cwiercinteligentzpis
24.09.11, 14:22
Lider PiS, kandydując na prezydenta, ogłaszał koniec wojny polsko-polskiej, przyznawał patriotyczne zasługi Gierkowi. Potem tłumaczył, że był na prochach i nie odpowiada za swoje słowa. Czy takiego polityka można traktować poważnie?
Teraz tenże polityk, były premier z PiS, zażądał, by sąd w Gdańsku zabronił byłemu ministrowi w tymże rządzie PiS wypowiadać się o zdrowiu psychicznym lidera. "Sąd odmówił - komentował tygodnik satyryczny - i chwała Bogu, bo mogłoby to doprowadzić do delegalizacji większości rozmów toczonych przez Polaków w poczekalniach, palarniach i na imieninach u szwagra".
Warto mieć to w pamięci przed wizytą w lokalu wyborczym.
Więcej... wyborcza.pl/1,75968,10348460,Komu_nie_wierze.html#ixzz1Ys7sgPl2