basia.basia 16.05.04, 10:18 i paru innych sprawach: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2074696.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kataryna.kataryna Re: o PRLu, dekomunizacji, honorze Kiszczaka i pa 16.05.04, 10:26 A na deser tekst Wildsteina "Koniec III RP": www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040515/plus_minus_a_6.html Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus A w salonie, przy koniaku, o masonach poczytajcie 16.05.04, 11:04 www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040515&id=my15.txt Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia koniec III RP - cz. 1 16.05.04, 12:32 kataryna.kataryna napisała: > A na deser tekst Wildsteina "Koniec III RP": To jest tak dobre i słuszne, że wklejam to tutaj, bo wiesz jak w rzepie jest - znika po tygodniu:) --------------------------------------------------------------------------- Koniec III Rzeczypospolitej BRONISŁAW WILDSTEIN Rozpad Sojuszu Lewicy Demokratycznej i bardziej niż skromne notowania partii, które z niej powstały, znamionują kres jedynego, wydawałoby się, trwałego elementu polskiej sceny politycznej. Wskazują także na koniec projektu politycznego, który powstał na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych i ochrzczony został mianem III Rzeczypospolitej. Kryzys widoczny jest gołym okiem. Podstawowe instytucje państwa funkcjonują źle. Pomimo niezłej koniunktury jego finanse znajdują się w zapaści, która może pociągnąć za sobą krach gospodarczy. Rozczarowanie i niechęć obywateli do nominalnie własnego państwa jest powszechne. Sytuacja dojrzała do zmiany. Stwarza więc szanse na radykalną reformę, która stałaby się impulsem do rozwoju kraju. Może też jednak spowodować zamęt, który pogłębiał będzie polskie problemy, coraz trudniejszym czynił ich rozwiązanie i wpychał Polskę w ślepy zaułek chaosu i stagnacji. Rola decydująca przypadnie politykom, którzy mogą państwo zreformować, ale mogą też je pogrążyć, walcząc o partykularne, krótkowzroczne interesy. Grzech pierworodny Grzechy pierworodne III RP dają się opisać z różnych perspektyw. Można uznać, że wynikły one z braku zdecydowania dawnych opozycjonistów, którzy nie potrafili przeprowadzić reform pozwalających oderwać się od pozostałości PRL, a więc zbudować systemu wolnej gospodarki, państwa prawa i nowoczesnej demokracji. Można także dowodzić, że III RP od początku trwoniła kapitał społeczny, który jest niezbędny dla funkcjonowania wolnorynkowej demokracji. Ten kapitał społeczny, zwany także moralnością publiczną, to zespół uwewnętrznionych norm i zasad, warunkujący sposób istnienia każdej zbiorowości. Pomimo niszczącego działania komunizmu Polska wkroczyła w demokrację stosunkowo dobrze uposażona w kapitał społeczny. Dzięki "Solidarności". Był to wielki, heroiczny ruch antykomunistyczny na rzecz upodmiotowienia społeczeństwa. Ruch, który przekraczał partykularne interesy poszczególnych grup w imię dobra wspólnego. Zapewne, tego typu zbiorowe zrywy zdarzają się wyłącznie w sytuacjach szczególnych i nie mogą trwać zbyt długo. Pomimo to ruch "Solidarności" mógł stać się fundamentem budowy nowego państwa potraktowanego jako dobro wspólne. Państwa sprawiedliwego, które oferuje takie same reguły dla wszystkich. Państwa prawa, które staje się fundamentem dla zdrowej gospodarki i rozwoju całej wspólnoty. Ale nadzieje na państwo sprawiedliwe zostały zaprzepaszczone już w punkcie tworzenia III RP. Lekcja demoralizacji Brak rozliczenia komunizmu był wielką lekcją publicznej demoralizacji. Uczył, że prawo nie obowiązuje możnych tego świata. Co więcej, okazało się, że za nieprawości i przestępstwa dawni komuniści nie tylko nie poniosą żadnej odpowiedzialności, ale uzyskają wiele przywilejów pozwalających im wkroczyć w nową rzeczywistość na zupełnie innej zasadzie niż reszta społeczeństwa. Takie były konsekwencje przyjętej doktryny skrajnego pozytywizmu prawniczego. Prawo zostało oderwane od sprawiedliwości i potraktowane jako zespół przepisów arbitralnie stanowionych przez rządzących. Trudno oczekiwać szacunku do tak pojętego prawa i do ufundowanego na nim państwa. Odstąpienie od dekomunizacji i nobilitacja układu postkomunistycznego, który w III RP zaczął odgrywać coraz bardziej znaczącą rolę, miały swoje realne polityczne i środowiskowe motywacje. Po to jednak, aby wybór taki zaakceptowany został w skali społecznej, wymagał stworzonej ad hoc ideologii. Był to polski wariant postmodernizmu. Relatywizm przybrany w moralizatorskie szatki. Odmowa oceny i wartościowania wspólnej historii wiązała się z radykalnym potępieniem wszystkich, którzy usiłowali przywrócić polskiemu życiu jakieś miary etyczne. Zakwestionowanie i rozmycie odpowiedzialności musiało prowadzić do odrzucenia porządku wartości i możliwości historycznego osądu. