zygfryddezgryz
29.08.11, 12:06
Najciekawszym wątkiem artykułu pokazującego kulisy organizacji gospodarskich wizyt Tuska jest sprawa odwiedzin w domu Haliny i Zygmunta Pańczaków, w tej samej gminie - w Klwowie. Ze względu na zmianę kalendarza szefa rządu rodzina o wizycie premiera dowiedziała się późnym wieczorem. Z relacji dziennikarzy wynika, że nie mieli na to specjalnej ochoty. Pytali "po co nam to?", ale ostatecznie dali się wójtowi gminy przekonać.
Dalej zaczyna się ciekawie. Czytamy o tym, że kiedy premier wchodzi do dużego pokoju Pańczaków, widzi wszystko wysprzątane na błysk, zastawiony stół.
Dale dziennikarze ustalają ciekawy szczegół - nie wiadomo skąd wzięły się te ciasta! Halina Pańczak mówi, że o wizycie premiera dowiedziała się wieczorem. nie zdążyła więc nic upiec.
To co stało na stole to wójt przywiózł. Kanapki też. Wszystko mówi.Ale wójt się wypiera - on nic nie przywoził. Sekretarz gminy też nic nie wie. Mówi...To może w Kancelarii Premiera trzeba zapytać albo w BOR?
Normalnie Gierek z tego Tuska..ciekawe czy mosty będzie woził ze Schetyną aby otwierać je w różnych miejscach w Polsce...Kabaret.....