delikatne" niż te, które są zbierane w czasie spisu powszechnego - a tych danych nie przechowuje się inaczej, niż anonimowo.
Protestujmy przeciw tej ustawie - tutaj. Może prezydent jej nie podpisze, albo chociaż odeśle do TK.