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: koniec III RP - cz. 2 16.05.04, 12:33 Państwo ponad moralnością Odejście od dziedzictwa "Solidarności", dokonane przez liderów opozycji, którzy przejęli władzę po upadku komunizmu, ujawniło się również w podejściu do zbiorowości. Nowe elity przyjęły, że transformacja Polski ma się dokonać niejako ponad głowami społeczeństwa. Z partnera, jakim była w czasach opozycji i "Solidarności", zbiorowość przekształciła się w przedmiot (dokonywanych niekiedy w najlepszej wierze) manipulacji. Paradoksalnie, w momencie przywrócenia demokracji dominujące elity radykalnie zmieniły podejście do zbiorowości, którą traktować zaczęły jako niebezpieczny żywioł, największe zagrożenie nowego czasu. W imię więc okiełznania owej groźnej bestii zakwestionowały więzi spajające wspólnotę społeczną. Patriotyzm przedstawiany był jako niebezpieczna namiętność, tradycyjne więzi kulturowe uznane zostały za okowy itd. Uzasadniona świadomość komplikacji związanych z odbudową kraju przekształciła się w nieuzasadnione żadną miarą inżynieryjne podejście do zbiorowości. W tym podejściu liderzy opozycji spotkali się z dawnym establishmentem komunistycznym. To świadoma wagi zadania elita miała przeprowadzić kraj ku "nowoczesności" i "normalności"; elita, która uznała, że jakakolwiek debata nad nie tylko celem, ale nawet metodami jego osiągnięcia winna być wygaszona. Działo się to zarówno na poziomie polityki, jak i w mediach stanowiących w dużej mierze element nowego układu. Nawet propagandziści PRL pozostawieni na stanowiskach w radiu i telewizji dostosowali się do nowej epoki, zwłaszcza że jej ideologia leżała w ich interesie. Normę wyznaczać zaczęła "Gazeta Wyborcza" i Adam Michnik z jego koncepcją sojuszu ze światłą częścią obozu postkomunistycznego przeciwko niebezpieczeństwu prawicy. Michnik i jego środowisko przenieśli w czasy demokracji metodę utożsamienia argumentów politycznych z moralnymi. O ile w czasach komunizmu metoda ta była uzasadniona, gdyż walka z systemem totalitarnym była elementarnym wyborem etycznym, o tyle w demokratycznym świecie złożonych i cząstkowych racji stanowiła jaskrawe nadużycie. W okresie PRL prowadziła do przywracania polityce wymiaru moralnego; w III RP instrumentalnie traktowała argumenty moralne, co prowadziło do ich kompromitacji, a w konsekwencji do eliminowania etyki z życia społecznego. Doszło do swoistego paradoksu. Z jednej strony dominujące elity kwestionowały fundament etyczny niezbędny dla funkcjonowania wspólnoty i jej państwa, z drugiej - postawę swoją stroiły w szatki moralizatorskiej retoryki. Państwo zaczęto pojmować jako zestaw formalnych procedur, po ustanowieniu których pozostaje tylko indywidualne bogacenie się, czy też inna forma samorealizacji. Normy moralne w życiu publicznym zaczynały być traktowane jako mało znacząca ornamentyka lub nawet przeszkoda, a korupcja jako nieistotna przypadłość okresu transformacji. Nic dziwnego, że przy takim podejściu nawet z ust prominentnych polityków słychać było stwierdzenia o tym, że "pierwszy milion należy ukraść". Recydywa komuny Bratobójcze walki wewnątrz dawnego obozu "Solidarności", połączone z nobilitacją postkomunistów, doprowadziły do odzyskania przez nich władzy politycznej. Pierwszy okres sprawowania przez nich rządów w latach 1993 - 1997 to budowa zrębów układu oligarchicznego. Powstał wówczas polityczno-gospodarczy splot, który zaczął dominować życie społeczne, czyniąc z demokracji niemal teatr. W działaniach tych istotną, a niedocenianą rolę odegrał prezydent Aleksander Kwaśniewski. Rządy AWS niewiele zmieniły ten stan rzeczy, gdyż jej przywódcy przyjęli strategię dopasowania się i zbudowania swojego, alternatywnego wobec postkomunistów układu. Skończyło się to ich porażką i eliminacją ze sceny politycznej. Triumf Leszka Millera utwierdził postkomunistów w ich strategii i dał im ogromne poczucie pewności siebie. Tym samym stał się zalążkiem ich klęski. Działania, które jeszcze w latach 1993 - 1997 przeprowadzane były ostrożnie i przy zachowaniu pozorów państwa prawa, po zwycięstwie Millera nabrały niczym nieskrępowanej ostentacji. Przywódcy SLD mówili wprost, że sukces wyborczy oznacza przekazanie im państwa z wszelkimi wiążącymi się z tym profitami. Seria afer, którą zainicjowała sprawa Rywina, odsłoniła mechanizmy sterujące III RP. Afery te nawet w swoim przestępczym wymiarze są tylko konsekwencją modelu funkcjonowania tego państwa. Jeżeli prawo, traktowane jako dzielenie sfer wpływów i możliwości zysków, negocjowane jest w zaciszu gabinetów i na prywatnych spotkaniach przedstawicieli władzy i przedsiębiorców, to nic dziwnego, że w pewnym momencie któryś z kontrahentów uzna, że wzajemne gwarancje