indris
26.07.11, 18:44
W wywiadzie dla Superekspressu Napieralski gorszy się startem do Senatu Krzysztofa Piesiewicza. Mówi:
"Zastanawia mnie, dlaczego sprawa Piesiewicza nikogo nie bulwersuje? Jak bardzo by się oburzano, gdyby to polityk opozycji wciągał biały proszek? "
Chciałoby się zacytować łacińskie powiedzenie "medice cura te ipsum" i przypomnieć ewangeliczne porównanie o tych co widzą źdźbło w oku bliźniego a belki w swoim nie dostrzegają.
Nie zastanawia bowiem Napieralskiego możliwość startu z List SLD Leszka Millera. Człowieka, który spowodował, że Polska weszła do napastniczej wojny, co jest zbrodnią przeciw pokojowi według definicji trybunału norymberskiego, a w polskim kodeksie karnym zagrożone jest karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12. ( art. 117).
Piesiewicz ma się do Millera tak, jak przekraczający prędkość kierowca do mordercy.
Ale to jakoś Napieralskiego nie bulwersuje.