lionold
20.10.11, 12:31
prawem wyborczym? Sytuacja: ...... ciński startuje w wyborach z danej listy. Wyborcy idą i głosują na niego i na tę listę. Być może, że równocześnie na jakiś program. Po czym po wyborach, po zdobyciu mandatu, po wejsciu do określonego klubu poselskiego lub nawet przed, robi voltę i idzie do innego klubu, opowiada sią za innym programem. Kogo robi w jajo? WYBORCÓW! Ale ich pieniądze będzie brał co najmniej przez 4 lata. Może tak zrobić Jeden Kopyciński - może i 459 Innińskich. Czy jest to więc demokracja przedstawicielska czy - nie chce tego nazywać wprost i adekwatnie SŁOWEM Z JEZYKA POOTOCZNEGO. Żądam natychmiastowego wyeliminowania takiego stanu rzeczy przez nadanie wyborcom prawa odwołania w ściśle określonych okolicznościach wybranego przez nich posła w dowolnym momencie między datą dokonania wyboru a datą upływu kadencji. Przestańmy narzekać, że jako elektorat niewiele możemy tylko coś róbmy - to na nasze oczekiwania powinno być formułowane prawo i wedle naszej woli.