należy uzupełnić jeszcze żywą gotówką. Polska korupcja zaczyna się w miejscu przenikania się państwowej i prywatnej własności, w nieprzejrzystym stanowieniu prawa, gigantycznej i arbitralnej władzy urzędów, słabości państwa i jego instytucji. Łapówki są tylko tego konsekwencją. Koncern SLD przecenił jednak swoje możliwości. Siła opinii publicznej przejawiająca się w mediach, którym częściowo udało się wybić na niepodległość przy współdziałaniu ułomnych, ale jednak funkcjonujących instytucji demokracji, doprowadziła do ujawnienia rządzących Polską mechanizmów. SLD utracił poparcie, a więc i istotną część swoich wpływów. Próba ratowania istniejącego układu i ewakuowania go z tonącego statku tratwą SdPl wydaje się w małym stopniu udana. Zresztą partia Marka Borowskiego funkcjonować będzie w radykalnie odmiennych warunkach, a więc będzie musiała przeorientować model działania. Postkomunizm się kończy. Pozostawia jednak Polskę w niepokojącym stanie. Wielkie osiągnięcia gospodarcze Polski na początku lat dziewięćdziesiątych były wynikiem eksplozji polskiej energii i przedsiębiorczości. Biurokratyczna czapa państwa i korporacyjnych układów stopniowo blokowała ten rozwój. Polska gospodarka wymaga zasadniczej reformy. Wymaga wycofania się państwa i uwolnienia na nowo polskiej przedsiębiorczości, nadania jej kolejnego impulsu rozwojowego . Retoryka "obrony najbiedniejszych" jest w obecnej sytuacji w naszym kraju całkowicie fałszywa. Sprowadza się bowiem do dzielenia kurczących się zapomóg i brania na coraz bardziej pusty garnuszek państwa kolejnych grup społecznych. W rzeczywistości najbiedniejsi potrzebują pracy i możliwości awansu. Odblokowanie, a więc liberalizacja gospodarki da im takie perspektywy. Przykłady Irlandii, Hiszpanii czy nawet Estonii i Słowacji potwierdzają tę prawdę. W Polsce sytuacja jest o tyle trudniejsza, że ciąży nam dług publiczny, który bez opamiętania zwiększał rząd Millera. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: koniec III RP - cz. 3 16.05.04, 12:34 Wyzwania nowego czasu Redukcja państwa jest również niezbędna dla jego odbudowy. Silne może być tylko państwo ograniczone, gdyż dopiero wtedy może znaleźć środki i skoncentrować się na fundamentalnych dla siebie zadaniach. A do takich należy budowa systemu prawa, który w Polsce należy stworzyć właściwie na nowo. Prawo jest racją bytu państwa. Zależą od niego wszelkie inne sfery, również gospodarka. Do innych zadań współczesnego państwa należy edukacja, która służyć powinna niwelowaniu nierówności, a dziś w Polsce stanowi swoje zaprzeczenie. Należy do nich również stworzenie odpartyjnionych i sprawnie funkcjonujących urzędów, których nie ma w naszym kraju. Należy realna decentralizacja. Projekt odbudowy państwa wymaga siły i determinacji politycznej, o co dziś w Polsce trudno. Co więcej, na scenie politycznej pojawił się kolejny gracz, którego uznać można za ostatnie, groteskowe, co nie znaczy niegroźne, wcielenie postkomunizmu, jakim jest Samoobrona Andrzeja Leppera. Ruch ten w dużej mierze stworzony został, jak wiele wskazuje, przez postkomunistyczny układ służb specjalnych, wspierało go SLD. Dziś garnie się do niego duża część niższego aparatu SLD. W jego szeregach znaleźć można dawnych działaczy PZPR niższego szczebla. Sukces Samoobrony wynika jednak z realnych problemów społecznych czasu transformacji. Przemiany gospodarcze stwarzają grupy wykluczonych. Widzą oni przy władzy ciągle mniej więcej ten sam świetnie prosperujący oligarchiczny układ. Populistyczne hasła Leppera znajdują w takiej sytuacji spory posłuch. Zwykli obywatele widzą, że instytucje państwa funkcjonują źle, dlaczego więc mają je szanować? Dlaczego mają przestrzegać prawa, które jest wyłącznie dla ubogich i frajerów, zamiast wziąć sprawę w swoje ręce, czyli grabić zagrabione? Fenomen Leppera jest wynikiem wszystkich grzechów i zaniechań III RP. Obietnice większościowej ordynacji Nie wiadomo, czy odpowiedzialna opozycja, jaką mogłaby się stać koalicja Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, zdobędzie większość i będzie w stanie przeprowadzić niezbędne zasadnicze reformy. Nie wiadomo nawet, czy wzbije się ponad swoje partyjne interesy. Nadzieja taka jednak istnieje. Istotnym elementem zmiany status quo i uzyskania stabilności politycznej jest nowy model ordynacji wyborczej. Chodzi o ordynację większościową z jednomandatowymi okręgami wyborczymi. Obecny system utrwala bowiem władzę nomenklatur partyjnych i w praktyce uniemożliwia odnowę polskiej klasy politycznej. Nic zatem dziwnego, że jest przez jej większość zaciekle broniony. Często słyszymy narzekania, że od 1989 roku w polityce polskiej prawie nie pojawili się nowi ludzie. Czy to znaczy, że z niewiadomych powodów talenty polityczne w ciągu ostatnich kilkunastu lat uległy atrofii? Czy raczej, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, należałoby przyjąć, że w naszym kraju zablokowany został mechanizm awansu politycznego? Większość polskiej klasy politycznej wrosła w ułomny układ III RP i doskonale w nim funkcjonuje. Nie jest w stanie wyobrazić sobie innego modelu państwa i nie ma najmniejszej ochoty na jego zmianę. A przecież są w Polsce ludzie sprawdzeni w działalności samorządów czy organizacji pozarządowych, którzy śmiało mogliby wziąć na siebie zadanie reformowania państwa. Można sobie oczywiście wyobrazić, że na czele dzieła przebudowy państwa stoją doświadczeni politycy, ale sukces nie jest możliwy bez pojawienia się także nowych kadr, które staną się rzecznikami reform i potrafią je wprowadzić w życie. Istotne jest również, aby obywatele zobaczyli, że zmiany systemowe powiązane są z personalnymi. Trzeba skończyć z tasowaniem ciągle tej samej talii kart, co budzi uzasadnione podejrzenia i umożliwia karierę demagogów w rodzaju Leppera, pokrzykujących, że tylko oni nie są ubrudzeni. Większościowa ordynacja z jednomandatowymi okręgami umożliwi wyłonienie nowych polityków. Często powtarzana dziś teza, że to przecież sami obywatele wybierają sobie tak fatalnych przedstawicieli, jest o tyle nieuzasadniona, że w obecnym systemie wyborcy nie są w stanie nawet kojarzyć większości umieszczonych na listach postaci. W wypadku jednomandatowych okręgów sytuacja zmieni się radykalnie. Wyborcy będą się orientowali, kto kandyduje w ich okręgach, będą raczej głosować na ludzi niż listy partyjne. Zmusi to partie do innego doboru swoich reprezentantów, do odwołania się do autorytetów lokalnych i unikania osób skompromitowanych. Do czego dorośli Polacy? Obrona obecnego systemu wyborczego odbywa się pod tymi hasłami, które przyświecały budowie III RP. Zgodnie z nimi obywatele sami nie potrafią wybrać właściwych reprezentantów i muszą paść łupem demagogów i oszustów. Patron obecnego status quo, prezydent Aleksander Kwaśniewski oświadczył już, że społeczeństwo nie dorosło do ordynacji większościowej. I rzeczywiście, ordynacja taka jemu i jemu podobnym odebrałaby istotny element wpływu na polską rzeczywistość. Ograniczyłaby władzę partyjnych nomenklatur. Można mieć więc pewność, że większość obecnego politycznego establishmentu jej nie zaakceptuje. Trzeba więc stworzyć wielki ruch społeczny na rzecz nowej ordynacji. Spontanicznie już rok temu pojawiła się taka inicjatywa (JOW - jednomandatowych okręgów wyborczych), ale samodzielnie nie ma ona szans na wielki rezonans. Tymczasem idee te muszą dotrzeć do rzesz obywateli - przede wszystkim tych najmłodszych, pierwszy raz mogących brać udział w wyborach. Będzie to około 10 procent wszystkich wyborców, ale przy ich mobilizacji, biorąc też pod uwagę realną frekwencję - mogą stanowić znacznie większy procent głosujących. Ordynacja większościowa nie wyeliminuje całego zła. Stanowiła będzie jednak zasadniczy i pozytywny wstrząs w naszym życiu politycznym. Z pewnością doprowadzi do porażki Samoobrony (nic dziwnego, że Lepper boi się jej jak ognia), gdyż jej lider i paru jego przybocznych może wygrać, natomiast jakość jej przedstawicieli, z którymi obywatele będą mieli okazję zetknąć się osobiście, skutecznie od nich odstręczy. Czym innym jest bowiem akceptacja sloganów zręcznego demagoga - a do tego sprowadza się obecnie głosowanie na listę Leppera - a czym innym głosowanie na konkretnego człowieka. Można tu liczyć na rozsądek statystycznego obywatela. Spór między przeciwnikami a zwolennikami ordynacji większościowej można w istocie przełożyć na pytanie: czemu w kwestii wyborów zawierzyć bardziej - zdrowemu rozsądkowi obywateli czy uwikłanym w swoje interesy obecnym elitom władzy? Ordynacja większościowa działa na rzecz stabilizacji układu politycznego, o czym świadczą wszystkie doświadczenia historyczne - nie tylko przykład państw anglosaskich, ale również IV Republiki we Francji, której system po przyjęciu ordynacji większościowej wraz z V Republiką stał się niezwykle stabilny. Oczywiście sama ordynacja niczego nie załatwi, choć może doprowadzić do jakościowej zmiany. Gdyby udało się ją wprowadzić, to zagrożenia, w obliczu których stanęliśmy, stałyby się początkiem ozdrowieńczych zmian. - Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Honor Kiszczaka - problem semantyczny:) 16.05.04, 12:19 cytat z Życińskiego: "Jeśli mam o coś szczególne pretensje do gen. Kiszczaka - i z tego powodu uważam, że nazywanie go człowiekiem honoru urąga semantyce języka polskiego - to o fakty ujawnione w ostatnich latach przez IPN, a dotyczące działań i prowokacji SB czy MSW w okresie, gdy resortem kierował gen. Kiszczak. Niektóre z tych prowokacji stanowiły misterną robotę, jak choćby ujawniona intryga, która opóźniła przyznanie nagrody Nobla Lechowi Wałęsie. Inne utrzymane były na poziomie wrażliwości etycznej Jerzego Urbana. Opinii publicznej ujawniono liczne dokumenty informujące, jak organizowano podobne prowokacje. Ujawniono nazwiska niższych oficerów sporządzających odpowiednie raporty. Szef resortu nie potrafił się jednak zdobyć na zwyczajne "przepraszam", nie umiał powiedzieć: nie szukajcie winnych na poziomie kapitana czy majora, gdyż działania te były prymitywne i żenujące na poziomie generałów. Jego niedawny komentarz dotyczący zamordowania Grzesia Przemyka wyraziście ilustruje poziom "humanizmu" twórców stanu wojennego. Zarówno w takich komentarzach, jak i w wygodnym przemilczaniu trudnych kwestii widzę najbardziej wymowne świadectwo moralnego poziomu ekipy, która organizowała stan wojenny. To zachowanie pozostanie dla historii jako świadectwo etosu przywódców PZPR w tych wydarzeniach, w których nie można już zasłaniać się straszakiem interwencji rosyjskiej. Powinien pójść do więzienia za stan wojenny, za śmierć górników? - Nikt dziś nie oczekuje, by emerytów wsadzać do więzienia. Chodzi o ocenę moralną dramatycznych ważnych działań, nie zaś o odwet. Nie wierzy Ksiądz Arcybiskup, że on mógł się zmienić? - Wierzę, tylko że, niestety, nie widzę żadnych empirycznych oznak takiej przemiany. Swoją drogą szkoda, że tamto środowisko pozostaje niezmiennie zamknięte na podstawowe wartościowania moralne. Nie można odkupić winy? - Można. W chrześcijaństwie grzesznice zostawały świętymi, Szaweł przemienił się w Pawła. Jednak grzesznik musi wyznać swą winę; musi wyrazić skruchę za popełnione zło. Widzą panie jakiekolwiek oznaki uznania winy przez gen. Kiszczaka? Nie oczekuję bynajmniej na stylowe bicie się w pierś, ale na jakieś ukazanie odrobiny ludzkich odczuć, choćby w słowach: "Widzę problem. Jest mi ciężko. Nie potrafię tego rozwiązać. Wybaczcie". Tymczasem zamiast ludzkich reakcji mamy jedynie klasyczny styl aparatczyka - obce są mu pojęcia moralne, które usiłowano ignorować w rewolucyjnej retoryce leninizmu. Michnik nazwał Kiszczaka człowiekiem honoru nie za to, co robił przed 1989 r. i do czego sam się przyznaje lub nie przyznaje, lecz za to, że doprowadził do Okrągłego Stołu, do pokojowego przekazania władzy. - Owszem. Pragmatyczne, wolne od fanatyzmu środowiska PZPR miały świadomość, że sytuacja jest beznadziejna - więc gen. Kiszczak zadziałał jako pragmatyk. Między pragmatyzmem a honorem jest jednak różnica zasadnicza. W dodatku za jedną odważną decyzję można komuś przyznać odznakę, np. zasłużonego strażaka. Natomiast, żeby go nazwać człowiekiem honoru, trzeba już oceniać całe jego dotychczasowe życie." Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Kwaśniewski, tło i Piłat:) 16.05.04, 12:20 "Gdy w 1995 r. Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie, Ksiądz Arcybiskup mówił: "Poczucie wstydu idzie w parze z wrażliwością sumienia. Obawiam się, że znacznie łatwiej można ją spotkać u sprzątaczek niż u ambitnych polityków" - czyniąc aluzję do tego, że Kwaśniewski w czasie kampanii kłamał na temat swego wykształcenia. Jak dziś Ksiądz ocenia tę prezydenturę? - Prowokujecie mnie, żebym oceniał personalnie albo wypisywał laurki. To będzie laurka? - Na pewno na tle dawnych współtowarzyszy prezydent wypada bardzo pozytywnie. Gdyby natomiast zniknęło to tło... Jeśli w ostatnim okresie sformułowałbym jakiś zarzut do prezydenta, to dotyczy to spraw, w których oczekiwałem jego sprzeciwu, a tymczasem jedyną reakcją było wygodne, dyplomatyczne milczenie. Być może niektórym polskim patologiom udałoby się przeciwdziałać, gdyby spotkały się z kategoryczną, jednoznaczną oceną moralną na wszystkich szczeblach. Na przykład? - Przykład, wcale nie najważniejszy, to mianowany przez prezydenta do KRRiT Adam Halber. Używał języka dopuszczalnego w subkulturach przestępczych. Za takie słownictwo ucznia wyrzuca się z klasy. Halber zaś nadal pełnił funkcję, która swą rangą jest równa ministerialnej, i oficjalnie troszczył się o kulturę mediów. Prezydent natomiast dla świętego spokoju umył ręce. Rozumiem, że podjęcie mocnych działań oznaczało wszczęcie bijatyki, ale czasem trzeba podjąć takie ryzyko, żeby nie naśladować gestu Piłata, który najwyżej cenił święty spokój. Tolerowanie subkulturowych zachowań tworzy klimat społeczny, w którym premiuje się arogancję, prymitywizm, tupet. Długofalowo mści się to, jak wszystkie gesty Piłata." Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia PRL i teczki 16.05.04, 12:23 "Ksiądz Arcybiskup uważa, że myśmy tak naprawdę w ogóle nie rozliczyli PRL-u. - Rozliczyliśmy, ale w sposób cząstkowy. Czy państwo powinno rozliczyć tamten czas i funkcjonariuszy tamtego systemu? Czy też ludzie sami powinni dostrzec swą winę i przyznać się do niej? - Przede wszystkim winniśmy ocenić moralnie tych, którzy występowali jako przedstawiciele władzy. Brak jednoznacznych ocen moralnych sprawia, że znów zaczynają wiązać się z partiami, które wyżej stawiają władzę niż uczciwość. Obawiam się, że popularność haseł antydemokratycznych będzie wzrastać w tych środowiskach, które już w przeszłości nauczyły się, że na terenie polityki można działać bezkarnie. Natomiast nie pocieszajmy się, że Polska to kraj, gdzie tylko instytucje były złe, a ludzie wspaniali. Okres stanu wojennego, który współpracownicy gen. Jaruzelskiego określali wzniosłym mianem "normalizacji", był okresem lawinowego wzrostu liczby tajnych współpracowników. Od 1981 r. liczba TW wzrastała co roku o 30 proc. Tak wyglądała humanistyczna normalizacja niosąca instytucjonalne łamanie sumień przykrywane rogatywką. Dziś więc powinniśmy podjąć wielką narodową debatę - jak odróżnić sumienia tych, którzy sami padli ofiarą, od sumień tych, którzy urządzali polowania na ofiary. Bardzo bym się bał, żeby wszystkich, którzy mają teczki z napisem "TW", traktować w identyczny sposób, bo to byłoby niesprawiedliwe. Nie możemy jednak dłużej milczeć w tej sprawie. Z otwarciem każdej nowej teczki zaczynają się insynuacje, groźby, pojawiają się nazwiska polityków w kolejce do szantażu." Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Lepper = Barabasz? 16.05.04, 12:27 "Żyjemy w kraju, w którym Barabasz jest popularniejszy od Jezusa? - O, tak. Kryminalistów i ludzi żyjących na pograniczu świata przestępczego spotkać można na ekskluzywnych przyjęciach imieninowych, w listach rekomendacyjnych, w najrozmaitszych układach towarzyskich. Barabasz mógłby być u nas patronem wielu środowisk. Jak to możliwe, by w kraju katolickim Barabasz był popularniejszy od Jezusa? - W Palestynie czasów Jezusa też wierzono w Boga. Wśród ludzi, którzy wierzyli, można było jednak uruchomić takie mechanizmy kierujące zachowaniem tłumu, że nagle kryminalista stał się popularniejszy od wcielonego Boga. Nie dziwmy się, że także w Polsce sprawdza się ten mechanizm. To bilans ostatnich 15 lat? - W żadnym wypadku. Mamy przecież tyle powodów, by dziękować Bogu za te 15 lat. Za to, że żyjemy w wolnym kraju, że możemy mówić własnym głosem, że żaden towarzysz sekretarz nie dyktuje nam poglądów, nie każe cenzurować wypowiedzi. Poczucie wolności i godności jest czymś niekwestionowalnym i nikt nas już dziś nie karci w stylu: "wicie, rozumicie". A kończąc na prozie życia - młode pokolenie może już nie pamiętać, jakim sukcesem był w PRL zakup pasty do zębów albo cytryn na święta, ale ja pamiętam to doskonale. Paniom wybaczę, gdybyście nie pamiętały. Zamiast etyki podział tortu Parę lat temu Ksiądz Arcybiskup powiedział: "Cynizm lewicy jest gorszy od populizmu Samoobrony". Czy nadal podtrzymuje Ksiądz tę opinię? - Trudna jest dziś licytacja cynizmów. Wtedy gdy to pisałem, sprawująca władzę lewica była większym zagrożeniem dla praworządności niż Samoobrona. Tamten cynizm owocuje ujawnionymi już aferami, w których przewodzi jednak SLD. Nie wynika z tego jednak, że zagrożenie nadchodzi z jednego kierunku. Trudno szukać mechanizmów tego zagrożenia. Trudno racjonalnie wytłumaczyć, że polityk, który wczoraj odwoływał się do chrześcijaństwa i narodu, dziś nagle występuje w roli jednego z głównych ideologów środowiska, które mówi językiem populizmu. Nie potrafię w żaden sposób pojąć ewolucji poglądów choćby u Ryszarda Czarneckiego. Heidegger do końca życia musiał się wstydzić swoich fascynacji politycznych i jego obrońcy nie potrafią przekonująco usprawiedliwić jego flirtu z nazizmem. Tymczasem u nas rosną zastępy polityków, którzy nie wstydzą się najbardziej żenujących flirtów z kolejną partią. Potrafią stylowo odmieniać słowo "naród", a równocześnie wspierać formacje broniące rosyjskich interesów. Powstaje pytanie, czy wcześniej traktowali oni serio etykę chrześcijańską, w której świadectwa prawdy nie sposób pogodzić z populizmem." Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Ciekawa jestem czy Adam Michnik odniesie się ... 16.05.04, 12:29 jakoś do tego wywiadu? Tydzień temu w paru sprawach w nim poruszonych pisał całkiem co innego. Chciałabym bardzo, żeby się wypowiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimikra Re: o PRLu, dekomunizacji, honorze Kiszczaka i pa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 14:15 jejku, to chyba jakaś obsesja. Niby Cię Michnik wkurza, jeździsz po nim jak po łysej kobyle, a z drugiej strony oczekujesz, że będzie się wypowiadał na każdy temat i wszystko komentował, specjalnie dla Ciebie. A może Ty po prostu lubisz...się wkurzać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia.basia PRL IP: *.localdomain / *.kim.pl 16.05.04, 15:11 Gość portalu: mimikra napisał(a): > jejku, to chyba jakaś obsesja. Przyznaję się do obsesji. Mam ją na punkcie PRL, która jest stale obecna w umysłach, mentalności, instytucjach państwa, sądownictwie itd. Wstawiłam tu te dwa teksty, ponieważ traktują m.in. o tym co zrobić by się PRL-u pozbyć. Niby Cię Michnik wkurza, jeździsz po nim jak po > łysej kobyle, a z drugiej strony oczekujesz, Oczekuję, że największa gazeta w Polsce również zajmie się tym problemem! Czepiam się Michnika bezustannie, bo to jest red. naczelny tej gazety i ma pewien udział w konserwowaniu pozostałości prlu. Stale mam nadzieję, że wreszcie zabierze głos w tej sprawie i również on postawi diagnozę i przedstawi swoje pomysły na to jak wyjść z tej sytuacji, jak zawrócić z drogi psucia i gniacia państwa! że będzie się wypowiadał na każdy > temat i wszystko komentował, specjalnie dla Ciebie. Ja jestem opinia publiczna i rzeczywiście tego oczekuję! A może Ty po prostu > lubisz...się wkurzać? Nie pleć bzdur! Wkurzam się tym, że osoby, które wiele mogą nie krzyczą głośno, że trzeba skończyć z PRL! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimikra Re: PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 19:17 Ja się po prostu dziwię, że możesz nazywać kogoś manipulatorem i kłamcą, twierdzić, że nie jest dla Ciebie żadnym autorytetem, a jednocześnie czekasz z utęknieniem na każdą jego wypowiedź. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo chcesz otrzymać kompleksową teorię M. na temat PRL i III RP, skoro nie darzysz tego człowieka ani zaufaniem ani zbyt dużym szacunkiem... Po co Ci to? Ale jak tak bardzo Ci to jednak potrzebne, to lepiej napisz list (normalny, pocztowy) do M., a nuż widelec Ci odpisze. I znowu się wkurzysz, hi, hi... Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: PRL 17.05.04, 12:21 Gość portalu: mimikra napisał(a): > Ja się po prostu dziwię, że możesz nazywać kogoś manipulatorem i kłamcą, > twierdzić, że nie jest dla Ciebie żadnym autorytetem, a jednocześnie czekasz z > utęknieniem na każdą jego wypowiedź. Masz rację, zachowuję się irracjonalnie. Zważywszy jeszcze, że w sobotniej gazecie Piotr Stasiński napisał: "Belka to jest mniejsze zło" a dzisiaj tego samego dowodzi Kurski to mam jasny obraz sytuacji. Oznacza to, że lewica jest lepsza nie tylko od SO ale i od PO, PiS i każdej alternatywy prawicowej. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo chcesz > otrzymać kompleksową teorię M. na temat PRL i III RP, skoro nie darzysz tego > człowieka ani zaufaniem ani zbyt dużym szacunkiem... Po co Ci to? Myślałam, że M. wbrew powiedzeniu o krowie nie zmieniającej poglądów może doznać olśnienia:( Moja naiwność graniczy z głupotą:( Ale jak tak > bardzo Ci to jednak potrzebne, to lepiej napisz list (normalny, pocztowy) do M. > , > a nuż widelec Ci odpisze. Zdarzyło mi się kiedyś napisać (naprawdę), to było dobrych parę lat temu. Nie dostałam ani słowa:( > I znowu się wkurzysz, hi, hi... Odtąd będę się wkurzać po kryjomu:) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Czy arcybiskup Życiński gości na forum kraj? 16.05.04, 15:02 Czytałem już ten wywiad wczoraj, na wiele minut wciągnęły mnie w rozmyślania słowa arcybiskupa. Jego sądy na temat spraw terazniejszych bardzo mi odpowiadają. Warto go sobie zachować na przyszłość. Zaskoczył mnie m.in. jego pogląd na sprawę TW. Mało który ksiądz chyba uważa podobnie? Zastanowił mnie jeszcze jeden fragment. Czy arcybiskup Życiński czyta posty i dyskutuje może z nami na forum kraj? Cytat: "Natomiast na pewno, jak w każdym społeczeństwie, są u nas także środowiska dające posłuch tym politykom, którzy zawadiacko usiłują zaistnieć za pomocą haseł antysemickich. Przejrzyjcie tylko niektóre polemiki na internetowym portalu "Gazety"". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia.basia Re: Czy arcybiskup Życiński gości na forum kraj? IP: *.localdomain / *.kim.pl 16.05.04, 15:18 Czyta:) Wiem o tym na pewno:) A poza tym on często powołuje się w swoich felietonach w rzepie na to co o tym lub owym piszemy (wszyscy na forum GW). Był taki felieton o jaskiniowym forumowaniu (nie pamiętam dokładnie jak on to sformułował), który wzbudził wiele emocji. Może uda mi się go odnaleźć to Ci wkleję. Przepadam za arcybiskupem:) Nie dość, że jest mądrym i szlachetnym facetem to jeszcze ma poczucie humoru w tym także na swój temat (pamiętasz jak go pytają o jego własne grzechy a on na to na ile odcinków zaplanowały wywiad?). Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Czy arcybiskup Życiński gości na forum kraj? 16.05.04, 15:37 Gość portalu: basia.basia napisał(a): > Czyta:) Wiem o tym na pewno:) A poza tym on często powołuje się w swoich > felietonach w rzepie na to co o tym lub owym piszemy (wszyscy na forum GW). > Był taki felieton o jaskiniowym forumowaniu (nie pamiętam dokładnie jak on > to sformułował), który wzbudził wiele emocji. Może uda mi się go odnaleźć > to Ci wkleję. > > Przepadam za arcybiskupem:) Nie dość, że jest mądrym i szlachetnym facetem > to jeszcze ma poczucie humoru w tym także na swój temat (pamiętasz jak go > pytają o jego własne grzechy a on na to na ile odcinków zaplanowały wywiad?). Tak, od dawna mnie fascynuje, a fascynuje mnie naprawdę niewiele osób. Ale o tych antesemickich napadach na naszym forum mógłby byc troche sprawiedliwszy. Kilka osób z tymi głosami walczyło jak umiało. Ja sam posłużyłem sie też artykułem arcybiskupa. Arcybiskup patrzy... Drapu, drapu po główce mojej... hm to trzeba się pilnowac i ortografów nie robić, a ja słaby w te klocki:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Salvadore Dali Re: Czy arcybiskup Życiński gości na forum kraj? IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.04, 15:38 A to znaczy,ze nie biedaczek szans przy tym zarzadzie :( Z takim Michalikiem na czele to wogole... ale niech sie trzyma w zdrowiu Jego Eminencja :) Ciekawe kto jeszcze czyta to forum?? Moze sam Pan Redaktor Michnik Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Czy arcybiskup Życiński gości na forum kraj? 16.05.04, 15:45 W tekstach Michnika chyba nie ma najmniejszej wzmianki o tym by czytał. Choc przypuszczalnie czasem go ciekawość tu zapewnie zwiodła. A na co wówczas trafił? Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia "Epoka internetu łupanego" dla Leszka:) 16.05.04, 19:13 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8232276&a=8241696 Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: "Epoka internetu łupanego" dla Leszka:) 17.05.04, 12:50 Dziękuję Basiu za link. Pouczający felieton, choć z postów widać, że mało skuteczny. Ciekawe czy ktoś, gdzieś kiedyś porównał moc słowa: mówionego, pisanego i internetowego. Na oko wydaje mi się bowiem, że najmniej skuteczne są czytane literki na monitorze komputera a także, że najłatwiej popełnić jakieś "głupstwopisane" gdy pisze się zbyt szybko i łatwo w internecie; mnie też to dotyczy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: "Epoka internetu łupanego" dla Leszka:) 17.05.04, 16:04 leszek.sopot napisał: że najłatwiej popełnić > jakieś "głupstwopisane" gdy pisze się zbyt szybko i łatwo w internecie; mnie > też to dotyczy ;) > Nie mówiąc o mnie:) Dopiero co prostowałam różne rzeczy i to dla Ciebie, bo mam nie najlepszą pamięć (jak się okazuje). Ale nie zdaje mi się, że w internecie najłatwiej popełniać fospasy i różne inne ... Tak samo jak w życiu realnym. Tu jest gorzej o tyle, że musisz się zadawać także z tymi, których w realu nie wpuściłbyś za próg. I nie należy liczyć na to, że jeśli tacy nabluzgają, nakłamią itp. to będą prostować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Salvadore Dali Re: o PRLu, dekomunizacji, honorze Kiszczaka i pa IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.04, 15:24 No coz w takim kraju jak nasz to faktycznie barabasze maja racje bytu... takie rokity czy leppery a madry to czlowiek powiedzial szkoda,ze coraz mnie takich w kosciele Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SLD-UPek Nasza partia wszędzie widzi rokitę. IP: 212.244.182.* 16.05.04, 15:42 Gość portalu: Salvadore Dali napisał(a): > No coz w takim kraju jak nasz to faktycznie barabasze maja racje bytu... > takie rokity czy leppery > a madry to czlowiek powiedzial szkoda,ze coraz mnie takich w kosciele Nawet tam gdzie go mie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Dzisiaj K.Skowroński w swoim zwierzyncu niewinnie 23.05.04, 19:02 zapytał szefa WSI gen. Dukaczewskiego,dlaczego pewna teczka, innego generała, znajdujaca sie w IPN-ie jest niedostępną dla historyków i dziennikarzy.Chodziło o teczkę człowieka z honorem czyli gen. Kiszczaka. Zagadnięty odpowiedział ,że najlepiej żeby w sprawię wgladu do tej nieszczęsnej teczki , zwrócić się do ministra MON-nu a ten nieątpliwie i niezwłocznie ją odtajni. W programie również wystąpił ulubieniec kobiet LEW Andowski. Dowcipkował czujnie smiejąc się głośno z własnych dowcipów.odniosłem wrazenie,że chyba jednak wywalą gen.Dukaczewskiego. Szkoda miły i dowcipny człowiek z tego Generała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polit Re: o PRLu, dekomunizacji, honorze Kiszczaka i pa IP: *.pool.mediaWays.net 23.05.04, 22:02 Jezeli Kiszczak bylby czlowiekiem honoru to by sobie strzelil w leb tak jak moj kolega z lawy szkolnej porucznik milicji ktory podpisal moje internowanie. Za morderstwo na "wujku"oskarzono Gruby ale wlasnie Kiszczak podniusl go do rangi generala za co za to ze fchociaz mial zabronione to jednak uzyl broni? O JAKIEJ MORALNOSCI MY MOWIMY?????????? Odpowiedz Link Zgłoś